Trudność kochania 4

Otworzyłam oczy. Nie wiedziałam jak znalazłam się we własnym domu i we własnym łóżku i do tego leżałam w samej bieliźnie.

 

Od momentu, kiedy zemdlałam nie pamiętałam nic. Nie wiedziałam co się działo. Jedynie przychodziło mi do głowy to, że musiała przywieźć mnie Paula do domu.

 

Wstałam z łóżka i założyłam na siebie szlafrok. Nagle usłyszałam dziwne, dobiegające odgłosy z kuchni. Będąc pewna, że zastanę moją przyjaciółkę w kuchni grzebiącą w lodówce, wyszłam cicho z pokoju, by ją przestraszyć.

 

Wchodząc do kuchni ujrzałam wypięte, męskie pośladki, a reszta ciała znajdowała się w mojej lodówce.

Miałam w domu złodzieja, który penetrował zawartość mojej pustej lodówki. Cofnęłam się kilka kroków do tyłu i za szafy wyjęłam parasolkę. Podeszłam bliżej do nieproszonego gościa i pełna strachu zrobiłam zamach, uderzając mężczyznę z całej siły w plecy. Facet walnął głową w lodówkę odwracając się w moją stronę.

 

- Co jest!? - nie patrząc kto to, rąbnęłam mężczyznę kolejny raz celując tym razem w kolana - Przestań do cholery! Chcesz mnie kobieto zabić? - facet upadł na kolana podnosząc swój gniewny wzrok na mnie. Ja w tym momencie wypuściłam parasol z ręki.

 

- Co ty robisz w moim mieszkaniu i dlaczego grzebiesz w mojej lodówce? - mężczyzna podniósł się, łapiąc za głowę i plecy.

 

- Wszystkich swoich gości tak traktujesz? - podeszłam do zamrażalnika i wyjęłam mrożony groszek i rzuciłam w jego stronę.

 

- Nie proszonych gości zabijam - byłam wściekła.

 

- Chciałem przygotować ci obiecane naleśniki - przyłożył mrożonkę do głowy - Ale ty kobieto w tej kuchni nic nie masz.

 

- Nie twoja sprawa - zawiązałam ciaśniej szlafrok, widząc jego rozpalony wzrok.

 

- Rossalin, ty jesteś gorsza niż dzika i wygłodniała bestia - jego twarz przybrała rozbawiony wyraz twarzy.

 

- Dla takiej padliny jak ty, to tylko trzeba być bestią - zrobiłam groźną minę, podnosząc swój parasol.

 

- Jesteś niemożliwa - zrobił krok w moją stronę.

 

- Nie podchodź bliżej, bo ponownie ci przyłożę - Eric odsunął się w to samo miejsce, w którym wcześniej stał.

 

- Zawsze grasz taką cnotkę przed mężczyznami? - moja cierpliwość była na ostatnim etapie spokoju

 

- Chcę by pan opuścił moje mieszkanie w trybie natychmiastowym.

 

- Nie mam zamiaru wyjść, bo jest mi tu dobrze - uśmiechnął się w taki sposób, że nogi mi zmiękły.

 

Nie zważając na moje słowa odłożył mrożony groszek i przeszedł obok mnie, udając się do salonu. Usiadł wygodnie na kanapie i to jeszcze na moim ulubionym miejscu i wyjął telefon. Z tego co usłyszałam, to dzwonił by zamówić jedzenie. Jednak w mojej głowie myśli zaprzątały inne myśli. Stałam i przeglądałam się jego ciału. Nie sądziłam, że mój szef bez koszuli mógł wyglądać aż tak pociągająco. Plecy miał dobrze umięśnione tak jak i przód. Zero jakiejkolwiek fałdki, był idealny. Dlatego miał takie branie u kobiet. Każda chciałaby go dotknąć. Jego budowa ciała, przypominała sylwetkę Zeusa. Ciekawa byłam, czy reszta jego ciała też była taka umięśniona. Chętnie bym się o tym przekonała zdzierając z Erica, resztę jego ubioru. Szybko odgoniłam te czarne i niegrzeczne myśli z mojej głowy, kiedy do moich uszu dobiegł głos Erica.

 

- Co mówiłeś?

 

- Podobam ci się Rossalin, prawda? Widzę to po twoich oczach i ustach, które tak namiętnie oblizujesz - czy ja faktycznie to robiłam? Ale była ze mnie głupia idiotka. Po tym czułam, że Eric nie odpuści.

 

- Schlebiasz sobie. Ja nadal żądam byś opuścił moje mieszkanie.

 

- Ty naprawdę potrzebujesz dobrego zerżnięcia, wtedy byłabyś bardziej ujarzmiona - zaśmiał się i rozłożył się na kanapie, podkładając sobie ręce pod głowę - Zaraz przywiozą jedzenie, więc chodź tu koło mnie i gdybyś była taka miła, to mogłabyś zrobić mi masaż stóp, bo mam przemęczone - tego było już za wiele. Jak on śmiał się odzywać do mnie jak do swojej służącej. Tego było już za dużo.

 

- Powtórzę to po raz ostatni. Proszę się stąd wynieść, bo jak nie to zadzwonię na policję - wzięłam do ręki jego koszulę i marynarkę z oparcia krzesła i rzuciłam mu prosto w jego uśmiechniętą twarz. Ten tylko zaśmiał się w głos.

 

- Rozumiem, że chcesz się zabawić w dobrego i złego policjanta - wstał z kanapy i w szybkim tempie, znalazł się przy mnie. Czułam jego zapach, męski zapach, który działał na mnie pobudzająco. Nie mogłam zrozumieć, dlaczego ja tak na niego reagowałam.

 

- Nie będę pańską kolejną dziwką - z całej siły nadepnęłam mu na nogę i kopnęłam Erica z kolana prosto między jego umięśnione uda. Widocznie musiałam kopnąć go za mocno, bo upadł na kolana i zajęczał głośno - A teraz panie Nilsson, proszę opuścić moje mieszkanie i dać mi święty spokój - w tym momencie zadzwonił domofon. Podeszłam i podniosłam słuchawkę.

 

- Halo.

 

- Przywiozłem zamówienie - usłyszałam po drugiej stronie.

 

- Zaraz jeden pan zejdzie i odbierze - odłożyłam słuchawkę domofonu - Pańskie jedzenie przyjechało.

 

Wstał z podłogi i patrzył się na mnie groźnym wzrokiem. Myślał, że może się przestraszę i będę go przepraszać. Nic z tych rzeczy. Kolejny raz rzuciłam w niego jego ciuchami. Złapał je i zaczął zakładać koszulę na siebie. Podszedł do mnie i szepnął mi do ucha, aż głośno przełknęłam ślinę.

 

- To nie jest koniec moja piękna Rossalin, to dopiero początek wielkiej przygody, w której będziesz błagała o więcej. A ja nie będę miał litości i zrobię wszystko by twoja cipka zapamiętała mnie i pragnęła mojego fiuta już zawsze - cmoknął mnie w szyję i wyszedł, zostawiając mnie w osłupieniu.

 

To nie mogło się dziać naprawdę. Jakim trzeba było być facetem by myśleć fiutem, a nie głową. Jak dorosły mężczyzna i właściciel tylu hoteli, mógł tak się zachowywać. Byłam bardzo zniesmaczona tym całym zajściem w moim mieszkaniu.

 

I jak ja mogłam iść do pracy, w której pracowałam jako jego sekretarka i patrzeć oraz rozmawiać z tym napalonym samcem. Gdybym nie musiała opłacać raty za mieszkanie, to bym nigdy więcej swojej nogi w jego firmie nie postawiła.

 

Gdyby Nilsson jeszcze kiedyś poruszył ten dziwny temat, to wtedy będę zmuszona poszukać innej pracy. Obiecałam sobie, że nigdy więcej nie pozwolę sobie na wylanie łez przez wstrętnych i wiecznie bzykających, facetów. Nigdy więcej.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 5

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Desideria 23.07.2017
    "Każda chciałaby dotknąć tego ciała, które przypominało ciało Zeusa." - powtórzenie
    "Ciekawa byłam [przecinek] czy reszta jego ciała też była taka umięśniona."
    " wstał szybko z kanapy i w szybkim tempie, znalazł się przy mnie." - powtórzenie
    Rozbieranie nieprzytomnej kobiety zawsze spoko xD Mogła mu wsadzić tę parasolkę w dupę :)
  • kesi 23.07.2017
    Zaraz poprawię. :)
  • KarolaKorman 24.07.2017
    Ta część była zabawna :) Ta dziewczyna ma jaja większe jak ten facet :)
  • Lady_Makbet 30.07.2017
    osobiście nie lubię w tekstach używać takich słów jak cipka, kutas, h... ale to jest twoje opowiadanie i możesz pisać co tylko chcesz :)
    Popieram KarolaKorman całkiem zabawna....a ta parasolka to było coś ;) 5
  • pasja 31.07.2017
    Strasznie pewny siebie bogaty typek. Nie wiemy czy Rossalin jest jego kolejną zdobyczą, czy myśli poważnie. Jaki jest jego status rodzinny, czy przypadkiem nie ma żony. Pozdrawiam 5

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania