Poprzednie częściHans (cz. 1/2)  

Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!

Hans (cz. 2/2)

TW 2.0 #1

Postać: Kierowca z nerwicą natręctw

Miejsce: Obóz koncentracyjny

Zdarzenie: Walka o jedzenie z podopiecznym 

Emocje: Zmartwienie/Nienawiść

 

Jeśli ktoś ma chęć lepiej zrozumieć, wstęp do tekstu znajdzie tutaj:

http://www.opowi.pl/hans-cz-12-a40503/

 

*

 

Miał na imię Hans i zakochał się w Żydówce. Czarnowłosa, krnąbrna, zaciekawiona nim tak, jak jest się zaciekawionym czymś niedostępnym, niewłaściwym, wykraczającym poza możliwości, przywileje i przede wszystkim rozsądek. Miłość jako szalony strateg, którego fantazja zbytnio poniosła w obliczeniach. Jak brak granic i wyraźna, ryzykowna granica jednocześnie. Krawędź, którą przekraczasz nieświadomie, budząc się nagle, każdego ranka, co dzień tak samo i zarazem na nowo, w innym świecie - krainie zbudowanej z własnych pragnień, wyobrażeń, z lekko zakrzywioną iluzją horyzontu. Z jedną wielką, potężną i co najgorsze przyjemną iluzją. Mami na tyle mocno, faszerując mózg chemiczną mieszanką, podkręcając obroty, wyostrzając zmysły, by ostatecznie zrujnować realny osąd sytuacji. A dodatkowo celuje na chybił trafił.

Być może właśnie to wszystko sprawia, że jest taka piękna.

 

Hans ją ukrył, dokarmiał, całował w czoło. To ten gest, prawda? Gdy facet całuje kobietę w czoło, oznacza, że naprawdę ją kocha. Tak to sobie tłumaczycie teraz, w czasach komedii romantycznych, poradników i psychoterapii. Ludzie, którzy nie przeżyli niczego traumatycznego, poza drobnymi niepowodzeniami i ogólnym marazmem. Czasami zdarzy się jakaś prywatna tragedia, owszem, ale nic na większą skalę. W tych czasach miłość rozpieprza się o szczegół niepamiętania daty urodzin, czy kłótni o wyniesienie śmieci. Gdzie nastolatki godzinami analizują gesty, słowa, smsy chłopców przyuważonych na osiedlowym boisku, próbując rozpracować ich charakter i tym samym podatność urobienia na pokornego towarzysza w przyszłości. Myśli mdłe i nijakie. Czyny także.

Ale wiesz, nikt przynajmniej nie musi nikogo ukradkiem dokarmiać. Jak rannego ptaka.

 

Hans przeżył w tym stanie umysłu dwa miesiące. Ostatnie minuty życia wypełnił przymus przyglądania się jego gwałconej kobiecie. Wolałby umrzeć ciut wcześniej. Zła kolejność, jak na złe czasy przystało. Ona była moją siostrą, on przestrogą dla kolegów po fachu. Spodobało mi się imię, przywłaszczyłem.

Przywłaszczyć sobie coś... Czy to równoznaczne z „ukraść”? W moich uszach brzmi bardziej bezkarnie, może nawet z czyjąś świadomą aprobatą. Kogoś z boku. Kogoś, kto może w pewnym stopniu stanowić prawo. Przymknąć oko, a nawet zachęcić. Przywłaszczyć sobie umysły jednych, by tamci przywłaszczyli sobie kolejne. Umysły, ciała, a jeśli to nie wystarczy rozedrzeć im serca, korzystając z ludzkiej skłonności do przywiązania i głębszych uczuć. Gdybyśmy mieli stworzyć hierarchię, te pierwsze, fizyczne, byłyby wykroczeniem, te ostatnie, emocjonalne - zbrodnią.

A może to ty, Hans? Może nie pojechałeś do obozu na przyczepie? Może byłeś po drugiej stronie? Może sam powinieneś poddać się psychoanalizie? Może motasz się wśród wspomnień?

Uśmiechnął się, a oczy zabłysły niczym wypolerowane guziki munduru. To tylko taka iluzja.

 

Wiedziałem, że będzie bombardowanie. Poszedłem z nią do centrum, do najdroższej restauracji. Nie miałem pieniędzy, zamówiłem mięso. Facet za ladą spojrzał, jakbym powstał z grobu. Przerzucał wzrok ze mnie na nią i tak w kółko. Uderzyłem pięścią w blat, każąc mu się pospieszyć. Pierwszy huk dobiegł z oddali. Ludzie zaczęli wychodzić. Kwadrans później byliśmy sami, nawet kelner uciekł w stronę schronu. Jadła łapczywie, ledwo nadążając z połykaniem. Przyniosłem z kuchni najdroższe wino. Ulicę za oknem spowijał kurz. Miałem mocną głowę, zbyt mocną, by poczuć odurzenie, na jakie liczyłem. Chciałem się upić, śmiać się bez powodu, aż rozboli brzuch, aż polecą łzy, aż ktoś spróbuje sprowadzić mnie na ziemię i aż będzie za późno by odzyskać trzeźwy osąd. Kiedy runął ratusz, szyby w restauracji wpadły do środka, rozsypując się wokół nas milionem kawałków. Nie bałem się, ona także. Chciałem, żebyśmy zginęli wtedy, w taki właśnie sposób. Dokończyła posiłek, odłożyłem serwetkę na blat stołu, złapałem ją za rękę, wyszliśmy na ulicę. Niespieszny spacerowy krok pośród kłębów duszącego kurzu. Uśmiechała się do mnie.

 

Kolejnego dnia, w jakiejś norze pośród gruzów, obudziło mnie uderzenie. Karabinu. O moje skronie. Przekląłem w duchu, że poprzedniej nocy mieliśmy szczęście. W tamtym momencie skończyło się bezpowrotnie. Jakby limit został wyczerpany, roztrwoniony intensywnie zeszłej nocy. Nawet nie płakała. Ja również nie. Histeria wydłużyłaby cierpienie. Liczyłem w głowie, od stu do zera i znowu. Sukinsyny, nie przestawali. Zwiększyłem do dwustu. I od nowa, do zera, starannie, nie pomijając żadnej liczby, skupiając umysł na czymś błahym, rytmicznym, pozbawionym emocji. 

Zastrzelił mnie Willy, wychodząc, już w drzwiach. Jego matka nalewała nam zupy dziesięć lat wcześniej, gdy umorusani wracaliśmy z podwórka. A jeszcze wcześniej była piaskownica. I pokój małego chłopca pełen zabawek. Układał swoje samochodziki w równych rządkach, na każdej półce wszystko ustawione pod linijkę. Być może niemiecka perfekcja, być może nerwica natręctw. Czy miał ideały, czy po prostu do końca chciał być wierny raz obranej drodze? Chciałem wierzyć, że jego też ktoś zmusił, ale w głębi duszy czułem, że tak po prostu chciał. Willy był pedantem. I złym człowiekiem.

 

Patrzysz czasem na kolegów z boiska? Tych, których koleżanki ze szkoły z wypiekami na twarzy poddają psychotestom z czasopism dla nastolatków? Zastanawiasz się, który byłby najbardziej bezduszny, gdyby zmienić czas i miejsce? Ja tak. Nie mogę pozbyć się tego odruchu. Gdyby jej wtedy nie zabili, być może nawet tam, na obozowej pryczy, miałaby przyjaciółki. Być może zrobiłyby mi nawet psychotesty oparte na własnych analizach. Być może szeptała by mi ukradkiem miłe słowa, przemycając ich sens. Zderzając go z nieprzychylnym losem.

Umyj się mną, Hans.

 

Podkradaliśmy jedzenie. Ja najczęściej, ale to Williego złapali, zamknęli w lodówce, zaspawali drzwi. Walił w nie całe popołudnie. Liczyłem od dwustu do zera.

 

Mieszasz te imiona, wspomnienia, historie. Kim jesteś... Hans?

 

*

 

Byłaś w ciąży, gdy cię poznałem. Przygarnąłem u zmierzchu wojny. Mówiłaś, że była łapanka i on nie wróci. Widziałaś na własne oczy jak odjeżdżał. Był Żydem i miał siostrę, którą pokochał Niemiec. Zginęli oboje. Wszyscy wokół ciebie ginęli.

Masz tylko mnie, Beatko.

 

Było coś w jego oczach, wtedy, w tym momencie, coś przelotnego, niepokojącego, prawdziwego. Coś, przez co poczuła przymus miłej odpowiedzi.

Cieszę się... Hans. Cieszę się, że mam ciebie.

Grymas uśmiechu, jej, jego, wirujący wokół świat, miłość jako iluzja i świat jako iluzja, wspomnienie wojny, złych ludzi i on. Nie zrobiła mu psychotestów, nie poddała analizie.

Zaufanie jest cementem. Czasami kruszeje w jednej chwili.

Hans... wydobyło się ironicznie z jego ust i odbiło od każdej ze ścian jednocześnie.

 

Kobieta rozejrzała się po pomieszczeniu. Na wszystkich półkach bibeloty ustawione były w równiutkich rządkach. Stare samochodziki także.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 12

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Ritha pół roku temu
    Eee! Co to ma byc za inwazja anonimków?! Wyłazić i to juz! Chociaz "spoko, 5", a nie tak na krzywy ryj :D
  • Szudracz pół roku temu
    Zaskoczona jestem zakończeniem. Ode mnie jest jedna. :)
  • Ritha pół roku temu
    No! :D Git, rozgrzeszonaś
  • Nachszon pół roku temu
    To nie jest tekst, żeby pisać o nim mądre rzeczy, zresztą oczy po przeczytaniu troszkę się utopiły i źle widzą. Jofi Ritha. Chamesz kamuwan.
  • Ritha pół roku temu
    A z polskiego na nasze?
    Nie top oców Nachszon;)
  • Nachszon pół roku temu
    Ritha A daj spokój weź i nie top. Rozpierdolił mnie tekst trochę
  • Ritha pół roku temu
    Nachszon cudnie. Tak ma być. Zadowolonam.
  • Nachszon pół roku temu
    Pięknie Rita, pięć oczywiście - to hebrajski:)
  • Ritha pół roku temu
    Tłumacz mi nie wykrył języka, gupi tumacz. Oks, grazie:)
  • Nachszon pół roku temu
    Ritha Nie wykrył bo to transliteracja:) W oryginalnym zapisie byłoby:
    יופי ריטה חמש
    :)
  • Ritha pół roku temu
    O kurde, ślaczek;)
    No tak, to wieke wyjaśnia:)
  • Ritha pół roku temu
    wiele*
  • Ozar pół roku temu
    Hm.... Tekst jest takim jakby wymieszaniem historii i uczuć. Taka makabra z uczuciem w środku. Tak szczerze mówiąc to jako historyk nie wiem jak to ugryźć. Czy to iluzja z historią w tle, czy też jakaś opowieść o smutku.Tak szczerze, to nie za bardzo kumam co chcesz przez takie wizje przekazać!
  • Ritha pół roku temu
    On jest dokładnie wymieszaniem historii (bohaterów) i uczuć. Pomieszałam ze świadomym ryzykiem, że mogłam przesadzić i może być problem ze zrozumieniem. To taki tekst, który każdy może odebrać po swojemu. W zakończeniu należy doszukiwać się sedna. Nie chce spoilerować i roztłumaczać zamysł, bo ludki (ja tez) często najpierw zerkają na komentarze. Dziękuję za spostrzeżenia Ozar. Być może całość zbyt refleksyjno-mataforyczba, jak na historyka lubiącego fakty:)
  • Nachszon pół roku temu
    Ritha A Ty Ty, to się tego oducz zerkania najpierw na komentarze; mnie zawsze korci, ale jeszcze nigdy się nie poddałem, bo jakby był ten pierwszy raz to byłby i następny. Wcześniejsze zerkanie na komentarze zaburza proces odbioru i oceny.
  • Ritha pół roku temu
    Nachszon wiem... Niestety wiem. Nie zawsze zerkam, ale zdarza mi się. Jam odporna na opinię, raczej miewam własne zdanie o danym tekście, przynajmniej się staram...
  • Nachszon pół roku temu
    Mówić, że coś jest wymieszaniem historii i uczuć to jakby mówić, że zupa jest wymieszana z garem, w którym się gotuje. Historia to również dzieje ludzkich emocji.
  • Ritha pół roku temu
    Nachszon no niby tak, ale nie zawsze musi być przedstawiona emocjonalnie. Może być sztywnym przybliżeniem faktów z pominieciem uczuc. Wtedy by pewnie Ozarro lepi zakumał ;p
  • Nachszon pół roku temu
    Ritha Nie jest przedstawiona emocjonalnie, jest przedstawiona zimno, więc tym większy dreszcz przechodzi przez człowieka. Opisać emocje a opisać coś emocjonalnie to są dwie różne rzeczy. W tym przypadku emocjonalny opis zrobiłby z tekstu tanio łzawy badziew.
  • Ritha pół roku temu
    Nachszon bardzo możliwe, dlatego też nie czytam romansów, bo z poważnych spraw robią srake.
    Zimno jest przedstawiona... Hm, cholera, moze i tak, ja się nad tym nie zastanawiam pisząc, napisałam pare zdań o miłości, więc stwierdziłam, że jest emocjonalnie :D
  • Ritha pół roku temu
    "Opisać emocje a opisać coś emocjonalnie to są dwie różne rzeczy" - ciekawe... dałeś mi rozkminę na pół dnia, coś tak czuję
  • Nachszon pół roku temu
    Ritha,

    Najlepsza jest egzemplifikacja, zatem spróbujmy zrobić krótkie warsztaty na temat różnicy między opisem emocjonalnym a opisem emocji


    Opisywana sytuacja:
    Reakcja kobiety i kilkuletniego inteligentnego dziecka na wiadomość o śmierci męża kobiety i jednocześnie ojca dziecka. Mężczyzna został zamordowany podczas napadu rabunkowego. Rodzina kochająca się, przeciętna, ciesząca się zwykłymi chwilami.

    Tworzymy opis emocjonalny:
    Kobietę ogarnął straszny, potworny smutek nie do wytrzymania, nie wiedziała co ze sobą zrobić. Czy się od razu zabić? Ale przecież są dzieci, ach tak dzieci. Moment, kiedy podbiegła do niej córeczka był rozdzierający serce, przecież trzeba jej teraz będzie powiedzieć, że nigdy nie zobaczy kochanego tatusia. Nie można było patrzeć na dziewczynkę, nie można tego opisać, gdy dotarł do niej sens wydarzenia i wybuchł żal ze łzami i krzykiem.

    Tworzymy opis emocji:
    Policjant poinformował ją krótko:
    - Przykro mi, pani mąż został zamordowany. Motywem był zwykły rabunek.
    Zrozumiała od razu i natychmiast byt rozdzielił się na cztery części, z których żadna nie chciała się połączyć w poprzednią całość. Całość cierpiała, ale cztery fragmenty nowego złego świata jako odizolowane od siebie trwały w kobiecie bez jakiekolwiek czucia, bo przestały być istotą ludzką. Cztery osobne części. Ona, świat, mąż, dzieci.
    - Coś cię boli mamusiu, prawda? – zapytała córeczka, widząc łzy na dziwnie spokojnej twarzy mamy.
    - Tatuś nie żyje – odparła krótko jedna z czterech części rozbitej całości – nigdy go już nie zobaczysz.
    Dziewczynka najpierw uśmiechnęła się lekko, wreszcie w oczach pojawił się błysk niepohamowanej złości.
    - Przestań mamo!!! – wrzeszczała- to są głupie bajki!!!
    Upadła i, waląc małymi piąstkami w podłogę, krzyczała:
    - Zobaczysz!!! Powiem tacie!!! Że takie straszne bajki mówisz!!! Zobaczysz!!! Głupia jesteś, głupia!!!
    Kobieta patrzyła na córkę bez jakiejkolwiek emocji. W tej chwili oczy matki na pewno należały do tej części, która leżała najdalej od jakiekolwiek człowieczeństwa, należały do wrogiego świata.

    Co zrobiliśmy w pierwszym przypadku, aby uzyskać zapis emocjonalny:
    1) Nazywaliśmy uczucie wprost (smutek) w dodatku obdarzyliśmy emocję epitetami (straszny, potworny) – zatem narrator już się odkrywa – to on czuje ten smutek, to dla niego jest straszny, potworny, to tak naprawdę emocja narratora i tekst specjalnie tego nie ukrywa
    2) „Moment rozdzierający serce” – egzaltowany i płytki opis stanu przez użycie powszechnie stosowanego terminu w opisach uczuć żalu. Brak informacji komu rozdarło się serce znowu zwraca emocję w kierunku narratora, to jego emocja.
    3) „Nie można było patrzeć na dziewczynkę” generalizacja – w domyśle: nikt nie mógłby patrzeć na żal dziewczynki. To również wiedza i emocja narratora, ponieważ dotyczy osoby „żadnej konkretnej”

    Co zrobiliśmy w drugim przypadku, aby uzyskać opis emocji:
    1) Staraliśmy się nie nazywać uczucia
    2) Staraliśmy się przedstawić uczucie smutku, żalu, przygnębienia, szoku w sposób opisowy, pamiętając że istnieje wiele postaci tych emocji; my wybraliśmy rozbicie osobowości, rodzaj kwadrofenii.
    3)Nie nazwaliśmy uczucia dziecka, narrator tylko przedstawił zachowanie dziewczynki

    To wszystko na szybko, więc trochę chaotycznie wygląda, ale trochę chyba zbliżyliśmy się do tematu:)
  • Ozar pół roku temu
    Ritha Pewnie masz rację, ale ciekawi mnie dlaczego sięgasz po taką trudną tematykę jak obozy? Pytam, bo znam temat bardzo dobrze i kiedyś nawet coś napisałem prozą, ale stwierdziłem, że to cholernie trudne klimaty.
  • Ritha pół roku temu
    Ozar bo trafiłam obóz koncentracyjny w tw, odgórnie narzucony motyw. Ale... bylam zadowolona z takiej tematyki, lubię jak szoruje po łbie. Może masochizm, nie wiem.

    Nachszon już czytam Twój komentarz
  • Ritha pół roku temu
    Nachszon dziękuję Ci za tak rozbudowaną analizę. Taa, teraz mogę stwierdzić, że opis emocji jest mi dużo bliższy niż opis emocjonalny. Nie lubię histeryzować pisząc, wole poruszać czytelnika w taki sposób, jaki tu np. w tym Hansie. Ja nie wiem jak to się dzieje, nie planuję jaki będzie tekst, proces samego pisania ma tu dziwną moc sprawczą. Ja jestem trochę emocjonalny wariat, książki tez lubię takie, które mnie rozpierdalają uczuciowo, i nie są to romansidła. Borowski pisał, ze jego ukochaną przerobili na mydło. Tyle, takie zdanie, zero dopowiedzeń, a w głowie czytelnika całe rozwinięcie jego stanu emocjonalnego w tej sytuacji. Tak wolę. Dzięki raz jeszcze.
  • Canulas pół roku temu
    Zacząłem czytać, ale nie ma na telefonie sensu. Od kopiowania pęknie szybka. Czekam do 14, do przerwy, ale...
    Ty już wisz, co ale.
  • Ritha pół roku temu
    A skąd ja wiem, może przesadziłam, Ozar nie czaji, ludzie dają piątkibi spieprzają cichaczem, cholera wie. Jak się samemu coś pisze, to trudno obiektywnie z boku popatrzać ;)
  • Canulas pół roku temu
    Ritha - ja zacząłem i se do obiadku zostawiam. Ale, eh... Sztywny top. Sztywniutki
  • Ritha pół roku temu
    Can oki, to fajnie :)
    Ja jeszcze w kołderkę zawinięta, więc miło czytać na dobry początek dnia :>
  • Canulas pół roku temu
    Aaaa, bo Ty wolne masz... Eh. No tak.
  • Ritha pół roku temu
    Siii :)
    Ale popoledniu mam korki i ortodonte, a nakurwiający brzuch zwiastuje nadchodzące łokresowe problemy w ciagu najblizeszej godziny.
    Czyli widzisz jak jest, taka karma czy cuś... :D
  • Canulas pół roku temu
    Ritha - jednak korki, ehh
  • Ritha pół roku temu
    Canulas no taaa, te co mam musze dociągnąć do konca roku, świnio nie bede. Nowym odmawiam.
  • Ritha pół roku temu
    Roku szkolnego ofkors
  • Canulas pół roku temu
    "Mami na tyle mocno, faszerując mózg chemiczną mieszanką, podkręcając obroty, wyostrzając zmysły, by ostatecznie zrujnować realny osąd sytuacji. " - oj tak.

    "Hans ją ukrył, dokarmiał, całował w czoło. To ten gest, prawda? Gdy facet całuje kobietę w czoło, oznacza, że naprawdę ją kocha." - oj tak.

    ". Gdzie nastolatki godzinami analizują gesty, słowa, smsy chłopców przyuważonych na osiedlowym boisku, próbując rozpracować ich charakter i tym samym podatność urobienia na pokornego towarzysza w przyszłości. Myśli mdłe i nijakie. Czyny także.

    Ale wiesz, nikt przynajmniej nie musi nikogo ukradkiem dokarmiać. Jak rannego ptaka." - ostatnie zdanie... kurde, jakoś niekomfortowo się czuję sztkując ten tekst, bo jego piękno, to chyba całość, a nie kawałkowość. Chuj. Trudno. Nic już nie wycinam.


    Ok. Trzy, cztery razy chciałem, ale nie skopiowałem. Widziałem fragment z tego kryminału, co mówiłaś. Nesbo, ale...
    Już nie chcę pisać "o kurwa" i "ja pierdolę" - to wszystko jest w tej chwili za krótkie.
    Symbol literki Ź - także.
    Dojebałaś mi tym tekstem nie do opisania.

    Nie wiem. Pewnie się jeszcze odniosę - może tu - może inaczej.
    Nie mam za bardzo słów.
    Nie chodzi o to, że Twój progres od Lei... i w ogóle.
    Już sam chyba nie wiem o co chodzi.

    To co wyczyniasz, to naprawdę...
    Się odniosę jak się zbiorę z ziemi.
    Kurde.
  • Ritha pół roku temu
    No, no, panie Canulasie, jeszcze ze trzy książki poleć, jeszcze w trzech komentarza doradź, jeszcze pogadaj ze mła ze trzy razy i będziesz widział, jak się będziesz zbierał z ziemi:D
    A tak bardziej poważnie - martwię się, że to chwilowo mi się coś z głowa stało :D
    No nie wiem, w kazdym razie cieszę się, że chwalisz, że progres widzisz i kurde czuję sie zmotywowana nieustannie i to przez to pewnie :) Na pewno przez to ;)
  • Canulas pół roku temu
    Ritha, ale skoro już tu wlazłaś, to nawet jeśli Cię przytka - wrócisz. Narzędzia wszak masz.
  • Ritha pół roku temu
    Canulas może i tak :) Nie marudzę już, szukanie dziury w całym moja drugą naturą ;)
  • Tanaris pół roku temu
    Przeczytałam dwa razy, bo tekst jest zdecydowanie inny i daje do myślenia. Szczególnie: "Mieszasz te imiona, wspomnienia, historie. Kim jesteś... Hans?" Mnie się wydaje, że miesza wspomnienia i to, że czasami są z innej perspektywy, niż zostało napisane. Możliwe, że się mylę. Ale ten odjeżdżający pociąg daje do myślenia.
    W tych czasach miłość rozpieprza się o szczegół niepamiętania daty urodzin, czy kłótni o wyniesienie śmieci. – jakie to życiowe
    Zaufanie jest cementem. Czasami kruszeje w jednej chwili. – i te słowa
    Wszyscy mogą stać się kimś innym, obcym, wynaturzeniem. Czas zatrzymania, wspomnień i tego, co było kiedyś. Tekst pełen uczuć, lubię <3
  • Ritha pół roku temu
    Miesza historie, bo zna je wszystkie, w każdej Hans umiera, a ten Hans żyje... Końcówka roztłumacza, swiat nie jest różowy, kim jest Hans, zgadnij ;)
    Pociag jest z pierwszej części, napisalam wstęp, być może bez niego odbiór jest jeszcze bardziej utrudniony.
    Dziękuje Tanaris :)
  • pasja pół roku temu
    Trudne studium o miłości. Trzeba oddzielić się od przestrzeni tej tu i tej tam. Tu jest tu, a tam jest tam. Posegregować sobie, ale nie systematycznie, bo wtedy można się zagubić dla dobra samej systematyki. Powiedzieć, że jest inaczej, sobie. I ty to zrobiłaś.
    Tylko nie być zaraz trabą jerychonską. Krzyk, ale w milczeniu.
    Pocięte te twoje historie i posiekane na nowo jak makatka.
    Pozdrawiam
  • pasja pół roku temu
    Posklejane*
  • Ritha pół roku temu
    Dokladnie tak, świetnie podsumowałaś, dziękuje za refleksje Pasjo :)
    Pozdrawiam :)
  • Felicjanna pół roku temu
    smutnego ciąg dalszy. Ech
  • Ritha pół roku temu
    Si...
  • Okropny pół roku temu
    W tych czasach miłość rozpieprza się o szczegół niepamiętania daty urodzin, czy kłótni o wyniesienie śmieci. Gdzie nastolatki godzinami analizują gesty, słowa, smsy chłopców przyuważonych na osiedlowym boisku, próbując rozpracować ich charakter i tym samym podatność urobienia na pokornego towarzysza w przyszłości. Myśli mdłe i nijakie. Czyny także.

    O ja pierdolę, jak trafnie.

    Zastanawiasz się, który byłby najbardziej bezduszny, gdyby zmienić czas i miejsce? Ja tak.

    Ja też, cały czas.

    Umyj się mną, Hans.

    O ja cię pierdolę, Ritha. Chylę czoła.
  • Ritha pół roku temu
    Huehuehue.
    Dzięki Okrop, mam nadzieję, że szczera reakcja ;)
  • Okropny pół roku temu
    Ritha spierdalaj, oczywiście, ze szczera
  • Ritha pół roku temu
    Okropny to git :) Cieszę się :)

    (ot taki psychoteścik xd)
  • Canulas pół roku temu
    Ritha mówiłem, że to pierdolone, ociekające płynnym srebrem - sztosiwo.
  • Ritha pół roku temu
    No skoro nawet Okropnego poruszyło, to wow :D
  • Okropny pół roku temu
    Ritha "skoro nawet"

    Phi!
  • Ritha pół roku temu
    Okropny bo ty raczej taki lakoniczny i skryty... chlopcze. xd
  • Okropny pół roku temu
    W ogóle, pochwalę się, rudzik dziś zawitał na me obejście

    Rzygnalem tęczą
  • Ritha pół roku temu
    Znaczy, że się ucieszyłeś?
  • Okropny pół roku temu
    Ritha w chuj. Taki śliczny ptaszełek, ty nie masz pojęcia.
    obczaj sobie, taki, tylko nie śpiewał
    https://www.youtube.com/watch?v=XTt5CaQXDD4
  • Ritha pół roku temu
    Okropny kup im żarło jakieś! Nich mają u Ciebie raj, bo zima za oknem :)
  • Ritha pół roku temu
    No faktycznie śliczniutki <3
  • Ritha pół roku temu
    Lubię zwierzaczki :)
  • Okropny pół roku temu
    Ritha akurat te jebańce jedzą robaki, więc nie ma opcji. Ale wkrótce będzie odwilż i będzie żarcia po pachy!
  • Ritha pół roku temu
    Okropny żeby nie wyzdychały do tego czasu... ;p
  • Elorence pół roku temu
    Dobra. Okej. W porządku.
    Trzy głębsze wdechy i można pisać komentarz.

    Jeden z poprzedników już napisał, że to nie tekst, pod którym pisze się mądrości i ma rację. Poruszyłaś ciężki temat, owinęłaś wokół niego uczucia i emocje, dając mu siłę, czyli coś, czego brakuje wielu innym tekstom (chodzi o ogół). Po przeczytaniu, człowiek na chwile nieruchomieje, oddalając się myślami od teraźniejszości.
    Było ciężko. Wiem, że problemy dzisiejsze są niczym w porównaniu z tamtymi. Nawet miłość jest słabo odczuwalna w porównaniu do wtedy. Przykre to, bo ludzie nie szanują innych ludzi, już nie wspominając o uczuciach. Stali się egoistami, mającymi klapki na oczach i patrzącymi w jeden punkt, a najlepiej we własny nos.
    Na playliście wybrała mi się piosenka, którą bardzo lubię i zawsze zmusza mnie do refleksji. W połączeniu z tym tekstem, zmusiła mnie dwa razy bardziej do przemyśleń.
    To było bardzo dobre. Bardzo, BARDZO, dobre.
    Pozdrawiam :)
  • Ritha pół roku temu
    No. To tera wróć do dobrego humora i nie myśl o ciężkiej tematyce. Spostrzeżenia trafne, adekwatne.
    Miło mi, że wdepłaś. Bardzo. Grazie :)
    Pozdrawiam, buziaki ślę :)
  • Agnieszka Gu pół roku temu
    Jestem,

    "Czarnowłosa, krnąbrna, zaciekawiona nim tak, jak jest się zaciekawionym czymś niedostępnym, niewłaściwym, wykraczającym poza możliwości, przywileje i przede wszystkim rozsądek. " - i od razu taki początek. Bardzo mi odpowiada taki opis, takie stawianie sprawy wprost i z wyczuciem.

    Zastanawiająca tematyka, za którą nie przepadam, jednak podałaś ją w sposób bardzo interesujący i nakreślony, jakby od wewnątrz.
    TW narzuca nam czasami takie tematyczne miksy, że wychodzą z tego niejednokrotnie bardzo ciekawe opowiadania.
    To do takich niewątpliwie należy.
    Pozdrawiam :)
  • Ritha pół roku temu
    Trudna tematyka to fakt, nie posałabym w niej na dluzsza mete ale jako jednostrzal ucieszylam.sue bardzo widzac oboz na tw. Od razu uderzyla wizja.
    Dziekuje za wizyte i mile slowa :)))
  • Blanka pół roku temu
    Nie no, nic mądrego nie napiszę. Po prostu, gratuluję i chylę czoła.
  • Ritha pół roku temu
    Dziękuję i tu :)
    Miss Blanka marudziła, że Verity mało. Masz wrzoconą z powrotem Leę. To opko jak Verita, tez makaronce itp. Nie namawiam, bo jest tego sporo, ale informuje, bo Verity poki co nie bedzie, na rzecz Cmyka. Ot news.
    Pozdrawiam ;)
  • Blanka pół roku temu
    Ritha , ano marudziła! Marudziła bo mogła i powód miała ;p :):):) Że sporo to akurat mnie nie zniechęca:) Jak wygospodaruje więcej czasu, to pewnie zaglądne:) Pzdr:)
  • Ritha pół roku temu
    Blanka no pewnie, że mogła :D Marudzący czytelnik, to czytelnik zaangażowany ;)
    Buziol:)
  • Enchanteuse 3 tygodnie temu
    Kolejny, kolejny, sztos. Co ja tu się będę rozpisywać.
    Rozwaliłaś skalę, Ritha, i to w pięknym stylu.
  • Ritha 3 tygodnie temu
    <3
    Rozserduszkowałam się.
    Dziękuję <3

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania