Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!

TW #03 – Żywi lub martwi

Postać: Akwarysta sadysta

Zdarzenie: Rozmowa z psychologiem

Gatunek: Western (a raczej pastisz westernu z elementami romansu i groteski, wszystko kobiecym okiem, forma mocno eksperymentalna i mocno z przymrużeniem oka)

 

***

— Skąd masz rybę, Jones?

— Wyłowiłem.

— Skąd?

— Z dupy. Wyłowiłem i już. Z Missisipi.

— Szeryf Garret rżnie Mary na górze. To nie jest najlepszy moment…

Bam!

— Chciałem tylko dokończyć robotę.

 

…..

 

Występują:

– Szeryf Garret

– Billy Jones – bandyta, rewolwerowiec, poszukiwany listem gończym żywy lub martwy

– Dziwka Mary i przyjaciółki

– Jane – dziewczyna Billy’ego Jonesa, bardzo zła kobieta, choć ma też plusy

– Czarnoskóry pastor Samuel i jego czarnoskóra gosposia (kochanka) – wdowa Grace

– dr Colen – psychiatra objazdowy

– Zamordowana rodzina Daltonów

– Johnny – syn Daltonów, jedyny ocalały, przeżył, bo –> patrz punkt dziwka Mary i przyjaciółki (umrze w tym opowiadaniu jako pierwszy)

– Butch – właściciel Saloonu, rokujący przedsiębiorca w średnim wieku, zna wszystkich, wszyscy znają jego

– William McCall – łowca bizonów

– Indianie

 

…..

 

AKCJA!

 

Szeryf Garret właśnie posuwał Mary, gdy drzwi się otworzyły i do pokoju wpadł Butch. Nogi Mary wskazywały oba końce Drogi Mlecznej.

— Billy Jones przyszedł i powiedział, że taka nagroda, jaką za niego proponujemy, to jest kpina.

— Co, kurwa?! – Szeryf zerwał się z dziwki, dobywając broni.

— Zabił ostatniego Daltona i poszedł.

— Co?!

— No. I rzucił na stół rybę bez głowy.

— To jest przecież Dziki Zachód.

— Wiem. Wyłowił z Missisipi.

— Aha.

Zbiegli na dół.

 

*

W tym czasie Billy Jones wrócił do miłości swojego życia, krwawej Jane, która miała na swoim koncie piętnaście zabitych kobiet. Morderstwa nigdy nie zostały udowodnione. Szeryf Garret przymykał oko. Powiedzmy, że była przekonywująca.

— Znów się pieprzyłeś z tymi dziwkami, Billy Jonesie! — wrzeszczała Jane, rzucając w niego każdym przedmiotem, który znalazł się w zasięgu ręki i który jednocześnie udało jej się unieść. — Idę na potańcówkę z Williamem McCall, łowcą bizonów. A ty się wal!

 

*

— Doktorze Colen, nie radzę sobie z emocjami. Mój chłopak Billy Jones mnie zdradza, a ja go kocham, bo ma największe jaja w promieniu trzech stanów. Mentalne jaja, doktorze. Charakter się liczy w człowieku.

— Rozumiem, że pożycie się nie układa?

— On mnie zdradza, a ja nie mogę zabić tej dziwki Mary, bo wtedy szeryf Garret mnie aresztuje. To jego ulubiona dziwka. Co począć?

— Droga Jane, dużo masz na sumieniu. To cię gryzie. Miewasz koszmary?

— Nie, moje sny są jednolite. Biała kartka. Tabula rasa.

— Tęsknota za niewinnością i spokojem ducha. Powinnaś się wyspowiadać, dziecko.

 

*

— Pastorze Samuelu, ostatni raz byłam u spowiedzi dziesięć lat temu. Od tamtej pory zgrzeszyłam…

— Jane, nie mam tyle czasu dziś. Ku Klux Klan kręci się w okolicy. Wiesz, że nie oszczędzają nikogo, nawet duchownych. Moja gosposia Grace została sama. Jest czarnoskóra. Muszę wracać. Porozmawiamy jutro.

— Do jutra zgrzeszę jeszcze bardziej, pastorze. Doktor Colen twierdzi, że sobie nie radzę.

— Nikt z nas nie jest święty, dziecko. Idź w pokoju. I uważaj na tego łobuza Billy’ego.

 

*

— Jesteś moim kumplem, Butch?

— Jesteś pijana, Jane.

— Nie pomógł mi psychiatra, nie pomógł mi ksiądz, a ty jako barman potrafisz słuchać.

— No.

— No to słuchaj. Chcę utrzeć Billy’emu nosa. Umów mnie z McCallem, siedzi tam.

Rzut kamerą na stolik w rogu.

Jane zerknęła na stolik w rogu, założyła nogę na nogę, poprawiła wetkniętą w pończochę giwerę, rzęsy zatrzepotały, w gorsecie zatelepał biust. Butch polerował szkło. Spojrzał także. William McCall, zalany w trupa, opowiadał koleżkom o polowaniu na bizony. Jane wachlowała kartą dań. Tak, Saloon miał trzy gwiazdki. Butch nalał jej whisky. Myślał. Kumple McCalla kiwali z uznaniem głowami nad przygodami kompana.

— On też ma jaja, co nie? Jak Billy.

— No.

— No to się nada. Dziś jest potańcówka w mieście. Chcę iść z nim.

— Indianie kręcą się w okolicy. Może być gorąco.

— Trudno. Idź, podpuść go. Powiedz, że jestem panną Billy’ego i może mieć mnie i nagrodę za jego łeb, jeśli się postara. Dostaniesz pięć procent, Butch.

— Dziesięć.

— Stoi.

— Jesteś złą kobietą, Jane.

— Tylko wkurzoną.

— No dobra.

 

William McCall zabrał Jane na potańcówkę. Tańczyli do północy. Zdążyła się zakochać i zapomnieć o Billym. O północy zaatakowali Indianie. Porwali Mary. Garret dostał szału. Butch przeliczył potencjalne straty i też dostał szału. Billy Jones dowiedział się o McCallu i też dostał szału. Grace powiedziała pastorowi, że jest w ciąży. Samuel dostał szału.

Nazajutrz w samo południe, w tumanach tańczącego przed Saloonem kurzu, spotkali się Billy Jones i William McCall. Na Jonesa nie czatowali łowcy głów, bo wszyscy, z szeryfem na czele, ruszyli w prerie odbić dziwkę Mary.

Czas się zatrzymał. Tylko Jones i McCall, oko w oko, ryj w ryj.

Jane wstrzymała oddech. Jej los właśnie się ważył. Billy Jones nie będzie przyjemny, jeśli wygra i do niej wróci. Wolała, żeby wygrał McCall. Butch przyjmował zakłady. Pijany w sztok pastor Samuel postawił na Jonesa. Dr Colen czuł w nim jednak wypalenie, obstawiał McCalla. Zegar wybił południe. Indianie zaatakowali po raz drugi, robiąc Garreta i jego ludzi w chuja.

Billy Jones poległ z ręki wodza VigVigVam. Wódz nie chciał okupu, wystarczyła mu satysfakcja.

Jane poślubiła McCalla i razem z trójką dzieci polowali na bizony.

 

Wróć!

— Jane... Jane... Przybiłaś gwoździa, whisky ci nie służy. Gadałem z McCallem. Nie chce cię.

— Jak to nie chce? Ożenił się ze mną i polowaliśmy na bizony. Z dziećmi! O północy napadli Indianie.

— Chyba ci się śniło. McCall powiedział, że on z Billym Jonesem chodził do college'u i nie będzie świnią.

— No chyba sobie, kurwa, jaja robisz.

— Poważnie.

— Boże, nikt mnie nie kocha. Billy mnie zdradza, a Willie mnie nie chce. Zabiję się dzisiaj, Butch.

— Pogadaj może z dr Colenem jeszcze raz.

— On mnie nie rozumie, Butch. Ani on, ani pastor, ani nikt.

— Ja cię rozumiem, napij się, Jane. A tak w ogóle to Billy był tu tylko po to, żeby zostawić rybę, powiedzieć, że okup jest za niski i zabić Johnny’ego.

— I nie bzykał Mary?

— Nie.

— I innych dziwek też nie?

— Nie.

— Kocham go!

— To świetnie.

— Ale i tak chciałabym zabić Mary, jestem przed okresem.

— Rozumiem, napij się, Jane.

 

*

O północy zaatakowali Indianie.

 

…..

 

Ciąg dalszy nie nastąpi.

Średnia ocena: 4.8  Głosów: 18

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Basileus 3 miesiące temu
    "Nogi Mary wskazywały oba końce Drogi Mlecznej." – przy tym parskłem po raz pierwszy, a później to już nie zliczę. Świetnie się bawiłem, dzięki :) funf
  • Ritha 3 miesiące temu
    Basileo, po pierwsze dzięki za zestaw :D
    Po drugie, oglądałam duuuużo westernów.
    Fajnie, że ubawiłam :)
  • Dekaos Dondi 3 miesiące temu
    Ritha- Coś mnie pokusiło, by kuknąć. Nie żałuję bardzo i bardzo mi się tekst podobał.
    Dialog ciekawei!!!! zdaniem bym, bez balastu rozpraszającego.
    Sam pomysł i w ogóle!!!
    Występują ''Zamordowana rodzina Daltonów!!!
    Na końcu - Indianie - nic dziwnego, że dalszego ciągu nie budiet. Pozdrawiam→5
  • Ritha 3 miesiące temu
    Dekaos to jest wszystko przez Ciebie! :D Przez ten Twój tekst na Literkową, co wczoraj czytałam mnie na takie dialogi bez wtrąceń naszło!
    Fajnie, żeś się skusił i ze nie żałujesz :D
    Pozdrawiam również :D
  • Dekaos Dondi 3 miesiące temu
    mym*
  • Dekaos Dondi 3 miesiące temu
    Dlaczego ''eksperymentalna''? Normalna przecie:)
  • Ritha 3 miesiące temu
    No, u ciebie tak, u mła to raczej nowość :)
  • Agnieszka Gu 3 miesiące temu
    Witaj :))
    Ileż tu prawd życiowych w tym opowiadaniu :) Ale wniosek jest jeden - jak świat światem tylko barman cię zrozumie :))
    Bardzo fajnie skonstruowane, babskim okiem, opowiadanko :))
    Ubawiłam się setnie :)
    Pozdrowionka :))
  • Ritha 3 miesiące temu
    Helloł :D
    "Ileż tu prawd życiowych w tym opowiadaniu" - co nie? :D Całkiem życiowe. Barman Cię zawsze zrozumie.
    Dzięki piękne, Agu :)
  • madoka 3 miesiące temu
    Baba przed okresem to serio musi być wściekła. :p Ale czemu akurat padło na Mary?
  • Ritha 3 miesiące temu
    Taki już los dziwki Mary :)
  • pkropka 3 miesiące temu
    Uśmiałam się co niemiara. Świetne to to, lekkie, miłe i przyjemne. Z przymrużeniem oka, takie babskie. Bardzo mi się podobało.

    "Doktorze Colen, nie radzę sobie z emocjami. Mój chłopak Billy Jones mnie zdradza, a ja go kocham, bo ma największe jaja w promieniu trzech stanów. Mentalne jaja, doktorze." - strzał w dziesiątkę. Mentalne jaja <3

    Coś w tym jest, że barmani są najlepszymi psychologami. I najtańszymi.

    "Butch przeliczył potencjalne straty i też dostał szału." - lubię, jak szał jest przeliczony i rozważny.
  • Ritha 3 miesiące temu
    Mentalne jaja muszo być! To kołboje przeca!
    tak, tutaj barman tez robi za psychologa.
    Fajnie, że siadło, pkropko :)
    Dzięki za wizytę, pozdrawiam :)
  • Canulas 3 miesiące temu
    Ja pierdzielę.
    Już kapkę zmęczonym, ale no... naprawde coś nowego i innego.
    Sporo humoru, kilkukrotnie puszczone oko. Zabita rodzina Daltonów. I Indianie.
    Ech, wszyscy są w gazie, tylko ja jakiś tłumok.

    "— Boże, nikt mnie nie kocha. Billy mnie zdradza, a Willie mnie nie chce. Zabije się dzisiaj, Butch." - Zabiję.
    Całkiem spoxon. Wybacz do dupy komentarz. Ledwiem żyw.
  • Ritha 3 miesiące temu
    Ogonek dopisany :)
    Dzięki Canu, że dopełzłeś pomimo zmęczenia. Żaden tłumok, przestań.
    Noo, takie inne opko, rozbudziło mnie pisanie tego. Trza mi było w humor odskocznię.
    Pozdroxy :)
  • jesień2018 3 miesiące temu
    Ritha :-D To się nazywa inteligentny humor! ;) Bardzo fajnie Ci wyszło! Dobrze, że były te postaci przedstawione na początku, to sobie co i rusz sprawdzałam, kto jest kto. Tylko mała uwaga dotycząca obcych nazwisk - jeśli na końcu masz połączenie samogłoski i spółgłoski, nie dajesz apostrofu, więc: "McCalla", "Billym" itd. Dwie samogłoski na końcu - apostrof potrzebny, czyli "Billy’emu" jest ok. Fajnie było przeczytać coś zupełnie innego, Ty to jesteś wszechstronna, no. Pozdrowienia!
  • Ritha 3 miesiące temu
    Ok, widzisz, właśnie bardzo mocno się zastanawiałam nad odmianą tych imion, dzięki za sugestię! Zaraz nareperuję :)
    Naszło mnie na coś innego, w dawnych, mrocznych czasach pisałam tylko w taki, heheszkowy deseń, teraz wracam do tego od święta. Cieszę się, że odbiór pozytywny.
    Buziole, pozdrawiam :)
  • Ritha 3 miesiące temu
    "jeśli na końcu masz połączenie samogłoski i spółgłoski, nie dajesz apostrofu, więc: "McCalla", "Billym" itd. Dwie samogłoski na końcu - apostrof potrzebny" - to sobie zanotuje w głowie, to jest bardzo świetne info, nie wiedziałam
  • kalaallisut 3 miesiące temu
    Rit :D padam już z uśmiechem!
  • Ritha 3 miesiące temu
    No to świetnie :D
    Dzięki, Kall :)
    ps. Fajnie, że skusiłaś się na tw :)
  • Wrotycz 3 miesiące temu
    Gdzieś od połowy pogubiłam się totalnie. Marny ze mnie czytelnik. albo pora późna i komórki nie odprowadzają info z tekstu tam, gdzie powinny.
    Sorry, Ritha.
  • Ritha 3 miesiące temu
    Haha, Wrotycz, bo to trzeba wejść w odpowiedni stan umysłu (taki na pół głupawkowy;))
    Nic się nie dzieje, dziękuje za wizytę, pozdrawiam :)
  • Wrotycz 3 miesiące temu
    Ritha - święta z Ciebie osoba :)
  • Ritha 3 miesiące temu
    Oj, tu żeś raczej nie trafiła :D
    Dobry pijar to podstawa ;)
  • Mia123a 3 miesiące temu
    Na koniec tego szalonego wieczoru, nie mogłabym sobie, nie pszeczytac groteski w Twoim wykonaniu. No no. Jeszcze chwil przyjemności. A raczej śmiechu. A raczej płaczu że śmiechu w pewnym momencie. Szacuneczek. Brawo rittthaaa.
    Sory za niepoprawnisc gramatyczną, senna żem. Pozdrox.
  • Ritha 3 miesiące temu
    Hehehhe, gites Mia. Senna żem i ja. Taki odmóżdżacz spłodziłam. Fajnie, że uśmiech był. Dzięki piękne, pozdrawiam
  • sensol 3 miesiące temu
    Ritha - usuń byka: koleszka. najlepsze jest na początku samym: nożyconogi drogowskazy galaktyczne. potem się pogubiłem podobnie do wrotycz. ach! i polegli daltonowie. tyż dobre :)
  • Ritha 3 miesiące temu
    Kolaszka... Dżizas, juz poprawiam. Tak drogowzskazy galaktyczne siadly wiekszosci, od polowy humor bardziej dla kobiet.
    Dzięki, Sensol za wizytację :)
  • Freya 3 miesiące temu
    Fajnie jest...
    Te linie dialogowe, że bez narracji też preferuję, to ważny wyraz czasów emocjonalnych:) Pzdr
  • Freya 3 miesiące temu
    Kurwa, nie jestem polityczny, jejku!
  • Freya 3 miesiące temu
    Kurde, cały czas czytam tego M. Connell'ego, (tak gdzieś w trzech czwartych jego twórczości) kurwa, no pod wrażeniem zajebistym. Co to jest do chuja?
  • Ritha 3 miesiące temu
    Tak, Freya, naszlo mnie na dialogi bez narracji.
    Mowy nienawisci sporo w tekscie, to fakt :DD
    M.Connel'ego nie znam. Czytaj, czytaj, bydziesz jeszcze madrzejszy.
    Pozdrówki
  • Freya 3 miesiące temu
    Tam no teges :)
  • 00.00 3 miesiące temu
    Porąbane, uśmiech był. Zestaw zaliczony wystrzałowo. :)
  • Ritha 3 miesiące temu
    Tak, porabane :D Ubawilam sie piszac.
    Dzieki, Szu :)
  • Light 3 miesiące temu
    No, pokręcone. Z tą rybą całkiem śmieszne :d
  • Ritha 3 miesiące temu
    Dzięki Light :))
    Pozdro
  • fanthomas 3 miesiące temu
    Parodia westernu a ja lubię parodie
  • Ritha 3 miesiące temu
    Git :)
  • Lamb 3 miesiące temu
    Ano takie kowbojskie klimaty. To śmieszne:
    ,,O północy zaatakowali Indianie. Porwali Mary. Garret dostał szału. Butch przeliczył potencjalne straty i też dostał szału. Billy Jones dowiedział się o McCallu i też dostał szału. Grace powiedziała pastorowi, że jest w ciąży. Samuel dostał szału."
    ,,Jane wstrzymała oddech. Jej los właśnie się ważył. Billy Jones nie będzie przyjemny, jeśli wygra i do niej wróci. Wolała, żeby wygrał McCall. "

    No taka opowiastka, urocza, kobiecym okiem.
  • Ritha 3 miesiące temu
    Hejo, nooo tutaj to trzeba wbić się w tok myślenia, by siadło. I lubić kowbojski klimat. Dzięki piękne za wizytę :) Nie pamiętam kiedy ostatnio miałam taki luz i bekę piszac coś. Dla samego procesu warto było, aż mi piszczało we łbie, by zluzować.
    Buziole przesyłam :)
  • Ozar 3 miesiące temu
    Ciekawy a do tego śmieszny tekst. Czasami odpływałem gdzieś daleko, ale później jakoś wracałem. Nie wszystko kumam, ale powiedzmy większość. Wydaje mi się, że jest tu dużo prawdy, takiej życiowej prawdy, przykład "Tylko barman cię rozumie". Tu dziwka, tam szeryf, ciekawie powiązane. A zdanie "największe jaja w promieniu trzech stanów – mentalne jaja – kurde znakomity. No i ci Indianie, którzy co rusz atakują... Lubie westerny, kiedyś oglądałem je nałogowo, ale od chyba tak 10/15 lat zdechły. Ostatni taki znany to ten "Tańczący z wilkami". Nie wiem, czy dobrze kumam, ale wyczuwam tu chyba jakiś pastisz w tego gatunku, coś ala parodia tego gatunku.Dla mnie 5 za pomysł i ciekawe wybrnięcie z dość trudnego zestawu. Rotha jeszcze raz przepraszam za chamówę, aż mi kufa głupio, że akurat moje słowa uderzyły w ciebie. Żem jest złośliwy dziad.
  • Ritha 3 miesiące temu
    Ozzarro, tu jest pastisz kilku westernów, nie wiem co mają w sobie filmy z tego gatunku (bo zapewne nic niesamowitego, wszystkie przeca podobne - kowbojem, bandyci, dziwki, szeryf itp.), ale dzialają na mnie kojąco i oglądam cyklicznie. W "Za kilka dolarów więcej" bodajże poszukiwany listem gończym dopisał na ów liście gończym dwa zera, bo uważał, że za nisko wycenili jego łeb - tutaj to sparodiowałam. Ogólnie świetny western, polecam. Polecam też Dobry, zły i brzydki, Bez przebaczenia, Rio Bravo, nie wiem co jeszcze, nie pamietam tytułów, z nowszych - Django <3, Nienawistna ósemka <3 <3
    Że częsci nie rozumiesz to nic dziwnego - miałam głupawke pisząc plus to, że jest to mocno kobiecym okiem.

    Ozar, jest git, w porzadku, kazdy czasem mówi cos, czego żałuje, grunt by wyczuć, kiedy się przegina. Zalezy mi na milej atmosferze wokół TW, bo to przecież zabawa, czyli powinna bawic, a nie rodzić kwasy. Czego Tobie, sobie, nam, im, i wszystkim zyczę. Piękny gest w strone Sęsola.
    Dzieki za wizytę. Pozdrowienia slę :)
  • Ozar 3 miesiące temu
    Ritha dzięki za zrozumienie. Z sesolem zupełnie bez sensu były nasze wojny. Wymienione przez Ciebie westerny znam, bo kiedyś oglądałem westerny na okrągło. Dla Ciebie podziw i wielkie dzięki za TW. To rzeczywiście taki wymuszony wysiłek dla łeba i za to chwała. Jak możesz to mi wybacz, to jakaś moja złośliwa cześć umysłu się wtedy włączyła.
  • Ritha 3 miesiące temu
    Ozar ej, TW to przeca nie moja zasluga, to Canulardo wymyslil, a teraz w tym glowkuje kilka osob.
    Juz przestan sie kajac :D Jest git!
  • Pan Buczybór 3 miesiące temu
    Szalone, bardzo skrótowo opisane i minimalistycznie (co jest raczej dla ciebie nietypowe), ale ma coś w sobie. Mimo niewielu środków udało ci się stworzyć coś fajnego i interesującego. I nawet miejscami Mar zajechało...
  • Ritha 3 miesiące temu
    Helloł, taa, troszku nietypowe. Noo, to spoczi, ze fajne. I Mar zajechalo, aj noł :D
    Dzięki, Bucz
  • franekzawór 3 miesiące temu
    Dobre to jest, dobrze się bawiłem.
  • Ritha 3 miesiące temu
    To git, Franek :)
  • Karawan 3 miesiące temu
    No gratulejszyn ;) Wynalazłaś Pani nowy kierunek literatury opowijskiej: Slapstickowy western. I co? Da się? Da się!! 5!
  • Ritha 3 miesiące temu
    Oczywiście, że się da! :)
    Dzięki, Karawan
  • Trening Wyobraźni 3 miesiące temu
    Dzień dobry!
    Przypominamy o obdarowywaniu zestawami – jutro o godz. 20.00.
    Pozdrawiamy :)
  • Margerita 3 miesiące temu
    Ha ha czytając się roześmiałam jaja ma wielkości trzech stanów
  • Ritha 3 miesiące temu
    :)))
  • pasja 3 miesiące temu
    Witam
    Początek kojarzy mi się ze Spadkobiercami, serial komediowy polegający na tym, że nie ma tam sztywnego scenariusza, a wszystkie skecze odgrywane są ad hoc. To sceniczna, improwizowana parodia konwencji amerykańskiej opery mydlanej. Twórcy Spadkobierców naśmiewają się z hitowych amerykańskich produkcji jak Dynastia,Dallas,czy Santa Barbara. Ty zrobiłaś parodię westernu tworząc obraz niespójny i zmącony wątkami komediowymi i romansowymi. Takie spaghetti westernów.

    W przypadku westernu określenie gatunku wydaje się proste – Dziki Zachód, kowboje i Indianie, moja strzelba, mój kucyk i ja. wcale nie jest takie proste i ograniczanie się do tych elementów wydaje się niesłuszne, jako że elementy klasycznej opowieści bywały już niejednokrotnie przeszczepiane inne tereny – do Australii, Mandżurii, Kazachstanu, w Bieszczady i na Ziemie Odzyskane, a nawet… w kosmos np. Odległy ląd.
    Western to klasyka to John Wayne czy James Stewart strażnicy sprawiedliwości, a Clint Eastwood jako bezimienny mściciel robił porządki w kolejnym mieście bezprawia.
    Twój western to antywestern, wariacja na temat tego wszystkiego, co zainspirowało się legendami o tym jak zdobywano Dziki Zachód. Jednak coś ma, jak to mówi sensol. Zabawa udana. Jednak brakuje trupów( około 40 ) i rżenia koni.
    Może i western to dziś martwy gatunek, ale ja lubię Rio Bravo i brzmienie trąbki i 3:10 do Yumy i jeśli będzie dostarczał dobrej rozrywki to niech sobie nie żyje zdrowo jeszcze przez wiele lat.

    Nie, moje sny ją jednolite?... chyba są

    Pozdrawiam niedzielnie
  • pasja 3 miesiące temu
    *żyje bez nie
  • Ritha 3 miesiące temu
    Dzień dobry, pasjo :)
    Po pierwsze tak - tu tak wszystkie skecze odbywały się ad hoc :D

    "Ty zrobiłaś parodię westernu tworząc obraz niespójny i zmącony wątkami komediowymi i romansowymi. Takie spaghetti westernów" - o,o,o, dokładnie :D
    Wiem, ze brakuje trupów, ale szkoda mi było ich ubijać, tych moich bohaterów stworzonych naprędce. Jest za to zamordowana rodzina Daltonów :3
    I jeszcze babola wyłapałaś - pięknie, już poprawiam.

    Dziękuję za wizytę i szeroooki komentarz :)
    Pozdrawiam
  • Trening Wyobraźni 3 miesiące temu
    Ritha, oto Twój zestaw:
    Postać: W porę odcięty wisielec
    Zdarzenie: Gorący asfalt, zimna twarz

    Gatunek (do wyboru): Bajka/Baśń/Legenda/Przypowieść lub Fantasy
    Czas na pisanie: 24 marca (niedziela) godz. 19.00

    Powodzenia :)
  • Justyska 3 miesiące temu
    "O północy zaatakowali Indianie. Porwali Mary. Garret dostał szału. Butch przeliczył potencjalne straty i też dostał szału. Billy Jones dowiedział się o McCallu i też dostał szału. Grace powiedziała pastorowi, że jest w ciąży. Samuel dostał szału." hahaha"))
    Super, trudno się nie uśmiechnąć:))
    Pozdrawiam i rozumiem Jane:)
  • Ritha 2 miesiące temu
    Dzięki, Justyś. Fajnie, że usmiech był :) Tez rozumiem Jane ;D
    Pozdrawiam
  • Trening Wyobraźni 2 miesiące temu
    https://treningwyobrazni.blogspot.com/2019/03/zywi-lub-martwi.html

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania