Tamte wakacje - Rozdział 18

Resztę nocy przespałyśmy z Milką jak zabite, choć byłam pewna, że nie zmrużę oka po wydarzeniach minionego dnia. Siedzieliśmy z Richardem na huśtawce do trzeciej w nocy. Właściwie nie rozmawialiśmy o niczym ważnym, żartowaliśmy z siebie nawzajem. Musieliśmy mocno starać się żeby być cicho i nie pobudzić całego domu. Rozstaliśmy się dopiero, kiedy inni ludzie zaczęli wracać z balu. Richard pocałował mnie czule na pożegnanie, a ja długo jeszcze czułam smak jego ust na swoich.

Rano zerwałam się z łóżka zaraz po ósmej. Cała w skowronkach, podśpiewywałam pod nosem piosenkę Cher, która leciała na balu. W dziesięć minut się ubrałam i już stałam na ganku, wypuszczając Milkę, żeby załatwiła swoje potrzeby. Całe miasto jeszcze spało. Zerknęłam na huśtawkę i westchnęłam. To wszystko, to musiał być sen.

Gwizdnęłam na psa i wróciłyśmy do domu na śniadanie, gdzie panowała cisza. Byłam pewna, że jeszcze nikt nie wstał, ale kiedy weszłam do kuchni, natknęłam się na Susan. Siedziała przy blacie i usiłowała nakarmić Steve'a jakąś żółtą papką. Chłopczyk chyba nie współpracował, bo kaszka była wszędzie dookoła, tylko nie w jego buzi. Susan wyglądała na niewyspaną i wściekłą.

– Wszystko w porządku? – spytałam, uśmiechając się do małego.

– A jak ci to wygląda? – warknęła Susan.

– O rany, siostra przepraszam. To przeze mnie nie spaliście? – spytałam skruszona, jednocześnie wsypując Milce karmę do miski.

– Nie. Młody nie śpi już od dwóch godzin, ale noc przespał – dodała, a jej głos już złagodniał. Przyjrzała się mi uważnie. – A ty, o której wróciłaś?

– Późno – odpowiedziałam.

Zrobiłam sobie kromkę z szynką i usiadłam koło niej. W ekspresie parzyła się już kawa. Starałam się unikać jej spojrzenia.

– Więc ty i Richard... - powiedziała powoli. Było to raczej stwierdzenie niż pytanie.

– Na to wygląda.

– Wiedziałam, że coś się święci już, jak przyszedł na twoje urodziny i przyniósł Milkę. Takie prezenty to dają tylko zakochani chłopacy. – Zaśmiała się.

– Daj spokój – mruknęłam, a policzki zaczęły mnie palić.

– Młody chyba zrobił kupę. – Westchnęła i złapała Steve'ego. – Może brzuch go bolał.

Wychodząc, minęła się w drzwiach z mamą. Powoli, cała rodzina zaczęła się schodzić do kuchni, a każdy spoglądał na mnie i dwuznacznie się uśmiechał.

Z Richardem umówieni byliśmy zaraz po obiedzie, więc jak tylko wstałam od stołu, wpadłam do swojego pokoju i zaczęłam przeglądać ciuchy. Nadal panowały upały. Odruchowo złapałam za jeansowe shorty. Nie, lepsza będzie spódniczka - pomyślałam. Wybrałam turkusową, sięgającą do kolan. Na górę założyłam czarną koszulkę na ramiączkach i aż jęknęłam na widok dekoltu. Szybko przebrałam na coś bardziej zakrywającego ciało. Jednak po chwili założyłam z powrotem tę na ramiączkach. Cholera, raz się żyje. Chyba jeszcze nigdy tak długo nie zastanawiałam się nad swoim ubiorem. Rzadko też się malowałam, ale tym razem pociągnęłam rzęsy tuszem, a usta różowym błyszczykiem i od razu starłam błyszczyk. Co ja wyprawiam? Skoro Richard do tej pory chciał mnie taką, jaka byłam, to nie będę robić z siebie drugiej Kitty. Poprawiłam gumkę na włosach upiętych w kucyk.

Zerknęłam ostatni raz w lusterko. Cały czas nie mogłam pozbyć się wrażenia, że to jakiś sen, albo że oszalałam. W tym samym momencie usłyszałam klakson samochodu. Złapałam telefon i torebkę, i wybiegłam z pokoju. Nim wyszłam z domu, rozpuściłam jeszcze włosy i z jednej strony założyłam je za ucho.

***

Siedzieliśmy naprzeciwko siebie przy jednym ze stolików w lodziarni . Każde z nas miało swoją porcję lodów w pucharku. Moje obowiązkowo były czekoladowe.

– Chcesz spróbować? – spytał Richard, wyciągając do mnie rękę, w której trzymał łyżeczkę z lodami.

– A jaki to smak?

– Solony karmel.

– Fuj! – Otrząsnęłam się z obrzydzenia i pokręciłam głowę.

Richard cofnął rękę i roześmiał się .

Przez dłuższy czas jedliśmy w milczeniu. Delektowałam się lodami i zerkałam na niego znad pucharka. Richard chyba niezbyt przejmował się wyglądem, idąc ze mną na naszą pierwszą randkę. Ubrany jak zwykle w jeansy i czarną koszulkę opinającą mięśnie. Ten chłopak musiał mieć całą szafę takich koszulek. Włosy w chaosie, sterczały na wszystkie strony. Musiałam to wreszcie przyznać, był bardzo przystojny.

– Co się tak wpatrujesz? – spytał, kiedy nasze spojrzenia się spotkały.

– Myślałam, że się bardziej wystroisz na naszą pierwszą randkę – udałam oburzenie.

– O co ci chodzi? Wyglądam za mało seksownie? – Rozłożył ręce jakby chciał się popisać swoją umięśnioną klatą. – Miałem założyć garnitur? Nie mogłem ryzykować, że go zniszczysz lodami, kiedy tylko się trochę zirytujesz!

– Bardzo śmieszne. – Zmarszczyłam nos, a on się zadziornie uśmiechnął.

Moje lody już prawie się roztopiły i teraz stanowiły brązową breję w pucharku. Zaczęłam je intensywnie mieszkać.

– Żal mi tych lodów – powiedziałam, nie odrywając wzroku od pucharku. – Tych z tamtego dnia. Pewnie były pyszne, lepsze od tych dzisiaj. – Nie ważne, że to były dokładnie te same lody. – A ja je tak zmarnowałam. – Pokręciłam głową.

– Na pewno były lepsze, zwłaszcza jakbyś je zlizała z mojego torsu.

Spojrzałam na niego. Oblizał ostentacyjnie łyżeczkę i wyszczerzył zęby w uśmiechu. W jego oczach znów tańcowały iskierki. Roześmiałam się.

– Uwielbiam, jak się śmiejesz – powiedział lekko przyciszonym głosem i dotknął mojej dłoni, którą trzymałam na blacie stołu. Zaczął bawić się palcami. – Tylko wiesz, Aniołku ty się rzadko śmiejesz z moich kawałów. – Głos miał smutny, ale widziałam jak drżą kąciki jego ust.

– Widocznie są słabe – wtrąciłam kąśliwie.

– Dlatego przyglądałem się ukradkiem jak śmiałaś się z przyjaciółkami – kontynuował, patrząc mi w oczy. – Cieszyłem się z każdego twojego uśmiechu na widok szczeniaka, kiedy przyniosłem ci Milkę w prezencie i byłem zazdrosny widząc cię roześmianą z Chrisem, w twoim aucie.

Wyczułam, że Richard nagle stał się strasznie poważny. Ścisnęłam jego dłoń. Musiałam powiedzieć coś na rozluźnienie atmosfery.

– I dlatego, na drugi dzień musiałeś mnie śmiertelnie wystraszyć wygłupami na motorze? – palnęłam pierwsze, co mi przyszło do głowy. – To miała być zemsta?

– Widzisz Aniołku, jak ty mnie dobrze znasz. – Puścił do mnie oko.

– Rany, Richard co ty możesz widzieć w takiej dziewczynie jak ja? – spytałam, czując jak uchodzi ze mnie powietrze.

– Wszystko – szepnął. – Przepraszam cię za te moje chamskie zachowania. Nie przypuszczałem, że cię mogą ranić i że możesz mnie przez nie znienawidzić.

– Niektóre. – Wzruszyłam ramionami. – Zwłaszcza, kiedy to było na oczach całej twojej paczki, ale jak widać nie potrafiłam cię znienawidzić. – Przewróciłam oczami.

Uśmiechnął się, jakby moje słowa mu ulżyły. Pociągnął mnie delikatnie za rękę i sam się nachylił nad stołem. Nasze usta już miały się spotkać, kiedy zabrzęczał jego telefon. Westchnął i mnie puścił. Wiedziałam, że trzyma komórkę pod ręką na wypadek, gdyby mama go potrzebowała. Przeczytał wiadomość.

– Chris zaprasza nas jutro na imprezę przy basenie. Ma być cała nasza paczka i trochę ludzi ze szkoły.

– Myślałam, że już odpuścił sobie zobaczenie mnie w bikini.

– Napisał, że masz przyprowadzić wszystkie swoje koleżanki, bo koniecznie musi je zobaczyć w bikini.

Powiedzieliśmy równocześnie i roześmialiśmy się.

– Chyba nie chciałby, żebyś mi przeczytał ten fragment wiadomości.

– Niestety, musi się przyzwyczaić, że nie mogę mieć tajemnic przed swoją dziewczyną.

– Jestem twoją dziewczyną? – Wytrzeszczyłam oczy.

– Myślałem, że to oczywiste. A chcesz? – spytał, drażniąc się ze mną.

A ja jedynie przytaknęłam. Nasze dłonie znowu splotły się nad stołem.

– Udało ci się z nim dzisiaj porozmawiać? Pogodziliście się? – spytałam ze spuszczonymi oczami, wskazując na komórkę Richarda.

– Poszedłem do niego wracając od ciebie.

– Jeszcze w nocy?

– Mhm. Musiałem. Nie mógłbym zasnąć. Wszystko sobie wyjaśniliśmy. Daliśmy sobie po pysku...

– Richard! – Siedziałam za daleko, żeby go walnąć, więc kopnęłam go pod stołem w nogę. Zaśmiał się.

– Wkurzał się, że nic nie wiedział, że mi się podobasz. Mówił, że jakbym mu wcześniej powiedział, to by do ciebie nie startował. Ale ja mu nie chciałem nic mówić dopóki nie wyjaśnię tego z tobą. Gdybyś mnie odrzuciła, to bym nie stawał Chrisowi na drodze. Wsiadłbym na motor i wyjechał jak najdalej. Na szczęście stało się inaczej. Przynajmniej nie muszę się pakować. – Pociągnął moją dłoń i delikatnie pocałował jej wierzch, aż się zarumieniłam.

– No, to są chyba jakieś żarty! – Usłyszeliśmy nagle głos dobiegający od strony wejścia do lodziarni.

Chyba przez moment zapomnieliśmy o otaczającym nas świecie.

– Całe miasto huczy od plotek na wasz temat, ale ja im nie wierzyłam, aż do teraz!

W drzwiach stała Kitty. Richard skrzywił się na jej widok, ale nie puścił mojej dłoni.

***

Kitty podeszła do naszego stolika, stukając swoimi butami o posadzkę. Twarz miała bladą, a pięści zaciśnięte.

– Cześć, Kitty – powiedział Richard spokojnie i posłał jej jeden z tych swoich zawadiackich uśmiechów.

Czułam jak serce mi kołacze. Miałam wrażenie, że przestaję oddychać. Nie przejmowałam się Kitty. Nie bałam się jej. Po prostu za każdym razem, kiedy się pojawiała, psuła mi nawet najpiękniejszy dzień. Nie chciałam, żeby popsuła naszą pierwszą randkę.

– Co to do cholery ma znaczyć? Ledwie wczoraj ze mną zerwałeś, a dzisiaj się już migdalisz z tą smarkulą?

Miałam wrażenie, że Kitty zaraz zacznie tupać nogami. Wyglądała całkiem zabawnie.

– Nie rób scen Kitty, a po drugie nie zerwałem z tobą, bo nigdy nic między nami nie było. Tłumaczyłem ci wczoraj, że jesteśmy tylko przyjaciółmi, żebyś nie czekała na mnie i żyła swoim życiem.

– Myślałam, że stroisz fochy, że udajesz bardziej niedostępnego, żeby mnie zaciągnąć do łóżka.

Ledwie się powstrzymałam, żeby nie parsknąć śmiechem. Oboje to zauważyli.

– W życiu bym nie przypuszczała, że zostawisz mnie dla tej... tej... - Machnęła w moją stronę z pogardą.

Poczułam, że wzbiera we mnie coraz większa złość. Zacisnęłam mocniej palce na dłoni Richarda, a on odwzajemnił uścisk.

– No więc widzisz, że się pomyliłaś. Wyluzuj Kitty – ciągnął Richard.

– Co ty sobie wyobrażasz smarkulo – zwróciła się do mnie. – Wyszła z ciebie latawica, najpierw Chris teraz Rick! – już prawie krzyczała. – Nie przyszło ci do głowy, że oni bawią się twoim kosztem? Pewnie się założyli, który pierwszy się z tobą prześpi, bo niby zgrywasz taką niedostępną!

Tego było już za wiele. Puściłam gwałtownie dłoń Richarda. Spojrzał na mnie zaskoczony, jakby się wystraszył, że jej uwierzyłam.

– Aniołku – szepnął.

Wstałam gwałtownie z krzesełka, obeszłam stolik oraz Richarda, przesuwając dłonią po jego ramieniu i usiadłam nagle mu na kolanach, zarzucając mu ręce na szyję. Poczułam, jak cały sztywnieje. Posłałam do Kitty szeroki uśmiech. Natomiast Richard nie mógł ukryć zaskoczenia na swojej twarzy.

– Prawie zgadłaś. Nie sądziłam, że jesteś taka bystra – powiedziałam radośnie. – Tylko, że to ja się założyłam z przyjaciółkami, że odbiję tobie Richarda i popatrz udało mi się! Chyba muszę do nich zadzwonić, że wiszą mi kasę z zakładu!

Kitty poczerwieniała, obróciła się na pięcie i ruszyła w stronę drzwi.

– Oddam ci go jak się już znudzę! – krzyknęłam za nią, ale nie odwróciła się, tylko wyszła z lodziarni.

Wybuchliśmy z Richardem śmiechem. Próbowałam wstać z jego kolan, ale mnie przytrzymał, poczułam jego oddech na mojej szyi.

– Widzisz Aniołku. Razem robimy jeszcze lepsze kawały niż osobno – powiedział.

– Razem? To był mój pomysł. Żeby ją wkurzyć zrobiłabym to nawet, kiedy cię nie lubiłam.

Richard się roześmiał się, a mi udało się uwolnić z jego uścisku.

– Wracamy już? – spytałam.

Przytaknął, a uśmiech nie schodził mu z twarzy. Poszedł odnieść pucharki, tymczasem ja zerknęłam w stronę dziewczyny pracującej w lodziarni. Znałam ją z widzenia z naszej szkoły. Cała awantura z Kitty nie uszła jej uwadze i teraz przyglądała się mi z uśmiechem, a kiedy pochwyciła moje spojrzenie uniosła kciuk do góry. Pewnie też nie lubiła tej dziewuchy.

Wyszliśmy z lodziarni. Richard otworzył mi drzwi furgonetki od strony pasażera, poczekał aż wsiądę i je zatrzasnął. Przyglądałam się mu kiedy obchodził samochód, wsiadł od strony kierowcy i ruszył przed siebie. Skupił całą swoją uwagę na drodze. Miałam wrażenie, że spochmurniał. Zęby miał zaciśnięte, a kości policzkowe poruszały nerwowo.

– Wszystko w porządku?

– Tak – powiedział powoli. Wyczułam wahanie w jego głosie. – Tylko ten głupi babsztyl musiał zepsuć naszą pierwszą randkę...

– Oj, już nie przesadzaj. – Przewróciłam oczami, choć wiedziałam, że ma trochę racji. – Dzień się jeszcze nie skończył. Z resztą nie dziwię się, że się wkurzyła. Wcale nie jesteś bez winy. Przecież wszyscy widzieliśmy, jak nie raz z nią flirtowałeś...

– E tam, od razu flirtowałeś – oburzył się. – Zresztą,ja już tak mam. Często zdarza mi się robić głupie rzeczy. Sama wiesz to najlepiej.

– I nawet ją całowałeś... - dokończyłam.

W tym momencie na jego twarzy powoli pojawił się szeroki uśmiech.

– Ha, wiedziałem. – Walnął dłonią w kierownicę. – Wiedziałem, że nas podglądasz za płotu! W ten dzień kiedy mnie wysmarowałaś lodami. Nie byłem pewny, ale teraz sama się przyznałaś! Specjalnie ją wtedy cmoknąłem, żeby cię wkurzyć. Przyznaj się już tamtego dnia ci się podobałem i byłaś o mnie zazdrosna!

Pokręciłam głową, a policzki zalały mi się czerwienią.

– Ale ty jesteś głupi – westchnęłam.

Richard znowu się roześmiał. Podobało mi się, że kiedy jesteśmy razem tak często się śmiejemy. Wrzucił do odtwarzacza płytę i z głośników poleciała muzyka Def Leppard.

***

Zatrzymaliśmy się przy drodze, przy lasku, tam gdzie Richard przyłapał na tańcu w deszczu. Wysiedliśmy z auta.

– Co tu robimy? – spytałam zaskoczona, kiedy podszedł do mnie. Uśmiechnął się i złapał mnie za rękę, po czym pociągną w stronę ławek.

– Pomyślałem, że znowu dla mnie zatańczył.

– Zapomnij.

– Nie chcę jeszcze odwozić cię do domu. Chcę spędzić z tobą więcej czasu – powiedział i opadł na ławkę, tyłem do stołu, na którym oparł się łokciami. Twarz wystawił do popołudniowego słońca.

Usiadłam obok niego, ale w przeciwną stronę tak, że twarzami byliśmy skierowani do siebie. Oparłam brodę na dłoniach. W ciszy zaczęłam przyglądać się Richardowi, profilowi jego twarzy. Po chwili zaczął się uśmiechać nie patrząc na mnie. W policzku zarysował się dołeczek.

– Co mi się tak przypatrujesz? Uważaj, bo jeszcze się zakochasz – powtórzył dokładnie to samo, co powiedział, kiedy jechałam z nim na ognisko.

– Kto wie, może kiedyś.

Richard zerknął na mnie kątem oka. Widziałam jak na jego twarzy powoli pojawia się uśmiech, a na policzku dołeczek.

– Uważasz, że jestem śliczny? – spytał z udawanym zaskoczenie.

– Ty, nie – parsknęłam. – Ale twoje dołeczki w policzkach tak.

– Ja mam dołeczki w policzkach?

– Mhm, dzięki nim jesteś jednym z najprzystojniejszych chłopaków.

– Jednym z...? Wypraszam sobie. Ja jestem najprzystojniejszy! – Zerwał się i obrócił w moją stronę

– Czy ja wiem. Taki Chris na przykład też nie jest niczego sobie... - stwierdziłam sarkastycznie.

Richard przymrużył oczy. Teraz siedział okrakiem na ławce skierowany w moją stronę. Rękami opierał się o kolana. Widziałam jak mocno zaciska szczęki. Chyba usilnie próbował znaleźć jakąś ciętą ripostę.

– Nie wiem w ogóle co taki przystojniak robi z taką dziewczyną jak ty. Rozkosmane włosy, zero makijażu, perkaty nosek, krzywe usta i nogi... - urwał i choć wiedziałam, że to kolejny z jego durnych żartów, to poczułam jak robi mi się przykro.

Uderzył w czuły punkt i to nie pierwszy raz, ponieważ nigdy nie uważałam się za piękność. Gula zacisnęła mi się w gardle. Pokręciłam tylko głową, patrząc mu prosto w oczy i odwróciłam się w drugą stronę.

– Hej, Aniołku, przecież żartowałem! – krzyknął nagle. Objął mnie w pasie i przyciągnął do siebie tak, że cała przywarłam do niego, a głowę oparłam na jego ramionach. Przyłożył usta do mojego policzka. Czułam jego oddech na swojej twarzy, a potem na uchu. – Przepraszam. Jesteś najpiękniejszą dziewczyną jaką znam. Mógłbym patrzeć na ciebie godzinami. Cieszę się, że nareszcie nie muszę ukrywać tego przed wszystkimi. Kiedy zobaczyłem cię wtedy, jak tańczysz w deszczu, cała mokra, oszalałem do reszty na twoim punkcie.

Moje policzki zalały się purpurą.

– Ale musiałeś być wtedy dla mnie niemiły, prawda?

– Byłem pewny, że jak mnie tylko zobaczysz, to uciekniesz. Wcale się nie pomyliłem. Zamiast gadać głupoty, miałem cię wtedy pocałować, ale chyba się bałem twojej reakcji.

Richard oparł policzek o moją głowę i siedzieliśmy tak w ciszy, aż słońce zaczęło zachodzić. Widok był przepiękny. Nie chciałam wracać do domu. Nie sądziłam, że może być mi tak dobrze w ramionach Richarda.

– Lubię tak z tobą siedzieć. Zapominam wtedy o wszystkich problemach i nie muszę niczego udawać ani nie czuję potrzeby, żeby rozładować nerwów – dodał.

– Na przykład, biorąc udział w niebezpiecznym wyścigu z przyjacielem?

– Między innymi.

– Więcej tego nie rób. Już nie musisz się popisywać przede mną.

– Zawsze się będę popisywał przed tobą. – Zaśmiał się.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • weatherwax83 2 miesiące temu
    Moi drodzy, znów połączyłam dla Was rozdziały, w ten sposób do końca historii został tylko jeden + epilog. Dziś dla mnie wyjątkowy dzień, bo premierę ma moja pierwsza, papierowa książka "Z tobą zawsze", która jest już dostępna w sprzedaży w księgarniach internetowych. Możecie też ją obczaić na mojej stronie facebookowej - https://www.facebook.com/weatherwax83/
  • TheRebelliousOne 2 miesiące temu
    "Rick" to nie jest zdrobnienie od imienia "Richard". Powinno być "Dick" ;) Poza tym, błędów nie zauważyłem. Podoba mi się to opowiadanie. Myślę, że ono również powinno się pojawić jako książka :D

    Pozdrawiam ciepło :)
  • Bajkopisarz 2 miesiące temu
    Rick to nie jest od Richard? Byłem pewien, że tak? A w takim razie od jakiego imienia to zdrobnienie? A może Rick to w ogóle nie jest zdrobnienie tylko pełne imię? Daj znać, bo bardom ciekaw.
  • TheRebelliousOne 2 miesiące temu
    Bajkopisarz Przeczytałem właśnie w internecie i w sumie jedno i drugie imię jest prawidłowym skrótem od Richarda. Nie wiem, wmówiłem sobie, że Rick to skrót od imienia Eric lub Frederick. Mój błąd! Przepraszam pokornie i zwracam honor! :)
  • weatherwax83 2 miesiące temu
    jak już chyba pisałam, pierwotnie był Dick ale po latach zmienilam na Rick (z wiadomego powodu) i wydawalo mi sie ze sprawdzalam czy moze byc taki skrot ;)
  • Bajkopisarz 2 miesiące temu
    Brawo za akcję z utarciem nosa Kitty. Co prawda niezbyt nie pasuje to pozbawionej poczucia humoru i przewrażliwionej na swoim punkcie Tamary, ale pasuje do sytuacji i ogólnie jest na tyle zabawna, że przejdzie. Moim zdaniem najlepszy punkt rozdziału.
    Ogólnie kończy się sielankowo, może być, mamy trzy łyżeczki cukru w szklance herbaty, to się jeszcze da wypić 😊

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania