Szkoda odchodzić, a może by tak...(czyli jak zostałam ponurym żniwiarzem) cz6

Jeszcze nigdy nie byłam tak wdzięczna naturze za jej skąpstwo. Brak pełnych kobiecych kształtów powodował, że nie interesowała się mną grawitacja, a co za tym idzie, wszystko pozostawało jędrne i sprężyste, bez godzin katowania się na siłowni.

Wciągnęłam na siebie ciuchy, a krótkie blond włosy przeczesałam palcami i poczułam się zdecydowanie lepiej. Żniwiarz już nie wrócił. Zdałam sobie sprawę, że nawet mu nie podziękowałam, choć skrycie doceniałam jego dobrą wolę. Co prawda nawrzeszczał na mnie, ale zadbał o to, bym na rozmowie prezentowała się godnie, a przecież nie musiał. Obiecałam sobie, że jeśli dostanę robotę, z pewnością znajdę sposób, żeby mu podziękować.

Kiedy wyszłam ze schowka, na korytarzu pozostał już tylko blondyn, mężczyzna i kobieta z ławeczki musieli odbyć już rozmowę i niezależnie od jej wyniku, zniknęli.

-Miałaś ze sobą rzeczy na zmianę? Wyglądasz super i tak profesjonalnie. - Obdarzył mnie komplementem i szerokim, bardzo zaraźliwym uśmiechem. - Jestem Arek.

- Milena, dla przyjaciół Mila. - Spodziewałam się, że jego wyciągnięta ręka którą uścisnęłam, będzie zimna jak u truposza, okazała się jednak normalnie, po ludzku ciepła.

- Dziwne, co nie? - Zauważył moje zdumienie. - Też myślałem… No bo przecież my…

- Jesteśmy martwi – weszłam mu w słowo, ale zanim udało nam się pociągnąć temat, drzwi do pokoju przesłuchań uchyliły się lekko i kobiecy, trochę nosowy głos zaprosił pana Kowalczyka do środka.

- Powodzenia – szepnęłam, zanim zniknął wewnątrz. Kiedy ostatni raz obrócił się w moją stronę, na jego twarzy nie było już śladu uśmiechu.

Odmierzanie upływającego czasu bez zegarka jest strasznie trudne. Przemierzałam korytarz raz po raz, licząc kafelki w podłodze, swoje kroki i zapamiętane z dzieciństwa Tip Topy, nie mając pojęcia czy upłynęły minuty, czy godziny. Pojawił się czas na myślenie, a z nim strach, który usiłowałam odgonić banalnymi twierdzeniami, że gorzej już być nie może. Jeśli mi się nie uda, po prostu wrócę do punktu wyjścia i kąpieli w garze ze smołą.

Kiedy drzwi uchyliły się ponownie i nie pojawiła się w nich postać Arka, poczułam narastający niepokój. Ten sam nosowy głos zaprosił mnie do środka.

Raz się żyje, raz się umiera, powtórzyłam w głowie powiedzenie często rzucane przez mojego dziadka, kiedy miał już nieźle w czubie.

Stojąc w progu, omiotłam pomieszczenie zaciekawionym spojrzeniem i niemal nie parsknęłam śmiechem. Musiałam mocno wbić paznokcie we wnętrze dłoni, by się opanować i stłumić wesołość.

Pokój wyglądał jak sala do ustnych egzaminów w jakimś liceum na zadupiu, gdzie czas zatrzymał się na latach osiemdziesiątych, względnie wczesnych dziewięćdziesiątych. Dwa, całkiem spore okna stanowiły tło dla długiego stołu przykrytego białym obrusem, pod ścianami stało kilka regałów z książkami i kwietniki, z których bujnie wychylały się paprotki. Dopełnieniem całości była komisja rekrutacyjna, składająca się z dwóch mężczyzn w bliżej nieokreślonym wieku i kobiety, będącej klonem mojej nauczycielki od chemii.

- Jestem nieprzygotowana – wymamrotałam bez sensu, kiedy wbiła we mnie spojrzenie zimnych, jak u gada oczu.

Średnia ocena: 4.0  Głosów: 5

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Antoni Grycuk 3 tygodnie temu
    Przeczytałem, ale wypowiadać się na temat treści nie będę, bo nie znam innych części.
    Znalazłem jeden błąd:
    Jeśli mi się nie uda, po prostu wrócę do punktu wyjścia i kąpieli w garze ze smołom.
    ... ze smołĄ - ą na końcu.

    A tak to bardzo dobrze napisane.

    Pozdrawiam.
  • Angela 3 tygodnie temu
    Poprawiłam, dziękuję za wskazanie : )
    Za odwiedziny również dziękuję i pozdrawiam.
  • A. Hope.S 3 tygodnie temu
    - Jestem nie przygotowana.
    - Siadaj. Bania. ;D
    Jak zwykle się śmiałam. *****
  • Angela 3 tygodnie temu
    Zgłosiła przed lekcją - pały nie ma : P
    Dzięki za przeczytanie : *
  • yanko wojownik 3 tygodnie temu
    Ciąg dalszy jednego z moich ulubionych. Pożyczam do przeczytu offline.
  • Angela 3 tygodnie temu
    Dziękuję wstrętnie : )
  • yanko wojownik 3 tygodnie temu
    Angela, Paskudnie i Wrednie miło za takie podzięki. Bardziej sobą się czuję i swojsko, takie otrzymując.
  • yanko wojownik 3 tygodnie temu
    Zawodu, ani rozczarowania nie doznałem. Poziom utrzymany. Dawka odpowiednia. Uchlastałem trochę wypowiedzi - żeby nie zapeszać - czekam na więcej - fanuję treści.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania