rzęsy
patrzę w sufit a widzę dno
odbite odbicia
światło zbliża się do ust
lustra śnią bezsennie
gdy karty topią się na stole
zbyt dużo żeby odejść
przeraźliwie mało
próżność wśród kalek powiela
ułomności
krojenie chleba
obraca ziemię do słońca
patrzę w sufit a widzę dno
odbite odbicia
światło zbliża się do ust
lustra śnią bezsennie
gdy karty topią się na stole
zbyt dużo żeby odejść
przeraźliwie mało
próżność wśród kalek powiela
ułomności
krojenie chleba
obraca ziemię do słońca
Komentarze (7)
Zwykła czynność, taka codzienna, a czasami wydaje się czymś niezwykłym :)
Dziś szłam taką drogą w polu, z samego rana... słońce świeciło, takie poranne totalnie... rzucało się na pola i drzewa i sam fakt tego, że się szło, czując słońce na twarzy i widząc całą gamę kolorów... piękna sprawa. Było w tym coś magicznego.
Wierzę więc, że może być coś magicznego w krojeniu chleba rano :)
Dla mnie 4 ostatnie wersy. Mniam.
No to mniam wytłumacz, dlaczego próżność wśród kalek powiela ułomności,(do czego to zresztą przypiąć w treści?) a krojenie chleba odwraca ziemię do słońca?
Za prosty jestem na tak karkołomne metafory od czapy, bo jeszcze jakąś wielopiętrowe wytłumaczenie bym dorobił do tej drugiej, tylko po cholerę wielopiętrowe tłumaczenia dla rzeczy prostych?
nie rozumiesz, że próżność się kopiuje wśród próżnych/kalekich jak przez kalkę :-) hm...na pewno nie rozumiesz ;-)
Chleb odwraca ziemię do słońca, do prostoty, do siania , do zbierania i do dzielenia się ;-)
ale jak tam sobie chcesz :-) ;-)
Jacom JacaM Nie, nie rozumiem tak karkołomnych konstrukcji.
Przykro mi.
Tego nie da się przypiąć do reszty. Dlatego napisałam tylko o czterech ostatnich wersach. Są bardzo dobre i naprawdę nie wiem gdzie dopatrujesz się karkolomności, Puch.
Inspirujący i zastanawiający wierszyk, 5, pozdrawiam :-)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania