Szklane bunkry

— Widzisz? Rzym płonie.

Historia stoi w miejscu, to tylko świadomość zmienia kolejne skorupy ciał. Uciekamy od swoich rodziców, a z biegiem czasu stajemy się niedojrzałymi dorosłymi, takimi samymi jak oni.

Teraz ludzie uciekają na zachód. A tam chowają się w szklanych bunkrach.

— Tak jak twój ojciec?

— On lubił chować się w innych miejscach. Do szklanych bunkrów strzelał, chociaż bardziej przypominało to szczekanie zagubionego psa.

Nowy nacjonalizm nie może się rozszerzać, dlatego sięga w głąb dziejów, by dowodzić swojej potęgi. Na świecie jest coraz ciaśniej, jesteśmy wciskani w głębiny coraz większej pustki, gdzie nie ma już nic do odkrycia i zdobycia. Zamarzamy we własnym szklanym igloo, pozbawieni ciepła i pożywienia. Zapatrzeni w sztuczne odbicia życia.

— O! Cześć Grześ jak poszedł egzamin?

— Dupnie. Padka była.

— Gramatyka zdań koziołki fika. Co? I pogadane. Zatrzasnął się w swoim bunkrze.

Komunikacja emotikony, współczesna siła emocji. Czasami jestem analogowym dupkiem w cyfrowym świecie. Jak miło napisać komuś coś niemiłego na brudnym samochodzie. Posłuchać trzasku łamanych kości. Dla mnie wciąż liczy się jakość dźwięku. Dźwięku prawdziwego bólu na tle elektronicznego sygnału s.o.s. Syku odpalanego papierosa. Kładę się na płytach chodnikowych — bunt przeciwko gatunkowi homo sapiens. Zadziwiające jest to, że w pozycji leżącej niebo zdaje się być w zasięgu ręki. Myślisz, że to dlatego droga do zbawienia prowadzi poprzez upadek?

— Bunt przeciwko czy kapitulacja wobec natury rzeczy? — pyta nieśmiało, ale jej śmiały uśmiech skierowany w moją stronę nie oczekuje odpowiedzi zwrotnej. Z ust wydobywam tylko ciszę nikotynowego dymu. W milczeniu wszystko jest jasne w ciemny sposób. Przygląda się, przeczesuje smukłymi palcami grzywę lwa. Nie lwa, prędzej miodożera i nie grzywę, a szorstką, ostrą i krótką sierść. Wypadałoby się w końcu ogolić. W obliczu zbliżającej się konfrontacji udaję martwego. Ale licho nigdy nie śpi, czasem tylko udaje, że śpi.

Nienawidzę siebie, kocham kobiety. Jaskrawe płatki narcyza przyciągają pszczoły. Qui pro quo.

Spoglądam w jej duże błyszczące, niegdyś śmiejące się kocie oczy. Podobno zielony to kolor nadziei. Słońce zaszło już dawno. Plankton zgnił. Zieleń zbrunatniała. Pozostał gówniany brąz nieudanego życia.

— Kocham cię. — Odchyla się w bok, by uniknąć pocałunku.

— Nie. Nie kochasz mnie.

— Kocham!

— Tak ci się tylko wydaje. Kochasz sam ideał miłości, nie mnie. — Podaje rękę. — Wstawaj! Czas skonfrontować się z demonami przeszłości, za godzinę masz lot do Vancouver.

— Wykupiłaś już bilety?

— Tak w końcu to pogrzeb twojego ojca.

— Nienawidziłem go. Był dupkiem. — Nie patrz tak na mnie. — Rozstawiał namiot, gdzie tylko się dało i pewnie robił tak do ostatnich chwil życia. Żal mi matki.

— Nie jesteś lepszy od niego.

— Nie... Ja to co innego.

— Nie zaczynaj.

— Sama zaczęłaś. Tylko po to wróciłaś... by wsadzić mnie w samolot i wysłać na pogrzeb.

— Dość! Ubieraj się. Poczekam na zewnątrz przy aucie. Masz dziesięć minut. I jeszcze coś. Podobno po kryjomu czytał wszystkie twoje powieści. Tak przynajmniej mówiła twoja matka.

— Nigdy nie powiedział, że jest dumny ze mnie.

— Tak, był dupek z niego, ale był również prawdziwym wizjonerem i reżyserem z pasją. Odziedziczyłeś to po nim. Właśnie to uwielbiałam w tobie, te chwile zapaleńca, myślącego i działającego pod wpływem pasji. Zawsze byłeś oryginalny. Ty i twój ojciec zmuszaliście ludzi do wysiłku. Pokazywaliście świat, gdzie reszta wolałaby: patrząc — nie widzieć, słuchając — nie słyszeć, czytając — nie myśleć.

Tak jak ty wybrał ucieczkę i samotność.

— Masz rację. Jedno nas łączy. Nie znosiliśmy, jak ktoś próbował nami sterować. Oboje nie chcieliśmy stać się członkiem, który wchodzi do podnieconej masy. Czyli nie byłem, aż taki zły?

— Nie. Ale bywałeś trudny. Wiecznie oczekiwałeś poklasku i podziwu, liczyłeś się tylko ty. Gdy twoje reportaże i książki zaczęły się sprzedawać, wykreowałeś się na typowego boga stwórcę. Zadarłeś nos tak wysoko, że ziemi nie widziałeś. Zapomniałeś?

Na szczytach nigdy nie jest ciepło, z każdej strony wieją mroźne wiatry.

— Chciałbym, żeby było inaczej.

— Ja też... Za tydzień Grzesiek ma występ swojej kapeli rockowej. Nie zapomnij mu powiedzieć, że jesteś z niego dumny.

— Tak. Wiesz... jesteś fascynującą kobietą.

— Jaką? A co to w ogóle dla ciebie znaczy? — Ostatnia próba pocałunku. — Nie wygłupiaj się! Czekam przy aucie.

 

Rozbuchany ogień obsesji wypalił wszystko. Namiętności jednak lubią pozostawiać ślady na całe życie. Urok życia umarł, znikł jak mały punkt w ogniu i w dymie. W jednej chwili z człowieka, który uginał się pod ciężarem zbyt wielu rzeczy, zmieniłem się w człowieka, który nic nie ma. Tak, w niczym nie byłem lepszy od mojego ojca.

Średnia ocena: 4.2  Głosów: 6

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Marian tydzień temu
    Trudny tekst i miejscami nie bardzo dla mnie zrozumiały.
    Doceniam jednak próbę przekazania w nim "czegoś".
  • kalaallisut tydzień temu
    Rozumiem Panie Marianie, dziękuję za przeczytanie i ślad. Pozdrawiam
  • Justyska tydzień temu
    Wszystko zatacza koło. Zaczęłaś od Rzymu, skończyłaś na wewnętrznym ogniu... tak bardzo nie chcemy być jak nasi rodzice, że wypalając się od środka, nawet nie zauważamy gdy stajemy się podobni. Może dlatego, że wszyscy jesteśmy ludźmi. Wciąż ludźmi tak teraz jak i w starożytności, tylko tło się zmienia. Teraz jesteśmy więźniami ekranów, ukrywamy się w szklanych bunkrach zbudowanych z telefonów, komputerów, tabletów itp. Wszystko tam jest prócz prawdziwego życia. Ale nie mam dokąd uciec... możemy się jedynie wypalić.

    Tekst wydaje się być jakby nie jasny chwilami, jak zauważył Marian, ale może i dobrze, taki kłębek myśli i skojarzeń. Mi się podoba.

    " a z biegiem czasu stajemy się niedojrzałymi dorosłymi, takimi sami jak oni." takimi samymi

    " Zadziwiające jest to, że w pozycji leżącej niebo zdaje się być w zasięgu ręki. Myślisz, że to dlatego droga do zbawienia prowadzi poprzez upadek?" - genialne

    "Wstawiaj! Czas skonfrontować się z demonami przeszłości, za godzinę masz lot do Vancouver." tu chyba Wstawaj
    "Nie wygłupiał się! Czekam przy aucie." a tu chyba wygłupiaj.

    Pozdrawiam 5:)
  • kalaallisut tydzień temu
    Dziękuję Justyś za trafne refelksje co do tekstu i że jednak coś tam jest zrozumiałe:) pozdrawiam serdecznie!
  • kalaallisut tydzień temu
    A gafy skorektowałam właśnie dziękuję :)
  • pasja tydzień temu
    Dzień dobry
    Rzym płonie... cyt: „Z moją śmiercią zgiń, ziemio, w płomieniach w moich oczach”
    Neron niejako główny winowajca. Jego zbrodnicze poczynania to ogrom kompleksów wyniesionych z lat dzieciństwa. Sprowadzasz do wymiarów zwykłego człowieka. Chęć władzy, chęć uszczęśliwiania swoich podwładnych prowadzi do największych zbrodni, do spalenia wszystkiego; wiary, miłości, przyjaźni.
    Poszukiwanie utraconego czasu, miejsca powoduje zadawanie bólu swoim bliskim. Myślimy, że zburzenie za sobą mostów, spalenie przeszłości, ucieczka przed sobą da nam szczęście. To tylko chwilowe schronienie w budowlach publicznych i grobowcach zimnych i samotnych.
    Szklane bunkry jak „szklane domy”. Jak „bezdomni” Żeromskiego, ludzie bezdomni wewnętrznie, a to bezdomność o wiele tragiczniejsza niż ta zewnętrzna. Bezdomny człowiek nie potrafi odnaleźć sobie stałego miejsca, przyjaciół, miłości. Jest sam.
    Imigrujemy pomiędzy równoległymi światami, pomiędzy rozdarciem wewnętrznym, a tym co nam proponuje się. „Ziemia" zawsze zwrócona jest ku niebu, nasze oczy kierujemy ku niebu, nasze modlitwy też. Kiedy protestujemy przeciw burzeniu naturalnego środowiska, też kładziemy swoje ciało centralnie do nieba.
    Imigrujemy na zachód, za morze, do Vancouver – kanadyjskie Hollywood błyszczy i kusi. Jednymi z pierwszych obywateli metropolii byli Chińczycy pracujący przy budowie kolei transkanadyjskiej.
    Śmierć tylko jest okazją do spotkania się. Do przytulenia swoich wspomnień, często już za późno.
    Myśli natrętne mają coraz bardziej znaczenie. Nasze życie staje się uwolnieniem się od tych myśli. Boimy się zakażenia, choroby, dotyku i związanego z tym napięcia emocjonalnego. Różne sytuacje, w tym kontakt z innymi ludźmi, mogą wyzwalać te sytuacje (np. poprzez podanie ręki).
    Agresja w sieci, nieakceptowanie drugiego człowieka, krzywdzenie, ranienie kogoś (np. mijanych na ulicy) jak również bliskich osób.
    Interakcje społeczne, uporczywe nękanie i obraźliwe dla innych zachowanie (np. głośnego wypowiedzenia słów lub zwrotów o wulgarnym charakterze. I wreszcie „religia” sprowadza do zastanowienia się nad swoim postępowaniem. Często wbrew swojej woli próbujemy unikać odpowiedzialności za to co widzimy. Chowamy się za życie, swoje życie i udajemy, że nic się nie dzieje. Przecież to nie chorych nas.
    Świat płonie, podpalony przez Neronów XXI wieku.
    Bardzo mocno uderzyłaś w mury bastionu jakim jest Ziemia i dopóki kręci się, będzie płonąć.
    Pozdrawiam pięknie
  • pasja tydzień temu
    nie dotyczy nas*
  • kalaallisut tydzień temu
    pasja, bardzo, bardzo dziękuję za ten komentarz i za Rzym i cytat i odniesienia. Niezwykle wszędzie celny odbiór, jestem pod wrażeniem ♥♥♥♥♥
  • kalaallisut tydzień temu
    I szklane domy...i wszystko, tak teraz na spokojnie jeszcze raz czytam.
  • pasja tydzień temu
    kalaallisut marzenie jak bańka mydlana pryska, kiedy musimy przystanąć i zamyślić się czy warto było?
    Chwile umykają... te najważniejsze. Zamykamy się w skorupie swojej obcości i bezgłośnie czekamy na co?
    "Warto być uczciwym, choć nie zawsze się to opłaca. Opłaca się być nieuczciwym, ale nie warto".
    ... Bartoszewski
    Pozdrawiam i miłego dnia
  • konfiguracja tydzień temu
    Można by się czepnąć tego i owego, ale zalety w postaci wygenerowanego psychologizmu są ważniejsze. W krótkiej scence - wciąż tam jednak sobie bliskich osób - ileż drążenia. Szacun. Rzadko na Opowi pojawiają się takie charakterystyki.
    5.
  • kalaallisut tydzień temu
    Bardzo dziękuję konfiguracja
  • jesień2018 tydzień temu
    Intensywne, ciekawe, głębokie. Dość trudne w odbiorze, ale nie jestem pewna, czy to minus. Pozdrowienia!
  • kalaallisut tydzień temu
    Dziękuję i Tobie jesień za przeczytanie i ślad, miło, że wpadłaś.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania