TW #03 – Butelka do połowy pusta

Postać: Żul glamour

Zdarzenie: Seks w małym mieście

 

Dzień zapowiadał się sympatycznie. Jed drzemał pod ulubionym drzewem, w parku panowały cisza i spokój, a po błękitnym niebie leniwie dryfowały nieliczne puchate obłoczki. Słońce przyjemnie grzało pooraną zmarszczkami twarz, potęgując fetor przetrawionego alkoholu, wspartego nutą starego potu. Jednak ktoś gwałtownie przerwał błogą chwilę, potykając się o niego.

— Cholera, człowieku. Popierdoliło cię? Nie widzisz, że tu leżę? — psioczył, niezgrabnie próbując podnieść się z ziemi.

— Przepraszam — bąknął wystraszony mężczyzna i czym prędzej zaczął się oddalać.

— Sram na was. Słyszysz? — wycelował palec w znikające plecy. — Sram na ciebie!

Zniesmaczony sytuacją sięgnął po butelkę leżącą nieopodal. Była pusta, odlał się więc do niej i odstawił z powrotem. Uznał, że będzie to wyborny żart, jeżeli któremuś z kumpli zaschnie w gardle.

Cały dobytek miał na sobie. Nie musiał przejmować się pieniędzmi, pracą, ani domem. Był wolny. Zadowolony, ruszył chwiejnym krokiem przez park. Ludzie omijali go szerokim łukiem. Lubił ten dziwny rodzaj niewidzialności, kiedy jesteś, ale wszyscy wokół usilnie próbują cię nie widzieć.

Wreszcie zauważył młodego chłopaka, który przyglądał mu się spode łba.

— Co się gapisz? — zawołał na zaczepkę. — W mordę chcesz?

Młody był silny, wystarczył jeden szybki cios, żeby Jed wylądował na ziemi. Poczuł w ustach metaliczny posmak. Wokół zaczęła gromadzić się grupka gapiów, postanowił więc urozmaicić widowisko. Wypluł krew na buty przeciwnika i przetarł usta rękawem. Zarobił w ten sposób kopniaka w żołądek. Zwinięty do pozycji embrionalnej, uśmiechał się do świata. Czuł, że żyje. Chłopak stracił zainteresowanie, odwrócił się na pięcie i odszedł. Widać liczył na więcej, niż worek treningowy. Po jakimś czasie Jed pozbierał się z ziemi i wyszedł z parku.

Zatrzymał się przy pobliskiej kawiarni. Chwilę grzebał w śmieciach, aż natrafił na niedojedzoną jagodziankę. Wziął kawę, która została na stoliku i delektując się śniadaniem patrzył w witrynę. Studiował swoje odbicie, podziwiając każdą zmarszczkę i bliznę. Przygładził przetłuszczone włosy, zmierzwił brodę, żeby była jeszcze okazalsza. Znalezienie artysty, który zaprojektuje taką twarz, kosztowało go dużo czasu i pieniędzy, ale było warto. Był nie do poznania. Tylko w oczach czaiła się charakterystyczna zawziętość.

Oblizywał palce po skończonym posiłku, kiedy w głowie rozbrzmiał charakterystyczny brzęczyk. „Koniec zabawy, obowiązki wzywają” pomyślał wstając. Odstawił awatar z powrotem pod drzewo i zdesynchronizował się.

 

Siedział na łóżku, czekając, aż miną efekty odłączenia. Poszedł do łazienki dopiero, kiedy światło przestało razić i przeszły zawroty głowy. Przemył twarz zimną wodą, dokładnie się ogolił. Z lustra spojrzał na niego przystojny, pewny siebie mężczyzna. Starannie wybrał garnitur szyty na miarę. Dopasował koszulę, krawat i spinki do mankietów. Całość dopełnił drogą wodą kolońską.

Miasto jak zawsze było brudne i szare. Słońce już od dawna nie potrafiło przebić się przez warstwę smogu, zewsząd słychać było kaszel tych, których nie było stać na systemy filtracji. Zwykłe maski już nie wystarczały. Mimo to, nie mieli najgorzej. W większych miastach ryzykowne było wychodzenie nawet w kombinezonie, jeżeli nie był nowej generacji.

Samochód mijał smutne postaci, wędrujące chodnikiem. Jed przełączył widok z okna na leśną drogę, skąpaną w promieniach wiosennego słońca. Z głośników dochodziło świergotanie ptaków i szemranie strumyka. Wszystko, byle mieć jak najmniej styczności z rzeczywistością. Wrócił do niej dopiero, kiedy samochód zadokował. Przeszedł tunelem tlenowym do biura, gdzie powitała go młodziutka recepcjonistka. Wciąż pamiętał, jak krąglutki był jej tyłeczek. Idealna dziewczyna na raz, nie narzucała się, nie szukała kolejnej okazji. Mimo to wiedział, że nie odmówiłaby powtórki z rozrywki.

Dzień był taki, jak zwykle. Straszny. Mnóstwo maili, telefonów, pretensji i decyzji do podjęcia. Emocje kipiały w każdym i niewiele brakowało do wybuchu. Jednak jakoś przedryfował, udało mu się utrzymać na powierzchni szamba. Po pracy wyskoczył ze znajomymi na drinka, przechwalać się sukcesami. Przy okazji zabrał do domu dwie piękne kobiety. Wystarczyły odpowiednio dobrane słowa, połączone z kilkoma drinkami, aby były chętne. Zsynchronizował się z długonogą blondynką, podczas gdy druga ją zabawiała. Zamknął oczy i oddał się rozkoszy.

Po skończonej zabawie wyrzucił dziewczyny za drzwi, położył się w satynowej pościeli i założył aparaturę. Poczuł mrowienie, kiedy przez żyły wędrowała tetrodotoksyna, paraliżując układ nerwowy. Lekki zawrót głowy zasygnalizował synchronizację synaps i znów był w upragnionym miejscu, pod drzewkiem. Zadowolony wciągnął w nozdrza kwaśne opary przetrawionego alkoholu. Uśmiechnął się, sięgając po butelkę piwa, leżącą nieopodal. Opróżnił ją za jednym zamachem i skrzywił z niesmakiem.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 14

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Trening Wyobraźni pół roku temu
    Witamy nowy tekst! :)
  • pkropka pół roku temu
    Witam :)
  • 00.00 pół roku temu
    Przewrotne, nareszcie coś z uśmiechem. Świetne to było. :)
  • pkropka pół roku temu
    Miło mi :)
  • jesień2018 pół roku temu
    Bardzo fajne! Pomysł dobry, przedstawienie i język takież, choć powiem Ci, że tekst aż się prosi o ciąg dalszy - wygląda trochę jak wstęp do jakiejś grubszej przygody. Może pomyśl :) 5 dałam.
  • pkropka pół roku temu
    Rozważam, czy nie pociągnąć wzorem Agnieszki Gu i dopisywać wraz z kolejnymi zestawami. Polubiłam Jeda.
    Cieszę się, że przypadło do gustu.
  • Canulas pół roku temu
    Bardzo ciekawe, dające do myślenia. Niby z pozoru treść prosta, ale jednak. Niewolnictwo sukcesu pięknie tu współgra z wolnością dna.
    "Niczego się nie obawiam, bo niczego nie mam" - pasuje ty jak ulał.
  • pkropka pół roku temu
    Dobre podsumowanie :) Miło mi, że zajrzałeś głębiej.
  • Mia123a pół roku temu
    No i widzisz! Pkropka dałaś radę. Tobie nawet żul nie straszny. Genialny pomysł. Niestandardowy. Coś innego w twoim wykonaniu, ale tak samo dobre. I like it!
  • pkropka pół roku temu
    Dziękuję :)
    Jak na razie świniobicie było straszniejsze. Ale lekkiego zestawu mi nie dałaś ;)
  • Adelajda pół roku temu
    Lekko i przyjemnie napisane. Ciekawy zestaw i bardzo fajny pomysł. Płynie również z tego opowiadania przesłanie. Jakie? To już każdy musi sobie uświadomić, że nie zawsze mając wszystko, o ironio "mamy wszystko".
    Podoba mi się :)
    Pozdrówki.
  • pkropka pół roku temu
    Cieszy mnie, że Ci się spodobało, Adelajdo :)
    Święta prawda, szczęście nie równa się posiadaniu.
    Pozdrawiam :)
  • Dekaos Dondi pół roku temu
    Pkropko→Lepiej dostać po... twarzy, niż żyć w świecie nie za bardzo chcianym. Tu akurat miał wybór. Nie na 100%, bo to jeno awatar,
    ale zawsze. Dobrze to napisałaś i dobrze się czytało. Już wczoraj czytałem raz. Dziś drugi. Szczęście mieści się w umyśle.
    Po po cóż nam tkać ze złotych nitek ubranka, jak umysł zatroskany. Dla jednych w połowie będzie pusta, a dla innych - w połowie pełna.
    Aczkolwiek, czyżby zapomniał, że w butelkę nasikał? No tak. Coś za coś:)) Pozdrawiam-5
  • pkropka pół roku temu
    Bardzo dziękuję za miłe słowa Dekadosie Dondi :)
    Niesamowicie mi miło, że przeczytałeś więcej niż raz.
    Bardzo ładnie napisane o szczęściu. Zgadzam się w 100%
    Tak, zapomniał ;)
  • Justyska pół roku temu
    Bardzo mi przypadło do gustu. Podoba mi się ten kontrast, bogaty facet, mający dostęp do świata w którym może robić co chce.... Wybiera bezdomność. Synonim wolności? Bardzo ciekawa postać.
    Ode mnie 5 i pozdrowienia!
  • Justyska pół roku temu
    AAA I tytuł przewrotny
  • pkropka pół roku temu
    Justyska, dzięki wielkie. Cieszę się, że Cię zaciekawił :)
  • Wrotycz pół roku temu
    Dla mnie to raczej potrzeba masochizmu uwidacznia się w bohaterze, inna wersja, tyle że po przekształceniu:)
    Fajnie napisane!
    Pozdrawiam:)
  • pkropka pół roku temu
    Wrotycz, coś w tym jest ;)
    Dzięki!
    Pozdrawiam również :D
  • Wrotycz pół roku temu
    Bałam się, jak zareagujesz ;)
    Dzięki:)
  • pkropka pół roku temu
    Wrotycz, nie ma się czego bać. Tym bardziej, że jest mi miło - zobaczyłaś coś, co sobie o nim myślałam.
  • Wrotycz pół roku temu
    Fajnie, że Ty też:)
  • krajew34 pół roku temu
    Intrygujący tekst
  • pkropka pół roku temu
    Dzięki krajew34 :)
  • sensol pół roku temu
    ooo! a to dobry tekst! marzenie o oczyszczającym upodleniu się spełnione przez technologię. czyli, tutaj - ucieczka z jednego upodlenia w drugie. znam to troszkę z autopsji. na szczeście w naszym świecie nie potrzeba do tego takiej technologi. wystarczy kupić flaszkę i pójść do parku :)
  • pkropka pół roku temu
    Dziękuję Sensolu! Nie każdy ma odwagę tak iść do parku. ;)
  • Karawan 5 miesięcy temu
    No, to mam drugiego typa. Dziękuję ;) 5
  • pkropka 5 miesięcy temu
    Dziękuję Karawanie, że do mnie zajechałeś :)
  • Trening Wyobraźni 5 miesięcy temu
    Dzień dobry!
    Przypominamy o obdarowywaniu zestawami – jutro o godz. 20.00.
    Pozdrawiamy :)
  • Ritha 5 miesięcy temu
    Wyraziste. Lubię wyraziste teksty.

    „Cały dobytek miał na sobie. Nie musiał przejmować się pieniędzmi, pracą, ani domem. Był wolny” – to w punkt
    „Odstawił awatar z powrotem pod drzewo i zdesynchronizował się” – to cudne :D

    „ Zsynchronizował się z długonogą blondynką” :D

    Super żul glamour! Świetnie wyszło :)
  • pkropka 5 miesięcy temu
    Dziękuję Ritho. Cieszę się, że podeszło.
  • Basileus 5 miesięcy temu
    Dobre to to. Na początku myślałem, że gatunek rzucilas w diabły, a tu nagle taki zonk... Koniec końców wszystko się ze sobą ładnie spięło i zostawiło mnie z materiałem do przemyśleń. To lubię, 5.
  • pkropka 5 miesięcy temu
    Dzieki Basileus. Miło mi, że zostałeś z przemyśleniami. :)
  • Trening Wyobraźni 5 miesięcy temu
    pkropka, oto Twój zestaw:
    Postać: Samotna matka w spalonym domu
    Zdarzenie: Wycinka puszczy

    Gatunek (do wyboru): Bajka/Baśń/Legenda/Przypowieść lub Fantasy
    Czas na pisanie: 24 marca (niedziela) godz. 19.00

    Powodzenia :)
  • pkropka 5 miesięcy temu
    Dziękuję za piękny zestaw :)
  • Trening Wyobraźni 5 miesięcy temu
    pkropciu, w jakim gatunku wrzucić to na bloga?
  • Trening Wyobraźni 5 miesięcy temu
    https://treningwyobrazni.blogspot.com/2019/03/butelka-do-poowy-pusta.html

    :) (ps. wrzucone jako punk, jak coś to trukaj :))
  • pkropka 5 miesięcy temu
    Jest dobrze, dziękuję bardzo <3
  • Karawan 4 miesiące temu
    Przypadło mi w udziale przeglądanie przed oddaniem Korektorowi. Przejrzałem i mój Czepialski nie znalazł niczego do marudzenia. Gratuluję. Zwłaszcza ładnego zakończenia ronda (ciekawe ilu czytających zauważyło??) które poniżej przytaczam. Brawo! :)
    ..."odlał się więc do niej i odstawił z powrotem. Uznał, że będzie to wyborny żart, jeżeli któremuś z kumpli zaschnie w gardle."
    ... "Uśmiechnął się, sięgając po butelkę piwa, leżącą nieopodal. Opróżnił ją za jednym zamachem i skrzywił z niesmakiem."
  • pkropka 4 miesiące temu
    Witam Karawanie, miło, że zajechałeś. Super, że wyłapałeś zakończenie, taki smaczek ;)
    Dziękuję za przyjrzenie się pod kątem technicznym. <3

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania