Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!

TW #04 – Cykl

Postać: W porę odcięty wisielec

Zdarzenie: Gorący asfalt, zimna twarz

Gatunek: Nie jestem w stanie napisać ani baśni ani fantasy, przykro mi, zawarłam jedynie, hm, elementy (typu słowo ”magia”, takie rzeczy)

ps. Nie wykluczam, że podejdę do zestawu jeszcze raz, w inny sposób.

***

 

Wizję przyszłości miał zbyt mętną, by na niej bazować i móc myśleć dalej niż „tu i teraz”. A „tu i teraz” bolało na tyle, aby określić je granicą. Spojrzał przez okno jeszcze raz, ostatni, jeszcze raz dopił herbatę, ostatnią, być może.

Zakładał, że „być może”. Jakaś pieprzona, niesubordynowana część mózgu miała nadzieję na cud. Na magię. Magiczny sposób, w którym odmieni się jego los. Pach! Czary mary, fiku mik, zachce mu się żyć.

 

A potem się powiesił. Normalnie, łatwa robota – krzesło, sznur, żyrandol. I ta sama część mózgu szeptała, że robi źle. Ale popchnął krzesło dokładnie w momencie, gdy kobieta wróciła z zakupami. Głupia, empatyczna cipa, która złapała go za nogi i w kanonadzie wrzasku i wycia, podstawiła krzesło z powrotem, ciągle wrzeszcząc, że go kocha i czy go popierdoliło. Dosunęła stół, kazała się nie ruszać, wyjąc, płacząc i mówiąc, że kocha i czy go popierdoliło, przyniosła nóż, baa, przybiegła z nim, ostatecznie przecinając sznur.

A potem ją poturbował, krzycząc, że jest szmatą i nie jej życie, więc nie miała prawa decydować.

A potem kochali się, aż zasnęli wycieńczeni salwą emocji.

 

Rano spakowali rzeczy i ruszyli w świat. Zastanawiał się, czy czekał poprzedniego wieczoru, aż usłyszy przekręcany w zamku klucz. Czy go faktycznie słyszał, czy to tylko opatrzność, ręka Boga, łaskawy los?

Czyli wracając do początku poprzedniego akapitu – nie, nie powiesił się.

 

Trampki, włosy spięte w kucyk gumką recepturką i dwuczęściowy dres. Mimo to wyglądała ślicznie. On przyodziany podobnie, jedynie kucyka nie miał z czego zapleść. Dwa plecaki, zero chęci. Baranki chmur sunące po niebie. Ktoś ich wkomponował w tę bajkę, w entourage wypełniony brakiem sensu, gdzie następujące po sobie jednostki czasu nakazują również wbić się w rytm. Coś go odrzuciło, być może on sam. Dużo niepewności, niejasnych reguł, zasad, zgodnie z którymi to wszystko się toczyło. Nie lubił ogólników, wolał konkrety. Świat wydawał mu się w tym momencie jednym wielkim wymijającym ogólnikiem. Ona studiowała rozkład jazdy PKS’ów. Jak pseudostrateg udający, że ma plan. Wiedział, że to tylko taki okres przejściowy, czas od – do. Od wczorajszej próby do następnej. Cykliczny wyrzut emocji. Być może miał skłonności do uzależnień. Dopalający się w gębie pet i dwie butelki Żywca w plecaku zdawały się potwierdzać. Od emocji również można się uzależnić. Wywołują erupcję hormonów, te z kolei wpływają na nastrój i tak w kółko. Kolejna układanka, na którą nie miał wpływu, a którą próbował nagiąć, dopasować, uelastycznić pod siebie. Słońce prażyło bardziej niż w ciągu ostatnich dni. Było gorąco, cholernie gorąco. Dziewczyna powiadomiła, że PKS mają za czterdzieści minut i jeśli chce, mogą się przejść. Złapią go na kolejnym przystanku, bez sensu tak tu trwać. Ruszyli. Ciągły ruch minimalizujący intensywność myśli. Pierdolonych niezmaterializowanych słów. Znów zapragnął się powiesić. Lubił ten stan tuż przed. To jak każda pojedyncza myśl krzyczy coś, co potwierdza lub przeczy kolejnej. Może to były tylko nowe początki. Może potrzebował zacząć jeszcze raz. I jeszcze, i jeszcze, i znów. Coś sobie założyć, postanowić, obmyślić plan. Zastanawiał się tylko dlaczego ona trwała obok, równolegle z nim. Toksyczność sytuacji, powtarzający się cykl.

 

A gdyby zrobił to inaczej. A gdyby rzucił się pod samochód. Co czułby wybity w przestrzeń, wyrzucony w dal. Poddany sile pędu, zanim mózg zdefiniuje ból. Gdyby mógł podłączyć się do symulatora, dzięki któremu czuł właśnie ten stan, jednocześnie nie mając świadomości, że to nie naprawdę. Lubił czuć wszystko naprawdę. Gorący asfalt, zimna twarz, czarny worek i jej płacz. Usłyszał swoje imię. Powiedziała, że znów się zamyślił.

Średnia ocena: 4.4  Głosów: 20

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • madoka 3 miesiące temu
    Co ja mam powiedzieć? Nie znam się, ale z ciekawością czytałam do końca. Lubię takie romantyczne historie. :)
  • Ritha 3 miesiące temu
    Romantyczne? Noo, kazdy widzi, co chce zobaczyc ;) Dzieki za wizytę, Madoka :)
  • Basileus 3 miesiące temu
    "Dużo niepewności, niejasny reguł, zasad, zgodnie z którymi to wszystko się toczyło." – niejasnych reguł chyba miało być :P

    Szczerze napiszę, że tym razem upy mi nie urwało. Pod względem technicznym itd. jak zwykle bardzo dobrze. Czwóreczka.
  • Ritha 3 miesiące temu
    Hellol, babola poprawiam ;) Dzięki za szczerą opinię, nie mialam weny tym razem tkac sztucznej historii, naszlo mnie wyrzut mysli.
    Pozdro :)
  • Light 3 miesiące temu
    Pomysł z tą śmiercią, z wyimaginowanymi obrazami jakie tworzy bohater w pamięci i ta ciekawość co mógłby przeżyć - super. Reszta jakoś mi się rozjeżdza. W sensie wykonanie takie no nie wiem, brakuje mi jakiejś grozy, szaleństwa w tym wszystkim albo twistu, że jednak zrobił to o czym myślał. Bez ocenki :D
  • Ritha 3 miesiące temu
    Ma sie rozjezdzac. Moje łulubione (wlasne) opka sa z tych rozjezdzajacych sie. Szukam takiej drogi. Twis? Nie ma problemu, 3 sekundy i ubity, nie w tym sęk. Chodzi o poczucie, ze jestem zadowolona z tekstu, a to nie zawsze jest kompatybilne z zadowoleniem odbiorcow. Wiesz, czasem piszę dla samego procesu.
    Dzieki, Light
    Pozdro
  • Light 3 miesiące temu
    Ritha no jasne. Różne są gusta :)
  • Karawan 3 miesiące temu
    " Nie jestem w stanie napisać ani baśni ani fantasy," - jaja se tu niektórzy robią!! W stanie to można być pozawałowym albo niedopitym, ale w pisaniu? Może nie leżeć, ale po to jest TW by trenować! k mać! I proszę ni pisać, że nie jestem w stanie. Gdyby to napisała Margo to zastanawiałbym się nad prawdą czasu i ekranu ale Ritha?? Afe fe!! Pełne oburzenie!!. Nie wierzę i jusz!!
    Napisane jakby to pisała Ritha czyli płynnie, wciągająco, sprawnie. Tyle, że... sama Pani wiesz czymu sie oburzam ;))
  • Ritha 3 miesiące temu
    Noo, taa trenować. Wszystko można, Karawan, po warunkiem, że się chce. Staram się wpasowywac w gatunek zwykle, wyjatek potwoerdzajacy regułę ;)
    Dzięki za wizytę :)
  • pkropka 3 miesiące temu
    Niezłe. Lubię takie związki, jak przedstawiłaś. Ale czemu nie bajka? :(
    Gdzieś tam kilka razy zgubiłaś ogonki:
    "spięte w kucyk gumka recepturka" , "na która nie miał wpływu"/
  • Ritha 3 miesiące temu
    Hejo, nie umiem bajek pisać niestety :)
    Ogonki poprawiam, dziękuję za wizytę :)
  • Wrotycz 3 miesiące temu
    Energia, energia, energia... temat mi narzucił zupełnie inne tempo akcji, a tu bohaterowie w tak mocno zakręconym ruchu.
    Bardzo ciekawe przedstawienie desperacji.
    Podoba mi się. Daje kopa.
    5.
  • Ritha 3 miesiące temu
    Brakuje mi pędu w pisaniu ostatnio, za bardzo wszystko męczę (kiedyś szło samo). Tutaj chciałam go trochę wytrącić.
    Dzięki, Wrotycz :)
  • Mia123a 3 miesiące temu
    Mnie się tam podobało! Czytłam z chęcioł. Ale wisz co? Gdyby tam upchać dziecko z trojgiem oczu, to by dopiero była bajkaaaa :)
    Pozdrox
  • Ritha 3 miesiące temu
    No, taaa, wtedy tak, wtedy byłaby baja :)
    Dzięki, Mia :)
  • Trening Wyobraźni 3 miesiące temu
    Witamy nowy tekst! :)
  • jagodolas 3 miesiące temu
    Kurła intensywne to. Jak poimprezowa szarpanina nad ranem. Fajne
  • Ritha 3 miesiące temu
    Dzięks, jagodolas ;)
  • jesień2018 3 miesiące temu
    Nooo trochę szkoda, że nie baśń, ale podobał mi się klimat. Ładnie napisane, wczułam się. I zakończenie też fajne. (5:)
  • Ritha 3 miesiące temu
    Nie, nie szkoda :D
    Jestem w stanie napisać prawie wszystko, poza tymi dwoma gatunkami (zupełnie serio mówię). Napisałam szybko, by czuć psychiczny luz, ale nie zamykam sobie furtki na drugie podejście. Zobaczymy.
    Dzięki, jesień :)
  • sensol 3 miesiące temu
    Dziewczyna zapewne nie uratuje chłopaka. poruszyłas ciężki temat w tej miniaturce. czytałem Portret Podwójny Grzebałkowskiej. bywa, że nie ma ratunku dla takich ludzi. Prędzej czy później zrobią to. trudno to zrozumieć ale tak się dzieje. to pewnie skutek depresji endogennej, czyli takiej wynikającej z wnętrza duszy, nie z obiektywnych czynników zewnętrznych. (zgrabnie - jak zwykle - napisane - gratulejszyn :))
  • Ritha 3 miesiące temu
    Hej, nie czytałam tego Portretu, chciałam ukazać pewien cykl, który nie zostanie przerwany końcowym twistem właśnie, uzależnienia od pewnych emocji, stanów, zapętlenie poczucia bezsensu, takie różne - zapewne więcej chciałam ukazać, niż ukazać się udało.
    Dzięki za wizytę, pozdro
  • sensol 3 miesiące temu
    Ritha udało się na tyle ile może się udać w tak krótkiej formie. jest OK.
  • Ritha 3 miesiące temu
    sensol git :)
  • Lamb 3 miesiące temu
    ,,podstawiła krzesło z powrotem, ciągle wrzeszcząc, że go kocha i czy go popierdoliło. Dosunęła stół, kazała się nie ruszać, wyjąc, płacząc i mówiąc, że kocha i czy go popierdoliło" - to fajne, dobrze oddaje emocje takiejnsytuacji, przy tym - ma nieco wydźwięk humorystyczny.

    ,,A potem ją poturbował, krzycząc, że jest szmatą i nie jej życie, więc nie miała prawa decydować.
    A potem kochali się, aż zasnęli wycieńczeni salwą emocji.'' - typowa love/hate relation. Ładnie ujęte.

    ,,Trampki, włosy spięte w kucyk gumką recepturką i dwuczęściowy dres. Mimo to wyglądała ślicznie. '' - nooo to jej, kurwa, zazdroszczę :)

    ,,Od emocji również można się uzależnić.'' - O taaak. Niesmowicie prosto podana, jakże celna, w dziesiątkę, mądra i wnikliwa myśl. Pokłony.

    ,,Lubił czuć wszystko naprawdę. Gorący asfalt, zimna twarz, czarny worek i jej płacz. Usłyszał swoje imię. Powiedziała, że znów się zamyślił.'' - PRZEGENIALNA KONCÓWKA.

    Bardzo ciekawy bohater, tekst moim zdaniem niezły, ostatnie zdanie - sztos przeogromny. Mmmm.
  • Ritha 2 miesiące temu
    Helloł! Love/hate relation taa, czeste u mnie, np. Hot dogi ze stacji shell, ktore w zasadzie moglyby byc prequelem Kronosa. Mam ciagaty pisarskie w ten desen jakos.
    Dzięki piekne, Lamb <3
  • Lamb 2 miesiące temu
    Ritha, moglyby! To jest genialna mysl.
    A do Kronosa blagam, wroc, bo to jedno z Twoich najlepszych, wg mnie, dokonan.
  • Ritha 2 miesiące temu
    Lamb może wrócę, myślę o tym opku czasem :)
  • Adelajda 2 miesiące temu
    Trochę coś ukuło, ale zestaw jest jaki jest.
    Zgrabnie napisany tekst, ale mam lekki niedosyt. Choć zakończenie jest ładne, subtelne i bardzo wyraziste.
    Całość mi się podobała, przemyślana.
    Utwór pozostawił mnie z tym dziwnym uczuciem.
    Pozdrawiam.
  • Ritha 2 miesiące temu
    Zestaw akurat mi sie spodobal od razu, gorzej z gatunkami (tak, byde marudzic:)), gatunki - brrr.
    Dzieki piekne za wizytę, Adelajdo :))
    Pozdrówki
  • Canulas 2 miesiące temu
    Wspaniały wstęp :)

    Zaczyna sie wybornie. Autoprzekorność już stosowałaś i to jest coś tylko, ale to TYLKO TWOJEGO. Widzę to u Ciebie drugi raz. rzucanie sobie drewna pod nogi, ale bardzo, bardzo delikatne.
    Te wszystkie: "że coś, ale może nie", daje wymiar jakiejść poetyckiej niepewności albo prędzej "wszystko-mi-jednośći-. Niedbałości pozornej.
    Dobry zabieg. Dopiero teraz go rozgryzłem.

    Ja pierdolę, ale klimat. Aż mam chęć Cię wyrzucić z TW-Team tylko po to, żebyś mogła wygrać i potem przywrócić. Straszny poziom jest. Basilleeus, pKropka, Sęsolito dokurwił mega, a tera Ty. No me gusta mocno.

    Oj, z kimś mi się ten ludek kojarzy, oj kojarzy :)
    No pięknie.
    Chuj, nie wiem jak zagłosuję.
  • Ritha 2 miesiące temu
    Hehehehe, otóż - źródła moich inspiracji sa scisle tajne, Canulardo :>
    Ciul z glosowaniem (nic jeszcze nie czytalam, nie zorientowanam jak sytuacja sie przedstawia w tej edyszyn), grunt, ze siadlo. Widzisz, musze czasem pisac ad hoc, by nie stracic, hm, czegos czego w pisaniu z marszu lubię. Przypuszczalam, ze ludziom srednio moze siasc, ale interesowalo mła czy Tobie siadzie klimat wlasnie. Gitesowo.
    Autoprzekornosc - to jest jakies samoczynne, wiem, ze juz stosowalam, lubie czasem.
    Dziena, maestro.
    Pozdro :)
  • 00.00 2 miesiące temu
    Nieźle się wieszał. Nie wiem dlaczego mnie to rozbawiło.
    Też chcę sobie stanąć na krzesełku, tylko pod gruszą z porządną liną i po udawać wisielca. Oby statyw dał radę być dobrym fotografem.
    Dobre to jest, ale z psoci mnie nie wyrwało. Wolę Cmyka. :)
  • Ritha 2 miesiące temu
    O matko, Szu :D Coraz lepsze masz pomysły :D
    Cmyka wolisz? Noo, z pewnością. Dzięki piękne za wizytę :) :*
  • Agnieszka Gu 2 miesiące temu
    Witaj Rituś :)
    Bardzo ładna budowa zdań, ładnie dobrane słowa. I w ogóle. ooo no. tutaj "Toksyczność sytuacji, powtarzający się cykl." - to ładne.
    No, fabuła też no, ok. Brak mi tu twej zajebistości takiej jakiejś, co to nią twe teksty czasem promieniują.
    Dobra, rzekłam :)
    Pozdrowionka :))
  • Ritha 2 miesiące temu
    Zajebistosc ma łapie oddech (miejmy nadzieję...)
    Dzięki za wizytę Agu :*
    Pozdrowionka :)
  • Ozar 2 miesiące temu
    Ritha. Kurde ten twój bohater ma dość specyficzne podejście do życia. Kiedyś czytałem, że niektórzy ludzie rzeczywiście lubią ten stan tuż przed samobójstwem, a właściwie przed próbą tego, ale zazwyczaj robią to tak, żeby zostać odratowanym i zabawa zaczyna się od nowa. Cóż jak mawiał poeta "Każdy ma swojego świra".
    Entourage - no kurde tu żem się zagiął tak bardzo, że aż jedna żyłka pękła. Takie normalnie se kurde mądre, żem se musiał no tego kuknąć do tego tam no wiesz. Tera już żem się no ten teges dowidzioł co to.
    Trochę, ale naprawdę trochę brakuje mi tu klimatu, jak napisała słusznie Light grozy, szaleństwa w tym wszystkim albo twistu. Jego myśli sa takie jakby pozbawione głębszych uczuć, tak swoich jak też jego partnerki. Ten gość zachowuje się tak, jakby miał swoją partnerkę w d..., choć może się mylę, ale tak to odczytałem. To wygląda tak, jakby ktoś nie wiem rozpisywał sobie np. plan wycieczki, albo plan jakieś akcji, drobiazgowo, ale na zimno. A przecież trudno jest obmyślac samobójstwo na zimno (no chyba że ktoś nie jest do końca normalny). Akurat wybacz szczerość trochę znam ten temat z życia. Tak mi się wydaje, bo ta jego desperacja jest jakaś zbyt mało desperacyjna – o tera żem se walnął mądre słowo – a raczej skalkulowana na zimno. Czyli zimna desperacja – to dość ciekawa kombinacja. Inna sprawa, że do popełnienia samobójstwa oprócz innych rzeczy potrzeba też odwagi (poza skrajnymi przypadkami).
    Napisałaś że od emocji też można się uzależnić. Oczywiście, znam to z historii. Wielu znakomitych żołnierzy, ba nawet bohaterów nie potrafiło się odnaleźć po wojnie, bo brakowało im właśnie wojennych emocji, a jak już wybuchły to zazwyczaj źle to się kończyło (coś jak z Rambo). To jest nawet ujęte jako choroba i takich ludzi leczy się nieraz miesiącami nim mogą normalnie wrócić do cywilnego życia.
    Sorka, ale napisałem jak to czuje.
  • Ritha 2 miesiące temu
    Jezu, zajebisty, refeleksyjny komentarz. Odniosę się szerzej wieczorem, Ozar!
  • Nefer 2 miesiące temu
    Przyznam, nie mam pojęcia, co sam ewentualnie napisałbym przy takim zestawie. Pewnie nic, prawdę powiedziawszy. Ale nie ukrywam, że tekst do mnie nie przemówił. Prosty chłopak jestem, w literaturze szukam głównie rozrywki, niekoniecznie introspekcji i tzw. "mentalnych bebechów". Ale to moja osobista opinia, po prostu opowiadanie nie dla mnie.
  • Ritha 2 miesiące temu
    Jak najbardziej rozumiem, Nefer. Tekst jest, hm, specyficzny. Dziękuję Ci za przeczytanie pomimo, że nie Twój klimat.
    Pozdrawiam :)
  • Ozar 2 miesiące temu
    Ritha Kufa nie może być tak, że Ty pokazujesz mi wszystkie błędy, wskazujesz co mam poprawić, a potem piszesz co myślisz o całości, aja mam napisać.pod twoim tekstem" Fajnie się czytało pińć!!!!!!!!!!! Ja nie poprawie twoich błędów, ale chociaż napisze jak czuje twój tekst i co ewentualnie mi zgrzytnęło w tekście. Tylko a może aż tyle.
  • Ritha 2 miesiące temu
    Widzisz Ozar, miałam Ci odpisać wczoraj i nie, nie zapomniałam, ale to wymaga 3 min skupienia, które potrafię wykrzesać z siebie dopiero teraz. Otóż, nigdy nie próbowałam się zabić i nie wiem jak to jest (nie chcę wiedzieć), aczkolwiek wiem, że są różne stany w łepetynie, sama doświadczałam przeróżnych , łącznie z poczuciem, że to nie moje ciało (taa) i że w ogóle odrywa(ła) mi się głowa (myśli) w dziwny sposób od tu i teraz, nagle i intensywnie (nie na zasadzie zamyślenia, zupełnie bez powodu, od razu wywołując somatyczne reakcje – wybuch gorąca, łomot serducha itp.), naprawdę odjazd w negatywnym znaczeniu, choć to może bardziej stan paniko-lęku, który objawiał się akurat w taki sposób (nawet niedawno miałam kilkosekundowy napad czegoś, co spowodowało, że musiałam sobie usiąść i na nowo znaleźć kurs). Dlatego, mając świadomość różnych stanów z jakimi może zderzyć się człowiek, w tymże tekście, otóż, postanowiłam przedstawić pewne uzależnienie od emocji, dotknięcia dna, czegoś ostatecznego, pewnych decyzji, które być może potrafią stanowić nałóg i ten facet tutaj jest właśnie takim nałogowcem. W tekście zero krwi, zero walk, zero niespodziewanych wydarzeń. Ot poczucie beznadziei i próby syntetycznego jej przerwania. Brak plot twistów, bo, jak sam tytuł wskazuje, to cykl – coś powtarzającego się, nieprzerwanego, zapętlonego, sinusoidalność, takie rzeczy. Opko średnio się przyjęło, choć uzyskałam klimat jaki zamierzałam i osobiście jestem z tego tekstu zadowolona. Może trzeba wejść głębiej, aczkolwiek zdaje sobie sprawę, że jest to zbyt krótkie, by odczytać, co autor-ja miał/a na myśli. Zdarzają mi się teksty napisane bardziej do wewnątrz, niestety, w których ja widzę więcej niż odbiorca i oto jeden z nich. I ten bohater jest zdesperowany, ale nie w taki klasyczny sposób. To właśnie bardziej zimna kalkulacja. A być może zagubienie. Zimna desperacja mówisz, noo, motyw który mi się literacko szaleńczo podoba i być może usiłuję go czasem jakoś wpleść. Entourage, noo, heh, taa, otoczenie takie.
    Dziekuję Ci pięknie Ozar za refleksje, dużo cenniejsze niż poprawiony przecinek. Pozdrawiam :)
  • Justyska 2 miesiące temu
    Hejka. Czasem jest tak, że przed zaśnięciem ludzie marzą, o lepszej pracy, o wakacjach nad morzem i wielkim domu z tarasem. Umieszczają się w sytuacjach gdzie są szczęśliwi, bo w rzeczywistości różnie bywa. Ale czasem jest tak, że cierpienie jest schowane gdzieś głęboko, nikt go nie dostrzega i wtedy może być tak, że przed snem wyobrażamy sobie siebie w dramatycznych sytuacjach, w tak trudnych, że całe nasze otoczenie się o nas troszczy... Każdy chce być zauważony, nawet jeśli twierdzi inaczej i robi inaczej. Trochę pokręcony komentarz, ale czuję, że zrozumiesz... Tekst w moim odczuciu bardzo dobry. Wydaje mi się, że choć bardzo go kochała to nie widziała naprawdę.
    Pozdrawiam 5+
    ps. Ale miałam nadzieję na bajkę :p
  • Ritha 2 miesiące temu
    Tak, zrozumiem. Wyobrażam sobie przed snem zazwyczaj miłe sceny. Nie mam wiele czasu, bo zasypiam w 15 sekund ;) Dziękuję pięknie za wizytę, Justyś. Napisałam raz bajkę o karaluchu i osie :D Tym razem sobie darowałam :D
    Pozdrówki!
  • Trening Wyobraźni 2 miesiące temu
    Dzień dobry!
    Przypominamy o obdarowywaniu zestawami – dzisiaj o godz. 20.00.
    Pozdrawiamy :)
  • Trening Wyobraźni 2 miesiące temu
    Ritha, oto Twój zestaw:
    Postać: Żywa lalka
    Zdarzenie: Niekończący się spektakl

    Gatunek (do wyboru): Punk (wszystkie odmiany) lub Opowiadanie przygodowe/drogi
    Czas na pisanie: 7 kwietnia (niedziela) godz. 19.00

    Powodzenia :)
  • AnonimS 2 miesiące temu
    Rzadko bywam na opovi bo drażnią mnie przepychanki pod tekstami niektórych autorów. To co piszesz jest ciekawe i technicznie dobre. Temat dostałaś trudny i wybrnęłaś jak byś była psychiatrą, który nieraz zajmował się takimi problemami. Natomiast sam rodzaj to nie jest to co lubię najbardziej czytać. Ale doczytałem bez przymusu????. Pozdrawiam pięć.
  • Ritha 2 miesiące temu
    Jeej, milo mi z tak niespodziewanej wizyty. Co do portalu - przepychanek pod tekstami ostatnio (odpukać) mniej.
    "Temat dostałaś trudny i wybrnęłaś jak byś była psychiatrą, który nieraz zajmował się takimi problemami" - widzisz, AnonimS, po prostu obserwuję świat i wyciągam wnioski ;)
    Dziękuję, ża doczytales, pomimo iż rodzaj teksu nie do końca w Twoim klimacie.
    Pozdrawiam :)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania