Zawód: pirat

Postać: Sekretarka

Zdarzenie: Oskarżenie o gwałt

 

Fale rozbijały się o dziób, rozchlapując drobne kropelki słonej wody, migoczące w pełnym słońcu. Niektóre trafiały na ogorzałą twarz kapitana, poznaczoną licznymi bliznami, inne na odsłonięty tors. Splątaną brodę, ozdobioną czarnymi jak smoła warkoczykami, smagał wiatr, delikatnie łaskocząc łysą głowę. Czerwona papuga, o skrzydłach zielonych jak liście palm zerkała mądrym okiem w jego ucho. Skrzeczała niemiłosiernie, domagając się uwagi.

Domyślał się, że ma do przekazania wieści spod pokładu, ale był zbyt zajęty patrzeniem przez szafir. Po raz kolejny śledził ruch słońca po bezchmurnym niebie, by mieć pewność, że nie zgubili kursu. Powinni byli dotrzeć do miasta portowego kilka godzin po wschodzie, tymczasem lądu wciąż nie było widać.

Zrezygnowany opuścił lunetę i podrapał ptaszysko po główce. Z radością wbiła głębiej szpony w muskularne ramię. Poczuł na karku ciepło maleńkiego ciałka.

— Trzy dni — zaskrzeczała zadowolona.

W zamyśleniu gładził brodę. Jeżeli kuk ocenił, że zapasów starczy im na trzy dni, to już rozciągnął racje do granic możliwości, co groziło niezadowoleniem załogi. A zła załoga zazwyczaj oznaczała kłopoty. Szczególnie dla nowego kapitana, który tydzień wcześniej stracił poprzednika za wypicie pozostałego zapasu rumu, którym dysponowali.

Nerwowo przygryzał warkoczyk wąsa, co było wyrazem największego zmartwienia, kiedy z kukułczego gniazda doleciał okrzyk pełen euforii: „Ląd na horyzoncie!”. Uczucie ulgi rozeszło się po kościach nie gorzej niż nalewka babuni. Żołądek wreszcie się rozsupłał, zniknęło wrażenie ciężaru uwieszonego na szyi. Kapitan wyprostował imponujące ciało, dzięki któremu zyskał przydomek Stern, mylnie sugerujący, że jest srogi i nieugięty.

— Na wieczór będziemy w porcie — krzyknął do załogi, która wypłynęła ze wszystkich kątów, usłyszawszy wieść, że zbliżają się do suchego kawałka ziemi. — Tylko pamiętajcie, żadnych gwałtów.

Odpowiedział mu jęk zawodu.

— Już to omawialiśmy. Możecie rabować i pić do upadłego, ale gwałtów ani podpaleń nie będę tolerował. Idźcie do zamtuza za to, co złupicie i zachowujcie się tak, żeby mamusie były z was dumne.

Kolejna salwa jęków była cichsza i mniej jednogłośna niż poprzednia. „Będą z nich porządni piraci” – pomyślał, uśmiechając się pod nosem.

 

Dobili do brzegu pod osłoną nocy. Granatowe, rozgwieżdżone niebo rozciągało się nad małą wioską rybacką, z której wiatr przynosił smród zgnilizny i wczorajszego połowu. Pojedyncze latarnie słabo oświetlały doki, w których spały wielokrotnie łatane, drewniane łodzie. Leniwie skrzypiały poruszane delikatnymi falami.

Gospoda była łatwa do znalezienia, wejście oświetlone ogarkami świec zapraszało obietnicą dobrej zabawy. Z uchylonych okien dobiegały śmiechy, wsparte skoczną muzyką, w której dominowały skrzypce. Załogę od razu rozwiało na cztery strony świata. Najbardziej spragnieni napitku udali się w kierunku nocnego życia, łaknący zabawy – do domu wskazanego przez napotkanego chłopaka, gdzie przywitała ich mocno umalowana dama, rozsiewająca wokół zapach taniej wody toaletowej, choć dla marynarzy pachniała ciepłem domowego ogniska i namiastką miłości. Kucharz zaś, wraz z kilkoma pomocnikami, poszedł uzupełniać zapasy (czyli krótko mówiąc – plądrować).

Tylko Stern został na statku, tęsknie wpatrując się w bezkres oceanu. Wsłuchany w szum, obserwował falujący horyzont, który w końcu ukołysał go do snu.

Nad wszystkim krążyła papuga, mając za zadanie czuwać nad przestrzeganiem rozkazów. W razie pierwszej próby pogwałcenia ich (a raczej kobiet) miała zaraportować kapitanowi, który zająłby się wyciągnięciem konsekwencji.

 

Obudziło go mało delikatne dziobanie w skroń. Nie podnosząc głowy ze splecionych ramion, poklepał ptaka po głowie.

— Ludzie. Ludzie — powtarzała jak nakręcona.

— Jacy znowu ludzie? — zastanawiał się, gramoląc z drewnianych desek pokładu.

Oślepiony słońcem w pierwszej chwili nie zauważył tłumu zebranego przy statku. Przeciągnął się, kręgosłup trzasnął kilkukrotnie. Ziewnął przeciągle, przetarł zaspane oczy i spojrzał w kierunku nabrzeża. Panujący gwar uderzył go dopiero, jak zobaczył zebraną gawiedź, budząc lepiej niż mocna kawa. Wszyscy krzyczeli, tworząc harmider nie do zrozumienia.

Jedno było pewne, byli niezadowoleni. I obiektem ich niezadowolenia był Stern.

 

Światło dnia uwypukliło ogólnie panującą biedę. Słomiane dachy zapadały się do środka, drzwi domów stały otworem, dając jasny sygnał, że nie ukrywają nic cennego. Kurz wzbity przez kilkadziesiąt stóp należących do niezadowolonej gawiedzi opadał powoli na walające się wszędzie ości. Z ogólnym bałaganem kontrastował fakt, że ludzie wyglądali na dobrze odżywionych. Widać ryby starczały do utrzymania niewielkiej społeczności.

 

Kapitan powoli podszedł do burty, wędrując wzrokiem po umorusanych twarzach wykrzywionych w grymasie niezadowolenia. Uniósł obie dłonie, przywołując porządek, po czym głęboko zaczerpnął powietrza. Chciał, żeby słyszeli go też ci bojaźliwi, ciekawie wyglądający z okien pozornie bezpiecznych domów.

— Czyżby moi chłopcy źle się zachowywali?

— Nie chcą naszych bab — usłyszał głos dochodzący z drugiego rzędu.

Pomruk aprobaty rozszedł się po zebranych. Ktoś odważniejszy przepchnął się do pierwszego rzędu i począł wyjaśniać.

— Z początku myślelim, że zaszło jakieś nieporozumienie. Obcy wyście, może z innego kraja, tośmy uznali, że inne gusta mata. Ale kiedy nie chcieli córuchny sołtysa, tośmy uznali, że to jawna obraza. Córuchna krasna, krągła, miód malina.

— A córuchna chciała moich chłopców?

— No wiadom, że nie wprost. Marynarz to po marynarsku musi, no nie?

Zapadła chwila ciszy, którą przerwała potężna babina, brzydka jak noc, od dłuższego czasu przestępująca z nogi na nogę.

— Jam im powiedziała, że z chęcią wezmę któregoś, ale one poleciały prosto do Stokrotki.

Zmieszany Stern rozumiał coraz mniej. Jedyne co w całej historii miało sens, to fakt, że chłopcy nie chcieli brzydkiej baby.

 

Wyłowił z tłumu najporządniej ubranego mężczyznę, którego włosy pokrywała siwizna sugerująca mądrość wieku. Poprosił grzecznie, żeby on, i tylko on, odpowiedział na kilka pytań.

— Kim do stu szkorbutów jest Stokrotka?

— To tutejsza dziewczynka, prowadzi dom rozkoszy, do którego wczorajszej nocy udali się szanowni panowie piraci — bez zająknięcia odpowiedział elegancik, postukując drewnianą laską w rytm wypowiadanych słów.

— A córuchna, faktycznie taka ładna jak powiadacie?

— Najładniejsza. Dlategoż zdziwieni bylim, kiedy szanowni panowie piraci nie zaszczycili jej swoją atencją.

Kapitan zakręcił warkoczyk wokół małego palca, zaczął nerwowo obgryzać. Niewidzącym wzrokiem wędrował po tłumie, zastanawiając się, czy może popełnił błąd. Chciał wprowadzić rewolucję, rabować jak należy, nie szkodząc ludziom. Tymczasem wszystko wyglądało, jakby mieszkańcy wioski, do której rzucił ich los, oczekiwali potwierdzenia wartości ich kobiet. A same kobiety oczekiwały kawałka egzotycznego mężczyzny, z którym nie będą musiały użerać się do końca życia.

Nabrawszy pewności siebie, zachęcony milczeniem kapitana, elegancik ciągnął dalej:

— Co gorsza, szanowni panowie piraci nie raczyli spalić żadnej chałupy. Sam szanowny pan kapitan widzi, w jakim stanie stoją, przydałoby się naprawić. A nie naprawim, póki senior nie wypłaci odszkodowania.

— To spalcie sami. — Ocknął się z zamyślenia.

— Nie możem, szanowny panie kapitanie. Senior jasno stawił sprawę, że tylko od udokumentowanych wypadków losowych wypłaca. I od piratów.

 

Stern zamyślił się głęboko, obserwując zebraną grupę. Za każdym razem, jak ktoś otwierał usta z zamiarem dodania swoich cennych uwag, unosił dłoń, uciszając delikwenta. W końcu doszedł do wniosku, że rewolucje niewiele zmieniają. Tylko metodycznym działaniem, ukierunkowanym na cel, może coś osiągnąć.

Przeciągle zagwizdał. Papuga grzecznie przyleciała, odebrać wiadomość.

— Zwołaj chłopców na pokład.

Rozłożyła piękne skrzydła i wzbiła się do lotu. Tłum obserwował ją z zapartym tchem, kiedy z gracją krążyła po chałupach, wykrzykując skrzekliwe: „Na pokład! Kapitan, na okład!”.

Piraci pośpiesznie, w biegu wciągali portki, potykając się po drodze. Skacowani zataczali się jeszcze, wypadając z karczmy, przecierali napuchnięte twarze. Tylko jeden majtek, nieprzyzwyczajony do alkoholu, dalej spał w kącie przytulony do nogi stołu. Papuga usiadła mu na głowie i włączyła tryb awaryjnego budzenia – dziobała, jakby od tego zależało ich życie, w przerwach powtarzając komunikat. W końcu karczmarz zlitował się nad nimi i polał gołowąsa pomyjami, wcześniej odganiając ptaszysko. Żal mu było brudzić tak lśniące, kolorowe piórka.

Wszyscy myśleli, że szykują się do odparcia ataku. Niemałe było ich zdziwienie, kiedy zobaczyli spokojnego kapitana, stojącego naprzeciw całej wioski. Przeżyli jeszcze większy szok, kiedy już doczłapał się do nich przemoczony majtek.

— Byliście grzeczni, chłopcy — Stern zaczął przemowę. — Zasłużyliście na nagrodę, możecie palić i gwałcić do woli. Ale tylko te, które nie opierają się zbyt mocno. — Zwrócił twarz w kierunku wioskowych. — Drogie panie, jeżeli którejś nie spodoba się traktowanie, proszę zagwizdać. Ptaszysko go przepędzi.

 

Wiwatom i radości nie było końca. Od tej pory kapitan Stern przed przybiciem do portu posyłał papugę z wiadomością przywiązaną do nóżki. Latała, wywołując zarządcę, który z listu dowiadywał się, że nadchodzą piraci i miasto ma pół godziny, żeby schować co cenniejsze kobiety i przygotować wodę do gaszenia co ważniejszych budynków. W ten sposób i pirat był syty i dziewica cała.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 18

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Cofftee pół roku temu
    Zaznaczam! :-)
  • pkropka pół roku temu
    Czekam :)
  • Kapelusznik pół roku temu
    Hahahahahahahaha!
    Dobre, dobre!
    Idiotyczne - ale genialne
    5
    Uwag nie mam
  • pkropka pół roku temu
    O! Super, że udało mi się na śmiesznie. Mam z tym duży problem.
    Dzięki :D
  • Kapelusznik pół roku temu
    pkropka
    Udało się stworzyć genialny klimat - to spotęgowało humorystykę sytuacyjną
    Pozdrawiam
  • pkropka pół roku temu
    Dobrze wiedzieć, zapamiętam na przyszłość.
    Dzięki raz jeszcze!
  • jagodolas pół roku temu
    Bardzo na tak. Fajny obrazek, wszystko zobaczyłem, jakbym tam był :)
  • pkropka pół roku temu
    Cieszę się. Dzięki :)
  • JamCi pół roku temu
    O kurcze jakie fajne morda mi się cieszy od ucha do ucha. A tos mi dogodzila tym tekstem ;-)
  • pkropka pół roku temu
    To super! O to chodziło :)
  • jolka_ka pół roku temu
    Zgadzam się, że genialne. Idealne na słaby humor!
  • pkropka pół roku temu
    Dzięki :D
    Potrzebowałam odetchnąć od ciężkich tematów.
  • Berkas pół roku temu
    Bardzo miło się czytało. ;)
  • pkropka pół roku temu
    Bardzo mi miło w takim razie :D
  • Trening Wyobraźni pół roku temu
    Witamy nowy tekst! :)
  • pkropka pół roku temu
    Witam :)
  • ania_marzycielka pół roku temu
    Ale fajne! Przyjemnie się czytało, aż mi humor się poprawił :D Pozdrawiam.
  • pkropka pół roku temu
    Cieszę się niezmiernie, że poprawiłam Ci humor :)
  • Dekaos Dondi pół roku temu
    Pkropko→Bardzo fajne. Lubię taki humor. Znowu jak kawałek filmu:))
    Najgorzej zrobić wyrwę w tradycji. Ani jedni, ani drudzy nie zadowoleni. Kapitan okazał się rozważny i rozsądny:))
    Pozdrawiam:)↔5
  • pkropka pół roku temu
    Dzięki DD za wizytę :D
    Racja, tradycję ciężko zmienić. Nawet, gdyby miało to przynieść korzyści.
    Pozdrawiam też :)
  • betti pół roku temu
    Sekretarka - do pozazdroszczenia, pirat też niczym najlepszy biznesmen... Bardzo mi się podoba.
  • pkropka pół roku temu
    Cieszy mnie to bardzo.
    Dzięki za wizytę :)
  • kalaallisut pół roku temu
    "pirat był syty i dziewica cała." - Kropeczka :)) !!! dziękuję za uśmiech.
  • pkropka pół roku temu
    Nie ma sprawy :D
  • Aisak pół roku temu
    Pośmiałam się.
  • pkropka pół roku temu
    Cieszy mnie to bardzo :)
  • Antoni Grycuk pół roku temu
    Bardzo, ale to bardzo, bardzo zajefajne!
    Pośmiałem się. Klimat trochę jak u Sensola, ale czuć Twoje pióro.
    Tekst zupełnie inny niż Twoje pozostałe. To dobrze, że nie ograniczasz się do jednego stylu.
    Interpunkcji nie przytaczałem, bo było tego zbyt dużo. Ogólnie zbyt często stosujesz przecinki, ale zdarza się, że ich brakuje.
    Jeden błąd zwrócił moja uwagę:

    Przeciągnął się, kręgosłup trzasnął kilkukrotnie. Ziewnął przeciągle, przetarł zaspane oczy i spojrzał w kierunku nabrzeża.
    Przeciągnął/przeciągle

    Świetne.
    Pozdrawiam.
  • pkropka pół roku temu
    Czasem próbuję coś na śmiesznie, ale zazwyczaj nie wychodzi. Dopiero się uczę żartować :p
    I niezmiernie się cieszę, że tym razem mi się udało :D

    Interpunkcja mnie w końcu dobije. Tym razem wrzuciłam w program. Dwa przecinki kazało mi dodać, dwa wykasować, wyjaśniło czemu i byłam szczęśliwa. A tu proszę... No nic, będę walczyć!.

    Pozdrawiam też <3
  • Antoni Grycuk pół roku temu
    PKRopko,

    na ogół nie dajemy przecinka przed imiesłowami przymiotnikowymi, czyli: widział go (,) zamarzniętego na śniegu - niepotrzebny. Ale jednak go dostrzegł, zamarzniętego na śniegu. Tak w skrócie moim zdaniem.

    Zawsze dajemy przecinki przy imiesłowach przysłówkowych. Szła, patrząc. Widząc, co się dzieje, przyspieszyła.

    Przykład:
    Nabrawszy pewności siebie, zachęcony milczeniem kapitana, elegancik ciągnął dalej:
    Drugi przecinek niepotrzebny. Bo tu brzmi, jakby słowa "zachęcony milczeniem kapitana" nie dotyczyły elegancika, ale kogoś innego.

    Jakbyś miała pytania, to pisz, chętnie pomogę, jeśli będę potrafił.

    Pozdrówka.
  • pkropka pół roku temu
    Dziękuję, dobra duszo.
    Chyba po prostu wielkimi krokami zbliża się czas, kiedy będę musiała przypomnieć sobie lekcje polskiego z podstawówki. Pamiętam, że to było, ale jakoś mnie nie interesowało :(

    Pozdrawiam raz jeszcze :)
  • Cofftee pół roku temu
    Cześć!

    Hehe, przypomina mi to o moim zestawie, z którego właśnie wręcz przeciwnie bardzo nie chciałam zrobić pitara :-) Ale Ty oczywiście to co innego!

    "Czerwona papuga, o skrzydłach zielonych jak liście palm zerkała mądrym okiem w jego ucho. " - tak, to takie papuzie... Świetnie to oddałaś.

    "Uczucie ulgi rozeszło się po kościach nie gorzej niż nalewka babuni." - wczułaś się w klimat :-))

    "Światło dnia uwypukliło ogólnie panującą biedę." - nie do końca rozumiem tutaj to oddzielenie taką przestrzenią tego akapitu. Czy to przez pomyłkę, czy tak miało być, jako podkreślenie informacji w nim zawartych?

    "Córuchna krasna" - nie no, ten fragment to nawet mnie rozśmieszył, a to niełatwe!

    " — To spalcie sami. — Ocknął się z zamyślenia.

    — Nie możem, szanowny panie kapitanie. Se" - świetnie, że o tym pomyślałaś, bo ja także. Czemu sami tego nie zrobią, a tu wyjaśnienie od razu.

    Bawiłam się dobrze, no cóż, bardzo udany tekst, kropko :-) W ogóle lubię Twoją twórczość, jest bardzo prawdziwa moim zdaniem, nawet, jeśli piszesz o piratach. Miłe zaskoczenie, bo ogólnie nie przepadam za tymi klimatami a tu sprawiłaś, że historia była ciekawa nawet dla takiego szczura lądowego jak ja :-)
    Pozdrawiam,
    Kawa.
  • pkropka pół roku temu
    Cześć Kawusiu :)

    Ja za to bardzo nie chciałam pisać o sekretarce w ołówkowej spódnicy, ani tym bardziej drugi raz z rzędu o gwałcie.

    Faktycznie może trochę niezręcznie wrzuciłam opis wioski i wioskowych. Taki był zamysł na zasadzie zatrzymania, zestresował się tłumem to zerknął naokoło, a pobudzony adrenaliną mózg zaczął rejestrować wszystko. Można było zgrabniej, ale będzie już tak ;)

    Cieszę się niezmiernie, że udało mi się uczłowieczyć piratów :D
    Dziękuję serdecznie za wizytę i miłe słowa. W sumie od was się uczę jaki mam styl, co o dziwo bardzo pomaga, bo świadomie się w niego zagłębiam. Wcześniej sądziłam, że żadnego nie mam.

    Pozdrawiam też :)
  • Justyska pół roku temu
    Superowe to było. I chyba z podwojnym dnem, tak przynajmniej to widzę :) zreszta kazdy wie, ze kompromis to sztuka ;))
    Gratki i pozdrowienia:)
  • pkropka pół roku temu
    Cieszę się bardzo :D
    Co do dna... Każdy kufel ma dwa dna. Jeden chroni piwo przed wysłaniem, a drugi służy do stawiania kufla na ławie ;)
    Pozdrawiam też <3
  • Trening Wyobraźni pół roku temu
    Witamy nowy tekst! :)
  • pkropka pół roku temu
    Witam :)
  • pkropka pół roku temu
    Nawet X2 ;D
  • Trening Wyobraźni pół roku temu
    pkropka hahaha, sory, Trening się pomylił :D
  • pkropka pół roku temu
    Spoczko ;)
  • krajew34 pół roku temu
    Spodziewałem się błękitu i słońca Karaibów, a tu dziwaczna wioska i niewyżyci piraci. Dość inne podejście do tematu piratów, ale nadal interesujące.
  • pkropka pół roku temu
    Dzięki krajew za wizytę.
    Błękitu brak, ale mam nadzieję, że chociaż uśmiech był :)
  • 00.00 pół roku temu
    Bocianie gniazdo. :) Chyba, że to łajba rodem z wariatkowa. :)
    Lekkie, zabawne, z ciekawymi opisami.
  • pkropka pół roku temu
    No patrz, nie wiem jak ja to zrobiłam, że taki błąd się wkradł :o
    Ale spodobał mi się, aż zostawię. Nawet pasuje Twoje wytłumaczenie ;)
    Dzięki za wizytę.
  • Aga jednostrzały pół roku temu
    Witaj pkropko,
    Aleś opowiadanie strzeliła - uśmiałam się zdrowo :)))
    Porządek musi być - bez gwałtów i podpaleń ani rusz - świetne :)

    "Tylko Stern został na statku, tęsknie wpatrując się w bezkres oceanu. Wsłuchany w szum oceanu obserwował falujący horyzont, który w końcu ukołysał go do snu." - to drobiazg, który mi zgrzytnął podczas czytania - 2 razy "ocean" zbyt blisko.
    Pozdrowionka :)
  • pkropka pół roku temu
    Witaj Aga :)
    Bardzo się cieszę, że Cię rozbawiłam :D
    Uuuu, ocean do poprawy. Dobrze wyłapałaś.
    Pozdrawiam też <3
  • Canulas pół roku temu
    "Żołądek wreszcie się rozsupłał, zniknęło wrażenie ciężaru uwieszonego na szyi." można pogrzebać, bo dwa razy "wreszcie" blisko siebie.

    "Tylko Stern został na statku, tęsknie wpatrując się w bezkres oceanu. Wsłuchany w szum oceanu" i tu tych oceanów dużo.

    A tak to świetny pomysł i doskonała realizacja. Bardzo obrazowe opisy i świetne dialogi. Ciężko się do czegoś przyczepić. Sztywne pińć
  • pkropka pół roku temu
    Nie widzę tego wreszcie. Szukałam, ale nie widzę :o
    Ocean poprawiłam. Bez rumu nie wypada, żeby się tak dwoił.

    Dzięki wielkie. Cieszę się bardzo że wyszło :D
  • Canulas pół roku temu
    pkropka, ech, ło baben. Źlem zetknął.
    Przepraszam z pokorą.
  • pkropka pół roku temu
    A proszę cię bardzo. Nic się nie stało.
  • Karawan pół roku temu
    Czepialski;

    Dobili do brzegu pod osłoną nocy. ... Nad wszystkim krążyła papuga... - musi to była miczurinowska krzyżówka papugo-sowy, bo dzienne ptaki w nocy nie latają!! :)

    Panujący gwar uderzył go dopiero, jak zobaczył zebraną gawiedź, budząc lepiej niż mocna kawa. - mocno zakręcone może; "Zobaczył... a gwar uderzył w niego, budząc lepiej...?

    dalej spał w koncie przytulony do nogi stołu - w koncie to mamy "winien" lub "ma" i to jest konto, a kąt to jest zbieg dwu ścian i spał w kącie :)

    Proszę jednak zważyć, że tekst Autora, a sugestie jedynie Czepialskiego. Za pointę i resztę Dziękuję :)
  • pkropka pół roku temu
    To jest super-papuga z rentgenem w oczach ;) a tak poważnie... Pewnie masz rację. Ale już zostanie.
    Nad gwarem pomyśle, coś w tym jest.
    Och ten kąt. Ostatnio komuś zwracałam uwagę a teraz sama tak napisałam :o wstyd. Poprawię.

    Dziękuję czepialskiemu za wizytę. Jak zawsze przydatna :D
  • jesień2018 pół roku temu
    Przewrotne, zabawne i z klimatem!
    Super, Kropeczko :)
  • pkropka pół roku temu
    Dzięki Jesień :)
  • Ritha pół roku temu
    Puenta boska :D Całość też boska, fajnie, lekko, z humorem. Łap gwiazdy :)
  • pkropka pół roku temu
    Dzięki :D
  • Trening Wyobraźni pół roku temu
    pkropka, oto Twój zestaw:
    Postać: Milczący anioł
    Zdarzenie: Nieczytelne pismo

    Gatunek (do wyboru): Komedia/Groteska/Makabreska lub (pod kątem Antologii) Horror i pochodne
    Czas na pisanie: 1 września (niedziela) godz. 19.00

    Powodzenia :)
  • stefanklakson pół roku temu
    Podobało mi się opowiadanie, Kropeczko! Tak w ogóle to trzeba mieć powera trochę w sobie do pisania dłuższych tekstów, gdzie to wszystko musi być przemyślane.

    Jestem ciekawy czy znasz Aleksandra Grina, np. "Droga do nikąd". Jeśli nie znasz to na pewno polubisz.
  • pkropka pół roku temu
    Witaj Klaksoniku.
    Tak, dłuższe teksty wciąż mnie przerażają. Ale może pewnego dnia...
    Nie znam. Ale skoro twierdzisz, że polubię, to z chęcią się z nim poznam :)
    Dzięki za wizytę <3

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania