Poprzednie częściOjciec dobrodziej (TW 2.0 #3)  

Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!

TW #12 – Ja, Lucy i ojciec

Postać: Drukarz

Zdarzenie: Spowiedź mordercy

Gatunek: List/Horror

 

Jesteśmy sami w domu. Ja, Lucy i ojciec. Ja. Lucy. I ojciec.

 

*

Dzień dobry, mamo.

Jesteśmy sami w domu. Ja, Lucy i ojciec.

 

*

Mamo…

Trzeci raz próbuję zacząć ten list. Staram się, bo pamiętam, jak pisaliśmy świąteczne pocztówki do rodziny. Celebrowałaś to zawsze. Heh, wiesz, ściska za serducho, fajne czasy, gorąca herbata, zima za oknem, białe parapety i wieczór, który poświęcałaś właśnie na to. Zawsze piórem. Kurde, muszę przejść do rzeczy. Kiedy widziałem cię wtedy po raz ostatni, w porannym słońcu, z walizkami w progu, widziałem, co miałaś w oczach. Rozdarcie. Dylemat, żal, smutek, pierdoloną gorycz tylko złych wyborów. Każdy byłby taki, wiedziałaś o tym ty, my, on. Będziemy do siebie pisać, kochanie — powiedziałaś. Dokładnie pamiętam. Odpowiedziałem, że napiszę, gdy któreś z nas zdechnie. Żebyś czuła stratę. Byłem pyskatym smarkaczem. I słownym. Dlatego piszę teraz.

Ojciec nie żyje. Umarł w swoim łóżku. Pogrzebu nie będzie. Nie dzwoń. Jesteśmy szczęśliwi.

 

*

Kobieto, która porodziłaś syna. Heh, Lucy się śmieje na taki początek. Mówi, że to trzeba poważnie napisać. Jak telegram.

Dzień dobry – stop – ojciec zmarł – stop – leży w dużym pokoju – stop – nie dzwoniliśmy nigdzie – stop – jesteśmy dziećmi – stop – nikt nas nie chciał – stop – ty wyjechałaś – stop – a on nas prał – stop – więc umarł – stop – karma – stop – wraca – stop – piiiiiiiiiiiiii.

Lucy mówi, że będziemy się teraz bawili. Tak. Będziemy się bawili w nadawanie telegrafów do mamy. Ja będę drukarzem i będę je drukował. Ona będzie pisarką i będzie je podpisywać. A potem nigdy ich nie wyślemy.

Tylko spalimy.

Listy.

Ojca.

Dom.

Nas.

Nie pozwolę skrzywdzić Lucy, bądź spokojna. Spalimy się, ale przeżyjemy. Wiem, mam czternaście lat. Lucy ma siedem. A ty masz czterdzieści dwa i zostawiłaś nas z nim.

On ma zero. Jemu się już nie liczy, hahahahaha!

Pierdol się, głupia suko.

 

*

Kocham cię, mamo. To jest najgorsze. Wszystko przez to. Tęskniliśmy każdego dnia, każdej nocy, cały czas. Próbowałem zrozumieć, analizowałem to setki razy. Wiem, że ojciec pił, że był agresywny, wszystko wiem, rozumiem, ale… Ok, wiem też, że nie miałaś pieniędzy, że może trudno byłoby ci nas zabrać ze sobą, ale... Nie mielibyśmy nic, ale bylibyśmy razem. Gdziekolwiek, gdzie bądź.

Był taki moment, że czuliśmy się normalnie. Ojciec chodził do pracy codziennie i nawet przynosił zakupy, i jedliśmy, i oglądaliśmy telewizję, wypijał trzy piwa, zasypiał w fotelu, ja pomagałem Lucy odrabiać lekcje i gdyby nie pustka, ta pustka bez Ciebie, gdyby nie ten chwytający gardło gul za każdym razem, gdy obraz Ciebie wtedy w drzwiach powracał w myślach, to, hm, to nawet byłoby normalnie. Ale wczoraj stało się źle. Bardzo źle. Nasz tatuś, świętej pamięci ojczulek pobłądził. Wiesz, to pewnie też będę sobie kiedyś tłumaczył, jak Twoje odejście tłumaczyłem sobie przez miesiące. Ale on przyszedł, chwycił Lucy za głowę i zaczął nią walić w stół. Raz za razem, pion, stół, pion, stół, pion, stół! Płakała i krzyczała, a z czoła lała się krew. I wtedy wszystko, wszystko, absolutnie, kurwa, wszystko, co zamieszkiwało mnie, wyszło na wierzch. Udusiłem go, wiesz? Ważył dziewięćdziesiąt kilo, a ja go udusiłem. Rzuciłem się na niego, na plecy, na twarz, upadliśmy na podłogę, obok pieca kaflowego, obok węglarki, w której był pogrzebacz, uderzyłem jeden raz i się przestraszyłem. Był dość pijany. Rzuciłem wszystko, Lucy płakała, z jej czoła wciąż sączyła się krew, a on się zwijał obok. Dopiero potem, gdy obwiązałem mu usta ręcznikiem, dopiero gdy zamierał dech… Wiesz, co myślę? Że jestem nieletni. Hahahahaha. Fajnie. Jestem nieletni, działałem w samoobronie i w obronie siostry, i w afekcie, a poza tym, on się po prostu zapił, przewrócił, uderzył i zmarł.

Lucy się strasznie boi, że on leży w drugim pokoju. Zaparzyłem jej meliski i powiedziałem, że napiszemy do mamy. To ją uspokoiło. Mama coś wymyśli. Zaparzyłem jej meliski tak jak zawsze Ty mi. Uśmiecham się teraz. Brakuje mi czasami takich wieczorów. Wiesz, miałaś w sobie spokój. Miałaś takie coś… Nie wiem, to matki chyba tylko mają. Lucy też będzie takie mieć.

Kiedy spłonie dom i spłoną listy, i spłonie on, nigdy nie będzie już nas. Mam trochę pieniędzy. Składałem na czarną godzinę. Wybiła. Uśmiecham się znów.

 

Nie mówmy o tym. Dam coś napisać Lucy też. Ona mi będzie dyktować.

 

*

Mamusiu, gdzie jesteś? Bardzo tęsknimy. Jake mówi, że musimy jechać na wycieczkę. Mówi, że pojedziemy autobusem do ładniejszego miejsca, tam, gdzie będzie dużo dzieci i będzie ciepło, i będziemy codziennie jeść ciepłe rzeczy. I że mnie nigdy nie zostawi. I że nas kochasz. Nawet jak Cię nie ma. I że to wszystko przez tatę, a on teraz śpi i skoro Ty odeszłaś, gdy był dla Ciebie niedobry, to teraz musimy też odejść my. Że tak po prostu jest. Jake kupił mi ostatnio taką fajną książkę, czytamy wieczorami, gdy tato już śpi. Zaraz sobie też poczytamy, a w nocy pojedziemy. Nie boję się z Jakem jechać na wycieczkę nawet w nocy. On mówi, że będzie super. Ja mu wierzę. A tatuś zostanie, bo był zły. I teraz śpi.

Jake mnie obroni przed potworami.

W tej książce są też potwory, ale zawsze na końcu giną. Jake mówi, że tak jest w życiu. Że zawsze na końcu jest dobrze i wszystkie potwory znikają. I że trzeba je pokonać. Chciałabym, żebyś mi poczytała też kiedyś Ty.

Kocham Cię bardziej niż tatę, choć wszyscy mówili zawsze, że trzeba po równo. Jake’a kocham jeszcze bardziej. Bo on jest zawsze tu ze mną. A Ty jesteś tam gdzieś.

 

*

Darowałem sobie końcowe kurtuazyjne pozdrowienia, choć dyktowała dalej. I tak tego nie przeczytasz. Nie ma sensu więc pisać.

Pierwsza iskra będzie końcem tego listu.

Żebyś czuła stratę.

Pierwsza iskra będzie końcem.

Nie ma sensu.

Pierwsza iskra…

Nie ma…

...

Średnia ocena: 4.5  Głosów: 19

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • marok tydzień temu
    No, rankiem tu jestem :)
  • Ritha tydzień temu
    Zapraszam :)
  • Tomek Bordo tydzień temu
    *Jestem nieletni, działałem w samoobronie...* - czyli był działaczem u Leppera? Jak coś nie czytałem tego ale to zdanie rzuciło mi się w oczy
  • Ritha tydzień temu
    :))))
  • Tomek Bordo tydzień temu
    Pytam a ty mi odpowiadasz emotką
  • Something tydzień temu
    Ritha Idealny komentarz. :)
  • Ritha tydzień temu
    Nie był działaczem u Leppera.
    :))))
  • Tomek Bordo tydzień temu
    To czemu tam pisało że działał w Samoobronie?
  • Ritha tydzień temu
    Tomek Bordo przeczytaj całość to może pokumasz.
  • Something tydzień temu
    Madame, zestaw wykorzystany, w pełni. Dobrze poprowadzony tekst. Technicznie również bez zarzutu.
  • Ritha tydzień temu
    Noo, bywało lepiej, bywało gorzej, grunt, ze poszło, po miesiącu przerwy, dżizas.
    Dzięki za wizytę
  • Antoni Grycuk tydzień temu
    Mocna rzecz. Oj, mocna!
    Jedyne, co mi nie pasuje, to udawanie telegramu, jakoś tego nie czuję.
    A tak, bardzo dobry tekst. Gratulacje!

    Kiedy widziałem cię wtedy po raz ostatni, w porannym słońcu, z walizkami w progu, widziałem, co miałaś w oczach.
    2 x widziałem

    Kocham cię mamo.
    przecinek

    Jake mnie obrani przed potworami.
    literówka

    Bo on jest zawsze tuza mną.
    ???

    Pozdrawiam.
  • Ritha tydzień temu
    Oki, dzięki piękne za czujne oko, wszystko naprawione poza powtórzeniem (celowe, wiem, że może się gryzie, ale to forma listu, dlatego nie muskałam).
    Udawanie telegrafu, może i tak, nie wiem, muszę przeczytać jeszcze raz, bo może ze dwa tylko czytałam zanim poszło xdd
    Pozdrawiam, kłaniam się :)
  • Canulas tydzień temu
    "Ojciec nie żyje. Umarł w swoim łóżku. Pogrzebu nie będzie. Nie dzwoń. Jesteśmy szczęśliwi." - no kurwa. Ni e wiem czy będzie takie słabe, bo już po tej konstrukcji... ho-ho.
  • Ritha tydzień temu
    :))))
  • ania_marzycielka tydzień temu
    Mocny i smutny tekst/listy.
    Po przeczytaniu mam jakieś takie...dreszcze? Chyba tak.
    Czytało się go z ciekawością, pozdrawiam :)
  • Ritha tydzień temu
    Dziekuję pieknie Aniu_marzycielko. Dreszcze to git-objaw.
    Pozdrawiam
  • Canulas tydzień temu
    Jest kilka, ale Antoni wyjął. Sam zapis też nei stroni od się, ale nie mozna się przyjebać, bo takie kwiatki podnosza autentycznosć zapisu listu, a pamiętajmy, że to w końcu list. Moment tych sześciu słów:
    "Tylko spalimy.

    Listy.

    Ojca.

    Dom.

    Nas." - to jest absolutny moment tego odpka. Tu osiąga szczyt. Dalej łagodznie i majestetycznie płynie, urywając się ajk zwykle in medias res.

    Baja tekst. Odkorkowałaś się jak szampanowa butla, albo jak Tomek Bordo po czterech kebabach.
    Złoto.
  • sensol tydzień temu
    sorry, że pod tekstem (jeszcze) bez czytania. ale odkorkowujący się Bordo po CZTERECH kebabach w połączeniu z jego predylekcją do pisania o puszczaniu gazów... BARDZO plastyczne
  • Ritha tydzień temu
    Can, więc tak, nie dajmy się zwariować, nie mam tego uczucia po tym tekście co miałam po Szopie, albo po Cichej nocy, to już nie jest top (choć odbiór zaskakująco dobry), ale cieszę się, ze momenty były :) Co do namnożenia "się" - kompletnie nei muskane pod takim kąete z racji, ze jest to list i sobie pofolgowałam pod tym kątem.

    "Odkorkowałaś się jak szampanowa butla, albo jak Tomek Bordo po czterech kebabach" :))))
    Dzięki piękne.
    Pozdro ;)
  • Ritha tydzień temu
    2 x "pod tym kątem" uuuu chyba jeszcze śpię mentalnie
  • sensol tydzień temu
    z wykopem! narracja, jak to u Ciebie bez zarzutu. dwie rzeczy mi nie leżą. wulgaryzmy. wiem mało ich, ale mimo to. nie wiem dlaczego mi to zgrzyta, bo sam uwielbiam... no i wolałbym aby oni mieli polskie imiona. bardziej bym to poczuł chyba. matka oczywiście jest winna. brak kasy to wymówka. zostawiła ich. taka prawda.
  • Ritha tydzień temu
    "Z wykopem" to wysoko w sęsolowej hierarchii, gites! Wulgaryzmy może się gryza z tym, ze to dzieciaki, przeszło mi przez myśl. No ale 14latek, myśle, że ujdzie. Polskich imion nie lubię strasznie w opkach, mam jakąś awersję, ale zdaje sobie sprawę, że może faktycznie bardziej by pasowały.
    Dzięki piękne, Sensol :)
  • Adam T tydzień temu
    Ritha, ja pierdzielę. Dla mnie to dynamit. Te powtarzane obsesyjnie fragmenty, nie będę kopiował, ale wiesz, co mam na myśli. Ta przewrotność tak naiwna i straszna. Nie no, muszę: noż ja pierdolę!! Dynamit. Ten tekst się sam napędza, nakręca, ten początek, jak nieudane próby zaczynania listu, a w końcu wszystko!
    Kurde, dawno, dawno temu, kiedy siedzieliśmy w moim pokoju ja, Edyta i reszta zespołu, pokłóceni, rozgoryczeni, zdołowani młodzieńczo wtedy jeszcze, Kuba, mój gitarzysta podszedł do wieży i włączył "Enter sandmen" zespołu Metallica. I to podziałało na nas jak zastrzyk energii, jakiegoś słonecznego ducha, że pomyślałem "kurwa, przecież to, co robimy jest zajebiste, a my się tu żremy o jakieś gówna, a tu leci Metallica i żyć, nie umierać". I Edyta do Kuby: "Co ty zrobieś? Ty wiesz, co zrobiłeś?! Kocham cię!". Często mówiliśmy "kocham cię" komuś, kto zrbił coś fantastycznego.

    Ritha, mam gdzieś, jak to zabrzmi: kocham Cię za ten tekst ;)))
  • Canulas tydzień temu
    A wystawię łeb z na rzeki. Obadaj jej przedostatni tekst.
  • Ritha tydzień temu
    Hehehe, Adamie, przyjemność po mojej :)))
    A tak serio to fajnie widzieć Twoją mordkę w komciu u mnie, to raz, a dwa - no cieszę się, że aż tak siadło. W zasadzie to nie wiem co napisać (troszku jeszcze spię). Ooo wiem co napiszę, zapraszamy do zabawy w TW, takie są oto skutki jak widać :D

    "I to podziałało na nas jak zastrzyk energii, jakiegoś słonecznego ducha" - takoż samo podziałał Twój komentarz :))
    Dzięki piękne.
    Pozdrowionka :))
  • pkropka tydzień temu
    Aż nie wiem co napisać. Tekst poziom kosmos. Po prostu.
    Postaci pięknie narysowane, po prostu żywe. Dajesz tyle informacji, ile trzeba. I takie to wszystko prawdziwe.
    Aż nie wiem co powiedzieć.
  • Ritha tydzień temu
    Dzięki, pkropciu :) Cieszę się :)
  • Berkas tydzień temu
    Ciekawe, przeczytałem jednym tchem. Trochę mi imiona nie pasowały, ale się przyzwyczaiłem.
    Jakoś tak wzbudził we mnie ten tekst refleksję o mojej mamie.
    Przeczytałem drugi raz i widzę naturalną realizację tematu.
  • Ritha tydzień temu
    Drugi zarzut w sprawie imion. Zmieniać już nie będę,a le zakoduje sobie w dyńce, by to lepiej dobierać w przyszlości :)
    Dzięki Berkas za wizytę :)
    Pozdrawiam
  • Ritha tydzień temu
    Dziękuję Państwu pięknie, odkomentuje indywidualnie (i napoprawiam babole) jutro :)
  • Cofftee tydzień temu
    Przeczytalam, ale jest już na mnie pora, więc wypowiem się jutro.
    Tak na szybko taka mała literoweczka tylko:

    Jake mnie obrani przed potworami. - pewnie "obroni"
  • Ritha tydzień temu
    Jeszcze Twój komentarz mi umknął. Tak , literóweczka poprawiona :)
  • JamCi tydzień temu
    Tu byłem. Wrócę jutro (dziś) z rozumem.
  • Ritha tydzień temu
    Oki :)
  • Bogumił tydzień temu
    Dam plusa.
  • Ritha tydzień temu
    Przyjmę.
  • Mane Tekel Fares tydzień temu
    Nawet Trening chyba w lekkim szoku. Tekstu nie powitał :-)
    A ja? Przeczytalem, ale na zimno raz jeszcze muszę.
  • Trening Wyobraźni tydzień temu
    Ciiii ;D
  • Trening Wyobraźni tydzień temu
    Witamy nowy tekst! :)
  • Mane Tekel Fares tydzień temu
    No dobrze.
    Przez Twoje teksty się leci bez względu na długość. Ale to normalka. Intuicyjne naprowadzanie na cel. Tyż normalka. Styl, język. Górna półka standard.
    Czas na czepianie się.
    Też mi nie pasują te wulgaryzmy. O ile "pierdol się głupia suko" ok, o tyle "kurde", czy "wszystko, kurwa, wszystko" już mniej pasuje. Jeżeli trzy razy podchodził do listy, to raczej ważył słowa.
  • Ritha tydzień temu
    Jeżeli trup jego ojca leży w pokoju obok, to myślę, że ważenie słów nie było aż tak istotne. Zwłaszcza, że uwaga - oś fabuły - pisze listy, bierze młodą, wychodzi, podpala dom, listy płona, więc samo pisanie ich, jak wynika z tekstu, to pic na wodę. Ale! Ale zwykle biorę pod uwage, jesli jakiś zarzut pojawia się kilkukrotnie. Przyjmuje go do wiadomości.
    A potem robię po swojemu :D
    Znasz mnie, Mane :) Dzięki piękne za wizytę :)
    Pozdrawiam
  • Mane Tekel Fares tydzień temu
    Ritha No i dobrze.. Nie mogę znaleźć dosłownego cytatu i autora tegoż, więc z czapy polecę, mocno kręcąc:
    Autor jest głupcem, jeśli nie słucha swych czytelników, ale absolutnym głupcem, kiedy chce zastosować wszystko, co mu doradzają.
    :-)
  • Ritha tydzień temu
    Mane Tekel Fares o to, to. Dokładnie, coś w tym jest :)
  • TrzeciaRano tydzień temu
    Aha.
  • Ritha tydzień temu
    Cóż.
  • 00.00 tydzień temu
    Nie mogę do końca przeczytać, rozwalił mnie ten tekst jak paczkę dropsów.
    Wrócę kiedy ochłonę.
  • Ritha tydzień temu
    Okej... Nie wiem czy to dobrze.... Trzymaj się, Szu
  • marok tydzień temu
    Za dużo wrażeń z rana, to fakt. Nie ochłonąłem jeszcze, ale powiem, że mi się bardzo podobało.
  • Ritha tydzień temu
    To fajno :)
    Dzięki :)
  • JamCi tydzień temu
    Przyszłam z rozumem i mi rozum skasowałaś. Zabrakło mi słów, wbiło w ziemię. To jest cholernie dobre. A to, że sie gdzieś jakieś słowo powtórzyło, to tylko lepiej. To jest monolog dziecka. Które mówi nie zawsze logicznie. Szczególnie w ekstremalnej sytuacji. Szacun ogromny i nie ma co ukrywać: zazdroszczę talentu. Chciałabym tak umieć. O jaaaa.... Jeszcze wrócę parę razy.
  • Ritha tydzień temu
    Dzięki piękne :)) Miło mi bardzo. Robie co mogie :D
    Pozdrawiam!
  • jolka_ka tydzień temu
    Wpadłam zobaczyć co tu tyle komentarzy, no i nie dziwię się. Ogólnie ten i poprzedni tekst mają bardzo podobną narrację, dziecięca, "naiwna", ale pełna sprzeczności. Podoba mi się to rozdarcie wewnętrzne między "suka", a "mamusia". Sacrum, a profanum :) Klimatu dopełniają wpisy dziewczynki, która ślepi wierzy we wszystko. Bardzo realnie ją przedstawiłaś. Relacje z perspektywy dziecka zawsze są chwytliwe, zawsze wzbudzają dużo emocji. Z kopyt mnie nie wyrwało, może dlatego, że uodporniłam się na takie tematy, może dlatego, że jestem w trakcie czytania książki, której cała fabuła opiera się na życiu wokół ojca alkoholika, a może po prostu jestem nieczuła, bo gdzieś tam odnajduję w tym wszystkim siebie.. :) pozdrówka, podnoszę średnią.
    PS Zblizasz się stylem do Kinga.
    PPS Czy trupa już jest pogrzebana na amen?
  • Ritha tydzień temu
    Jolka_ka, po pierwsze miałam Ci już dawno mówić, że cieszę się, ze wróciłaś do dawnego nicku. Popieram bardzo. Po drugie - nie wyrwało Cie z butów, bo Ty tez umiesz w ciężkie klimaty, więc odporna dyńka. Po trzecie bardzo dziękuję za wizytę.
    PS <3 <3 <3
    PPS Trudno powiedzieć, dużo mam porzuconych, czasem mi brak tamtych czasów, gdy pisałam dłuższe twory, ale ostatnio jest jak jest - jednostrzałowo mnie nosi. Co będzie - czas pokaże.
    Pozdrowienia ślę :)
  • Cofftee tydzień temu
    Wróciłam :-)
    Ritho, świetnie bawisz się narracją. W tym tekście widać to doskonale, przejścia są płynne, może tam ta końcówka mi nie do końca zagrała (takie moje estetyczne wrażenia), te wielokropki, pojedyncze słowa, ale naprawdę, ogromnie doceniam Twoją "plastyczność" literacką i skłonność do eksperymentów. Odważnie, i dobrze! Gdyby nie literaccy eksperymentatorzy, nie powstałoby wiele wspaniałych dzieł. Telegram bardzo mi siedzi, świetna narracja Lucy, która ujęła mnie najbardziej. Dziecko w prosty sposób tłumaczy sobie (z pomocą brata) co się wokół dzieje, podświadomie akceptuje chyba połączenie jakie proponuje jej brat (tata=potwór). Jake wiarygodny w swej rozpaczy, jak na swój wiek odpowiedzialny bo dba o siostrę, co zgadza się z ich przeżyciami.
    Historia przejmująca i, moim zdaniem, wiarygodna. W człowieku, który stracił w jakiś sposób rodzica na zawsze pozostaje to pragnienie niezaspokojone uwagi, które gdzieś tam starałaś się przekazać (z sukcesem). Jake i Lucy chcieli być usłyszani, zauważeni przez osobę, która powinna ich kochać, a pisanie listów dało im złudną aluzję, że ich marzenie wreszcie się spełni.
    Co do przekleństw - bo widzę, że niektórzy tam również pisali o tym - no cóż, zgadzam się, że nie wszystkie pasują, chociaż z drugiej strony, człowiek tak zdewastowany jak Jake rzeczywiście mógłby ich używać. Nie wiem zatem, czego to kwestia ostatecznie.
    Z tekstów które u Ciebie czytałam chyba ten (jak na razie, bo mam jeszcze sporo do nadrobienia!) najbardziej mi się podobał. Rodzinna tragedia, która zmusza chłopca do podejmowania, właściwie, walki o życie.
    Smutny, przejmujący tekst, z analizą psychologiczną i ciekawą formą.
    Pozdrawiam serdecznie,
    Kawa.
  • Ritha tydzień temu
    Cofftee, bardzo się cieszę, ze wróciłaś :) Lubię Twoje analizy :)
    Bawię się narracją - to prawda, jeszcze bym chciała dużo poodkrywać, sposobów różnorakich.
    Końcówka jest zrypana, tez to czuję ;)
    Czytam i mordka mi się śmieje, dzięki za kolejna porcję motywacji, bardzo mi miło. Trochę jestem wyprana chwilowo z mądrości, więc tylko tyle odpowiem.
    Pozdrawiam Kawcię :)
  • 00.00 6 dni temu
    Ritha Następnym razem będę zaglądać z pewnym dystansem do Twoich tekstów. Za duży ładunek emocjonalny mi zapodałaś.
    Ostro tniesz piórem i tak trzymaj.
  • Ritha 6 dni temu
    Szu... dziękuję Ci pięknie. No takki mam styl, w tym się czuje dobrze, kiedyś czułam się dobrze w luźnych i śmiesznych, trochę mi to ewoluowało.
    psssst po napisaniu każdego takiego opka czuje się tak, jakby mi ktoś spuścił łomot...
    :)
  • inkarnacja 6 dni temu
    Pomysł miałaś zasadniczo banalny, a przy tym, tak fundamentalnie, nietuzinkowy jak hamburger z McDonalda. Niemniej, jak się okazuje, był to pomysł w swej prostocie iście rewelacyjny. Siadło w punkt po prostu. A może – a może i bardziej niż “może” – wszystko rozbija się o to, że masz więcej niż dosyć talentu i umiejętności, by każdy pomysł udźwignąć i jeszcze wyciągnąć z niego naprawdę świetną historię.
  • Ritha 6 dni temu
    Inkarnacjo... nie wiem co tu się wydarzylo (bo bylam srednio zadowolona z tekstu), a odbior jest "buuum"!
    Świetnie, zajebiscie, dzięki piekne. Kolejna cegielka umacniajaca mnie w przekonaniu, ze pisanie ma sens.
    Pozdrawiam
  • Canulas 6 dni temu
    Ano ma
  • Ritha 6 dni temu
    Can :)
  • jesień2018 6 dni temu
    Ritha, świetnie napisany tekst, wiarygodny bohater (może szkoda, że Jake, a nie Jacek, chyba bardziej ruszyłoby to, co bliższe) i takaż narracja. Ciekawe, że matkę oceniam surowiej niż ojca, może dlatego, że ona miała bez porównania więcej do zaoferowania dzieciom. Przeczytałam nawet nie wiem jak i kiedy. Ty to potrafisz:)
  • Ritha 6 dni temu
    Dzięki piękne, Jo! Noo, trzeci zarzut a propos imion - przyjmuję na klatę.Matka oceniana surowa, taa... wogóle to jak zawsze inspiracja z zycia, miałam koleżankę, którą z siostrą zostawiła matka, bo ojciec pił. Ale najlepsze, że on po tym zdarzeniu się faktycznie ogarnąl fest (więc tyle dobrego), a dziewczyny miały żal do matki już zawsze.
    Dzięki za wizytę i fajnie, ze tu siadło :)
  • Alijar 5 dni temu
    Doskonały tekst. Nic mi nie zgrzytało (poza imionami, bo mnie rozpraszało pytanie o miejsce akcji). Czułam tego czternastolatka znajdującego się na pograniczu załamania nerwowego i euforii.
  • Ritha 5 dni temu
    Dziękuję pięknie za wizytę! Z imionami powtarzajacy się kilkukrotnie zarzut, czyli coś w tym musi byc...
    Pozdrawiam :)
  • Dekaos Dondi 5 dni temu
    Ritha→Tekst zwarty, treściwy i gotowy na to, że go z ciekawością przeczytałem. Mogłaś jedynie trochę bardziej... e tam. Zamilczę:)
    Rithostyl jak zawsze:) Pozdrawiam→5
  • Ritha 5 dni temu
    Co, alternatywne zakonczenie? :D Jak tamto z whiskasem? :D
    Dzięki Dekaos, pozdrówka!
  • Dekaos Dondi 5 dni temu
    Ależ się do cna opamiętałem i zamilkłem jak nieżywe zwłoki sproszkowane:)
  • Ritha 5 dni temu
    Dekaos Dondi :D

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania