Ślepiec z Ewangelii

od zawsze byłem ślepy

uczyłem się ślepoty przez całe życie

zrosłem się z nią

 

patrz to ten ślepy żebrak

nikt nie mówił o mnie inaczej

śmiech drażnił i bolał

ale szybko zrozumiałem że nieprzyjaciółmi nie warto się przejmować

starczyła mi moja miłość i słodycz

znajdowana w ciemnościach

 

pewnego dnia

usłyszałem że niedaleko przechodzi jakiś rabbi

nie zdążyłem nawet nic pomyśleć powiedzieć

poczułem powiew dotyku

znajome błoto nakładane jego palcami

 

i widzę

 

niebo

woda

piękno ukochanej

są moje

 

radość

Średnia ocena: 2.3  Głosów: 20

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • befana_di_campi tydzień temu
    "nikt nie mówił o mnie inaczej jak tylko"

    bez "jak tylko"

    "jednego dnia"

    byłoby zręczniej "pewnego dnia"

    "usłyszałem że niedaleko"; "jak" brzmi niezbyt gramatycznie;

    nie "przez jego palce" a "jego palcami";

    "wodę", nie "woda";

    do "są moje" dodałabym "one są moje".

    Życzliwie :)
  • wicus tydzień temu
    Dziękuję serdecznie za życzliwy komentarz! :)
  • Jacom JacaM tydzień temu
    Źle się czyta , rwie się
  • wicus tydzień temu
    Dobrze jest na imprezie, w wierszu nie wszystko musi być komfortowe. Nawet lepiej jeśli nie jest.
  • bogumil1 tydzień temu
    Bardzo ciekawy temat przypomniałeś.
  • wicus tydzień temu
    Cieszę się, że tak myślisz. Dziękuję za komentarz.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania