TW# 01 — (Brudne Noir) — Elizjum spalonej ziemi

T.W. — NOWE #01

Postać: Torturowany szpieg

Zdarzenie: Pożar na osiedlu

Gatunek: Opowiadanie drogi

Brudne Noir

 

(Ok. Pozwoliłem sobie nieco popłynąć w archaizacji, jak i w sumie ogólnie nieco odbiłem od głównych założeń. No cóż. Tak mnie po prostu pasowało. Przyjmę krytykę za niedopełnienie nakreślonych wytycznych. Chuj tam. Czasem tak jest, że warto iść pod prąd).

 

Przy tym: https://www.youtube.com/watch?v=pS-gbqbVd8c — w zapętleniu

I koniecznie to: https://www.youtube.com/watch?v=6n_xCI-peq0

 

"Hell is empty and all the devils are here"

(Piekło jest puste, a wszystkie diabły są tutaj).

— William Shakespeare

 

*Elizjum spalonej ziemi

 

— przelotny człowieku

poczęty z wyrazu przerażonej twarzy

oszlifowany wielogodzinnym zapierdolem w pracy

uwięziony w ślepym pędzie na poranny pociąg

trwasz w ułudzie

nafaszerowanej kolorowym jutrem

które nie istniało i nie zaistnieje

ale to nieważne

niedługo przypadek

pościele ci nocą —

 

*

Strażnik przystanął naprzeciw krat celi. Poświecił łojową pastuchą. Świeca grubości końskiego kopyta oblała półkolem przestrzeń. Szczury nie drgnęły. Muchy nie wzleciały.

W wiecznej pustce zimny płomień przypominał blask śniegowy, który nie zdołał umknąć uwadze księżyca. Pistacjowy roztop w objęciach swojej własnej śmierci. Uroboros spętany w czterech porach roku.

— Dziesiąty rok mija, gdzie zwycięstwo twoje?

Napotkawszy pokulony wzrok, oprawca uznał, że więzień odnalazł przytułek w sumieniu. Że jego uśmiech jest uśmiechem zgasłym. Stał więc triumfalnie, urzekając własne oczy umęczonym ciałem skazanego. Samowładza pokrwawionych dłoni: klucze, pałka, kajdany.

Mylił się. Mylili się wszyscy.

I tak to trwało. Upływały lata. Strażnicy odchodzili, przychodzili nowi. Szczurzyce rodziły mioty wściekłych szczurów. Topniały decybele krzyku u oprawców, ponieważ nikomu już nie chciało się krzyczeć. Pasja, poczucie misji, cel – wszystko zaczęło umierać. Wytracać własną spiralność. Tortury stały się przykrym obowiązkiem wkalkulowanym w regulamin zatrudnienia. Powtarzalność zdominowała świat więźnia, a zadawany ból obrósł w rutynę.

I tylko płynęły lata.

 

*

— Dwudziesty rok mija, gdzie zwycięstwo twoje? — zapytał kolejny strażnik bez zbędnego animuszu w głosie. Nie widząc więźnia, obświecił przestrzeń, krzywiąc twarz na widok piramidy szczurów, które niemal skryły leżącego. Pomyślał, że przecież nic to. Objedzą go do kości jak co noc, a rano znowu tu będzie. Zaistnieje w nieuchwytnej chwili. Boso, w łachmanach i z bąblami na kikutach stóp. Porozrywany pasami, pocięty, stokrotnie spalony na popiół i tysiąckrotnie utopiony w urynowym wiadrze. Będzie leżał w barłogu, oblepiony lepkością własnego gnijącego mięsa, nadgryzany przez ogromne szczury. Będzie gnił toczony ropiejącymi ranami, w których muszyce – larwy wędrujące, złożą swe potomstwo. Tak samo, jak w kącikach popękanych ust.

Nadzorca wyszedł.

W oślepłych od ciemności oczach przykutego pobłyskiwał ognik zielonego szału.

 

*

Nim skazańcowi zadano ponownie pytanie, gdzieś w świecie, na zewnątrz, ktoś szykował zagłady straż przednią. Silosy bomb szczelnie wypełniały przestrzeń magazynów od własnego nadmiaru rozpychając ściany. Nocy ciemność wisiała dużo niżej, jakby pomiędzy niebem a ziemskim padołem rozciągnięto brezent, w ten zaś naleciały litry zgniłej wody. Wody brudnej, wręcz czarnej, jeszcze z opiatami przycmentarnej ziemi. I tylko zostało wyglądać na żywioł biblijny. Taki co nad sobą tylko nie jest Panem.

"Zło furią zwyciężaj" – wypalono na każdej głowicy.

 

*

— Trzydziesty rok mija, gdzie zwycięstwo twoje? — spytał kolejny, pełnym pychy głosem. Wierzył w kraty, świst bata i to, że pod ciężarem zjaw ławka nie popęka. Oczekiwał przecież ciszy jak ci wszyscy przed nim. Jednak tej nocy śmiech więźnia był radością u schyłku więdnięcia. Zapowiedzią nadchodzącej burzy.

— W bojaźni surowej nad wielkością świata, nie wiesz, coś utracił i czym jest utrata. Niebianka zlatując, cieszy wasze plemię. Nic, że was roztrzaska. Nic, że was pogrzebie.

Oprawca pękł w sobie jak naczynie z gliny.

— Jesteś wariat! — krzyczał. — Zwyczajny szaleniec!

Pobiegł, a strzępy krzyku odbijał pogłos ciemni korytarza. Pobiegł, zostawiając pustkę własnych kroków. Pobiegł się ratować.

Lecz już wyschła Lete.

I wtedy Ereb upadł.

 

*

Na zewnątrz wszystko płonęło. Paliły się domy. Drzewa pełzały podpierane na kikutach zwęglonych gałęzi. Z wulkanów wystrzelały ogniste omrocza i każdym stokiem spłynął pogrzmot burzy, mieląc pył ulewny. Morza wypełniły zatopione statki umarłego ognia.

Jedni krzyżowali deski, aby mieć swój totem. Inni próbowali uchodzić na koniach, ale zajechanych zwierząt nie płoszyły już nawet pioruny. Większość upadła w żegnalnych objęciach i leżała teraz pod wspólnym deszczem ognistych odłamków. Nad niedobitkami kołowały czarne ręce zadymionych wichrów. Po umarłych polach płynął poszum samych słów ostatnich. Wkrótce odspołeczniały narody i odczłowieczały miasta. A zarówno ludzie jak zwierzęta, poznikały niczym polne kwiaty ścięte ostrzem kosy.

 

*

Przyszli do niego raz jeszcze, głowy nieśli w dole. A był to czas, kiedy nikt nie pragnął już nieśmiertelności. Świat, w którym powisłe żuchwy kalekich wampirów same kłapały, by je wyciągnąć na słoneczne światło, ale nie było komu.

— Pomiłuj — poprosił pierwszy.

— Czyś ty sam sobie celem do kochania? — spytał drugi.

— Ulituj się — załkał ostatni.

— Pierwej zapytajcie! — odparł więzień, dźwiękiem w głosie liry Orfeusza. — Zapytaj, trójgłowa bestio!

— Czterdziesty rok mija, gdzie zwycięstwo twoje?

 

*

To opowiadanie drogi.

Drogi czterdziestu lat więźnia.

 

Osiadła mgła i zsiniała dal.

Życie przystanęło w umarłym bezruchu.

Pierzaste wzory czarnych ptaków chmar.

Wiatry nie szczędzą ziemi tego puchu.

 

Omdlałe kaczki pomierają w lodzie.

Żywot im kończy zimowy oblodzeń.

Utonęły serca. Nikt nie spojrzy w dół.

Nie rzuci chleba, bo też zmarł przechodzień.

 

Hausty powietrza odmierzaj ostrożnie.

Jakby ci było najstraszniejszym wrogiem.

Dni przyszłych oczekuj niezwykle boleśnie.

Żyć już nie umiesz, lecz oddychać możesz.

 

*Elizjum – w mitologii greckiej część Hadesu – podziemnego świata, przeznaczona dla dusz dobrych ludzi. Raj w Hadesie. Przedstawiana również jako kraina na zachodnich krańcach świata – miejsce wiecznej szczęśliwości oraz wiecznej wiosny.

Średnia ocena: 4.6  Głosów: 22

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Trening Wyobraźni 3 miesiące temu
    Witamy pierwszy tekst :)
  • Canulas 3 miesiące temu
    Dzienks, tymczasowo bezimienny ludku.
  • Nachszon 3 miesiące temu
    Gdybym miał zrobić wyimkozę, której nie lubię w ogóle, musiałbym przepisać cały tekst. Co za równowaga między metaforą a rzeczywistością, między tym, co duchowe, a fizyczne! Przy czym równowaga uzyskana przez negację - przez to, co raczej odstręcza od życia duchowego i fizycznego, przez cierpienie. Ale cierpienie wpisane natywnie w egzystencję Cierpienie owinięte w poetycki pled. Jest w tym jakieś straszne brutalne piękno, które chce się oglądać, na zasadzie "dobrze, że to nie dzieje się ze mną", aby po chwili zreflektować się, że to dzieje się również ze mną, bo czuję, bo może rozumiem tekst. Trzeba szybko wyjść na zewnątrz, żeby nie dać się złapać w sidła tego piekła. No cóż, tekst mówi między wierszami, że człowiek nie zniesie ani niebiańskiej czystości ani piekielnego brudu. Jeżeli chce być normalny, musi pozostać tu, na ziemi, między jednym a drugim i dlatego:

    Pij powietrze całymi garściami
    nie daj się uwieść baśniowym potworom
    patrz w dni uważnie i zabij strażnika
    nim przepoczwarzy się w siebie samego
    zapachy ptaków i skoki tygrysa
    mieszkają w więzieniu twojego oblicza
    uwolnij skrzydła
    zapoluj na siebie
    zabij strażnika

    Podsumowując: bezwzględna rewelacja.
  • Canulas 3 miesiące temu
    Dzięki piękne za pozytywny odbiór. Zwłaszcza pod tekstem, któremu blisko do przesytu. Znamienne, że akurat Ty skomentowałeś pierwszy. I być może (chciałbym wierzyć, że tak) dostrzegasz tutaj fascynację "Rundą w piekle". Oczywiście z należytym dystansem i pokłonem dla jakości wyżej wspomnianego, ale jednak poniekąd na kanwie tamtego tekstu zatlił się pomysł na ten.
    Świetny, wręcz fenomenalny, wierszy końcowy Twego komentarza. Wysoce trafny i bardzo sprzęgalny odczuciowy.
    Pozdrawiam.
  • Agnieszka Gu 3 miesiące temu
    Witam,
    Cóż za tempo :) Podlecę w wolnej chwili :D
    Pozdrowionka...
  • Canulas 3 miesiące temu
    Taaa, oby tym tazem tempo nie było zalazkiem tępoty ;)
  • Agnieszka Gu 3 miesiące temu
    Canulas u Ciebie? Mało prawdopodobne ;p
  • Canulas 3 miesiące temu
    Agnieszka Gu, nie znasz potęgi Canulfabetyzmu
  • inkarnacja 3 miesiące temu
    Całkiem plastyczna, surrealistyczna wizja podziemia. Mocna zabawa konwencją i miksowanie motywów mitologicznych z fantastycznymi, aby uwypuklić oniryczność świata przedstawianego. Masz ogromną wyobraźnię, Tekst wymaga strasznie uważnego czytania, żeby się nie pogubić – mam wrażenie, że jest kurewsko gęsty. Ale i przez to – interesujący.
    Jednak... Nie ma w nim pełnej historii, jest tylko taki fragment, dygresja do głównego świata. No bo – dlaczego bohater jest tam, gdzie jest? Skąd droga? Po co? Dlaczego w takim miejscu? Zaglądamy tylko przez chwilę na strasznie skomplikowany świat i jako czytelnik zostaję z mnóstwem znaków zapytania.

    Z minusów: nestety za dużo chyba opisywactwa, za mało dramatyzmu w dramatyźmie. Coś niby się dzieje, ale … Ale, po prostu, to, co się dzieje, nie jest specjalnie ciekawe, przede wszystkim ze względów zbytecznego upiększania tekstu. Oczywiście, płyniemy po wyszukanych zdaniach, są momenty grozy, trupy, mięso, ale brakuje reakcji drugiej strony, emocji. Nie opisu pożerania przez szczury, nie opisu kołatek, kajdanów, ale tego co siedzi wewnątrz. Dostajemy to dopiero pod koniec tekstu, jako sprzeciw. Wcześniej? Ślizganie się po obojętności emocjonalnej.
    Bardzo słabym zabiegiem, choć tylko w moim mniemaniu, jest szyk przestawny w całym, jednym akapicie. Stwarza to pozory ciężkości, nawet nieco archaizuje.

    Połączenie prozy z elementami poezji wydaje mi się zasadne jedynie w kontekście wypowiedzi bohatera, ewentualnie gdzieś na początku. Odbiór zaburza również podawanie tyłku linków, cytatów.
    Jeśli Twoim założeniem były klipy, obrazki, postawienia czytelnika przed egzystencjalnymi pytaniami - piątka. Jeśli miało to zaciekawić i wzbudzić emocje - cztery. Jeśli patrzeć pod kątem związania akcji i jej przeprowadzenia - słabo.

    Nie chciałabym Cię obrazić, ale dosłownie słyszę jak mówisz: "zobaczcie, jak umiem!', a mnie to średnio interesuje. Interesuje mnie tylko opowiadana historia, w którą chcę być wciągnięta, cała.
  • stefanklakson 3 miesiące temu
    Podobał mi się tekst, Canulasie! Pozdrawiam, Stefan.
  • Canulas 3 miesiące temu
    Kłaniam się. Dzięki za przeczytanie
  • Canulas 3 miesiące temu
    Nikt, kto zadał sobie trud tak drobiazgowego pochylenia nad tekstem, nie ma prawa niczym mnie urazić. :)
    Co więcej, uwagi Twe, gdzieś tam podprogowo ciążyły i mi.
    Tak po prostu w tym konkretnym przypadku musiało i musi być, choć wiem, że żaden to argument.
    Na pewno na chwilę od noirów odejdę. Jestem u bram przesytu tą treścią. Dziękuję Ci pięknie za pochylenia się nad treścią, która, nie oszukujmy się, może denerwować.
    Liczę, że jeszcze kiedyś coś mojego Ci podejdzie.
    Pozdrawiam, Inkarnacja
  • jagodolas 3 miesiące temu
    ten tekst jest jak element jakiejś świętej księgi i przytłacza bardzo. No i u mnie pojawia się dystans.
  • jagodolas 3 miesiące temu
    Mimo oczarowania
  • Canulas 3 miesiące temu
    Dzięki Jagodowy Legolasie za wejrzenie.
    Pozdrox. Ciekawe z tą księgą.
  • Enchanteuse 3 miesiące temu
    Trzeba będzie kiedyś nadrobić.
  • Canulas 3 miesiące temu
    Taaa
  • Adelajda 3 miesiące temu
    No powiem Ci, że popłynąłeś z tym zestawem. Tekst jakby wyrwany z innej epoki, choć może i trochę pomieszany językowo. Znowu przewija się motyw uroborosa (wcześniej w opowiadaniu z Rithą). Głęboka metaforyka, gdzie ukazuje się bardzo cienka granica pomiędzy kiczem a czymś bardzo dobrym. Balansujesz tak, że pozostajesz po tej pozytywnej stronie. Kluczowa jest tu końcówka i początek. Jest ładna klamra, począwszy od tych słów "przelotny człowieku poczęty z wyrazu przerażonej twarzy" - skończywszy na ostatnich wersach.
    Można czuć, że gdzieś pominąłeś pewne kwestie związane z TW, ale przecież chyba o to właściwie chodzi, co te tematy wyzwalają w człowieku, jakie otwierają drzwi, ile pokładów wyobraźni wyzwalają i bardzo Ci zazdroszczę w tym momencie, bo ja zaczęłam pisać mój tekst i czuję podskórnie, że to będzie katastrofa.
    Jedynie, co mnie trochę ukuło , to że któreś zdanie się rymowało. Ale chyba nic poza tym.
    A no i jeszcze miałam skojarzenia trochę z Prometeuszem, przy opisie tych szczurów, że zjedzą ale on się odrodzi. I chyba gdzieś przemknęła mi myśl o Wieży Babel również.
    To chyba tyle z gdybania.
    Odnalazłam cząstki siebie.
    Pozdrawiam.
  • Canulas 3 miesiące temu
    Masz rację z tym balansowaniem. I nie wiem czy po dobrej. Tak mi się wydaje, ale...
    Kwestia jest taka, że ten tekst będzie odbierany w bardzo rozstzrelany sposów. Spodziewam się dobrych i żłych opinii — ale raczej nie średnich. Być może nie widać, alestarałem sie tu pewne rzeczy nietypowo spiąć. Mógł ( i bym się nie zdziwił) wyjść kicz. W każdym razie podczas pisania miałem taki moment, że: Jebać to, lecim, co innego. Jednak zostało, a co innego (Też TW: oparte o ten zestaw) byc może jeszcze wpadnie.
    Dziękuję Ci ślicznie, Adelajda.
    Co do zgrzytu z rymem, nie mogę sie odnieść — za mało danych.
    Pozdro.
  • Adelajda 3 miesiące temu
    "Nim skazańcowi zadano ponownie pytanie, gdzieś w świecie, na zewnątrz, ktoś szykował zagłady straż przednią" - to zdanie trąci rymem
    Myślę że jednorazowo ciekawy tekst, brnięcie dalej mogłoby mieć różne skutki.
  • Canulas 3 miesiące temu
    Adelajda, aaa, nie no. To musi zostać jak jest.
  • pkropka 3 miesiące temu
    Napisane na nieludzkim wręcz poziomie. Moim zdaniem mnogość opisów tylko pogłębia wrażenie nierealności. Tyle lat więzienia, tyle lat tortur... Człowiek obojętnieje, wycofuje się. A jedyne co mu pozostaje, to kreowanie własnego, nowego świata.
    U mnie większa ilość emocji zabiłaby tę obojętność, którą świadomie, lub nie, przedstawiłeś.

    Chyba mam zboczenie odnośnie powtarzania jakiejś kwestii. Znowu mnie zahipnotyzowałeś tym. I piękny sposób na ukazanie mijającego czasu.

    Nie wiem, czy dobrze odczytałam metaforę, czy się doszukuję. Mniejsza o to, w końcu mogę interpretować jak chcę. Ale jakoś pięknie mi się tu wpasowuje relacja ludzi z bogiem. Bogiem pisanym z małej, bo może być dowolny - czy religijny, czy ideał do którego dążymy... Czy samo dobro.
    Tylko nie pasują mi cytaty na początku. Zbyt kierunkują myślenie, nie lubię mieć za dużo na tacy.
    Za sam fakt, że tak mnie zmusiłeś do myślenia -> 5.
  • Canulas 3 miesiące temu
    Taak, takk, obierasz w słowa moje własne obawy. Zwłaszcza co do cytatów - dokładnie cytatu: Finalnie usunę pierwszy. Jest zbyt długi w odniesieniu do całego tekstu i faktycznie szeregujący.
    Też uwielbiam spiralne odmierzanie. Napowtarzanie. Piętra tych samych słów. To się czasem fajnie zgniata pod sobą. Czasem oczywiście nie. Chciałem to mniej więcej stworzyć tak, choć miałem świadomość, że do kiczu pół metra. Nooo, ostatnio zbyt osiadłem w tym samym, wiec wychyliłem łeb po inne. A co. Dzięki za wizytę i uczłowieczenie/wywleczenie na wierzch moich własnych obaw. Tu już zostawię, by tekst był dla każdego jednolity, ale F.K poleci.
    Dzięki śliczne.
  • Canulas 3 miesiące temu
    Aaa i jak lubisz takei treści, a chyba tak, to Nachszona - Runda w piekle" na pewno Ci podejdzie.
  • trouvère 3 miesiące temu
    "niezaistnieje" - nie osobno?
    I czego jak czego, ale Faustyny Kowalskiej to się nie spodziewałem.
    I - nie wiem. Nie wiem, co powiedzieć. Zalatuje mi to Młodą Polską w wielu miejscach, bardzo miło zalatuje. Piszesz, że archaizmy, ta, no czuć, dla mnie - miło czuć.
    Takie inne jak gdyby.
    To właściwie - dla mnie - jest bardziej obrazek, niż opowiadanie. Lubię coś takiego.
    Takie strzępy myśli.
    pzdr
  • Canulas 3 miesiące temu
    Noo, kiereszowane na obrazek, ale zbiłeś mnie z pantałyku tym nie zaistnieje. Znaczy - tak. jak najbarzdiej tak.
    Chciałem polecieć słowokreatorstwem, ale wyszła bryndzella.
    Na chłopski łeb, wypada wstawić odstępa. Kurcze, szkoda, bo mnie się rozmelodyjna.
    Dzięki za uświadomienie w tej kwestii i ogólnie za wizytę.
    Pozdrox
  • kalaallisut 3 miesiące temu
    O kurcze Faustyna :D zapraszasz do piekła powiadasz ;))
    No dobra... first
    - porównanie dwóch obrazów tego z objawienia kontra piekło ziemskie. Te niewidzialne jeszcze dla nas z tym widzialnym.
  • kalaallisut 3 miesiące temu
    Noi tytuł też piekielny ale z miejscem tylko dla herosów, ty na wstępie go palisz, być może nie będzie żadnych herosów...
  • Canulas 3 miesiące temu
    Tak!!! - zdecydowanie
  • kalaallisut 3 miesiące temu
    Canulas Nie ma nieba... nie dla tych co uważają się za Panów swojego losu, nie dlatych którzy wystąpili do piekła z własnej woli. Raz utracona niewinność duszy już nigdy nie wraca.
    A to:"
    Objedzą go do kości jak co noc, a rano znowu tu będzie. "
    Szczury szkodniki niszczą ludzkie pożywienie, aktywne głównie w nocy działają z ukrycia hmm metafora Can do czego do zła które karmi się człowiekiem, za każdym razem jak człowiek się odradza z grzechu znów zło przychodzi do niego a człowiek ulega i staje się pokarmem dla własnych demonów?kąsają i uciekają zostawiają rany na duszy.?....czy to jakaś ofiara?
  • kalaallisut 3 miesiące temu
    Hmm lub symbol odradzającej się wiary i szczury to co ci chcą ją zniszczyć?
  • Canulas 3 miesiące temu
    kalaallisut - druga część wypowiedzi "tak". W sensie z powtarzalnością.
  • kalaallisut 3 miesiące temu
    Ile jest tak naprawdę życia w życiu a ile automatyki robotyki monotonności obowiązków, to:
  • kalaallisut 3 miesiące temu
    "przelotny człowieku
    poczęty z wyrazu przerażonej twarzy
    oszlifowany wielogodzinnym zapierdolem w pracy
    uwięziony w ślepym pędzie na poranny pociąg
    trwasz w ułudzie
    nafaszerowanej kolorowym jutrem
    króre nie istniało i niezaistnieje"
    I taka dygresja- tak Can wszyscy jesteśmy herosami, prawdziwe bohaterstwo w dźwiganiu trudu i ciężaru codziennych obowiązków. Życie to nasze piekło.to nasze Elizjum.
  • kalaallisut 3 miesiące temu
    Dalej próba złamania człowieka, więzienne rytuały kat ofiara.
    "Żyć już nie umiesz, lecz oddychać możesz."- bliski mi tu malujesz, pioruny i burza też..."Na zewnątrz wszystko płonęło. Paliły się domy. Drzewa pełzały podpierane na kikutach zwęglonych gałęzi. Z wulkanów wystrzelały ogniste omrocza i każdym stokiem spłynął pogrzmot burzy, mieląc pył ulewny. Morza wypełniły zatopione statki umarłego ognia."- piękne obrazy.
  • Canulas 3 miesiące temu
    Pamiętaj, że starałem się poruszać w obrębnie narzuconych wytycznych. Trochę mnie to uwierało, lecz nie jakoś szczególnie.
  • kalaallisut 3 miesiące temu
    W Biblii liczba 40 oznacza nieokreślony, dość długi czas, np.:

    40 dni potopu (Rdz 7,17).
    40 dni postu Jezusa na pustyni (Mt 4,2)
    40 dni zmartwychwstały Jezus spotykał uczniów przed wniebowstąpieniem.
    40 dni Mojżesz przebywał na Synaju.
    40 lat wędrówki Izraela do Ziemi Obiecanej
    Noi ciąża 40 tygodni do narodzin człowieka.
    Tu mamy 40 lat męki dokąd? Do dalszego piekła? ...Utonęły serca. Nikt nie spojrzy w dół.
    Nie rzuci chleba, bo też zmarł przechodzień."- i to też uderza we mnie, smutne
    I tak to jest...czas nas ugniata wgniata w ziemię.
    Ciekawy tekst oprowadzający po różnych wizjach piekła, świetnie napisany, bardziej odczuciowo na wyobraźnię działają tutaj różne obrazy niż emocjonalną strona torturowanego "bohatera".
  • Canulas 3 miesiące temu
    Kwestię liczby pozostawię do swobonej interpretacji. Super Kall, że podeszłaś. Pozdrówka,
  • Freya 3 miesiące temu
    "króre nie istniało i niezaistnieje" - które - nie zaistnieje

    Bardzo patetyczny jest ten tekst (jeszcze w założeniu - wieszczący), zapewne z takim zamiarem był pisany aby być odnośnym dla swej treściwości. Właściwie... to taki skrótaśny biorąc pod uwagę standard, bo raczej nie jesteś lapidarny w swoich pracach.
    No i ten cytat z Kowalskiej, kurde... domyślam się, że nie miał być dowcipem i sprawę traktujesz poważnie (przynajmniej dla kanwy tekstu), ale w/g mnie sprawił, że poszło w przeciwnym kierunku - zwłaszcza, że zaraz pod nim jest cytat z Williego :) Pozdr
  • Canulas 3 miesiące temu
    Tak, jest wyrywkowy i powiedzmy "skrótaśny". Jesteś ostatnim (w sensie: wystarczającym) ogniwem, krystalizującym moje wątpliwości. Tak więc zarówno cytat F.A. za chwilę wypadnie, jak i błąd w słowie - ogarnę). Dzięki piękne za wizytę.
  • Freya 3 miesiące temu
    "króre nie istniało i nie zaistnieje" - mógłbyś poprawić też to "króre" - chyba już odpowiednio dojrzało...
    Z ciekawości luknąłem se wtedy podczas czytania, bo zaciekawiło mnie obrazowanie więzienia - jako czegoś szczególnego. No wiadomo, że Stefan debeściak, ale jeśli sporo oglądasz filmów, więc być może masz zaliczony - chodzi mi o "Motylek" 1973r. Monzóna z McQueenem&Hoffmanem i pokazanie innych szczególności... jest też remake 2017r. ... :
  • Canulas 3 miesiące temu
    Freya, Jesssuu, "króre" to już nawet i chyba zgniło. Fimu nie znam. Zaraz wygugluję.
    Dziena.
  • 00.00 3 miesiące temu
    Skupienie na tym żywym truchle i później zagląda jakby słabnie w sile, przez te kaczki, realizm moich doświadczeń ściągnął mnie nad moją miejscówkę. Ufff, one wrócą, bo są po drugiej stronie jeziora w przeręblu. :)
    Oceniając z mojego punktu, byłam tam, zabrakło rozgrzebania popiołów, czegoś jest niedosyt. Sądzę, że mogłeś przywalić brutalnej. :)
    Co tam jeszcze w Tobie drzemie? :)
  • 00.00 3 miesiące temu
    Zagłada*
  • Canulas 3 miesiące temu
    00.00, noo może. Ale moim celem nie było jakieś przesadnie epatowanie brutalnością, tylko zarysowanie. Jak szukasz jazdy ez trzymanki, Nimfetka w ostatnim Tw taką funduje. Wczoraj czytałem.
    Dzięki, miss Szu.
  • Justyska 3 miesiące temu
    Przez czterdzieści lat tworzyli piekło dla jednego, by później szukać w nim ratunku w ucieczce przed wiecznym cierpieniem. A może stali się tym kim byli od zawsze i ich zło wylało, zabrało co było.
    Człowiek nigdy nie będzie Bogiem, a kiedy próbuje nic dobrego z tego nie wychodzi.
    Czuć lekko pomieszany styl, ale mi to osobiście nie przeszkadza, nadaje to nutę swobody w ciężkim tekście.

    "Nim skazańcowi zadano ponownie pytanie, gdzieś w świecie, na zewnątrz, ktoś szykował zagłady straż przednią." tu jedynie jakoś koniec zdania mi zgrzyta.

    A i ostatni wers. Czy może być coś gorszego?

    Podsumowując, według moich odczuć z mrocznej treści bije spokój i jakby pogodzenie z losem.
    No to tyle mojej paplaniny. Chociaż coś mi mówi, że to nie koniec tematu:)
    Pozdrawiam!
  • Canulas 3 miesiące temu
    Justyska, świadom jestem teatralności, czy wręcz może kiczowatości tego zapisu. Niestety nie ma w tej materii szans na korektę. Trudno, Bydzie zgrzytać. ;)
    Czy to nie koniec tematu...? Sam już teraz nie wiem. Miałem jeszcze coś napisać lekkiego, ale chwilowo to chcę tylko iść spać.
    Pozdrowiejszyn. Dzięki.
  • Wrotycz 3 miesiące temu
    Elizjum a Ereb - co spowodowało nadmierne zainteresowanie tym drugim (cytaty - motta). Przejście raju w piekło. Bez szans na zapomnienie zła. Nie ma kolorowej przyszłości.
    Widzę Prometeusza w okowach, jego misją - pomaganie człowiekowi, ale w bardzo zmienionych okolicznościach... hm, interpretacja nie jest prosta.
    Czytam kolejny raz, bo napisałeś z taką siłą, że trudno od tych obrazów - zagadek uciec.
    Pierwsze skojarzenie - ateizm i religie.
    Bohater - niewierzący szpieg w świecie wiary. Inkwizycja religii wszelakich - instytucja katów. Wiara umniejszająca znaczenie człowieka, wymyślona przez niego a później samostanowiąca o sobie. Człowiek korzący się przed wielkością świata, stwarza nadbyt, który go też pogrąża. Jest przyczyną zła. "Zło furią zwyciężaj".
    Wierzenia zginą wtedy, gdy zginie człowiek. Jakieś upiorne czekanie na Niebiankę (kometę?), której moment zderzenia z Ziemią, człowiek jest w stanie wyliczyć (nauka kontra bezsilna wiara - czytaj strażnicy oprawcy).
    Czyś ty sam sobie celem do kochania? - znaczące. Zwrot do człowieka, tylko i aż do człowieka.
    Więzień kontra wpływy Trójcy.
    No widzisz, Canu, wyszło mi, że nie da się Poecie (Orfeusz) ocalić nikogo poza sobą z Piekła Wiary. Ona zginie, kiedy myśl zginie. Tymczasem zwykłe piekło egzystencji jest niedoceniane, bez prób naprawy status quo egzystencji. A noc tym jedynym realnym posłaniem, które czeka każdego człeka.
    Sama się dziwię, co mi ten tekst zrobił.

    O walorach zmetaforyzowanej treści i przystającej doń formie (antydekalog?) nie napiszę. Widać przecież.
    Nie jest to opowieść drogi, wszak bohater przykuty.
    Nie jest to lustro przechadzające się po gościńcu - i tu we mnie trafiasz, bo rzadko kiedy wciągają mnie fikcje prawdopodobnych fabuł.
    Tu jest myśl ubrana w przepych zła - los unieruchomionego przez nią buntownika.

    I obojętnie jak jest naprawdę, to mi się odczytało, no to się dzielę.
    Bez lęku:)
  • Canulas 3 miesiące temu
    Świetnie to wszytsko rozebrane przez Ciebie zostało. I ja tak czytam i lawiruję w odpowiedzi. Czytam i lawiruję. Znowu czytam i analizuję jak wpleść odpowiedź, by wykroczyć poza zwyczajo przyjętą kurtuazję, a pokazać, że naprawdę doceniam wkład. Z drugiej strony: staram się swoich noirów nieroztłumaczać. Nie wchodzić z buciorami do nieswoich głów. Oczywiście też nei neguję i jak dostaję lotkę pomiędzy dwa, a zero na środku dwudziestki, to muszę. Muszę lub chcę, ale prawdopodobnie oba naraz. Tak. Ideą myślową "wieńczącą" była tu kometa. Coś tam nawet robiłęm z liczbami, by (po pogrzebaniu) ona się objawiła, ale raczej byłoby to zbyt głębokie. Na pewno bardzo istotne są liczby, sama idea upływu. I to już nieistotne czy podciągniemy to pod przemijanie, czy trwanie. Dlatego jest to spiralnie powracalne. W takt odmierzania. Wiem, że piszę zlepkiem ogólników, ale bardziej się pilnuję: czego nie mogę/nie chcę/ nie powinienem, niż "co mogę".
    Mogę na pewno podziękować za interpretację i odbiór, ale chyba głównie za zatrzymanie. Zatrzymania są rzadkie chyba. Nie wiem. Tak myślę.
    Czuję, że dalsza część mojego "odkomentarza" bedzie zbyt zlepkowa, więc tutaj gdzieś urwę, jeszcze raz na odchodne dziękując za wizytę.
    Pozdroxon.

    (nie pierwszy to raz kuropatwa przebita strzałą opada na glebę).

    Ciao.
  • Wrotycz 3 miesiące temu
    Spoko. Rozumiem. Są przynajmniej trzy powody, dla których warto czasami poprzestać na kurtuazji, ma swoje zalety.
    Napisałam pewnie z kilkanaście tysięcy komentarzy, większość z nich to te interpretacyjne. Nawet mniej ważne, czy Autorskie przesłanie jest zgodne z tym, co sobie zlepiam z metafor, konstrukcji literackich światów. Gdy odczyt całości jest spójny z moim rozkodowaniem składników - dalej (egoistycznie) nie sięgam.
  • Canulas 3 miesiące temu
    Wrotycz, noo. To kolejny konkretny strzał, choć ten najcelniejszy padł, kiedy rozkodowałaś konwencję wieloświatów. Taa, pamiętam wszystko.
  • Karawan 3 miesiące temu
    Na doskonałej wazie rysę jedną tylko niedowidzące oko moje spostrzegło ; Stał więc triumfalnie, urzekając własne oczy umęczonym ciałem skazanego. - sprawdź proszę, bo imho "urzekając" rysę ową czyni.
    Gratuluję nie wnikając w temat, mam podobny do Nachszona odbiór. Bardzo Dziękuję (!) za piękny tekst.
  • Canulas 3 miesiące temu
    Hmmm, byłoby to kolejne (już drugie) przeznaczenie w słowie. Sprawdzę oczywiście, ale z chwilowym przynajmniej postanowieniem, że zostanie.
    Dzięki, Wozie.
  • Canulas 3 miesiące temu
    "Wierzenia zginą wtedy, gdy zginie człowiek. Jakieś upiorne czekanie na Niebiankę (kometę?)" - jeeeessttt. W końcu... I znowu Ty. No ja pierdolę, ale zajebiste skill do odszyfrowywania. Na resztę, ogólnie - odpowiem wieczorem, ale no... Wow.
  • Canulas 3 miesiące temu
    W sensie - Wrotycz
  • Wrotycz 3 miesiące temu
    Tak?! Ojejku, no to z ulgą spadam w czas teraźniejszy, do pracy.
  • Canulas 3 miesiące temu
    Wrotycz, później dokomentuję, ale no... kurdexx
  • TrzeciaRano 3 miesiące temu
    Wrotycz jakie masz drugie konto?
  • Wrotycz 3 miesiące temu
    TrzeciaRano , a jakie przesłanki wyzwoliły ciekawość?
  • Aisak 3 miesiące temu
    Can, zmieniłeś tekst?
    ***
    Czytam i jestem oszołomiona.
    To, co tworzysz jest absolutem.
    W każdym wymiarze.
  • Canulas 3 miesiące temu
    Tak, wywaliłem początkowy przypis z Faustyną. Źle się z tym czułem, ale pkropka i Freya mieli rację. Był nieadekwatnie długi do samego tekstu i być może prowadzał niezamierzony kicz.
    Jesli Ci podeszło, to się cieszę, Aisella
  • TrzeciaRano 3 miesiące temu
    Canulas śmieszne dla tych, co się wstydzą Boga i z niego szydzą.
  • Canulas 3 miesiące temu
    Trzecia Rano, hmmm, chujowo się czułem usuwając ten kawałek i nie wiem, może pochopnie. Nie wydawał mi się kiczowaty. Bardziej zdiąłem dlatego, że był dość długi w odniesieniu do treści i trochę zachwiane były proporcje.
    Choć u siebie mam jeszcze tamtą wersję.
  • Ritha 3 miesiące temu
    Ok, dotarłam i ja, choć średnim odbiorcą się chwilowo czuję, ale no zobaczymy.

    „ale to nieważne
    niedługo przypadek
    pościele ci nocą” – nie oprę się , by nie kopiować zacności, np.. tej

    „Świeca grubości końskiego kopyta oblała półkolem przestrzeń. Szczury nie drgnęły. Muchy nie wzleciały” – i tej

    Uroboros :)

    Dużo świetnych niuansów, które mnie zatrzymują, typu:
    „więzień odnalazł przytułek w sumieniu”
    „Topniały decybele krzyku u oprawców”

    „Zaistnieje w nieuchwytnej chwili” – to przezacne (!) Tak pod podwędzenia w sam raz :3

    Przebija turpizm, przebija sadyzm, przebija bezsilność. Cały pakiet, który lubię i którym często można mnie, jako odbiorcę, kupić. Byle przedstawiony dobrze, a u Ciebie to wiadomo.

    „W oślepłych od ciemności oczach przykutego pobłyskiwał ognik zielonego szału” – to jest tak cholernie obrazowe, że zobaczyłem te oczy, ten ognik, te ciemność i ten szał. Kolejna cechu u Ciebie – czytam, czytam, jest zacnie, jest słownictwo, technikalia, szmery bajery i nagle jeb – jedno zdanie, które wyrywa mnie sprzed monitorka i jestem „tam” i widzę „to”. Uwielbiam.

    „Nocy ciemność wisiała dużo niżej” – ja piernicze
    „Nocy ciemność wisiała dużo niżej, jakby pomiędzy niebem a ziemskim padołem rozciągnięto brezent, w ten zaś naleciały litry zgniłej wody” – całe, kurwax, brezent, jee, odpaliło mi tera we łbie na 200 % (przez brezent, taa i przez całość, nie szukaj kodu, jakim mi to podchodzi, un chyba nie istnieje :D)

    ps. Nie czytałam komentarzy wszystkich, przeleciałam pobieżnie, zauważając podzielone opinie. Mogę czytać komentarze, jestem opinioodporna, albo mi siądzie, albo nie, nie ma tu podszeptów. Na ten moment przebiło już dla mnie Madre de Deus.

    "Zło furią zwyciężaj" – to chce na nagrobek własny osobisty, widzi mi się, moralnie refleksyjne, mocne, miedzy oczy, dające do myślenia, buntownicze, lakoniczne

    „— Trzydziesty rok mija, gdzie zwycięstwo twoje?” – to się powtarza! Było takie. No, panie, ten zabieg w Noirach działa na mnie jak fetysz, coś ma pojebanego w sobie, jakby mi ktoś to szeptał z rogu

    Ustalmy jedno, bo zaczynając komentarz nie wiedziałam w jaką stronę to pójdzie, a idzie w stronę sajkopochodną, więc – nie podlizuję się, nie zależy mi by np. wyprostować cuś (poranne wyprowadzenie z równowagi Canulardo, ups), cokolwiek. Nie mam tez humoru nastawionego na chwalenie jakieś nadmierne czy coś. Nie wiem czemu zdania podzielone. Mi to siada póki co mocno.

    „Wierzył w kraty, świst bata i to, że pod ciężarem zjaw ławka nie popęka” – nie mam pytań

    Jest tam więcej niuansów i ta patetyczność, która tu, o dziwo mi się wpasowuje.
    Pełzające drzewa…
    „Po umarłych polach płynął poszum samych słów ostatnich” – i to
    Odspołecznianie i odczłowieczanie, ehh, baja

    „A był to czas, kiedy nikt nie pragnął już nieśmiertelności” (!!!)

    To jest opowiadanie drogi – drogi przez cierpienie. Drogi zmierzającej do końca. Drogi w znaczeniu metaforycznym

    „— Czyś ty sam sobie celem do kochania? — spytał drugi”

    „— Czterdziesty rok mija, gdzie zwycięstwo twoje?” – ehh, brakuje mi enerdżi by ukazać że „jeee”

    „Hausty powietrza odmierzaj ostrożnie.
    Jakby ci było najstraszniejszym wrogiem”

    Zajebisty tekst. 10/10. Wysoko w Noirach. Madre nie ma startu. To tylko moja opinia. Nawiązanie do Elizjum podoba mi się pierońsko. Nie mam pytań. Ściągam copkę, chyle czoło.
    Pozdro
  • Canulas 3 miesiące temu
    Ritholinda, najpierw wiersz.
    Wierszyk – powiedzmy.
    Upycham te swoje wierszyki w większych formach ze zwykłego strachu nad ich chujowością. Tak jak Nimfetka (co sama przyznała) czasem przeozdabia treści, tak ja boję się puścić taki tworek samopas. Miałem to zrobić, może nie ten, a inny, ale miałem i... no ni chuja. Czułem, że jest to słabe.
    Z treściami prozatorskimi tak nie mam. Z poetyckimi – tak. Dopóki tak będzie, dopóty chuj.
    Idziem dalej.

    "Przebija turpizm, przebija sadyzm, przebija bezsilność."
    Nie widzę turpizmu
    Nie widzę sadyzmu
    Widzę przebezsilność.

    Może być tak, że sadyzm jest po prostu graniem ról. Nie wszyscy oprawcy żyją w przeświadczeniu swojej bestialności.
    Turpizm – sam w sobie jako zamydlacz dla oczu. Jako nośnik ukazania pewnych ról. Ale tylko jako środek i chyba w jednym miejscu. Bardziej poza tym z racji rygoru płynącego z zestawu, niż z potrzeby własnej. No ale takie TW.

    "„W oślepłych od ciemności oczach przykutego pobłyskiwał ognik zielonego szału” – to jest tak cholernie obrazowe, że zobaczyłem te oczy, ten ognik, te ciemność i ten szał. Kolejna cechu u Ciebie – czytam, czytam, jest zacnie, jest słownictwo, technikalia, szmery bajery i nagle jeb – jedno zdanie, które wyrywa mnie sprzed monitorka i jestem „tam” i widzę „to”. Uwielbiam." — a widzisz. To tera tak.
    Ja Ci pod trzeba ostatnimi Cmykami silnie pisałem, że coś tam podpierdolę. Że coś ach, a inne och. Ale nie podpierdolę pewnie.
    Za to ukradnę coś, na co nie mam wpływu, bo samo we mnie zamieszkało. Nie miałem wpływu. A to, co ukradnę, to magenta.

    "To jest opowiadanie drogi – drogi przez cierpienie. Drogi zmierzającej do końca. Drogi w znaczeniu metaforycznym" — to jest to, gdzie mówiłem, że w punkt. Oczywiście spanikowałem i dodałem ostatni dwuwers.
    "To opowiadanie drogi.
    Drogi czterdziestu lat więźnia." — o to, ale tylko dlatego, że często spierdzielam z głównej trasy, a nie chciałem iść na łatwiznę.
    A tak w ogóle, to jak miałem pół opka, już miałem zamiar je zdilejtować. Ooo.

    No i oczywiście finalne dziękuję. Dostałem dziś sporo pozytywnych kopów. Dupa boli.
    Jest git.

    A czy lepszy od Deus? - raczej tak, choć Kall może się nie zgodzić.
  • kalaallisut 3 miesiące temu
    Canulas Racja :D
  • Canulas 3 miesiące temu
    kalaallisut - hahaha - tak czułem.
  • Ritha 3 miesiące temu
    Can, tu tylko truknę, że przeczytałam odpowiedź dwa razy wczoraj, ale prądu brakło, by napisać jeszcze coś lotnego. Także wszystko coś roztłumaczył klarowne. A tekst świetny.
  • Canulas 3 miesiące temu
    Ritha, dzienks
  • krajew34 3 miesiące temu
    Wprawdzie nie na mój prosty rozum, ale widać, że w tekst włożono mnóstwo pracy i lśni odpowiednim połyskiem. Nie jestem w stanie dać jakiś obszerniejszy i odpowiedni komentarz, więc tyle musi wystarczyć. Pozdrawiam.
  • Canulas 3 miesiące temu
    Nie trza wychodzić poza własne zwyczaje. Jest git. Dzięki mr. Krajew
    Pozdrox
  • marok 3 miesiące temu
    Jakoś tak się zdarzyło, że nie czytałem tego typu tekstów często. Ale no są pewne reguły, są pewne obowiązki. No i oczywiście po pierwszym podejściu poległem. Nie zrozumiałem przekazu. Ale już za drugim razem po małej pomocy kogoś z zewnątrz dałem radę coś tam wynieść.
    No jest zajebiste. Znaczy się, pod kątem szoku spowodowanego zachwytem nad warsztatem i wykonaniem. Sorry wielkie, ale treść jest dla mnie nieco niedościgniona żebym się wypowiedział. Nie ten etap. Masz jeszcze jeden pozytywny kop, ale tym razem z przodu, bo dupy ci rozwalić nie chcę :)
  • Canulas 3 miesiące temu
    Bardzo komentarzowe "Wow" mnie poczyniłeś tym wpisem. Naprawdę.
    Tylko: "Ale no są pewne reguły, są pewne obowiązki." - z tym się nie zgodzę". Niby są, ale może bardziej: "dobre obyczaje". Nie obowiązki.
    Ciekawym, kto też Ci pomógł, no ale nic.
    Dzięki zatem za kop w jaja.
    Dziwnie to brzmi, ale radym.
  • Agnieszka Gu 3 miesiące temu
    Witam,
    Żeś zawyżył poziom TW makabrycznie, to raz.
    Mój prof od paleohistoryji mawiał, że ze strategicznego punktu widzenia najlepsze prace wystawia się na końcu, żeby dobić przeciwnika ;))
    Że poszatkowałeś mi jaźń - to insza sprawa.
    Że popłynąłeś - to tysz prawda, aczkolwiek pływasz wyśmienicie, więc nie ma problemu ;)

    "W wiecznej pustce zimny płomień przypominał blask śniegowy, który nie zdołał umknąć uwadze księżyca." — tym mnie przygwoździłeś
    "W oślepłych od ciemności oczach przykutego pobłyskiwał ognik zielonego szału." — osz...

    Całość — Mocarna
    Pozdrawiam :))
  • Canulas 3 miesiące temu
    O proszę. Czyli udało się wedle prawideł A.Gu. Super. Pierwsza z dwóch zacytowanych też mi się widzi.
    Dziekuję pięknie.
    Yuppii
  • nimfetka 3 miesiące temu
    Zacznę od: niesłychany rarytas, w którego antyczno-modernistycznej kadzi obowiązek jest się skąpać.
    Nim przejdę do mojej (nad)interpretacji, bo już coś sobie w głowie uknułam, nadmienię jeszcze o piekielnie dobrych fragmentach. Poczekaj.
    1. „W wiecznej pustce zimny płomień przypominał blask śniegowy, który nie zdołał umknąć uwadze księżyca. Pistacjowy roztop w objęciach swojej własnej śmierci. Uroboros spętany w czterech porach roku.“ – Konstrukcja tych trzech zdań. Całość tak onirycznie przedstawiona, z Twoim nieodzownym, zrównoważonym poczuciem dobrego smaku. Nie wspominając już o tym, że sama uwielbiam szukać miliona nieznanych mi, trudnych pojęć i nazw, aby potem nimi uraczyć w tekstach. Do tego jeszcze metafora. Uroboros, symbol cyklicznej samozagłady. W tym wypadku ogień, który pochłonie oprawców głównej postaci, a wydaje się być na ten moment ich sprzymierzeńcem.
    2. „Będzie leżał w barłogu, oblepiony lepkością własnego gnijącego mięsa, nadgryzany przez ogromne szczury. Będzie gnił toczony ropiejącymi ranami, w których muszyce – larwy wędrujące, złożą swe potomstwo. Tak samo, jak w kącikach popękanych ust.“ – Z taką cudowną plastycznością opisać zmaltretowane, podgniłe ciało. Wyśmienite.
    3. „— W bojaźni surowej nad wielkością świata, nie wiesz, coś utracił i czym jest utrata. Niebianka zlatując, cieszy wasze plemię. Nic, że was roztrzaska. Nic, że was pogrzebie.“ – Tutaj też. Mógłby funkcjonować jako do porzygu cytowany fragment kultowej powieści grozy.
    4. „Po umarłych polach płynął poszum samych słów ostatnich. Wkrótce odspołeczniały narody i odczłowieczały miasta. A zarówno ludzie jak zwierzęta, poznikały niczym polne kwiaty ścięte ostrzem kosy.“ – Koniec części prozatorskiej tego tekstu, nie mógłby zostać zakończony lepiej. No po prostu, dla mnie, fizycznie niemożliwe.
    Dobra, koniec tego ślimaczenia się.

    Ja zastałam przed sobą obraz upadającego totalitaryzmu. Sterroryzowanym społeczeństwem jest skazaniec, który przywykł do represji, uodpornił się na niemożebne cierpienie, został wyuzdany z poczucia strachu i ucisku, który towarzyszył na początku. Te otępienie wśród ludzi, brak jakiegokolwiek poruszenia, czy niepokoju, który był silnikiem napędowym dla zwyrodniałych władz – tutaj strażników, spowodował u nich utratę jakiegokolwiek sensu w wiarę we własne idee, utratę poczucia wcześniejszej dominacji nad indoktrynizowanym narodem. Teraz pozostały narastające nastroje wichrzycielskie, licha moc sprawcza podporządkowanej armii czy głów państwa. Jak dziecko, które zaprzestaje biernej obserwacji przemocy, nawet jeżeli ma się ona zakończyć zwęglonym naskórkiem.
    „Lecz już wyschła Lete.
    I wtedy Ereb upadł.“ – Niszczycielski ustrój upadł, a wraz z nim mordecze władze.

    Uwite mitologią grecką i niebanalną metaforą dzieło, za które ściągam przed Tobą niewidzialną czapę.
    Przecudowne.
  • Canulas 3 miesiące temu
    W sumie to lepiej odpowiedzieć dziś, bo raczej do jutra nic nie wymyślę. Wiem, że lubisz podobne treści i gdzieś tam po cichu liczyłem, że znajdziesz sie w gronie odbiorczyń, którym test siądzie, jednak naprawdę...
    Jakoś z butami w Twoją interpretację wchodził nie będę, poza tym, że oczywiście gra słów - sztos, ale bardzo sie cieszę, że wycytowałaś jedną z tych czterech rzeczy, która i mnie samemu podchodzi. Świetnie również umiejscowiłas Uroborosa. Jesteś po Wrotyczce i Rithcie trzecią osobą, która gdzieś tam jedną ze świec zdmuchnęła. Noo, Kall, coś powiedzmy też.
    Oczywiście wiele świec jeszcze płonie, ale niech płoną.
    Dzięki Nimfetka.
  • Maurycy Lesniewski 3 miesiące temu
    Napierdalasz słowami jak nie przymierzając koleś co balansuje na linie i jeśliby zrobił o milimetr za bardzo w przywódcy czy w lewo to by poszybował w swój ostatni lot, ale on, tamten gościu robi dokładnie takie kroki jak trzeba i nawet jak zrobi „fałszywy” to on tez jest skalkulowany i przemyślany, zaplanowany i chciany.
    Poszłaś tu chłopie po bandzie, chyba będę miał problem z wanny się wygrzebać... a chuj tam doleje sobie gorącej wody i jeszcze raz przeczytam!
  • Canulas 3 miesiące temu
    Hahahah, cudowne na wieczór. Dodaje kopa w dupsko. Superrr. Dzięki, Uryc.
    Ps. Ty naprawdę masz jakiś fetysz z tym ciągłym kąpaniem. 80% tekstów w wannie.
  • Maurycy Lesniewski 3 miesiące temu
    Canulas 98% :)
  • Canulas 3 miesiące temu
    Maurycy Lesniewski, matko bosko, co to się stanęło :)
  • jolka_ka 3 miesiące temu
    Najwspanialej, że skończyłeś właśnie w tym momencie i właśnie tym zdaniem.
    Znakomity tekst. Urzeka i wciąga od pierwszych zdań. Lubię w ten deseń, kiedyś próbowałam podobnie w swoim "Styksie", ale między tymi tekstami jest przepaść. Tutaj wszystko dopieszczone, wyważone. Najbardziej chyba na mnie podziałał moment o przytułku w sumieniu. To jest o autentyczności i autentycznie dotyka czegoś w środku, choć całość wydaje się bardzo surrealna. I ten upływ czasu, monotonia, a jednak przecież coś się zmienia.

    Chylę czoła za te poetyckie wstawki i za zmianę w kreacji więźnia, za zaskoczenie, że nie ma już potulnego, błąkającego się gdzieś w strzępach sumienia bohatera. Jest zmiana i od tej zmiany lecisz już jak burza. Myśli galopują :)
    Świetne.

    Mam tylko małą uwagę - obświecił... Czemu nie obświecił, w sensie wnętrze chyba oświecamy lub oświetlamy obojętnie co jest źródłem :x
  • Canulas 3 miesiące temu
    Ok, więc jakby tu...?
    Mam tak, że już po dniu wiem jaki będę miał stosunek do napisanego tekstu. Czuję czy coś zjebałem, a jeśli tak, jak wiele.
    Lubię ten tekst i tym bardziej szczerze cieszy mnie, kiedy mogę to dzielić jeszcze przez czyjś gust.
    Jakiś tak chyba to działa. Nie wiem.
    Z porównaniem do Styksu masz rację. Są podobne i naprawdę nie ma sensu wpychać którykolwiek na podjazd pierwszego miejsca. Niech koegzystują jako utwory konwencyjno-odczuciowo zbieżne. Naprawdę nie masz się tam czego wstydzić.
    Generalnie Ty jesteś często swoim własnym (swoją własną) ketem (katką?). Co z tego, że ustrugasz zajebisty tekst jak zaraz go spychasz zajebistszych. Autokanibalizm literacki.
    No i co by tu?
    Nie. Obświecił chyba zostanie, choć jeszcze się przyjrzę jutro.
    Dziękuwella.
  • Trening Wyobraźni 3 miesiące temu
    Dzień dobry!
    Przypominamy o obdarowywaniu zestawami – jutro o godz. 20.00.
    Pozdrawiamy :)
  • Trening Wyobraźni 3 miesiące temu
    Canulas, oto Twój zestaw:
    Postać: Potwór z lasu
    Zdarzenie: Wyprawa w Bieszczady

    Gatunek: Postapo lub Horror (do wyboru)
    Czas na pisanie: 24 luty (niedziela) godz. 19.00

    Powodzenia :)
  • Canulas 3 miesiące temu
    Dzienks
  • Trening Wyobraźni 2 miesiące temu
    Dzień dobry!
    Przypominamy o obdarowywaniu zestawami – jutro o godz. 20.00.
    Pozdrawiamy :)
  • Canulas 2 miesiące temu
    Byde
  • betti 2 miesiące temu
    Na początku miałam skojarzenie z Hiobem... skazaniec z pokorą znosi swój los, czekając na wyzwolenie, jednak tutaj jest silniej i mocniej... te pytania co dziesięć lat, cela pełna szczurów i tak myślę sobie, że może on umarł i ze swoimi oprawcami spotkał się w niebie na Sądzie Bożym. Czy wybaczy, czy ktoś z nas by wybaczył? Przeczy temu prośba o ostatnie pytanie. To brzmi jak wyrok. Jednak jest to zwycięstwo, być może było za każdym razem, przy każdym pytaniu...

    No i zobaczyłam szlak na Syberię, skazańców, tylko, ze im nikt nie zadawał takich pytań, a może zadawał, jako torturę. I taka refleksja, że trudno złamać ducha walki...

    Ten tekst zostanie we mnie, zostaną te pytania. I jeżeli autor miał zupełnie co innego na myśli, niech nie prostuje, proszę.
  • Canulas 2 miesiące temu
    Z Hiobem skojarzenie jest o tyle ciekawe, co i chyba naturalne. Nie będę odkrywał kart. Niech pływa w wielointerpretacyjnej przestzreni.
    Kłaniam się i tu.
  • Ritha miesiąc temu
    Okejos, tera tu :)
    We wstępie jest zamierzony błąd, ale noo zamierzony to raz, a dwa wstęp pewnie na potrzeby opowijskie, więc jedźmy dalej.

    No dobra, jest problem. Przeczytałam dwa razy i nie widzę błędów… A czytałam bardzo uważnie.
    Jedynie w przypisie:
    „Również przedstawiana jako kraina na zachodnich krańcach świata” – dziwnie wygląda zdanie zaczynające się od „również”, napisałabym: „Przedstawiana również”

    No dobszz, to tyle tutaj.
  • Canulas miesiąc temu
    Od groma
  • Ritha miesiąc temu
    Canulas czo? Są błędy? Jesę ślepa?
  • Canulas miesiąc temu
    Ritha, nieee. No w sensie, że takie "spoko". Radym.
  • Ritha miesiąc temu
    Canulas aaa, git. Zara będzie Holokaust, tez nie ma wiele.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania