TW# 18 — Serce

Tekst będzie lipny jak ta jesień. Także tego.

https://www.youtube.com/channel/UC-xPdP-po1k0qLv8tFQqtGQ

Pod * cytat Williama Szekspira

 

____________________________________________________________________________________________________________

Postać: Zła kobieta

Zdarzenie: Oskarżenie o gwałt

 

Cisza rozdzierała Siopi od środka. Przerażał ją błękit wielkiego salonu, dostawała drgawek na samą myśl, że jest tu sama, samiuteńka. Wtuliła twarz w wielki koc z wełny czesankowej, poczuła na nim zapach Philipa. Przełknęła ślinę, czuła jak wzbierają w niej wymioty, zdołała jednak powstrzymać niechciany odruch. Delikatnie podwinęła rękaw swetra — wciąż tam były. Siniaki w przeróżnych barwach. Chciała płakać, krzyczeć, upić się do nieprzytomności i zapomnieć, zapomnieć, że jutro też jest świat. Chciała wierzyć, iż ciało to tylko ciało, powłoka niewarta złamanego grosza. Wylinka z poprzedniego życia odejdzie od wnętrza niemal jak plaster, gdy mocno pociągnie za kraniec, nie będzie bolało. Niemyślenie nie przynosiło ulgi, pogrążało za to coraz bardziej w szalonym świecie. Nic już nie rozumiała, straciła coś bardzo ważnego, nieodwracalnie. Powieki ważyły tonę, ciągnęły w dół niczym łódź podwodna. Sen mógł ukoić nerwy, choć na chwilę. Siopi przysypiała już w fotelu, gdy nagle poczuła czyjąś dłoń na ramieniu.

 

— To tylko ty, Kabuko — szepnęła zachrypniętym głosem. — Czy coś się stało?

— Wyglądasz na chorą, po prostu martwię się o ciebie — odparł.

 

Wyglądał niesamowicie, gdy tak patrzył czułym wzrokiem. Kiedy po raz pierwszy go ujrzała, nie mogła uwierzyć w to, że nie jest człowiekiem, a maszyną skonstruowaną przez drugiego człowieka. Philip przywiózł go ze sobą z podróży służbowej do Japonii. Który mąż przywozi żonie w prezencie robota i to jeszcze takiego! Wpierw nie zgodziła się, aby to „coś” zamieszkało z nimi pod jednym dachem, później jednak zauroczył ją delikatnością, manierami i wyglądem. Kabuko bowiem został obdarowany unikalną urodą, jakiej nie posiadał żaden, żywy mieszkaniec ziemi. Włosy miał koloru śnieżnobiałego, oczy w odcieniu lekkiego fioletu pomieszanego z zielenią, a gdyby określić jego wiek, mógłby mieć dwadzieścia pięć lat. Sylwetka umięśniona, aczkolwiek nieprzesadzona. Mając bijące serce, byłby ideałem niejednej kobiety.

 

— Ziemia do Siopi! — Twarz Kabuko była blisko, zbyt blisko.

— Tak, tak, możesz odejść Kabuko. Muszę się przespać. Wiesz, że muszę spać.

— Nie podoba mi się to. Nie podoba mi się to, co Philip z tobą robi — wtrącił z powagą.

 

Siopi niemal osłupiała. Robotowi nie odpowiadał fakt, że własny mąż ją gwałci. Czasami zapominała, jak bardzo potrafił być przenikliwy. Rozbierał ludzi na kawałeczki, znajdował słabości szybciej, niż oni sami. Przerażał ją, kurwa, jak on ją przerażał. Zdążyli poznać siebie wzajemnie. Trudno było skrywać coś w sekrecie.

 

— Nie rozpędzaj się! Możesz do siebie wrócić — warknęła.

Wyszedł bez słowa, twarz zdobił nonszalancki uśmiech. Bezczelny szczeniak — pomyślała, nim ogarnął ją błogi sen.

 

*

Spojrzał na dłonie, oczy wciąż odtwarzały nieruchome obrazy. Trzydzieści białych sukienek, trzydzieści par białych rękawiczek, dwadzieścia dziewięć zaszytych ust. Siedział w małej piwnicy, gdzie przechowywali wino w butelkach, z całego świata. Philip nigdy nie skąpił na zachcianki, zawsze dostawał to, co chciał. Jego też kupił. Czuł się jak niepotrzebny grat. Jak lalka dla małej dziewczynki, która po miesiącu idzie do kąta. Głowa pulsowała. Trzydzieści białych sukienek. Nie nienawidził siebie. Trzydzieści par białych rękawiczek. Pragnął jedynie krwi. Dwadzieścia dziewięć zaszytych ust i twarz Siopi... Siopi, Siopi, Siopi.

 

*

 

Deszcz dudnił w okna, zmywał brud dnia, zagłuszał nienarodzony ból. Przespała cały dzień, dusząc głęboko w sobie obrzydzenie. Kiedy zrobił to po raz pierwszy, zapytała po prostu, dlaczego to uczynił. Po chwili namysłu odpowiedział, że jest złą kobietą, tak złą w byciu kobietą. Nie zrozumiała, co miał na myśli, dlaczego miałaby rozumieć. Zapewne wrócił już z pracy i czekał w kuchni. Czekał na Siopi. Nie spostrzegła momentu, kiedy baranek przeistoczył się w bestię. Zawsze żyli tak sielankowo, wręcz bajkowo. Wszyscy im zazdrościli. Zazdrościli im domu, pieniędzy, miłości, młodości, nieposiadania dzieci. Zazdrościli... Teraz ona zazdrościła im.

Dźwięk tłuczonego szkła przywołał do pionu wszystkie synapsy.

 

— Siopi! Ty dziwko! Zejdź tu natychmiast i to posprzątaj. — Był pijany.

 

Każdy stawiany krok ważył tonę. Pragnęła aby dusza oddzieliła się od ciała. Zezłościłaby go jeszcze bardziej, zostając na górze. Wędrowała wprost w ósmy krąg piekła.

 

*

 

W powietrzu unosił się petrichor. Nie wiedział, jak działało ciało, jednak mógł czuć zapachy. Philip wrócił z pracy. To odpowiedni dzień, właściwa chwila, aby zakończyć wszystko. Deszcz zmyje brud. Noc obrośnie szkarłatem nie pierwszy raz, nikt nie zauważy rozbitych skrzypiec Paganiniego.

Podążył za głosami dochodzącymi z kuchni.

 

*

 

Leżała na podłodze, z nosa leciała krew, jakby ktoś rozlał sok malinowy na płytkach. Wszystko wyglądało jak film oglądany z góry. To nie jej przypieprzyli w nos, to nie ona leżała zasikana ze strachu na zimnej podłodze w kuchni. To jakaś chora dziewczyna, co nie potrafiła odejść w czas. Desperatka trzymająca źdźbło trawy w wichurę. O! Źdźbło właśnie pękło. Ktoś przydepnął palce, może chciał ją zatrzymać przy ziemi. Śmieci, śmieci wdeptują w ziemię. Była śmieciem. Ciągnął za włosy, skóra napięta do granic możliwości aż trzeszczała. Zła kobieta.

Niespodziewanie ból ustąpił, a twarz skropiła dziwna, lepka maź. Obtarła opuszkami palców twarz. Zobaczyła krew, Philipa z podciętym gardłem i Kabuko wpatrzonego w nieruchome ciało. Chciała coś wydukać, zaniemówiła, znieruchomiała. Wzrok zwrócił ku niej. W oczach Kabuko nie było nic, pustka, gniazdo idealne dla demona. Objął jej twarz.

 

— Bestia najgorsza zna trochę litości. Ja nie jestem bestią, więc jej nie znam.*

 

*

 

Nóż złożył na sercu Siopi, tak aby zasnęło na wieki. Trzydzieści białych sukienek, trzydzieści par białych rękawiczek, dwadzieścia dziewięć zaszytych ust. Jedno serce.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 8

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Trening Wyobraźni 2 tygodnie temu
    Witamy nowy tekst! :)
  • Dekaos Dondi 2 tygodnie temu
    Adelajdo→ Szczególny klimat w tym tekście. Jakby czegoś zabrakło w tej całej sytuacji, a czegoś było za dużo.
    Trybiki niby zazębione, ale piasek między nimi. Tak jakoś pomyślałem dziwnie:) Pozdrawiam→5
  • Adelajda 2 tygodnie temu
    DeDo myślę, że dużo zabrakło, zarówno polotu, spójności, jak i tego czegoś. Zmieniałam pomysł chyba sześć razy. Czuję, że powielam jakiś schemat i pewnie są w tekście powtórzenia, które mnie nękają. Trochę takie stąpanie po kruchym lodzie, zamoczę się, nie zamoczę. Cieszę się tylko, że dokończyłam to, co zaczęłam i nie porzuciłam, jak mi się to często zdarza. Dzięki jednak za dostrzeżenie jakiegoś pozytywu.
    Pozdrówki.
  • jesień2018 2 tygodnie temu
    Podoba mi się, że wyrażasz sprzeciw bohaterki wobec swojego ciała i tego, co z nim robiono. Motyw pojawia się kilkakrotnie, jest bardzo wyraźny.
    Nie do końca rozumiem androida, co nim kieruje i dlaczego. Jest jednak niepokojący i intryguje. Chętnie bym przeczytała, jak powstał, po co.
    Mroczne opowiadanie, Adelajdo. Przekonująco mroczne.
    Pozdrowienia!
  • Adelajda ponad tydzień temu
    Dziękuję jesień i za przeczytanie i za dostrzeżenie czegoś :)
    Rzeczywiście można by opowiedzieć historię Kabuko w tym lub innym tekście.
    Również pozdrawiam.
  • jesień2018 ponad tydzień temu
    Adelajda chciałam napisać wyżej "JAK" wyrażasz sprzeciw, a nie "że".
    :)
  • Adelajda ponad tydzień temu
    jesień2018 spoczko, tak się domyśliłam, że o to chodziło :)
  • pasja ponad tydzień temu
    Cudny wstęp i w ogóle ciekawie poszatkowany tekst. Samotność zniewolonej kobiety przeplatasz ciszą i zapachem deszczu na suchej ziemi. Tylko czy sucha ziemia już nie potrafi przyjąć kropel czy ma ich za dużo. Trójkąt złożony z kobiety i mężczyzny oraz robota. Kabuko z sercem. Jak często uciekamy w sen aby zagoić rany. Nie potrafimy odejść od zniewolenia. Trwamy w tym stanie zwalając winę na swoje ciało.

    Trzydzieści białych sukienek, trzydzieści par białych rękawiczek, dwadzieścia dziewięć zaszytych ust. Jedno serce... zaskakujące powtórzenie, tylko brak jednych zaszytych ust? i jedno serce?

    Bestia najgorsza zna trochę litości. Ja nie jestem bestią, więc jej nie znam... zatrważające.

    Mroczny obraz pełen bólu i przyzwolenia do cierpienia. Zawsze kiedyś się kończy coś i zaczyna w najbardziej nieoczekiwanym momencie.

    Wrócę jeszcze. Zaintrygowałaś mnie tym deszczem.

    Pozdrawiam
  • Adelajda ponad tydzień temu
    Dziękuję pasjo za tak obszerny komentarz i zagłębienie się w tekst, to bardzo miłe. Myślę, że te poszatkowanie, to takie trochę pójście na łatwiznę z mojej strony.
    To o bestii to cytat Szekspira, u góry zrobiłam przypis.
    Pozdrówki.
  • Agnieszka Gu ponad tydzień temu
    Witaj,
    Ciekawy tekst. Fajne to poszatkowanie. Świetny klimat.
    Podobało mi się :)
    Pozdrawiam
  • Adelajda ponad tydzień temu
    Dziękuję i pozdrawiam :-)
  • pkropka tydzień temu
    Mocny, obrazowy tekst. Przesiąknięty smutkiem i beznadzieją.
    Scena w kuchni mnie poruszyła, szczególnie przemyślenia o byciu śmieciem. Ogółem zbudowałaś wiarygodne postaci i związki łączące ich.
    O androidzie z chęcią przeczytam więcej.
  • Adelajda tydzień temu
    Dziękuję pkropko, naprawdę miło Cię tu widzieć. No o androidzie chodzi mi pewna historyjka, tylko żeby jej nie spierniczyć :-)
    Pozdrówki.
  • pkropka tydzień temu
    Dasz radę ;)
  • Trening Wyobraźni tydzień temu
    Adelajda
    oto Twój zestaw:
    Postać: Pąsowy rycerz
    Zdarzenie: Nie spuszczaj go z oczu

    Gatunek (do wyboru): Bajka/baśń/legenda/przypowieść lub (pod kątem Antologii) Horror i pochodne
    Czas na pisanie: 20 październik (niedziela) godz. 19.00
  • Trening Wyobraźni tydzień temu
    Sprostowanie: Czas na pisanie: 27 październik (niedziela) godz. 19.00
  • Adelajda tydzień temu
    O wow, rycerz, no ciekawie :-)
  • JamCi tydzień temu
    Świetny tekst. Ciekawie przeskakująca narracja. Z cząstkowych wrażeń i doświadczenia poranionej przez stopniowe wchodzenie w robota. Niepokojące. Narastające. Nie da się tego zapomnieć. Niby prosto ale tylko pozornie.
  • Adelajda tydzień temu
    Dziękuję JamCi. Nie spodziewałam się, że tekst tak wejdzie w głowę i tak pozytywnie.
    Pozdrawiam.
  • szopciuszek tydzień temu
    Hm, interesujące, niektóre zdania naprawdę niezłe. Wybacz, że komentarz taki krótki. ;)

    Pozdrawiam!
  • Adelajda tydzień temu
    Witam w moich skromnych progach, chyba pierwszy raz u mnie :-) Nie szkodzi, że krótko, ja z tych, co się cieszą, że ludzie czytają.
    Dzięki i pozdrówki.
  • Canulas tydzień temu
    Genialne - Adelajda. Ge-Nia-Lne. Bardzo obrazowe. Estetycznie teatralne, ale te rekwizyty żyją. Myslałem, że fantomas rozwalił system, ale Ty rozwaliłaś nadsystem.
  • Adelajda tydzień temu
    Ja ostatnio chyba jakaś przychlaśnięta jestem, bo tekst napisałam, ale nie spodziewałam się takiego pozytywnego odbioru. Noo bardzo miłe i budujące. No tekst fana też mi zapadł w pamięć i jeszcze Agi.
    Pozdrówki.
  • Karawan tydzień temu
    Czepialski;
    oczy w odcieniu lekkiego fioletu pomieszanego z zielenią,- proszę spróbować fizycznie pomieszać te dwa kolory wyjdzie... Szarość grawitująca do niebieskiego!! Autorowi zapewne chodziło o oczy w odcieniu lekkiego fioletu (napisałbym świetlistego) z zielonkawymi cętkami, albo (lepiej); w odcieniu lekkiego fioletu z rozświetlającymi je zielonymi cętkami.

    W powietrzu unosił się petrichor. - co to takiego petrichor?

    — Bestia najgorsza zna trochę litości. Ja nie jestem bestią, więc jej nie znam.* - co oznacza gwiazdka na końcu zdania? Czy to cytat? Jeśli tak, to trzeba by podać źródło.

    Nie pasuje mi żeńskie imię Siopi (nawet jeśli japońskie), bo dla mojego, polskiego oka nie jest żeńskie. Rinda - równie japońskie i jednoznacznie wskazujące płeć. Tym więcej że mamy potem imię europejskie - męskie.

    Tyle Czepialski.
    Całość na prawdę fajnie pomyślana i zrealizowana - gratuluję.Co do Czepialskieg, to Autor przecie wie, że decyduje o tekście, a uwagi są refleksjami niezobowiązującymi.
  • Adelajda 6 dni temu
    Karawan dziękuję za wskazanie błędu, w wolnym czasie poprawię ten nieszczęsny kolor oczu, wiedziałam o co chodzi, a jednak poległam :)
    Petrichor - zapach ziemi po deszczu
    Źródło cytatu jest podane na samym początku, tak wiem, że przypisy powinny być na końcu, ale ostatnio opowi robi mi figle i wywala entery, brzydko wyglądało.
    Co do imienia, to nie jest ono japońskie, raczej poniosła mnie wyobraźnia, skoro mamy jakiś świat w przyszłości, stwierdziłam, że mogę zaszaleć, Siopi z greckiego to cisza. No musisz mi wiele rzeczy jeszcze wybaczyć :)
    Ale bardzo się ciesze z pozytywnego odbioru i tak długiego komentarza.
    Pozdrówki.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania