Trup nic im nie da

Kiedyś myślałam, że ludzie mnie lubią. Że wzbudzam w nich jakikolwiek szacunek. Że choć czasem ktoś o mnie myśli, a przynajmniej jako o dobrym przyjacielu, towarzyszu, koledze z pracy. Sądziłam, że rodzina mnie kocha i robią to wszystko dla mnie z miłości.

Nigdy się bardziej nie pomyliłam. Chodzili ze mną na spacery, bo chcieli zdobyć u mnie punkty. Rozmawiali przy kawie, nie dla przyjemności albo z czystej ciekawości, by poznać moje zdanie. Szukali sensacji. Pomagali mi z myślą, że muszę im się odwdzięczyć, opiekowali, bo byłam bogata.

Jak tak teraz na to patrzę, nie miałam nikogo. Wszyscy czegoś ode mnie oczekiwali. Nie kochali, wręcz nienawidzili.

Widzę ich fałszywe łzy na policzkach. Czarne stroje i wyczekiwanie malujące się na twarzy. Spadek interesuje ich bardziej niż moje odejście. Ale czego od nich wymagam? Nigdy nie nauczyłam ich co to miłość. Nie potrafiłam. Nie zaznałam jej, ale nie żałuję. Bez niej osiągnęłam wszystkie swoje cele, stałam się bogata i sławna. Nie płakałam, nie rozpraszałam przez uczucia i nie żyłam marzeniami. Może i czasami byłam nieszczęśliwa, ale każdy ma takie okresy, ale ja spędzałam dni ze starą przyjaciółką depresją w willi, a inni w melinie. Nie żałuję, że nie kochałam. Nie potrzebuję miłości.

Wszyscy: moje dzieci, wnuki, siostry, cała banda kłamców i pochlebców zwiesza głowy. Wyglądają jak sępy, które są albo zbyt leniwe, by coś upolować, albo zbyt nieporadne. Rzucą się na resztki tego, co im zostawiłam, rozszarpią i zadziobią nawzajem. Nie szkoda mi ich. Niech walczą. Ja swoją wojnę zakończyłam.

Zasypali moją trumnę piachem. Leżę sama na wzgórzu, które sobie wymarzyłam. Z dala od ludzi. Teraz też i fizycznie. Odeszli. Nikt już zapewne nie wróci. Bo po co? Trup nic im nie da.

Nie żałuję braku miłości. Żałuję tylko, że w jej miejsce nauczyłam się nienawidzić.

Średnia ocena: 4.9  Głosów: 11

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • TeodorMaj 06.09.2016
    Elizabeth, tekst świetny! Smutne i cholernie prawdziwe. Spadek jest, a o człowieku można zapomnieć. Zostawiam 5.
  • Elizabeth Lies 06.09.2016
    Dziękuję bardzo. Tak, spadek rzecz najważniejsza. Wiadomo.
  • Violet 06.09.2016
    Przykra sama prawda. Dzięki Twojemu tekstowi dotarły do mnie pewne oczywiste sprawy. Opowiadanie z mocnym przesłaniem. 5
  • Elizabeth Lies 06.09.2016
    Cieszę się, że udało mi się stworzyć coś z przekazem. Dziękuję za piątkę.
  • Tomasz 06.09.2016
    Uczucia nie znoszą pustki. Ten tekst dobrze to ukazał. Świetne.
  • Elizabeth Lies 06.09.2016
    Dziękuję bardzo. Miło mi to słyszeć.
  • Kraszax 06.09.2016
    Tekst życiowy, nawet znam takie sytuacje... Wszystkie opisane przemyślenia i uczucia pozwalają w pełni wczuć się w trupa. Zostawiam 5.
  • Elizabeth Lies 06.09.2016
    Dziękuję bardzo.
  • Hermia 07.09.2016
    A ja widzę zupełnie co innego niż komentujący wyżej. A mianowicie; "trup pani" całe życie poświęcił na zdobywanie bogactwa i sławy. Wyrzekła się uczuć wyższych dla tych pomniejszych i nawet po śmierci nadal jest samolubna i roszczeniowa. Jej rodzina miała wzór do naśladowania i zrobiła to. Teraz zmarła nie musi się tak smutać, że samotność - robaki nie opuszczą jej, nie?
  • Elizabeth Lies 07.09.2016
    W sumie nie narzeka, że będzie samotna, wręcz jest z tego zadowolona, a rzeczywiście nic nie stało się bez przyczyny. Jak się wychowało dzieci taką się miało rodzinę. Jeśli chcesz brać, musisz też dawać. Tak więc uczuć wiele nie było. Dziękuję za komentarz.
  • Ewoile 07.09.2016
    Z jednej strony widzę człowieka sukcesu - człowieka, który osiągnął ogromne zasługi i zdobył bogactwo. Który miał wszystko na pstryknięcie palcem. Człowieka nieszczęśliwego. "Przyjaciele" i bliscy - cały świat, tak w skrócie, jest (tu zapożyczę z tekstu) jak stado sępów, czyhających tylko na korzyści mogące płynąć z więzów krwi bądź znajomości. Człowiek ten, choć ma praktycznie wszystko, jest nieszczęśliwy. Wygląda więc na to, że to bogactwo jest źródłem tego nieszczęścia, chyba że... I tu pojawia się druga strona metalu - bo widzę również człowieka zaślepionego bogactwem. Człowieka, który skupiwszy się na swojej karierze i dążeniu do szczytu, zapomniał o takim skarbie jak rodzina czy urokach życia codziennego zwykłego człowieka. Kobieta twierdzi, że nie miała nikogo. A mąż? Skoro go nie kochała mogła odjeść. Dzieci? Przecież na początku były tylko niczego świadomymi dzieciątkami, gdyby tylko jej zależało, gdyby chciała i próbowała, wychowałaby je na ludzi porządnych i kochających ją... ale przecież wtedy musiałaby zrezygnować z kariery. A czym jest matka, która przekłada pracę i pieniądze nad własne dzieci? Jak te dzieci mają ją kochać skoro zostały wychowane przez obcych ludzi? Rozumiem, gdyby sytuacja tego wymagała - rodzina klepie biedę, matka musi harować, żeby mieć co włożyć do garnka... ale miała pieniądze, miała męża, nie musiała pracować.
    "Sądziłam, że rodzina mnie kocha i robią to wszystko dla mnie z miłości." Dość zabawne, biorąc pod uwagę część dalszą wraz z fragmentem: "Nie żałuję, że nie kochałam. Nie potrzebuję miłości.".
    Widzę człowieka tak skupionego na sobie i swoim bogactwie, że w końcu popada w paranoję. W każdym ma wroga, każdego posądza o chciwość; o żądzę -a to niespodzianka- jego pieniędzy. To by wyjaśniało dlaczego cały tekst kręci się wokół tego tematu. Bohaterka przypomina mi smoka śpiącego na górze złota - smoka, który każdego kto zechce podejść do niego i drogocennej sterty, posądzany jest o chęć kradzieży. Jak ktokolwiek więc ma się do smoczycy zbliżyć, skoro ta widzi tylko jedno. Pieniądze. Bądź zdradę. Nie mówię, że pozostali nie byli chciwi. Możliwe i dość realne. Ale sama wybrała swój los.
    Miliardy ludzi na świecie nie ma co włożyć do garnka, oglądają śmierć swoich bliskich czy nawet własną, bo nie mają pieniędzy na leczenia i tak dalej, i tak dalej. A ona mając tak naprawdę wszystko co tylko człowiek mógłby sobie wymarzyć, jest nieszczęśliwa. Typowy przypadek zadufanego w sobie bogacza, który mając już wszystko (oprócz najważniejszego) staje się pusty, a przez to nieszczęśliwy. Widzi w sobie ofiarę, poszkodowanego. I wiesz co uważam? Że pretensje może mieć tylko do siebie, bo w momencie, w którym człowiek odtrąca miłość i wszelkie ciepłe uczucia, odtrąca prawdziwe szczęście, których nie dadzą żadne pieniądze.
    Taka mała refleksja jaka naszła mnie po przeczytaniu Twojego tekstu, który jest dobry, choć nie wzbudził we mnie ani grama współczucia względem bohaterki. Wywołałaś za to paletę innych emocji, niezbyt pozytywnych co prawda, ale sam fakt się liczy - gratuluję ;)) Dziś nie pomogę Ci jeśli chodzi o błędy stylistyczne, interpunkcyjne czy pozostałe, jakoś tak straciłam na czas najbliższy ochotę. Ode mnie 5 i dziękuję za nominację ;))
  • Elizabeth Lies 07.09.2016
    Ostatnio przespałam tę "kłótnię", którą właśnie wywołał Twój komentarz, ale wiedz, że ja przyjmę nawet najgorszą i najostrzejszą krytykę, ale rozumiem Cię. Co do tekstu to bardzo mi miło, że wywołał jakieś refleksje, dość spore jak widać po rozmiarach komentarza. Cenię to, że chciało Ci się to wszystko pisać. Fakt, że ktoś poświęca tyle czasu Twoim wypocinom jest bardzo, no nie wiem, budujący (?). No podnosi na duchu. Lepiej.
    Ogólnie rzecz biorąc, jeśli czegoś mam się czepić to tego, że nic nie wspomniałam o mężu, ale to nieważne.
    Nie miałam na celu wywołania fali współczucia do bohaterki. Jak czytam komentarze to jedni właśnie żałują jej, a inni potępiają. I bardzo dobrze, że są dwa stronnictwa. Nic nie ma jednej strony i fajnie, że ktoś dostrzega tę drugą.
    W ogóle bardzo mi się spodobało porównanie do smoka. Może aż tak źle nie było, bo w sumie, nie miałam zamiaru pokazania bohaterki jako zaślepionej pieniędzmi, bo później było jej już wszystko jedno, ale rzeczywiście sama sobie w tych rozmyślaniach zaprzeczała. Wymagała uczuć, a sama nie dawała, jednocześnie krytykowała innych i przyznawała się do tego samego. Ale jak już mówiłam, nie miałam zamiaru wzbudzić fali współczucia do jej osoby.
    Tak więc, bardzo dziękuję za bardzo wyczerpujący komentarz. Kolejny zresztą i wiedz, że bardzo cenię Twoje rady i wyczerpujące wypowiedzi. Trzymaj się.
  • Ewoile 09.09.2016
    Elizabeth Lies, to była dość dziwna sytuacja, która moim zdaniem była wywołana na siłę, jednak jak to mówią "oliwa sprawiedliwa na wierzch wypływa", ostatecznie nie udowodniono mi niczego, a ćwierkające mi nad uchem ptaszki umilkły w momencie, gdy zażądałam konkretnych dowodów ;))
    Cieszy mnie to bardzo, rozumiem więc, że spokojnie (i swobodnie) mogę się wypowiadać na temat Twoich tekstów? Wydaje mi się, że to oczywiste, ale oprócz tego, że wypisuję błędy i pomagam autorowi je naprawić, staram się też dodać zawsze jakieś pozytywne słowo - tak tylko zaznaczam, bo słowo "krytyka" brzmi jakbym skupiała się jedynie na wadach tekstów, co nie do końca jest prawdą ^^
    Też mi się tak wydaje, chociaż są tacy, którzy uważają to za obrazę/zniewagę czy licho wie co jeszcze.
    Jeśli o męża chodzi - skoro babka miała dzieci i wnuki, to męża/faceta też musiała mieć, a skoro wspomniane było, że nigdy nie kochała, mogła sobie znaleść kogoś innego. Są tacy co miłość odnajdują na starość. Nie chciałaś ukazywać jej jako zaślepionej pieniędzmi, ale skoro wszystko ma za nic - rodzinę, miłość, życie nawet (śmiałbym podejrzewać), a wciąż powraca do kwestii finansowych, wniosek w sumie nasuwa się sam... Ale może to tylko moje odczucie.
    W kwestii tego współczucia - nie chciałaś go wzbudzać, a jednak wiele osób je poczuło, nie zganiłaś jej też w żadnym fragmencie, a mimo to znaleźli się tacy co potępiali jej postawę. Wiesz co to oznacza? Że Twój tekst posiadał pewną głębię - takie podwójne dno, został skonstruowany tak, że każdy może z niego wyciągnąć inne wnioski. Gratuluję ;))
    Ojej, to bardzo miłe, wywołałaś u mnie mimowolny uśmiech. Strasznie cieszy mnie fakt, że je doceniasz i starasz się coś z nich wyciągnąć, w takich momentach czuję, że to co robię ma sens. Pozdrawiam, pisz dalej bo robisz to dobrze ;))
  • Elizabeth Lies 09.09.2016
    Ewoile co do wypowiedzi do moich tekstów to oczywiste, że możesz mówić co myślisz. Cenię bo piszesz szczerze.
    Jeśli chodzi o pieniądze to może rzeczywiście wywołałam takie wrażenie, ale to nie był mój główny zamysł.
    Ale naprawdę mi miło, bardzo, bardzo miło, że stwierdziłaś, że piszę dobrze.
    Dziękuję za miły komentarz.
  • Numizmat 23.09.2016
    Smutna, ale życiowa wizja. Szkoda tylko, że tak krótko opisana.

    "Może i czasami byłam nieszczęśliwa, ale każdy ma takie okresy, ale ja spędzałam dni ze starą przyjaciółką depresją w wili, a inni w melinie." -- w tym zdaniu coś nie gra. Za dużo tych złożeń i za dużo 'ale'

    Pozdrawiam ;)
  • Elizabeth Lies 24.09.2016
    Fajnie, że wpadłeś do mego skromnego opowiadania. Rzeczywiście masz rację z tym zdaniem. Poprawię jak będę na kompie. Również pozdrawiam.
  • Szalokapel 11.10.2016
    Już drugi Twój twór jaki dzisiaj przeczytałam. Bardzo dobry tekst. Ech, dlaczego jak nie wchodzę na Opowi wszystkie najlepsze rzeczy mnie omijają? Ten tekst jest bardzo prawdziwy. Postać bohaterki, a w zasadzie jej refleksje bardzo mi się podobają, dopełniają opowiadanie. Budujesz super klimat. Obecnie również są takie sępy, jednakże nie jedzą zwłok, a pozostałości po ofierze, przywłaszczając wszystko co się świeci. 5.
  • Elizabeth Lies 11.10.2016
    Dziękuję bardzo za pochwałę i piątkę. Staram się tworzyć jak najlepszy klimat (jak chyba każdy) i cały czas się szkolę. Bardzo mi miło, że Ci się podobało.
  • Upadły(D.F) 13.01.2017
    Rzecz prawdziwa jak cholera która serca ludzi już pożera :/ Przyjaciele bliskie osoby są tylko wtedy gdy mamy cenne zasoby (znaczy większość takich jest) Jednak gdy ktoś nas wykorzystuje niech wie ze sam się w bagno pakuje ;) Niech wie że my wykorzystamy jego niedołężność, że to my pokażemy w tej ich grze męstwo i odniesiemy zwycięstwo :) Dawno ciebie nie czytałem Eli ^^ A jak zobaczyłem nominację pomyślałem ''Niech mnie chuj strzeli'' xD Za późno ją zauważyłem jednak postaram się odpowiedzieć na wyzwanie wszak niedługo tak się stanie :) A za tekst daję pięć i zwiększam do pisania twą chęć :)
  • pkropka ponad rok temu
    Dobrze opisane, daje do myślenia. Ale czy fakt, że nauczyła się nienawiści, nie oznacza, że jednak kochała?
  • Elizabeth Lies ponad rok temu
    Dzięki, a co do pytania to interpretacja dowolna

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania