Do not let me stop loving—Rozdział 2

Dzień jak każdy inny. Znów podniosłam, się z łóżka słysząc, irytujący dźwięk. Ten cholerny budzik znów nie pozwolił mi spać. Zeszłam powoli na dół i udałam się do kuchni. Weszłam do średniej wielkości pomieszczenia. Od razu w oczy rzuciła mi się małą biała karteczka. "Śniadanie masz na stole. Wrócę wieczorem Kate." uśmiechnęłam się delikatnie do kartki i zabrałam, się za jedzenie śniadania po zjedzeniu odłożyłam, talerz do zlewu i wyciągnęłam z białej szafki małą filiżankę. Przed wyjazdem do pracy siedziałam, przy stole rozkoszując, się pyszną kawą. Ah.. Jak ja uwielbiam zapach kawy.

 

***

 

Po pewnym czasie zaparkowałam tuż pod miejscem pracy. Wysiadłam z auta i weszłam do ogromnego budynku. Przez nieuwagę wpadłam na jakiegoś mężczyznę, gdy już chciałam, zacząć krzyczeć podniosłam, wzrok i zaczęłam się modlić... No to teraz mogę pakować swoje rzeczy. Gorzej być nie może.

— Nic się pani nie stało? — mężczyzna zapytał, poprawiając, krawat od garnituru.

— N...nie, nie — zająknęłam się, unikając wzroku mężczyzny.

Chłopak posłał mi tylko spojrzenie "następnym razem uważaj" odetchnęłam z ulgą. Czy ja zawsze muszę mieć takiego pecha? Czemu musiałam wpaść akurat na szefa, a nie kogoś innego? Życie jest niesprawiedliwe.

 

***

Stanęłam, przed drzwiami biura mężczyzny zapukałam. Gdy usłyszałam "proszę" bez wahania weszłam do pomieszczenia.

— Napiłby się pan kawy? — zapytałam cicho.

— Tak, pewnie — mężczyzna odpowiedział, odrywając, wzrok od kartek.

Szybkim krokiem ruszyłam w stronę wyjścia. Po pewnym czasie wróciłam do jego biura z filiżanką kawy.

— Proszę — powiedziałam, łagodnie stawiając przed nim filiżankę.

— Dziękuję — odpowiedział. Jednak tym razem nie raczył nawet na mnie spojrzeć.

Cicho westchnęłam i wyszłam, z biura całe popołudnie spędziłam, na odbieraniu telefonów w sprawie kancelarii. Powoli te telefony zaczęły mnie wykańczać. No bo ile można dzwonić?

 

***

Po zakończonej pracy udałam, się do auta jednak to nie chciało odpalić.

— Cholera — warknęłam pod nosem.

— Może pani pomóc? — powiedział męski głos.

Odwróciłam się w stronę znajomego głosu. Moim oczom ukazał się Nathan. Gorzej być nie może.

— Jeśli jest pan wróżką to bardzo chętnie — odparłam z sarkazmem w głosie.

— Zaraz wezwę pomoc i samochód zostanie odholowany, do warsztatu a pani pojedzie ze mną — powiedział stanowczo tak jak by miał już wszystko zaplanowane.

— No teraz pan oszalał. Nie będę, jeździć z własnym szefem mruknęłam wściekła.

— Chyba nie masz wyjścia. Nie no wiesz, jak chcesz to, możesz zostać tu całą noc — powiedział, wzruszając ramionami.

— A od kiedy my mówimy sobie na "ty"? — zapytałam z przekąsem.

— No tak em... Przepraszam — mężczyzna podrapał, się po karku unikając, mojego wzroku.

— Dobrze już dobrze pojadę z panem — cicho westchnęłam i wysiadłam z auta.

 

***

Siedzę w aucie Nathan'a Jak ja mogłam się na to zgodzić? A do tego jest kurewsko przystojny. Dlaczego życie jest takie trudne.

 

Nathan

 

Wychodząc, z biura zauważyłem, kobietę próbującą odpalić auto. W pewnym momencie zorientowałem się, że to Skyler. Chwilę jej się przyglądałem, aż w końcu ruszyłem, w stronę auta dziewczyny. Wyglądała tak słodko "Nathan to jest, tylko twoja asystentka ogarnij się chłopie" natychmiast wyprostowałem się i stanąłem tuż obok jej samochodu.

— Może pani pomóc? — zapytałem, bacznie jej się przyglądając.

— Jeśli jest pan wróżką to bardzo chętnie — odparła z sarkazmem.

— Zaraz wezwę pomoc i samochód zostanie odholowany, do warsztatu a pani pojedzie ze mną — powiedziałem stanowczo.

— Teraz pan oszalał. Nie będę jeździć z własnym szefem — mruknęła z wściekłością.

— Chyba nie masz wyjścia. Nie no wiesz jak, chcesz to, możesz zostać tu całą noc — powiedziałem, wzruszając ramionami.

— A od kiedy my mówimy sobie na "ty" — zapytała z przekąsem.

— No tak em... Przepraszam — podrapałem się, po karku nie wiedząc co powiedzieć.

— Dobrze już dobrze pojadę z panem — cicho westchnęła i wysiadła z auta.

Nie mogę, w to uwierzyć ona siedzi, ze mną w moim aucie. Wygląda tak cudownie, kiedy się złości. Co jakiś czas zerkam na nią w czasie jazdy. Po jakimś czasie podjechałem pod podany adres.

— Już jesteśmy — powiedziałem, skupiając wzrok na dziewczynie.

 

Skyler

 

— Dziękuję za podwiezienie — powiedziałam, cicho unikając wzroku chłopaka.

Stanowczym ruchem wysiadłam z auta i weszłam do mieszkania. Wchodząc, ściągnęłam płaszcz, a potem szpilki. Idąc, w głąb mieszkania ujrzałam, przyjaciółkę czytającą książkę.

— Hej — powiedziałam, krótko odkładając torbę na blat.

— Hej. Jak tam było w pracy? — zapytała, poruszając, znacząco brwiami.

— Weź, nic nie mów — cicho westchnęłam, wchodząc do salonu.

— O czyżby zły dzień w pracy — uśmiechnęła się zadziornie.

— Nawet nie wiesz jak bardzo — opadłam na kanapę, włączając telewizor.

— Zamieniam się w słuch — odłożyła książkę, skupiając wzrok na mnie.

— Dzisiaj rano wpadłam, na szefa a po pracy popsuło, mi się auto i oczywiście mój ukochany szef zaproponował mi, że mnie podwiezie — powiedziałam z oburzeniem.

— Uuu brzmi groźnie — powiedziała z uśmiechem.

— Rozumiesz? Chciał mnie podwieźć i nie widział, w tym nic niestosownego a ja głupia się zgodziłam — cicho westchnęłam, odrywając, wzrok od telewizora.

— Oj już nie przesadzaj, przynajmniej przyjechałaś tu w całości — zaśmiała się.

Średnia ocena: 4.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Canulas 9 miesięcy temu
    Dostałaś pomoc pod jedynką. Nic nie poprawione. A w dwójce to samo.
  • Ritha 9 miesięcy temu
    Kreseczki zmieniła na dlugie, ale spacji brakuje i dalej z małej...
  • Ritha 9 miesięcy temu
    A jeszcze mam takie pytanie, bo masz tu prolog, rozdzial 1, rozdzial 2, a... tytuł?
  • Anonim 9 miesięcy temu
    Za dużo przecinków. Mam wrażenie, że wstawiasz je tak na czuja. Np. drugie zdanie: " Znów podniosłam, się z łóżka słysząc, irytujący dźwięk". Już abstrahując od znajomości interpunkcji (ja też nie jestem żadnym znawcą) to nawet dla laika wygląda dziwnie. Bo patrz, rozdzielasz "podniosłam" i "się", a to traktujemy jako całość - nie rozdzielamy. Zdanie powinno wyglądać tak " Znów podniosłam się z łóżka (+,) słysząc irytujący dźwięk. Dialogi z wielkiej i spacja po myślniku.
  • Canulas 9 miesięcy temu
    https://www.ortograf.pl/. - tutaj przed publikacją wrzucaj
  • jolka_ka 9 miesięcy temu
    Witam!

    Jak napisali poprzednicy – w tekście panuje okropny bałagan. O ile takie rzeczy, jak zapis dialogów, wymagają pewnego "opisania", pewnej wprawy i masz pełne prawo się w tym jeszcze gubić, to te nieszczęsne małe litery, albo masa literówek wynika raczej z pośpiechu i niedbałości. A nie ma co się spieszyć, jeśli chcesz się pokazać z jak najlepszej strony, bo porządne wykonanie pokazuje, że autor stara się i przykłada, nawet jeśli inne elementy tekstu zawodzą.

    U ciebie najmocniejszym punktem jest z pewnością fabuła – całkiem pomysłowa. Może nie odkrywasz dziewiczych lądów, ale rzecz wcale nie była taka oczywista.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania