Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!

Szara Myszka Rozdział 4

Weszliśmy do domu i od razu skierowaliśmy się do mojego pokoju, który był na pierwszym piętrze. Zaczęłam wchodzić po białych, stromych schodach, Czułam, że James jest tuż za mną. - Domyślam się, że to ty mnie ubierzesz i pomalujesz? - zapytałam beznamiętnie, łapiąc za klamkę.

- Toż takie bezkuście jak ty na pewno samo się nie ubierze - parsnął. W tym momencie chciałam go zabić. Zawsze myślał, że ma lepszy gust, choć to pewnie prawda.

 

- Dupek - warknełam pod nosem co musiał usłyszeć, bo wybuchł śmiechem. Weszliśmy do pokoju, spojrzałam na Jamesa, który był zszokowany, że cały pokój był w kolorach bieli. Usiadłam na skraju łóżka, które było perfekcyjnie zaścielone pościelą w huskiego. Patrzałam jak przechadza się po pokoju wszystko oglądając. W pewnym momencie zatrzymał się na ścianie, która była zawalona obrazami wilków i zdjęć z mojego starego życia. Na jednym ze zdjęć byłam z Jamesem stojąc wtulona w niego. Te zdjęcie o ile się nie mylę było z okazji ogniska na moją cześć, gdy wygrałam zawody w karate. Byłam wtedy w czarnej krótkiej sukience, a on w czarnej, opinającej jego mięśnie koszulce i jeansach.

 

- Pomyśleć, że tak się od siebie oddaliliśmy - powiedział wpatrując się z uwagą w zdjęcia.

 

- Dalej jesteśmy, tylko... Tylko jesteśmy daleko od siebie. - powiedziałam jąkając się. Wstałam po czym ruszyłam do białej szafy otwierając ją. Miałam dwie szafy jedna ze ,, Starego życia'', a druga z tego. Z tamtego, czyli miniówki, rajstopy itp. A z tego, czyli dresy, długie koszulki i tym podobne.

 

- To, co wybieraj - James podszedł do mnie i zaczął przeszukiwać szafę. Był strasznie skupiony co mnie lekko bawiło. Po chwili wyciągnął krótki, biały crop top z różowym napisem ,,Barbie'' i jasną spódnicę jeansową z przetarciami i wysokim stanem. Zrobiłam duże oczy na ubrania, znaczy kiedyś tylko w takich chodziłam, ale kiedy to było teraz będe czuła się w nich łatwo i wyzywająco.

 

- Co się tak gapisz? Ubieraj się - zaczął się śmiać, trzymając ubrania w ręce, wyciągnięta w moją stronę. Pewnie moja mina była bezcenna. Wyrwałam ubrania i udałam się do łazienki, po drodze zabierając z komody czarne rajstopy. Łazienka była połączona z moim pokojem. Zrzuciłam z siebie ubrania po czym założyłam wybrane przez niego. Gdy się ubrałam spojrzałam na siebie w lustrze, właściwie nie było źle. Trochę brzucha nad pępkiem mi odkrywał crop top nic więcej. Wyszłam z łazienki, gdy James mnie zobaczył zagwizdał z uśmiechem na co poczułam gorąc na policzku. Pewnie już wyglądam jak burak. Odwzajemniłam uśmiech, siadając na rogu łóżka. James wziął kosmetyczkę z parapetu i stanął naprzeciw mnie. Zawsze lubił mnie malować. Tak, taki mężczyzna i lubił mnie malować...

...

 

- I... Gotowe - powiedział, odkładając paletę szminek do kosmetyczki. Na jego twarzy było widocznie zadowolenie. Wstałam z zaciekawieniem i podeszłam do lustra. James postawił dziś na całkiem delikatny makijaż. Miałam pomalowane tylko oczy cieniami, tuszem i eyelinerem i usta bordową szminką. Włosy zostawił rozpuszczone co mi się podobało.

 

- I jak? - pisnął jak małe dziecko. Ehh... No było ładnie tylko za bardzo przypominałam swoją dawną ja. Ale niech mu będzie jest dobrze.

 

- Wspaniale - przewróciłam oczami z małym uśmieszkiem.

 

- Ja wiem, przecież to moja robota - powiedział, pewny siebie, na co prychnełam - Dobra nie denerwuj się, ja idę na zakupy, a ty masz dwie godziny na relaks.- powiedział wychodząc.

Średnia ocena: 4.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania