Trudność kochania 9

Zapadła noc, a ja kręciłam się z boku na bok. Sen nie chciał mnie zabrać w ramiona Morfeusza, by utulić do snu. Po głowie chodziła mi rozmowa z Paulą i jej argumenty o złożeniu zeznań na policji o pobicie i próbę gwałtu. Wiedziałam, że ma rację, jednak ja nie chciałam na nowo wszystkiego przeżywać i doprowadzać się do histerii oraz tych wszystkich przesłuchań. Oczywiście, że moja decyzja była zła, bo oni mogliby zrobić innej kobiecie krzywdę. Trochę o to wszystko się kłóciłyśmy, ale w końcu ustąpiła. Ogólnie jej reakcja na moją krzywdę, bardzo ją przeraziła. Nie chciała mnie zostawiać samą w domu, ale po moim uporze, pojechała do siebie. Musiałam obiecać, że jakby coś się działo, to miałam dzwonić na policję, a następnie do niej. Paula była wdzięczna Ericowi, że znalazł się w odpowiednim miejscu i porze. Chciała podziękować jemu za uratowanie mnie z opresji. Tym razem ja stawiałam opór, by nie odzywała się nic na ten temat. Opowiedziałam przyjaciółce wszystko, no prawie wszystko. Zataiłam przed nią propozycję Erica. Nie była to odpowiednia chwila i czas. Zresztą, to już i tak nie było ważne, gdyż nic z tego nie mogło wyjść.

 

Nie mogąc usnąć, wstałam z łóżka i poczłapałam do kuchni po zimną wodę z lodówki. Wróciłam do pokoju i otworzyłam okno. Świeże powietrze, w końcu sprawiło, że zasnęłam. Obudził mnie dźwięk wibrującego telefonu. Wydawało mi się, że dopiero co usnęłam, a było już południe. Nie mogąc podnieść głowy z poduszki, ręką sięgnęłam telefon. Odebrałam, nie znając numeru.

 

- Halo - powiedziałam zaspana.

 

- Gdzie ty jesteś, Rossi? - to był Eric, zdenerwowany Eric.

 

- A co ciebie to interesuje. Nie muszę się przed tobą tłumaczyć - chciałam pokazać, że na żadną rozmowę nie miałam ochoty.

 

- Miałaś zostać. Obiecałaś mi coś! - wydarł się na mnie jakbym była głucha.

 

- Eric, jestem ci bardzo wdzięczna, ale ja nie mogę się na twój układ zgodzić.

 

- Obiecałaś mi do kurwy. Wieczorem będę u ciebie - powiedział bez zająknięcia i rozłączył się zanim cokolwiek wydukałam .

 

Za kogo on się uważał, wydawało mu się, że będę jego marionetką? Nigdy w życiu nie pozwoliłabym sobą rządzić.

 

Zdążyłam wziąć prysznic, kiedy ktoś zadzwonił do drzwi. Nikogo się nie spodziewałam. Momentalnie strach mnie obleciał, a nogi odmówiły posłuszeństwa. Stałam między łazienką, a przedpokojem i nie wiedziałam co mam zrobić. Ktoś nadal się dobijał tym razem pukając.

 

- Rossalin, otwórz. To ja Paula - usłyszałam głos przyjaciółki za drzwi. Jakimś cudem udało mi się dojść i otworzyć - Co tak długo ?

 

- Brałam prysznic - odpowiedziałam szybko, nie mówiąc prawdy.

 

- Zrobiłam ci zakupy, bo przecież nic nie masz w lodówce, a wyjść nie pozwolę ci z domu - weszła do kuchni i zaczęła rozpakowywać torby.

 

- Dziękuję ci, jesteś kochana. Nie wiem co bym bez ciebie zrobiła.

 

- Od tego ma się przyjaciół, kochana.

 

- Za parzyć ci kawy?

 

- Nie, bo ja tylko zakupy przywiozłam. Dziś Robert zabiera mnie na obiad do rodziców - Paula z Robertem, spotykali się od pół roku. Nie była to miłość od pierwszego wejrzenia, ale po jego podchodach, zdobył w końcu serce Pauli. Nie dawno zaczęli planować wspólną przyszłość.

 

- Pierwsza wizyta u przyszłych teściów. Super - cieszyłam się jej szczęściem.

 

- Bardzo się denerwuje.

 

- Czym? Tym, że Robert robi dalszy krok w waszym związku? - odłożyła torby i spojrzała się na mnie przestraszona.

 

- A jak ja im się nie spodobam?

 

- Głupoty gadasz. Ciebie każdy uwielbia - podeszłam do Pauli i ją przytuliłam - A teraz spadaj robić się na bóstwo.

 

- Kocham cię - pocałowała mnie w policzek.

 

- Ja ciebie też. Będzie dobrze.

 

Mam taką nadzieję - podeszła do drzwi - Jeszcze jedno. Koło osiemnastej zabieramy ciebie na mały wypad - uśmiechniętą opuściła moje mieszkanie.

 

Kolejna osoba nie dała mi dojść do słowa i wytłumaczyć, że nie miałam ochoty na jakiekolwiek wizyty czy wypady. Potrzebowałam spokoju. Rozumiem, że Paula miała dobre zamiary, jednak nie zapytała się czy miałam na to chęć. Chociaż, patrząc z drugiej strony, to uciekła bym przed Erickiem. Tylko to mnie zmusiło do wyjścia z domu. Zrobiłam kawę, dorwałam jeszcze ciepłą bułeczkę i usiadłam na kanapie włączając telewizor. Akurat leciały wiadomości, więc z ciekawości zaczęłam oglądać. Oczywiście gadania było mnóstwo na tematy polityczne, co w ogóle mnie nie interesowało. Jednak wiadomość o znalezieniu zwłok czterech mężczyzn we wraku samochodu, zaciekawił mnie.

 

- Dziś w nocy zgłoszono anonimowo wypadek samochodowy, w którym najprawdopodobniej jechało czterech mężczyzn pod wpływem alkoholu. Jeden z nich stracił panowanie nad pojazdem i samochód zjechał ze skarpy. Żadnemu mężczyźnie nie udało się przeżyć. Z tego co się dowiedziałem nieoficjalnie, mężczyźni przed rozbiciem nie żyli. Sprawą zajęły się już odpowiednie służby. Będę informował państwa na bieżąco... - Co na tym świecie się wyprawiało. Ciągle jakieś wypadki i morderstwa. Najbezpieczniej było siedzieć w domu i nigdzie nie wychodzić. Dalsze informacje nie były lepsze.

 

- Kolejne morderstwo mężczyzny w okolicach Kanady. Ciało zostało znalezione... - wyłączyłam telewizor, bo nie mogłam słuchać o kolejnej zbrodni.

 

Popołudnie minęło mi na przeglądaniu starych czasopism, w przerwach między drzemkami. Wreszcie gdy się ocknęłam była już godzina siedemnasta. Za godzinę miała zjawić się Paula. Ruszyłam leniwie pod prysznic aby wybudzić się z tego letargu. Po szybkiej kąpieli zaczęłam szykować się do wyjścia. Wpierw wysuszyłam włosy i zrobiłam makijaż. Gdy spojrzałam na swoje odbicie w lustrze i stwierdzeniu, że gdyby nie ten opatrunek na poliku, wyglądałabym całkiem dobrze. Teraz nadszedł czas na ubiór. Z pewnością nie miałam zamiaru zakładać czegoś co kojarzyłoby się z czymś sensownym. Z tego powodu padło na dżinsy, zwykły podkoszulek i trampki. Kiedy kończyłam wiązać drugiego buta zadzwonił dzwonek. Tym razem nie bałam się, bo za drzwiami było słychać radosny śmiech Pauli.

 

- Całkiem dobrze moja droga wyglądasz - pełna humoru wparowała do mieszkania.

 

- Dzięki. Jak obiad? - byłam bardzo ciekawa spotkania z rodzicami Roberta.

 

- Nawet nie wiesz co ten wariat zrobił - była taka radosna i pełna szczęścia - Zobacz - pomachała dłonią przed moimi oczami.

 

- Oświadczył się! - z radości podskakiwałyśmy, obejmując się.

 

- Wiesz jaka ja byłam zaskoczona? A jego rodzice o wszystkim wiedzieli. Są wspaniali - łzy szczęścia płynęły jej po twarzy.

 

- A co wy takie głośne jesteście? - do mieszkania wszedł uśmiechnięty Robert - Już ci powiedziała, tak? - podszedł do narzeczonej i objął ją w pasie, całując w policzek.

 

- Gratuluje wam kochani. Paula, mam nadzieję, że będę twoją pierwszą druhną - tak bardzo cieszyłam się ich szczęściem. Paula zasługiwała na takiego cudownego faceta.

 

- Kochana, inaczej być nie może.

 

- Dobra, koniec tych piskliwości dziewczęta, idziemy opijać nasze zaręczyny - pocałował Paule i ruszył do wyjścia - Czekam w samochodzie. Mam nadzieję, że nie długo - uśmiechnął się i wyszedł.

 

- Jesteś szczęściarą moja kochana. Cieszę się twoim szczęściem - powiedziałam biorąc torebkę i klucze.

 

- Powiedz lepiej jak się czujesz - spojrzała na mnie z troską.

 

- Można powiedzieć, że lepiej - wyszłam pierwsza, by Paula nie widziała mojego niepokoju.

 

- Cieszę się. A teraz jedziemy się trochę wyszaleć. I nie martw się, nie spuszczę ciebie z oka - otworzyła mi drzwi od samochodu i sama zajęła miejsce z przodu.

 

- To co moje piękne, gdzie jedziemy? - Robert zapalił silnik.

 

- Tam gdzie jest bezpiecznie - odpowiedziałam.

 

- W takim razie jedziemy do klubu Hawana. Tam nikt bez znajomości nie wejdzie - od jechaliśmy z piskiem opon.

 

Wejście do klubu nie było dla nas problemem, bo szef ochrony był kuzynem Roberta. Kiedy nas zobaczył od razu nas wpuścił. Oczywiście, Paula pochwaliła się pierścionkiem, na co Andre się uśmiechnął i pogratulował. Przyjaciółka pociągnęła mnie do baru i stwierdziła, że od jednego piwa, a może i trzech nikt nie umarł. Robert poszedł zająć stolik, bo za nami wchodziło kilkanaście osób. My z zamówionymi piwami poszłyśmy usiąść. Narzeczony Pauli nie pił, bo prowadził.

 

- Rossi! - podskoczyłam do góry, gdy pisnęła mi do ucha - Musimy zatańczyć - pociągnęła mnie na salę i już lekko wstawione zaczęłyśmy tańczyć.

 

Nie sądziłam, że po tym co mnie spotkało, będę w stanie tak dobrze się bawić. Wypity alkohol, szalał w całym moim ciele. Z Paulą lubiłyśmy się wygłupiać i żartować. Kiedyś na jednej z imprez, na którą się wybrałyśmy, udawałyśmy lesbijki. Doczepił się do nas chłopak i za wszelką cenę chciał poderwać jedną z nas, a że żadnej nie mógł wyrwać to proponował nam byśmy go wzięli jako niewolnika, że na wszystko się zgadza, a dokładnie chodziło mu o to żeby zobaczyć jak kochają się kobiety. Miałyśmy niezły ubaw z niego, ale zaczął być natrętny i nie miły. Więc my mało myśląc doszłyśmy do jego partnerki, która okazała się być jego żoną i powiedziałyśmy, by trzymała swojego kochasia z dala od nas. Zakończyło się to wszystko tak, że natręt dostał po twarzy od żony i zawieziony do domu. Miałyśmy śmiechu po pachy. Kolejnym razem tak nakręciłyśmy faceta, że wynajął pokój w hotelu. Obiecałyśmy przyjść do niego i pokazać mu jak to się robi w trójkącie. Koleś był tak podniecony, że biegiem leciał do pokoju. Musiał być bardzo wkurzony gdy nie przyszłyśmy. Uwielbiałyśmy sobie robić żarty z napalonych facetów i właśnie z tego względu nie chciałam mieć chłopaka. Każdy był babiarzem i dziwkarzem. Za zajrzenie pod kieckę to by zaprzedali duszę diabłu. Cieszyłam się, że Paula była szczęśliwa, jednak bałam się tego, by nie cierpiała nigdy przez Roberta.

 

- Rossi - podszedł do mnie Robert - Od godziny ciągle wibruje ci torebka - przeprosiłam przyjaciół i udałam się do naszego stolika. Wyciągnęłam telefon i spojrzałam na wyświetlacz. Dwanaście połączeń od Erica i trzy sms-y. W jednym się pytał gdzie jestem i dlaczego uciekam przed nim. W drugim, że prędzej czy później mnie znajdzie, a w ostatnim, że cudownie tańczę. Cholera, skąd on mógł wiedzieć jak tańczę? Czyżby on tu był? - pytałam sama siebie. Głupoty do głowy mi przychodziły. Przecież nie wiedział gdzie jestem.

 

- Wyglądasz seksownie maleńka - usłyszałam za sobą męski i pijany głos - Chętnie bym się zanurzył w tobie i rozpłynął w krainie spełnienia - przełknęłam ślinę, a strach powrócił. Przemogłam się i odwróciłam w stronę głosu. Alkohol, który we mnie był i adrenalina dały mi wiele siły, opanowania i dzięki temu z całej siły rąbnęłam mężczyznę prosto w twarz. Musiał być bardzo pijany lub uderzenie sprawiło, że padł na podłogę. W mgnieniu oka zaraz znalazła się przy mnie Paula, Robert i ... Eric. Skąd on tu się wziął - byłam zdezorientowana.

 

- Jeszcze raz dotkniesz tą kobietę, a nie ręczę za siebie - Eric trzymał chłopaka za koszulę i mierzył w niego pięścią.

 

- Przepraszam stary - bełkotał przestraszony - Nie wiedziałem, że jest zajęta. Inaczej bym nie podszedł - wstał i spojrzał się najpierw na Nilssona, a później na mnie - I tak chętnie bym ciebie... - Nie dokończył gdyż pięść Erica rozkwasiła mu twarz. Krew sączyła się z jego nosa.

 

- Zabieraj się kurwa stąd skurwielu, bo będą twoich zwłok szukać w kostnicy - stałam zszokowana razem z Paulą i tylko spoglądałyśmy na siebie. Chłopaka zabrali ochroniarze i wyprowadzili go z klubu.

 

- Chcę wracać do domu - powiedziałam, patrząc na przyjaciółkę.

 

- Robert zabierz rzeczy, my idziemy do samochodu - powiedziała do narzeczonego.

 

- Rossalin jedzie ze mną - spojrzeliśmy w trójkę na Erica. Paula z Robertem byli bardzo zaciekawieni co wyniknie dalej z rozmowy.

 

- Nigdzie z tobą nie jadę - odezwałam się w końcu.

 

- Wybaczcie, chyba Rossi nie powiedziała wam, że jesteśmy zaręczeni i za tydzień bierzemy ślub - zamarłam. Jak on śmiał mi to zrobić. Przecież mówiłam, że to wszystko jest nie aktualne. Przyjaciele z wrażenia otworzyli buzię.

 

- Czy to prawda Rossalin? - zapytała Paula. W głosie było słychać złość.

 

Jak on mógł postawić mnie w takiej sytuacji. Nie wiedziałam co zrobić.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 5

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • KarolaKorman dwa lata temu
    Dziwne przeczucie mi podpowiada, że chłopaki spod sklepu trochę polatali z tej skarpy, ale wszystko się okaże. Eric ma chyba wszędzie znajomości, albo przyczepił Rossalin pluskwę, by wiedzieć gdzie jest :) Pozdrawiam :)
  • Lady_Makbet dwa lata temu
    Też mam takie odczucia KarolaKorman. Jedyne co mi w tym tekście przeszkadza, to te przekleństwa. Język polski jest naprawdę bogaty i słowo "kurwa" można zastąpić innym słowem. Pomyśl o tym:)
  • pasja dwa lata temu
    Zlecenie Erica zostało wykonane. Sprawcy ponieśli karę na wieki. Wychodzi z Erica zwierzę. Nie wolno mu się sprzeciwiać. Dlaczego nie potrafi zrozumieć, że pieniądze to nie wszystko. Rossalin jest człowiekiem i powinna mieć też swoje zdanie. Nie podoba mi się jak bogaty dupek bierze wszystko. Pozdrawiam 5

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania