TW 5 - Karaluszy bajkogniot

Postać: Olbrzym o wielkich paluchach

Miejsce: Szpital

Zdarzenie: Piękny sygnał

Gatunek: Bajka dla dzieci lub dorosłych (trudno stwierdzić)

 

Mały karaluszek siedział pod umywalką, zastanawiając się nad życiową niesprawiedliwością, nędznym karaluszym losem i skrajnie niesprawiedliwym stereotypie brzydkiego karalucha. Mamcia jego przeszła męczeńską drogę, przedzierając się przez zwoje miejskich rurociągów, by dotrzeć aż tutaj, do najbardziej zasyfionego miejsca w całej dzielnicy - szpitala. Wyjątkowo przyjazne karaluchom miejsce. Dużo jedzonka, dużo zakamarków i dużo osłabionych olbrzymów podpiętych do kabelków, którzy nie mieli siły ich, karaluszków, gonić. Było też trochę zdrowych i silnych olbrzymów, tych co to roznosili jedzonko na przykład, i oni owszem - mieli siłę gonić robaczki, ale nie mieli chęci. Życie wiodło się spokojnie, a mały karaluszek z każdym miesiącem dorastał, aż stał się pięknym, tłustym karaluszyskiem.

 

Przyszło lato, miesiące mlekiem i miodem płynące. Upał niemiłosierny powodował, że jedzenie psuło się szybciej niż zazwyczaj, odpadów i resztek było znacznie więcej, co niezmiernie cieszyło całą karaluszkową rodzinkę. Pewnego dnia karaluch młodzieniec, nazwijmy go Ugh, najedzony jak wielki karalucho-świń, zasnął w śmietniku i nie wiedzieć jak i kiedy, trafił do kontenera. Kontener ów znajdował się na szpitalnym podwórzy i Ugh widząc swymi karaluszymi oczyma ogromną niezbadaną przestrzeń, postanowił deczko pozwiedzać.

 

Dzień był to długi i owocny, a noc, ze względu na porę roku, nie przychodziła szybko. Kiedy już nastała, była ciepła i gwieździsta. Karaluszek przysiadł pod szpitalną rynną i rozmyślał o wszystkich poznanych tego dnia robaczkach, ale najbardziej o jednym... Poznał mróweczki, które wydawały mu się bardziej urodziwe niż karalusze przedstawicielki jego gatunku, a do tego pracowite, co z pewnością aprobowałaby jego karalusza mamcia. Spotkał też muchy, które już zresztą widywał wcześniej w zimnych, szpitalnych salach. Nie lubił muszek, były tłuste i umorusane. Karaluszek Ugh marzył o prawdziwej miłości. Jego karaluszy ojciec opowiadał mu o najbardziej ponętnych robaczych samicach, z którymi życia na krawędzi zaznać można, a każdy dzień może być tym ostatnim, jeśli tylko pokusom uciech i rozkoszy biedny karaluch nie zdoła się oprzeć. Modliszki... Ach! Na samą myśl Ughowi twardniał karaluszy pancerz. Ale pomimo że wizja przygód z modliszkowymi vampami była ekscytująca, a i inne robaczki wydawały mu się bardziej ponętne niż karaluszyce, to jednak ta jedna siedziała w głowie i sercu. Smukła, kolorowa, charakterna. I ten piękny sygnał... Ten dźwięk. To bzzzzz dudniące w jego karaluszej głowie. Przyciągało, hipnotyzowało, kusiło. Nie było rady, Ugh zakochał się w osie.

 

Ot cała historia. Mama karaluch nie popierała. Tata karaluch nie popierał. Karaluszy bracia pukali się w czoło. A najgorsze, że rację mieli, gdyż finał tej historii był szybki i przykrą puentą naszpikowany. Osa oknem na szpitalną salę wleciała, Ugh zwabiony bzyczeniem seksownym pędził ile sił w karaluszych łapkach i gdy oczom jego ukazała się luba, olbrzym z wielkimi paluchami jak nie łapnie za gazetę, jak nie trzaśnie raz, drugi, trzeci, jak nie zagrzmi przekleństwem na pół sali. I klap. Ubita osa padła na podłogę, wprost przed naszym karaluszym młodzieńcem.

 

Ten wielce tym załamany, chcąc w fajerwerkach zakończyć swój marny, nieszczęśliwy żywot, udał się celem odnalezienia chętnej modliszki, jednak trzy napotkane z rzędu nie zechciały dla Ugha głowy stracić. Ten więc, koniec końców, ożenił się z pierwszą lepszą napotkaną karaluszycą i do końca swych karaluszych dni prowadził życie nudne i pozbawione polotu.

 

Morał z tego jest taki, że życie karaluchów jest ciężkie i niech cieszą się wszystkie inne robaczki, że są innymi robaczkami, choć jakby tak się bliżej przyjrzeć, to inne gatunki też mają swoje musze, komarze, mrówcze, modlisze (i tak dalej) problemy.

 

Morał dla olbrzymów jest taki, żeby dwa razy się zastanowił jeden olbrzym z drugim olbrzymem, nim za gazetę chwyci i marzeń istotkę małą, karaluszą pozbawi.

 

Koniec.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 13

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Canulas dwa lata temu
    Pierwsze dwadzieścia zdań, kurwa, jak o mnie.

    " Karaluszy bracia pukali się w czoło. " - fajne przerysowanie. Pukali w czoło. Chyba w odwłok ;)

    "jednak trzy napotkane z rzędu nie zechciały dla Ugha głowy stracić." - rozumiem, że celowo, ale wujmę na zaś. Ughowi utrącić, nie dla niego stracić. Rozumiem, że to tak z przymrużeniem kalaluszego ślepka.

    "Morał dla olbrzymów jest taki, żeby dwa razy się zastanowił jedne olbrzym z drugim olbrzymem" - jeden

    Aż mi się moje historie z muchami przypomniały i Twoje pół-złośliwe komentarze ;)
    Dobre, takie w stylu mis Szu albo Alijar.

    Ostatnio Duszagrudnia bajki nakurwiała.
    Biedne kalaruszki. Już ich nie będę zabijał.

    Ps. Gregor by łzę uronił.
  • Ritha dwa lata temu
    O, gniot dostał 5 xd
  • Ritha dwa lata temu
    O, jednak nie anonimowo, wstrzeliłam się.
  • Canulas dwa lata temu
    Ritha, CMYK to nie jest, ale wstydu nie ma. Nie pierdziel.
  • Ritha dwa lata temu
    Dzięks Can, to jest gniot miesiąca, ale grazie. Tu syćko z przymrużeniem oka. Nie moglam odpuścić, nie podam się nawet jak dostane erotyko-bajko-haiku. Amen :)
  • Ritha dwa lata temu
    Gniot dostal 3 x 5 xD

    Bazguścia Wy!
  • Canulas dwa lata temu
    Asz mnie zara wkurwisz, to Ci na mejla wyślę swoje TW 4. Tyś widziała gniota.

    A co do TW 5, to Ty masz już z grzywki.
    A ja?
    Wiesz, jak staniesz tyłem do lustra, to tam będą plecy, a niżej jest dupa. I ja właśnie, w tej dupie, jestem.
    Nie marudź.
  • Ritha dwa lata temu
    Ślij, ślij, do kawy rano chętnie przeczytam. imię nazwisko (pierwsze, bez polskich znaków) @gmail.com

    Nie marudzę Can, śmieje :) Pierwszy akapit upociłam, po czym stwierdziłam, że pierdziele i resztę sruu, w 20 min. Moszna? Moszna.
  • Canulas dwa lata temu
    Ritha, no i dobrze. Masz z bani. Możesz se teraz wziąć dwa ciastka z kredensu i se zjeść.
    Aprobuję
  • Ritha dwa lata temu
    Nie mam nic słodkiego. Nie chce mi się wyłazić za drzwi. Bez kija nie podchodź. Krolestwo za ptasie mleczko. Jutro zjem dwa.
  • Canulas dwa lata temu
    Ritha, eh były czasy, że opierdzielałem całe ptasie pleczko w dwie i pół polsatowskie remlamy. I nie, że jeden prostokącik, ino pudło.
    Aplikowałem po cztery. Eh... Jedno z piękniej zainwestowanych 8zł (bo to te tanie z Lidla)
  • Ritha dwa lata temu
    Opierdzielam je w 4 min :>
  • marok dwa lata temu
    Ta 3 jest ode mnie, bo musiałem aż 3 razy przeczytać i to nie dlatego że nie zrozumiałem :)
  • Ritha dwa lata temu
    Hehehe, spoko. Wybacz, że nie o kotach baja ;)
  • marok dwa lata temu
    Ritha wybaczam. Mam dobry dzień :)
  • Canulas dwa lata temu
    Ritha, brakowało mi jakiegoś zwrotu. Albo masakry, albo przejaskrawionegho smutku. No, ale to ja...
  • Ritha dwa lata temu
    Can bajeczki to nie horroły! Osa zdechła, musi wystarczyć :D
  • Canulas dwa lata temu
    Ritha, płacz, smutek. To dkla dzieci przecie
  • marok dwa lata temu
    Biedna osa o by nie ta z Plebanii
  • Ritha dwa lata temu
    Osa anonimowa.
    Can, osa cierpiala, uwierz na slowo.
  • Canulas dwa lata temu
    Ritha, powinna płakać i bezgłosnie nakurwiać tym parzydełkiem czy ki chuj. Powinna mieć śmutne oćka i musisz bzzz bzzz, jak boli, bzzz, bzzz. A Żą clod karaluszą powiniene krzyczeń - Nieeee... Nie idź w stronę nektarkuuuu. Nieeee
  • Ritha dwa lata temu
    Can miala śmitne oćka xd I bolslo bzzz bzzz xd
    Trza Ci bajke wcisnac w przyszlosci, koniecznie ;)
  • Canulas dwa lata temu
    Ritha, eh, szlag
  • Felicjanna dwa lata temu
    No po prostu bajka. Piękna, trochę ironiczna, trochę smutna.
    No bardzo na tak. Gratulacje i pozdrówka
  • Ritha dwa lata temu
    Dziękuję:D To je bajkogniot i tyla
  • Pan Buczybór dwa lata temu
    Heh, fajne bardzo. Brakuje trochę słów, ale jako czytelnik mówię - podoba mi się. To jest dobre. Pozdro
  • Ritha dwa lata temu
    Dzięki Bucz :) Pozdro
  • Szudracz dwa lata temu
    Dobra bajka mi się podoba tym bardziej, że o robalach. :)
  • Ritha dwa lata temu
    Karaluszki są spoczi ;)
  • Karawan dwa lata temu
    No po dobrej zmianie kumuś sie polska słuzba zdrowia niepodobuje? Oj, oj, bo Wielki Brat się wqrwi...;))5!
  • Ritha dwa lata temu
    Mie sie nigdy nie podobywala. Unikam jak moge, tfu.
    Pozdrawiam:)
    Ps. Losujesz na następne?
  • Canulas dwa lata temu
    Ritha, tytuł rewelacja. Był taki?
  • Ritha dwa lata temu
    No :D Od samiuśkiego początku, ładnie czytasz... :p
  • Canulas dwa lata temu
    Ritha, no chuj. Wydało się. Ale tytuł, to mistrzostwo. Kurwa, drugie pińć gwiazdek bym dał.
    Zaeesbisty
  • Ritha dwa lata temu
    Can to jest tytuł ostrzegawczy xd
  • pasja dwa lata temu
    Okazuje się, że każdy potrzebuje odrobinę czułości. Nawet takie małe karaluszki. Moja babcia zawsze mówiła... skoro Pan Bóg stworzył robaczki, to trzeba im pozwolić żyć. Bajka ciekawa, ma przesłanie i co najważniejsze morał.
    Pozdrawiam
  • Ritha dwa lata temu
    "każdy potrzebuje odrobinę czułości. Nawet takie małe karaluszki" - dokładnie to kciałam rzec :)
    Dziękuję :)
  • Agnieszka Gu dwa lata temu
    Witam,
    No proszę, przekaz ładny, prosty, sympatyczny :) Pozrawiam
  • Ritha dwa lata temu
    Taa, taki ma byc ;)
    Pozdrawiam również:)
  • fanthomas dwa lata temu
    Nie jestem specjalistą od bajek (Margerita powinna się wypowiedzieć) ale mi się podobało.
  • Ritha dwa lata temu
    To dobrze :)
  • Ritha dwa lata temu
    Bajkogniot o karaluchach ma 10 piątek. Jak bedzie mial 20, to napisze bajkogniot o innych innych robaczkach. Lud rządny gniotów. Dalej, dobijcie do 20!
  • Ritha dwa lata temu
    żądny*
  • Canulas dwa lata temu
    10 alter kont. W sumie warto
  • Ritha dwa lata temu
    10 haseł do zapamiętania dla Ciebie, taa, warto.
  • Canulas dwa lata temu
    Ritha, Jezuuu, racja, to nie chce.
    10 razy to bym nawet tego samego nie zapamiętał.
  • Ritha dwa lata temu
    Nooo, jeszcze byś sie potem za stery Canulasa nie mógł dostać z pomieszania haseł i co wtedy?
    Cieszę się, że moje argumenty do Ciebie trafiają xD
  • Canulas dwa lata temu
    No racja, za stery Canulas bym się na pewno nie dostał. Przypomniało mi to już chwile próby zalogowania się na steama. Oj, nerwowo było.
    Fakt. Ni ma co.
  • Bożena Joanna dwa lata temu
    Bardzo ładnie napisana bajka, o nielubianych stworkach i szpitalach. Urokliwie pokazany karaluszek jako mała biedna istotka, godna współczucia. Czy pod tymi postaciami nie kryją się czasem ludzkie charaktery jak w tradycyjnej bajce. Pozdrowienia!
  • Ritha dwa lata temu
    Dziękuję za wizytę, miło mi, karaluszek macha odwłokiem;)
  • KarolaKorman dwa lata temu
    No bo jak się nie zakochać w osie o chuuudej talii :) Pomyślałam czytając, że cholera użądliła go boleśnie i napuchło mu to i owo, ale że w szpitalu, to pomocą znalazł, a tu taki finał. Morał fajny :) Ja też dam 5 :)
  • Ritha dwa lata temu
    Dzięki Karolcia, no jak się w osie nie zakochac? No ba!
    Dziękuję:)
  • fanthomas dwa lata temu
    jeszcze 9
  • Canulas dwa lata temu
    Racja, fantomas.
  • Ritha dwa lata temu
    Kuźwa...
  • Elorence dwa lata temu
    Jaki gniot? Ritha, oszalałaś?
    Świetna bajka! Uśmiałam się. Na dodatek, miała morał! Tylko wiesz, jakoś mnie nie przekonuje i dalej będę patrzyła na te robaki.

    Ooo, przypomniało mi się coś. Mój chłopak miał kiedyś pająka - wredna menda, która zawsze mnie straszyła. No i kupił jej karaczany, ale takie większe, bo Madagaskarskie. Problem w tym, że pająk (ona) zarzuciła fochem i karaczany założyły sobie rodzinę w terrarium. A potem spieprzyły z niego...
    To były straszne dwa tygodnie! Znajdowałam je wszędzie. Bleee...
    I co z tego, że chciały założyć rodzinkę i żyć w spokoju...
    Pająk umarł kilka dni po ich ucieczce, więc może z tęsknoty.

    A wracając do Twojej bajki:
    "Ten więc, koniec końców, ożenił się z pierwszą lepszą napotkaną karaluszycą i do końca swych karaluszych dni prowadził życie nudne i pozbawione polotu." - nawet nie masz pojęcia, jakie to jest prawdziwe wśród Olbrzymów :)

    Pozdro! :D
  • Elorence dwa lata temu
    ... dalej będę patrzyła na te robaki ze wstrętem.
  • Canulas dwa lata temu
    Komęt z iście radosną historyją we tle ;)
  • Elorence dwa lata temu
    Can, bardzo radosna. Ptaszniki to przecież takie kochane zwierzątka :D
  • Ritha dwa lata temu
    To je bardzo prawdziwe wśród Olbrzymów, ofkors, ale wśród karaluchów może też? Któż to wie... ;)
    Dziękuję Elorence, choć twardo będę obstawać przy tym, ze to je bajkogniot jak sama nazwa wskazuje, o i tyle, i dobrze, że spadło z głównej, bo 12 piątek, a ja w przypływie głupawki, żem tu przyrzeczenia poczyniła, a nie chce mi sie już morałów wymyślać, bo uniwersalny morał, że syćko jest do dupy, nie może być stosowany ciągle. No. Długie zdanie xd

    Karaczany... Pozdrów swojego chłopaka Elorence. Powinien Cię na rękach nosić, przekaz, że ciotka Ritha tak pedziała.

    Pozdrawiam <3
  • Okropny dwa lata temu
    P.S., owady nie czują bólu.

    Ale czująąoooOoooOOOO MIIIŁOOOOŚĆ

    Nie pasowali do siebie, karaczan i osa. Też tak sądzę.
  • Ritha dwa lata temu
    Nie? No byc moze, choc milosc nie wybiera, czy cus
  • Okropny dwa lata temu
    Ritha zdecydowanie nie wybiera, kurwa jedna

    Ta miłość
  • Ritha dwa lata temu
    "Szklane słowo".
    Rozpierdala wiecej, niz pozytku niesie, niestety.

    Na karaluszym przykladzie widac elegancko :p

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania