Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!

TW #04 – Cykl

Postać: W porę odcięty wisielec

Zdarzenie: Gorący asfalt, zimna twarz

Gatunek: Nie jestem w stanie napisać ani baśni ani fantasy, przykro mi, zawarłam jedynie, hm, elementy (typu słowo ”magia”, takie rzeczy)

ps. Nie wykluczam, że podejdę do zestawu jeszcze raz, w inny sposób.

***

 

Wizję przyszłości miał zbyt mętną, by na niej bazować i móc myśleć dalej niż „tu i teraz”. A „tu i teraz” bolało na tyle, aby określić je granicą. Spojrzał przez okno jeszcze raz, ostatni, jeszcze raz dopił herbatę, ostatnią, być może.

Zakładał, że „być może”. Jakaś pieprzona, niesubordynowana część mózgu miała nadzieję na cud. Na magię. Magiczny sposób, w którym odmieni się jego los. Pach! Czary mary, fiku mik, zachce mu się żyć.

 

A potem się powiesił. Normalnie, łatwa robota – krzesło, sznur, żyrandol. I ta sama część mózgu szeptała, że robi źle. Ale popchnął krzesło dokładnie w momencie, gdy kobieta wróciła z zakupami. Głupia, empatyczna cipa, która złapała go za nogi i w kanonadzie wrzasku i wycia, podstawiła krzesło z powrotem, ciągle wrzeszcząc, że go kocha i czy go popierdoliło. Dosunęła stół, kazała się nie ruszać, wyjąc, płacząc i mówiąc, że kocha i czy go popierdoliło, przyniosła nóż, baa, przybiegła z nim, ostatecznie przecinając sznur.

A potem ją poturbował, krzycząc, że jest szmatą i nie jej życie, więc nie miała prawa decydować.

A potem kochali się, aż zasnęli wycieńczeni salwą emocji.

 

Rano spakowali rzeczy i ruszyli w świat. Zastanawiał się, czy czekał poprzedniego wieczoru, aż usłyszy przekręcany w zamku klucz. Czy go faktycznie słyszał, czy to tylko opatrzność, ręka Boga, łaskawy los?

Czyli wracając do początku poprzedniego akapitu – nie, nie powiesił się.

 

Trampki, włosy spięte w kucyk gumką recepturką i dwuczęściowy dres. Mimo to wyglądała ślicznie. On przyodziany podobnie, jedynie kucyka nie miał z czego zapleść. Dwa plecaki, zero chęci. Baranki chmur sunące po niebie. Ktoś ich wkomponował w tę bajkę, w entourage wypełniony brakiem sensu, gdzie następujące po sobie jednostki czasu nakazują również wbić się w rytm. Coś go odrzuciło, być może on sam. Dużo niepewności, niejasnych reguł, zasad, zgodnie z którymi to wszystko się toczyło. Nie lubił ogólników, wolał konkrety. Świat wydawał mu się w tym momencie jednym wielkim wymijającym ogólnikiem. Ona studiowała rozkład jazdy PKS’ów. Jak pseudostrateg udający, że ma plan. Wiedział, że to tylko taki okres przejściowy, czas od – do. Od wczorajszej próby do następnej. Cykliczny wyrzut emocji. Być może miał skłonności do uzależnień. Dopalający się w gębie pet i dwie butelki Żywca w plecaku zdawały się potwierdzać. Od emocji również można się uzależnić. Wywołują erupcję hormonów, te z kolei wpływają na nastrój i tak w kółko. Kolejna układanka, na którą nie miał wpływu, a którą próbował nagiąć, dopasować, uelastycznić pod siebie. Słońce prażyło bardziej niż w ciągu ostatnich dni. Było gorąco, cholernie gorąco. Dziewczyna powiadomiła, że PKS mają za czterdzieści minut i jeśli chce, mogą się przejść. Złapią go na kolejnym przystanku, bez sensu tak tu trwać. Ruszyli. Ciągły ruch minimalizujący intensywność myśli. Pierdolonych niezmaterializowanych słów. Znów zapragnął się powiesić. Lubił ten stan tuż przed. To jak każda pojedyncza myśl krzyczy coś, co potwierdza lub przeczy kolejnej. Może to były tylko nowe początki. Może potrzebował zacząć jeszcze raz. I jeszcze, i jeszcze, i znów. Coś sobie założyć, postanowić, obmyślić plan. Zastanawiał się tylko dlaczego ona trwała obok, równolegle z nim. Toksyczność sytuacji, powtarzający się cykl.

 

A gdyby zrobił to inaczej. A gdyby rzucił się pod samochód. Co czułby wybity w przestrzeń, wyrzucony w dal. Poddany sile pędu, zanim mózg zdefiniuje ból. Gdyby mógł podłączyć się do symulatora, dzięki któremu czuł właśnie ten stan, jednocześnie nie mając świadomości, że to nie naprawdę. Lubił czuć wszystko naprawdę. Gorący asfalt, zimna twarz, czarny worek i jej płacz. Usłyszał swoje imię. Powiedziała, że znów się zamyślił.

Średnia ocena: 4.5  Głosów: 16

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • madoka ponad tydzień temu
    Co ja mam powiedzieć? Nie znam się, ale z ciekawością czytałam do końca. Lubię takie romantyczne historie. :)
  • Ritha ponad tydzień temu
    Romantyczne? Noo, kazdy widzi, co chce zobaczyc ;) Dzieki za wizytę, Madoka :)
  • Basileus ponad tydzień temu
    "Dużo niepewności, niejasny reguł, zasad, zgodnie z którymi to wszystko się toczyło." – niejasnych reguł chyba miało być :P

    Szczerze napiszę, że tym razem upy mi nie urwało. Pod względem technicznym itd. jak zwykle bardzo dobrze. Czwóreczka.
  • Ritha ponad tydzień temu
    Hellol, babola poprawiam ;) Dzięki za szczerą opinię, nie mialam weny tym razem tkac sztucznej historii, naszlo mnie wyrzut mysli.
    Pozdro :)
  • Light ponad tydzień temu
    Pomysł z tą śmiercią, z wyimaginowanymi obrazami jakie tworzy bohater w pamięci i ta ciekawość co mógłby przeżyć - super. Reszta jakoś mi się rozjeżdza. W sensie wykonanie takie no nie wiem, brakuje mi jakiejś grozy, szaleństwa w tym wszystkim albo twistu, że jednak zrobił to o czym myślał. Bez ocenki :D
  • Ritha ponad tydzień temu
    Ma sie rozjezdzac. Moje łulubione (wlasne) opka sa z tych rozjezdzajacych sie. Szukam takiej drogi. Twis? Nie ma problemu, 3 sekundy i ubity, nie w tym sęk. Chodzi o poczucie, ze jestem zadowolona z tekstu, a to nie zawsze jest kompatybilne z zadowoleniem odbiorcow. Wiesz, czasem piszę dla samego procesu.
    Dzieki, Light
    Pozdro
  • Light ponad tydzień temu
    Ritha no jasne. Różne są gusta :)
  • Karawan ponad tydzień temu
    " Nie jestem w stanie napisać ani baśni ani fantasy," - jaja se tu niektórzy robią!! W stanie to można być pozawałowym albo niedopitym, ale w pisaniu? Może nie leżeć, ale po to jest TW by trenować! k mać! I proszę ni pisać, że nie jestem w stanie. Gdyby to napisała Margo to zastanawiałbym się nad prawdą czasu i ekranu ale Ritha?? Afe fe!! Pełne oburzenie!!. Nie wierzę i jusz!!
    Napisane jakby to pisała Ritha czyli płynnie, wciągająco, sprawnie. Tyle, że... sama Pani wiesz czymu sie oburzam ;))
  • Ritha ponad tydzień temu
    Noo, taa trenować. Wszystko można, Karawan, po warunkiem, że się chce. Staram się wpasowywac w gatunek zwykle, wyjatek potwoerdzajacy regułę ;)
    Dzięki za wizytę :)
  • pkropka ponad tydzień temu
    Niezłe. Lubię takie związki, jak przedstawiłaś. Ale czemu nie bajka? :(
    Gdzieś tam kilka razy zgubiłaś ogonki:
    "spięte w kucyk gumka recepturka" , "na która nie miał wpływu"/
  • Ritha tydzień temu
    Hejo, nie umiem bajek pisać niestety :)
    Ogonki poprawiam, dziękuję za wizytę :)
  • Wrotycz ponad tydzień temu
    Energia, energia, energia... temat mi narzucił zupełnie inne tempo akcji, a tu bohaterowie w tak mocno zakręconym ruchu.
    Bardzo ciekawe przedstawienie desperacji.
    Podoba mi się. Daje kopa.
    5.
  • Ritha tydzień temu
    Brakuje mi pędu w pisaniu ostatnio, za bardzo wszystko męczę (kiedyś szło samo). Tutaj chciałam go trochę wytrącić.
    Dzięki, Wrotycz :)
  • Mia123a ponad tydzień temu
    Mnie się tam podobało! Czytłam z chęcioł. Ale wisz co? Gdyby tam upchać dziecko z trojgiem oczu, to by dopiero była bajkaaaa :)
    Pozdrox
  • Ritha tydzień temu
    No, taaa, wtedy tak, wtedy byłaby baja :)
    Dzięki, Mia :)
  • Trening Wyobraźni ponad tydzień temu
    Witamy nowy tekst! :)
  • jagodolas ponad tydzień temu
    Kurła intensywne to. Jak poimprezowa szarpanina nad ranem. Fajne
  • Ritha tydzień temu
    Dzięks, jagodolas ;)
  • jesień2018 ponad tydzień temu
    Nooo trochę szkoda, że nie baśń, ale podobał mi się klimat. Ładnie napisane, wczułam się. I zakończenie też fajne. (5:)
  • Ritha tydzień temu
    Nie, nie szkoda :D
    Jestem w stanie napisać prawie wszystko, poza tymi dwoma gatunkami (zupełnie serio mówię). Napisałam szybko, by czuć psychiczny luz, ale nie zamykam sobie furtki na drugie podejście. Zobaczymy.
    Dzięki, jesień :)
  • sensol tydzień temu
    Dziewczyna zapewne nie uratuje chłopaka. poruszyłas ciężki temat w tej miniaturce. czytałem Portret Podwójny Grzebałkowskiej. bywa, że nie ma ratunku dla takich ludzi. Prędzej czy później zrobią to. trudno to zrozumieć ale tak się dzieje. to pewnie skutek depresji endogennej, czyli takiej wynikającej z wnętrza duszy, nie z obiektywnych czynników zewnętrznych. (zgrabnie - jak zwykle - napisane - gratulejszyn :))
  • Ritha tydzień temu
    Hej, nie czytałam tego Portretu, chciałam ukazać pewien cykl, który nie zostanie przerwany końcowym twistem właśnie, uzależnienia od pewnych emocji, stanów, zapętlenie poczucia bezsensu, takie różne - zapewne więcej chciałam ukazać, niż ukazać się udało.
    Dzięki za wizytę, pozdro
  • sensol tydzień temu
    Ritha udało się na tyle ile może się udać w tak krótkiej formie. jest OK.
  • Ritha tydzień temu
    sensol git :)
  • Lamb tydzień temu
    ,,podstawiła krzesło z powrotem, ciągle wrzeszcząc, że go kocha i czy go popierdoliło. Dosunęła stół, kazała się nie ruszać, wyjąc, płacząc i mówiąc, że kocha i czy go popierdoliło" - to fajne, dobrze oddaje emocje takiejnsytuacji, przy tym - ma nieco wydźwięk humorystyczny.

    ,,A potem ją poturbował, krzycząc, że jest szmatą i nie jej życie, więc nie miała prawa decydować.
    A potem kochali się, aż zasnęli wycieńczeni salwą emocji.'' - typowa love/hate relation. Ładnie ujęte.

    ,,Trampki, włosy spięte w kucyk gumką recepturką i dwuczęściowy dres. Mimo to wyglądała ślicznie. '' - nooo to jej, kurwa, zazdroszczę :)

    ,,Od emocji również można się uzależnić.'' - O taaak. Niesmowicie prosto podana, jakże celna, w dziesiątkę, mądra i wnikliwa myśl. Pokłony.

    ,,Lubił czuć wszystko naprawdę. Gorący asfalt, zimna twarz, czarny worek i jej płacz. Usłyszał swoje imię. Powiedziała, że znów się zamyślił.'' - PRZEGENIALNA KONCÓWKA.

    Bardzo ciekawy bohater, tekst moim zdaniem niezły, ostatnie zdanie - sztos przeogromny. Mmmm.
  • Ritha tydzień temu
    Helloł! Love/hate relation taa, czeste u mnie, np. Hot dogi ze stacji shell, ktore w zasadzie moglyby byc prequelem Kronosa. Mam ciagaty pisarskie w ten desen jakos.
    Dzięki piekne, Lamb <3
  • Lamb tydzień temu
    Ritha, moglyby! To jest genialna mysl.
    A do Kronosa blagam, wroc, bo to jedno z Twoich najlepszych, wg mnie, dokonan.
  • Ritha tydzień temu
    Lamb może wrócę, myślę o tym opku czasem :)
  • Adelajda tydzień temu
    Trochę coś ukuło, ale zestaw jest jaki jest.
    Zgrabnie napisany tekst, ale mam lekki niedosyt. Choć zakończenie jest ładne, subtelne i bardzo wyraziste.
    Całość mi się podobała, przemyślana.
    Utwór pozostawił mnie z tym dziwnym uczuciem.
    Pozdrawiam.
  • Ritha tydzień temu
    Zestaw akurat mi sie spodobal od razu, gorzej z gatunkami (tak, byde marudzic:)), gatunki - brrr.
    Dzieki piekne za wizytę, Adelajdo :))
    Pozdrówki
  • Canulas tydzień temu
    Wspaniały wstęp :)

    Zaczyna sie wybornie. Autoprzekorność już stosowałaś i to jest coś tylko, ale to TYLKO TWOJEGO. Widzę to u Ciebie drugi raz. rzucanie sobie drewna pod nogi, ale bardzo, bardzo delikatne.
    Te wszystkie: "że coś, ale może nie", daje wymiar jakiejść poetyckiej niepewności albo prędzej "wszystko-mi-jednośći-. Niedbałości pozornej.
    Dobry zabieg. Dopiero teraz go rozgryzłem.

    Ja pierdolę, ale klimat. Aż mam chęć Cię wyrzucić z TW-Team tylko po to, żebyś mogła wygrać i potem przywrócić. Straszny poziom jest. Basilleeus, pKropka, Sęsolito dokurwił mega, a tera Ty. No me gusta mocno.

    Oj, z kimś mi się ten ludek kojarzy, oj kojarzy :)
    No pięknie.
    Chuj, nie wiem jak zagłosuję.
  • Ritha tydzień temu
    Hehehehe, otóż - źródła moich inspiracji sa scisle tajne, Canulardo :>
    Ciul z glosowaniem (nic jeszcze nie czytalam, nie zorientowanam jak sytuacja sie przedstawia w tej edyszyn), grunt, ze siadlo. Widzisz, musze czasem pisac ad hoc, by nie stracic, hm, czegos czego w pisaniu z marszu lubię. Przypuszczalam, ze ludziom srednio moze siasc, ale interesowalo mła czy Tobie siadzie klimat wlasnie. Gitesowo.
    Autoprzekornosc - to jest jakies samoczynne, wiem, ze juz stosowalam, lubie czasem.
    Dziena, maestro.
    Pozdro :)
  • 00.00 5 dni temu
    Nieźle się wieszał. Nie wiem dlaczego mnie to rozbawiło.
    Też chcę sobie stanąć na krzesełku, tylko pod gruszą z porządną liną i po udawać wisielca. Oby statyw dał radę być dobrym fotografem.
    Dobre to jest, ale z psoci mnie nie wyrwało. Wolę Cmyka. :)
  • Ritha 4 dni temu
    O matko, Szu :D Coraz lepsze masz pomysły :D
    Cmyka wolisz? Noo, z pewnością. Dzięki piękne za wizytę :) :*
  • Agnieszka Gu wczoraj o 17:12
    Witaj Rituś :)
    Bardzo ładna budowa zdań, ładnie dobrane słowa. I w ogóle. ooo no. tutaj "Toksyczność sytuacji, powtarzający się cykl." - to ładne.
    No, fabuła też no, ok. Brak mi tu twej zajebistości takiej jakiejś, co to nią twe teksty czasem promieniują.
    Dobra, rzekłam :)
    Pozdrowionka :))
  • Ritha wczoraj o 17:34
    Zajebistosc ma łapie oddech (miejmy nadzieję...)
    Dzięki za wizytę Agu :*
    Pozdrowionka :)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania