Poprzednie częściTramwaj "9" r1  Tramwaj "9" r2  Tramwaj "9" r3  

Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!

Tramwaj "9" r4 ostatni

UWAGA!

W tekście umieszczony jest niewielki wulgaryzm oraz mała gwara!!!

 

Teraz to dopiero jestem zdygana. A może to DHL, albo DPD? Pół roku temu zamówiłam sobie z chińskiego marketu bransoletkę. Może w końcu do mnie dotarła??? Byłoby ekstra!

Z entuzjazmem otwieram drzwi, aby ujrzeć Amadeusza, który trzyma w dłoni bukiet jakiegoś ziela… chwilunia… czy ona ma na sobie białą koszulę i marynarkę??? Chwilunia nr2… czy to są goździki??? Skąd gościu wiedział, jakie… Pawlo ty pizdozgryzie jeden! Przerobie mechanika na olej Castrol!

– Dobry wieczór Amando – wita się ze mną facet, podając mi z uśmiechem bukiet moich ulubionych kwiatów. Zawstydzona sytuacją szepczę skromne dziękuję oraz informuję, aby wszedł do środka, a następnie zmykam do pokoju w poszukiwaniu wazonu… Mam w ogóle takie coś? W najgorszym wypadku włożę matkę naturę do słoika po kiszonych ogórkach. Trudno.

Gotowa z bitwą pochlastanych chaszczy, wchodzę do korytarzyku, w którym typek znów podpiera mi ścianę. Hallooo??? Mój domek to nie ruina, tynk dobrze się trzyma. Ale obojętnie.

Otwieram szafkę z obuwiem, w której znajduje się mój mega wybór obuwia… Jedna para adidasów, jedna sandałek, japonki i czarne buty na małym obcasie. Wyciągam tę ostatnią parę, już się schylam, aby je założyć, kiedy gościu zaczyna do mnie przemawiać w hebrajskim języku.

– Masz w posiadaniu sukienkę? Restauracja, do której mam zamiar cię porwać, jest bardzo ekskluzywna.

Dwie sekundy patrzę się na odpicowanego kolesia. Prawa powieka zaczyna mi z podenerwowania drżeć. Chce mi przez to powiedzieć, że nie jestem elegancko ubrana, albo nie podoba mu się mój styl? No nadepnął mi złamas na małego palca! Na języku leżą mi naprawdę wredne słowa.

– Drive w McDonald’s również wystarczy. Skrócimy w ten sposób czas oczekiwania zamówienia i nie musisz się wstydzić mojego stroju, w końcu nie wyjdziemy ze szmelcedesa – mówię dość opanowanym głosem. – Albo wiesz co? Najlepiej będzie, jeśli zostawimy te…

Nie mogę dokończyć zdania, ponieważ chłop dociska mnie do ściany. Jego twarz jest niebezpiecznie blisko mojej, patrząc mi głęboko w oczy. Szczęki mężczyzny bardzo mocno pracują, a moje serce zjeżdża do galot.

Cholera!

Co mam robić?! Myśl szybko!

Kopa w jajka, czy piszczeć? Usłyszą mnie sąsiedzi z drugiego końca ulicy?

Amaderro nagle mnie puszcza i robi krok do tyłu.

Cuchnie mi z gęby??? Przecież myłam kły, nawet użyłam nici dentystycznych, aby pozbyć się przedwczorajszego kebaba spomiędzy szczelin.

Serce w klatce piersiowej bije bardzo niewymiarowo, chyba mam jakieś kołatania. Tym razem ja podpieram ścianę plecami, gapiąc się z wypiekami na pysku i za ni chu chu nie mogę zrozumieć kolesia, który ślepi się na mnie, jakbym miała coś z czarnej wdowy - tej tarantuli.

No trudno, przeżyję to fiasko z kolacją. Zanim dostanę od niego kosza…

– Dziękuję za pyszną kolację. Dobranoc panie Adamczyk – mówię, podając mu dłoń na pożegnanie. Chłop łapie ją i zamiast uścisnąć, to pociąga mnie do siebie. Przez nieoczekiwane szarpnięcie potykam się o własne nogi.

Upsssss.

Tego wieczoru zamiast pysznej kolacji w ekskluzywnej restauracji, spędziłam pół nocy na izbie przyjęć nie dość ze skręconym nadgarstkiem to i Amadeuszem, który miał bardzo bliskie spotkanie z moim łokciem. Ziomek zarobił ładną ‘pizdeczkę’ pod okiem i pozbył się górnej lewej jedynki. Przynajmniej wyznał mi swoje pojawienie się na moim dziedzińcu. Ziomek odebrał swój samochód i chciał uregulować u Pawlaka rachunek za wymianę oleju… Castrol.

Kto by pomyślał, że takie głupie zdarzenie w tramwaju linii nr. 9 może odmienić całe moje życie?

Nigdy nie wiesz, co cię spotka na drodze do szczęścia.

W moim przypadku do zakochania się miałam niski lot z Airbag-em.

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Bajkopisarz ponad tydzień temu
    Trochę tempo siadło na koniec, ale broni się to zakończenie. Całość jest niezła, choć trochę nierówna. Pierwsza część nie zapowiada takiego „luzackiego” klimatu, dopiero od drugiej widać, co to ma być za opowiadanie. Potem się ładnie rozpędza, lekko hamuje przed ostatnim zakrętem i … łapie zadyszkę przed metą. Mimo to jest zwycięstwo, nie ma tylko pobitego rekordu.
  • A. Hope.S ponad tydzień temu
    dziękuję. Tekst tylko dla wygłupu był wstawiony. Bo ja pisać nie potrafię.
  • Bajkopisarz ponad tydzień temu
    A. Hope.S Dobra, dobra :-) Bez fałszywej skromności.
  • A. Hope.S ponad tydzień temu
    Bajkopisarz Skromność to cecha wrodzona - fałszywość zależy od człowieka, jednak ja do tej grupy się nie zaliczam.
  • Bajkopisarz ponad tydzień temu
    A. Hope.S
    Niech będzie. Aczkolwiek nie ulegnę sugestiom, że nie potrafisz pisać :)
    Pozdrawiam
  • A. Hope.S ponad tydzień temu
    Bajkopisarz Przewracam oczami.
    Również pozdrawiam.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania