Ten sam las

Zabójstwa, kradzieże, pobicia, prześladowania. Mnie to nie dotyczy. Nigdy nic nie słyszałam, nie widziałam. Wszystko jest takie kolorowe dopóki nie widzę. Wszystko może się zdarzyć, ale przecież nie mi, prawda? Im tak, ale mi?

Kilka miesięcy temu ujrzałam post. Ominęłabym go jednym szybkim ruchem gdyby nie portret osoby, który był do niego dołączony. Dziewczyna, długie, brązowe włosy, uśmiech, ubrana w białą sukienkę, na korytarzu, szkoła podstawowa. Jedna z tych osób, które zapamiętałam w tamtym okresie mojego życia. Wydawała mi się typową, popularną dziewczyną. Paliła w szkolnych ubikacjach, rzucała dowcipami, rozmowna i otwarta. Tak ją sobie wtedy wyobraziłam i już do końca szkoły miałam o niej takie zdanie. Podobało mi się to co robi i jak się zachowuje. Nie jeden raz przeplatała moje myśli. Poczułam się dziwnie czytając wiadomość o tym, że zaginęła. Była osobą, która uciekłaby z domu? Ale jeśli tak, to po co? Od tamtej pory towarzyszył mi niepokój. Minęło parę dni i zdążyłam już o tym zapomnieć, ale postów było coraz to więcej. Nagłe myśli zalewały moją głowę, różne wizje, scenariusze. W żaden nie wierzyłam. To się nie dzieję, o tym się tylko słyszy, ale nikt nie umarł, nikogo nie pobito, nikt nie zaginął, post nie istnieje. Widzę urywki obrazów. Na wszystkich jest uśmiechnięta. Na jednym całuje kogoś, na drugim znika za zakrętem, a ja wpatruje się w jej tył pleców jak głupia. Nie umiem zagadać, zawołać. To tylko dziewczyna… zaginiona. To dlaczego nadal ją widzę? Większość to barki, ramiona, tył głowy, ale widzę. Jest cała i zdrowa.

Ktoś szepcze: ,,Słyszałaś o zabójstwie?”, ,,Dziewczyna, 16 lat”, ,,Bidulka”. Jej imię, nazwisko widnieje na końcu korytarza. Jest tylko jeden znicz, płomyk ledwo zipię. Popatrzyłam z daleka, nie miałam odwagi podejść. Nie dociera to do mnie, a jednak wszystko się zgadza. Zamordowana w tym samym lesie, do którego co tydzień przyjeżdżam z rodziną. To miejsce było jej grobem od początku. Przykryta tylko i wyłącznie liśćmi. Mogłam to ja ją znaleźć, ale mi takie rzeczy się nie zdarzają. Mi nie, im tak.

Średnia ocena: 4.8  Głosów: 5

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Antoni Grycuk 2 tygodnie temu
    O, kurde, dobre!
    końcówka niby tak smutna, taka dołująca, a jednak daje czadu.

    Podoba mi się!

    Pozdrawiam.
  • sisi55 2 tygodnie temu
    Dziękuje
  • TheRebelliousOne 2 tygodnie temu
    No kto to wrócił na opowi! :D

    Ty to chyba lubisz pisać smutne rzeczy, co? Nie mówię, że to źle, bo opowiadanie świetne i daję 5, ale jestem ciekaw...

    Pozdrawiam ciepło :)
  • sisi55 2 tygodnie temu
    Zgadłeś, właściwie miałem tylko jedno wesołe opowiadanie. Dzięki za odwiedziny.
  • Marian 2 tygodnie temu
    No tak. Wszystko się może zdarzyć innym, ale nie mnie.
    Tak myślimy, do czasu.
    Dobre opowiadanko.
  • sisi55 2 tygodnie temu
    Dziękuje.
  • kigja 2 tygodnie temu
    Bardzo dobrze napisana miniaturka.
    Pozdrawiam
  • sisi55 2 tygodnie temu
    Dzięki.
  • Bajkopisarz 2 tygodnie temu
    Innym się przydarza, mnie nie. Całe szczęście, że taki mechanizm funkcjonuje w naszych głowach, zbawienny element wyparcia, bo gdyby nie on, mózgi by się nam schajcowały od nadmiaru złych bodźców.
    Bardzo dobra opowieść, wciąga od pierwszego do ostatniego słowa.
  • sisi55 2 tygodnie temu
    Dzięki.
  • Perła 2 tygodnie temu
    Oprócz tego że nie rozumiem za bardzo końcówki, to świetna miniaturka
  • sisi55 2 tygodnie temu
    Dzięki. A czego konkretnie? Może będę w stanie ci wyjaśnić.
  • Perła 2 tygodnie temu
    sisi55 końcówka polega na tym że narratorka uważa że ona mogła znaleźć ciało, ale ktoś inny to zrobił. Czy ona żałuje że to nie jej się zdarzyło?
  • sisi55 2 tygodnie temu
    Perła Nie, ona nie chciała go znaleźć. Mówi tylko, że skoro spędzała tam czas to było to możliwe, ślepo wierzy w to, że złe rzeczy jej się nie zdarzają.( w sensie: ,,To ja mogłam znaleźć jej ciało, ale mi się takie rzeczy nie zdarzają naszczęście")

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania