TW 13 Dziwki Zachód
Kto: cyklop-myśliciel
Co: za ciasne buty
Nadeszły ciężkie czasy. Apokalipsa w postaci czterech jeźdźców zniszczyła świat, wypaliła prawie doszczętnie całe życie, pozostawiając tylko bezkresne jałowe pustkowia przeorane gdzieniegdzie kraterami. Niedobitki ludzkości skryły się w podziemnych tunelach wraz z kilkoma końmi i stadkiem zajęcy. Po pewnym czasie wystawili oni głowy z ciemności, wyszli na powierzchnię i zaczęli odbudowywać cywilizację. Ludzie stawiali proste chaty, zające i konie zaś kopulowały bez ustanku, żywiąc się wyrosłymi z ziemi czarnymi badylowatymi krzewinkami.
Po bezkresnych równinach przechadzali się George i Shaw, polujący na gachy i poszukujący zaginionego towarzysza.
- John! John!
- Nie wrzeszcz tak, bo spłoszysz zające.
- Co się stało z tym facetem?
- Jak nic zaginął.
- Mówił, że zna te tereny jak własną kieszeń.
- Widocznie kłamał. Musimy wracać. Nie ma co ryzykować dla dzieciaka.
- Pewnie masz rację. A co zrobiliście z Owenem?
- No, zjedliśmy go. Był leniwy, na nic innego by się nie przydał.
- Kto następny w kolejce?
- Pewnie Claus. Dobierał się do żony szeryfa. Jak nic pójdzie pod młotek.
- Jesli nic nie złapiemy, jutro możemy być w podobnej sytuacji. Uznają nas za niewartościowych.
- Co się porobiło z tymi ludźmi? Kompletna patologia. Szeryf co prawda dba o porządek, bezpieczeństwo i produktywność, ale istnieją pewne granice.
- Szkoda gadać. Wracamy.
Kilka kilometrów dalej znajdowały się nadgryzione przez zające zwłoki Johna i czegoś znacznie większego.
Cofnijmy się więc dzień wcześniej do momentu, gdy John polował na zające pośród czarnych i powykręcanych zmutowanych roślin. W pewnym momencie natknął się na mężczyznę o nietypowej ogromnej posturze i zaledwie jednym oku.
- Uuaaa! - zawył John. - Ktoś ty?
Cyklop ocknął się i wydawał nie mniej zdziwiony.
- Ja? Byłem kiedyś taki jak ty, ale potem nadeszły te potworne stworzenia na płonących koniach. Przetrwałem, ale moje ciało zmutowało. Zamiast dwóch mam jedno oko, a mój mózg najwyraźniej rozrósł się i pofałdował, bo znam teraz dwanaście języków i rozważam na tematy filozoficzne. No i wyrósł mi drugi siusiak.
- Myślałem, że inni ludzie wyginęli.
- Nie wiem. Moje myśli zaprząta teraz problem zbyt ciasnych butów. Zrobiłem je z końskiego włosia i króliczej śliny, ale żeby chodzić muszę podwijać palce.
- Może wystarczy wyciąć w nich dziury.
- Patrzcie jaki bystry. No i teraz mam nowy problem, bo jesteś mądrzejszy ode mnie, a tak nie może być.
Spomiędzy końskiej skóry, w którą obleczony był cyklop,wysunęły się dwa wężowe siusiaki, zaatakowały Johna i go udusiły. To im jednak nie wystarczyło i zabiły także cyklopa, tym samym uśmiercając także samych siebie.
George i Shaw zostali natomiast wkrótce pożarci przez szeryfa i pozostałych z uwagi na bezproduktywność.
Komentarze (33)
Witamy nowy tekst! :)
ps. Przypominamy o linku ;)
"bo znam teraz dwanaście języków i rozważam na tematy filozoficzne." xD
Zabawne całkiem. Szkoda, że trochę krótkawe, ale dobre i to!
Drugi siusiak xD
Hahaha
Omnipotentne siusiaki dwa? W nogi. Zmykam :-)
Zabawne, dowcipne i niedosytne zdecydowanie.
kto nie pisze regularnie na Opowi
zostanie pożarty
z uwagi na bezproduktywność
(5)
Dałem 5, ale miejscami Margericiłeś trochę.
"Kilka kilometrów dalej znajdowały się nadgryzione przez zające zwłoki Johna i czegoś znacznie większego." - sugeruję mile
Margericiłem? O nie!
Wlazłam, bo tytuł mi się z Dźwiękami Muzyki kojarzył, ale opko nie było podobne : (
Co tu dużo pisać, śmiechowe dosyć i fajnie.
Dobry wieczór, P... Angelo ;)
akwamen Witam Szanownego Pana : )
akwamen flirtować proszę gdzie indziej
fanthomas coś taki drętwy? Przywitałem się tylko... :(
akwamen no spoko, wybaczam
fanthomas a... skoro już zajrzałem, to parę przecinków brakuje i taka nieścisłość tu jest-
Uuaaa! - zawył John. - Ktoś ty?
Cyklop ocknął się i wydawał nie mniej zdziwiony. - czy ktoś jeszcze był zdziwiony, bo jakoś nie wspomniałeś nic wcześniej... chyba że to zawycie miało oznaczać zdziwienie... ;)
No trzeba by ten tekst jeszcze potrzymac z miesiąc ale czas naglił
fanthomas nie, wystarczyłoby dwadzieścia dziewięć dni ;)
Początek dobry, środek też. Końcówka na odpierdziel nieco. No Oscara nie dam, Złota Kaczka będzie :)
Zawsze za szybko kończę
fanthomas czasem trzeba poczekać, a nóż jeszcze oddycha
fanthomas nie jest to zbyt fortunne określenie :D A kiedy nowy wywiad?
Takie miało być. A wywiad się kisi na razie
fanthomas a ze z kim????????
JamCi aaa, tajemnica oczywiście. Mogę zdradzić tylko że nie z tobą ;)
fanthomas no to to ja wim :-) jak zasłuże to się upomnę o abominację.
Bardzo fajny początek , dobrze poprowadzony dialog ale zakończenie za bardzo skrócone .
pozdrawaim : )
A kiedy wstawisz swój tekst?
Już byłam w szoku że takie grzeczne, bez absurdów. Końcówka wyprowadziła mnie z błędu ;)
Uśmiechnęłam się, ale nie ukrywam, że zrobiłeś mi smaka wstępem i z chęcią przeczytałam wersje "poważną" tej historii.
Całkiem zabawne, Fan :) Np. tutaj:
"(...) ale żeby chodzić muszę podwijać palce.
- Może wystarczy wyciąć w nich dziury.
- Patrzcie jaki bystry. No i teraz mam nowy problem, bo jesteś mądrzejszy ode mnie, a tak nie może być " :)))
Choć jak zawsze:
a) krótkie
b) po łebkach
c) z dywizami zamiast pauz w dialogach!
Popracuj nad punktami a, b oraz c.
Zadziwiające to uniwersum. Daje sporo możliwości, ale z nich nie skorzystałeś. A szkoda.
fanthomas, oto Twój zestaw:
Postać: Niemowa
Zdarzenie: Rozwód w chałupie Rumcajsa
Gatunek (do wyboru): Opowiadanie przygodowe/drogi lub (pod kątem Antologii) Horror i pochodne
Czas na pisanie: 18 sierpnia (niedziela) godz. 19.00
Powodzenia :)
Hej, lekko, łatwo i przyjemnie, choć to postapokaliptyczny świat przeca ;)) Podobało mnie się to to ;)
Pozdrowionka
Topor z Salvadorem i wiosną w głowie Fantomasa rosną :)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania