TW #13 Pożarta
Postać: Zaginiona kobieta w czerwieni
Zdarzenie: Czerwony Kapturek: True Story
Gatunek: Romans/erotyk
Nadszedł już wieczór, kiedy w mieszkaniu państwa Nowaków rozdzwonił się telefon. W przeciwieństwie do większości znajomych nie zrezygnowali ze stacjonarnego. Winna była matka pani Nowak, która ze zniecierpliwieniem tłumaczyła im, że jest za stara, by uczyć się rzędów cyferek. Próbowali zaproponować, że zapiszą nowe numery na kartce i powieszą w jej przedpokoju, tuż przy aparacie, ale za każdym razem przerywała:
– Nie zawracajcie mi głowy, od dwudziestu lat pamiętam wasz numer, dobrze jest jak jest. A jak tam Magdusia, zdrowa? Piątki przynosi?
Poddali się więc, łatwiej było znosić tyranię matki niż z nią walczyć.
Pani Nowak podniosła słuchawkę z widełek.
– Tak, słucham.
– Magdusia przyjdzie do mnie dzisiaj, czy nie?
Ach, oczywiście, po co jakieś powitania, skoro można od razu zaatakować? Powstrzymując westchnienie, przybrała pogodny ton, przywołała na twarz uśmiech (rozmówca słyszy, kiedy uśmiechamy się przez telefon) i odpowiedziała:
– Wybierała się do ciebie, mamo. Powinna zaraz być.
– Powinna być czterdzieści minut temu. Niestety nadal jej nie ma.
– Może lekcja się przeciągnęła. Ma dzisiaj korepetycje z matematyki, pamiętasz?
– Ja nie wiem, jakie ona ma korepetycje, ja wiem tylko, że obiecała przyjść i nie przyszła. Wiesz, że nie za dobrze się czuję – powiedziała z wyrzutem. – Myślałam, że zrobi mi po drodze zakupy. Kupi wino, jakieś ciasto…
– Jeśli się umówiłyście, to na pewno zrobi.
– Mam nadzieję. I dziwię się twojemu spokojowi. A co, jeśli twoja córka zaginęła?
– Mamo, tylko proszę cię…
Ale w słuchawce rozległo się buczenie. Nie zdążyła poprosić, żeby starsza pani nie przywitała wnuczki wymówkami, bo ta coraz mniej chętnie ją odwiedza. Trudno.
– Matka oblicza każdą minutę spóźnienia Magdy? – Z salonu wychylił się pan Nowak. Widząc jednak minę żony, postanowił nie dręczyć jej bardziej. – Co zrobić. Pewnie Paweł przedłużył lekcję.
Pokiwała głową. Chłopak często to robił, nie podnosząc stawki ani o złotówkę. Uczył ich córkę od roku (zaczął, kiedy była w pierwszej klasie liceum, a on jeszcze studiował) i efekty były bardzo dobre: same piątki i szóstki ze wszystkich testów. Miał chłopak podejście, trzeba mu to oddać.
– Uważa, że powinniśmy uznać Magdę za zaginioną – westchnęła. A mąż podszedł i pocałował ją w czoło w geście współczucia i wsparcia.
***
Magda rozwiązywała kolejne zadanie, niespokojnie zerkając na zegarek.
– Spieszysz się gdzieś? – zapytał Paweł.
– Obiecałam odwiedzić babcię… a po drodze muszę jeszcze skoczyć do sklepu. Zmyje mi głowę za to spóźnienie.
– To nie odwiedzaj. Zadzwoń i powiedz, że źle się czujesz.
Zaśmiała się.
– Nie uwierzy. To ona ma wyłączność na złe samopoczucie. Energii starcza jej tylko na objechanie wszystkich dookoła.
– Sympatycznie. – Spojrzał dziewczynie w oczy i zamknął zeszyt. – Okej. Na dzisiaj wystarczy. Powiedz mi: daleko mieszka ta twoja babcia?
– Kilka przystanków stąd. Jak teraz wyjdę, będę u niej za pół godziny.
– A jeśli cię podwiozę?
Patrzyła na niego i bała się odpowiedzieć.
– Zaoszczędzimy trochę czasu. Zostaniesz jeszcze chwilę. Co ty na to?
Znowu tak patrzył. Jak wilk, który resztkami sił powstrzymuje się, żeby jej nie pożreć. Ach, jakie to przerażające. Zamarła bez ruchu. Tymczasem wilcze oczy zbliżyły się, zęby odsłoniły w uśmiechu.
– I co teraz będzie?
Co się robi, kiedy chce cię pożreć wilk? Nie wiedziała. Mogłaby zażartować, uciec, zdjąć zaklęcie piskliwie wykrzyczanym żartem, ale czuła, że jest sparaliżowana tymi oczami, tym wzrokiem, który mówił "mam ciebie, upolowałem i nie puszczę". Musiała się poddać, nie było innego wyjścia.
Nagle ręka, ta wilcza łapa, porośnięta czarnymi włoskami, zbliżyła się do jej twarzy, wsunęła pod włosy, lekko ścisnęła skroń i Magda poczuła, jak coś w niej topnieje i słabnie. Wilcze zęby znowu błysnęły.
– Ślicznie ci w tej czerwonej sukience. Wiedziałaś, że mi się spodoba…? Na pewno wiedziałaś… – Wilk nadal mówił ludzkim głosem, ale to jej nie zwiodło. Nie był już człowiekiem, był wilkiem, tak jak sobie życzyła, jak marzyła, od kiedy po raz pierwszy zobaczyła ten błysk w jego oczach.
Silne łapy objęły dziewczęce ciało. Już nie ucieknie. Nie ma sensu próbować, lepiej się poddać i zrobić to, czego on pragnie.
Gorący oddech na jej szyi. Nieznoszące sprzeciwu łapy, zwierzęce pomruki, zamglone oczy. Odsłaniał ją warstwa po warstwie. Czerwona sukienka i biała bielizna leżały już obok. A on dobierał się do niej zachłannie i ostatecznie.
A potem leżeli i gładził ją po twarzy, po ramionach i brzuchu. Pachniał wilkiem. Dzikim i niebezpiecznym. Jej własnym wilkiem.
Więc została pożarta.
Lecz ŻYŁA. Pierwszy raz naprawdę żyła.
Komentarze (37)
Jesień2018→Ciekawe, ale trochę z krótkie. Pożarta ale żywa!! Ładne sformułowanie:) Babcia rasowa. Jak ta z bajki:)
– ''Uważa, że powinniśmy ją uznać Magdę zaginioną – westchnęła'' – tu mi coś nie pasi? :) Pozdrawiam:)→5
Wiem, że krótkie, ale inaczej się tym razem nie dało:) Dzięki, DD! Błąd poprawiony.
Pozdrawiam!
Witamy nowy tekst! :)
Super tekst, choć przyznam, że faktycznie mógłby być troszkę dłuższy:) Ciekawy pomysł z tym wilkiem, pozdrawiam :)
Dzięki, Aniu, pozdrawiam!
Uznać za zaginioną, chyba.
Uśmiech na rano. Dziękuję.
Mane, na pewno. Już poprawiam. Dziękuję też:)
Zestaw pomysłowo zracjonalizowany i jednocześnie zmodyfikowany:) Przy pomocy Wilka wydobyta esencja Czerwonego Kapturka (dobry Wilk, och jaki dobry:) antybabunia czekająca na zawartość koszyczka (winko:), no, no - masz poczucie humoru.
Tylko nie rozumiem, dlaczego Kapturek czuł się zniewolony? Może rolą pierwszej naiwnej w baśniach?
Fajne pisanie, pozdrawiam:)
Nieee, czyta się, że zniewolona? Nie tak miało być. Raczej zastrachana i niepewna, bo to pierwszy raz. Chce i nie chce. Chce i się boi. Chce i nie powinna. Ona dziewczynka, on wilk... No nie wiem.
W każdym razie dzięki i pozdrawiam!
Tak mi się narzuciło po przeczytaniu: "Lecz ŻYŁA. Pierwszy raz naprawdę żyła."
:) Pozdro.
Wrotycz aaa, o to chodzi:) To bardziej zabawa słowem i konwencją. Plus to, co wynika z inicjacji, jakiś rodzaj przebudzenia.
Przeczytane! Bardzo byłam ciekawa, co stworzysz!
Moim zdaniem długość w sam raz jak na tę historie, jest w niej wszystko, co potrzebne aby w udany sposób zrealizować zestaw.
Mimo, iż nie jest to mój ulubiony gatunek, z przyjemnością doczytałam do końca, choć łatwo domyśliłam się, jaki będzie koniec. Nie będzie to mój faworyt z Twoich tekstów, pewnie dlatego że nie jest tak obciążony emocjonalnie jak to Ty ładnie potrafisz plus romans, ale naprawdę fajnie zlozytas to w całość.
Tym razem ode mnie troszkę krótszy komcio, bo i tekst krótki oraz brak tu skomplikowanych powiązań.
Pozdrawiam ciepło!
Kawa.
Tak, to tylko taka migawka, nie ma co się rozpisywać.
Dziękuję bardzo, Kawko! Pozdrawiam:)
Kurcze, fajne toto. Naprawdę pomyślane. Robisz siętaka już fisza trochę. Zaczynałaś delikatnie, ale tera co wysmarzysz, to pachnie i smakuje. Oczywiście nie zbije poprzedniego, bo zupełnia na co innego obliczone, ale w nowych szatach też Ci dobrze.
Zadowolonym.
" Jak wilk, który resztkami sił powstrzymuje się, żeby jej nie pożreć. Ach, jak się przeraziła, nie mogła się ruszyć. Tymczasem wilcze oczy zbliżyły się, zęby odsłoniły się w uśmiechu." - tu bym się przyjrzał, bo 5x się, to tak o dwa za dużo.
Dzięki, Canu!
To jest ciekawe, że Twoim zdaniem piszę coraz lepiej. Ja mam wrażenie, że ciągle mniej więcej tak samo. Oczywiście Twoja wersja bardziej mi się podoba.
Z "się" powalczę.
Dzięki Tobie sprawdziłam i już wiem, co to takiego "fisza" ;)
Pozdrawiam!
Bardzo fajny pomysł, czytało się wybornie i tylko mało, znacznie więcej by się chciało.
Pozdrawiam.
Miło mi Angelo, dziękuję!
Bardzo mi się podobało!!! Super pomysł. Pozdrawiam z uśmiechem :) Ps Mógł jeszcze rozprawić się z babcią. Tzn nie pożreć jej, ale nie wiem jakoś nastraszyć :D
Morał z tej bajki taki, że babci brakuje wilka, który by ją pożarł dlatego taka jest :D
kalaallisut nastraszyć! Hahaha cudowny pomysł! :-D
Morał też dobry :)))
Dzięki!
Wiesz, że nie za dobrze się czuję – powiedziała z wyrzutem. – Myślałam, że zrobi mi po drodze zakupy. Kupi wino, jakieś ciasto…
pomyślałem; "sprzeczność! Źle się czuje i wino", a potem uświadomiłem sobie podstępność Autora; wszak i moja znajoma "babcia" często stosuje taki wybieg. Niby ciężko chora, a konia na torze z przeszkodami przegoni... Nie wiem jednak, czy, gdybym był kobietą, nie wolałbym ośmiornicy zamiast wilka. To i bardzie inteligentne i więcej ma kończyn do roboty ;) Dziękuję za opko :)
Ależ drogi Karawanie, to jest Czerwony Kapturek, true story, a nie Mała syrenka, true story :))
Dziękuję, pozdrawiam ?
Ach te wilki :) Opowiadanie nastawione na trochę inny odbiór, ale bardzo dobrze, bo pamiętam Twoje początki i wszystko mieściło się w jednej kanwie emocjonalnej. Zabita babcia w pokoju obok, roztargniona nauczycielka itp. a tu coś innego :) Szkoda tylko, że nie było więcej erotyka erotyku :D
Zostawiam ocenę :)
Przepraszam bardzo, tamta babcia umarła śmiercią naturalną ;)
Jestem pod wrażeniem Twojej pamięci i uważności, Jolka:)
Ja do erotyka jak do jeża heh.
Dzięki!
jesień2018 O masz. To jednak moja pamięć wybiórcza :D
lepszy seks z wilkiem niż wizyta u starszej pani :)
czytało sie dobrze, jak zwykle u Ciebie. ale raczej długo w głowie nie zostanie. poprzednie Twoje nadal siedzi.
Dzięki, Sensol. Zgadzam się ze wszystkim:)
Bardzo dobry tekst. Nie jakiś o pierdołach, ale o tym, co w człowieku piszczy. To, co lubię najbardziej.
Zwierzęcą naturą kobiecą jest pragnąć wilka. A w młodości to ważne. W młodości trzeba tego doświadczyć, aby później móc nie być już zwierzęciem, sądzę...
Wilk nadal mówił ludzkim głosem, ale to jej nie zwiodło. Nie był już człowiekiem, był wilkiem,
Powtarzasz się tutaj. Pominąłbym pierwsze słowo i wtedy ok.
Super, choć nie każdy się w tym zgodzi.
Pozdrawiam.
To miłe, Antoni, dziękuję!
Helloł :)
Świetny zestaw, dobrze dobrany.
Ok, czytam, czytam, narracja Twoja, sielankowa, wyciszająca (bardzo lubię wbrew pozorom, nie tylko krew i flaki, doceniam jak mła coś wycisza, kojące właściwości narracja Twa posiada) no i czytam i zarysowuje mi się jakaś zdaje się urzekająca relacja.
„Co się robi, kiedy chce cię pożreć wilk? Nie wiedziała” – to urocze :)
„Wilcze zęby znowu błysnęły.
– Ślicznie ci w tej czerwonej sukience” – zajebiście wkomponowałeś zestaw, nie kapnęłam się, że gadka o wilku prowadzi do… czerwonej sukienki i czerwonego kapturka. Wyprowadziłaś mnie w pole, uśpiłaś moją czujność! :D Brawo :D
I nawet babcia wcześniej tez do tego nawiązywała! Tera się kapnęłam, pod sam koniec. Wszyscy wiedzieli, tylko ja jakiś młot.
Jestem skołowana. I bardzo pozytywnie zaskoczona tymże skołowaniem.
„Pachniał wilkiem” <3
Bardzo mi się podoba ta miniaturka, czerwono-kapturkowe true story 10/10
Pozdrawiam!
Cieszę się, że lubisz i ze skołowania trochę też :)) Pozdrowienia!
Super zestaw i super zrealizowany.
Babcia jak żywa, relacja ładnie opisana. Końcówka ciut przyspieszona, ale nie razi. W sumie nawet pasuje, że w tym miejscu akcja nabiera tempa. Tyle emocji potrafi wymazać pamięć, że zostają tylko migawki ;)
Podobało mi się :D
Dzięki, Kropeczko!
Hej,
Bardzo tu romantycznie się zrobiło. Przeraźliwie i romantycznie. Mrrrrraauuuuuu.......
Pozdrowionka :))
Tiaaaa ;) Dzięki!
Dzień dobry!
Przypominamy o obdarowywaniu zestawami – dziś o godz. 20.00.
Pozdrawiamy :)
Jesień2018, oto Twój zestaw:
Postać: Człowiek, który widział już wszystko
Zdarzenie: Nie otwieraj niebieskich drzwi
Gatunek (do wyboru): Komedia/Groteska/Makabreska lub (pod kątem Antologii) Horror i pochodne
Czas na pisanie: 1 września (niedziela) godz. 19.00
Powodzenia :)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania