Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!

Sharko-Dino

gatunek: horror/fantastyka/akcja

 

"Sharko-Dino"

 

Osada rybacka na tropikalnych wysepkach w ujściu rzeki do oceanu. Mglisty poranek. Lata osiemdziesiąte dwudziestego wieku.

 

Każdy człowiek, znajdujący się w osadzie składającej się z zaledwie kilku chatek, był uzbrojony w specjalny, wodoodporny pistolet lub karabin. Od strony lądu nadpłynął pomarańczowo-zielony rekin żarłacz wielkości mikrobusu. Najczęściej znajdował się tuż pod powierzchnią wody, co sprawiało, że był zauważalny z odległości wynoszącej prawie sto metrów. Ukrył się za wystającym z wody dużym kamieniem. Podpłynął do kolejnego kamienia i ukrył się za nim. Nagle wyskoczył z wody na głaz, a z niego zeskoczył do zatoczki, w której znajdowało się kilka piaskowych wysepek, na których stały domki. Zagryzł zaskoczonego płetwonurka, przebywającego tuz za kamieniem. Z niewielkiego budynku, stojącego na usypanej z piasku wysepce, wybiegł drugi nurek i wskoczył do mętnej wody, która w tych okolicach była głęboka na trzy i pół metra.

 

— Aaaaa! Jaki wielki byk! — krzyknął płetwonurek na widok dużej drapieżnej ryby, po czym strzelił z pistoletu w jej kierunku i trafił ją w głowę, ale tylko lekko drasnął stwora, który następnie zagryzł człowieka oraz odgryzł mu głowę i nogę.

— Co się tam dzieje?! — głośno spytał trzeci nurek, zaskoczony hałasami i przebywający w kolejnym małym budynku na następnej wysepce, zatrzymując się w drzwiach z karabinem w rękach.

 

Zobaczył rekina wyłaniającego się na powierzchnię. Strzelił do niego i trafił w brzuch, lecz nie zrobił mu tym żadnej poważnej szkody. Zwierz wyskoczył na brzeg wysepki, a wtedy przegryzł pechowego płetwonurka na pół. Zjadł jego szczątki, natychmiast regenerując tym samym swoje nieco nadszarpnięte siły życiowe. Następnie, w odcinku czasu wynoszącym zaledwie kilka sekund, przeobraził się w dwunożnego dinozaura drapieżnego, jednak nietypowego, bo posiadającego płetwiasty ogon, w kształcie i funkcjonowaniu podobny do takich, jakie mają aksolotle, środkowoamerykańskie płazy wodne, mające skrzela zewnętrzne oraz wyglądające jak hybrydy ryby z jaszczurką.

 

Mgła zniknęła, ustępując miejsca słonecznej pogodzie.

 

Dziwnie wyglądający zwierz zmniejszył rozmiary swojego ciała do tego stopnia, że mógł bez większego problemu przejść przez drzwi. Wlazł do środka budynku, gdzie znalazł skrzynkę z kilkoma leżącymi w niej rybami, a także zastał płetwonurka trzymającego pistolet.

 

— Ale numer! Co za dziwny stwór! Jakiś sharko-dino! — krzyczał zaskoczony człowiek, strzelając do tajemniczej istoty.

 

Strzelanie nie zrobiło jednak większej szkody zwierzęciu, które chwyciło nurka swoimi zręcznymi i wyposażonymi w wielkie szpony łapami, po czym odgryzło mu głowę jednym kłapnięciem paszczy pełnej ostrych zębów i następnie kopnęło ją w kąt, a pozbawione jej ciało wyrzuciło przez okno do wody, gdzie szczątki zostały w ciągu kilkunastu sekund zjedzone przez osiem trzymetrowych żarłaczy tygrysich.

 

Ludożerczy potwór wyjadł ryby ze skrzynki, a następnie wrócił na zewnątrz i wskoczył do wody. Stwór wyszedł na ląd u wybrzeży następnej wysepki, gdzie stał kolejny niewielki budynek. Stworzenie znalazło pistolet oraz karabin, które podniosło i obejrzało. Niewiarygodnie szybko nauczyło się je obsługiwać. Ustrzeliło tukana wylatującego spośród gęstej roślinności przybrzeżnej, odpornej na słoną wodę mórz i oceanów. Potem zestrzeliło pelikana przelatującego nad wyspą.

 

Strzały usłyszało dwóch ludzi, znajdujących się we wnętrzu budynku. Szybko sięgnęli oni po karabiny i wybiegli na zewnątrz. Zastali tak bardzo dziwny i straszny widok, że nie mogli uwierzyć własnym oczom.

 

— Nie do wiary! Potwór z pistoletem! Koniec świata! Na dodatek z karabinem! Totalny koniec świata! — krzyczeli z niedowierzaniem zmieszanym z przerażeniem.

 

Zaczęli strzelać w kierunku stwora. Lekko go zranili, ale on zastrzelił ich w kilka sekund, po czym posiadane przez siebie bronie wyrzucił do wody, a ciała nurków obdarł ze skafandrów swoimi szponiasto-błoniastymi łapami. Zjadł część szczątków. Zostawił tylko szkielety. To były dwie ostatnie osoby, przebywające tego ranka w osadzie, która od tej pory pozostawała bezludna na czas nieokreślony.

 

Nagle, zwierzęciu wyrosły na grzbiecie skrzydła podobne do takich, jakie mają nietoperze, tylko że te posiadane przez stwora były znacznie większe. Potwór całkowicie uniezależnił się od środowiska wodnego. W pewnym momencie, wzbił się w powietrze i pofrunął w nieznanym kierunku, a wtedy nadszedł gorący i bezchmurny środek dnia.

 

Koniec.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Antoni Grycuk 2 miesiące temu
    Czysty molibden jest srebrzystobiały, bardzo twardy i ma jedną z najwyższych temperatur topnienia spośród wszystkich pierwiastków[4][5]. W małych ilościach nadaje odporność chemiczną i twardość stali, zmniejszając jednocześnie jej kruchość[6].

    Podobnie jak inne chromowce jest mało aktywny chemicznie. W temperaturze pokojowej jest odporny na warunki atmosferyczne, po podgrzaniu reaguje z wieloma niemetalami[7]. Na zimno reaguje z fluorem i niektórymi kwasami, np. z stężonym kwasem siarkowym, wodą królewską[6] i rozcieńczonym kwasem azotowym[8], w natomiast w stęż. kwasie azotowym ulega pasywacji[6]. W związkach występuje na wszystkich (z wyjątkiem −III) stopniach utlenienia od −IV do VI[7], przy czym związki MoVI
    są najtrwalsze[5]. Z tlenem tworzy fioletowy MoO
    2, biały MoO
    3 i kilka tlenków, w których jego formalny stopień utlenienia przyjmuje wartości pośrednie między V a VI, np. Mo
    4O
    11 i Mo
    9O
    26[7]. MoO
    3 jest bezwodnikiem kwasu molibdenowego H
    2MoO
    4 i szeregu kwasów polimolibdenowych, tworzących sole – molibdeniany[6].
    Zastosowanie

    Ponad 2/3 produkcji molibdenu jest używane jako dodatek w stopach (w połączeniu z chromem stanowi materiał lekki i bardzo mocny). Zużycie molibdenu wzrosło w czasie II wojny światowej, gdy zapotrzebowanie na wolfram spowodowało wyczerpanie jego zasobów. Do dzisiaj molibdenu używa się w stalach wysokoodpornych i wysokotemperaturowych. Niektóre stopy (np. stopy marki Hastelloy) są szczególnie odporne na wysoką temperaturę i korozję.

    Molibden jest też używany w przemyśle lotniczym, zbrojeniowym, a także do produkcji elementów lamp żarowych, gdzie bywa stosowany jako wspornik wolframowego żarnika. Kompleksy molibdenu są stosowane jako katalizator w przemyśle naftowym, szczególnie przy usuwaniu siarki z produktów naftowych.

    Izotop molibdenu 99 znajduje zastosowanie w przemyśle nuklearnym.

    Wiele kompleksów molibdenu jest stosowane jako barwniki o różnych odcieniach koloru pomarańczowego, używane do produkcji farb, tuszów, tworzyw sztucznych i produktów gumowych.

    Do związków molibdenu mających szersze zastosowanie należy m.in. tlenek Mo
    5O
    14 (błękit molibdenowy), wykorzystywany jako barwnik w przemyśle włókienniczym, MoO
    3 – katalizator, disiarczek molibdenu (MoS
    2) do produkcji smarów i heptamolibdenian amonu ((NH
    4)
    6Mo
    7O
    24) stosowany w chemii analitycznej do strącania fosforanów[6].
    Występowanie

    W skorupie ziemskiej molibden występuje w ilości 1,5 ppm. Podstawowym źródłem tego pierwiastka jest minerał molibdenit (MoS2). Pozostałe minerały o mniejszym znaczeniu to wulfenit (PbMoO4) i powellit (CaMoO4).

    Molibden jest mikroelementem, odgrywa ważną rolę w metabolizmie roślin; znajduje się również w enzymach[8].
    Światowe wydobycie w przeliczeniu na czysty składnik
    Wydobycie molibdenu na świecie w 2005 roku

    W światowym wydobyciu rud molibdenu w przeliczeniu na czysty składnik, wynoszącym w 2002 r. ok. 135 tys. ton przodowały: Chiny (39 tys. ton), USA (32 tys. ton) i Chile (30 tys. ton). Pozostałe kraje w których wydobywa się molibden to: Kanada, Meksyk, Peru, Rosja, Iran, Mongolia, Namibia, Demokratyczna Republika Konga, Maroko, Algieria, Australia, Austria, Słowenia, Rumunia, Niemcy, Turcja, Norwegia. Rudy molibdenu stosuje się również do produkcji węglików spiekanych.
    Występowanie w organizmie ludzkim

    Molibden wchodzi w skład niektórych metaloflawoprotein – oksydazy ksantynowej uczestniczącej w metabolizmie puryn oraz (obok żelaza) dehydrogenazy aldehydowej[9], katalizującej m.in. utlenianie aldehydu octowego do kwasu octowego[10].
    Historia
    Ζwiązki molibdenu aż do końca XVIII wieku były mylone ze związkami innych pierwiastków, przede wszystkim węgla i ołowiu. W 1778 r. Carlowi Wilhelmowi Scheele udało się oddzielić molibden od grafitu i ołowiu oraz otrzymać tlenek z molibdenitu. W 1781 r. Peter Jacob Hjelm wyodrębnił metal w wyniku redukcji jego tlenku węglem. Molibden nie znalazł zastosowania poza laboratoriami aż do końca XIX wieku. Później właściwości jego stopów zostały dostrzeżone przez Francuzów.
  • Piotrek P. 1988 2 miesiące temu
    😄... 🤯
  • LeeaThorelli 2 miesiące temu
    Jak to bywa w filmach o rekinach i tu mam akcję na poziomie. :P Pomarańczowo zielony rekin - strasznie spodobała mi się ta wizja tej ryby. Ogólnie ciekawe opowiadanie.
  • Piotrek P. 1988 2 miesiące temu
    Cieszę się, że opowiadanie się podoba. Dziękuję za komentarz i pozdrawiam :-).
  • Dekaos Dondi 2 miesiące temu
    Piotrek P.1988→Taki trochę inny, tekst niż większość Twych. Co nie oznacza, że tamte są mniej ciekawe.
    Ale tu akcja wartka, rekińskie chrupanie ludzi realistyczne. Takie pokręcone wszystko, ale fajne.
    Ludzkie odzywki też:)→Pozdrawiam:)→5
  • Piotrek P. 1988 2 miesiące temu
    Dziękuję za komentarz i za ocenę, pozdrawiam :-).
  • sisi55 2 miesiące temu
    Za mało opisów gdy np. odgryziono mu rękę, przegryzł go na pół przez to nie mogłem sobie za dużo wyobrazić.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania