Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!

Serpent Queen #1

Obudził mnie gorąc obcego ciała owiniętego wokół mnie i cholerny ból głowy. Byłam naga, a obok mnie smacznie spał nie kto inny, jak mój wróg, Syriusz Black. “O nie, nie nie!” Powoli wstałam i zaczęłam szukać swoich rzeczy, kiedy wszedł do pokoju Potter.

 

- Claire Charpentier, nasz, jak ty to mówisz “l’ennemi”, całkiem naga i bezbronna. Gdybym był w dobrym humorze, nawet bym powiedział, że diabelnie atrakcyjna.

 

- Przysięgam Potter, jeśli piśniesz słówko...

 

- Ty lepiej uważaj bo zaraz kompletnie nago będziesz wracać na sam dół.- odparł Black i wraz z Potterem przybili sobie piątkę. Byłam w kropce.

 

- Nie mogę w to uwierzyć, po prostu nie mogę.- usiadłam na podłodze, owinięta satynową kołdrą.

 

- Ale w co nie możesz uwierzyć?- spytał zadziornie Syriusz Black, całując mnie po ramionach.

 

- Błagam cię to okropne.- odepchnęłam go, a Potter sobie aż wyczarował popcorn.

 

- Naprawdę James? Może mam zacząć tańczyć?- spytałam kąśliwie.

 

- Parkiet jest twój maleńka.- odparł, a ja tylko spojrzałam się na niego gniewnie i wyszłam.

 

- Cholera, cholera, cholera! Niech to szlag.- pomyślałam, biorąc prysznic. Zimna woda przypominała urywki, z poprzedniej nocy. Tona alkoholu, muzyki i on, cholerny Syriusz Black. Nie mogłam być kolejną, no po prostu nie mogłam sobie pozwolić na bycie trofeum tego chłopaka, a jednak. Mózg mi się przy nim wyłączył. Do tego jeszcze kac, po cholerę mi to było ?! Ogarnęłam się najszybciej jak mogłam i pobiegłam do jedynej zaufanej osoby w domu Salazara.

 

- Andromedo? Andromedo!- dobijałam się do jej pokoju, modląc się aby otworzyła.

 

- Claire? A co ty tu robisz? Gdzie byłaś przez całą noc?- spytała, a ja szybko weszłam do niej do pokoju.

 

- Silencio.- rzuciłam i rozejrzałam się.

 

- Jesteśmy same, co się stało?- odparła zaspana Andromeda.

 

- Przespałam się z nim.- odparłam, chowając twarz w rękach.

 

- ŻE CO? - wrzasnęła i zaczęła się śmiać.- Jak do tego doszło? Przecież kłóciliście się cały wieczór.- spytała głosem, niczym fanka jakiegoś boysbandu.

 

- Nie wiem właśnie, mam przebłyski same...- odparłam i usiadłam zrezygnowana na łóżku, a Andromeda zaczęła się głupio cieszyć. - Błagam, nie rób mi tego i nie ciesz się tak, mi chce się dosłownie ryczeć z obrzydzenia.

 

- Ty nie przesadzaj, Black wraz z Potterem i Lucjuszem to chodzące ideały, a ty miałaś szansę jednego z nich spróbować.- podsumowała, a ja nie mogłam uwierzyć w to co ona mówi.

 

- Tak, rzeczywiście Andromedo, spotkało mnie wielkie szczęście. Przespać się z kimś, kto doda mnie do swojej listy i pochwali się przed kolegami.

 

- Czy ty naprawdę masz tak małą samoocenę?- puknęła się w czoło jedna z sióstr Black. - Jesteś jedną z najatrakcyjniejszych dziewczyn w szkole.

 

- Andromedo nie zaczynaj, błagam.- westchnęłam, a ona zaczęła się dziwnie uśmiechać. - Poczekaj, a co ty robiłaś cały wieczór?

 

- Byłam z Tedem.- odpowiedziała i bardzo się zaczerwieniła.

 

- Z tym Tedem Tonksem, który stara się o twoje względy od 1 roku?- spytałam i zasłoniłam usta.

 

- Tak, w końcu się odważył i mnie pocałował.- przytuliłam ją. W końcu jej się coś udało.- On jest dobry, wiesz? Naprawdę. Jest szczery, miły i mam wrażenie, że nie chce mnie tylko dla statusu, czy majątku, jak większości.- dodała. Dobrze wiedziałam o co chodzi. Andromeda była Kopciuszkiem z trzech sióstr, bo Narcyza, a w szczególności Bella były okropne. Za wszystkie skarby chciałam chronić jej dobrego serca, którego sama nie miałam. One wiodły prym wśród wielu w Slytherinie, a jako że nazwisko Black było czystej krwi, chętnych nie brakowało, niestety takich samych jak one.

 

- Nie martw się Andromedo, z Teddim będziecie parą roku.- puściłam do niej oczko.

 

- Ale...

 

- Żadnych ale, twoimi siostrami się zajmiemy.- dodałam i wstałam.

 

- Wiesz Claire, mój kuzyn wcale nie jest taki zły jak ci się wydaje.

 

- Przepraszam, wiem, że masz z nim dobry kontakt. Nie chciałam, aby to , aż tak zabrzmiało.

 

- Nie martw się, ja wiem jaki on jest. Ja ci tylko mówię, że nie jest aż tak zły. A prawda jest taka, że to ty zaczynasz bójki, wszędzie gdzie go widzisz.-odparła i się pożegnała. Choć nigdy nad tym się nie zastanawiałam, to była prawda. Od samego początku go nie trawiłam, a nienawiść rosła z roku na rok.

***

Kiedy minął ten cholerny weekend, miałam nadzieje, że impreza rozeszła się po kościach. Wstyd mnie nie opuszczał, a ja nie wychodziłam z pokoju za żadne skarby. Niestety, był poniedziałek i jako przykładna uczennica o 8 zeszłam na śniadanie. Jakie mnie zdziwienie ogarnęło, kiedy była 100% frekwencja w Wielkiej Sali i wszystkie oczy były zwrócone na mnie.

 

- Panno Ocean, bardzo mi miło, że w końcu uczniowie domu węża i lwa się bratają, ale to nie powód do spóźnień.- odparł z uśmieszkiem Profesor Dumbledore. Dobrze wiedziałam, że on wie. Za dużo razy spędzałam czasu w jego gabinecie, zarówno z Blackiem za liczne kłótnie i sama z przyjemności. Uważałam go za swojego mentora. Ze stolika na przeciwko rozpoczęły się gwizdy i piski, dobrze wiedziałam kto to robił.

 

- Słyszałam, że Black cię w końcu przeleciał. Może w końcu przestaniesz być taką suką.- syknęła Bella, a ja nawet nie zareagowałam. - Pamiętaj, on jest zdrajcą krwi, zaraz stracisz autorytet.- uśmiechnęła się przebiegle Black. Od zawsze rywalizowała ze mną o władze.

 

- Zamknij się w końcu.- syknęłam i odwróciłam w stronę dyrektora. Nawet nie patrzyłam w stronę Gryfonów.

 

- Moi mili, zebrałem was tu, nie bez powodu. Kolejne miesiące będą bardzo trudne. Wraz z resztą nauczycieli zastanawialiśmy się, czy w ogóle Hogwart będzie otwarty w tym roku, jednak miesiąc minął nam spokojnie, ale nie możemy z tym dłużej zwlekać. Gdybym sądził, że mogę wam pomóc pogrążając w zaczarowanym śnie i pozwalając wam zapomnieć na chwilę o tym wszystkim, zrobiłbym to na pewno. Ale wiem, że to wam nie pomoże. Zagłuszanie bólu na jakiś czas sprawia, że powraca ze zdwojoną siłą. - odparł i każdy zaczął rozglądać się po sobie. - Opowiem, wam historię, która zdarzyła się przed laty, kiedy was jeszcze na świecie nie było.- zaczął, a ja wiedziałam, że to czas aby nalać sobie kawy, bo śniadanie jeszcze trochę poczeka.

 

- Był pewien chłopiec, wyglądający tak samo jak wy, noszące te same szaty co wy, w kolorze zielieni. Niestety był od samego początku niezwykle potężny.- westchnął i poprawił okulary.- A nazywał się Tom Marvolo Riddle, ale wy go znacie pod pseudonimem “Voldemort”. Choć zapewne znacie o nim każdą historie, to nie jest ona w połowie tak przerażająca jak on sam, a niestety powrócił.- opowiadał dalej, a ja zacisnęłam nieświadomie palce na filiżance. - Co prawda nie znaleźli jego śladów blisko nas, ale i tak nie można tego ignorować, dlatego w najbliższym czasie harmonogramy zajęć się zmienią, a tym czasem smacznego!- usiadł na swoim miejscu i zaczął sam pałaszować naleśniki. Niestety ja nie miałam apetytu, wolałam ten czas spożytkować inaczej. Z kubkiem prawie pełnej kawy wróćiłam do pokoju i zaczęłam przeszukiwać wszystkie książki jakie miałam. Pamiętam, że miałam dość cieniutką książkę o Chefsibie Smith, która była jedną z osób oczarowanych Tomem. Choć nie wiedziałam, co dalej mam z tym zrobić i co mi ta książka powie, to chciałam spróbować, chciałam być bohaterką i uratować imię Slytherinu. Kiedy szłam z powrotem, już na zajęcia, poczułam charakterystyczny zaduch, podróbę moich ulubionych perfum Coco Chanel “Madmoiselle”.

 

- W czym ci mogę służyć Dorcas?- wysyczałam przez zęby. Wiedziałam, że ta dziewczyna mnie dopadnie.

 

- Czy mogłabyś się odczepić ode mnie i Syriusza?

 

- Dorcas ostatni raz ci powtarzam, między mną, a tym kretynem nic...

 

- PRZESPAŁAŚ SIĘ Z NIM.- wrzasnęła na cały hol.

 

- Syriusz Black nie ma problemu z sypianiem z kimkolwiek chce, więc z łatwością ciebie przyjmie, chyba że... NIE PODOBASZ MU SIĘ.- warknęłam z dzikim uśmiechem, a ona odwróciła się na pięcie.

 

“Czas ratować świat”.- pomyślałam. Bardzo nie chciałam, aby coś mnie rozpraszało.

W końcu nastało Halloween. Ulubione święto czarodziejów i czarownic, na szczęście do tej pory nic się nie stało, a uczniowie zachowywali się jak zawsze- byli radośni i uśmiechnięci. Ja od prawie dwóch miesięcy zaczytywałam się w biografiach sławnych czarodziejów, w nadziei, że coś znajdę. W tym roku był urządzany bal maskowy, w stylu iście weneckim. Od zawsze o tym marzyłam. Uwielbiałam bale, długie suknie i eleganckie sale w kolorze srebra i złota, ale w tym roku nie chciałam iść. Nie chciałam tracić czasu, a musiałam wpaść na jakiś trop. Jedyne co miałam to siedem przedmiotów, ale kompletnie nie wiedziałam jaki był z nich użytek.

 

- A ty jeszcze nie gotowa?!- wpadła do pokoju Andromeda. Wyglądała jak Kopciuszek w sukni balowej.

 

- Nie idę Andromedo, mówiłam ci to już.

 

- Ale nawet nie ma mowy! Musisz iść!

 

- Aby podpierać ściany ? Nie mam ochoty.-odparłam, cały czas nie przerywając lektury.

 

- Claire wstań.- odparła odważnie i machnęła różdżką.

 

Nagle zaczęłam się obracać, a wokół mnie powstał delikatny, świecący wir. Chciała mnie ubrać. Kiedy w końcu skończyłam, zobaczyłam iż mam na sobie komplet, w którym wyglądałam trochę jak syrena i trochę jak księżniczka Jasmine.

 

- I voila! - odparła jakże dumna z siebie Andromeda.

 

- Andromedo strój jest piękny, ale to chyba nie mój kolor...- odparłam obracając się we wszystkie strony.

 

- A ja uważam, że podkreśla twoje szerokie biodra i ciemną karnacje.- skwitowała, a ja zawróciłam oczami.

 

- Dobrze, a co z włosami ? Raczej nie pójdę jak kocmołuch.

 

- Naprawimy to.- znów machnęła różdżką i na mojej twarzy pojawił się mocny makijaż, tego samego koloru maska, a włosy zostały upięte w luźny i elegancki kok.- I jak ?

 

- Może być.- odparłam, a ona przewróciła oczami. - Ja nie chciałam dziś iść na bal, więc nie oczekuj, że będę szczęśliwa, ale... dziękuję.- odparłam, a ona się szeroko uśmiechnęła i poszłyśmy na dół.

***

W takich chwilach, Hogwart zmieniał się nie do poznania. Cały dół i błonia przypominały Wenecję, a sama Wielka Sala olśniewała złotem i srebrem. Byli wszyscy oprócz roczników 1-3. Wiedziałam, że w środku moja dusza podskakuje jednak z radości. Podeszłam do stolika, gdzie stała garstka ludzi z mojego domu.

 

- Witaj Claire.- odparł Lucjusz przyjaźnie. Był jedną z niewielu osób, z którą miałam w domu dość dobry kontakt. Kiedy Narcyza zobaczyła, że rozmawiamy natychmiast przybiegła i złapała jego rękę, po minie widać było jego irytację. Spojrzałam się na niego ze współczującym wzrokiem.

 

- Cześć Claire.- przywitała się buziakiem w policzek Cyzia. Jej standardowa zagrywka.

 

- Witam moją ulubioną parę. Wyglądacie razem pięknie.- rozpoczęłam rozmowę, mając szczere intencję. Lucjusz od zawsze wyglądał dobrze, a czarny garnitur świetnie na nim leżał. Narcyza była dla niego istną ozdobą, szczególnie jak przefarbowała sobie włosy na ten sam kolor co on. Uśmiechnął się delikatnie w ramach podzięki. Każdy z nas wiedział co oznacza zazdrość w przypadku Narcyzy Black, a już niedługo Malfoy.

 

- Słyszałam, że ponoć nasz kuzyn cię szuka.- odparła, ukazując swój pierścionek zaręczynowy z wielkim szafirem.

 

- A niby po co ?- spytałam pretensjonalnie. Miałam nadzieje, że każdy już zapomniał.

 

- A czy wy nie...

 

- Tak Narcyzo, doszło między nami do małego tete a tete. To był błąd, byłam pijana.- warknęłam. Tylko Lucjusz mnie rozumiał. Sam kiedyś zrobił podobny błąd, zdradzając Narcyzę.

 

- Ja nie jestem twoim wrogiem Claire, to że Bella się taka wydaje, to nie znaczy, że ja też.

 

- Nie zapominaj o swojej trzeciej siostrze, Andromedzie.- dodałam ale już spokojnie.

 

- Wiem...- westchnęła.- Czy będę mogła z tobą porozmawiać któregoś dnia?- spytała, a ja skinęłam głową. Nagle Narcyza spuściła głowę, a Lucjusz zacisnął jej rękę.

 

- O, jest nasza ulubiona ślizgonka!- wykrzyknęła Bella.

 

- Aż tak się za mną stęskniłaś Bello? Nie uważasz, że to trochę dziwne, że tak za mną latasz? Może się zakochałaś?- odparłam prześmiewczo, a ona wyciągnęła różdżkę.

 

- Uważaj na słowa ty tępy obskurusie. Czarny Pan powraca i wtedy zobaczymy kto wygra.- warknęła z uśmiechem. Czyli jednak nie zmarnowałam tu czasu. Wiedziałam, komu w tym przypadku nie ufać.

 

- On ma imię, ty zwykły sługusie Czarnej Magii. Tom Marvolo Riddle.- syknęłam, a ona splunęła ze złości.

 

- Zostaw ją Bello.- warknęła najmniej tu widziana osoba, w momencie naszej małej wojny.

 

- O zdradziecki książę przyjechał po swój zakazany owoc.- zaśmiała się gorzko, a we mnie zaczęło się gotować.

 

- Claire, zatańcz ze mną.- odparł Black.

 

- Ty chyba sobie ze mnie żartujesz.- odparłam, dając znak Lucjuszowi, że sobie z nim poradzę.

 

- To nie jest prośba.- wziął mnie za rękę i szybko znaleźliśmy się na środku sali, pośród tłumów. Przytulił się mocno do mnie, co zwróciło uwagę par obok.

 

- Co ty do cholery jasnej wyprawiasz?!- warknęłam, a on przyciągnął mnie maksymalnie blisko do siebie.

 

- Chce Ci coś powiedzieć, a ściany mają uszy.- wyszeptał mi do ucha, a ja automatycznie przywarłam do niego i powoli się kołysaliśmy.- Nigdy nie sądziłem, że na trzeźwo tak się do mnie przytulisz.- odparł, delikatnie muskając moją szyję. Przechodziły mnie dreszcze, a on to poczuł. - Czyżbym cię podniecał?- spytał szarmancko z dzikim uśmiechem.

 

- Skończ z tą farsą Black. Jedyne co czuje to niechęć. Co chcesz mi powiedzieć?- warknęłam.

 

- Wypiłem eliksir ułatwiający ukazywanie wizji.- odparł cwanie. Tak, zdecydowanie był z rodziny Black. Miał coś ze ślizgona.

 

- A nie lepiej zadziałałaby legilimencja?- odparłam równie cwanie.

 

- Aż tak chcesz mnie zabić Charpentier? Nie dam ci wejść do swojej głowy, chce ci tylko coś pokazać.

 

- A nie lepiej wziąć na bok i porozmawiać? Czy tylko to wymówka aby wepchnąć język do mojego gardła?- odsunęłam się lekko.

 

- Tak chociaż wiem, że mi nie uciekniesz.- odparł bardzo poważnie, a ja bez zbędnego czasu, wpiłam się w jego usta. Był zaskoczony, ale lekko się uśmiechnął, złapał mnie mocno w talii i zaczął namiętnie całować.

 

- Cholera jasna Black!- ugryzłam go w wargę i odepchnęłam.- Albo mi pokazujesz, albo wynoś się z moich oczu.

 

- Nie dasz mi chociaż trochę się po delektować?

 

- Niestety nie. Jesteśmy wrogami Black, nie kochankami.- warknęłam stawiając na swoim. On wiedział, że to było na poważnie, a że nie był typem gwałciciela to zrozumiał. Zrozumiał granicę, zrozumiał, że tamta noc była błędem, przynajmniej dla mnie. Dlatego lekko złapał mnie za dłonie i pocałował delikatnie. Od razu zobaczyłam masę wizji i wspomnień i nagle jedna się zaczęła powiększać. Nagle zobaczyłam Wrzeszczącą Chatę i huncwotów.

 

- Jesteś gotowy Remi ?-spytał Potter, a osłabiony Lupin przytaknął. Wszyscy wyszli na zewnątrz, kiedy Remus zaczął się zmieniać, a reszta zaraz po nim. Był wilkołakiem, a oni animagami. Nagle Syriusz oderwał się ode mnie i zaczęliśmy dalej się kołysać. Nie powiem zaskoczyło mnie to.

 

- Wiesz zazwyczaj jesteś dość temperamentną osobą i nie spodziewałem się po tobie ciszy.- odparł Syriusz, a ja złapałam się na tym jak byliśmy blisko.

 

- Dlaczego mi to pokazałeś?- spytałam, a on pociągnął mnie na bok i nalewał nam poncz.

 

- Bo chcemy zdobyć twoje zaufanie Claire.- zatkało mnie.

 

- Ale po co wam moje zaufanie? Przez tyle lat świetnie radziliśmy sobie bez siebie.

 

- A ty dalej swoje...- westchnął gniewnie. - Po prostu przyjdź po balu do naszego dormitorium.- wepchnął mi do ręki poncz i znikł wśród tłumu.

- A co to były za jakieś tajemnicze schadzki i pocałunki?- usłyszałam z tyłu głos mojej przyjaciółki.

 

- Jak zwykle próbował szczęścia w złym miejscu.- odparłam, robiąc dobrą minę do złej gry, choć wewnątrz miałam armagedon. - Edwardzie, czy ktoś ci dziś wspominał jak dobrze ci w garniturze ?- spytałam ze szczerym uśmiechem, widząc ich we dwoje.

 

- A wiesz, że tak Claire?- odparł Teddy i we dwoje wzięli mnie pod rękę. - Narcyza i Lucjusz Malfoy.- odpowiedział.

 

- Naprawdę ? Ciekawa jestem co się stało...- puściłam do nich oczko i do końca wieczoru bawiliśmy się we trójkę.

***

Nie powiem ta zabawa dużo mi dała. Dała mi przerwę i relaks, wieczór bez zbędnych zamartwień. Mogłam znowu być zwykłą 17-letnią czarownicą. Ale wszystko co dobre się szybko kończy i w tym momencie stałam przed dormitorium gryfonów. Kompletnie nie wiedziałam czego się spodziewać. Kiedy weszłam cała świta na mnie czekała wraz z Evans i Meadows.

 

- Wow, czuję się jakbym miała pójść na stryczek albo zostać poddana próbie wody.

 

- Ładnie wyglądasz Claire.

 

- Dziękuję James.- odparłam i dalej stałam jak kołek,- NO MÓWCIE O CO CHODZI!- krzyknęłam, aż wszyscy się opamiętali.

 

- Mogłabyś usiąść ?- zaproponował Remus, a ja wzięłam fotel i przesunęłam na środek fotel. - A więc, co myślisz ?- spytał, lekko zdezorientowany sytuacją. -Raczej bym spytała jak ty się czujesz ? Wczoraj skończył się cykl pełni.-odparłam, a on spojrzał się na mnie jakby zobaczył ducha.

 

-O wiele lepiej już teraz, dziękuje.-odpowiedział i wymieniliśmy się uśmiechami.

 

- No ale dobrze, to dalej nie wyjaśnia do czego potrzebna jest mi ta wiedza.

 

-No bo widzisz Claire, z tego co słyszeliśmy jako ty jedyna robisz coś w kierunku z Tym Którego Imienia Nie Wolno Wymiawiać.- rozpoczęła dyskusję Lilianna Evans.

 

- A skąd macie te informacje?- spytałam i założyłam nogę na nogę.

 

- Dobra skończmy z tą farsą.- przybliżył się do mnie Black. -Rozmawialiśmy z Dumbledore'm i powiedział, żeby zwrócić się do ciebie. Że jesteś jedyną osobą, która rzeczywiście coś chce z tym zrobić.- odparł ze wzrokiem pełnych nadziei.

 

- Chyba za bardzo nie pojmuje sytuacji, czego wy ode mnie wymagacie? Ratunku?- syknęłam kąśliwie.

 

- Chcemy Ci pomóc, powiedz nam co mamy robić.- rozbroili mnie tym pytaniem, nigdy bym się nie spodziewała, że gryfoni zwrócą się o pomoc do ślizgona.

 

- W porządku.- zgodziłam się bez namysłu. Za tydzień w piątek o godzinie dwudziestej niech cała wasza gromada zjawi się u mnie na kolacji.- odparłam i czekałam aż skiną mi wszyscy głową, po czym wyszłam z lwiczej jamy. Musiałam złapać oddech, odpocząć.

 

Niestety ten kretyn za mną wybiegł, a tak bardzo chciałam zostać sama.

 

- Odprowadzę Cię.- odparł, a ja nie miałam siły aby mu odmówić.

 

- Ty tak na serio?- spytał, po kilku minutach błogiej ciszy.

 

- Co ja ?

 

- No zgadzasz się na to wszystko. To nie podstęp?

 

- A niby czemu to miałby być podstęp?

 

- No bo Voldemort był ze Slytherinu, a wy zawsze bronicie swoich.

 

- Wśród mojego domu są mugolacy. Nie uważasz, że robię to dla obrony swoich?- zatrzymałam się. Nienawidziłam takich oskarżeń.

 

- Wybacz.

 

- Poza tym po co bym miała kogoś wspierać, tylko po to aby mu służyć? Sama wole mieć władze w garści.- odparłam, a on się trochę zjeżył. I dobrze, niech pamięta, że nie jesteśmy przyjaciółmi.- Dalej sama pójdę, dziękuję.

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Kapelusznik 4 miesiące temu
    ...
    Fanfik z Harrego Pottera?

    NOPE
  • Santanico Pandemonium 4 miesiące temu
    Nie rozumiem za bardzo, co chcesz przez to powiedzieć. Nie podoba ci się opowiadanie czy fakt, że to ff ze świata HP ?Jeśli nie podoba ci się opowiadanie, to powiedz dokładnie co jest w nim nie tak ;)
  • Kapelusznik 4 miesiące temu
    Santanico Pandemonium
    Będę bezpośredni - fanfik z Harrego Pottera to chyba największy z stereotypów w dzisiejszym pisaniu jaki jest.

    Do tego - mam osobistą i głęboką niechęć do uniwersum, szczególnie po tym jak Rowling zaczęła co trzecią postać zamieniać w geya albo transa - bo chce się przypodobać SJW - co nie powinno się pojawiać. Twórca nie okazujący szacunku SWOJEMU WŁASNEMU DZIEŁU, jest w moich oczach mało warty, szczególnie kiedy właśnie to uniwersum dało jej/mu sławę i bogactwo.

    Oryginalna seria też mi nie przypadła, ani na papierze, ani na filmie - głównie przez bardzo nielogiczny system magiczny i logikę uniwersum, która często się załamywała, bez większego znaczenia.
    Samo opowiadanie nie jest złe, ale mnie też nie zachwyca 3-4 jakoś tak - ale że jest w tym uniwersum, przechodzą mnie ciarki.

    Pewnie moja wina - ale wiesz - jeśli czytasz, nawet dobre opowiadanie czy fanfik, z uniwersum którym szczerze gardzisz - nie jesteś w stanie się dobrze bawić je czytając

    Nie jestem też całkowicie przeciw fanfikom - przecie sam ff z Star Warsów pisałem/piszę i czytam ff Pontaru też z SW.

    Tyle z mojej strony - nie oceniam, bo uważam że jestem w tym przypadku zbyt stronniczy i moja ocena mogłaby być nieuczciwa, albo niesprawiedliwa.
    Staram się być szczery wobec ciebie i co ważniejsze - siebie samego

    Pozdrawiam i ślę ukłony
    Kapelusznik
  • Santanico Pandemonium 4 miesiące temu
    Drogi Kapeluszniku, właśnie o taką opinię i komentarz mi chodziło :) Jeśli chodzi o Rowling to jest nas dwóch, ponieważ leci sobie z nami wszystkimi w kulki, niszcząc dookoła swoje dzieło. Z tym homoseksualizmem też się zgadzam. Nigdy nie dała do odczucia, żeby dane postacie były homoseksualne i nagle wymyśla ;/ Co do opowiadania, najłatwiej chyba mi się piszę ff z Harrego Pottera i Tolkiena. Nigdy nie uważałam się za pisarkę, to tylko hobby ;)
  • Kapelusznik 4 miesiące temu
    Santanico Pandemonium
    ...
    (Głęboki oddech)
    Fiu...!
    A już się bałem że mam do czynienia z psychofanem - sorry - z zasady zakładam najgorszą możliwość, a potem jestem miło zaskoczony - jak tym razem! HEJ! Miło być miło zaskoczonym!

    Hobby, nie hobby, nie wiem czy fanficki to najlepsza forma dla wszystkich, sam zainspirowałem się pracami Pontaru, ale jakoś średnio wyszło, mimo że uniwersum Gwiezdnych Wojen znam całkiem dobrze. Osobiście z chęcią przeczytałbym coś z Tolkiena, jako jakaś odmiana, albo spróbuj wymyślić coś swojego.

    W pisaniu mam już pewne doświadczenie - pisałem typowe fantasy - wiesz magia i smoki - 120 stron, przejrzałem - uznałem za gówno. Piszę po raz drugi - 150 stron, przeglądam - uznaję za gówno. Chcę wszystko porzucić w cholerę - ale przecie cały świat, mapę, cywilizację, historię stworzyłem!
    Co robię?
    Przesuwam akcję o 500 lat, z początku XV wieku, do XX - piszę pierwszą wersję (która jest na opowi) i uznaję ją za kiepską piszę nową i tak powstaje moja seria Demon Odrodzenie, która w końcu jest czymś porządnym
    Było wiele prób - ale hej! W końcu działa - zachęcam cię do stworzenia czegoś swojego, jest to trochę pracy, nie zaprzeczę, ale jeśli zwyczajnie sobie wszystko rozpiszesz, możesz stworzyć wspaniały świat i genialną historię.
    Pozdrawiam
    Kapelusznik
  • Santanico Pandemonium 4 miesiące temu
    Kapeluszniku to muszę wejść na twój profil i koniecznie coś przeczytać! A co do tworzenia czegoś nowego, wiesz co nie wiem czy chce mi się w to bawić. Na pewno daje to niesamowitą przyjemność i dumę ale to nie dla mnie chyba :)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania