Tamte wakacje - Rozdział 16

– Zatańczysz? – zapytał Richard.

Otworzyłam usta, żeby mu odpowiedzieć, ale słowa uwięzły mi w gardle, więc tylko przytaknęłam. Poprowadził mnie na środek parkietu. Kiedy stanęliśmy naprzeciwko siebie, objął mnie ciasno ramieniem w pasie. Moją dłoń położył sobie na klatce piersiowej i przykrył swoją. Wolną rękę mimowolnie ułożyłam na jego karku. Oparł głowę o moją skroń, na szyi poczułam płytki urywany oddech. Powoli zaczęliśmy poruszać się w rytm muzyki.

Wszystko dookoła zamarło, a ja jedynie potrafiłam skupić się na tym, jak duża część naszych ciał przylega do siebie. Moje serce dudniło coraz mocniej. Chwilami przestawałam oddychać, a z każdym wdechem czułam silny zapach męskich perfum, charakterystyczny dla Richarda. W uszach mi szumiało, dopiero po chwili zaczęły docierać do mnie dźwięki muzyki i słowa piosenki:

I can feel my love for you

Growing stronger day by day,

An' I can't wait to see you again

So I can hold you in my arms

(...)

This must be love,

'Cos it's really got a hold on me,

A hold on me...

Nagle uświadomiłam sobie, że to Richard śpiewa mi do ucha. Jego głos był równie ciepły i głęboki jak głos Davida Coverdale. Nie mogłam uwierzyć. Richard śpiewał dla mnie. Moje nogi stały się miękkie, a w głowie zaczęło się kręcić.

Utwór się skończył, a następny był również wolną balladą, jednak nie byłam w stanie skupić się, żeby odgadnąć, co to piosenka. Dalej tańczyliśmy. Oczy miałam zamknięte. Próbowałam nadać mojemu oddechowi równy rytm. Richard odsunął się nieco. Teraz jego oddech owiewał mój policzek.

– Tamaro – powiedział cicho.

Powoli uchyliłam powieki. Wpatrywał się w moją twarz. Spojrzałam mu w oczy. Miałam ochotę spłonąć od szalejących w nich iskier. W gardle zaschło mi do tego stopnia, że nie mogłam wykrztusić z siebie słowa.

– Tamaro... moglibyśmy porozmawiać gdzieś na osobności?

– Mamy sobie aż tyle do powiedzenia? – spytałam na jednym wydechu. Richard jeszcze mocniej ścisnął mnie w pasie. – Po co?... Czemu?... - Nie mogłam z siebie wydukać. – Dlaczego akurat mnie poprosiłeś do tańca? Ta piosenka, to kolejna dedykacja? – wydusiłam wreszcie.

Richard przyglądał mi się dłuższą chwilę w ciszy. Nawet nie zauważyłam kiedy przestaliśmy tańczyć. Staliśmy na środku parkietu. Dookoła ludzie tańczyli, śmiali się, wszystko działo się jak na zwolnionym filmie.

– Tamaro zakochałem się w tobie... Już od dawna jestem w tobie zakochany. Wybacz, że byłem takim palantem. Nie potrafiłem wyznać ci tego wcześniej.

Położył dłoń na moim policzku, który zapłonął żywym ogniem. Na nagich ramionach pojawiła się gęsia skórka. Znów zawirowało mi w głowie. Wszystkie dźwięki, barwy i światło z zewnątrz uderzyły we mnie z dwojoną siłą. Zaczęło brakować mi powietrza. Odsunęłam się i nagle pojawiło się wokół pełno ludzi. Nie potrafiłam skupić się na twarzach. Zaczęłam przepychać się przez tłum. Chciałam, musiałam uciec stamtąd jak najszybciej. To było dla mnie zbyt wiele.

Zbiegłam po schodach parkietu, ignorując, że ktoś woła za mną. Pobiegłam w stronę pól. Zatrzymałam się dopiero kilkadziesiąt metrów dalej przy drewnianym płocie. Oparłam o niego przedramiona, a na nich położyłam głowę. Chłodniejsze powietrze powoli studziło moje emocje. Świat przestał wirować.

Po chwili ktoś położył ręce na moich ramionach. Dłonie miał szerokie i ciepłe. Obróciłam się i znów stanęłam twarzą w twarz z Richardem.

– Przepraszam – powiedział, wsuwając ręce do kieszeni. – Nie chciałem cię zdenerwować. Dlatego wolałem porozmawiać na osobności...

– Richard! To ma być jakiś głupi żart? – Stałam przed nim z zaciśniętymi dłońmi. Paznokcie wbijały mi się do skóry. – Masz gdzieś ukrytą kamerę, twoi kumple chowają się w krzakach?

– Rany, Tamara to nie jest żaden żart. – Richard wbił wzrok w ziemię, czubkiem buta zaczął kopać kępkę trawy. – Masz prawo tak myśleć, ale ja na prawdę nie mam żadnych ukrytych kamer ani podsłuchów. – Uśmiechnął się zakłopotany.

– Dlaczego? Nic z tego nie rozumiem.

Uniósł głowę i spojrzał mi w oczy.

– Od dawna mi się podobasz. Wiedziałem, że mnie nienawidzisz, że nie mam u ciebie żadnych szans.... – westchnął. – Jednak ostatnio udało nam się kilka razy spotkać sam na sam i się nie pozabijać. Pomyślałam, że może jednak jest cień nadziei. Może zapomnisz jakim byłem palantem. Musiałem ci to w końcu wyznać, Tamaro. Muszę wiedzieć na czym stoję, czy ty też coś do mnie czujesz? – Richard nieznacznie przybliżył się do mnie.

Po raz kolejny tego wieczoru, nie wiedziałam co powiedzieć. Nie umiałam pozbierać myśli, choć gdzieś w głębi duszy znałam przecież już odpowiedź.

***

– Tamara wszystko w porządku? – Usłyszałam czyjś głos. Nie widziałam twarzy, bo ten ktoś stanął za plecami Richarda, który posłał mi porozumiewawcze spojrzenie. Oboje dobrze wiedzieliśmy, że to Christian.

– Tak, nic mi nie jest – powiedziałam trochę słabo i odsunęłam się od Richarda

– Jesteś pewna? Widziałem jak wybiegłaś. Myślałem, że coś się stało

– Przecież widzisz, że jest cała – odezwał się Richard, lekko podenerwowany i odwrócił się w kierunku Chrisa, krzyżując ręce na piersiach.

– Nie tylko ja się zmartwiłem. Twoje koleżanki też tu idą. – Chris nie zwrócił żadnej uwagi na Richarda.

Zauważyłam, że faktycznie od parkietu zbliża się grupka ludzi.

– Nie rozumiem czym się tak przejęliście – powiedziałam.

– Dziwnie się zachowałaś. – Chris podszedł i objął mnie ramieniem. Richard zerknął na to spod łba. – Najpierw tańczyłaś z Rickiem, a potem tak nagle wybiegłaś... – tłumaczył. – Pomyślałem, że Rick znowu powiedział coś głupiego.

– O co ci chodzi, Chris? – Richard rozłożył pytająco ręce.

– O to, że wiecznie czepiasz się Tamary. Nie sądzisz, że powinniśmy z tym skończyć. Nie jesteśmy już dzieciakami.

– Nie czepiam się jej!

– Nie?!

– Nie! – głos Richarda rozbrzmiał nad polami.

– Więc, co się dzieje? – spytał Chris już ciszej, choć nadal nerwowo.

– Nic. – Richard pokręcił lekko głową na znak rezygnacji. – I tak byś tego nie zrozumiał.

- Nie? Niby dlaczego? – Chris był już naprawdę wkurzony.

W tym momencie nadeszły dziewczyny.

– Hej, co jest? – spytała Dora, ale chłopacy całkiem zignorowali obecność moich koleżanek.

– Chwila, już wiem. – Chris uśmiechnął się głupio. – Ty do niej zarywasz – powiedział złośliwie.

– To nie twoja sprawa – warknął Richard.

– Nie?! – krzyknął Chris i jednocześnie popchnął Richarda z całej siły tak, że ten ledwie złapał równowagę. – Nie zauważyłeś, że Tamara mi się podoba? Może nie!? Więc skończ ją zaczepiać i podwalać się do niej. Ona jest inna niż reszta dziewczyn i na ciebie nie poleci!

Richard spojrzał na mnie wyczekująco. Jednak ja byłam w takim szoku, że tylko otworzyłam usta, jakbym chciała coś powiedzieć, ale nie umiałam wydać z siebie dźwięku. Richard lekko uśmiechnął się, a w jego uśmiechu można było odnaleźć politowanie, zawiedzenie, irytację?...

– Jesteś tego pewien? – spytał z ironią.

– Jasne, że jestem tego pewien! Wczoraj prawie się umówiliśmy i pocałowała mnie – w tej chwili Christian rzucił się z całym impetem na Richarda. Chłopacy zwalili się na ziemię. Chris zadawał kolejne ciosy, a Richard jedynie próbował się bronić.

- Nie! – krzyknęłam przerażona, ale to była jedyna rzecz na jaką było mnie stać.

Ciało odmawiało mi posłuszeństwa. Dora złapała mnie pod ramię a ja się w nią wtuliłam. Nie mogłam patrzeć jak chłopaki biją się przeze mnie. To jakaś paranoja. Od razu przypomniała mi się historia szalonej Lucy.

Molly pobiegła szybko po pomoc do miasta. Ruth próbowała rozdzielić chłopaków. Bez rezultatu. Dora krzyczała coś, ale nie słyszałam słów. Szlochałam w jej ramię.

Wreszcie Molly wróciła z paczką kumpli Bliźniaków, którzy szybko rzucili się na walczących i od razu ich rozdzielili. Dopiero wtedy odkleiłam się od Dory. Tom złapał rozwścieczonego Chrisa, podniósł go z ziemi i z innym kolegą zablokował go tak, żeby ten nie mógł się wyrwać. Chris szarpał się i rzucał, ale nie mógł rozluźnić silnego uścisku swojego czarnoskórego kolegi. Richard natomiast sam się podniósł. On nie miał zamiaru atakować swojego przyjaciela. Wytarł powoli dłonią krew z pękniętej wargi. Dokoła narobił się szum. Wszyscy wypytali chłopaków, czy nic im nie jest i o co poszło.

– Jak to o co?! – krzyczał Chris. – Ten idiota wtrąca się we wszystko co robię!

– Odwal, się Chris. – Głos Richarda drżał, ale mówił cicho i spokojnie.

– To ty się odwal od Tamary. Wbij sobie do tego łba, że ona mi się podoba!

– Podoba ci się? – rzucił opryskliwie Richard. – Tobie co chwilę podoba się inna dziewczyna. Ostatnio na tapecie była Dora. Jakoś o Tamarze nic nie wspominałeś! – Richard też podniósł głos, wskazał skinieniem głowy moją przyjaciółkę. Wszyscy spojrzeliśmy na nią. Dora zaczerwieniła się po same uszy.

– Nie zmieniaj tematu! Nic ci nie mówiłem, bo wiem, że się nie cierpicie! Po co do jasnej cholery z nią tańczyłeś? To kolejny twój głupi kawał? – Chris znowu szarpnął się.

Richard podszedł parę kroków do Chrisa i powiedział przez zaciśnięte zęby:

– A od kiedy ty jesteś takim dla niej przyjacielem?

Miałam tego dosyć? Rzuciłam się między nich. Twarzą do Richarda, zasłaniając Chrisa swoim ciałem. Właściwie to nie wiem, czemu akurat Chrisa zamierzałam bronić. Może dlatego, że Richard był wyższy i lepiej zbudowany. Spokojnie mógłby go pokonać, jakby chciał.

– Przestańcie! – krzyknęłam. – Natychmiast przestańcie. Richard, daj spokój.

– Nie martw się nie zrobię krzywdy twojemu chłoptasiowi. – Richard nawet na mnie nie spojrzał, tylko cały czas wpatrywał się w Chrisa. – Ale lepiej trzymaj go ode mnie z daleka.

– On nie jest moim chłoptasiem! – rzuciłam i poczułam jak łzy spływają mi po policzkach.

– Nie? Przecież go całowałaś. Niezłe z ciebie ziółko, Tamara. – Zlustrował mnie wzrokiem pełnym smutku. – Najpierw całujesz mnie, potem jego. Nie możesz się zdecydować, czy może chciałaś zaliczyć nas obu?

– Ja nikogo nie całowałam! – wrzasnęłam i zamrugałam, żeby odpędzić łzy. Jak Richard mógł o mnie mówić coś takiego? – To wy mnie całowaliście, bez mojej zgody i wcale tego nie chciałam!

Wszyscy patrzyli na mnie w osłupieniu. Tylko Richard się odezwał z sarkazmem w głosie, zwracając się do Chrisa:

– Wiesz co, Chris, możesz ją sobie wziąć. Nie będę stawał na drodze do waszego szczęścia.

Richard minął nas i poszedł przed siebie z rękami w kieszeni. Chciałam za nim wołać, ale za mocno mnie zabolały jego słowa.

Staliśmy w milczeniu jeszcze przez chwilę. Dopiero kiedy Richard zniknął z pola, Tom poluzował i spytał:

– Uspokoiłeś się już?

Chris przytaknął i uwolnił się z uścisku.

– Już w porządku – szepnął i spojrzał na mnie. – Czy moglibyście zostawić nas samych? – spytał, nie odrywając ode mnie wzroku.

– Idźcie już – powiedziałam do dziewczyn. – Wrócę sama do domu.

***

Czekaliśmy z Christianem, aż całe towarzystwo się rozejdzie. Wyjęłam z torebki chusteczkę i wytarłam mokre policzki, po których spłynął cały tusz do rzęs. Chris oparł się plecami o plot. Ręce wsadził do kieszeni i wlepił wzrok z ziemię. Westchnęłam ciężko, wtedy spojrzał na mnie i wreszcie się odezwał:

– Nic nie mówiłaś, że ty i Richard, że wy...

– Nie ma żadnych my! – podniosłam głos. – To jest jakaś cholerna paranoja. Całe życie mi dogryzacie, nienawidzimy się, a teraz bijecie się o mnie? Jesteście walnięci!

– Masz rację przepraszam....

– I jak mogłeś powiedzieć, że cię całowałam! To ty mnie pocałowałeś z zaskoczenia – przerwałam mu. – A wy robicie z tego taką aferę, jakby się z którymś z was przespała. – Wściekłość wrzała we mnie coraz mocniej.

– Masz rację. Wybacz mi. Spaprałem sprawę.

Mina Chrisa wyrażała prawdziwą skruchę, ale to nie zmniejszało mojego gniewu. Ciągle myślałam o Richardzie i o rozczarowaniu w jego oczach.

– Chciałem wkurzyć Richarda. Nie powiedział mi, co planuje, ani co czuje – ciągnął Chris. – Myślałem, że ty i ja... Że coś między nami zaiskrzyło.

– Nie, Chris – powiedziałam ostro – nic między nami nie zaiskrzyło. Może tobie się tak wydawało. Dobrze czuję się w twoim towarzystwie, choć to dziwne, zważając na naszą przeszłość. Pewnie każda dziewczyna na moim miejscu byłaby szczęśliwa... - Mój głos złagodniał. – Ja nie czułam przy tobie tego samego, co przy Richardzie. Przykro mi.

Chris odsunął się od płotu. Podszedł bliżej i spojrzał mi w oczy.

– Wiec jednak coś jest między wami?

– Ja... Nie sądziłam, że on coś do mnie czuje, poza nienawiścią. – Wzruszyłam ramionami. – Mieliśmy sobie to wyjaśnić, ale nam przerwałeś.

– Cholera, gdybym wiedział...

– Do tego jeszcze pobiliście się przeze mnie...

– Nie martw się. To nie pierwszy raz, że się o coś kłócimy, ale pierwszy raz o kogoś. – Twarz Chrisa pojaśniała w szerokim uśmiechu.

– Teraz pewnie myśli, że mam go gdzieś i mi nie zależy – westchnęłam.

– Musisz z nim porozmawiać. Teraz już nie zrobi pierwszego kroku. Uraziliśmy jego dumę. Będzie usychał z miłości, ale się nie ugnie. – Chris puścił do mnie oko.

– Super. – Skrzywiłam się. – A, gdzie mam go niby szukać?

– Jeśli jest bardzo wkurzony, to poszedł na ziemie ojca ochłonąć.

Przytaknęłam – chyba jednak wiedziałam, gdzie go szukać.

– Więc co? Przyjaciele? – spytał wyciągnął do mnie rękę.

Uścisnęłam dłoń Chrisa i skinęłam głową.

– Przyjaciele.

Patrzyłam jak Christian odchodzi w stronę sceny i bawiących się ludzi. Wzięłam kilka głębszych wdechów. Ten wieczór to było istne szaleństwo. Całe te wakacje były szalone. Musiałam porozmawiać z Richardem i wszystko z nim wyjaśnić. Chciałam go zobaczyć, upewnić się, że nic mu nie jest. Nie rozumiałam tego, ale chciałam po prostu być blisko niego.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • weatherwax83 4 miesiące temu
    Połączyłam trzy rozdziały w jeden, bo były tak krótkie, że aż wstyd, ale tym samym koniec historii już niebawem. Zdaje se sprawy z niedociągnięć fabularnych, ale to jest ten punkt kulminacyjny napisany wieeele lat temu i jakoś sama nie wiem jakbym go mogła zmienić ;)
  • TheRebelliousOne 4 miesiące temu
    Muszę przyznać, że Chris przyjął tą informację lepiej niż się spodziewałem... :P To naprawdę zlepek kilku rozdziałów w jedno? Nawet nie zauważyłem :D Łap kolejne 5 i pozdrowienia :)
  • Bajkopisarz 4 miesiące temu
    „mnie na środek parkietu. Kiedy stanęliśmy naprzeciwko siebie, objął mnie ciasno ramieniem w pasie. Moją dłoń położył sobie na klatce piersiowej i przykrył swoją. Wolną rękę mimowolnie ułożyłam na jego karku. Oparł głowę o moją”
    Mnie-siebie-mnie-moją-sobie-swoją-jego-moją
    Połowa zaimków do ubicia
    „się, wszystko działo się jak na zwolnionym filmie.
    – Tamaro zakochałem się”
    3 x się
    „ale ja na prawdę nie”
    Naprawdę
    „zablokował go tak”
    Go – zbędne
    „Miałam tego dosyć?”
    Czemu znak zapytania?

    Coś za łatwo Chris zaakceptował wejście do friendzona. No chyba, że starania o Tamarę były jedynie rywalizacją z Richardem, a tak naprawdę na Tamarze mu nie zależało. Jeśli tak, powinno to zostać gdzieś zaakcentowane.
  • weatherwax83 4 miesiące temu
    nie zależało mu na tyle mocno, by robić z tego większą afere, nie wiedział, że ona coś czuje do R, a jak się dowiedział to ustąpił... tu nie ma większej psychologi ^^ Dzięki :)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania