Takie buty

- Tak jak dzisiaj to nie wkurzyła mnie już dawno – powiedziałem do kumpla przy „szybkim piwie” wyrzucając śmieci.

- A co tym razem? – spytał.

- Wyobraź sobie, że wracam z pracy, wchodzę do domu, a tam od wejścia – „Chyba oszalałeś?! Dopiero co podłogę umyłam, a ty z tymi brudnymi buciorami!".

- Oj, skąd ja to znam…

- „Gdzie po mokrym?! Nic nie szanujesz mojej pracy, a ja od rana pranie, sprzątanie, gotowanie, pranie, sprzątanie, gotowanie…”.

- I że dziecko już wykąpała i położyła, a że Adaś to już nie pamięta jak wyglądam… - wtrącił kolega.

- Dokładnie. No to ja na wstecznym, kroczek do tyłu. Jeden, drugi. Wyjść chcę żeby przerwać ten monolog pretensjonalny. A ta od nowa jak katarynka – „No nie ruszaj się! Stój w miejscu, bo więcej śladów narobisz! Gdzieś ty chodził w tych butach?! Boże i od nowa muszę myć!”

- Dobrze, że cię szmatą mokrą nie zdzieliła. Moja to przez cały dom potrafi rzucić. Głupia, bo potem jeszcze więcej ma sprzątania. Wiesz, wodą nachlapie i znowu na kolanach te płytki pucuje. Ale przyznać muszę, że rzuca profesjonalnie. Za trzy punkty z dystansu. Michael Jordan metr pięćdziesiąt z mokrą szmatą.

- Chłopie, moja też rzucała – tłumaczę kumplowi – ale jej na szczęście wychodzi tylko rzucanie mięsem.

- No ale poczekaj – wtrącił – świeżo po awanturce, a ty na piwku? Czegoś nie rozumiem…

- A co tu nie rozumieć? Walnęła we mnie worem śmieci i powiedziała, że mam tu nie wchodzić póki jest mokro. Zdróweczko! – powiedziałem podając znajomemu nową butelkę.

- A zaraz będzie telefon i od nowa gadka „gdzie jesteś?! Z kolacją czekam tyle czasu! Miałeś tylko śmieci wyrzucić! Adaś już na sąsiada zaczął mówić tata, bo go częściej widzi od ciebie…”

- Nie wziąłem telefonu. Taki jestem cwaniak – mówię z triumfującym uśmiechem.

- Uj… Ja bym się nie cieszył – zmartwił się na poważnie – Ona pewnie już dzwoni, a ty nie odbierasz… Ale będziesz miał wykład!

- Wiem, ale wolę wrócić później niż znowu wejść w mokre butami. Zresztą i tak będzie dziamgolić i biadolić. Co bym nie zrobił to mam przesrane. Zdróweczko!

- Za nasze brudne buty! He he.

- O! Dobrze powiedziane. Wytłumacz mi, co one właściwie mają do naszych butów?

- Jak to?

- No wiesz – mówię mądrym tonem – dla faceta brudny but to podstawa! To jak wizytówka. Ja na przykład nie ufam gościom z czystymi, błyszczącymi się butami!

- A ja nie ufam tym co nie piją…

- Brudny but jest jak twoje CV. Patrzysz na kolesia i widzisz co przeszedł. Jak ciężkie miał życie. Jaka barwna jest jego historia i…

- …bo jak gość nie pije to wiadomo, że konfident! Na psach sypie społeczniak, a już na bank pół życia w oknie spędził filując przez firanki, jakby niewidzialny był, a przecież ich widać jak filują…

- …i ile musiał wycierpieć. No mówię – wizytówka! Prawdziwy facet powinien nosić je jak order. Medal. Medal za wszystko co zrobił w życiu. A nie, że śladów narobi…

- …ale ja piję i mnie nikt nic nie może zarzucić! Na mnie jak na Zawiszy!

- …że syf i wstyd. Że „byś je uprał, a najlepiej kupił sobie nowe”. Aż ręce mi się trzęsą. Nowe buty! Jak mam się potem ludziom pokazać? Co sobie o mnie pomyślą?

- Żeś kapuś i fałszywy człowiek!

- Dokładnie! Ja znam takich co to mają po trzy pary butów. Na zmianę noszą. Wypucowane jakby na gorzkie żale szedł. Ty, no niby spoko. Elegancki, zadbany facet…

- Pedał!

- …laski jego! Ale zauważyłeś, że taki to kumpli nie ma? Bo i jak takiemu ufać? Buty czyste to znaczy, że coś ukrywa. Kamufluje się nieustannie jak kameleon. Wstydzi się swojego życia, albo co gorsze nic w nim nie osiągnął. Nie ubrudził nawet czubka przez tyle lat! A przecież to jak order, jak medal najwyższy… Virtuti militari na nogach noszone! Odbicie duszy!

- No, a te kobiety na ten przykład – zaczął kolega – to po dwadzieścia par mają! I co na to powiesz?

- Nie stary, to nie tak. Z nimi jest inaczej. Całkowicie. Dla kobiety buty nie znaczą nic więcej niż status. To jak ilość zer na koncie bankowym. Im więcej tym bogatsza. Im więcej par tym lepiej jest postrzegana wśród rówieśniczek. To tak jakbyś ty obracał codziennie inną dupę.

- Teraz czaję – powiedział ze zrozumieniem.

- A już najwyższy poziom luksusu to pokazać się w zajebistych butach tylko raz. To tak jakbyś mógł obracać gorącą laseczkę na okrągło. Eksploatować dzień w dzień, ale taki z ciebie kozak, że po jednym razie ją zostawiasz i bierzesz się za następną. Rozumiesz?

- Abstrakcja! Czysta abstrakcja! Ale rozumiem. To znaczy ciebie rozumiem, a bab to kompletnie nie.

- Ajjjj, a po co je rozumieć? Pamiętaj, że wystarczy nie chodzić po mokrym i trochę je kochać.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 5

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • pasja ponad tydzień temu
    No gorzkie żale przy piwie. A ile można się dowiedzieć o butach. Też nie lubię nowych butów, ale czyste owszem. A z tym ścieranie podłogi i zostawianie śladów to prawda. Fajny obrazek z codzienności i żeby tylko takie konflikty były. Pozdrawiam
  • Marian ponad tydzień temu
    Fajny tekst i jak się dobrze rozkręca. Dobrze oddane pijackie gadanie.
    Jedna uwaga:
    "...przy „szybkim piwie” wyrzucając śmieci."
    Powinno być:
    "...przy „szybkim piwie”, wyrzucając śmieci."
    Pozdrawiam.
  • KarolaKorman ponad tydzień temu
    Buty ściągaj na wycieraczce :) Ale kto by wymyślał takie fajne kawałki, gdyby ktoś nie wszedł w butach na mokre i to do tego brudnych :) Dobry kawałek męskiej pogawędki, 5 :) Pozdrawiam :)
  • refluks ponad tydzień temu
    "Brudny but jest jak twoje CV. Patrzysz na kolesia i widzisz co przeszedł. Jak ciężkie miał życie." - przywłaszczam.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania