TW # 14 W kolorze
TW#14 W kolorze - opowieść drogi
Postać - Śpiący książę
Zdarzenie - Spotkanie po latach
Miał na imię Szymek, jego oczy były niewiarygodnie niebieskie, kawałek nieba na twarzy z Lazurowego Wybrzeża. Bardzo przystojny, typ sportowca - z kaloryferem na brzuszku i to wystarczyło, że wpatrywałyśmy się w niego jak cielątka - otwarte buzie i serca na dłoniach.
Wszystkie za nim wzdychałyśmy, a on jakby spał, na żadną nie patrzył. Można było go znienawidzić, gdyby jedną wybrał, a tak - za co, więc kochałyśmy go tą szczeniacką, naiwną i najpiękniejszą z miłości...
Na szczęście mogłyśmy o tym ''nieszczęściu'' rozmawiać, pocieszać się - łączyła nas wszak jedna tragedia, a wtedy nie ma wrogów, są tylko przyjaźnie.
Spotkałam go po latach.
Spieszyłam się jak zwykle, bo obiad, mąż, dzieci, a w pracy jak na złość musiałam zostać dłużej. Przepychałam się właśnie na pasach, kiedy ktoś złapał mnie za rękę... takie oczy miał tylko on - ''nasz'' Szymon.
W jednej chwili zapomniałam, że mam dom, rodzinę i już siedziałam z nim w kawiarni, pijąc kawę, ćmiąc fajkę za fajką.
Stwierdził, że byłam jedyną dziewczyną na roku, którą zapamiętał. Mówił, że chciał ze mną porozmawiać, ale wstydził się, bo zawsze wyglądałam na zbyt pewną siebie...
O ironio losu! To ja marzyłam o nim na jawie i we śnie, a on - nieśmiały?
Mijały godziny, a my nie mogliśmy się nagadać, tyle lat nie da się nadrobić w chwilę.
Przez przypadek spojrzałam w telefon, cud, że policja jeszcze mnie nie szukała... mąż odchodził od zmysłów i połowa rodziny.
Umówiliśmy się na jutro...
Nie pamiętam jaką ''bajeczkę'' sprzedałam mężowi, ale był tak szczęśliwy z odnalezienia ''zguby'', że wszystko mógł wybaczyć.
Znowu ta sama kawiarnia, kwiaty, świece i wino... Ocknęłam się w jego łóżku. Przeżywałam najlepszy seks, jaki kiedykolwiek mi się przytrafił... Szymek patrzył na mnie, tak samo w szoku. Zawiesiliśmy się...
Dużo później zaczął mówić, że ma żonę i dzieci, że są w odwiedzinach u chorej matki. Też ''pochwaliłam'' się mężem i dziećmi.
Wróciłam do domu, akurat na kolację. Mąż się postarał, zrobił sałatkę z kurczaka, otworzył wino, zapalił świece. W tle płynęła cichutko nasza ulubiona melodia, dzieci spały... Przytulił się i powiedział, że bardzo mnie kocha, że nic i nigdy tego nie zmieni.
Zamknęłam oczy, pozwalając się prowadzić.
Szymek dzwonił, często parę razy na dzień - nie odbierałam. Kilkukrotnie widziałam go pod naszym domem...
Do dzisiaj pamiętam zapach jego perfum. Dotyk na skórze nadal pali, ilekroć spoglądam w niebo.
Szkoda, naprawdę szkoda, że tak późno się obudził.
Nie powiedziałam przyjaciółkom, że go spotkałam, tę tajemnicę zabiorę ze sobą - do grobu.
Komentarze (132)
Witamy nowy tekst! :)
betti, w wolnej chwili wrzuć link do tego opowiadania tutaj:
http://www.opowi.pl/forum/trening-wyobrazni-linki-do-prac-w1016/
Zmień też kategorię na Trening Wyobraźni :)
Witaj, Wyobraźnio.
Chyba wszystko - już teraz - dobrze zrobiłam... Ach, te początki...
Dzięki za pomoc.
Tak, wszystko jest ok. :)
Pospolity i dla gospodyń domowych. Błędy i stylistyka do poprawy. Oj betti nie wysiliłaś się z tą wyobraźnią. Miernota. Lepiej pisz wiersze.
Gregory Ty się nie znasz, więc o czym Ty mi tutaj... poza tym jak było dla gospodyń - to chwaliłeś. Och, Ty...
betti popraw wybaczył by wszystko na wybaczyłby wszystko... rażące u poetki
betti i inetpunkcja kuleje a styl szkoła podstawowa
betti a tytuł słodki aż mdli, z piosenki ukradłaś?
Gregory sprawdź pisownie i kontekst. Mnie pasowało
To trening, drogi Gregory... nie wiem czy masz tego świadomość. Poza tym nie zauważyłam, żebyś gdzieś poza moimi publikacjami produkował się tak gorliwie... Wstyd mój drogi, prześladować kobietę. Facetowi - nie przystoi, no chyba, że Ty - baba. To zmienia postać rzeczy...
betti ale przyjmij na klatę krytykę i nie rzucaj we mnie kalumnii personalnych.
Wybacz, ale takie naiwne i szczeniackie twoje pisanie.
Gregory a mnie się podoba... i co mi zrobisz?
betti jak Boga kocham ile ty masz lat kochaniutka?
Gregory nie powiem Ci - nie muszę. Kolejny... zainteresowany...
betti mnie to gwizda, ale takie odpowiedzi to zastanawiają.
Matko, jakie nudy.
Następna... piśmienna.
Przyciągam zło...
O, betta! nie postaralaś się! hi, hi, hi
Powtorzenia...
Powtórzenie "być" w odmianach imponujące:
"Był tak obłędnie przystojny, że trzeba było guziki przy spodniach trzymać, bo odpadały... same."
"Stwierdził, że byłam jedyną dziewczyną z roku, którą zapamiętał, że chciał ze mną porozmawiać, ale się wstydził, bo zawsze byłam taka pewna siebie..." i w wielu, wielu innych zdaniach.
...go, go, go, ...mnie, mnie, mnie
"Nie pamiętam jaką ''bajeczkę'' sprzedałam mężowi, ale był tak szczęśliwy z odnalezienia ''zguby'', że wybaczył by wszystko" - byczun, chyba znajdziesz, co?.
Przecinki... :(
"Znowu tak sama kawiarnia, ..."
E, szkoda prądu na wnikliwsze spojrzenie, niech inni też sie pobawią ;)
akwamenie szkoda czasu i atłasu, bo i tak nic z tego ona nie przyjmie. Jak grochem o ścianę.
O, Boże jakie te trolle mądre... ja to mam szczęście.
Akwamenku mój kochany, dlaczego Ty swojej damy nie poprawiasz, kiedy bykami sieje tekst?
akwa i guziki dziewczynom odpadały, bo co im się powiększało coś czy cuś
Wy nie macie w ogóle wyobraźni... jak Wy żyjecie, to ja nie wiem... biedactwa z Was.
betta nie umiesz przyjąć do wiadomości, że czegoś nie umiesz? Popraw błędy, albo daj komuś do korekty, zanim puścisz do publikacji.
akwamen powiedź to swojej damie, zanim coś wypuści...
Gregory zajmij się nieukiem, bo ja trochę nie mam czasu. Uwżaj, zaraz zacznie zmieniać zasady ortografii i gramatyki, ewentualnie że ma jakąś dysleksję... ;) Bawcie się dobrze :)
akwamen strzyżone i golone i tak w kółko
akwamen nie mam czasu ale po co jak ona Miodka przebija
Miały erekcję xD
Pani Kasiu, a pani w ogóle wie, co to znaczy? Naprawdę???
Ignor
a z erekcji guziki odpadały
guziki odpadały, bo były tłustymi lochami.
Aisak a teraz rozumiem... gumkę trzeba było włożyć
Żeby chociaż jedno z nich pisało i publikowało... a tu żadne, a najwięcej mają do powiedzenie. Co za ofiary losu...
bettta to nie znaczy, że taka literatka może robić tak oczywiswiste błędy. hi, hi, hi
betti ale to nie ma znaczenia. Napisałaś źle i z błędami!!!
akwamen mogę robić, co mi się podoba, a tobie nic do tego...
betti nie możesz, bo jesteś na portalu literackim a nie w maglu
Ja nie widzę błędów.
okulary wzuj
Nie piszę, ale czytam i mam porównywanie z innymi AUTORAMI.
To jest na 3-.
Kiedy zacznie pani publikować, możemy porozmawiać, na chwilę obecną - nie ma o czym.
Widocznie pani nawet na 2 nie potrafi napisać, inaczej coś tam by pani opublikowała...
No, ciekawe...
Czy w taki sam sposób mają odpowiadać inni artyści: aktorzy, piosenkarze, malarze?
Mam poczucie smaku.
A to powyższe ma smak znoszonej kapoty...
Pani Kasiu, pani nawet tego nie potrafi, więc o jakim pani smaku mówi? Czytałam pani ''kwieciste'' komentarze, tyle tam było smaku, co na targu...
... kiedy się dwie przekupy za łby złapią...
Bo pracuję na targu, mam dużo utargu.
Mój smak jest wyrafinowany.
Tak - nawet bardzo. W chamstwie nie ma pani sobie równych... To faktycznie powód - do dumy.
Jestem chamska?
No, i dobrze.
Skoro tak, to nic mi do tego... smaku. Co kto lubi...
Nie lubisz betuniu krytyki!
A gdzie ta krytyka?
Tu jest tylko wściekły atak - trolli.
jaki atak?
wściekły.
Akwi m, Gregory, ciocia w d. byliście i g. wieta i umita.
wzajemnie wujku
Gregory to nie do ciebie było
Bogumił, idź stąd. Niech myślą, że mnie denerwują...
Zobacz jak inni piszą pod egidą TW. Teksty dopracowane i na wysokim poziomie. Podejście do zestawu ze znakomitą wiedzą i wyobraźnią. Twoj tekst pewnie napisałaś na jednym posiedzeniu w toalecie. I teraz nie potrafisz się przyznać, że jest kiepski i w tematyce i w treści i w warsztacie. Mdły jak seriale paradokumentalne. Więcej pokory na krytykę i pracuj nad warsztatem prozatorskim, bo jest poniżej średniej. I nie denerwuj się.
Specjalista od siedmiu boleści się znalazł.
Gregory chętnie zobaczę jak Ty piszesz, gdzie to można zobaczyć i porównać?
No co, gregory - zapomniałeś języka w gębie, a jeszcze przed chwilą taki ''rozmowny'' byłeś... Powiedź, nie wstydź się, gdzie te Twoje cudowne publikacje?
Czas się chyba zapoznać z geniuszem...
Malizna z ciebie wylazła. Nie mówię o tekście, tylko o twoich komentarzach
Baj
Nie interesuje mnie Twoje zdanie, zupełnie.
To Ty Nuncjusz siedzisz pod nickiem ''gregory''? Dlatego zareagowałeś?
Bieda umysłowa
Na pewno?
Nie przeszkadzał Ci atak klonów, dopiero jak konkrety poszły, to zabrałeś głos... dziwne trochę.
Spodziewałem się po tobie deko więcej, czyli, skoro krytykujesz innych, powinnaś też umieć przyjąć krytykę. No niestety
Poza tym, nie zawsze mi się chce uczestniczyć w szambach, zrobiłem mały wyjątek, ale już mam dość tego na pół roku najmniej
Także tego
Baj
Czyją krytykę miałam przyjąć? Ludzi, którzy niczego nie publikują i których jedynym zajęciem jest przyłażenie pod moje publikacje i robienie chlewu?
Taką ''krytyką'' ja mam sobie głowę zawracać, chyba oszalałeś.
Na tle innych tekstów zamieszczonych na opowi, ten tekst wypada blado.
Prawie przeźroczyście.
I tyle nam do napisania, bo nie mam ochoty na przepychanki.
mam***
Możliwe, bo pisałam go na chybcika... w sumie, to nie ważne, co wstawiam i tak jest ''zjadane'' przez trolle...
nie zachwyca
dziękuję
Gdyby tekst był naprawdę dobry trolle nie miałyby śmiałości zaszumieć.
Tutaj jest naprawdę wysoka poprzeczka.
Jeśli tekst był pisany przez 5 minut, to proszę dla porównania wstawić tekst pisany przez 65 minut.
Jako wzór do naśladowania.
Pani Kasiu, pani się z choinki urwała? Jeśli tak, to proszę iść pod moje publikacje, gdzie są dobre wiersze i sytuacja taka sama... śmiechu warte.
Pani w gruncie rzeczy niewiele z tekstów - rozumie. Dopóki ktoś nie wyjaśni ''co autor miał na myśli'' pani nie zabierze głosu, chyba że na inny temat... Tutaj zobaczyła pani trolle i przybiegła się pani ''dołączyć'', a ten tekst w sumie nie jest taki zły, chociaż nie zaprzeczam zawsze można coś lepiej, inaczej.
O kurde, nie wiedziałam, żeś brała udział. Później przeczytam.
Nie czytaj, trzeba się wycofać, to już zszargane...
Ojej, nic nie rozumieć, bo ja przybyć z innego kraj.
W moim kraj są dobry człowiek, miły i empatyczny. I mondry.
Ty być chój.
I tekst też chój.
Ja musieć wyjechać w mój kraj.
Dziękuję, przede wszystkim za kulturę, z innego wymiaru.
Podoba mi się klimat
Ale ani horroru, ani drogi w tym ni cholery nie widzę
Chyba że drogę z kawiarni do łóżka - ale ta nie opisana XD
4
Pozdrawiam
Kapelusznik
PS.
Nie denerwuj się tak - każdy ma prawo do swej opinii, a każdemu, nawet literatowi, piłowanie różków się przyda od czasu do czasu - żeby pycha nas nie zeżarła ;)
Ja się nie denerwuję normalną opinią, bo niby czemu? Ale jeżeli ''napadają'' na mnie trolle, to ich opinie mam gdzieś.
Jak możesz nie widzieć drogi? Przecież cały ten tekst jest wycinkiem z drogi właśnie.
Ja pitole, człowiek chce se tekst przeczytać, a tu takie komentarze... Skutecznie to zniechęca, wiecie? Na szczęście jestem jednak twardy.
"Miał na imię Szymek i niewiarygodnie niebieskie oczy." - zabrakło drugiego czasownika. Powinno być "miał niewiarygodnie...". Ewentualnie można inaczej skonstruować to zdanie, by uniknąć powtórzenia.
"wybaczył by" - wybaczyłby
"tak" - ta
"Ocknęłam się w jego łóżku, to był najlepszy seks jaki kiedykolwiek" - zamiast przecinka kropka lub myślnik, ewentualnie średnik.
No, niezbyt porywający ten tekst. W ogóle napisany w takim dziwnym, ironicznym tonie. Czyta się całkiem dobrze, ale nie ma tu za dużo treści. Historia w zasadzie banalna, pozbawiona ciekawszych elementów. Średnio.
Pozdro
Buczybór, jak Cię szanuję, chopie... Ale na Boga! Stanowcze VETO dla czasowników! Elka fajnie je ograniczyła, Boże broń, by znów się od nich zaroiło. Proza bez czasowników! Precz z czasownikami!
Ha.
Był drugi czasownik, ale się powtarzał, więc go wyrzuciłam - poprawię to zdanie, bo faktycznie do kitu. Resztę też zapiszę inaczej.
Dzięki wielkie za pomoc.
Jeżeli chodzi o całość, nie lubię rozwlekania, nie lubię tzw. ''lania wody''. Podoba mi się u innych szczególnie, kiedy prozą poetycką zbudowany tekst.
Niemniej dawno temu odeszłam od tej formy i zupełnie się w niej - nie widzę. Reportażowo, krótko i na temat - reszta w domyśle czytelnika. Może to błąd, ale odpowiada mi taki właśnie styl pisania.
Pozdrawiam.
Elko, ja tu bym jeszcze pomajstrowała ku skróceniu. Według mnie wody jeszcze za dużo... Jeśli dazysz ku prozie poetyckiej, ogranicz opisy na rzecz stanów emocjonalnych - zamień opisy na metafory.
Chętnie bym podlubala przy Twoim tekście jako dawna JA, ale jako Halmar chyba mi nie wypada :)
Reportażowa proza poetycka - tak bym chciała przekonstruowac Twoją narrację.
Cuś a'la Judy Budnitz... Potencjał jest.
Tu akurat nie ma prozy poetyckiej, ale faktem jest, że ją uwielbiam.
Halmar, będę zaszczycona, jeżeli zadasz sobie trud uczynienia tego tekstu - dobrym. Działaj, jestem strasznie ciekawa.
Elka, to ja jestem zaszczycona.
To obie jesteśmy - fajnie, prawda?
Ja tam myślę, że z Twojego tekstu można zrobić kawał prozy poetyckiej. Temat idealny.
Ano, fajnie.
No to pomyślę, akurat burza przyszła, to mi się będzie dobrze śniło. A co się wyśni - zapiszę, obaczym, ile w Halmar "talentu" zostało :)
Halmar ano grzmi i błyska... to czekam na ''talent''. Coś mi się wydaje, że będzie to - diabelnie dobre...
Elko, czyś Ty mym Aniołem? :* Ano, pokombinuje po swojemu, się zobaczy :)))
Nie mów tego głośno, bo inni zobaczą... i też zechcą. Będę grzecznie - czekała.
Nie mów "Czekała", bo co poniektórym Kapustom się skojarzy nie ten teges haha ;)
Ano, gdyby co, na pięterko wyślę gołębia pocztowego.
Teraz luli :)
To ''śpijmy spokojnie'' wobec powyższych obaw... Dobrej nocy.
Kwintesencja banału. ,
Nijakość treści i zapisu, tani dydaktyzm z wielokropkami, które mają ożywić czytelnika.
2-
Dzięki, Mirek. Miło, że wpadłeś...
Elko, mam dla Ciebie to, co Ci obiecałam. Ale gołąb pocztowy odbił się od zamkniętej skrzyneczki na pięterku... :(((
Halmar wstaw to tutaj pod swoim nickiem, tak będzie uczciwie, a ja zobaczę kawał dobrej prozy poetyckiej, to też nagroda, może najlepsza... będzie z czego się uczyć.
Elko, buu... Ale to jest Twoja historia, ja ją tylko pomalowałam po swojemu :)))
Chyba że napiszę "we współpracy z betti" czy cuś...
Halmar i tak napisz, będzie to dla mnie - zaszczytem.
Elko :*
Okej, na początku dwie rzeczy – nie czytałam tej ściany komentarzy i przyszłam, gdyż to TW , a staram się – jeśli czas pozwala - czytać wszystkie, więc i tu nie zrobię wyjątku, w związku z czym jeśli znajdę błędy, wiedz, że nie złośliwie. Ok, czytam.
„Obłędnie przystojny” – to brzmi troszkę jak u Margerity
Te dywizy, które tam masz w narracji dobrze byłoby zamienić na półpauzy. Staranność zapisu wzbogaca odbiór wizualny. Półpauza ctrl+0150
Obadaj całość pod kątem czasownika „być” (były/był/byłam/było), jest go sporo, a tekst nie jest długi.
„Znowu ta sama kawiarnia, kwiaty, świece i wino... Ocknęłam się w jego łóżku. To był najlepszy seks jaki kiedykolwiek mi się przytrafił... Szymek patrzył na mnie, tak samo w szoku. Zawiesiliśmy się...” – kurde no, bett, to jest takie trochę, hm, banalne, umiesz tworzyć metafory, ale w prozie gdzieś to ulatuje
Cała historia, pomimo że trąca taką przewidywalnością jest bardzo smutna. To taka sytuacja, w której nie ma dobrych rozwiązań. Życie jest pełne takich, niestety. Lubię życiowe historie.
Zestaw zawarty idealnie.
Jeszcze przecinki:
Można było go znienawidzić[,] gdyby jedną wybrał
i już siedziałam z nim w kawiarni[,] pijąc kawę
To był najlepszy seks[,] jaki kiedykolwiek mi się przytrafił...
Zamknęłam oczy[,] pozwalając się prowadzić.
Czytałam gorsze TW, czytałam lepsze. 4+ ale na zachętę dam Ci komplet gwiazd ;)
Pozdrawiam
hmmm, zdaje się, ze mój komentarz był setny :D
Dziękuję, Ritha. Takie komentarze, to ja doceniam i... szanuję.
Zadałaś sobie trud, więc ja powinnam - poprawić. Obiecuję, nie wiem czy dzisiaj, ale postaram się.
Pozdrawiam i raz jeszcze - dziękuję.
Nie ma sprawy. Staram się oceniać teksty i oddzielać to od aktualnej sytuacji społeczno-politycznej.
Również pozdrawiam
Przeczytałam i w zasadzie to nie wiem, co mogę napisać. Tekst jest poprawny, ale potraktowany po łebkach. Brakuje mi jakiejś emocji. Może dlatego, że dosyć krótki, ale lubię sobie wyrobić jakiś stosunek do bohatera, a tu żadnych negatywnych emocji ani do kobiety ani do Szymona, mało tego, nawet jakoś mężowi nie współczuję, skoro to wszystko jest tak ugłaskane i zamiecione pod dywan. Ot, wybryk. Może nieco się skrzywiłam, jak już wspomniał, że kocha żonę, a ona poszła w boki, ale to tyle.
No ale próba fajna. Tekst życiowy. :)
Idealne podsumowanie i mojego odczucia. Dodam od siebie Betti głowa do góry kolejny będzie lepszy ;)
Orchid.Solma - dziękuję, będę nad pracować.
Pozdrawiam.
nad tym - korekta
Nie oceniałam, przedstawiłam tylko ''nagie fakty'', reszta do czytelnika należy... Dziękuję, Jolka za odwiedziny.
Pozdrawiam.
Zakładam, że tekst przeszedł wygładzenie bo czytałem na premierę i coś mi tam zgrzytalo, a teraz prawie nic.
Historyjka w zasadzie jakich wiele. On ją kochał, ale był nieśmiały i bla, bla. Ciężko jednak nie uznać faktu, że te "proste historie" dzieją się w życiu najczęściej. Ciężko negować fabularną stronę tekstu, choć faktycznie, widzę fantazji mogłaś rozwinąć bardziej.
Z kwestii technicznych: przyjrzałbym się dookresleniom tyou: mi, moja, mnie. Jest spoko.
Reszta ok.
Pozdrox
Can, bo mnie rozwalił temat, dokładnie ten ''śpiący książę'' i nie pozostawało nic innego jak machnąć bajkę lub bzdurkę, a że bajek to ja ni w ząb, to bzdurka pozostała.
Dzięki za spojrzenie.
Pozdrawiam.
Ps. Poprawiałam, to fakt wg wskazań, chociaż widzisz jeszcze coś tam zostało...
Patrząc obiektywnie na tekst, nie na komentarze i autora, ot prosta historyjka, ale czytałem bez większych trudności i przystanków. Nie było nudy. Mógłbym bardziej ocenić, ale temat nie mój, żeby nie powiedzieć dość babski. Zapewne mógłby być bardziej rozbudowany i dłuższy (materiału jest sporo), ale i tak dobrze wyszło.
Bardzo się cieszę, że oddzieliłeś autora od tekstu, dzięki temu krytykę uznaję - za szczerą.
To szanuję.
Dziękuję i pozdrawiam.
Czepialski;
kawałek nieba na twarzy z Lazurowego Wybrzeża - co to jest twarz z Lazurowego Wybrzeża? Tak oto szyk zdania zmienia sens wypowiedzi :)
z kaloryferem na brzuszku - brzuszek to zwyczajowo wypukłość z sadełkiem w okolicy talii, kaloryfer zaś to zwyczajowo mięśnie wypracowane ćwiczeniami - sprzeczność w oczach czytającego bezsprzeczna :)
Na koniec całość; kartka z pamiętnika! Na pewno nie opowieść drogi. Kartka ładna, refleksyjna.
Proszę jednak pamiętać, że to Twój Autorze tekst, a Czepialskiego uwagi to supozycja jeno i sugestia.
Karawan, ja to widzę ciut inaczej, po babsku trochę i mnie zachwyca kaloryfer na brzuszku... czy kartka z pamiętnika jeżeli latami wlecze się za kimś zdrada, bo chyba to nie jest coś, co łatwo spuścić z wodą i patrzeć, jak znika?
Z lazurowym wybrzeżem - pomyślę, może faktycznie można to lepiej napisać...
Bardzo Ci dziękuję za Twoją opinię, jest dla mnie cenna.
Pozdrawiam.
Hej Betti,
temat ciekawy, taki życiowy, to mi się podoba, ale nie podoba mi się, jak go potraktowałaś - prześlizgnęłaś się po powierzchni.
Mam wrażenie, że każde zdanie i każdą obserwację już gdzieś widziałam/czytałam, nie ma tu niczego, co by mnie zatrzymało, przy czym miałabym myśl "o, ładnie nazwane, właśnie tak to jest".
Skwituję banalnie: czytałam lepsze Twoje rzeczy i wiem, że umiesz lepiej :)
Fakt, mogłam prozą poetycką pojechać... może, kiedy podejdzie mi temat. Ten jak widać nie podszedł, a może z moją wyobraźnią - tragicznie... niemniej nie trawię ''tasiemców'', wywlekania, z boku na pewno to wygląda jakbym się ślizgała po temacie, ja jednak uważam, że nie ma sensu jechać oczywistościami, które każdy czytelnik zna doskonale z autopsji.
Dziękuję, że się pochyliłaś nad tą marnością nad marnościami.
Pozdrawiam.
Betti, nie no, aż marność to nie, weź. Dla mnie tu właśnie są różne oczywistości, nie ma skoku głębiej. Ale napisane jest lekko i czyta się dobrze, więc nie przesadzajmy :)
(Dla jasności - dałam 4).
Mogła się rzucić z ósmego piętra np, bo zżerało ją poczucie winy... jesień, to już przepadło, ale może następnym razem dłużej posiedzę i coś lepszego wykminię. Sorry, ze zawiodłam oczekiwania... to przez tego księcia, no bo przecież głupio siebie winić.
Przestań z tą czwórką, to nawet na trzy nie zasługuje.
Hej,
Gdy zobaczyłam, jaki dostałaś temat od razu ci zadrościłam - tyle możliwości, którą wybrać?
"śpiący książę" - astronauta wybudzony po 1000 lat z komory stazy, zagubiony gdzieś w kosmosie; albo - morderca, który pod wpływem jakiegoś wydarzenia się nawraca; albo - człowiek uznany a zmarłego, wybudzający się w trumnie... albo co gorsza - w piecu krematoryjnym, smyrany przez jęzory ognia, albo - Hannibal Lelter który ulega wypadkowi i budzi się jako... hm... wegetarianin albo.... No tyle możliwości...
Ale na to, co ty tu odpisałaś - zwyczajną prozę życia - zwyczajnie nie wpadłam.
A przyznaję, to też trzeba umieć widzieć i opisach.
A jak to wyszło - całkiem, całkiem, choć nie ukrywam, czuję lekki niedosyt.
Pozdrawiam :)
No popatrz, a ja nie wpadłam znowu na takie myśli jak Ty, płakać mi się chciało, gdy zobaczyłam zestaw... no i teraz wiem, że mogłam inaczej...
Bardzo Ci dziękuję, Aga. Twoje słowa we mnie zostaną, jako zadatek na coś nowego. Że trzeba szukać możliwości - różnych i wszędzie.
Pozdrawiam.
W tej edycji same niebieskie oczy. Jakaś moda się zrobiła ;)
Tekst spoko. Bez fajerwerków, z prozy czytałam tylko jedno inne Twoje i chyba bardziej mi się podobało. Tu mam wrażenie, że temat potraktowany po łebkach. Nie widzę emocji, nie widzę rozdarcia "chce, ale czy powinnam". Nie rozumiem motywów Szymka. Ale przeczytałam i żyje ;)
''Ale przeczytałam i żyje''
To najważniejsze, chociaż nie sądzę, że moja proza będzie w stanie kiedykolwiek - zabić kogoś, no chyba że ze śmiechu...
Pozdrawiam i dziękuję za wizytę.
betti świetna riposta :))
Hejo Betti. Coś tam w komentarzach poczytałam, że nie zabardzo polubiłaś się z zestawem. Tak w ogóle tego śpiącego ksiecia to ja wymyśliłam.
Co do treści. Podobało mi się, ale no... Mogłaś po prostu bardziej rozwinąć. Niemniej czytało się przyjemnie. Daje 4 - nie krzycz. I fajnie, że się skusilaś na TW.
No i mam winną mojej męki z tym śpiącym księciem... przyznała się bez bicia. Mia, zemściłaś się na mnie i teraz jesteśmy kwita... a tak na poważnie, dziękuję, że przyszłaś. Co prawda treść pozostawia wiele do życzenia, ale od czegoś trzeba zacząć...
Pozdrawiam.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania