#

Życie mieszkańców wewnątrz muru wcale nie było łatwe. Nic nie gwarantowało, że ktokolwiek poczułby się odrobinę bezpieczniejszy. Był to bowiem świat pełen złudzeń, niczym wyciągnięta sieć grubych nitek, która łączyła ludzi tylko w jednym celu... Aby w jak najlepszym stopniu móc wykorzystać i zmanipulować innych. Ale co mieli zrobić? Przecież każdy się bał. Stąd rodziny odrzucały swoich bliskich, w zamian za wyrzeczenie się i zapomnienie. Nie każdy tak potrafił, ale nie miał tak naprawdę wyjścia. Musieli później żyć ze świadomością, że stali się zdrajcami. Bo przecież życie z kimś, kto posiadał moc było wbrew prawu. Ktoś taki nie mógł być już nazywany człowiekiem. W sumie szło takie utwierdzenie po obu stronach. Stwierdzili, że każdy na swój sposób stał się potworem. Dla Poszukiwaczy byli to rodzice, wszyscy ci, którzy wydali ich ręce króla. Zaś ludzie oczerniali coś, czego tak do końca nie rozumieli.

Poszukiwacze nie mieli szans. Musieli uciekać, jak najdalej. Skierowali się w stronę, gdzie było stromo i niebezpiecznie, a mianowicie na szczyty gór. Gęsta mgła unosiła się tam na całej powierzchni. W dodatku pomagał im wewnętrzny głos. Podpowiadał, którą drogę wybrać. Wiedzieli, że jeśli by się tam znaleźli, na jakiś czas mogliby odetchnąć i się już tak nie bać. Jednak droga nie była prosta i czasami trwała bardzo długo. Na domiar tego wszędzie czyhali uzbrojeni sługusy króla, stąd należało obierać coraz nowsze ścieżki. Poszukiwacze na szczęście dobrze chronili się w zagęszczonych lasach. Tylko pytaniem było, jak długo jeszcze wytrwają?

Nie dało się obejść bez tego, że ludzie uważali tych z gór za osoby bez dusz, a przecież oni sami nie byli lepsi. Wprawdzie żyli w dostatku, ale pomimo tego każdy dla nich dzień był wielką niewiadomą. Nie chcieli, aby przez przypadek znaleźć się na zewnątrz, wśród wygnańców. W dodatku słudzy króla bacznie obserwowali wszystkich, za zdradę każdy wiedział, co go czekało.

Dawniej walka z władzą wydawała się możliwa. Przecież Poszukiwacze obiecali, że zdobędą klucze i przywrócą czasy wiedzy. Wiele osad zaufało im. Tylko że nie wiedzieli jednego, bowiem Poszukiwacze posiadali w sobie coś magicznego. Tak. Potem ktoś rozsiał w nich zwątpienie i nie wiedzieli komu mieli wierzyć. W gruncie rzeczy strach rozsiewał się w zastraszającym tempie.

Liczne podziały doprowadziły do większej nieufności. Jedni obwiniali drugich. A kto za tym wszystkim stał? Nikt już nie pamiętał od czego to się wszystko zaczęło i kto był tego początkiem. Podobno stworzona armia wojowników, jeszcze bardziej pogorszyła sytuację. Ci, którzy próbowali się buntować, musieli szybko uciekać. Taka sprawiedliwość. Więc lepiej było ugryźć się w język i milczeć.

Nastał chaos, którego ciężko było zatrzymać. Jeden nakręcał drugiego i tak podgrzewano jeszcze bardziej już gorącą atmosferę. W skutku czego dochodziło do licznych walk. Skłócone rodziny opłakiwały śmierć własnych dzieci, a to liczne choróbska, których nikt nie umiał wyleczyć, innym razem widok dzieci walczących ze sobą o kromkę chleba. Ale mieszkańców żaden widok już nie dziwił. Stał się normalnością.

A przecież dawniej ludzie wcale tacy nie byli. Pomagali sobie. Teraz nikt już nie myślał o innych. Liczyła się tylko troska o samego siebie. I tylko tyle.

*

– Tato, jak możesz! – krzyknęła dziewczynka.

– Tutaj, tu jest Poszukiwacz – nawoływał, a tłum wokół domu się zagęszczał.

Natychmiast wybiegła z domu i rozpłynęła się w powietrzu. Znalazła się w innym miejscu, gdzie było zimno i ciemno. Ktoś zawołał na nią, błagał, aby szła dalej, ale nie mogła. Zamknęła oczy i zapadła w głęboki sen.

Czy dla Poszukiwaczy była jeszcze jakaś nadzieja? Tak. W duchu wierzyli, że świat wiedzy jeszcze kiedyś powstanie. Nawet jeśli za wrogów będą musieli uznać rodziny i wszystkich mieszkańców, którzy w złudnością podążali za królem. Poszukiwacze byli i będą trwać wiecznie, kiedyś z pewnością powrócą. Najpierw odnajdą wszystkie klucze. Ludzie przejrzą na oczy, poznają całą prawdę. Zobaczą, że Poszukiwacze wcale nie byli groźni. Że magia była wspaniała i dobra. Skaliste murki na nowo powstaną i rozświetlą umysły ludu. Następnie pomszczą tych, co cierpieli, zabiją króla, będą walczyć do końca. Ale żeby to się stało, oczekują mędrca. Podobno już wkrótce miał przybyć. Odliczanie w końcu miało się skończyć.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 5

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • pasja 31.05.2017
    No i powoli się wyjaśnia. Poszukiwacze dożą do lepszych czasów. Stary król zawiódł, czy nowy będzie lepszy? Jak sprytnie wpisalaś nasze czasy, każde czasy. Pozdrawiam 5
  • Tanaris 01.06.2017
    Dzięki śliczne ;)
  • Szymon Skolarus 31.05.2017
    Nieco inne, tym razem o nikim nie pisałaś tylko ogólnie omówiłaś sytuację. bardzo ciekawe ale tak szczerze to strach żyć w takich czasach, gdzie każdy wydaje każdego
  • Tanaris 01.06.2017
    Dokładnie, ale właśnie w takim świecie znajdzie się także odrobina nadziei. :)
  • Paradise 02.06.2017
    Fajnie, że opisujesz tak ogólnie sytuację w królestwie :D dowiadujemy się więcej :) oczywiście 5 i lecę dalej :D
  • Tanaris 03.06.2017
    Taka spowalniająca wydarzenia. Czasami trzeba odsapnąć :D
  • Paradise 04.06.2017
    haha :D no tak, czasami trzeba :D
  • Ritha 05.06.2017
    Rozdział wyjaśnienie, być może zabrakło mi ciut akcji, aczkolwiek nadrabiasz końcową zapowiedzią, że coś ważnego ma się wydarzyć. Błędów nie znalazłam :)
  • Tanaris 13.07.2017
    Powolutku do przodu, jak też mawiają. :=)
  • Tina12 13.07.2017
    Powolutku zaczynamy się dowiadywać caraz więcej o Poszukiwaczach i ich życiu.
    5
  • Tanaris 13.07.2017
    Tak i z pewnością to nie koniec.
  • Marzycielka29 09.08.2017
    Chęć władzy była od zawsze. Rozdział świetny

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania