Trying not to love you

Cześć 2: Przyjaźń

 

"Próbowałam się zabić". Te słowa dźwięczą w mojej głowie powodując zamęt. Jak to? Jak mogła to zrobić. Dlaczego nie mogła o tym wspomnieć. Miała problemy, nie potrafiła uporać się z sytuacją, po prostu ją to cholera przerosło? Z trudem zachowuje spokój próbując zrozumieć to wszystko, ona w tym czasie w milczeniu podąża za mną.

 

- Powiedz coś Megan, proszę.. -jej głos brzmi cicho kiedy kierujemy się do sali na zajęcia z ekonomii.

 

Co mam jej powiedzieć skoro sama jestem pod wpływem szoku. Jednak przystaję na moment dotykajac jej ramienia w geście pocieszenia, uśmiecha się ale widzę żal w jej oczach. Staram się zachować adekwatnie do sytuacji ale najchętniej po prostu wykrzyczała bym to co myślę, to jak bardzo mnie zraniła tym że nic mi wcześniej nie powiedziała.

 

-Jak już powiedziałaś wcześniej pogadamy o tym później za dużo tu ludzi i chyba rozumiesz że to nie jest rozmowa na teraz. Zerkamy na siebie w milczeniu.

 

- masz rację ale proszę odzywaj się do mnie, nie zniosę ciszy, nie zniosę twojego milczenia. Wiem że jesteś na mnie zła, oczywiście masz do tego prawo ale ja ci wszystko wyjaśnię wytłumaczę..

 

- dobrze. - tylko tyle jestem w stanie z siebie powiedzieć po czym wchodzimy do sali.

 

Po wejściu do sali gdzie zazwyczaj odbywają się lekcje ekonomii od razu zauważam grupkę naszych szkolnych piękności która już zdążyła zainteresować się nowymi osobami w klasie. Przyjaciel Amandy, Ji najwyraźniej jest z tego faktu bardzo zadowolony gdyż śmieje się i oczarowuje sobą zebrane wokół niego dziewczyny. Te natomiast swoim piskliwym głosem komplementują go oraz brata mojej przyjaciółki który teraz ważne uważnie się jej przygląda ze smutkiem w oczach. Pewnie bardzo się o nią martwi podobnie jak ja.

Nie interesuje mnie jakim jest facetem, skoro poświęcił się i przeprowadził tutaj dla siostry to oznacza tylko tyle że zachował się bardzo dobrze. Jego oziębły charakter jakoś zniosę choć mam nadzieję nie widywać go zbyt często. To oczywiście będzie dość kłopotliwe zważywszy na fakt że będziemy uczęszczać do tej samej klasy, codziennie będziemy się widywać, no i niestety będziemy musieli z sobą przebywać. Swoją drogą Amanda o swoim bracie mówiła bardzo mało. Wiem tyle że jest on od niej starszy o rok. Dlaczego więc zgodził się na to aby powtarzać rok u boku siostry? Czy to z powodu troski o nią a może jego oceny były kiepskie? Postanowiłam zapytać o tą moją przyjaciółkę która zajeta jest własnie przeglądaniem wiadomości w telefonie.

 

- Hej, mogę cię o coś zapytać? -szepnąć cicho trącam ją łokciem.

 

- pewnie pytaj.. - opowiada trochę niepewnie

 

- wspomniałeaś kiedyś że twój brat jest od ciebie starszy więc dlaczego w tym roku będzie chodził z nami do klasy? -moja przyjaciółka oddycha z ulgą jakby się bała że zapytał o powody jej próby samobójczej samo czasowo nie przechodzi mi przez gardło a co ty porozmawiać o tym z moją najlepszą koleżanką. Poprawia kołnierzyk swojej koszuli.

 

- sam tak zdecydował. -milczy dość dłuższą chwilę -nie chciałam aby był to z nami. On się bardzo dobrze uczy, po prostu chciał się mną zająć. Mówiłam mu że mam ciebie i jego zaangażowanie jest wcale nie potrzebne ale mi nie uwierzył więc przyjechał i wraz Ji mieszkają u mnie.

 

- A co na to twoi rodzice?

 

- jeżeli już mam wybierać gorsze zło to wolę mojego brata.

 

-on chyba nie należy do zbyt wylewnych osób. -mówię to bardziej do siebie pod nosem.

 

- to prawda jest nieufny i szybko się denerwuję w poprzedniej szkole miał przez to sporo problemy Nie chce mi się o nim gadać jeżeli chcesz wiedzieć coś więcej zapytaj po prostu Ji, to on się z nim przyjaźni od dziecka pewnie jego gadatliwa gęba opowie ci wszystko.

 

-rozumiem -krótko odpowiadam i zajmuję się przygotowaniem do zajęć. Podnosząc torbę której ramię zwisa na poręczy krzesła słyszę że ktoś mnie woła. Odwracając głowę do tyłu widzę że to kolega Aleksa macha ręką w moim kierunku. Wstaje i podchodzi do naszej ławki.

 

- A ty czego chcesz?

 

- Am, słodka bądź trochę milsza z samego rana, oprocz ciebie nie znam tu nikogo.

 

- to idź poznaj te słodkie idiotki, widziałam jak z nimi dobrze się dogadywałeś.

 

-Zdecydowanie wolę lepiej dogadywać się z tobą i Twoją koleżanką a właśnie.. Megan mam do ciebie prośbę.

 

-może bede mogła ci pomóc, o co chodzi?

 

- Widzisz słodka i to się nazywa kulturalna i grzeczna rozmowa. Może zamienimy się miejscami? Zaciśniesz więzy z bratem.

 

-nie żartuj sobie, nie pozwolę abyś i moją koleżankę zasypał tandetnymi komplementami poza tym pytałeś o coś. Pośpiesz się, zaraz przyjdzie Pan King a uwierz mi on nie jest sympatyczny.

 

Chłopak z rozbawieniem unosi brew.

 

- Megan, mogłabyś mi pożyczyć podręcznik? Przyrzekam oddam ci go w nienaruszonym stanie jeszcze się nie ogarnąłem z tymi książkami.

 

- Jasne nie ma problemu, proszę- podaję mu książkę słysząc szyderczy śmiech z przodu sali.

 

-oczywiście nasza kujonka, anioł wcielony pomoże każdemu a kto pomoże Tobie? Nawet na własnych starych nie możesz liczyć. Amando w każdej chwili możesz dołączyć do naszej paczki, nie rozumiem dlaczego kumplujesz się z czymś takim. Zero gustu, zero stylu.

 

-A wasz iloraz inteligencji równa się zeru, zamknij się Wiktoria. Nie waż się obrażać mojej przyjaciółki.

 

-Kim ty niby jesteś aby tak traktować moje koleżanki? -Ji ze skrzyżowanymi ramionami na piersi przygląda się jej groźnie. Kątem oka zauważam że Amanda się usmiechnęła z postawy kolegi.

 

-Jeszcze tego nie wiesz ale Megan to nasza szkolna dziwaczka. -Wiktoria podchodzi do niego i uśmiecha się wrednie patrząc na mnie.

 

Ten jej głupi uśmiech działa mi na nerwy.

Jednak nie chce być w centrum uwagi po raz kolejny dlatego milcze. Osobiście uważam że moja przyjaciółką kilkukrotnie przewyższa ją urodą i charakterem.

 

-Daj spokój nie warto. -uciszam przyjaciółkę która podniosła się z miejsca.

 

Przyjaciel Amandy dotyka mego ramienia w geście uspokajającym.

 

-Dziękuje za książkę Megan a ty, tak mówię do Ciebie pusta lalo zapamietaj sobie, nie pozwolę ci w taki sposób mówić o Amandzie i Megan. Myślisz że jesteś ważna ponieważ tatuś ma pieniądze? Zmień myślenie.

 

Chyba pierwszy raz w życiu została tak potraktowana ponieważ stoi osłupiała, zaciskając pięści. Po chwili wraca na miejsce z obrażoną miną.

 

-Widzisz, Ji też jest po naszej stronie. Muszę przyznać że w końcu dojrzał i przestała interesować go tandeta. -zadowolona z rozwoju akcji Amanda po raz pierwszy raz uśmiecha się dziś tak jak dawniej. Dołączam do niej.

 

Rozlega się dzwonek a wraz z nim pojawia się profesor. Postać nietuzinkowa, utrapienie wielu. Starszy mężczyzna poprawia swe okulary i siada na miejsce. Wykładając dziennik i resztę książek rzuca je na drewniany blat swego biurka.

 

-Dzień dobry, witam po wakacyjnej przerwie. -poprawiając spadające na nos okulary unosi wzrok w kierunku nowych osób. -dostrzegam nowe twarze. To jest dobra okazja do tego aby uświadomić państwu że to już ostatni rok w tej szkole. Jako wasz nauczyciel nie zamierzam później wysłuchiwać skarg że nie zdaliście egzaminów końcowych. To wasza robota aby dobrze się przygotować. Ja wam przekazuję wiedzę i materiał ale to od was samych zależy w jaki sposób i z jakim skutkiem to wykorzystacie. -na sali słychać jęki poirytowania a ja wiem że zapowiada sie bardzo ciężki rok i nie mam na myśli tylko szkoły.

Jednak egzaminy to dla mnie ważna część, od nich zależy czy dostanę się na studia architektoniczne. Może i profesor King jest surowy i wymagający ale wie że to nasza przepustka do lepszego życia. Ale większość tych bogatych dzieciaków już ma takie życie o jakim marzy wielu, nie obchodzi ich nauka.

 

-Dotychczasowe zasady nie ulegają zmianom.-kontynuuje- trzy spóźnienia oznaczają automatyczną naganę. Trzy nagany uczeń opuszcza szkołę. To tyle tytułem wstępu. Jakieś pytania?

 

Cała klasa doskonale już zdążyła poznać surowość nauczyciela więc nikt nie śmiałby odważyć się sprzeciwić słowu.

 

-Świetnie, w takim razie otwórzcie podręczniki na stronie dziesiątej. Omówimy dzisiaj marketing szeptany.

 

-Boże, co to za nudy.. -Amanda cicho zwraca się czym wywołuje uśmiech.

 

-Nie narzekaj to pierwszy dzień.

 

-No właśnie, wiesz jak ja lubię te klimaty.

 

-Będzie jeszcze ciężej. Rozchmurz się. Po zajęciach musimy wyskoczyć na kawę i porozmawiać.

 

-Tak.. pójdziemy, musimy w końcu o tym pogadać. -wdycha troszkę głośniej i wraca do pisania notatek.

 

Na kartce ołówkiem piszę wiadomość że ma się nie martwić. Dodaje emotkę uśmiechniętej twarzy. Podsuwam jej karteczkę. Tak, wiem że to dziecinne ale mam to gdzieś. Pragnę aby stała się taka jak dawniej, pogodna i uśmiechnięta. Abyśmy wychodziły na miasto, jadły lody wieczorami i gadały o wszystkim i o niczym.

Patrzę na nią kiedy rozwija papier i czyta tekst. Odpisuje coś szybko i wpycha mi kartkę do dłoni. Jej twarz pokrywa delikatny uśmiech.

 

"DZIĘKUJE ŻE BYŁAŚ I JESTEŚ SIOSTRO"

 

Czytam wiadomość czując pod powieką łzy. Wiem że jej odpowiedź była szczera, nawet jeśli jeszcze rankiem byłam na nią zła to teraz po prostu chcę aby wszystko się wyjaśniło. Jestem jedynaczką. Nigdy nie dzieliłam się emocjami z nikim dopóki nie pojawiła się ona, zmieniając moje życie. To ona kazała nazywać siebie siostrą a ja z przyjemnością i wdzięcznością przyjęłam tę funkcję. Mimo iż ma brata, czuła się tak samo samotna i opuszczona jak ja i chyba to sprawiło że obie tak mocno się zaprzyjaźniłyśmy. Marzę o tym aby naszym jedynym zmartwieniem była szkoła ale jestem realistką. Sporo jeszcze pojawi się problemów przed nami. Dorosłość wymaga poświęceń.

Mimowolnie spoglądam na zegarek i ze zmartwieniem uświadamiam sobie że przez swoje rozważania przegapiłam pół lekcji. Powinnam być skupiona i skoncentrowana na słowach nauczyciela a jednak potok myśli pędzi pozostawiając za sobą za sobą pytania bez odpowiedzi. Zastanawiam się nad znaczeniem słowa przyjaźń. Czym ona jest dla Amandy? Czy mogłam zapobiec wydarzeniom które miały miejsce rok temu? Czy zrobiłam wystarczająco dużo aby pomóc mojej przyjaciółce. Wie doskonale że może na mnie polegać, mogła zadzwonić, dać mi jakikolwiek znak że coś jest nie tak. Bez względu jaki nie byłby to problem poradziłybyśmy sobie. Czuję ogromne poczucie winy, powinnam sie domyślić że coś jest nie w porządku. Podczas wakacji nie odzywają się często a jeśli to robiła to były to odpowiedzi lakoniczne. Już wtedy miała problem ale zbagatelizowałam to. Zamykam oczy i biorę głębszy oddech. Uspokajam się i otwieram powoli oczy przecierając dłonią zestresowany kark. Chcąc złagodzić ból przekręcam głowę i zauważam wpatrującego się we mnie Aleksa. Jego skupiony oraz poważny wyraz twarzy pieszy mnie do tego stopnia iż opuszczam gloweri wracam do pisania notatki. Gdy już sądzę że on także skupił się na lekcji, patrzę ponownie lecz zostaję przyłapana przez niego. Uśmiecha się a ja mam szansę zobaczyć jego uniesione kąciki ust przez co wyraz jego twarzy łagodnieje. W tym momencie nie sprawia on wrażenia posępnego. Sądzę jednak że to pozory i będę musiała na niego uważać. Jego pojawienie się może być pomocne lub kłopotliwe a ja nie mam zamiaru poznawać go bliżej, on zapewne uważa tak samo.

 

-Dobrze, na tym kończymy zajęcia. Pamiętajcie o pracy na temat skutecznego prowadzenia marketingu szeptanego. Praca może być w formie pisemnej lub prezentacji. To wszystko.

 

Kiedy nauczyciel wstaje z miejsca i wychodzi, również inni uczniowie wychodzą w pośpiechu. Rzucam okiem na kilka punktów które zdążyłam zapisać po czym wzdycham głośno.

 

-Am, masz chwile? Chciałbym pogadać. -Ji podchodzi i oddaje mi książkę.

 

-no dobrze, Megan przepraszam spotkamy sie w szatni?

 

-Pewnie, żaden problem. Muszę jeszcze pójść do sklepiku po wodę.

 

-Będę jej pilnował, nie martw się. Ała, za co!

 

-za dużo klepiesz dziobem, chodźmy.

 

Oboje opuszczają klasę przepychając się, na swój sposób cieszę się że poza mna ona ma kogoś na kim może polegać. Ostatnimi czasy bardzo się zamknęła na kontakt z facetami, nie można jej za to winić. To co przeszła załamałoby każdą dziewczynę. Pamiętam jej strach i przerażenie kiedy lekarz chciał ją zbadać. Jej krzyk łamał mi serce, pobita nie miała sił się bronić.

 

-widzisz, nawet Amanda widzi jaka jesteś beznadziejna i woli spędzać czas z ludźmi na swoim poziomie. -czy ona nie odpuści?

 

-daj już spokój Wiktoria , ona może robić co zechce. Nikt jej nie wydaje poleceń tak jak ty to robisz. Sądzisz że ludziom odpowiada to jaka jesteś zadufana w sobie. Wiele przez Ciebie przeszłam ale uświadomiłam sobie że to mnie wzmocniło i pokazało jaka jesteś wredna.- wyrzucam z siebie to co chciałam już od dawna jej powiedzieć prostu w twarz, dając upust swej frustracji.

 

-Coś ty powiedziała? Ty suko.. -pod wpływem gniewu unosi unosi dłoń aby mnie spoliczkować jednak czyjaś dłoń powstrzymuje ją. To Aleks trzyma kurczowo jej nadgarstek.

 

-nie znoszę chamskiego zachowania. Zostaw ją i idź sobie.

 

-Ale.. Aleks ona na to zasłużyła, sprowokowała mnie. Nie słyszałeś co o mnie powiedziała? Obraziła mnie.

 

-Każdy ma prawo do wyrażania opinii, czyż nie? Ty sama to udowodniłaś przed chwilą.

 

-ty jej nie znasz, to głupie dziwadło od początku tu nie pasuje. Popatrz na nią. To boli puść. -chłopak rozluźnia uścisk jednak ta kretynka nadal chce coś dopowiedzieć.

 

-jestem zdecydowanie najlepszą partią w tej szkole, szkoda czasu abyśmy spędzali go z tą pokraką. Może umówimy się po szkole?-kładzie dłonie na jego klatce piersiowej, przesuwając niżej. Nie mogąc znieść takiego zachowania pakuje książki do torby i chce jak najszybciej stąd wyjść. Brat mojej przyjaciółki odpycha dłonie Wiktorii zdecydowanym ruchem.

 

-Nie jestem i nie będę Tobą zainteresowany.Jeżeli nie zamierzasz jej przeprosić to wyjdź. -dziewczyna z szeroko otwartymi oczami patrzy na niego a później odwraca się i wychodzi.

 

Nie wiedząc jak się zachować postanawiam jednak być tą milszą.

 

-dziękuje Aleks. -pośpiesznie mówiąc kieruje się ku drzwiom.

 

-Zaczekaj. Musimy porozmawiać.

 

-Na jaki temat?

 

-Mojej siostry.

 

-Skoro jesteś jej bratem to powinieneś z nią porozmawiać. Bardzo potrzebuje twojego wsparcia i uwagi. Muszę iść, spieszę się.

 

Dochodzę do drzwii jednak on jest szybszy i zamyka je przypierając mnie do nich. Stoję oparta o nie plecami i wpatruje się z zaskoczoną miną.

 

-Powiedziałem że masz zaczekać, dlaczego uciekasz przede mną? -zwraca się do mnie lekko zachrypniętym tonem, kładąc dłonie po obu stronach mej głowy. Jest zdecydowanie za blisko, co on sobie wyobraża, może na innych dziewczynach to robiło wrażenie ale nie na mnie.

 

-To nie tak.. -rozpoczynam rozmowę spokojnie. - po prostu śpieszy mi się i nie lubię się spóźniać. Zaraz mamy w-f.

 

-wiem o tym, po prostu chcę z Tobą porozmawiać to dla mnie ważne. -Mogę z bliska zauważyć jego męską sylwetkę, szerokie ramiona są mocno rozbudowane, zapewne uprawia jakiś sport.

 

-powinnaś mi się jakoś odwdzięczyć za pomoc, obroniłem Cie.

 

-nikt cię oto nie prosił ale w porządku, spójrz na mnie uważnie DZIĘKUJE. Wystarczy?

 

Ciemne oczy uważnie patrzą w moje oczy, po chwili rusza głową przez co jego grzywka opada na lewą stronę twarzy.

 

-Na razie tak, ale to nie koniec rozmowy. Będę miał cię na oku.

 

-O co ci chodzi? Przecież od razu widać że ani ty ani tym bardziej ja nie zamierzamy darzyć siebie sympatią więc odpuść sobie to gadanie. Proszę pozwól mi przejść.

 

-Megan.. -po raz pierwszy zwraca się do mnie po imieniu -przepraszam za rano.

 

-Nie ma sprawy, dla Ciebie to też musi być ciężki czas. Nowa szkoła, otoczenie..

 

-Po części tak, ważniejsza jest moja siostra. Cholera! -uderza pięścią w drzwii a ja wzdrygam się.

 

-Coś się stało a ja nie wiem co, bo ona milczy. Musisz mi pomóc. Ona tylko o Tobie mówiła, że tylko ty wiesz. Proszę cie porozmawiajmy o tym.

 

-Aleks.. Amanda jest dla mnie jak siostra, obie bardzo sobie pomogłyśmy. Daj jej czas a sam ci wszytko wyjaśni. Proszę cie, zaufaj mi.

 

Patrzymy na siebie w milczeniu. On odsuwa się i opiera o regał z książkami.

 

-Nie byłem dla niej dobrym bratem, teraz mam szansę to naprawić. Nie musisz mnie tolerować ale mogę prosić cie o pomoc? Ty nic nie wiesz o jej próbie samobójczej prawda? A ja nie znam faktów jej nagłej zmiany. Możemy sobie pomóc. -waham się bo zdaje sobie sprawę że prędzej czy później sekrety wyjdą na jaw. Nie wiem jednak czy mogę mu ufać na tyle aby móc mu wszystko opowiedzieć.

 

-Aleks, to jest bardzo poważna sprawa. A co jeśli Twoja siostra nie chce abyś wiedział? Nawet jeśli jesteś jej bratem to ona boi się.

 

-Czego, mnie? Przecież jestem tu po to aby jej pomóc.

 

Podejmuje decyzję i podchodząc do drzwii przekręcam zamek.

 

-Co robisz? Mówiłaś że chcesz wyjść.

 

-Myślę, że po tym co ci powiem nie będziesz w stanie pójść tak sobie na resztę zajęć.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania