Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!

TW 6 Fintessfoss

Postać : Niewidzialna dziewczynka

Zdarzenie : List z datą śmierci.

 

 

 

— Proszę się odsunąć!

Przed budynkiem gromadził się tłum. Nie sądzili, że do tego dojdzie. Już dawno nikt nie skoczył. Kim ona była? Czy ktoś o niej słyszał? Jedno było pewne. Dziewczyna musiała tutaj leżeć od wczoraj. Jej ciało zostało rozszarpane przez dzikie ptactwo i bezdomne psy. Była naga, na stopach miała tylko czarne szpilki.

 

 

— Ej ty! — zawołała ją.

— Czego?

— Masz? — Podeszła bliżej.

— Co?

— To co zwykle.

Pierdolona ćpunka. W czwartek kupiła trzy działki. Mówiła, że już więcej od niej nie weźmie, że ma beznadziejny towar. Podobno lepszy sprzedawała jakaś dziwka pod klubem. Pieprzenie. Zawsze i tak wracali. Kochała takich. Żyła złota. Ciągnęła z nich więcej, niż w tej marnej pracy w biurze. To te szczury robiły jej wytworną kolację i kupowały drogie buty. Śmieszyło ją kiedy wmawiali sobie, że to ostatni raz, że nie tchną więcej tego gówna. Widziała to w ich oczach, potrzebowali tego. To już nawet nie uzależnienie, to coś co pozwalało im istnieć. Tylko przez to jeszcze nie podcieli sobie gardła. Nie zawiązali pętli i nie zawiśli, jak szmaciane lalki na żyrandolu.

— Chodź — Pokazała jej drzwi.

Weszły do ciasnej komórki. Włączyła lampkę aby odgonić mrok.

 

 

Fintessfoss — Małe srebrne tabletki. Znane były tutaj jako świadoma śmierć. Nie, nikt po nich nie umierał, przeważnie nikt. Ale trzeba było z nimi uważać. Łatwo wchodziły w krew. Mogły sprawić, że tylko dla nich pragnąłeś jeszcze istnieć. Stawały się twoim celem. Nie zależało ci na własnym życiu, na tym aby je budować, ulepszać bo chciełeś tylko zasnąć. Zatopić się w czarnej odchłani, i nadać jej nowych tylko tobie znanych barw. W końcu zaczynało ci się mieszać. Czy byłeś tu czy tam?

To miały być tabletki na chwilę. Większość nosiła jedną czy dwie, przy sobie. Jak coś cię wkurwiało, jak szef dawał po dupie, jak ty chciełeś komuś dać w dupę, to wtedy łykałeś Fintessfoss. Popijałeś wodą, czystą. Nie wódą, nie winem, bo to zaburzało jej działanie. Zamykałeś się w domu i odpływałeś. I wtedy nie było już nudnego starszego pana, zmęczonej żony, czy brzydkiego nastolatka bez zarostu. Byłeś już zupełnie innym człowiekiem. Czego pragnął twój zjebany mózg?

 

 

Nazywała się Beronic Chesen. Miała trzydzieści pięć lat. Od dwóch i pół była trzeźwa. Nie tykała już żadnego gówna, nie spała na ławce jak menel. Wzięła się w garść. Dla dziecka, dla męża. Chciał ją zostawić, a ona nie mogła na to pozwolić. Zbyt mocno go kochała. Mówił, że tylko kiedy zerwie z nałogiem, będą mogli być razem. Tak jak dawniej zjeść wspólnie obiad. Budzić się w tym samym łóżku. Sprzeczać o to, kto umyje naczynia, kto odbierze małą ze szkoły. Uwierzyła mu. Była czysta od dwóch i pół roku. Dla niego, kurwa, wszystko.

 

 

— Dobra to ile chcesz?

— Dwie.

— Dobra tylko, popij wodą. Nie żadnym innym gównem.

Narkotyk stymulował fale mózgowe. Wprowadzał cię w twoją własną podświadomość. Po jego spożyciu byłeś kim chciałeś. Robiłeś to na co miałeś ochotę. Mogłeś pieprzyć się z żoną kumpla, zadźgać sąsiada albo najeść czekolady, bez obawy, że pójdzie ci ona w biodra. Była jedna zasada. Zawsze zaczynałeś od nowa. Nie mogłeś sobie wić tam gniazdka, rodzić dzieci i pielęgnować żadnych dłuższych relacji. Jedna pigułka to jedno życie.

 

 

Po robocie wróciła do domu. Było już ciemno. Rzuciła torebkę na fotel. Nie myślała o tym żeby wziąć prysznic. Mogła śmierdzieć fajkami i potem. Położyła się na łóżku, ściągnęła tylko szpilki.

Dzień wcale nie był lepszy. Erik był skończonym dupkiem. Myślała o tym aby poderżnąć mu gardło. Zamknęli by ją ale, chociaż miałaby tę satysfakcję, że zajebała gnojka.

Poćwiartuje go na małe kawałeczki. Ale najpierw zwabi do mieszkania. Wszystko pójdzie łatwiej, na jej śmieciach. Zadzwoni do niego i powie, że chce się pieprzyć. Poleci na to, jak każdy facet. Ubierze tą obcisłą sukienkę, którą miała na pierwszej randce i czarne szpilki. Makijaż też będzie mocny. Czerwone usta i złoty cień na oczach. Nie założy bielizny niech myśli, że może ją taką mieć. Poda dwie lampki czerwonego wina. Do jednego kieliszka wyspie tabletki nasenne. Będzie spał tak słodko jak niewinne dziecko. Wtedy go zabije. Nie. Wolała, żeby cierpiał, żeby wiedział, że to ona go ciacha. Zmniejszy dawkę, tak aby był tylko osłabiony. Chciała żeby to jej twarz zapamiętał. Zacznie od palców. Uświadomi go tym żeby nie pchał ich, gdzieś indziej. Wydrapie mu oczy i schowa do torebki Chanel. To prezent od niego. Na ich rocznicę. Ale ona i tak wiedziała, że jebał się wtedy z tą pucatą laską. Może i ją wykończy? Przyjdzie do niej w nocy, ze spluwą. Zastrzeli jak zimną sukę. Tak jak sobie na to zasłużyła. Może to ją czegoś nauczy. Nie będzie się puszczać z żonatymi facetami.

 

 

Chciała połknąć tabletkę. Wszystko już miała w głowie. Była gotowa na sen. Mogła to zrobić.

Założyła sukienkę i czarne szpilki. Zadzwoniła do Erika. Tabletki wyrzuciła do kosza. Były tylko chujowym wynalazkiem zepsutego społeczeństwa.

Średnia ocena: 4.8  Głosów: 9

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Trening Wyobraźni 3 miesiące temu
    Witamy nowy tekst! :)
  • Trening Wyobraźni 3 miesiące temu
    Mia, pamiętaj, by wrzucić link do wątku z linkami :)
  • Mia123a 3 miesiące temu
    Ale ja nie chcę go linkować, bo to jest tak złe, ale rozumiem, że bez tego nie będę mogła wziąść nowego zestawu. A dobra tam wrzucę to cholerstwo :(
  • Mia123a 3 miesiące temu
    *wziąć
  • kalaallisut 3 miesiące temu
    Hej Mia!" Chodź." Kropeczka zbędna i tutaj "Fintessfoss. — Małe srebrne tabletki" Fintessfoss — małe srebrne tabletki.
    "Jedna pigułka to jedno życie." - dobrze ujęte.
    "chcę się pieprzyć." Chce
    Tam parę zdań jeszcze ale to pewnie ktoś inny ode mnie lepiej zreperuje. Mia fajnie opisana intryga zemsty za zdradę, myśli bohaterki i jej walka wewnętrzna! Wcale nie jest złe. Hmm końcówka sama nie wiem... Pozdrawiam!
  • Mia123a 3 miesiące temu
    Nie, no proszę Cię, to jest straszne. Taaakie złe. Jejku aż mi szkoda, że musiałaś to czytać. Zabiłam ten zestaw. Tyle. Ale bardzo bardzo dziękuję Ci za wizytę. Pozdrawiam serdecznie :)
  • pkropka 3 miesiące temu
    Heloł Mia :)
    "Chciał ją zostawić, a ona nie mogłam na to pozwolić." - *nie mogła
    Ciekawy zamysł, szczególnie zakończenie. Na ile prawdziwe mogą być wyobrażone przeżycia? Mózg potrafi oszukiwać sam siebie na wiele sposobów.
  • Mia123a 3 miesiące temu
    Pkropeczko napisałam to w kilka godzin.Więc to nie ma prawa być dobre czy nawet poprawne i jakkolwiek nadawać się do spożycia. Ale miło mi, że jednak coś tam zwróciło Twoją uwagę. Bardzo bardzo dziękuję za wizytę. Pozdrawiam :)
  • jesień2018 3 miesiące temu
    Mia, ja tylko wpadam, żeby powiedzieć, że przeczytam pewnie jutro! Ale przeczytam na pewno:))
  • Mia123a 3 miesiące temu
    Droga jesień szczerze to nie polecam czytać tego, ale oczywiście jak chcesz, to zapraszam :)
  • Marzyciel 3 miesiące temu
    Proszę się odsunąć! — krzyknął jeden.

    Zbędna atrybucja dialogowa. Nic nie wnosi. Wykrzyknik sugeruje ton wypowiedzi, a jeden - człowieka, co jest logiczne, bo ktoś musiał kwestie wygłosić.

    Używanie wulgaryzmów (szczególnie ich natłok w narracji) do podkreślenia zdenerwowania to kiepski pomysł. Spłyca bohaterkę i obniża wartość tekstu.

    Narkotyk stymulował fale mózgowe. Wprowadzał cię w twoją własną podświadomość[...]

    Dobry akapit, ale po dodaniu kontrastu, byłby jeszcze lepszy. Szare życie kontra nieograniczone możliwości w czasie snu.

    Chciała połknąć tą tabletkę. - tę - Poza tym zbędny zaimek.:)

    Dla mnie niewykorzystany potencjał. Szkoda. Temat świetny i na czasie.
    Pozdrawiam.
    M.
  • Mia123a 3 miesiące temu
    Drogi Marzycielu bardzo dziękuję za Twoją opinię. Oczywiście, że chcę jeszcze nad tym tekstem podłubać, nie byłabym sobą gdybym to tak zostawiła. Ale nie wiem czy z tego coś wyjdzie, bo tak jak wspominam wyżej zabiłam już ten zestaw. Jeszcze raz wielkie dzieki, błędy i te zbędne atrybucje dialogowe też ogarnę. I pozdrawiam :)
  • Marzyciel 3 miesiące temu
    Do zabicia zestawu daleka droga.

    Moim zdaniem opowiedziałaś historię sobie, zapomniałaś o czytelniku. Masz bazę, więc zmień perspektywę. Przyjrzyj się akapitom, po każdym zdaniu zadaj pytanie, czy na pewno wszyscy zrozumieją, o co Ci chodzi?

    Wszędzie było pełno ludzi. Nie sądzili, że do tego dojdzie. Już dawno nikt nie skoczył. Kim ona była? Czy ktoś o niej słyszał? Jedno było pewne. Musiała tutaj leżeć od wczoraj. Jej ciało było rozszarpane przez dzikie ptactwo i bezdomne psy. Była naga, na stopach miała tylko czarne szpilki.

    Posklejałem sobie, że tłum ogląda zwłoki kobiety, która skoczyła z dachu. (myślałem jeszcze o moście, ale wtedy wpadłaby do wody, wiadukt również wykluczam, ponieważ od razu by ją znaleziono). Swoją drogą skoro leży od wczoraj, to upadła w jakimś odosobnionym miejscu, więc nie ma mowy o tłumie, chyba że tłum to pracownicy jakiegoś biurowca. Skoro skoczyła w nocy, zjeżdżający się do pracy ludzie znaleźli ją rano. Jest tłum. Tylko... Jako czytelnik mogę sobie spekulować, ponieważ nie otworzyłaś dla mnie tej sceny.

    Pozdrawiam.
    M.
  • Mia123a 3 miesiące temu
    Zapomniałam o Czytelniku. Jejku straszne. Bardziej chodziło mi o to aby zostawić mu pole do własnej interpretacji. Aby nie wszystko było tak po prostu napisane. Aby czytelnik mógł się domyślać. Zinterpretować po swojemu. No ale jak widać nie wyszło :( Nie no, zgadzam się z Tobą. Mam z tym problem. W poprzednich opowiadaniach też zdarzało mi się tak pisać. No nic trza to ogarnąć jakoś. Dzięks za radę.
  • Mia123a 3 miesiące temu
    Aby, aby pinset razy. Ach niechluj ze mnie straszny :(
  • Justyska 3 miesiące temu
    "Nie zawiązali pętli i niezawiśli, jak szmaciana lalka, na żyrandolu." nie zawisli, jak szmaciane lalki na żyrandolu. - liczba musi się zgadzac

    Mia, kurcze dalas tu ognia. Super, że roznie probujesz. Tekst wymaga kosmetyki z tel. nie dam rady, ale wiem, ze jak przeczytasz na spokojnie to sama wylapiesz.
    Jedno co mnie troszke draznilo, to zbyt dużo krotkich zdań, nie pozwalają sie rozpędzić.
    Ogolnie bardzo mi się podoba pomysl i to jak dopasowalas język, naprawde bardzo. I zakonczenie... super!
    Mia serio, dopracuj tekst, bo warto.
    Pozdrawiam serdecznie i zostawiam 4+ :))
  • Mia123a 3 miesiące temu
    No tak różnie se próbuje.Tym razem cuś takiego. Bo ileś można pisać o teńczorożcach i kolorowych kwiatach na łące. Tak trza mi to opko jeszcze ogarnąć. Bo złe bardzio. Ale cieszę się, że coś Ci się tutaj spodobało. Bardzo bardzo dziękuję za opinie. Pozdrawiam serdecznie!
  • jesień2018 3 miesiące temu
    Nie no, Mia, jak to złe, dlaczego złe? Wcale nie-złe! Trochę błędów jest, jak zwykle (powinnaś mniej niecierpliwie wrzucać, przeczytać dzień później, więcej zobaczysz), chwilami lekki chaos, ale powiem pomysł bardzo dobry! I w sumie taki układ wydarzeń też mi pasuje. Najpierw mamy kulminacyjne wydarzenie, a potem już czekamy na wyjaśnienia: jak to się stało, dlaczego? I to dostajemy. Dobre to ostatnie zdanie, jakoś mnie uderzyło. Wiesz, ja bym trochę zdjęła wulgaryzmy, nie wszystkie, ale częściowo. I po jakimś czasie sczytała tekst, sama się zorientujesz, co warto poprawić. Ja nie bardzo mogę się pochylić, bo w wielkim biegu jestem, ale cieszę się, że zrobiłam sobie przerwę na to opowiadanie. Pozdrowienia!:)
  • Mia123a 3 miesiące temu
    Ojejku jesien, to miło bardzo, że mimo iż w biegu to jednak znalazłaś na mnie chwilkę. Wspaniała jesteś! Tak ogarniam, ogarniam. Wulgaryzmów też trochę wyrzucę. Jednak pisząc ten tekst w emocjach nie mogłam się powstrzymać, ale teraz widzę jak mocno przesadziłam.Bardzo bardzo dziękuję Ci za opinię. I ja ślę pozdrowionka!
  • Ritha 3 miesiące temu
    „Jedno było pewne. Musiała tutaj leżeć od wczoraj. Jej ciało było rozszarpane przez dzikie ptactwo i bezdomne psy. Była naga, na stopach miała tylko czarne szpilki” – było/było/była

    „Kochała takich. Żyła złota. Ciągnęła z nich więcej, niż w tej marnej pracy w biurze. To te szczury robiły jej wytworną kolację. Kupowały drogie buty. Śmieszyło ją kiedy wmawiali sobie, że to ostatni raz. Że nie tchną więcej tego gówna. Widziała to w ich oczach. Potrzebowali tego” – za bardzo pociachane, jedno zdanie dłuższe byłoby na plus w tym fragmencie

    „Mogły sprawić, że tylko dla nich pragnąłeś jeszcze istnieć. Stawały się twoim celem. Nie zależało ci na własnym życiu, na tym aby je budować, ulepszać bo chciałeś tylko zasnąć” – narracja drugoosobowa, nagle, siup, nie wiem czy tu pasuje (raczej nie). Dalej też, cały akapit zwracasz się bezpośrednio do czytelnika, mnie to osobiście jakoś wybiło ze skupienia

    „Nazywała się Beronic Chesen. Miała trzydzieści pięć lat. Od dwóch i pół była trzeźwa.” – tak mogłoby się zaczynać całe to opowiadanie

    „Dla niego[,] kurwa[,] wszystko.” – użycie wulgaryzmów tutaj (i wcześniej ze zjebanym mózgiem) średnio się zgrywa z resztą narracji

    Potem jest ociupinkę dialogi i znów zwrot per Ty do czytelnika, ale już pomijając narracyjny misz-masz, to to:
    „Narkotyk stymulował fale mózgowe. (…)Jedna pigułka to jedno życie.” – jest do tej pory najlepszy akapit, sugestywny, dobrze sklecony

    Dalej znów zbytnio ciachasz, tez miałam takie ciągoty, ale to sprawdza się jedynie w krótkich fragmentach, na dłuższą metę czytanie takiego staje się męczące.

    „Chciała połknąć tabletkę. Wszystko już miałam w głowie. Była gotowa na sen.” – miała*

    „Były tylko chujowy wynalazkiem zepsutego społeczeństwa.” – chujowym*

    Sporo Ci nawytykałam, przepraszam, Mia, ja tylko szczerze. Źle nie jest ale zbyt duży chaos zapisu i to wszystko jakoś się rozjechało. Każdy ma lepsze i gorsze teksty, tym razem czwóreczka.
    Buziole ślę :)
  • Mia123a 3 miesiące temu
    Rituś, Rituś a dlacego Ty marnujesz taki piękny słoneczny poranek na mojego teksta. Nie no super, że wpadłaś, ucieszyłam się na Twoją wizytę. Oj tak ja wiem. Jest słabooo i zdaje sobię z tego sprawę. Chciała to jakoś ogarnąć, ale jejku tak tu namotałam, wszystko tutaj lata i to w nie tą stronę co powinno. I bardzo Ci dziękuję za tak rozbudowany komentarz bo Twoje cenne rady zawsze są miło widziane. A więc kończąc ten już mój bez składu i ładu komentarz bardzo, bardzo Ci dziękuję za opinie. I ja ślę buziole duzie :)
  • Ritha 3 miesiące temu
    Słoneczny, ale chłodny, poza tym wstałam o 8, więc już się zdążyłam rozkręcić ;)
    "wszystko tutaj lata" hahaha, jesteś świetna, uwielbiam Twoje naturalne komentarze, Mia :D
    Ja też napieprzyłam w ostatnim opku dziwologów jak się okazuje, bo połowie ludzi cosik tam nie pasi, więc się nie przejmuj, bejb. Różnie bywa, tu naknociłaś, ale następne będzie lepsze.
    Bydzie git :)
  • Mia123a 3 miesiące temu
    Jakich dziwolągów tasz to było takie fajne. No ale racja tyle ile ludzi tyle opinii. I dobrze! W każdym razie mi się podobało a i żadnych stworów tam nie widziałam. I jak będzie już druga część to mi krzycz. Pozdrówka!
  • Dekaos Dondi 3 miesiące temu
    Mia123a→Zakończenie można różnie rozumieć. Jednak bez tabletki nie przetrwała i wyskoczyła. Początek jak rasowy prolog. Reszta też całkiem całkiem. A co miała dokładnie Autorka na myśli... hmm:} Pozdrawiam:))
  • Mia123a 3 miesiące temu
    Witaj Dekaos Dondi fajniutko, że wpadłeś! Taa autorka to chyba sama nie wie co miała na myśli. Dziękuję pięknie za komentarz. Pozdrowionka :)
  • Maurycy Lesniewski 2 miesiące temu
    Hej!
    Ciekawe opowiadanie, z tego co u Ciebie wcześniej czytałem to robisz znaczne postępy w pisaniu.
    Jest jeszcze trochę niedoskonałości, ale ogólnie całkiem ok. Ja zwrócę tylko uwagę na początek.

    „Przed budynkiem było pełno ludzi. Nie sądzili, że do tego dojdzie. Już dawno nikt nie skoczył. Kim ona była? Czy ktoś o niej słyszał? Jedno było pewne. Musiała tutaj leżeć od wczoraj. Jej ciało było rozszarpane przez dzikie ptactwo i bezdomne psy. Była naga, na stopach miała tylko czarne szpilki.”

    W tak krótkim fragmencie 5 jeśli dobrze policzyłem słowo „był” lub jego odmiana, a to nie dobrze. Wystrzegaj się tego.

    „Przed budynkiem gromadził się tłum. (sens ten sam”było” wywalone) Nikt nie znał ofiary i na pewno nie podejrzewał, że do tego dojdzie. Dziewczyna, musiała leżeć tutaj od wczoraj. (samo musiała, trochę słabo, lepiej dodać np płeć, dałem „dziewczyna”) Jej ciało zostało( zamieniamy „było” na „zostało”) rozszarpane przez dzikie ptactwo i bezdomne psy, (dajemy przecinek i uciekamy przed kolejnym „była”) naga kobieta na stopach miała tylko czarne szpili.

    To tak mniej więcej, nie musisz zmieniać, ale chciałem Ci pokazać o co chodzi. Zle się czyta jeśli w co drugim zdaniu masz to samo słowo.
    Życzę powodzenia w pisaniu :)
    Dam 5 choć trochę naciągane :)
    Pozdrawiam
  • Mia123a 2 miesiące temu
    Ojejku Maurycy! Jakie 5? Jakie postępy? Jak mam być szczera, to jest tylko gorzej. Ten tekst... tak jakby w ogóle nie był napisany po polsku. Naprawdę podziwiam Ciebie i tych wyżej, że byliście w stanie znaleźć w tym opowiadaniu coś sensownego. Gdyż ja sama nie umiem w nim niczego pozytywnego dostrzec. Ale bardzo się cieszę z Twojej wizyty! Tak oczywiście, że zmienię ten początek (później bom w biegu) Twoja wersja jak najbardziej mi się podoba. Chociaż to będzie jakoś wyglądało, na tle tej całej masakry. Naprawdę bardzo bardzo dziękuję Ci za opinię i pozdrawiam serdecznie!
  • Wrotycz 2 miesiące temu
    "Czego pragnął twój zjebany mózg?
    Nazywała się Beronic Chesen."
    Kapitalne przejście!
    W ogóle bardzo pomysłowo poprowadzona fabuła. Taki inteligentny kawałek z narko, zdradą i odwróceniem ról. Dbałość o szczegóły i narracja tak ułożona, aby zaciemniać. Wiesz, nie mam pojęcia, czy dobrze wydedukowałam:)
    Beronic Chesen wyrzuca przez okno Erik. I nie wiem do końca, czy on jest mężem stawiającym warunki, czy może innym facetem, bo mąż Beronic nie pozwolił jednak jej wrócić mimo spełnienia warunków, czyli odstawienia dragów.
    Dalej, nie wiem też, czy ta kobieta nie jest dilerką po wyjściu z nałogu. Wiele na to wskazuje.
    Dwukrotne czytanie nie dało mi odpowiedzi:)

    Tekst dobrze napisany, ja tam błędów nie widzę, bo lektura zajmująca bardzo.
    Pozdrawiam:)
    5.
  • Mia123a 2 miesiące temu
    Witaj Wrotyś! Wybacz, że odpisuję Ci dopiero teraz ale to dlatego, że ostatnio nie chciałam poprostu tutaj zaglądać. Poza tym nie wiem jak odpowiedzieć na Twój komentarz. Z jednej strony jestem w szoku, że udało Ci się aż tyle wyciągnąć z tego tekstu. Tak brawo Sherlocku! Bo wydedukowałaś prawie dobrze. Jestem pod wrażeniem tego jak bardzo zagłębiasz się w czytaną historię, jak dużo potrafisz wyłapać, nawet wtedy kiedy opowiadanie jest taaak bardzo porypane. Bo właśnie taki jest ten tekst. I dlatego też nie wiem. Bo jak sama mówisz nie znalazłaś wszystkich odpowiedzi. I to właśnie czyni mnie chujową autorką. Nie mogę pisać czegoś, czego nie da się zrozumieć. Skoro po przeczytaniu tego czytelnik nie uzyska odpowiedzi. To po co wogóle on ma to czytać? Aj dobra będzie tego bo znów się rozpisuję, zamiast kulturalnie podziękować. A więc bardzo bardzo dziękuję Ci za ten komentarz. I za tyle miłych słów. Jesteś wspaniała! Pozdrawiam serdecznie :)
  • Wrotycz 2 miesiące temu
    Autor rządzi, niedopowiedzenia bywają jak magnes, każą wgryźć się w linijki, łączyć lub eliminować poszlaki.
    Mogłam być zmęczona, ale może Ty najważniejsze tak sprytnie ukryłaś, że nie dałam rady.
    Gdzie poszłam na manowce, wyjaśnisz? :)
  • Mia123a 2 miesiące temu
    Oj Wrotyś, Wrotyś ale ja nie wiem czy mogę Ci powiedzieć. No bo wiesz wtedy to już nie będzie zagadki. Nie no, a tak serio, to rozszyfrowałaś bardzo dużo. Nie wiem jak Ci się to udało. Bo to nie jest dobrze sklejone opowiadanie. Narracja i wogóle, wszystko nie tak. Chciałam je jakoś ogarnąć ale chyba tak nakręciłam, że poprawiając je nakręciłabym jeszcze więcej głupot. I jak pisałam wyżej tekst jest też mocno porypany. Reasumując niech każdy widzi sobie w nim co tylko chce. Każda interpretacja jest na swój sposób dobra. I jeszcze raz bardzo bardzo Ci dziękuję, za każdy Twój komentarz :)
  • Agnieszka Gu 2 miesiące temu
    Witaj Mia :)
    No, powiem ci, tekst bardzo na tak. Fabuła ciekawa, wciągająca. Takie obraz nieco futuro nakreśliłaś. Nie wiem, ile w nim grzebałaś i jakie poprawki naniosłaś (o ile jakieś wogóle), ale bardzo mi się podoba i pomysł, i wykonanie.
    Pozdrawiam
  • Mia123a 2 miesiące temu
    Witaj Agnieszko! Fajniutko, że wpadłaś. A więc czy grzebałam? E, nie bardzo jakoś. Ludki dały mi naprawdę dużo cennych porad, i ten tekst mógł jakoś wyglądać. No ale ja nie umiem tego opowiadania doprowadzić do porządku więc zostanie taki pokrecony. Ale cieszę się, że Ci się spodobało! Bardzo bardzo dziękuję za komentarz. Pozdrawiam serdecznie!
  • Trening Wyobraźni 2 miesiące temu
    Dzień dobry!
    Przypominamy o obdarowywaniu zestawami – jutro o godz. 20.00.
    Pozdrawiamy :)
  • Mia123a 2 miesiące temu
    Tak, tak wiem i bardzo się cieszę! Nooo w koncu!
    Nie wiem czy bede, ale i tak miło, że rozdanko wraca. Pozdrówka
  • Trening Wyobraźni 2 miesiące temu
    Mia123a, oto Twój zestaw:
    Postać: Milicjant na sterydach
    Zdarzenie: Zaćmienie nieba

    Gatunek (do wyboru): Kryminał lub Bajka/baśń/legenda/przypowieść lub Horror i pochodne
    Czas na pisanie: 12 maja (niedziela) godz. 19.00

    Powodzenia :)
  • Mia123a 2 miesiące temu
    Dziękuję pięknie!
  • Canulas 3 tygodnie temu
    "Nie zawiązali pętli i niezawiśli, jak szmaciane lalki na żyrandolu" - nie zawiśli

    "Zamykałeś się się w domu i odpływałeś." - się, się

    "Zbyt bardzo go kochała." - niefortunny zapis. Może lepiej - za bardzo - albo zbyt mocno?

    No i tyle gderania, a poza tym to piorunujące progres/ literackie odniesienie do bajki o Kopciuszku. Bardzo ładnie, jędrne, krwiście i wykurwiście wysmarzone danie. Świetny pomysł, super plan na narkotyk i idealnie urwana końcówka.
    Brawox Mia
  • Mia123a 3 tygodnie temu
    E tam, nie lubię tego opowiadania. Nie rozumiem też tego odniesienia do Kopciuszka, ale w sumie brzmi ładnie, więc uznajmy, że tak właśnie miało być. Noo i te, te tam błędy tysz ogarnę, zaraz. Cieszę się Canu, że wpadłeś, bo taaak dawno Cię nie było.
    Pozdrówka!
  • Canulas 3 tygodnie temu
    No chwilę. Pozdrox Mia

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania