Zmysły

Postać: Kucharka

Zdarzenie: Działanie niepożądane

 

Zapach pieczonego kurczaka rozkosznie roznosił się po przestronnej, sterylnie czystej kuchni, zapowiadając podanie posiłku. Stołówka była pusta, lecz stan ten nie miał trwać długo – zbliżała się pora obiadu. Równo ustawione stoły, wraz z dosuniętymi krzesłami i lśniącą podłogą czekały, żeby ugościć głodną załogę stacji.

Kucharka starannie układała każdą porcję, sprawiedliwie dzieląc smakołyki. Złociste udko kurczaka z chrupiącą skórką i mnóstwem przypraw leżało obok łyżki kremowych, tłuczonych ziemniaczków, okraszonych prażoną cebulką i koperkiem. Całość dopełniała kolorowa sałatka z soczystym ogórkiem, słodkim pomidorem malinowym obranym ze skórki, kruchą sałatą lodową i słonym serem feta. Dzieło, z którego była dumna. Jak zawsze włożyła w nie całe serce, by ciężko pracujący ludzie poczuli chociaż namiastkę domu.

Załoga powoli się zbierała, zapełniając przestrzeń życiem. Oblizywali usta, bębnili palcami w stoły i rozmawiali o błahostkach, żeby zabić czas.

 

Zazwyczaj zapracowana, wyjątkowo postanowiła przesunąć w czasie obowiązki i przyglądać się posiłkowi. Oczami wyobraźni widziała, jak każdy kęs celebrowany jest w spokoju i zadumie, przynosząc błogi uśmiech wytchnienia. Wierzyła, że karmiąc brzuchy miłością, karmi też dusze.

To, co zobaczyła, sprawiło, że stanęło jej serce, a umysł zasłoniła czerwona mgła wściekłości. Przy stołach nie siedzieli ludzie, lecz świnie. Grube, opasłe, obrzydliwe świnie z tłuszczem cieknącym po brodzie i skapującym z paluchów. Głośno rozmawiali, z pełnych ust wypadały kawałki jedzenia. Ślina strzelała na rozmówcę, który wcale nie słuchał, zbyt zajęty opowiadaniem własnej historii. Na talerzach panował nieład, poszarpane mięso leżało wśród ponadgryzanych kości. Po tacach, stołach, a nawet podłodze, walały się kawałki fety, sałata chrupała pod stopami, zamiast w zębach. Warzywa w większości przypadków były nietknięte, tylko ziemniaki każdy wymiótł do czysta.

Z miłości, którą podarowała bezinteresownie, zostało pobojowisko.

Nie mogła się skupić. Tysiąc myśli galopowało w szaleńczym tempie, nie pozwalając żadnej uformować się do końca.

Ani jedna nie była szczęśliwa.

 

Roztrzęsionymi rękami nalała przefiltrowaną wodę i zaczęła podgrzewać. Skupiła się całkowicie na szumie czajnika, czekając, aż na powierzchni pojawią się pierwsze bąbelki. Zaczęła przygotowywać herbatę dopiero po wyłączeniu gazu. Wyjęła srebrną puszkę, ozdobioną konturami dwóch wróbelków siedzących na gałęzi, skrywającą herbatę na poprawę humoru – zieloną, japońską. Bez żadnych dodatków, czy smaków. Nieczęsto po nią sięgała, bo i nieczęsto miała ku temu powód.

Wybrała ulubioną filiżankę – białą, ręcznie malowaną w czerwone owoce i delikatne kwiaty poziomki. Dostała ją od przyjaciół, tuż przed wyjazdem za pracą. Obdarzyła uśmiechem małego motylka, który za sprawą artysty przycupnął w rogu talerzyka, następnie przelała naczynie ciepłą wodą, żeby je ogrzać. Wsypała na dno starannie odmierzoną ilość ciemnozielonych listków, rozkoszując się pierwszym powiewem morskiego zapachu wodorostów, który nasilił się po zalaniu herbaty.

Cierpliwie czekała, aż napar będzie odpowiedni do picia, skupiając się na każdym oddechu. Trzymała ciepłą filiżankę blisko serca i chłonęła aromaty. Wyczuła powiew świeżo skoszonej trawy, wsparty nutą słodyczy przywodzącej na myśl dojrzałą czereśnię.

Z zamkniętymi oczami upiła pierwszy łyk. Wyraźny morski posmak po krótkiej chwili ustąpił tak trudnemu do wydobycia umami. Lekko słony, gęsty, oleisty smak rozpływający się po podniebieniu. Najwyższa rozkosz, zakończona posmakiem pestki wiśni. Poczuła rozlewającą się po ciele falę ciepłego spokoju.

Otworzyła oczy i stwierdziła, że świat nabrał żywszych, szczęśliwych kolorów.

Średnia ocena: 4.9  Głosów: 10

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Trening Wyobraźni 5 miesięcy temu
    Witamy nowy tekst! :)
  • pkropka 5 miesięcy temu
    Witam :D
  • szopciuszek 5 miesięcy temu
    Skojarzyło mi się na poczatku ze Spirited Away, bo motyw świnek. Musiałam przeczytać parę razy, bo ciągle się zastanawiałam: "Czy na pewno stało się to, co myślę że się stało?" Jeśli tak, to bardzo mało wskazówek ;)
    No i na początku narobiłaś mi apetytu. Smakowite opisy.
    Ale że umami? UMAMI?! ;)
  • pkropka 5 miesięcy temu
    Mogło stać się to, co myślisz, nie ma ograniczeń ;)
    Ale wskazówek mało, bo zamysł był inny. Pisząc zauważyłam że można też zinterpretować tak i to też fajne.
    Ano umami. Praca w herbaciarni wypacza.
  • szopciuszek 5 miesięcy temu
    pkropka ok :) Nie mam nic do umami, po prostu zazdroszczę herbaty ;)
  • pkropka 5 miesięcy temu
    :)
    Ja sobie też. Już nie mam takiej dobrej, pozostało tylko wspomnienie.
  • Mane Tekel Fares 5 miesięcy temu
    Eh, nabrałem ochoty na kurczaka.
  • pkropka 5 miesięcy temu
    :D
  • Canulas 5 miesięcy temu
    Ech, czy to tekst wymierzony we mnie i fitatu :)
    Noo, ciężko się czyta, zwłaszcza o serki feta, który bardzo lubię.
    Ciężko.
    Całość to w sumie scenka, ale pod kątem wylosowanego zestawu dobrze oddająca części składowe.
    Jakiegoś większego zdania nie mam, bo jestem głodny i nie jest to tekst, o którym powinienem myśleć.
    PS. Polubiłem bardzo zieloną herbatę
  • pkropka 5 miesięcy temu
    Zwykły zbieg okoliczności. Wiedziałam, że tak pomyślisz i dlatego w pitoleniu uprzedzałam, jak ciągle gadaliśmy o jedzeniu, że pomysł niezależny ;)
    Jak ciężko, to dobrze.
    Och, zielona herbata <3 Uwielbiam, a kofeinę raczej mogę w niewielkich ilościach.
  • Karawan 5 miesięcy temu
    Czepialski :
    Zapach pieczonego kurczaka rozkosznie roznosił się po przestronnej, sterylnie czystej kuchni, zapowiadając podanie posiłku. - No, pkropkę stać na dobre pierwsze, a więc najważniejsze zdanie!! Zapach sie roznosił na krótkich nóżkach rozrzucając fragmenty siebie żeby pachniało :) taki oto przewrotnie groteskowy obraz wykrzesałaś Autorko w mojej zboczonej wyobraźni... zapach, wypełnia, unosi się, rozprzestrzenia, ale roznosi? Toć to nie mucha co roznosi w szponach te tłuste zarazki :)
    Opko szczególne, bo przewrotne, widać, że Autor od początku wiedział, przewidział, co będzie się działo z czytającym. Brawo! :)
  • pkropka 5 miesięcy temu
    Podoba mi się Twoja wizja. Mniej więcej o taką mi chodziło - żeby ten zapach był trochę spersonifikowany :D
    Żeby nie było, sprawdziłam w pwn: "«o dźwiękach, zapachach itp.: dotrzeć do wielu miejsc»".
    Mimo to jeszcze pomyślę, czy nie przychylić się do twojej sugestii.

    Dzięki <3
  • Dekaos Dondi 5 miesięcy temu
    Pkropka→ Po pierwsze te wszystkie szczegółowe opisy. Dla mnie: świetne.
    Co do treści→No nie wiem, czy tak zupełnie... hmm... bezinteresownie.
    Bo jednak dała sobie czas, by ich obserwować, chcą widzieć efekty swojej pracy i czuć... satysfakcję.
    Gdyby ich nie obserwowała, to w pewnym sensie, byłaby bardziej zadowolona.
    Może widok świń, był w pewnym stopniu, zemstą... za niecałą bezinteresowność.
    Napiła się herbaty... ale czy zwierzaków już nie widziała, czy tylko ładniejsze...kolorowe... tego już w tekście nie ma. I dobrze.
    Ale namieszałem:)) 🐖🐖🐖🐖🐖
    Zdaniem mym, jeden z lepszych Twoich tekstów.
    Też mi się skojarzył ze sceną z ''Folwarku Zwierzęcego''
  • pkropka 5 miesięcy temu
    Dekaosie, uwielbiam Twoje komentarze.
    Masz słuszność z tym, że podglądając odebrała bezinteresowność czynu. Ale z drugiej strony sam fakt, że była to jej praca też mógłby ją odebrać.
    Tu pojawia się też pewna hipokryzja dobrych uczynków, bo zawsze czujemy lepiej, jeżeli sprawimy komuś przyjemność. Więc koniec końców sprawiamy ją pośrednio sobie, wiedząc o tym, że nam też będzie miło.
    Dzięki za namieszanie i cudowne pięć świnek :D
  • Everka 5 miesięcy temu
    Nie jest dobrze czytać taki tekst przed obiadem... Najpierw spotegował się mój głód, a potem sprawił że obdarowywalam swoją rodzinkę dziwnymi spojrzeniami podczas jedzenia.
    To uczucie kiedy podajesz deser rowniutko ułożony warstwami, w różnych kolorach i smakach, a dzieciaki i tak wszystko wymieszają tworząc jakąś ciapalaje...
  • pkropka 5 miesięcy temu
    Już sobie wyobrażam, co myślałaś w trakcie jedzenia.
    Wybacz :D
  • Antoni Grycuk 5 miesięcy temu
    Rewelacja!
    Dawno nie czytałem czegoś tak obrazowego. I w dodatku "przewrotnego", bo początek sielski, idylliczny niemal, a potem nagle obrzydliwość świńsko-człowiecza. Wręcz fenomenalne połączenie!
    Oj, PKRopko... Już na początku zauważyłem, że umiesz pisać, ale co tu zrobiłaś to mistrzostwo! Jak dla mnie.
    Najlepszy tekst na tym portalu, jaki czytałem!!!

    Pozdrawiam.
  • pkropka 5 miesięcy temu
    Witaj Antoni :D
    To trochę ukłon w Twoją stronę, bo tyś mi powiedział, że umiem w opisy. Więc ćwiczę :)
    Dzięki wielkie! Też pozdrawiam.
  • Mane Tekel Fares 5 miesięcy temu
    Bardzo starannie napisane. Plastycznie. Nie malujesz czasem obrazów w wolnej chwili? Poruszyło mną. Cudownie wprowadzasz i podkreślasz detale. Gratuluję. Nadal mam ochotę na kurczaka i będę go celebrował. Obiecuję.
  • pkropka 5 miesięcy temu
    Nie maluję. Jestem do niczego z kolorami. Rozróżniam je, ale za nic nie umiem dopasować do siebie.
    W takim razie smacznego :D
    Dzięki serdeczne <3
  • Trening Wyobraźni 5 miesięcy temu
    Dzień dobry!
    Przypominamy o obdarowywaniu zestawami – dziś o godz. 20.00.
    Pozdrawiamy :)
  • pkropka 5 miesięcy temu
    Będę :D
  • Trening Wyobraźni 5 miesięcy temu
    Super :D
  • stefanklakson 5 miesięcy temu
    To może po "Intensywności" Koontza, Kropeczko, napisane?
  • pkropka 5 miesięcy temu
    Nie znam książki, ale już obczaiłam i z chęcią się z nią poznam. Wygląda ciekawie :D
  • stefanklakson 5 miesięcy temu
    Koontz ma fantastyczną wyobraźnię, a jego książki po prostu świetnie się czyta. Intensywność to o zmysłach właśnie, na to jest nacisk położony.
  • jesień2018 5 miesięcy temu
    Hej, Kropeczko.
    Opowiadanie wprawiło mnie w konfuzję, gdyż ślicznie prowadzisz narrację, opisy są niezwykle plastyczne, właściwie to poczułam nawet zapach tych udek:)) Ale... nie wiem o czym jest to opowiadanie. Nie rozumiem, co się tam wydarzyło. A bym chciała!
  • pkropka 5 miesięcy temu
    Witaj Jesień :)
    Głównie chciałam potrenować opisy. Co do treści - chodziło mi bardziej o pokazanie frustracji pracą. Starasz się jak możesz, tymczasem wszyscy mają to gdzieś. Aż chce się mordować, a jedyne co tak naprawdę ma sens to odpuścić i dalej robić swoje.
    Mam nadzieję, że troszkę rozjaśniłam :)
  • jesień2018 5 miesięcy temu
    Ach tak, takie zajrzenie w pewne zjawisko, które często dotyka człowieka, rozumiem :)
  • Antoni Grycuk 5 miesięcy temu
    sorry, że się wtrancam nie do swojego wontku, ale ja tu widzę od samego początku metaforę. Jedzenie to wszystko, co piękne, a to, co zrobili z tym ludzie, widać w pobojowisku. I Jak tu nie wpaść we frustrację, a nawet coś gorszego... Mi kojarzy się cytat z ostatniego odcinka Alternatywy 4: "budowali my, budowali my, pfffff..."
  • pkropka 5 miesięcy temu
    Antoni Grycuk, jak najbardziej masz rację. Nie myślałam o tym, ale moja mama trafnie podsumowała to opowiadanie: "wiele rzeczy które robimy jest jak perły rzucone przed wieprze".
  • Trening Wyobraźni 5 miesięcy temu
    pkropka, oto Twój zestaw:
    Postać: Sine jaja
    Zdarzenie: Dziad borowy

    Gatunek (do wyboru): Postapo lub (pod kątem Antologii) Horror i pochodne
    Czas na pisanie: 29 września (niedziela) godz. 19.00

    Powodzenia :)
  • pkropka 5 miesięcy temu
    Przyda się...
  • Trening Wyobraźni 5 miesięcy temu
    Pkropko, oczywiście miał miejsce drobny błąd, Twój zestaw to
    Postać: Dziad borowy
    Zdarzenie: Sine jaja
  • Berkas 5 miesięcy temu
    Trening Wyobraźni pierwsza wersja też ciekawa xD
  • pkropka 5 miesięcy temu
    W sumie można w obie strony ;)
    Nawet nie zauważyłam błędu.
  • Agnieszka Gu 5 miesięcy temu
    Hej,
    No bardzo ładnie pkropko, żeś tu nam wszystko uszykowała o podała na tacy.
    Ładny język, trafnie i obrazowo użyte słownictwo. Jest tu spokój, pomimo że...
    Jest też jakaś taka nutka celebracji, przeławicana melancholią, pomimo że...
    Podoba mi się, idę zaparzyć sobie kawę... po delektuję się jej aromatem.
    Pozdrawiam :))
  • pkropka 5 miesięcy temu
    Dzięki Aga :)
    Delektuj się, warto doceniać drobne chwile przyjemności :D
  • Ritha 5 miesięcy temu
    Ładna scenka, trochę zabrakło mi czegoś, hm, nie wiem, jakby jest otoczka a nie ma sedna. Niemniej jednak narracja przyjemna i władanie słowem już na wyrobionym przez Ciebie poziomie. Przyjemnie się czytało, aczkolwiek trochę obok mnie (sorka, inaczej niż szczerze nie umiem).
    Pozdrówki
  • pkropka 5 miesięcy temu
    Spoko, ja przyjmuję tylko szczerze.
    Dzięki za informacje zwrotną :)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania