Stawiam twoją duszę

Pokój wypełniał zapach tytoniu, któremu towarzyszył cichy, sporadyczny dźwięk odkładanych na stół szklanek do whisky. Brunatne ściany, ozdobione plakatami z World Series of Poker, zdawały się więzić zamkniętych w pomieszczeniu graczy. Nikt nie protestował - bawili się świetnie. Twarz młodego, przystojnego mężczyzny niknęła w mroku ciemnego kąta, dokąd ledwo docierało żółte światło lampy. Naprzeciw niego siedział w wygodnym fotelu leciwy staruszek o nastroszonych włosach i długiej, zszarzałej brodzie sięgającej mu do połowy klatki piersiowej.

- Stawiam tysiąc dusz, że mam lepiej niż ty. – Młody, odziany w garnitur mężczyzna przesunął na środek stołu stos różnokolorowych żetonów.

- Blefujesz, jak zwykle z resztą – odparł staruszek z wyraźnym spokojem.

- Więc sprawdź, skoro jesteś taki pewien.

Starzec pogłaskał siwą brodę. Jego twarz, jakby wykuta z kamienia, zdradzała teraz oznaki zakłopotania. Minęła dłuższa chwila, zanim podjął decyzję.

- Niech stracę, sprawdzam! Co tam masz?

- As high – odrzekł z niechęcią przystojniak.

Staruszek mimowolnie przyłożył do twarzy dłoń w geście rozczarowania.

- Lucek jak zwykle… Ja mam dwie pary. Czemu ty zawsze musisz kłamać?

- Taka już moja natura. Akurat ty powinieneś wiedzieć o tym doskonale.

Tumany dymu papierosowego unosiły się pod sufitem. W powietrzu odczuwalna była aura rywalizacji, lecz nie złowrogiej – wręcz przeciwnie - przyjacielskiej. Mężczyźni popatrzyli na siebie z uśmiechem.

- Słuchaj Boguś, siedzimy tu od wieków – odezwał się elegancik. - Obaj wiemy, że ta rozgrywka prowadzi donikąd, raz ja mam przewagę, raz ty. Męczy mnie już ta ciągła walka… Co powiesz na zwiększenie stawki?

Staruszek, mrużąc oczy, obrzucił podejrzliwym spojrzeniem swojego rywala.

- Co masz na myśli? – zapytał.

- A może by tak skończyć to raz a dobrze? Proponuję układ: wchodzimy za wszystko w jednym rozdaniu, nie patrząc w karty. Niech o zwycięstwie zadecyduje los. Rezultat jest prosty – zbawienie dusz całego świata bądź wieczne potępienie w piekle dla wszystkich. Co ty na to?

- Hmm… - zadumał się starzec. – Brzmi sensownie, ale mam jeden warunek.

- Jaki?

- Po wszystkim idziemy na karaoke.

Średnia ocena: 3.7  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Bajkopisarz miesiąc temu
    Bardzo dobre, ładnie napisane, zbudowany nieźle klimat i ta rywalizacja, która jak się okazuje jest w zasadzie o nic. Tysiąc w tą, czy w tą, co za różnica. Dopiero gra o wszystko mogłaby wnieść coś nowego. Ale tylko na moment, bo skoro po wszystkim idą na karaoke, to znaczy, ze przegrany niespecjalnie przejmie się wynikiem rozgrywki. Dla niego to nie będzie koniec świata ;)
  • Marian miesiąc temu
    Bardzo dobry tekst.
    Jesteśmy tylko żetonami na stole życia. Smutne, ale prawdziwe.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania