Wspomnienie

Postać: Milczący anioł

Zdarzenie: Nieczytelne pismo

 

Siedzieli na ławce położonej na uboczu. Wciąż słyszeli śmiech dzieci i strzępki rozmów młodych mam, lecz byli niewidoczni zza zakrętu porośniętego gęstymi krzakami. Słońce przyjemnie ogrzewało twarze, grając złotymi refleksami w zazwyczaj mysich włosach Moniki. Zbierali wspomnienia leniwego przedpołudnia na nadchodzące chłodniejsze dni.

Dziewczynka rozglądała się z zaciekawieniem, wabiona odgłosami obiecującymi dobrą zabawę, lecz zbyt nieśmiała, żeby dołączyć. Nie przejmował się tym, wiedział, że w końcu przyjdzie dzień, kiedy odważy się zostawić go samego na ławce, a wtedy zatęskni za jej obecnością. Dlatego też pozwalał małej na tkwienie w skorupce.

W zamyśleniu wyjął z kieszeni wyświechtanej marynarki pomiętą, wyblakłą kartkę, niedbale wyrwaną z zeszytu. Kilka lat wcześniej napisała mu na urodziny list, absolutnie nieczytelny. Koślawe, czerwone literki były zbite w jeden szlaczek. Nie chciał robić jej przykrości i prosić o odczytanie wiadomości. Pracowicie odcyfrowywał każdą literkę, walcząc z dodatkowymi trudnościami w postaci błędów, aż w końcu udało mu się rozszyfrować treść.

 

„Kochany Tatusiu!

Z okazyji urodzin ryczę Ci (domyślił się, że miało być życzę, ale nie dość że chciała napisać przez „rz”, to jeszcze zjadła literkę), abyś zafsze był taki uśmiechnięty. I żebyś nie musiał tyle pracować, abyśmy czenściej mogli się razem bawić.

Koham mocno, Monika”

 

Poniżej narysowała trzy patyczaki, trzymające się za ręce.

Oderwał wzrok od kartki i spojrzał na autorkę arcydzieła. Machała nogami, udając, że bardzo interesują ją czerwone lakierki, choć wiedział, że chwilę wcześniej uważnie go obserwowała.

— Lubię wracać do tego listu, wiesz przecież.

Kiwnęła główką w odpowiedzi, po czym uśmiechnęła się szeroko. Zeskoczyła z ławki i wyciągnęła rączkę, sygnalizując, że chce już iść. Posłusznie wstał. Ruszyli wąską, piaszczystą ścieżką, prowadzącą pomiędzy różowymi i fioletowymi daliami, w kierunku wyjścia z parku.

 

Gdy tylko wyszli z linii drzew, zaatakował ich zgiełk ulicy. Od szarych budynków odbijał się szum samochodów i gwar ludzi, z uchylonego okna dolatywały strzępki muzyki. Całość otulał dym papierosów, wydychany przez roztrzęsionych biznesmenów, ściskających skórzane teczki. Centrum miasta było pełne nawet w południe.

Przygarnął Monikę, przytulając do boku, żeby nie porwał jej tłum. Ruszyli wzdłuż budek sprzedających kebaby wątpliwej świeżości, słodkie lody i jeszcze słodsze obrazki lodów, ukryte za czarnymi kotarami. Wiele razy musiał tłumaczyć, żeby nie zaglądała do tych ostatnich, kiedy ciągnęła go za rękę, chcąc zobaczyć czemu panowie bez dzieci wchodzą do budki z namalowanym językiem wystającym z karminowych ust. Tym razem jednak szła grzecznie, tylko wodząc wzrokiem za plastikowymi duperelami ustawionymi na ladzie kiosku. Nie prosiła o nic, wiedziała, że nie mają pieniędzy i tacie będzie przykro, że nie może kupić jej choćby tęczowej sprężyny. Takiej, jaką miała kiedyś, zanim mama odeszła. Ustawiały książki w stos, tworząc schody, z których puszczała zabawkę, żeby „zeszła” na dół.

 

Szliby dalej, gdyby jego wzroku nie przyciągnęła wystawa sklepu z zabawkami. Na witrynie siedział duży, czerwony jak truskawka psiak. Jedno ucho miał żółte, drugie niebieskie, do tego fioletowe policzki i niebieski pyszczek. Przystanął, zahipnotyzowany widokiem przytulanki. Identyczną kupił Monice zaraz po tym, jak się urodziła. Musieli co chwila prać Truskawę, bo długie łapki ciągnęły się po ziemi, kiedy trzymała go w objęciach, a nie chciała wychodzić z domu bez ukochanej zabawki.

Przez chwilę widział w witrynie swoje odbicie. Była to tylko drobna chwila, lecz wystarczyła, żeby przypomniał sobie ile czasu minęło. Kupił Truskawę ponad dwadzieścia lat temu. Wracając z pracy mijał ten sam sklep i uznał, że tak kolorowa zabawka na pewno spodoba się małej. Dwadzieścia lat od urodzin, dziesięć od wypadku.

 

***

 

Przechodnie omijali szerokim łukiem mężczyznę stojącego przed sklepem z zabawkami. Wszystko w jego wyglądzie świadczyło, że jest bezdomny: wyświechtana marynarka, dziurawe buty, mimo ciepłego dnia wełniana czapka założona na długie, siwe włosy sklejone w tłuste pasma. Było w nim też coś, co sprawiało, że uciekali wzrokiem – opuchnięta, poorana zmarszczkami twarz zastygła w wyrazie bólu, kiedy wpatrywał się w przytulanki tak podobne do tej, którą kurczowo ściskał za łapkę.

Średnia ocena: 4.7  Głosów: 14

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • JamCi pół roku temu
    O kurczę. Zatkało mnie. Końcówka.
  • pkropka pół roku temu
    Ale szybka! Dzięki serdeczne :)
  • JamCi pół roku temu
    pkropka ale końcówka jest niesamowita. Coś tam od początku przeczuwałam z zaskoczeń, ale zupełnie innych. Super.
  • pkropka pół roku temu
    Dzięki. Napadło mnie, jak zobaczyłam bezdomnego, a potem dostałam tak piękny zestaw, który rozwinął mi pomysł.
    W ogóle wiele zależy od zestawu.
  • JamCi pół roku temu
    pkropka ale Ty ten zestaw piszesz.
  • pkropka pół roku temu
    Wiem. Ale jak nie poczuję go od razu, to napiszę gorzej ;)
  • JamCi pół roku temu
    a tu nie jest :-)
  • Trening Wyobraźni pół roku temu
    Witamy nowy tekst! :)
  • pkropka pół roku temu
    Witam! :)
  • Antoni Grycuk pół roku temu
    No, końcówka faktycznie mocna. I taka, rzekłbym, w moim guście.
    Bardzo mi się podoba.
    Na błędy raczej nie zwracałem uwagi, bo przemęczony jestem. Jedynie na samym początku kilka czasowników w tej samej formie było, a można to ująć inaczej.
    A poza tym ujmujące, poruszające i jeszcze jakie tam. Brawo.

    Pozdrawiam.
  • pkropka pół roku temu
    Cieszę się, że w Twoi guście :)
    Może jeszcze pogrzebię, ale jak na nie wyjątkowo długo leżał. Więc znając mnie, już tego nie zmienię.
    Dzięki i też pozdrawiam. I doceniam, że przemęczony wciąż jesteś i czytasz <3
  • Angela pół roku temu
    Zaniemówiłam normalnie, pięknie napisany, bardzo obrazowy, wzruszający.
    Pozdrawiam
  • pkropka pół roku temu
    Dziękuję :)
    Też pozdrawiam!
  • jesień2018 pół roku temu
    Mam ciary. Dosłownie!

    Z drobiazgów: Szli by - łącznie "szliby"
    Przez chwilę widział w witrynie swoje odbicie. Była to tylko drobna chwila, - powtórzenie. Lepiej: spojrzał na swoje odbicie w witrynie...

    Ale to drobiazg. Niesamowicie to napisałaś! Zakończenie wali po głowie!
  • pkropka pół roku temu
    Miło mi, Jesień :)
    Poprawiłam. Kurczę, zastanawiałam się nad tym, ale nie chciało mi się wpisywać w google. No nic...
    Z witryną na razie zostawię. Powtórzenie zrobiłam trochę specjalnie, a chciałam, żeby było, że zobaczył niechcący. Pomyślę jeszcze.

    Dzięki <3
  • jesień2018 pół roku temu
    pkropka W witrynie mignęło mu własne odbicie?
    :)
  • pkropka pół roku temu
    Widzę, że bardzo Ci się nie podoba to powtórzenie ;)
    Nadal myślę. Tu faktycznie mnie kusisz...
    No nic. Zobaczymy.
  • Karawan pół roku temu
    Przystanął, zahipnotyzowany widokiem przytulanki. Identyczną kupił Monice zaraz po tym, jak się urodziła. Musieli ją co chwila prać,- według mnie błędnie sformowane zdanie sugerujące, że Monikę co chwilę trzeba było prać. Zapisałbym bym to następująco; ...widokiem przytulanki. Kupił Monice zaraz po tym, jak się urodziła, identyczną. Musieli ja co chwila prać...
    Ale to oczywiście tylko moja nieśmiała sugestia, a Autor uczyni co zechce :)
  • pkropka pół roku temu
    Ooo, jak to wyjąłeś, to też zobaczyłam. Jakoś poprawię.
    Dzięki wielkie :D
  • Dekaos Dondi pół roku temu
    Pkropka→Jak zacząłem czytać, to jakby w cieniu świadomości, coś tam... ale i tak, zakończenie mnie zaskoczyło.
    Czyli ona... była, ale naprawdę nie tu... ale on ją widział. Tak przynajmniej zrozumiałem.
    Bardzo wyobrażeniowo napisałaś.
    ... i musieli co chwila Truskawę prać ...... a nie chciała wychodzić z domu bez ukochanej zabawki→tak też by można
    Pozdrawiam:)→5
  • pkropka pół roku temu
    Cieszę się, że Cię zaskoczyłam. Nie zdziwiłabym się, gdybyś zgadł.
    Zrozumiałeś ładnie.
    Sugestia blisko tego, co kombinowałam. Wzięłam, dziękuję :D
    Pozdrawiam też:)
  • Cofftee pół roku temu
    Zaznaczam!!
  • pkropka pół roku temu
    :)
  • Mane Tekel Fares pół roku temu
    Poruszające. Widziałem kiedyś podobna scenę. Gratuluję.
  • pkropka pół roku temu
    Dziękuję.
  • krajew34 pół roku temu
    Spodziewałem się jakiegoś dziwactwa w postaci horroru, albo groteskowej komedii. Co, by nie mówić smutne odstępstwo od innych tekstów. Mogłaś zaznaczyć na początku, że tekst dołujący. :) Nie cierpię takich, ale przeczytałem nieświadomy tego. Ciekawie napisany i dobrze, ale za zepsucie humoru nie dałbym piątki.
  • pkropka pół roku temu
    Wybacz w takim razie, że zepsułam Ci humor :( nie chciałam zaznaczać, że smutny, bo to by pobudziło do kombinowania czemu. Poza tym po mnie już chyba można się spodziewać smutnych. Przeważają ostatnio.
  • Cofftee pół roku temu
    J-jej.

    Bardzo umiejętnie przeprowadziłas czytelnika przez tą emocjonalna przygodę. Słowo daję, kiedy przeczytałam "dwadzieścia lat od urodzin" natychmiast ruszyłam w tekst do tyłu by upewnić się, że dobrze zrozumiałam wcześniej, uznając Monikę za dziecko. Miałam zwrócić uwagę na ta niekonsekwencję, ale... Cóż. Zaraz wszystko się wyjaśniło.
    Brawo, kropko. Przemyślany, wzruszający, wartościowy tekst. Będzie chyba moim ulubionym u Ciebie, naprawdę przezylam zaskoczenie. Obstawiałam, że Monika lub jej ojciec okażą się tymi milczącymi aniołami, ale no, zdecydowanie nie w taki sposób. Mimo, że gdzieś tam trafiłam z przeczuciem, to końcówka i tak mnie zaskoczyła. Świetna praca!
    Jeśli miałabym się do czegoś przyczepiać, to do tego, że czasem troszkę zbyt wyjaśnisz czytelnikowi pewne rzeczy i tak jakby, hm, stosujesz niepotrzebne komplikacje. Na przykład w liście Moniki. To w nawiasie. Wystarczyło by dodać:
    (domyślał się, że powinno być "życzę"), i jakby tu zostawić dalsze wyjaśnienia, bo co pominela i poprzestawiala Monika możemy po prostu zobaczyć.
    Ale naprawdę, trafiłaś w moje serce! Duże PIĘĆ z plusem za podjęcie tak dojrzale przemyślanego tekstu, za wzruszenie i cudowne wrażenia artystyczne 💙
    Kawa
  • Cofftee pół roku temu
    Jeszcze dodam, że to naprawdę sztuka sprawić, by czytelnik zapragnął pomoc komuś, kogo zupełnie nie ma na świecie, bo zrodził się tylko w czyjej swiadomosci. Ogromne brawa za to, że Tobie się udało!
  • pkropka pół roku temu
    Kawusiu kochana, aż nie wiem co Ci odpisać...
    Na pewno mnie zaskoczyłaś, że ten będzie Twoim ulubionym. Zatkało mnie. Ale też się bardzo cieszę, bo naprawdę się bałam że nie podołam i zmarnuję potencjał pomysłu.
    No nic, nie jojczę. Dziękuję pięknie i za wcześniejszą motywację i za przemiły komentarz tu.

    Co do wyjaśniania - staram się pilnować żeby nie wyjaśniać za dużo, ale jest to trudne. Tu już chyba zostawię jak jest, ale masz rację, że by wystarczyło.

    Dzięki raz jeszcze i pozdrawiam cieplutko :)
  • szopciuszek pół roku temu
    Nie wiem, co napisać. Mocne. Nie da się zapomnieć, choćby się chciało.
    Napisalabym brawo, super, gratulacje, ale mi to do nastroju nie pasuje. Jednak muszę. Brawo, super, gratulacje :[
  • pkropka pół roku temu
    Dziękuję szopciuszku <3
    Wybacz i Ty za zepsucie humoru. :(
  • Kapelusznik pół roku temu
    ...
    mroczek na koniec jak widzę w serdecznym wydaniu
    ...
    5
    (już cię nie lubię)
  • pkropka pół roku temu
    Dzieki Kapeluszniku. Szkoda tylko, że mnie już nie lubisz :(
  • Kapelusznik pół roku temu
    pkropka
    Za tę końcówkę - bo była jak łomem w mordę na do widzenia
    fajne - ale wiesz
    Miły tekst do czasu
  • pkropka pół roku temu
    Domyślam się że za nią. Ale myślałam że lubicie tak łomem na do widzenia...
    Ok, to postaram się następnym, żebyś znów mnie lubił.
  • 00.00 pół roku temu
    Nie wiem dlaczego, odesłał mnie ten teks do własnego dzieciństwa. Straszne.
  • pkropka pół roku temu
    Możliwe, że miałyśmy podobne dzieciństwo.
    Wybacz i Ty w takim razie. Chyba będę musiała wystosować jakieś ogólne przeprosiny za psucie humoru...
  • 00.00 pół roku temu
    pkropka To były dobre chwile, stąd ten moment mieszanych uczuć. Straszne, że można takie klucze dopasować.
    Nie popsułaś mi humoru, po prostu jestem zaskoczona.
  • pkropka pół roku temu
    Uff, to mi ulżyło :)
    Faktycznie ciekawe, że tak się wpasowałam.
  • Aga jednostrzały pół roku temu
    Witaj, interesujący tekst. Sporo w nim emocji, wspomnień, które odbijają się na całym późniejszym życiu człowieka.
    Porządnie napisany kawał tekstu.
    Pozdrawiam
  • pkropka pół roku temu
    Witaj Aga.
    Dzięki serdeczne za wizytę i odbiór.
    Pozdrawiam też :)
  • Canulas pół roku temu
    Helloł

    "Gdy tylko wyszli z linii drzew, zaatakował ich zgiełk ulicy. Od szarych budynków odbija się szum samochodów i gwar ludzi, z uchylonego okna dolatywały strzępki muzyki." - w myśl jednostajności czasowej: "odbijał"

    Ok, chyba rozjebany system. Zazkoczenie, efekt wow, gęba karpia. Krótki tekst, ale obecnie numero uno, unesco.
    Kapitalna robota. Wszystko zagrało.
  • pkropka pół roku temu
    Siemanko!

    Faktycznie zjadłam literkę. Poprawione - dziękuję.

    O, Panie. Chyba Pan jeszcze innych nie czytał ;)
    Ale z gęby karpia bardzo się cieszę. Dzięki serdeczne :D
  • Canulas pół roku temu
    pkropka - czytałem Cię nie mal na końcu, więc wiem, o co kaman
  • pkropka pół roku temu
    W takim razie pękam z dumy <3
  • Canulas pół roku temu
    pkropka - zasłużona duma. Ostatnio tak napisała Adelajda w: Moje, stare dziecko. Ale Ty utrzymałaś tajemnicę do końca. Nie ma tu faerii odpustowych błyskotek na niebie. Czekasz spokojnie do wybicia sylwestrowej pólnocy. Nie spieszysz się i nie podpuszczasz. Tanie efekty w innych filmach.
    Trafiłaś mnie na 8.75 w skali do 10
  • pkropka pół roku temu
    Teraz to idę do kąta się spalić, a potem pęknąć. Tekst Adelajdy mnie ruszył bardzo.Chociaż wiele stąd wspominam często i z zachwytem. Nawet szkoda wymieniać, bo od razu sypie się lawina.
    To chyba najbliżej jak do tej pory się wstrzeliłam.
  • nimfetka pół roku temu
    Kolejny, wzruszający, piękny tekst. Naprawdę piękny.
    Kurczę, ja jestem dziwna, ale zinterpetowałam inaczej zakończenie opowieści. Nie jako śmierć dziewczynki i poczucie jej obecności przez ojca, ale że jakby ona przeżyła, ale przez ten wypadek została jej odebrana pełnosprawnosc umyslowa i przez to zatrzymala się na poziomie dziesięciolatka. Bardzo zamrozila mnie taka wizja. Ojciec, któremu pozostało cierpiące, dorosłe dziecko i milczący anioł, jego ukochana.
    Cudowny tekst i umiejętności.
  • pkropka pół roku temu
    Dziękuję Ci, Nimf.
    Bardzo mi się podoba Twoja interpretacja. Przytłaczająca i bardzo ładna. Zawsze mnie cieszą różne interpretacje.
    Pozdrawiam cieplutko, utalentowana kobieto :D

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania