ŚNIĘTY MARIAN - Poza ciałem

Rozdział V

 

Poza Ciałem

Wyjechałem do pracy za granicę, do Holandii. Pracowałem tam przy cebulkach kwiatowych. Mieszkałem w wynajętym przez pracodawcę domku, razem z dziesięcioma innymi Polakami. Na początku zajęty byłem tylko pracą.

Gdy w pracy dobrze mi szło, zacząłem ponownie wypowiadać mantrę. Wtedy poczułem się roztrzęsiony i niepewny tak jakby podminowany. Miałem też nieskoordynowane ruchy, co było problemem w pracy.

Równo miesiąc po tym jak przyjechałem do Holandii, wydarzyło się coś bardzo ważnego. Otóż na wznak w swoim łóżku, poczułem ruchy w klatce piersiowej. Czułem tak jak by coś chciało się z niej wydostać. Od razu pomyślałem że to istota z którą całe życie się zmagam. Powiedziałem w myślach do tej istoty:

- 40 lat z tobą walczę, czas najwyższy abyś mnie opuściła.

Po tych słowach - myślach poczułem, że mam pełne usta jakby galarety. Zatkany miałem cały przełyk, czułem że wymiotuję. Gdy to już wyszło mi z gardła, otworzyłem oczy i ujrzałem twarz kobiety. Była ona biała jak śnieg i bardzo blada. Patrzyła się przez chwilę na mnie, po czym znikła. A ja poczułem jak ktoś robi mi laskę.

Nikogo oprócz mnie w pokoju nie było. Zrobiła to istota która wyszła ze mnie. Chyba w ramach podziękowania - tak pomyślałem. Po odejściu tej istoty poczułem ogromną pustkę w sobie. Nie chodziło mi o to że żałowałem, ale poczułem się dziwnie nieobecny tu i teraz. Objawiało się to w ten sposób na przykład: Jeśli w pracy dostałem jakiekolwiek polecenie, to wykonywałem je natychmiast bez żadnego zastanowienia czy refleksji.

64

Bez względu na to czy było ono wykonalne i bezpieczne. Miałem również słabą koordynację ruchu. Zmienił się u mnie radykalnie stosunek do rodziny, chociaż nie był on i tak najlepszy. Jeśli chodziło o kobiety to nabrałem do nich niechęci.

A mężczyźni wręcz przeciwnie, lgnęli do mnie i byli bardzo mili. Sprawiało mi to kłopot bo przecież, nie byłem gejem czy jakimś tam pedałem. Miałem pustkę w głowie i nie wiedziałem co mam robić.

Robiłem więc to co inni mi podsuwali.

Byłem zakłopotany i niepewny tego co się może jeszcze wydarzyć. Zacząłem więc wypowiadać słowa mantry, bo wiedziałem że wcześniej pomogło mi to. Oczywiście w pracy przykładałem się jak tylko mogłem. Dodatkowo musiałem nauczyć się języka angielskiego, chociaż w jego podstawach. Za bardzo ta nauka mi nie szła, ale uczyłem się. Wymagał tego ode mnie mój pracodawca. W ogóle z myśleniem u mnie w tym czasie było krucho. Ale mój młody pracodawca miał do mnie zaufanie.

Pozwalał pracować mi w soboty, zostawiał mi wtedy klucze do hali. A on wyjeżdżał

z całą swoją rodziną na weekend. Tak jak ja w Holandii prawie wszyscy, do pracy dojeżdżają rowerami. W którąś sobotę przyjechałem sam do pracy. Wjechałem rowerem na halę, zamknąłem ją od wewnątrz tak jak zalecił mi to pracodawca. Klucze schowałem w kieszeni i zająłem się pracą. Ale obawiając się że je zgubię, położyłem je na parapecie okna blisko drzwi wyjściowych W pewnym momencie musiałem udać się do ubikacji. Nie było jej na hali, wyszedłem na zewnątrz innymi drzwiami niż wszedłem. Zanim się zorientowałem drzwi zatrzasnęły się, a ponieważ miały klamkę tylko od wewnątrz nie mogłem wejść na halę.

65

Klucze i rower zostały w środku, a ja wróciłem do domu na piechotę. Na drugi dzień Holendrzy mieli niezły ubaw ze mnie. A ja obawiałem się o siebie, nie wiedząc co jeszcze może się wydarzyć. W pracy na polu przewróciłem pojemnik z cebulkami. Opóźniłem w ten sposób czas pracy wynajętej maszyny kopiącej. Właściciel wygonił mnie tego dnia z pola. Już wtedy postanowiłem aby jak najszybciej zakończyć pracę w Holandii. Musiałem jednak czekać do końca sezonu. Gdy żegnałem się z młodym pracodawcą, zapraszał mnie na następny sezon. Zapewniałem go że tak, ale dobrze wiedziałem że nie przyjadę. Nie wiedzieć dla czego, pracodawcy leciały łzy po policzkach.

Gdy wróciłem do Polski zupełnie nie wiedziałem co mam ze sobą zrobić. Pustka jaką miałem w głowie była niesamowita. Po tygodniu żona suszyła mi głowę , pytając kiedy w końcu pójdę do pracy. Nie mogłem wtedy podjąć żadnej decyzji. Moja osobowość była co najwyżej na poziomie 10 lat. Chociaż na zewnątrz byłem

50 letnim człowiekiem. Cóż miałem robić, rzuciłem się w wir czekających mnie wydarzeń. Wybrałem się w końcu na poszukiwanie pracy. Domyślałem się że jeśli znajdę pracę nie będzie to przypadek. Według mojego rozumowania budowałem wtedy swoją nową osobowość. Moje myślenie okazało się prawdziwe, bo wkrótce o tym się przekonałem. Trafiłem do firmy wyburzeniowej. Takiej firmy nie widziałem. Wóda na stole a praca na ciężkim sprzęcie po 4 piwach jako norma. A stosunki międzyludzkie na poziomie zerowym. Dopiero tam zrozumiałem, co to jest najniższy poziom świadomości. Wiedziałem że muszę przez to przejść, nie wiedziałem tylko jak długo będzie to trwało. Wiadomo jest że dziecko dwunastoletnie nie potrafi podjąć wiążącej decyzji. Przebywałem w tym paskudnym towarzystwie całe dwa lata.

66

 

Dopiero po tym okresie udało mi się podjąć decyzję. Zwolniłem się z pracy w listopadzie, czyli na samą zimę. W tym samym czasie, rozpoczął się szum w mojej głowie. Na początku sądziłem że jest to związane z przemęczeniem. Lecz przekonałem się że jest to coś więcej. Którejś nocy położyłem się spać i gdy przysnąłem prawie natychmiast przebudziłem się. Nie było by w tym nic dziwnego, gdyby nie światło wokół kwiatów na które patrzyłem. Spojrzałem na swoje ciało

i aż mnie zatkało. Ujrzałem wokół swego ciała barwną tęczę, której blask podobny był do blasku świecy. Nie wiedziałem co się dzieje. Odwróciłem wzrok w kierunku mebli i zauważyłem wokół nich tyko szarą poświatę. W pokoju byłem sam Kasia spała obok. Gdy tylko pomyślałem o niej, to w tym momencie patrzyłem na nią. Wokół Kasi też świeciła barwna tęcza. Pomyślałem o sobie i natychmiast znalazłem się u siebie w pokoju. Wiedziałem, że mam trochę czasu na eksperymenty. Zwłaszcza że w pokoju byłem sam, to nikt mi nie przeszkodzi. Na pierwszy ogień poszła Lidka. Zawsze podobała mi się i dla tego wybrałem ją do eksperymentu. Sądziłem że w ten sposób będzie mi łatwiej. No i przy okazji pomogę jej w problemach jakie miała.

A czy miało dojść do zbliżenia między nami, sądziłem że tak. Chociaż nie byłem tego tak pewien. A to dla tego ponieważ, wydawała się ona być osobą zimną jak

lód i nie potrafiącą kochać. Ale ja zawsze lubiłem trudne wyzwania. Pomyślałem więc o niej i natychmiast stałem przy jej tapczanie. Przyglądałam się jej jakąś chwilę

i postanowiłem sprawdzić czy mogę ją dotknąć. Okazało się że nie mogę. Byłem

z tego powodu nie pocieszony.

67

Pomyślałem o sobie i zaraz znalazłem się u siebie w pokoju. Zajrzałem jeszcze w kilka miejsc tej nocy, po czym obudziłem się. Cieszyłem się bardzo z tego co się mi przydarzyło.

Nareszcie moje marzenia spełniają się. Postanowiłem też że nikomu o tym fakcie nie będę mówił. A jeśli to nie zniknie, wykorzystam sytuację jak tylko będę mógł. Czekałem z niecierpliwością na następną noc. Byłem ciekawy czy sytuacja powtórzy się. Byłem zadowolony bo sytuacja powtarzała się co noc. Wtedy stwierdziłem że rozpoczęło się moje nowe nocne życie. Lecz bardziej był bym zadowolony, gdybym mógł uczestniczyć fizycznie w tych wędrówkach. To znaczy abym mógł oddziaływać na przedmioty, rośliny a zwłaszcza na ludzi. Wiedziałem w jaki sposób doszedłem do takiej możliwości. Zacząłem więc bardziej intensywniej wypowiadać słowa mantry.

Żona suszyła mi głowę, pytając kiedy do pracy. Nie chcąc wysłuchiwać zrzędzenia żony, pod koniec lutego 2011 roku zatrudniłem się w zakładzie rybnym w Goleniowie. Moje nocne myślowe eskapady rozwinęły się do tego stopnia, że którejś kwietniowej nocy po raz pierwszy opuściłem swoje ciało. Patrzyłem na nie z odległości około jednego metra. Czekałem na to cale moje życie, a teraz bałem się oddalić od niego. Na początku przemieszczałem się ostrożnie w pokoju w którym spałem. W końcu zaryzykowałem i odważyłem się przemieścić do pokoju Gabi która spała. Jasna kula energii myśli którą teraz byłem, zbliżyła się do ciała Gabi. Lekko je musnąłem lecz nic się nie zmieniło. Ponowiłem dotyk i znowu nic, spała ona twardym snem. Byłem ciekawy gdzie jest jej energia myśli, postanowiłem poczekać na nią. W końcu doczekałem się, weszła drzwiami które sama otworzyła. Miała wielkość ciała fizycznego Gabi. Gdy mnie spostrzegła zatrzymała się. A ja w myślach zagadałem do niej:

 

68

 

- Cześć. Poznajesz mnie?

- Nie. Pierwszy raz cię widzę.

- To ja Krzysztof.

- A co umarłeś?

- Nie. Tylko wyszedłem z ciała.

- Dlaczego tak mocno świecisz?

- Powiem ci jak ty powiesz mi jak masz na imię?

- No dobrze mam na imię Rudolf, to jest moje 31 ciało w którym jestem.

A w którym z kolei ciele ty jesteś? Myślę że gdzieś tak ze setnym co?

- Dlaczego tak myślisz?

- No bo taka wielka jasność wydobywa się z ciebie.

- Jestem dopiero w pierwszym ciele.

- To by wychodziło na to, że to ty jesteś tym na którego wszyscy czekają.

- Nie wiem na kogo wszyscy czekają. A ty nikomu nic nie mów. Rozumiemy się?

- Tak.

- A teraz możesz wchodzić w Gabrysię.

 

 

69

 

Rudolf wszedł w Gabi a ja wróciłem do pokoju w którym spałem. Po tym spotkaniu

z Rudolfem wiedziałem już bardzo dużo. Przede wszystkim zrozumiałem kim jestem

i kim mam się stać. Lecz zbytnio nie spieszyło mi się do tego. Chciałem przede wszystkim spełnić swoje marzenia. Jednym z nich była Lidzia. Bardzo szybko nadarzyła się sposobność bliższego z nią kontaktu. W maju 2011 roku niespodziewanie odwiedziła nas Lidzia przyjechała razem ze swoją córeczką Iwonką. Przy powitaniu nastąpiło jak zwykle rytualne całowanie. I właśnie podczas zbliżenia się naszych głów, nastąpiła synchronizacja mózgu Lidzi i mojej energii. Co potem okazało się kluczem do naszego wspólnego szczęścia. Sprawą oczywistą było to że, Lidzia nie miała o tym zielonego pojęcia. Tym bardziej że miała kłopoty i żyła w ciągłym stresie, gdzie jej by tam w głowie jakieś igraszki. A poza tym to jej wyznanie było 30 lat temu. Gdy goście w końcu pojechali do siebie, położyłem się spać. Bardzo szybko zasnąłem i bez trudu wyszedłem z ciała. Od razu pomyślałem o Lidzi i w tym samym momencie znalazłem się w Otwocku, bo tam teraz mieszkała Lidia, Stałem przed tapczanem patrząc się na nią jak smacznie śpi. Gdy przybliżyłem się do niej, uśmiechnęła się przez sen. Stałem tak przez chwilę pobierając z niej energię. Gdy już uformowałem sobie ciało z jej energii, to zbliżyłem się całkowicie do jej ciała. A ona wyciągnęła do mnie ręce przez sen, ściągając mnie na siebie. Kochaliśmy się namiętnie i czule przez całą noc. Lidzia była bardzo szczęśliwa, a ja spełniony.

Gdy skończyliśmy oddałem jej energię. A ja w jednej chwili wróciłem do siebie.

To znaczy do domu w Maszewie. Tego dnia Lidia spała smacznie do 9 rano. Gdy się przebudziła była zdziwiona, ponieważ prześcieradło po między nogami było mokre.

I jak stwierdziła, był to płyn taki jak przy stosunku płciowym. Nie przypominała sobie aby sama to zrobiła. Szybko zapomniała o tym. Lecz tego dnia była niesamowicie wyluzowana.

 

70

 

Przychodziłem do niej w nocy w ten sam sposób, raz w tygodniu. Za każdym razem kiedy się budziła rano, prześcieradło było w ten sam sposób mokre.

Zaczęło to ją coraz bardziej niepokoić. Postanowiła spać krótko aby wyeliminować

tą sytuację. Dlatego piła dużo kawy i wypalała dwie paczki papierosów.

Doszło do tego że jej cera zmieniła się, to znaczy zrobiła się brzydka na twarzy.

 

Upodobałem sobie bardzo nocne życie. Moje wyjścia z ciała odbywały się od tej pory co noc. Pojawiałem się w najróżniejszych miejscach. Wiedziałem wszystko o wszystkich. Najzabawniejsze było przyglądanie się życiu erotycznemu ludzi w nocy. I co się okazało? Okazało się że faceci to gumki od kalesonów. Nie staje im i z tego powodu piją, a niektórzy płaczą mazgając się przed swoimi kobietami. Kobiety natomiast pokupowały sobie sztuczne penisy i żyją ze sobą. Na zewnątrz nazywa się to,że dzisiaj śpi u koleżanki. Podczas moich nocnych wyjść z ciała, zacząłem spotykać również innych wychodzących. Na początku traktowali oni mnie, jak jednego ze swoich. Ale zmieniło się to w momencie, gdy spotkałem jakąś mądrzejszą istotę. Była ona natrętna i zadawała mnóstwo pytań. Aż w końcu istota ta doszła do wniosku, że jestem jej przeciwnikiem. Nic z tego sobie nie robiłem. Pochłonięty byłem nowym światem, który poznawałem w nocy.

Moje nocne życie przerwane zostało przez zakład pracy. Zaszła konieczność pracy na nocną zmianę. Chociaż były to tylko trzy nocki co 10 dni. Wróciłem z ostatniej to jest z trzeciej nocki. Był wrzesień 2011 roku. Nie kładłem się od razu spać, lecz zacząłem wypowiadać słowa mantry. Nie wiem kiedy zasnąłem i miałem sen. O dziwo we śnie spotkałem istoty, które wydawały mi się znajome. Tylko nie wiedziałem skąd. Miały one duże czarno aksamitne oczy, wielkie głowy, malutkie usta i były bardzo szczupłe. Zanim zapytałem przedstawiły mi się mówiąc:

- Jesteśmy obcymi, starożytnymi, kosmitami, bogami i jak tam chcesz nas nazywać.

71

Nie dajesz nam spokoju, to znaczy że jeszcze żyjesz. W żaden sposób nie możemy cię zmienić. Musimy z tego powodu złamać zasadę panującą od samego początku. A brzmi ona tak: NIE ZABIJESZ INNEGO BOGA. Po prostu nie mamy wyboru.

Obudziłem się i powiedziałem do siebie:

- Jak dobrze że to tylko sen.

Było już około trzynastej zjadłem i postanowiłem położyć puc na styropian w pokoiku. Przygotowałem wszystko i zacząłem nakładać puc, trochę się zmęczyłem. Złożyłem więc wersalkę na której stałem i usiadłem na niej. A tu przede mną stoi trzech kosmitów, tych samych co we śnie. Jeden z nich podniósł z podłogi szklankę od piwa, roztłukł ją i zamachnął się na mnie. Zasłoniłem się lewą ręką a on wbił mi w nią szklankę. Wszyscy trzej natychmiast zniknęli. Ja natomiast złapałem prawą ręką, za to co zwisało z lewej. Szybko poszukałem komórki z której zawiadomiłem pogotowie ratunkowe. Lekarzom i domownikom powiedziałem że spadłem z parapetu. Oczywiście wszyscy w to uwierzyli. Wylądowałem w szpitalu na Unii Lubelskiej, tam miałem operację. Ręka się zagoiła a ja od tej pory miałem dużo wolnego czasu. Rzecz jasna przebywałem na chorobowym. Wtedy przypomniałem sobie o Lidzi.I którejś kolejnej nocy znowu przyszedłem do niej. Lecz tym razem było inaczej, coś poszło nie tak. Gdy już skończyłem pobierać od niej energię, nie wiadomo dlaczego obudziła się. Zobaczyła mnie a zwłaszcza moją pokancerowaną lewą rękę. Szybko oddałem pożyczoną energię i wycofałem się do swojego ciała. Obudziłem się zastanawiając się co właściwie poszło nie tak. Przecież wyglądało na to, że zostałem rozpoznany. Brakowało jedynie aby Lidzia powiedziała o wszystkim Gabi. Tym razem gdy obudziła się rano, nie była odprężona. A wręcz przeciwnie, była mocno przerażona.

72

Wieczorem zadzwoniła do Gabi i o wszystkim opowiedziała ze szczegółami. Ja byłem w domu i jak zwykle podsłuchiwałem rozmowę żony. Mówiła do Gabi:

- Wiesz że w nocy ktoś do mnie przychodzi.

- To chyba fajnie, daj sobie po zaworach ile wejdzie.

- Nie rozumiesz Gabi, to nie facet.

- A co kobieta? To chyba nic złego.

- To jest duch.

- Co ty nie powiesz, ale jaja , na poważnie?

- Dzięki za takie jaja, ja całą noc nie spałam.

- Czy wiesz kto to jest, czy rozpoznałaś go?

- Nie. Ale zauważyłam że miał, chyba poparzoną lewą rękę.

Gdy usłyszałem te słowa odetchnąłem, zrozumiałem że Lidzia nie rozpoznała mnie. Mogłem więc bez obaw pojawić się kolejny raz u niej. Lecz musiałem być ostrożny, bo jednak coś się zmieniło. Nie rozumiałem dla czego Lidzia budzi się. Mimo obaw jakie miałem, przyszedłem znowu do niej. Podszedłem ostrożnie do tapczanu na którym spała. Zacząłem pobierać z niej energię, gdy skończyłem objąłem ją. A tu nagle ktoś schwycił mnie z tyłu i ciągnął. Wtedy niechcący trzymając ręce na plecach Lidzi podrapałem ją. Zmagałem się jeszcze jakiś czas z nieznaną mi istotą. W końcu uwolniłem się a istota zniknęła. Oddałem energię Lidii a sam przeniosłem się do swojego ciała.

 

73

 

Teraz byłem pewien że Lidia mnie nie rozpoznała. Ale co mi z tego, skoro nie osiągnąłem tego czego chciałem. Na drugi dzień siedziałem sobie w fotelu, podsłuchując rozmowę Gabi z Lidią.

- No cześć Ola co tam nowego u ciebie?

- Nie mogę spać w nocy, bo ten duch znowuż przychodzi.

- Czy coś mówi?

- Nic nie mówi ale za to podrapał mi plecy.

- O cholera to jest już coś poważnego.

- A co myślałaś że mam jakieś urojenia co?

- Nie, nie. To nie tak, coś musisz zrobić?.

- Powiedz co mam zrobić Gabi?

- Może następnym razem spytaj go, kim jest i czego chce od ciebie?

- Jak dam radę to tak zrobię. To na razie bo muszę odpocząć jestem śpiąca. Narka.

- Narka. Będzie dobrze trzymaj się.

Po tym co podsłuchałem, chciałem zrezygnować z Lidzi. Jakiś czas nie przychodziłem do niej w nocy. Pamiętając jednak o pięknych chwilach spędzonych razem z Lidzią, wybrałem się do niej jeszcze raz. Gdy już stałem przed jej tapczanem, pobierając z niej energię jakimś sposobem obudziła się. Zdołała też wypowiedzieć słowo skierowane do mnie:

74

 

- Wypierdalaj. Nic między nami nie będzie, nie kochałam cię, nie kocham i nigdy nie pokocham.

Nie mogłem jej odpowiedzieć, ale pomyślałem że jeszcze się okaże. Byłem ciekawy czy kłamała wcześniej, czy teraz kłamie. W takiej sytuacji nie pozostało mi nic innego jak wycofać się. Również i o tym poinformowała Gabrysię przez telefon. Lecz nie przyznała się jej do tego, że to ja jestem tym duchem który ją nawiedza w nocy. Nie chciała stracić jedynej przyjaciółki jaką miała. Gabi nie znając całej prawdy, doradziła jej aby poszła do egzorcysty. Oczywiście że Lidzia nie poszła bo doskonale wiedziała kto do niej przychodzi i po co. A tak naprawdę kochała mnie i miała nadzieję że kiedyś będziemy razem. Przestraszyłem ją tymi nocnymi wizytami, dla tego powiedziała mi wypierdalaj no i że mnie nie kocha. Ale ja wiedziałem że to się zmieni. Ponieważ sytuacja ta stała się nieprzyjemna dla mnie, postanowiłem odpuścić Lidzi. Na jakiś czas zaprzestałem przychodzić do niej w nocy.

 

75

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania