#

Stałem w miejscu. Nagle poczułem dłoń na lewym ramieniu i jak oparzony odwróciłem się w kierunku osoby. Serce zabiło mi szybciej. Najpierw pomyślałem, że cień sylwetki należał do ojca. Mimo swoich domysłów odetchnąłem, ponieważ się nie sprawdziły. To nie on stał przede mną. I dobrze, bo pewnie gdybyśmy się spotkali, zrobiłby mi awanturę i wykład, którego i tak pewnie miałbym w dupie. Teraz jednak widziałem starszego mężczyznę. Nie znałem go. Wyglądał szczerze dość dziwnie. Poza tym kto o takiej porze roku chodził tylko w długiej szacie, która wcale nie wyglądała na dobrze ocieploną? – Ehm... Ciekawe, co teraz – pomyślałem. Spróbowałem się rozluźnić, aby nie wyglądać na kogoś, kto się bał i nie wiedział do jakiego miejsca podążał. Ale chwila. Przecież właściwie to nic nie wiedziałem. Skoro sam siebie nie umiałem przekonać do kłamstwa, to czy na pewno uda mi się okłamać tego faceta? Jednym słowem wpadłem w wielkie gówno. Dodatkowo stanie w miejscu, nie wróżyło nic dobrego. Nie chciałbym przez przypadek spotkać kogoś znajomego mojego taty. Wtedy ucieczka zostałaby szybko udaremniona. Czego ode mnie chciał? Stojąc naprzeciw siebie, mężczyzna w końcu się odezwał:

– Chłopcze? – Jego donośny głos odbijał się w mojej głowie niczym echo. Skwasiłem się, jakbym zjadł właśnie niedobrego cukierka. Błagałem w duchu, aby nie mówił tak głośno. Tego mi brakowało, aby zwrócić na siebie uwagę innych ludzi. Chociaż była noc, to wcale nie znaczyło, że nie mijałem, od czasu do czasu ludzi. Kurczę. Spojrzałem na zegarek. Była jak na moje nieszczęście prawie północ. Teraz z pewnością będzie się zastanawiać, co ja tu robiłem. A zresztą, co go to obchodziło. Przecież nie musiałem się nikomu zwierzać. Nie byłem dzieckiem. Postanowiłem się nie odzywać i poczekać na rozwój wydarzeń. Nałożyłem kaptur i naciągnąłem go tak, aby w miarę zakrywały moje oczy. Nadal milczałem, bo szczerze nie wiedziałem, jak prawidłowo powinienem zareagować. W pewnej chwili nawet miałem ochotę go minąć i pójść dalej. – Chyba trochę nie odpowiednia pora na szwendanie się po nocach... – odchrząknął, że prawie poczułem, jak w brzuchu dziwnie mi się przewracało. Kontynuował – ... w tych okolicach, z dala od domu? – Na ostatnie słowa otworzyłem usta, które już chciały zaprzeczyć, że to nie tak, że mój dom był tuż za rogiem, że właśnie wracałem z imprezy... Ostatecznie nie wydusiłem nic. – Nie chcesz rozmawiać? – Odczekał chwilkę, a następnie ciągnął swój monolog. – Nic nie powiesz? – westchnął. – Wielu tu takich, co kręcą się bez żadnej przyczyny, a potem jednak żałują, że zapuścili się tak daleko od domu, do miejsca o którym nic tak naprawdę nie wiedzą. Jeśli uciekłeś z domu, no cóż... radzę ci wracać. Rodzice z pewnością będą się martwili, jak rano zobaczą, że ich ukochany synek zniknął. – W jego oczach pojawił się niewytłumaczalny błysk, który chyba miał spowodować, abym zaczął się bać. Czy próbował mnie przestraszyć? Bo jeśli tak, to prawie się nabrałem.

– A co pan może wiedzieć! – Zdenerwowany tym ciągłym pouczaniem, nie wytrzymałem. Chyba nie był policjantem. Nie wyciągnął żadnej odznaki oraz nie był przecież ubrany w mundur. Więc co się mnie tak uwziął...

– Czyli jednak to prawda – stwierdził, nie czekając na potwierdzenie swoich domysłów przeze mnie.

– Nawet jeśli, to co? – Pokręciłem z niedowierzaniem głową. Jakiś staruch będzie mnie pouczać. Tego było za wiele. Sprawdzał mnie? Nie potrzebnie dałem się sprowokować. Musiałem zachować większą ostrożność.

– Jak już powiedziałem wcześniej. To nie odpowiednie miejsce dla kogoś takiego, jak ty. Nigdy nie wiadomo, jakich typów można tu spotkać. Masz szczęście, że spotkałeś mnie.

– Rozumiem, dziękuję za ostrzeżenie. Jednak umiem o siebie zadbać. – Cały jad włożyłem w to zdanie, mając nadzieję, że da mi spokój. Ale w sumie co mi odbiło, żeby wymówić ostanie zdanie na głos?

– Na pewno? – Teraz jego wyraz twarzy nabrał groźnych rysów. Powietrze, które przed chwilką było orzeźwiające i chłodne, stało się gęste i ledwo co mogłem zaczerpnąć powietrza.

– Grozisz mi? – Wyzywająco zapytałem.

Wtem chwycił mnie za ramię tak mocno, że nie mogłem się poruszyć. Czy był to strach? Nie miałem pojęcia. Jednak gdybym chciał uciec, nie miałbym szans. Szans, dopóki facet mnie trzymał. Jego wyraz twarzy mówił, że nie żartował.

– Niech mnie pan puszcza. W tej chwili! – Nie dawałem za wygraną. Stałem równo na nogach, zgiąłem lekko kolana i przygotowany byłem na wszystko. A przynajmniej tak mi się wydawało. Nagle mnie puścił. Jakby stracił zainteresowanie moją osobą.

– Zmiataj stąd, ty smarkaczu. Wracaj do domu. – Na koniec. – Żebym cię tu więcej nie spotkał.

Co chciał mi tak naprawdę przekazać? Niby czemu nie mogłem tu chodzić? Przecież to miejsce nie było żadną posesją prywatną. Nic nie rozumiałem. Jednak dałem się tym groźbom zaczarować i przyśpieszyłem tempa. Później nawet nie wiedziałem, kiedy przeszedłem do biegu.

*

Król, widząc uciekającego chłopaka, zmarszczył brwi. Nie wiedział, że tak dobrze potrafił grać. Prawie. Zmartwił się, bo chłopak był opryskliwy, bezczelny dla takiego miłego starca. – Hmm... To ma być władca? – westchnął. Sam nie wiedział jak dokładnie go określić. – Wystraszył się. Czuł to pod koniec. Miał nadzieję, że może jednak nie był tak uparty na jakiego wyglądał i wróci do domu. Pozostało jedno pytanie. – I co teraz? – Oblizał wargi językiem. – Muszę go śledzić! – pomyślał. Szkoda tylko, że nie posłuchał władcy i nie zawrócił do domu. – Niech was tylko bogowie dopadnę, za taką dawkę szczęścia, jaką mi daliście, wam nie podaruję. – Król przyśpieszył kroku, tak aby wzrokiem mógł go sięgnąć. Po chwili zniknął mu za kolejnymi domami. Nie widział, w którą stronę skręcił, więc wziął głęboki oddech i jego ciało nagle skierowało się w prawo. – Więc to tam. – Ruszył naburmuszony, że plan jego właśnie zawalił.

*

Kiedy było ciemno, twoje zmysły wyostrzają się i wszystko, co cię otaczało, napawało strachem. Chyba byłem nadal dzieckiem. Zdecydowanie. Ciągle tylko uciekałem. – Nic, jak szczera prawda – myślałem. Co najgorsze, okropnie mnie to wkurzało. Nerwowo spoglądałem za siebie. Nie wiedziałem, co ze sobą począć. Gdy nagle dziwnie się poczułem. Coś się zbliżało. Czułem to.

W oddali zobaczyłem ciemny zarys postaci. Czy to nie był ten człowiek, którego spotkałem parę minut temu? Może jednak mi się przewidziało? Resztkami sił wyostrzyłem wzrok. Jednak, aby nie stać w miejscu, szedłem dalej. Wcześniej udało mi się skojarzyć miejsce, więc skręciłem za domem w prawo, kierując się do parku, gdzie czasami przyjeżdżałem tam na rowerze się zrelaksować.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 8

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Tina12 03.05.2017
    Pierwsza! Ciekawe jak się dalej historia potoczy.
    5
  • Tanaris 03.05.2017
    Hej. Dzięki śliczne :)
  • pasja 03.05.2017
    Król chciał zastraszyć chłopca i udało mu się. Nie siłę, że Eden myśli inaczej od niego. Pewnie postać to Eden. Pozdrawiam 5
  • Tanaris 03.05.2017
    Z pewnością ktoś się pojawi xD
  • Szymon Skolarus 03.05.2017
    Super część ale pewnie do akcji wkroczy eden
  • Tanaris 03.05.2017
    Nic nie mówię xD
  • Paradise 03.05.2017
    Fajnie, że dodałaś kolejny rozdział :D czekam na następny, ciekawe co to za postać :D biedny Tyki się wystraszył, a myślałam, że użyje jakieś mocy czy coś się stanie, czego się nie spodziewał xD zostawiam 5 oczywiście :)
  • Tanaris 03.05.2017
    Też się cieszę, że udało mi się dziś coś dodać. Zwłaszcza, że teraz intensywnie pracuje i wracam do domu nie powiem jak. Właściwie to się czołgam już, ale może ten fakt pominę. :D
  • Paradise 03.05.2017
    skądś to znam :) ja pewnie nie będę w stanie niczego napisać po pracy, ale może spróbuję chociaż jedną narrację xD może się uda, ale coś czuję, że prędzej Ty napiszesz kolejną część niż ja :D
  • Mi się też bardzo podoba. 5
  • Tanaris 03.05.2017
    Bardzo mnie taki komentarz cieszy. Zapraszam także do innych części :)
  • Mrocznaa 06.05.2017
    Mega ciekawe <3 5!
  • Tanaris 07.05.2017
    Uff xD
  • Ritha 10.05.2017
    Przeczytałam, zapiątkowałam i lecę do ostatniej, bo spotkanie może być interesujące :)
  • Tanaris 13.05.2017
    Leć moja kochana <3

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania