Śmierć powstańca

W lutym 2020 r. minęła 156. rocznica śmierci Wawrzyńca Jeziorskiego, żandarma Rządu Narodowego w Powstaniu Styczniowym.

 

Wybuch Powstania Styczniowego w nocy z 21/22 stycznia 1863 r. nie wzbudził wśród wszystkich Polaków jednakowego entuzjazmu. Wielu było przeciwnych, gdyż zagrażało ono ich dotychczasowej egzystencji. Niektórzy swoją niechęć do powstania wyrażali nie tylko werbalnie, ale czynnie kolaborowali z instytucjami carskiego zaborcy. Dlatego też Rząd Narodowy powołał specjalną formację zwaną Żandarmerią Wojskową. Była ona odpowiednikiem współczesnych cywilnych formacji policyjnych. Do jej głównych zadań należały dbałość o bezpieczeństwo i zapewnienie dyscypliny w oddziałach wojskowych oraz likwidacja osób szczególnie niebezpiecznych. Powołana wiosną 1863 r. żandarmeria przemianowana została w sierpniu tego roku na Straż Narodową i pod tą nazwą pełniła służbę do końca powstania.

 

Żandarmeria oprócz zadań głównych udzielała też wszechstronnej pomocy oddziałom powstańczym, dostarczając im konie, paszę i broń. Do likwidacji wrogów powstania, jak również osób pomagających wojskom carski, czy też likwidacji przedstawicieli administracji i armii rosyjskiej powołano specjalną grupę tzw. żandarmów – sztyletników i wieszających.

 

Funkcję takiego żandarma Rządu Narodowego pełnił na terenie Ozorkowa Wawrzyniec Jeziorski. Nie jest znana dokładna historia jego życia. Nie wiemy też, jakie zadania pełnił on na terenie ówczesnego powiatu łęczyckiego. Należy domniemywać, że nie odbiegały one od standardowych zadań przypisanych żandarmerii wojskowej w tym okresie. Z przekazów historycznych wiemy natomiast, że kiedy na przełomie 1863 i 1864 r. powstanie zaczęło chylić się ku upadkowi Wawrzyniec dostał się w ręce oddziałów carskich.

 

Sądzony był w Łęczycy i skazany na karę śmierci przez powieszenie za czynne przeciwstawianie się carowi. Wyrok miał być wykonany w Ozorkowie. Publiczne egzekucje stosowane przez władze carskie stosowane były po to, żeby osłabić morale powstańców i ludności cywilnej i przez to zniechęcić do angażowania się po stronie powstańców.

 

W lutym 1864 r. skazaniec został przewieziony z Łęczycy do Ozorkowa, gdzie uwięziono go początkowo w koszarach przy ówczesnej ulicy Browarnej, dzisiejszym Zielonym Rynku. Publiczna egzekucja na szubienicy odbyła się 10 lutego na głównym rynku Ozorkowa, przy obecnym placu Jana Pawła II. Miejsce pochówki Wawrzyńca Jeziorskiego nie jest znane, mimo że prowadzono poszukiwania. Ciała skazańca nie wydano bowiem rodzinie.

 

Wydarzenie to upamiętnił także znany malarz ludowy pan Aleksy Matczak, który namalował duży olejny obraz pt. „Egzekucja powstańca”. Przedstawia w nim moment wykonania wyroku. Obraz można oglądać w prywatnej galerii malarza.

Średnia ocena: 2.0  Głosów: 32

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • bogumil1 2 miesiące temu
    Czytano 10 razy
    Data dodania: 15.02.2020
    Średnia ocena: 1.0 Głosów: 13
  • bogumil1 2 miesiące temu
    Polskojęzyczni zdrajcy opluwający patriotów byli zarówno wtedy, w czasach powstania styczniowego, jak i dziś, co widać po nienawistnych wypowiedziach na forum opluwających choćby żołnierzy antykomunistycznego podziemia, różnych zichów, szczyków, rawanów. W tamtych czasach radzono sobie z nimi w sposób, jaki opisałem. W czasach pokoju plują na Ojczyznę bezkarnie.
  • Miron 2 miesiące temu
    Ciężkie czasy bogumile i nieprzychylni czytelnicy.Pozdrawiam
  • befana_di_campi 2 miesiące temu
    Na portalach pisują "oświeceni"; ciemny lud nie potrafi się z internetem obchodzić, względnie ich to nie obchodzi ;) Sama się sobie dziwię, jak ja się jeszcze poruszam w tym gnieździe dożartych szerszeni :-D
  • bogumil1 2 miesiące temu
    Dla porządnych ludzi nigdy nie było łatwych czasów Mironie. To nic nowego. Dawniej dziwkom golono łby, a zdrajcom pakowano kulę w łeb. Dziś się szarogęszą po forach i uważają za jaśnieoświeconą elitę. A słowa z butów wystaje i nie odróżniają baćki Łukaszenki od kapitana Łupaszki. I to są nauczyciele, ciemni jak tabaka w rogu.
  • Harem Szejka 2 miesiące temu
    Miron zazdroszczą mi
  • Harem Szejka 2 miesiące temu
    befana_di_campi wytrzymamy
  • Magda1906 2 miesiące temu
    Harem Szejka witaj
  • indri 2 miesiące temu
    aniołeczku bucz bardzo ładnie powiedział wysilił się;))
  • Magda1906 2 miesiące temu
    Harem Szejka wytrzymamy czyli kto?
  • AlaOlaUla 2 miesiące temu
    Gdyby ktoś inny opublikował tekst, to ocena byłaby wyższa.

    Ciągle na nas plujesz.
    Drwisz z nas i gnębisz.
    Jesteś prowodyrem.
    Mielizną, na której osiadł pis i kościół.

    Jak ktoś taki może pisać o bohaterach?

    Grzęźnij w swojej mieliźnie.
    Grzęźnij po uszy i głowę.
    Obyś zniknął. Cały.
  • befana_di_campi 2 miesiące temu
    Jeżeli pisze, to widać "może". Nie ma monopolu na jedną jedynie słuszną opcję ;)
  • AlaOlaUla 2 miesiące temu
    To niech pisze. Kogo obchodzi ta pisanina?
    Na pewno nie hołoty.

    Przyjdzie kryska na matyska...
  • befana_di_campi 2 miesiące temu
    AlaOlaUla "Ten, kto się wyzywa, to sam tak się nazywa", wołało moje podwórkowe koleżeństwo. Wierz mi, "złociutka", ja naprawdę czuję się doskonale jako ta "hołota".
  • befana_di_campi 2 miesiące temu
    Uwaga! Bumerang! Karma wraca ;)
  • AlaOlaUla 2 miesiące temu
    "złociutka", ależ ciebie bogumił nie nazywa hołotą, tylko swoich opozycjonistów.
    Ty jesteś jego człowiek.

    A fragment o przezywaniu się, to napisz jemu.
  • AlaOlaUla 2 miesiące temu
    Właśnie "złociutka", właśnie😇
  • befana_di_campi 2 miesiące temu
    AlaOlaUla Właśnie, "kochanieńka", właśnie ;-)))
  • AlaOlaUla 2 miesiące temu
    właśnie, właśnie
    kaczor jajem cię przytrzaśnie :-)
    xD
  • Szpilka 2 miesiące temu
    Przeczytałam, aczkolwiek uciekam od historii, bo ona zwyczajnie boli, a ja chciałabym tak trochę jeszcze bez bólu na tym padole 🙂
  • bogumil1 2 miesiące temu
    Historia dzieje się dzisiaj. Nie da się przed nią uciec. Dzięki za przeczytanie. Pozdr.
  • betti 2 miesiące temu
    Zdrajcy byli, są i będą. Jedni, żeby się nie wyróżnić, inni bo dobrze ktoś im płaci, jeszcze inni że zwykłego strachu. Bohaterem człowiek się rodzi, tego nie da się nauczyć.
  • bogumil1 2 miesiące temu
    Betti to była bardzo skuteczna i potrzebna formacja. Likwidowała takie mendy, które współpracowały z okupantem w celu niszczenia wolnych Polaków. Masz rację takich antypolskich kreatur posługujących się j. polskimw każdych czasach pełno. Nie trzeba ich daleko szukać.
  • Marek Adam Grabowski 2 miesiące temu
    Typowy dla Bogumiła artykuł ograniczający się do faktów podstawowych; ale ciekawy, nie znałem tej sprawy. 4
  • bogumil1 2 miesiące temu
    Marku. Dowiedziałem się o tej historii dzięki wizycie w galerii pracowni malarza pana Aleksego Matczaka. O Wawrzyńcu Jeziorskim nic więcej się nie zachowało ponad to co napisałem. Nasi okupanci potajemnie pogrzebali jego ciało nie wiadomo gdzie. Nie udało im się zabić pamięci. Dzięki internetowi historia tego dzielnego człowieka i pamięć o nim przetrwa wśród Polaków
  • bogumil1 2 miesiące temu
    Skoro już mowa o kreaturach to tutaj ustalenia odnośnie jednej

    BARTOSZEWSKI – POLACY TO OCHRZCZONY MOTŁOCH
    14/05/2014 4271 WYŚWIETLENIA 35 KOMENTARZE 46 MINUT CZYTANIA
    BARTOSZEWSKI – POLACY TO OCHRZCZONY MOTŁOCH
    Maturzysta „Profesor” Władysław Bartoszewski, nazywany profesorem przez dziennikarzy mainstreamu, u boku Komorowskiego i Tuska wziął udział 1 sierpnia 2013 roku w państwowych uroczystościach poświęconych kolejnej rocznicy Powstania Warszawskiego.

    0

    WŁADYSŁAW BARTOSZEWSKI UWAŻA IŻ POLACY

    UPAMIĘTNIAJĄCY ROCZNICĘ POWSTANIA WARSZAWSKIEGO

    TO OCHRZCZONY MOTŁOCH

    https://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=XfydJsMWyWo

    http://aleksanderszumanski.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=1076&Itemid=2

    Przed warszawskimi uroczystościami Bartoszewski udzielił wywiadu „prawicowej” dziennikarce TVN Katarzynie Kolendzie – Zaleskiej, w którym osoby biorące udział w rocznicowych obchodach nazwał motłochem.

    Natomiast zdaniem „profesora” wygłoszonym publicznie „ochrzczeni uczestnicy uroczystości popełnili świętokradztwo”.

    Bartoszewski nie popełnił więc świętokradztwa, bo nie jest ochrzczony chrztem rzym. – kat.

    Bartoszewski, który nazwał ośmiomilionowy elektorat Prawa i Sprawiedliwości bydłem, dotąd nie przeprosił i nie sprostował nadawanego mu przez mainstream dziennikarski i polityków PO tytułu profesorskiego. Nazywany jest potocznie „bydłoszewskim”.

    CZY BARTOSZEWSKI NADAL BARDZIEJ OBAWIA SIĘ POLAKÓW NIŻ NIEMCÓW? („Die Welt”) http://www.wprost.pl/ar/233766/Bartoszewski-w-cz…

    Skoro tak się obawia Polaków, to kim właściwie jest maturzysta Władysław Bartoszewski?

    Polakiem, Żydem, Niemcem, volksdeutschem, a może kolaborantem gestapo zwolnionym przez męża jego siostry esesmana, a nie przez PCK, jak nagłaśnia.

    Byłby to jedyny przypadek zwolnienia z niemieckiego obozu zagłady obrzezanego więźnia na rzekomą interwencję PCK.

    Natomiast Bartoszewski jest na pewno współczesnym zdrajcą polskim, skoro zasiada we władzach neo Targowicy i publicznie występuje w jej imieniu.

    Bartoszewski jako sekretarz kapituły Orderu Orła Białego sprzeciwił się przyznaniu pośmiertnie tych wysokich odznaczeń bohaterom Polskiego Państwa Podziemnego, generała Emila Augusta Fieldorfa „Nila” i rotmistrza Witolda Pileckiego.

    Natomiast Bartoszewski w 1966 roku został przez Deutscher Bundenstag odznaczony złotym medalem polakożercy niemieckiego, działacza politycznego, kanclerza Niemiec Gustawa Stresemanna.

    Z owym antypolskim niemieckim orderem w klapie 1 sierpnia 2013 roku składał wieńce w czasie uroczystości uczczenia 69 rocznicy bohaterstwa Powstańców Warszawskich.

    Gustaw Stresemann, minister spraw zagranicznych Republiki Weimarskiej, reprezentujący poglądy nacjonalistyczne, był obok Hitlera największym polakożercą okresu międzywojennego.

    Władysław Bartoszewski jest honorowym obywatelem Izraela i…Krakowa ( na wniosek zdrajcy narodowego, autora kłamstwa smoleńskiego (na wzór kłamstwa katyńskiego 1940 komisji Burdenki) Jerzego Millera, rządowego przedstawiciela kłamstwa smoleńskiego – kontynuatora misji towarzyszki generalissimus Tatiany Anodiny.

    HAŃBA W KRAKOWIE

    Red. Agnieszka Maj na łamach „Dziennika Polskiego” z 18 grudnia 2012 roku usiłuje bez powodzenia, przekonać czytelników, iż Władysław Bartoszewski jest profesorem.

    Na stronie „profesora” http://wladyslawbartoszewski.blox.pl/html

    nie odnalazłem PT profesora Władysława Bartoszewskiego.

    Natomiast Wikipedia podaje, iż Władysław Bartoszewski jest absolwentem Gimnazjum im. św. Stanisława Kostki w Warszawie (1937) oraz Liceum Humanistycznego Towarzystwa Wychowawczo-Oświatowego „Przyszłość” w Warszawie.

    Maturę zdał w 1939 roku. W listopadzie 1958 roku został przyjęty na studia polonistyczne na Wydziale Filologicznym UW w trybie eksternistycznym, jednak decyzją rektora UW Stanisława Turskiego został w październiku 1962 roku skreślony z listy studentów.

    Według red. Agnieszki Maj wojna polsko – polska toczyć się będzie o nadanie Bartoszewskiemu jako profesorowi honorowego obywatelstwa Stołeczno -Królewskiego Miasta Krakowa.

    Krakowscy radni przyznali honorowe obywatelstwo miasta Władysławowi Bartoszewskiemu. Za przyznaniem tytułu opowiedzieli się radni klubów: PO i Przyjazny Kraków. Jeden z radnych PiS wstrzymał się od głosu, dziewięciu nie wzięło udziału w głosowaniu.

    – Władysław Bartoszewski to człowiek, który obraził mnie osobiście swoimi wypowiedziami – powiedział radny PiS Józef Pilch – ale nie może być tak, że honorujemy obywatelstwem Krakowa taką osobę. – Nie wiem też, co pan Bartoszewski dobrego zrobił dla Krakowa – dodał.

    Przewodniczący Rady Miasta Krakowa Bogusław Kośmider (PO) powiedział dziennikarzom, że Bartoszewski jest honorowym obywatelem kilkunastu miast w Polsce i doktorem honoris causa kilkudziesięciu uczelni.

    – Jest osobą zasłużoną dla Polski i dla Krakowa – dodał

    Z prośbą o nadanie Bartoszewskiemu honorowego obywatelstwa Krakowa wystąpił w czerwcu senator PO Bogdan Klich. Inicjatywę tę poparł komitet złożony z kilkudziesięciu osób – dawnych opozycjonistów, kombatantów, przedsiębiorców i artystów.

    W gronie tym znaleźli się m.in. ks. Adam Boniecki, prof. Zbigniew Ćwiąkalski, prof. Zbigniew Kolenda, Andrzej Sikorowski, Grzegorz Turnau, Adam Zagajewski i prof. Andrzej Zoll.

    Bartoszewski po upadku Powstania Warszawskiego redagował w Krakowie „Biuletyn Informacyjny” Komendy Głównej AK, a potem przez lata współpracował z „Tygodnikiem Powszechnym”.

    Honorowe obywatelstwo Krakowa jest przyznawane od 1850 r. Od 1989 r. otrzymało je 35 osób m.in.:

    Sławomir Mrożek, Lech Wałęsa, Margaret Thatcher, Czesław Miłosz, Ronald Reagan, Siergiej Kowaliow, Stanisław Lem, Wisława Szymborska, Ryszard Kaczorowski, Zbigniew Brzeziński, Jan Nowak-Jeziorański i kard. Stanisław Dziwisz.

    Bartoszewski, były więzień Auschwitz, polityk, publicysta i pisarz, jest honorowym obywatelem kilku miast m.in. Warszawy, Gdyni, Wrocławia i gminy wiejskiej Oświęcim.

    Jest sekretarzem stanu w gabinecie Donalda Tuska i pełnomocnikiem premiera ds. dialogu międzynarodowego. Jest kawalerem Orderu Orła Białego.

    Jerozolimski Instytut Yad Vashem przyznał mu tytuł „Sprawiedliwego wśród Narodów Świata” za pomoc, którą niósł Żydom podczas okupacji niemieckiej.

    Bartoszewski jest sygnatariuszem haniebnego oświadczenia ośmiu b. ministrów spraw zagranicznych w sprawie odwołania szczytu Trójkąta Weimarskiego.

    Oświadczenie to, zainicjowane i zredagowane przez komunistę Dariusza Rosatiego usiłujące podważyć autorytet prezydenta RP prof. Lecha Kaczyńskiego, jest rozumiane również jako podważanie polskiej racji stanu.

    Gdy wybuchła II wojna światowa Władysław Bartoszewski miał 17 lat. 19 września 1940 roku został zatrzymany na Żoliborzu w masowej obławie zorganizowanej przez niemieckich okupantów. Przypadkowo dostał się do Oświęcimia, był w tym samym transporcie co Witold Pilecki. Od 22 września 1940 roku został więźniem niemieckiego obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau (Auschwitz I, numer obozowy 4427).

    Od nocy 21/22 września 1940 roku obaj stali się więźniami niemieckiego obozu koncentracyjnego Auschwitz – Birkenau (Konzentrazionlager Auschwitz I, numer obozowy 4427, natomiast Witold Pilecki, który do obozy poszedł z własnej woli miał nr 4859).

    Bartoszewskiego zwolniono z Oświęcimia po kilku miesiącach – 8 kwietnia 1941 roku, co było wydarzeniem niespotykanym.

    Natomiast Pilecki dopiero po ponad 2 latach… 27 kwietnia 1943 roku zdecydował się na ucieczkę z obozu….

    Według Bartoszewskiego zwolnienie zawdzięcza przyjaciołom z Polskiego Czerwonego Krzyża, oficjalnym powodem był zły stan zdrowia. Nieoficjalnie zwolnienie przypisywano stawiennictwu siostry Bartoszewskiego, która kolaborowała z Niemcami, nawet wyszła za mąż za SS-mana.

    Jednak według relacji prof. Miry Modelskiej – Creech z Georgetown University w Waszyngtonie, pracownika administracji Białego Domu, istnieje świadek, który przeżył Oświęcim i twierdzi, że Bartoszewski był kolaborantem Gestapo.

    Świadek opowiadał, że spotkał się z Bartoszewskim w Oświęcimiu, znał m.in. szczegóły na temat wykształcenia Bartoszewskiego.

    Twierdził, że za sprawą Bartoszewskiego i 14 innych donosicieli, którzy opuścili Oświęcim (nota bene pociągiem pierwszej klasy) zlikwidowano 21 wysokich rangą AK-owców.

    Ów świadek jest przekonany, że Bartoszewski był konfidentem Gestapo.

    Fakty te potwierdził w rozmowie ze mną, Józef Rosołowski, prezes Polskiego Związku Byłych Więźniów Politycznych Hitlerowskich Więzień i Obozów Koncentracyjnych, były wieloletni więzień niemieckich obozów zagłady.

    „Nikogo nie zwalniano z Auschwitz, przynajmniej nie uczciwych ludzi, co innego kolaboranci Gestapo” – odpowiedział Józef Rosołowski na moje zapytanie w czasie cyklicznego spotkania edukacyjnego z młodzieżą z Izraela w Muzeum „Galicja” w Krakowie w marcu 2012 roku, dotyczące zwolnienia Władysława Bartoszewskiego z Auschwitz.

    W czasie owego spotkania Józef Rosołowski stwierdził:

    „(…) w ostatecznym rozrachunku to właśnie Żydzi (Judenraty – Rady żydowskie) w gettach byli największymi pomocnikami Hitlera i w największym stopniu przyczynili się do swojej zagłady.

    Fakty są niewygodne, dlatego wciąż pompuje się „Polaka antysemitę” zasłonę dymną dla żydowskich zbrodni. O roli, znaczeniu i skali niemieckiej żydowskiej agentury dzisiaj nie pamięta się, lub w ogóle nie wie. W tym niszczeniu pamięci niestety pomagał i pomaga Władysław Bartoszewski” – stwierdził Józef Rosołowski.

    Podane przez Józefa Rosołowskiego fakty zostały przeze mnie skonsultowane z przewodniczącym Towarzystwa Pamięci Narodowej im. Pierwszego Marszałka Polski Józefa Piłsudskiego Zarząd Główny w Krakowie Jerzym Korzeniem i w pełni potwierdzone.

    Uzyskałem zgodę p. Jerzego Korzenia na upublicznienie tej konsultacji i jej potwierdzenia.

    Żydowskie Muzeum „Galicja” – muzeum założone w Krakowie przy ulicy Dajwór przez brytyjskiego fotografa Chrisa Schwarza. Oficjalnie otwarte zostało 27 czerwca 2004 r.

    Muzeum mieści się w odrestaurowanym budynku byłej żydowskiej fabryki mebli w Krakowie przy ul. Dajwór 18 (31-052 Kraków) i prowadzi m.in. stałe spotkania edukacyjne ujawniające prawdę historyczną ze światową młodzieżą, nie tylko żydowską, również i z rodzinami ogólnopolskiego, wielce historycznie zasłużonego „Stowarzyszenia Dzieci Holocaustu”.

    Józef Rosołowski jest stałym prelegentem owych spotkań.

    Niezmiernie ciekawy jest program edukacyjny Józefa Rosołowskiego prowadzony właśnie w krakowskim żydowskim muzeum.

    Porusza w nich tematykę antypolonizmu, ze szczególnym uwzględnieniem wyjaśnienia kłamstwa Jerzego Kosińskiego zawartego w „Malowanym ptaku” w którym Kosiński przedstawia polskich chłopów, którzy uratowali mu życie i jego rodzinie, jako prymitywny „ciemnogród” znęcający się w sposób okrutny nad Żydami i Cyganami, których zupełnie od siebie nie odróżnia.

    Problem ów wyjaśniła naukowo i reportażowo pisarka polska, dziennikarka i reportażystka Joanna Siedlecka w swojej książce „Czarny ptasior”.

    Józef Rosołowski jest koronnym świadkiem w wydanej przeze mnie w r. 2013 książce „Mord polskich dzieci w łódzkim getcie”.

    „Malowany ptak” był pierwszym pseudo literackim paszkwilem na Polskę, Polaków i polskość, służącym dzisiaj jako punkt wyjścia do antypolskiej nagonki określonych żydowskich kół, szczególnie samozwańczego ( nie zarejestrowanego w sądach) lobby żydowskiego w USA, jak i amerykańskich żydowskich historyków.

    „Malowany ptak” w rękach żydowskiej młodzieży odwiedzającej każdego roku Auschwitz, stanowi antypolski „talmud” dotyczący udziału Polaków w niemieckiej Zagładzie (Shoah).

    Józef Rosołowski twierdzi, iż tłumaczenie, iż Bartoszewskiego zwolnili z Auschwitz ze względów zdrowotnych wydaje się co najmniej podejrzane, mając na uwadze zarówno funkcje społeczno-polityczne spełniane przez Bartoszewskiego jak i jego międzynarodowe stosunki polityczne .

    Pomimo tego, obdarzono go zaufaniem w organizacji katolickiej FOP – Front Odrodzenia Polski, związanym ze Stronnictwem Pracy, a kierowanym przez polską pisarkę katolicką Zofię Kossak – Szczucką, której pamięć sponiewierała dr Alina Cała, doktorantka, pracująca obecnie jako pracownik naukowy w Żydowskim Instytucie Historycznym w Warszawie, prowadzonym przez dyrektora, prof. Pawła Śpiewaka profesora socjologii i historyka idei, profesora Uniwersytetu Warszawskiego, publicysty, posła na Sejm V kadencji.

    ŻYDOWSKI ATAK NA ZOFIĘ KOSSAK – SZCZUCKĄ

    http://niepoprawni.pl/blog/2218/zydowski-atak-na-zofie-kossak-szczucka

    http://lubczasopismo.salon24.pl/Mistrzowie/post/557978,zydowski-atak-na-zofie-kossak-szczucka

    W żydowskim miesięczniku „Midrasz” w artykule „Sprawiedliwi wśród Narodów Świata. Trudne ratowanie i gorycz” dr Alina Cała zafałszowała prawdę o roli tej najsłynniejszej polskiej pisarki katolickiej Zofii Kossak-Szczuckiej.

    Pisząc o roli polskich „Sprawiedliwych” ratujących Żydów, Alina Cała mimochodem wspomina Zofię Kossak – Szczucką, ale wyłącznie w skrajnie pejoratywnym kontekście.

    Pisząc o niej w jedynym zdaniu stwierdza, że przed wojną w sprawie „żydowskiej „

    głos zabierały wyłącznie świeckie działaczki katolickie, jak Zofia Kossak-Szczucka, która dała wówczas wyraz swoim rasistowskim poglądom.

    Atakując Zofię Kossak-Szczucką jako rzekomą rasistkę z przed II wojny światowej, bez próby udokumentowania tego faktu, Alina Cała równocześnie zupełnie przemilcza sprawę ogromnej roli odegranej przez Zofię Kossak-Szczucką w czasie II wojny światowej, jak i to, że ryzykowała życie jako katoliczka, pomagając swym żydowskim bliźnim, mimo, iż miała bardzo krytyczną opinię o stosunku Żydów do Polaków.

    Alina Cała w wywiadzie udzielonym „Rzeczpospolitej” twierdziła, iż Polacy winni są Holocaustu, jak również wzięli udział w zamordowaniu 3 milionów polskich Żydów. http://www.rp.pl/artykul/310528.html

    Natomiast innego zdania jest zwierzchnik dr Aliny Całej prof. Paweł Śpiewak dyrektor Żydowskiego Instytutu Historycznego, twierdzący, iż Polacy winni są zamordowania „tylko” 120 tysięcy Żydów w czasie Holocaustu. http://niepoprawni.pl/blog/2218/ilu-zydow-zamordowali-polacy-czii

    Ostatnio dr Alina Cała popadła w konflikt z Pawłem Śpiewakiem oskarżając go sądownie o dyskryminację.

    http://warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,34862,14961384,Dr_Cala_pozywa_Zydowski_Instytut_Historyczny.html

    Czyżby powodem konfliktu były kłamstwa historyczne obojga?

    A więc 3 miliony Żydów w Holocauście „zamordowali” Polacy, czy „tylko” 120 tysięcy?

    To są wyssane z lewego kłamstwa dane przy wyraźnym wsparciu Barbary Engelking- Boni z PAN (żony esbeka Michała Boniego) w jej paszkwilanckiej książce „Jest taki piękny słoneczny dzień” splagiatowany przez nią pierwszy antypolski atak Jerzego Kosińskiego „Malowany ptak”.

    Bartoszewski niemal natychmiast po wyjściu z Oświęcimia został wzięty do struktur konspiracyjnych.

    Jest to sytuacja nie do pomyślenia, taki człowiek był zbyt podejrzany, tacy ludzi mogli być pod obserwacja, dla konspiracji to zbyt duże ryzyko.

    Bartoszewski prawdopodobnie albo zataił ten niewygodny fakt, albo został wciągnięty do konspiracji z pomocą niemieckiej agentury.

    W tym czasie niemiecka agentura była niezwykle silnie rozwiniętą. Dzisiaj milczy się o tej niechlubnej przeszłości; hasło Grupa 13 nikomu nic nie mówi, podobnie jak „Żagiew” Żydowska Gwardia Wolności (ŻGW) dla której pracowały tysiące żydowskich agentów. http://aleksanderszumanski.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=622&Itemid=2

    Grupa 13, trzynastka, Urząd do Walki ze Spekulacją – kolaboracyjna formacja policjantów żydowskich z warszawskiego getta pod kierunkiem kolaboranta Abrahama Gancwajcha, mająca oficjalnie na celu zwalczanie przemytu oraz spekulacji, a faktycznie kontrolowanie działalności Judenratu oraz infiltrowanie podziemnych organizacji działających w getcie).

    „Żagiew, czyli Żydowska Gwardia Wolności działała nie tylko w getcie warszawskim, lecz w całej Warszawie. Służyła do infiltrowania żydowskich i polskich organizacji podziemnych, w tym niosących pomoc Żydom. Niemcy wyposażali swoich żydowskich agentów także w broń.

    Agenci mieli za zadanie udawać, że szukają pomocy, a gdy znaleźli Polaków, którzy im ją zaoferowali, po prostu donosili na nich skazując ich i tym samym często ich rodziny na śmierć.

    ŻGW zajmowała się także szmalcownictwem, tropiąc i wydając Niemcom Żydów ukrywających się na „aryjskich papierach” w tzw. aryjskiej części Warszawy.

    Podobnych organizacji było wiele, w różnych miastach, jednak największe znaczenie miały Judenraty, bez nich Holocaust nie udałby się,

    Judenraty wyjątkowo gorliwie pomagały Niemcom mordować własny naród. http://www.bibula.com/?p=33797

    Bartoszewski to pierwszy polityk, który nazwał ośmiomilionowy elektorat Polaków Prawa i Sprawiedliwości „bydłem”.

    Niewybredne obelgi publiczne w wykonaniu Władysława Bartoszewskiego to niestety nasz „firmowy znak” za granicą.

    2 marca 1995 roku, maturzysta Władysław Bartoszewski został przedstawiony przez Wałęsę liderom koalicji SLD-PSL jako jeden z trzech kandydatów / obok Andrzeja Ananicza i TW Andrzeja Olechowskiego na ministra spraw zagranicznych/.

    Liderzy koalicji zaproponowali Bartoszewskiego, Oleksy powiedział, że o tej kandydaturze myślał z prezydentem właściwie równolegle / wywiad dla „Polityki” /.

    Ministerstwo Spraw Zagranicznych Niemiec na oficjalnej stronie internetowej usunęło tytuł profesora sprzed nazwiska Władysława Bartoszewskiego. http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Niemiecki-MSZ-nie-tytuluje-juz-Bartoszewskiego-profesorem,wid,10195770,wiadomosc.html?ticaid=112b99

    Przez ostanie 19 lat w Polsce środowiska liberalne powoływały się na to, że Bartoszewski pracując na bawarskiej uczelni „za zasługi” otrzymał tytuł „uczelnianego profesora”.

    Człowieka który podobno / nie ma świadków / za czasów okupacji zdał maturę w Polsce tytułowano profesorem.

    Postać Bartoszewskiego zawiera więcej niejasnych elementów. Najbardziej zastanawiający jest podawany przez niego powód zwolnienia z KL Auschwitz.

    Otóż Bartoszewski początkowo twierdził, że zwolniono go ze względu na stan zdrowia, potem zmienił wersję na ingerencję Czerwonego Krzyża.

    Wg. raportu Witolda Pileckiego z KL Auschwitz zwolniono około 300 osób za łapówki. Nie znany był przypadek zwalniania z obozu ze względu na stan zdrowia i to w dodatku Żyda. Wg. informacji uzyskanych przeze mnie od byłych więźniów opuszczano KL Auschwitz w następujących przypadkach:

    1. ginąc od wykańczającej pracy, braku właściwego żywienia i chorób,

    2. ponosząc śmierć z rąk nadzorców, SS, kapo, lub w komorach gazowych,

    3. dla osób z korzeniami niemieckim lub szczególnie przydatnych oferowano podpisanie volkslisty.

    Nie słyszano, aby na skutek interwencji Czerwonego Krzyża, a tak w następnej wersji podaje Władysław Bartoszewski, kogokolwiek zwolniono z obozu. Zastanawiające są różne wersje podawane przez Władysława Bartoszewskiego, /raz choroba, później Czerwony Krzyż i inne/.

    Ostatnio media zanotowały „wielki sukces” „profesora” Bartoszewskiego. Uzyskał decyzję Związku Wypędzonych w Niemczech o rezygnacji z nominowania Eriki Steinbach do władz fundacji poświęconej wysiedlonym.

    To przecież zwykłe mydlenie oczu zafascynowanym w Tusku Polakach. Przecież nikt nie uwierzy, że jednym niezbyt fortunnym ruchem, oczywiście znowu wymierzonym przeciwko Polsce, cokolwiek się zmieniło.

    Steinbach zapewne już niedługo powróci na „utracone” stanowisko, gorąco witana przez władze fundacji, o zbieżnych poglądach. A co Władysław Bartoszewski wraz ze swoim przełożonym Donaldem Tuskiem osiągnęli w sprawie fałszowania przez Niemcy historii II wojny światowej i powstaniem w Berlinie antypolskiego muzeum wysiedlonych?

    Ano nic.

    A była to kluczowa sprawa do załatwienia, której ze strachu przed Niemcami nie poruszono .To samo osiągnął Tusk w rozmowie z Putinem, zamiast o ludobójstwie w Katyniu, rozmawiał o festiwalu piosenki radzieckiej w Zielonej Górze.. .

    I znowu włazimy Niemcom, bo a nuż się obrażą i biedni wypędzeni urządzą nam nowy „Drang nach Osten” z tatusiem gestapowcem p. Eriki Steinbach w tle, noszącej już w mądrej karykaturze jego strój / tatusiowy /.

    Gdy antypolskie gadzinówki niemieckie wyśmiewały braci Kaczyńskich, uderzając w polską rację stanu, jaka była reakcja Bartoszewskiego, czy Geremka?

    Ano żadna, lecz prześmiewcza „polskich mężów stanu”. Władysław Bartoszewski ma za sobą wiele kompromitujących go publicznych wystąpień, przyklaskiwanych przez serwilistyczne antypolskie media .

    Dla przykładu w czasie konwencji PO w Krakowie 29 września 2007 roku Bartoszewski wystąpił z pożałowania godnym jadowitym atakiem na rząd Jarosława Kaczyńskiego, pełnym oszczerstw i pomówień. Oto próbki:

    „…nie wierzcie frustratom i dewiantom politycznym, którzy swoje problemy psychiczne odreagowują na narodzie.

    Kategorycznie wypraszam sobie lżenie Polski przez niekompetentnych członków rządu, niekompetentnych dyplomatołków. Polska potrzebuje rządu, a nie nierządu. Nierząd wprowadził do rządu ruch odnowy moralnej panów Kaczyńskich”.

    https://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=XfydJsMWyWo

    Przecież nie kto inny, jak Władysław Bartoszewski przepraszał Niemców, proponując udział Wałęsy w berlińskich obchodach zakończenia II wojny światowej.

    I tu otrzymał policzek, bo nie Wałęsa, a prezydent Izraela otrzymał zaproszenie oraz czołowe osobistości świata zachodniego.

    Bartoszewski zaś w swoim wystąpieniu przeprosił Niemców za wysiedlenie z Polski!!!

    Został za to w Niemczech nagrodzony medalem im. Gustawa Stresemanna, polakożercy, ministra spraw zagranicznych Niemiec w latach 1923-1929.

    W Izraelskim Knesecie otrzymawszy honorowe obywatelstwo Izraela bił się w piersi za rzekomy antysemityzm „polskich ciemniaków żyjących na prowincji”.

    Powiedział w Knesecie dosłownie:

    „(…)dzisiejsi studenci będą za dziesięć czy piętnaście lat posłami, ministrami, dyrektorami i oni będą określać życie polskie, a nie ta ciemnota, gdzieś tam na zapadłej prowincji, która opowiada jakieś głupstwa, a która dobrze czytać i pisać nie umie”.

    Tylko tyle i aż tyle.

    Kiedy kapituła Orderu Orła Białego głosowała nad przyznaniem rotmistrzowi Pileckiemu tego odznaczenia, swój sprzeciw, bez podania przyczyn, zgłosił, będący wówczas członkiem kapituły, Władysław Bartoszewski.

    S t r o n a • byłych działaczy • Wolnych Związków Zawodowych Wybrzeża

    file:///C:/Users/Aleksander/Desktop/PULPIT%20ZEBRANY/BARTOSZEWSKI%20WZZW.htm

    Władysław Bartoszewski (Bartman) – żyd, kolaborant, zdrajca

    Opublikowany w aktualności, historia, odkłamujemy HISTORIĘ przez Maciejewski Kazimierz w dniu 16 września 2013 roku.

    Władysław Bartoszewski przyznał, że „w czasie wojny bałem się bardziej Polaków niż Niemców” …

    http://www.wprost.pl/ar/233766/Bartoszewski-w-czasie-wojny-balem-sie-bardziej-Polakow-niz-Niemcow

    Czyżby Bartoszewski pracował wtedy jako konfident? agent? kolaborant? podejrzane fakty, przemilczane sprawy, relacje świadków, historie jego znajomych i ich rodzin…

    Gdy wybuchła wojna Władysław Bartoszewski miał 17 lat. 19 września 1940 r. został zatrzymany na Żoliborzu w masowej obławie zorganizowanej przez hitlerowców. Przypadkowo dostał się do Oświęcimia, był w tym samym transporcie co Witold Pilecki.

    Od nocy 21/22 września 1940 roku obaj stali się więźniami niemieckiego obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau (Konzentrazionlager Auschwitz I, numer obozowy 4427, natomiast Witold Pilecki, który do obozy poszedł z własnej woli miał nr 4859) Bartoszewskiego zwolniono z Oświęcimia po kilku miesiącach – 8 kwietnia 1941, co było wydarzeniem niespotykanym. Natomiast Pilecki dopiero po ponad 2 latach… 27 kwietnia 1943 zdecydował się na ucieczkę z obozu….

    Według Bartoszewskiego zwolnienie zawdzięcza przyjaciołom z Polskiego Czerwonego Krzyża oficjalnym powodem był zły stan zdrowia. Nieoficjalnie zwolnienie przypisywano stawiennictwu siostry Bartoszewskiego, która kolaborowała z Niemcami, nawet wyszła za mąż za SSmana.

    Jednak według relacji prof. Miry Modelskiej-Creech z Georgetown University w Waszyngtonie, pracownika administracji białego domu, istnieje świadek, który przeżył Oświęcim i twierdzi, że Bartoszewski był kolaborantem.

    Świadek opowiadał, że spotkał się z Bartoszewskim w Oświęcimu, znał m.in., szczegóły na temat wykształcenia Bartoszewskiego. Twierdził, że za sprawą Bartoszewskiego i 14 innych donosicieli, którzy opuścili Oświęcim (notabene pociągiem pierwszej klasy) zlikwidowano 21 wysokich rangą Akowców. Ów świadek jest przekonany, że Bartoszewski był konfidentem Gestapo.

    Nikogo nie zwalniano z Auschwitz, przynajmniej nie uczciwych ludzi, co innego kolaboranci. Bartoszewski niemal natychmiast po wyjściu z Oświęcimia został wzięty do struktur konspiracyjnych. Jest to sytuacja nie do pomyślenia, taki człowiek był zbyt podejrzany, tacy ludzi mogli być pod obserwacja, dla konspiracji to zbyt duże ryzyko… Bartoszewski prawdopodobnie albo zataił ten niewygodny fakt, albo został wciągnięty do konspiracji z pomocą niemieckiej agentury.

    W tamtym czasie niemiecka agentura była niezwykle rozwiniętą. Dzisiaj milczy się o tej niechlubnej przeszłości hasło „banda Ganzweicha”, „Grupa 13″ – „trzynastka”, „Pierwsza pomoc”, „Żydowskie Pogotowie Ratunkowe” nikomu nic nie mówi podobnie jak „Żagiew” dla której pracowały tysiące żydowskich agentów.

    „Żagiew” czyli Żydowska Gwardia Wolności działała nie tylko w getcie warszawskim, ale w całej Warszawie. Służyła do infiltrowania żydowskich i polskich organizacji podziemnych, w tym niosących pomoc Żydom.

    Niemcy wyposażali swoich żydowskich agentów także w broń. Agenci mieli za zadanie udawać, że szukają pomocy, a gdy znaleźli Polaków którzy im ją zaoferowali po prostu donosili na nich skazując ich i tym samym często ich rodziny na śmierć.

    Trudniących się tym zajęciem Żydów Polskie Państwo Podziemne starało się zabijać i bynajmniej nie był to wyraz antysemityzmu.

    ŻGW zajmowało się również przemytem żywności do getta starając się przejąć całkowitą kontrolę nad kanałami przerzutowymi, co czyniło tę organizację pośrednio odpowiedzialną za śmierć głodową swoich rodaków.

    ŻGW zajmowała się także szmalcownictwem tropiąc i wydając Niemcom Żydów ukrywających się na „aryjskich papierach” w tzw. aryjskiej części Warszawy. Skala zjawiska była porażająca, podobnych organizacji działało wiele, równolegle, w niemal każdym większym mieście.

    Nawet w Berlinie – słynna grupa informatorów Stelli Kuebler-Goldschlag (której notabene opłacała się kolaboracja – żyje do dziś).

    Jednak największe znaczenie miały Judenraty, bez nich Holocaust po prostu nie udałby się. Judenraty wyjątkowo gorliwie pomagały Niemcom mordować własny naród.

    http://chodakiewicz.salon24.pl/81001,lonek-skosowski-koniec-zydowskich-kolaborantow-gestapo

    W ostatecznym rozrachunku to właśnie Żydzi byli największymi pomocnikami Hitlera i w największym stopniu przyczynili się do Zagłady. Fakty są niewygodne dlatego wciąż pompuje się „Polaka antysemitę” zasłonę dymną dla żydowskich zbrodni.

    Należy mówić nawet o niewygodnych kwestiach, tak samo jak należy mówić o przypadkach Polaków – agentów, których w wielomilionowym narodzie trochę się znalazło.

    Jednak Polskie władze nigdy nie współpracowały z Niemcami, a Polaków- szmalcowników skazywano w imieniu RP na śmierć.

    To wielka i zasadnicza różnica między postawą Polaków, a postawą innych narodów, których władze oficjalnie współpracowały z okupantem i wydawały im swoich obywateli.

    O roli, znaczeniu i skali niemieckiej żydowskiej agentury dzisiaj nie pamięta się.

    Oto nazwiska szefów bardziej znanych siatek żydowskich kolaborantów – m.in. Maurycy Diamant, Julian Appel, Aleksander Förster, Grysza Zełkowicz, Szamaj Grajer, Leon (Lejb) Skosowski („Lonek”), Abraham Gancwajch, Dawid Sternfeld, Kenigl, „kapitan” Lontski, Ganzweich, Kuebler-Goldschlag, Paweł Włodawski, Hermanowski i żona jego Wanda Mostowicz, Lola Kochman, Zuzanna Gińczank, Wilson ps. Stekier, Stanisława Lepianka, Fijałkowski Władysław, Rajchman („Romanowski”) itd.

    Nie tylko tysiące Żydów – niemieckich agentów skutecznie niszczyło wizerunek Polaków podczas II wojny światowej. Niemal każdy Żyd, który bogacił się kosztem swoim braci czynił to poprzez podsycanie strachu przed Polakami-antysemitami.

    Co ciekawe, wbrew pozorom można odnaleźć tysiące przypadków, znanych, czynnych przedwojennych Polaków- antysemitów, którzy w czasie wojny ratowali życie Żydów ryzykując własne. Czy jakiś Żyd zdobył się na coś takiego? To nie jest pytanie retoryczne, niestety trudno tutaj o jakąkolwiek konkretną odpowiedź.

    Polak antysemita nie kupował u Żyda, pisał antysemickie teksty, nawoływał innych do bojkotu tego co żydowskie, jednak nigdy nie był mordercą na jakiego się go obecnie kreuje.

    To jest zasadnicza różnica. Można było być dobrym Polakiem katolikiem i antysemitą jednocześnie. Polakom mogła nie podobać się niesamowita nadreprezentacja Żydów w wielu zawodach, a szczególnie na studiach…

    I próbowali działać gdyż nie chcieli aby 90% elity tego kraju było Żydami. Ich działania m.in. t. zw. „getto ławkowe” w konsekwencji uratowało życie tysiącom Żydów, gdyż wielu nie mogąc studiować w Polsce wojnę spędzili studiując za granicą…

    Wracając do strachu przed Polakami – co sprytniejsi Żydzi bardzo często napadali innych Żydów „na Polaka” – często sami udawali Polaków lub udawali bandy współpracujące z Polakami, chociaż niewykluczone, że czasami współpracowali z Polakami – szmalcownikami.

    Żydowskość w tym czasie nie zawsze była kwestią jednoznaczną, „przechrzty”, małżeństwa mieszane, wielu Żydów miało blond włosy, niebieskie czy zielone oczy.

    Granica się zacierała.

    Jest wiele historii gdy Polacy, mieszkańcy małych miasteczek zbiorowo ratowali Żydów zintegrowanych z Polakami z rąk innych Żydów katów, żydowskiej policji czy Niemców… – ratowali tych, którzy opowiedzieli się za polskością – zostali katolikami i zintegrowali się z polską kulturą. Zrobili to co każdy mieszkaniec każdego kraju robić powinien aby dany kraj mógł nadal trwać – obywatele nie mogą się całkowicie izolować w swoich grupach.

    Żydzi często popadali w paranoję strachu, a wielu tą paranoję podsycało. Wokół Polaków narosło przez to wiele negatywnych mitów i stereotypów, które naprawdę nigdy nie były rozsądnie uzasadnione.

    Na podstawie nielicznych wyjątków zbudowano negatywny obraz Polaka-antysemity, który w czasie wojny donosił i mordował Żydów.

    Wciąż powstają nieuprawnione legendy, książki, ostatnio nawet filmy o Żydach bohatersko walczących z Niemcami. Jednak historia nie zna takich przypadków. Z polskich bandytów żydowskiego pochodzenia robi się bohaterów (Film „Opór” z Craigiem o braciach Bielskich – bandytach, którzy rabując i gwałcąc zamordowali ponad setkę Polaków w tym kobiety i dzieci), albo po prostu ich się wymyśla (Film „Bękarty wojny”, „Inglourious Basterds” w którym bohaterscy Żydzi z pasją zabijają Niemców w tym samego Hitlera).

    Powstanie w Warszawskim Getcie jest słynniejsze, lepiej upamiętnione od Powstania Warszawskiego. Wspomina się jedynie Żydowską Organizację Bojową (ŻOB) nie wspominając nawet o Żydowskim Związku Wojskowym uzbrajanym przez Armię Podziemną jako członek Podziemnego Państwa Polskiego.

    Żydowski Związek Wojskowy, (ŻZW) – formacja zbrojna Żydów polskich, powołana w listopadzie 1939 przez byłych oficerów Wojska Polskiego i działaczy organizacji prawicowych żydowskiego pochodzenia, o którego istnieniu rzekomy „akowiec” Bartoszewski nigdy nie wspomniał w swoich licznych wystąpieniach publicznych.

    W getcie Żydzi wskutek długich walk zabili dosłownie kilkunastu Niemców (głównie przypadkowo), a ich walka nie miała już żadnego znaczenia, Polacy w czasie Powstania Warszawskiego zabili tysiąc razy więcej Niemców, a dokładnie kilkanaście tysięcy świetnie uzbrojonych hitlerowskich żołnierzy i to z nadzieją wyzwolenia Warszawy i zakończenie wojny, niezależnie od porażki, błędów tego okresu, powstanie to zasługuje na pamięć co najmniej taką, jaką obdarza się powstanie w Getcie.

    Bartoszewski zawodowo zajmuję się wypaczaniem historii i mieszaniem ludziom w głowach, znane są jego słynne słowa o tym, że podczas II wojny światowej bardziej bał się Polaków niż Niemców. Słowa te potwierdzał wielokrotnie.

    Władysław Bartoszewski nie neguje kłamliwych i szkodliwych dla Polski i Polaków tez z książek Jana T. Grossa „Sąsiedzi” „Strach” „Złote żniwa”, czy też Barbary Engelking „Jest taki piękny słoneczny dzień”. „Literackim antypolskim kłamstwem, punktem wyjścia całego plugawego antypolonizmu jest Jerzego Kosińskiego „Malowany ptak” dzisiejszy antypolski „talmud” izraelskiej młodzieży.

    Lub neguje na swój sposób np. stwierdzając, że „to bezwstydne bogacenie się Polaków nie miało rasistowskiego tła”. Dając do zrozumienia, że rzeczywiście generalnie Polacy masowo mordowali, donosili na Żydów, usługiwali Niemcom aby zagarnąć żydowskie majątki jednak wcale nie tylko z powodu antysemityzmu lecz zwykłej chciwości. Jaka to piękna obrona…

    Niszczy się więc pamięć o dobrych faktach chociażby o fakcie, że setki tysięcy Polaków uratowało niemal pół miliona Żydów wspomina się jak najmniej, tak samo jak nie wspomina się o ofiarach żydowskiej agentury, Polakach, którzy oddali życie za Żydów, nierzadko całych rodzinach (np. dobrze udokumentowany przypadek rodziny Ulmów).

    Nie udało się też do dziś udokumentować ani jednej historii odwrotnej tzn. gdy Żydzi ryzykując własnym życiem ratowali Polaków.

    W tym niszczeniu pamięci niestety pomagał i pomaga Władysław Bartoszewski, który konsekwentnie milczy na pewne tematy, mówiąc na inne, kreując historię pełną zniekształceń, czasem wprost fałszywą. Z jakich powodów?

    Powszechnie forsowana jest kuriozalną teza jakoby Polacy byli w jakiejś mierze współodpowiedzialni za Holocaust. Artykuły na ten temat pisał „Die Welt”, a Bartoszewski z własnej inicjatywy i woli przyznaje, że powyższa teza znajduje uzasadnienie w jego poglądach.

    Bartoszewski w Powstaniu Warszawskim właściwie statystował. Był noszowym, a w 1944 r. tylko adiutantem. Był uczestnikiem, ale że „bronił stolicy” to za dużo powiedziane.

    Takich jak on pomocników AK walczącej było dziesiątki tysięcy. W boju się nie wykazał. Wiele opowieści z tego okresu jego życia okazało się kłamliwych. Na jednym ze spotkań pytano go gdzie dokładnie brał udział w Powstaniu i czy mógłby podać jakiś oddział, nazwiska, wydarzenia itd. Niestety tylko zakłopotanie i mętne wyjaśnienia.

    W żadnej dokumentacji nie ma jego nazwiska czy pseudonimu. Wygląda na to, że jego przeszłość jest jednym z mitów III RP, który trzeba odkłamać.

    Po wojnie pracował jako dziennikarz. Siedział kilka lat za AK, choć działał w Delegaturze Rządu – a nie AK, która była jednakowo źle widziana przez żydowskie UB.

    Później dużo pisał w masońsko- pro syjonistycznym krakowskim „Tygodniku Powszechnym” (dlatego też tygodnik ten dezawuował J. Em. Ks. Prymas Wyszyński).

    Bartoszewski jest chyba jedynym w Polsce człowiekiem, który siedział za AK, ale w AK nie był.

    Opracował Aleksander Szumański „Głos Polski” Toronto

    Dokumenty, cytaty, źródła:

    https://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=XfydJsMWyWo

    http://www.wprost.pl/ar/233766/Bartoszewski-w-cz…

    http://aleszuma.neon24.pl/post/83558,hanba-w-krakowie

    http://www.bibula.com/?p=33797

    http://wladyslawbartoszewski.blox.pl/html

    file:///C:/Users/Aleksander/Desktop/PULPIT%20ZEBRANY/BARTOSZEWSKI%20WZZW.htm

    http://chodakiewicz.salon24.pl/81001,lonek-skosowski-koniec-zydowskich-kolaborantow-gestapo

    http://aleksanderszumanski.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=622&Itemid=2

    http://www.wprost.pl/ar/233766/Bartoszewski-w-czasie-wojny-balem-sie-bardziej-Polakow-niz-Niemcow

    http://www.polandpolska.org/dokumenty/witold/raporty-witolda.htm

    http://lubczasopismo.salon24.pl/Mistrzowie/post/557978,zydowski-atak-na-zofie-kossak-szczucka

    http://niepoprawni.pl/blog/2218/zydowski-atak-na-zofie-kossak-szczucka

    http://niepoprawni.pl/blog/2218/ilu-zydow-zamordowali-polacy-czii

    http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Niemiecki-MSZ-nie-tytuluje-juz-Bartoszewskiego-profesorem,wid,10195770,wiadomosc.html?ticaid=112b99
  • Marek Adam Grabowski 2 miesiące temu
    Co to ma wspólnego z tematem? Bogumił napisałeś dobry artykuł i nie psuj tego.
  • bogumil1 2 miesiące temu
    Marku wkleiłem tekst z Głosu Polskiego z Toronto na temat Bartoszewskiego, wcześniej zauważyłem, że parę osób próbuje tu bronić paskudnego starucha, jakby był jakimś bohaterem narodowym, a tak naprawdę nie wiadomo, co to było w rzeczywistości za figo fago. Facetowi dorobiono jakąś legendę, a swoimi czynami i wypowiedziami robił wrażenie typowego psiajuchy. Nie chciałem tego wklejać pod czyimiś wątkami, bo długie, a kto chce to sobie tutaj przeczyta i wyrobi zdanie na temat tego osobnika.
  • Marek Adam Grabowski 2 miesiące temu
    bogumil1, ale po co odchodzi od tematu? I jaki ma sens wklejanie powszechnie znanego, napisanego przez anonimową (sic!) osobę artykułu, który prezentuje Urbanowskie dziennikarstwo? W wielu sprawcach z Bartoszewskim nie zgadzam, ale czy wolno kogoś opluwać? Te zarzuty są absurdalne.
  • bogumil1 2 miesiące temu
    Marku, to jest polska gazeta z Toronto, a dziennikarz to Aleksander Szumański. Ja te wszystkie fakty z życia Bartoszewskiego znałem, tyle że w tekście zebrane są wszystkie razem. To nie jest anonimowy tekst. Może niepotrzebnie, ale skoro już jest.
  • Marek Adam Grabowski 2 miesiące temu
    bogumil1 Ok. myślałem że artykuł był anonimowy, gdyż krąży po necie jako niepodpisany. Moja wina. Ale nie zmienia to tego, iż mamy tutaj poziom logiki Urbana. Jak chcesz mogę ustosunkować się do tych faktów.
  • bogumil1 2 miesiące temu
    Marku lepiej może nie. Bo ostatnie jego zachowania znam doskonale i oceniam jako paskudne i antypolskie. Co do przeszłości nie mam pewności, ani żadnych dowodów na jego kombatanctwo, ani przeciw, podobnie z tym Auschwitz. Dziwi mnie dlaczego jako kawaler orderu głosował przeciw przyznaniu go Pileckiemu. To dla mnie kolejny argument za jego draństwem. Pilecki to postać jednoznacznie pozytywna i wielki bohater. Dobrowolnie poszedł do Auschwitz.
  • bogumil1 2 miesiące temu
    Pilecki znał prawdopodobnie to całe rzekome kombatanctwo Bartoszewskiego, stąd facet go aż tak nienawidził i pewnie po cichu cieszył się, że komuniści go zamordowali.
  • Marek Adam Grabowski 2 miesiące temu
    bogumil1 spoko. Żeby nie było wątpliwości ja chciałem tylko kwestionować teorię spiskowe na temat młodości. Jego dziwnych zachowań pod koniec życia nie bronię; chociaż kratuję je na zasadzie: "Na starość dojebało mu!" Bez wątpienia nie był osobą pokroju Pileckiego.
  • bogumil1 2 miesiące temu
    Marku w każdym razie ja nie mam wątpliwości, że próbowano z niego zrobić kogoś kim nie był. Sowieckie służby, a przez to i nasze się też tego nauczyły, potrafiły tworzyć takie matrioszki, które przydawały się w różnych sytuacjach. Wziąwszy tylko pod uwagę fakt, jakie nagrody przyjmował od Niemców, choćby to Polakiem w znaczeniu patriotą, to on na pewno nie był, a wręcz przeciwnie.
  • bogumil1 2 miesiące temu
    O to chodziło, że takie osoby, niby o nieposzlakowanej, kombatanckiej przeszłości, albo np. znani aktorzy czy sportowcy maja dużą siłę oddziaływania jako agenci wpływu, bo ludzie uważają, że to co mówią jest prawdą objawioną. Wielokrotnie większą niż politycy, którym ludzie nie wierzą. Dlatego trzeba bardzo uważać na różnych figo fago i ich demaskować zawczasu.
  • bogumil1 2 miesiące temu
    Zresztą już i tak komentarze Kaśki Aiski dostatecznie zapaskudziły ten wątek.
  • AlaOlaUla 2 miesiące temu
    Od Kaśki Aiski, to ci wara smrodzie.
    Bo w ryj!
    😠
  • AlaOlaUla 2 miesiące temu
    Nie był pokroju Pileckiego...
    Pilecki był młody, jak gi stracono, nie wiafpmo, jaki byłby, gdyby dożył sędziwego wieku. W tamtych czasach. W tamtej Polsce.

    Łatwo oskarżać i brukać czyjąś pamięć, kiedy nie przeżyło się to, co opluwany człowiek.

    Matoły!
    Barany!
    Was też będą opluwać!
  • Dariusz 2 miesiące temu
    Etam. Wrzucą do doła i tyle
  • AlaOlaUla 2 miesiące temu
    Niekoniecznie.
    Na taki prxywilej, o którym piszesz mogą pozwolić sobie szaraczki, niewidzialne ludki dla ogółu.
    Ale...
    Bądź znany! Bądź sławny!
    Bądź twarzą-ręką-głosem narodu, to przekopią każdą grudkę ziemi, po której stąpałeś, żeby tylko wyciągnąć brudy z Twojego życia.

    I okaże się, że Dariusz, sławny malarz urządzał orgie z udziałem zwierząt domowych, hodowlanych i poniekąd dzikich😂😂😂
  • Dariusz 2 miesiące temu
    AlaOlaUla no. czyli już mnie uwieczniłaś na kartach historii
  • AlaOlaUla 2 miesiące temu
    Dariusz, Ja? Nieeee, to mogą uczynić następne pokolenia...

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania