TW 4.0#4 Zapalniczka 1/2

Postać: Ty

Miejsce: Bezpieczna przystań

Zdarzenie: Powitanie dnia

Gatunek: Romans

 

Ostatnie co zapamiętał to cierpki chłód, moment, kiedy leżeli pod zbitymi, ciemnymi obłokami, odliczając czas za pomocą kamieni i pustych puszek. Schronienie, w którym gniazdowały ptaki, stało się kurczącym legowiskiem dla tamtej rześkiej, bezgwiezdnej nocy. Było czymś w rodzaju bezpiecznej przystani, a zarazem pustki, pełnej cofniętych w myślach wskazówek zegara.

***

Orris przystawił płomień zapalniczki do szczeliny w grocie. Pomylił się o kilka centymetrów, przysuwając go zbyt blisko dłoni, stojącej obok niego kobiety. Ból był nieprawdopodobnie silny, przeniknął wzdłuż przedramienia, wypełniając całe jej ciało. Zanim zdążyli poczuć słodkawy zapach spalenizny, ręka mężczyzny zadrżała, a przedmiot upadł z głuchym łoskotem na mokrą ziemię. Spojrzeli na niego wzrokiem ludzi, którzy znaleźli się w pułapce. Czas mijał, a oni nie mieli pojęcia, jak szybko bądź jak wolno, wiedzieli jedynie, że w kolejnej próbie odpadli na starcie. Wydawało im się, że mały prostokącik waży tonę.

W przeciągu kilku chwil romantyczna sceneria pastoralnej górskiej sielanki zmieniła charakter na bękarcie znamię surrealizmu. Wyglądało to tak, jakby ktoś cisnął w nich wielką, białą śnieżką. Sęk w tym, że była za duża, by mogli ją bez problemu przesunąć i oddać temu, kto ośmielił się w nich rzucić. Minęło trzynaście minut odkąd odcięto drogę do wyjścia.

— Jak myślisz, jaki jest tu poziom tlenu? — zapytała, siląc się na rzeczowy ton. Na profesjonalizm, który był jej nieodłączną cechą. Czuła, że brzmi śmiesznie, ale odrzucając na chwilę emocje ubrała słowa w pozorny spokój.

— Nie wiem, na razie wystarczający. — Próbował zacisnąć i rozluźnić pięść. — Najgorsze to zimno. Trochę tracę czucie.

— To spróbujmy jeszcze raz — jęknęła.

— Próbowaliśmy...

— To zróbmy to znowu.

— Nie czuję rąk!

— A ja nie chcę tu być kiedy zapadnie zmrok! — Krzyk wylał się z jej gardła. — Tego pieprzonego śniegu nie może być tak dużo, nie mogło nas zasypać całkowicie, nie mogło... nie wiem... kopmy, ryjmy, jakoś się przedrzemy! Tą lub inną drogą! — Szarpnęła go za ramię zbyt silnie.

Skupił wzrok na mokrych włosach Lizzy. Była jak dziecko, które oczekuje na prezent, wiedział, że ucieszyłaby ją nawet tamta krzywa jodła z wybrakowanymi gałęziami, którą niedawno mijali. Kawałek nieba, strzępy wątłego słońca, powietrze, którego można brać na zapas, śmiać się wstrzymując oddech i po chwili znów czerpać garściami. Zdał sobie sprawę, że drży. Wytrzymali kilka minut brodząc w śniegu i próbując wydrążyć choćby małe przejście.

— Prędzej inną, niż tą, jeśli jakąś w ogóle...

Zerknęła podejrzliwie i usiadła na jednym z wystających kamieni, delikatnie odgarniając z niego biały puch. Był zimny, tak jak wszystko wokół.

Naciągnęła rękawy zszarzałego swetra na fioletowe dłonie, a potem schowała je między uda. Przez moment pomyślała, że mogłaby ukradkiem zasikać spodnie i tym samym nieco się ogrzać, ale po chwili skarciła samą siebie. Wlepiła ciemne oczy w Orrisa. Blady uśmiech przeciął jej twarz, siekanina delikatnych zmarszczek stała się wyraźniejsza, a oczy na moment nabrały świetlanego blasku. Blasku, który zniknął, kiedy znów spojrzała na zagrodzone wejście. Ciemniało.

Mężczyzna zdał sobie sprawę, że nie może jej pocieszyć, wilgotna koszula i mokra kurtka smętnie wisiały na jego barkach.

— Rozbierz się — szepnął, ale widząc w jej oczach zbyt wiele wykrzykników dodał:

— Zamarzniemy w tych ubraniach.

— A bez nich będzie nam ciepło, tak? — warknęła.

— To chociaż góra.

Z całych sił próbował opanować drżenie brody, jednak zgrzytające zęby zdradzały jak bardzo jest mu zimno. Nie próbował już zaciskać pięści, nie ruszał rękoma, pozwalając, by chłód wbijał w jego szorstką skórę kolejne szpilki. Zdjął zieloną puchówkę i spojrzał w jasne oczy kobiety.

— Nie dam rady odpiąć tego sam. — Wskazał na guziki koszuli.

— Zamarzniesz. — Zdała sobie sprawę, że coraz mocniej drży. Mokre rzęsy zlepiła zimna maź szronu. Zerknęła na jego dłonie, które przybrały żółtą barwę. Gdzieniegdzie widać było czerwień wpadającą we fiolet.

— Pomożesz mi?

Pokręciła głową i opatuliła szczelnie ciało, zakładając na głowę kaptur. Śnieg wysypał się na jej szyję. Mała, zbita kula rozprysła jak kaskada i wleciała w zagłębienia karku. Lizzy zagryzła wargę. Zaczęła się śmiać; głośno, panicznie, przeraźliwie, byleby nie dopuścić do płaczu.

— Musielibyśmy być pieprzonym rybami, mieć ich skrzela, żeby przepłynąć przez taką ilość wody! — nagle wybuchła. — Z kolei tutaj — wskazała na wielką bryłę śniegu — rylibyśmy do śmierci. Jak dzikie koty szukające czegoś w śmietniku. Jak... tacy, których zakopali żywcem. Czym się od nich różnimy? Czym?! — Ukryła twarz w dłoniach.

— Nie wiem. Może mamy więcej przestrzeni — rzucił, zanim pomyślał.

Jej oczy zrobiły się większe. Wiedział, że odbiera Lizzy jakąkolwiek nadzieję, bo sam zachował jedynie małe strzępy, tak nikłe, że nie wystarczyłoby do podzielenia na dwoje. Szarpnął za koszulę, odsłaniając blade ciało. W półmroku, który panował wewnątrz wydawało się jeszcze jaśniejsze niż zazwyczaj. Nie czekając na reakcje zdjął z niej mokrą kurtkę i przywarł całym sobą do wątłego ciała. Próbowała, ze wszystkich sił próbowała go odepchnąć, krzycząc i wbijając paznokcie w twarz. Po kilku minutach szarpania siedzieli już przytuleni, w jednym drżeniu, na zboczu groty, obserwując jak wolno topnieje śnieg. Milimetr po milimetrze.

"Jeśli ty, to ja też" — pomyślała, podciągając koszulkę do góry. Jego brzuch był lodowato zimny, zderzenie dwóch chłodnych naskórków wywołało w obojgu jeszcze większy strach. Opróżnili puszki po piwie; alkohol nie sprawił, że zrobiło się cieplej, zobojętnił jednak zmysły. Żałowali, że pod ręką nie było czegoś mocniejszego. Żałowali też, że weszli tu, uciekając przed zamiecią.

— Myślisz, że wyglądaliśmy śmiesznie? To znaczy wiesz, to kopanie — szepnęła.

— Zdecydowanie. — Grymas, który miał być uśmiechem przeciął siną twarz. Zbliżył usta do jej bezbarwnych, na pierwszy rzut oka, warg. Zimne. Wsunął język do środka w poszukiwaniu ciepła, a kiedy je odnalazł oboje głośno odetchnęli. Podniecenie kiełkowało przez bezruch, mimowolnie zaciskanie ud zdradzało, że mimo zimna i odcięcia od świata Lizzy nie straciła zdolności do odczuwania czegoś więcej oprócz temperatury. Sięgnęła po zapalniczkę.

— Podpalmy coś. Może ubrania. Choć na chwilę będzie dobrze. Jeszcze raz, Orris. Póki mamy jakiś wybór.

Nie czekając na reakcję zdjęła koszulkę i odpięła stanik. Wiedziała, że chwyta się ostatnich strzępów nadziei, a kiedy ogień zgaśnie najpewniej umrą z wychłodzenia. Przeszła przez wszystkie etapy: od działania, aż do rozpaczy. Desperacko pragnęła czegoś pokrzepiającego. W końcu przywarła do ziemi, dygocząc z zimna.

— Rozpal, chcę zapamiętać jakieś ciepło.

Następne częściTW 4.0#4 Zapalniczka 2/2  

Średnia ocena: 4.9  Głosów: 9

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • krajew34 miesiąc temu
    Brzmi bardziej na dramat, ale ja tam się nie znam. Kawał dobrego tekstu, choć nie gustuję w tym gatunku, więc nie będę się silił na dłuższy komentarz. Dobra robota.
  • jolka_ka miesiąc temu
    Takie 50/50 będzie ;) Ja romansowo średnio umiem. Dziękuję.
  • betti miesiąc temu
    Mnie tam się podoba, romans przecież to nie tylko seks. W sumie nie trawię samych opisów scen erotycznych bez żadnego tła, bo to jak seks bez gry wstępnej...

    Pozdrawiam.
  • jolka_ka miesiąc temu
    No niby nie tylko ;) Takie tam, nic sensownego nie umiałam wymyśleć. Fajnie, że wpadłaś.
  • kalaallisut miesiąc temu
    Klimatem tak trochę Zoe mi przypomina. Te uwięzienie jakieś pary, słaba i niknąca z każdą chwilą nadzieja, by w końcu zmierzyć się z tym co czeka parę, śmiercią. Lubisz chyba taką scenerię pułapki gdzieś na odludziu, gdzie tylko słychać kroki zbliżającej się śmierci :)
  • jolka_ka miesiąc temu
    Zgadza się, lubię, chociaż tu bardziej nie o śmierć miało chodzić, tzn nie to miało być głównym tematem, a bardziej relacja, ale może druga część to bardziej uwidoczni. Dziękuje.
  • kalaallisut miesiąc temu
    jolka_ka oczywiście... Mam nadzieję że o te ostatnie chwile ciepła, które sobie dadzą :)
  • jolka_ka miesiąc temu
    kalaallisut :D
  • fanthomas miesiąc temu
    A gdzie "Ty"?
  • jolka_ka miesiąc temu
    Niestety nie ma. Początkowo pisane było to w formie "stoisz, robisz, idziesz", plus kobieta x, zamiast konkretnej postaci, ale pomysł upadł.
  • fanthomas miesiąc temu
    jolka_ka szkoda ;)
  • jolka_ka miesiąc temu
    fanthomas no trochę, ale zestaw i tak świetny.
  • fanthomas miesiąc temu
    Trzeba było siebie wstawić
  • fanthomas miesiąc temu
    Jako główną bohaterkę
  • jolka_ka miesiąc temu
    fanthomas teraz już po ptakach, no ale można było. Nie wpadłam na to by opisać swój romans życia :p
  • rubio miesiąc temu
    Mam takie lekkie deja-vu (z myślnikiem to? Nie jestem Enchanteuse, nie wiem). Czytałem już coś takiego, pisanego przez Ciebie. Ale zarazem, tamto było zupełnie inne. Tam w komentarzach dyletanci mogli marudzić, że za dużo poezji. Tu ja mógłbym marudzić, że jej za mało.
    Ale marudzić nie będę. Co to jest właściwie, tak sam siebie pytam; bo nie proza poetycka, a i też właściwie nie opowiadanie, że tak powiem, fabularne. Hmm. Raczej, ja wiem, przypowieść psychologiczna. Pokazanie i relacji dwójki osób, i relacji dwójki osób względem zastanej sytuacji. I samych, "ogólnych" reakcji względem sytuacji. Niezgoda, wola walki, upadek woli, ucieczka (w to picie piwa np.), rezygnacja, ten straszny cykl.
    Dla mnie to jest tekst psychologiczny. Też lubię, na równi z prozą poetycką, co jest, tj moje lubienie, mniej istotne, a zarazem obiektywnie sądzę ("obiektywnie sądzę", fajny mi wyszedł nieoksymoron brzmiący jak oksymoron :p Chuj wie, czy ja wiem, co to "oksymoron" w sumie. Nvm), że wyszedł Ci ten tekst bardzo dobrze.
    No i, "1/2", czyli przyszłość rysuje się sympatycznymi barwami wizji zaistnienia "2/2".
  • jolka_ka miesiąc temu
    Jest mało, ale nie mam ochoty już wszystkiego ubierać w poezję, chyba to nie moja działka. W każdym razie dziękuję. Powielone schematy pewne są, historia trochę inna.
    Dziękuje:)
  • pasja miesiąc temu
    Witam
    Brrr jak zimno, a zarazem gorąco. Miłość potrafi rozgrzać nawet kamienne serce. Sceneria jak na Titanicu bez jakiejkolwiek nadziei, a jednak zawsze gdzieś się tli iskierka. Myślę, że podpalenie ubrań, będzie wybawieniem i płomień miłości oswobodzi ich od śmierci.

    Ładnie i tak elegancko ugryzłaś temat.

    Pozdrawiam
  • jolka_ka miesiąc temu
    Fajnie, że wpadłaś. Dziękuje :)
  • e make i ka pololi miesiąc temu
    Ladne jest bardzo to pierwsze zdanie. Ono takie liryczne. I to moja wina, bo przez nie nastroilam sie na to, ze tekst bedzie taki wlasnie...nie wiem, jak to okreslic. Taki ze ja zachwycona, a 3rano zdegustowana, taki wiesz, nieoczywisto poetycki.
    Tymczasem jest fajny, ale bardziej przystepny. Widze, ze lubisz i fajnie wykorzystujesz motyw uwiezienia pary przez jakis zywiol natury, taką skrajnie katastrofalną wizje. Dla mnie to do Zoe nie ma podejscia, bo Zoe jest wg mnie jednym z najwiekszych Twoich osiagniec. Niemniej jest to fajne, i - wstepne. Zaostrza sie apetyt na te druga czesc, w ktorej wiecej sie dowiemy o ich ukladach, relacji. Umiesz zaciekawic, biegle i z wprawa to prowadzisz...ja jednak lubie te niedoslownosc i poetyckosc, ktorej tu mniej. Fajny tekst. Tule.
  • jolka_ka miesiąc temu
    Staram się trochę bardziej przystępnie właśnie, mniej poetycko. Żeby było bardziej zjadliwie. Dziękuje. Pozdrawiam.
  • Maurycy Lesniewski miesiąc temu
    Chciałem zgłosić, że przeczytałem i że bardzo mi się podoba:)
    Piękne opowiadanko!
  • jolka_ka miesiąc temu
    Dziękuję Maurycy:)
  • Canulas miesiąc temu
    Teraz ja.
    Bardzo trudny komentarz. Pewnie coś popierdolę i wyjdzie nie tak, jak bym chciał, ale no... Cóż.
    Hej, przygodo.

    Więc : nie mogę znów napisać, że pobiłaś siebie, że poszłaś dalej choć, kurcze, mam chęć.
    Tekst jetmst bardzo dobry, ale jest bardzo dobry inaczej.
    Mniej Ciebie w Tobie, ale więcej tekstu w tekście. Jest pomysł. Jest wykonanie.
    Fakt. Zaczynasz nieco poetycki, ale potem jest, aaa, pierdolę, pójdę inaczej. I idziesz. Idziesz kapitalnie.
    Ten tekst ze Styksem (ten, który pobił Żor) ma takie momenry w zapisie, że ciężko będzie uswiadczć taki zapis przez jakiś czas.
    Tym tekstem pokazujesz, że nie jesteś wtórno-odgrzewalna. Że nie jesteś taka mikrofalka. I git. Bardzo git.
    Uwielbiam teksty o zimie.
    Zima to moja ulubiona pora roku, dlatego jej tak bardzo nienawidzę. Naprawdę bardzo intrygujący tekst. Powoli budujesz po sobie pamięć.
  • jolka_ka miesiąc temu
    Napiszę tak: ten tekst miał dwie wersję i w obu przypadkach wstęp był taki sam, pierwsza wersja była aż nadto poetycka, treść nieco inna, inne miejsce, jakiś murek, inny czas akcji no i żadnych katastrof. Ale czasami już sama rzygam tymi metaforami, więc postawiłam na coś bardziej przystypnego. Nie mam takiego parcia, wiesz, żeby co tekst wzbijać się wyżej i wyżej i żeby wszystko było zakodowane, a czytelnik musiał myśleć nad co drugim słowem. To jest fajne, ale jakiś przesyt mam. Też jest to drażniące, że taki i taki tekst nie ma startu do tego i tamtego, wiadomo, ja sama w ten sposób porównuję i piszę (pewnie nawet Tobie), że jest ok, ale coś innego było bardziej ok. Jest to i motywujące i drażniące, bo to tak jakby wieczne wyścigi. No nic, może i tamta wersja się pojawi.

    Dziękuję Ci bardzo :)
  • jolka_ka miesiąc temu
    PS "teraz ja" - zabrzmiało groźnie :D
  • Canulas miesiąc temu
    jolka_ka, taaaa, dobrze.
  • Canulas miesiąc temu
    Odjebałaś coś dziwnego, bo od wczoraj (z przerwami oczywiście) myslę o tym tekście. Dawaj mnie tu niebawem 2z2
  • jolka_ka miesiąc temu
    O, miło to czytać. Niebawem będzie, jakoś na dniach :)
  • rubio miesiąc temu
    jolka_ka, "Niebawem będzie, jakoś na dniach :) " - trzymam za słowo, które rzuciło mi się w oczy podczas półminutowego wejścia na Opowi poprzedzającego działania, dla których włączyłem komputer. Rzuciło się ta deklaracja w oczy mi, i trzymam za nią więc.
  • jolka_ka miesiąc temu
    rubio przecież Ty bardziej za poezją niż fabułami, ale miłe to. Pewnie w czwartek wpadnie :)
  • Ritha miesiąc temu
    „W przeciągu kilku chwil romantyczna sceneria pastoralnej górskiej sielanki zmieniła charakter na bękarcie znamię surrealizmu” – to

    „— Nie wiem, na razie wystarczający. — Póbował zacisnąć i rozluźnić pięść” – Próbował*
    „— A ja nie chce tu być kiedy zapadnie zmrok!” – nie chcę*

    „Naciągnęła rękawy zszarzałego swetera na fioletowe dłonie, a potem schowała je między uda. Przez moment pomyślała, że mogłaby ukradkiem zasikać spodnie i tym samym nieco się ogrzać, ale po chwili skarciła samą siebie. Wlepiła ciemne oczy w Orrisa. Blady uśmiech przeciął jej twarz, siekanina delikatnych zmarszczek stała się wyraźniejsza, a oczy na moment nabrały świetlanego blasku. Blasku, który zniknął, kiedy znów spojrzała na zagrodzone wejście. Ciemniało” – ładne, prawdziwe, można się wczuć w bohaterkę i sytuację

    „Naciągnęła rękawy zszarzałego swetera na fioletowe dłonie” – chyba swetra*

    „szepnął, ale widząc w jej oczach zbyt wiele wykrzykników dodał” – ładne

    „Przeszła przez wszystkie etapy: od działania, aż do rozpaczy” – boskie

    Kolejny świetny. Nawet bym powiedziała, że lepszy nić Gladiator. Brawo :)
  • jolka_ka miesiąc temu
    Swetera, lol. Wygrałam wszystko tym słowem. Błędy poprawione, tak to jest jak na szybko wystawiane bez korekty, bez przejrzenia. Fajnie, że wpadłaś dawno Cię u mnie nie było ????Pierwsze wypunktowane przez Ciebie zdanie też mi się podoba :D
  • jolka_ka miesiąc temu
    Zamiast pytajników była minka :m A i dziękuję.
  • Trening Wyobraźni miesiąc temu
    Witamy tekst! :)

    PS: Tak, tak, duże opóźnienie.
  • Trening Wyobraźni ponad tydzień temu
    Jolka, jak wiesz założyliśmy funpage TW:
    https://www.facebook.com/treningwyobrazni/

    Mamy zamiar tam działać szerzej, obecnie jednak publikujemy najlepsze teksty TW (krótki fragment plus link do tekstu z opowi) i pytanie moje brzmi czy wyrażasz zgodę i chęć, by wrzucić tam Twój tekst TW?
    Daj cynk jak coś i na dniach wrzucim :)
    Pozdrowionka
  • Trening Wyobraźni tydzień temu
    jolka_ka,
    Jeśli chcesz, aby któryś z Twoich tekstów TW został przez nas opublikowany na fanpage'u : https://www.facebook.com/treningwyobrazni/
    oraz blogu: https://treningwyobrazni.blogspot.com/
    podaj link do tego tekstu (wraz z krótkim fragmentem), przesyłając na adres: treningwyobrazni@gmail.com
    co będzie równoznaczne z wyrażeniem zgody na publikację w powyższych miejscach.
    Pozdrawiamy
  • jolka_ka tydzień temu
    Dzięki TW, być może kiedyś się skuszę ;)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania