tak po prostu
zeszłą noc przemierzyłam znajomą trasą
tyle że tym razem okno stało w polu
niedaleko gruszy na której powiesił się ojciec
a drzwi wciśnięte w las plecami matki
zawsze wiedzą lepiej
i tylko dlatego nigdy nie odcięła pępowiny
a później ciała
liście ułożyły się w dywan
wsiąkały kolejne butelki
i unosiła się z niego para albo mgła jak wtedy
gdy dwie ulice od domu
zapomniałam jak się wraca i godzinami
krążyłam wokół bezkształtnych brył
aż w końcu nabrałam jej w usta
i zniknęłam
Komentarze (10)
Dziękuję za gwiazdki. Choć wolałabym choć słowo ;)
Słowo: pieknie piszesz o bardzo trudnych rzeczach. Jakby we snie odtwarzałło sie w kółko ciemne i trudne i samotne.
JamCi - pięknie dziękuję ;)
tak po prostu ;-) ok
Jacom - ok. Dzięki.
Dziasiaj o świcie była cudowna i wręcz magiczna mgła. Wiersz wyłania się z mgły, z której wychodzą też inne potwory. Boję się takich mgieł, z których wyłania się odarta rzeczywistość. Pozdrawiam serdecznie :)
Doroto - dziękuję i odpozdrawiam:)
Metaforyka na najwyższym poziomie, szczególnie opis zachowania, stanu emocjonalnego matki.
Brawo, Ewa!
5!!!
Dziękuję, Ewo.
Pierwsza strofa ładnie i delikatnie maluje obraz, a druga...
a druga to gotowe dzieło!
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania