TW #7 — Plama

Postać: Super zrzęda

Zdarzenie: Gigantyczne tsunami

 

Tsu Nami weszła z niezadowoloną miną do pokoju.

— Znów zadeptaliście wszystkie ślady? Hej! Ty, tam! — Wskazała palcem stażystę. — Pominąłeś plamkę krwi na dywanie. Nie jest oznaczona.

Młody szybko zabrał się za poprawianie błędu, podczas gdy partner zaszedł Nami od tyłu i szepnął do ucha: Tsu, cały pokój jest zachlapany krwią, w tym sufit. Ta jedna plamka nic nie zmienia.

Pokręciła głową z dezaprobatą, mamrocząc pod nosem, że z taką bandą nie da się pracować. Otyl wiedział, że maskuje konsternację. Miała świetne oko do szczegółów, ale umykał jej większy obraz. Od tego był on, chociaż Nami wolałaby być samowystarczalna.

Obserwował krążącą po pokoju kobietę, podziwiając jej oszałamiającą figurę. Jak wszystkie absolwentki akademii w Quantico była porażająco ponętna, co w połączeniu z błyskotliwością i inteligencją, tworzyło mieszankę wybuchową. Jedyną skazą na pięknym obrazku był charakter – zupełnie nie radziła sobie w relacjach międzyludzkich. I zdecydowanie zbyt dużo marudziła.

— Przestałbyś się gapić i pomógł mi trochę — wyrwał go z zamyślenia zirytowany głos — inaczej spędzimy tu cały dzień.

Westchnął i zrezygnowany podszedł do partnerki, zajętej oglądaniem zwłok. Młoda kobieta leżała na plecach, eksponując wdzięki. Blond włosy były rozrzucone na poduszce, a pościel leżała pomięta, wciśnięta w odległy kąt. Erotyczny obrazek psuło rozszarpane gardło i krew, która obryzgała wszystko dookoła. Otyl rozejrzał się po zespole i zauważył, że stażysta, który oberwał po głowie, nie wygląda najlepiej. Zrobił się bladozielony i zanosiło się, że lada moment zemdleje.

— Młody, wyjdź na korytarz odetchnąć — zakomenderował. — Chwilowo nie będziesz potrzebny.

Podczas, gdy Tsu była zajęta ofiarą, Otyl zaczął studiować rozbryzgi krwi. Uśmiechnął się pod nosem i z niedowierzaniem pokręcił głową, kiedy dostrzegł, że plamka zauważona przez partnerkę, nie pasuje do wzoru. Nie chciał dać jej satysfakcji, zanotował więc w pamięci, że musi dyskretnie poprosić techników o pobranie próbki. Liczył, że okaże się nieistotna i nie będzie musiał przyznawać marudzie racji.

— Wygląda, jakby zaatakowało ją zwierzę — zauważył.

— Zwierzęta nie robią takiego bałaganu, kiedy ofiara się nie broni — usłyszał odpowiedź. Widać Tsu oceniła już stan zwłok.

— Czasem się zastanawiam, co trzeba zrobić drugiemu człowiekowi, żeby zostać tak potraktowanym. Skoro go znała, to musiał mieć powód.

— Albo mu się wydawało, że ma. Ludzie przestali rozmawiać, w zamian zgadują, co drugi ma na myśli. Zapominają, że nakładają filtr własnego nastroju i kompleksów. — Tsu wyprostowała się i założyła lśniące czarne włosy za ucho. — Zabieramy się stąd?

— Racja, musimy ustalić tożsamość ofiary — zgodził się potulnie.

— Tam jest torebka, gamoniu. — Wskazała wieszak, stojący obok frontowych drzwi. — Jeżeli mamy szczęście, będzie tam dowód. Może będziesz tak łaskawy i sprawdzisz, zamiast dokładać nam roboty?

Nagle wszyscy ucichli i pospiesznie wzięli się do pracy, unikając spojrzenia któregoś z detektywów. Otyl spuścił wzrok, posłusznie poszedł we wskazane miejsce i sięgnął po torebkę.

— Rękawiczki — dobiegł go zirytowany ton. Nie musiał się odwracać, wiedział, że Tsu stoi z założonymi rękami i nerwowo tupie nogą, przewracając oczami.

Faktycznie, w torebce znalazł opasły portfel z mnóstwem kart i dowodem osobistym. A także telefon.

— Chyba dobrze się poznała z mordercą. Musieli być niecierpliwi, skoro telefon zostawiła przy drzwiach.

— Mężczyźni! — prychnęła Nami. — Zawsze tylko jedno wam w głowach. — Pokręciła głową z rezygnacją. — Skoro już wszystko mamy, to wracajmy do biura.

— Zgarnij młodego z korytarza, zaraz was dogonię.

Kiedy tylko drzwi zamknęły się za Tsu i nie mógł obserwować jej kołyszących się bioder, poprosił techników o pobranie nieszczęsnej plamki.

 

Czas oczekiwania na wyniki spędzili za biurkami, poszukując informacji o zmarłej. Młoda kobieta miała wąskie grono przyjaciół. Studiowała dziennie biologię, a wieczorami dorabiała jako barista w popularnej kawiarni. Uzyskali adres przyjaciółki ofiary, do której planowali pojechać po obiedzie.

Wyniki przyszły w momencie, kiedy zbierali się do wyjścia. Tsu czekała ubrana i niecierpliwie wzdychała, a Otyl niespiesznie zamykał komputer. Zauważył ikonę nowej wiadomości z laboratorium. Otworzył ją i zamarł.

— Tsu, przyszły wyniki — zaczął. — Muszę ci coś powiedzieć, zanim je otworzysz — dodał szybko, bo już rzuciła się w kierunku komputera. — Ta plamka krwi, którą zauważyłaś, nie pasowała do wzoru rozbryzgu. Poprosiłem techników, żeby ją zebrali i okazuje się, że nie należała do ofiary.

Nami usilnie starała się opanować uśmiech, ale niezbyt jej to wychodziło.

— A wyśmiewałeś się, że zwróciłam na nią uwagę. Nie będę mówić „a nie mówiłam”, widzę po twojej minie, jak boli, że miałam rację.

— Boli mnie twoja reakcja, a nie fakt posiadania racji — westchnął. — Chodźmy zjeść.

 

Poobiednie spotkanie było całkowicie bezowocne. Przyjaciółkę ofiary bardziej zainteresował fakt, że wydarzyło się coś ciekawego. Zawzięcie wypytywała o szczegóły, musieli skonfiskować zapasowe klucze, bo była gotowa jechać na miejsce, dokładnie obejrzeć pokój.

Śledztwo utknęło w martwym punkcie, w związku z czym Tsu była bardziej zgryźliwa, niż zwykle. Współpracownicy, widząc jak podjeżdża pod biuro, żartowali, że nadciąga gigantyczne Tsunami. Humorów nie poprawiał fakt, że gazety zaczęły węszyć wokół sprawy.

Przez tydzień głowili się, co jeszcze mogą zrobić, żeby ruszyć z miejsca, kiedy Otyl poderwał się z krzesła, przewracając je.

— Telefon! — wykrzyknął.

— Co telefon? Myślisz, że morderca do nas zadzwoni, jak zamieścimy ogłoszenie matrymonialne? — Tsu nawet nie oderwała wzroku od monitora. Podszedł więc do biurka, klęknął obok i położył rękę na jej kolanie.

— Chodziło mi o to, że mamy jej telefon. Możemy spróbować zadzwonić pod każdy numer, podając się za dziennikarzy. Może ma zapisanego mordercę — gdybał — i jeżeli mamy szczęście, jakoś się zdradzi.

— To najgłupszy pomysł, jaki miałeś do tej pory — spojrzała mu w oczy — ale to zawsze pomysł. Zacznę od końca, będzie szybciej.

 

Dzwonili przez godzinę, odhaczając połowę kontaktów, kiedy Tsu wydała zduszony okrzyk. Otyl spojrzał na jej telefon i zamarł. Na wyświetlaczu widniał napis „nieogarnięty stażysta”.

— Wybrałam kolejny numer z listy i okazało się, że mam go w kontaktach — wyszeptała. — To ten stażysta, któremu zwróciłam uwagę.

— Chciałaś powiedzieć, którego zrównałaś z ziemią — zażartował. — Tylko czemu nam nie powiedział, że się znali?

— Też się zastanawiam. Myślisz, że specjalnie nie oznaczył tamtej plamy krwi?

— Możliwe. Tylko co teraz zrobimy? — Otyl zastanawiał się na głos. — Nie możemy go wprost zapytać, czemu nie powiedział, że się znali.

— Poprośmy, żeby pojechał coś zabrać z pokoju ofiary. Będziemy go obserwować, może zdradzi się zachowaniem?

Naprędce wymyślili historyjkę, według której komendant chciał dać mu się wykazać. Stażysta miał wrócić na miejsce zbrodni i poszukać śladów, które mogli pominąć. Co prawda przetrząsnęli je kilkukrotnie, ale sami, liczyli więc, że złapie się na przynętę. Wcześniej jednak, pojechali do pokoju z czerwonym sufitem i w strategicznych miejscach ukryli kamery. Planowali, że Tsu poczeka w samochodzie, obserwując stażystę, podczas gdy Otyl ukryje się na klatce, czekając na sygnał. Gdyby młody zachowywał się podejrzanie, miał wkroczyć do akcji.

 

Tsu nie mogła zmrużyć oka, podekscytowana czekającym ich dniem. Przekonała samą siebie, że mają mordercę, którego wystarczy sprytnie podejść. Co kilka minut pisała do partnera, dzieląc się kolejnymi pomysłami, co może się wydarzyć. W końcu nie wytrzymał i zadzwonił z prośbą, żeby się uspokoiła, po czym wyciszył telefon.

Niebo nie zdążyło zszarzeć, kiedy obudził go dzwonek do drzwi. Zaspany wpuścił Nami i wrócił do łóżka. Drzemał, podczas gdy po raz piąty powtarzała plan i wskazówki, jak ma się zachowywać. Była na tyle miła, że przed kolejną rundą analizowania możliwości, zrobiła kawę. Ubrał się, wyrecytował wszystko, co usłyszał, po czym ruszyli na miejsce. Nie czekali długo na przybycie stażysty. Jak tylko Otyl dostał sygnał, że zbliża się do bloku, schował się w mieszkaniu ofiary. Wiedział, że Tsu będzie wściekła, ale miał przeczucie, że musi być na miejscu. Chyba przekonała i jego, że wiedzą, kto jest mordercą.

— Jestem na miejscu — dosłyszał głos stażysty. — Gdzie go schowałaś?

Otyl ledwo zachował zimną krew. Był już pewien, że go mają, pozostało czekać na niepodważalny dowód. Słyszał krzątanie w łazience, które zidentyfikował jako odkręcanie pokrywy rezerwuaru. Nie pomyśleli, żeby tam zajrzeć, od lat nie widzieli, żeby ktokolwiek używał tej skrytki.

Poczuł wibrację w kieszeni, wyjął więc telefon i odczytał wiadomość. „Ma narzędzie”. Tsu musiała być podekscytowana, zazwyczaj nawet w smsach pisała pełne, zgrabnie ułożone zdania. Ruszył czym prędzej, krzycząc.

— Stój! Rzuć broń, jesteś aresztowany.

— To pomyłka! — Stażysta odwrócił się, na jego twarzy gościł wyraz przerażenia. — Nie ja ją zabiłem.

— To już wyjaśnimy sobie na komisariacie.

W tym momencie młody chłopak zaatakował. Na oślep ciął Otyla, jednocześnie powalając go na ziemię. Przeskoczył nad mężczyzną i puścił się biegiem. Tsu zareagowała instynktownie. Nie tracąc czasu na zamykanie samochodu, ruszyła w pościg. Wpadli na siebie w wejściu na klatkę schodową. Rozciął jej ramię, czego nawet nie zauważyła. Ostrzegawczo wystrzeliła w powietrze, wzywając do poddana się, lecz stażysta zdążył skręcić za róg. Zanim miała szansę go dogonić, wsiadł do samochodu, który z piskiem opon ruszył w jej kierunku. Tsu wybiegła na jezdnię, ustawiła się do strzału. W tym momencie samochód gwałtownie skręcił. Zdążyła zarejestrować, jak uderza o maskę, po czym zapadła ciemność.

 

Obudził ją ból całego ciała. Poczuła ciepłą, dziwnie znajomą dłoń, splecioną z jej palcami. Ścisnęła ją mocniej i powoli otworzyła oczy. Biel sali szpitalnej oślepiała.

— Obudziłaś się, marudo? — Otyl uśmiechał się blado. — Teraz będziesz miała na co narzekać. Nieźle cię poturbowali.

— Macie ich?

— Jak zawsze, praca najważniejsza. — Odgarnął kosmyk włosów z jej policzka i założył za ucho. — Tak, jak tylko się podniosłem, zadzwoniłem po wsparcie. Nie zgadniesz, kto był mordercą.

— Nie stażysta? — Uniosła się, stękając z bólu.

— Przyjaciółka. Stażysta próbował ją kryć, jest zakochany po uszy.

Tsu pokręciła głową z niedowierzaniem. Starała się zrozumieć, jak można odrzucić całą przyszłość dla jednej osoby, lecz z rozmyślań wyrwał ją ból w klatce piersiowej. Otyl przytulał ją, jakby miała odlecieć, niczym balonik porwany przez wiatr.

— Tak się bałem, że cię stracę, pierdółko.

— Nie jestem pierdołą! — Oburzyła się. — Żeby mnie powalić, trzeba było dwóch osób i samochodu. Z tobą poradził sobie chudziutki stażysta. — Wtuliła się mocniej w pierś mężczyzny.

Średnia ocena: 4.8  Głosów: 11

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Antoni Grycuk 2 miesiące temu
    Wiesz co? Okazało się, że wcześniej czytałem Twoje jedno opowiadanie - Studnia - ale nie wiedziałem, że to Twoje. Też byłem zachwycony. Tym razem już nie jestem hurra-optymistą. Może dlatego, że kryminał wymusza styl i tu nie można było sobie pozwolić na to, co zwykle, bo wyszłaby groteska lub coś podobnego.
    Tym razem uważam, że jest to dobrze napisane i tyle.
    Tego, czego mi tu brakuje to osadzenia w danej chwili, co spowodowałoby, że zacząłbym się zastanawiać, kim jest główny bohater. Bo niby powiedziałaś coś o niej, ale to takie dla mnie "zwyczajne". Pamiętam kryminał w tv, który zrobił na mnie wrażenie - to jeden film bodajże z Eastwoodem, gdy wczuwał się w ofiarę - tytułu nie pamiętam. Wtedy zastanawiałem się, co w sobie ma bohater. I to samo miałem, czytając Twój poprzedni tekst.

    Także tekst na plus, ale bez fajerwerków.

    Pozdrawiam.
  • pkropka 2 miesiące temu
    Faktycznie byłeś pod studnią, ale nie mogłam tam odpisać ;) Ale dziękuję i za tamten komentarz.
    Całkowicie rozumiem zarzut i przyznaję, że masz rację. Skupiłam się na jej marudzeniu, a w sumie jak ktoś taki jest, to średnio chce się go lepiej poznawać... Przynajmniej ja nie chciałam.
    Dziękuję za informację zwrotną, dała mi do myślenia.
  • Antoni Grycuk 2 miesiące temu
    pkropka
    nie traktuj moich słów jak wyroczni, ale tak sobie właśnie pomyślałem, że gdybyś dała jakiś kontrapunkt do jej marudzenia, to zaciekawiłoby mnie.
    A może co innego mnie wciągało w Twoje poprzednie teksty?...
  • pkropka 2 miesiące temu
    Może i fakt, na przyszłość będę miała na uwadze. Możesz mieć rację, że trochę ich "spłaszczyłam".
    Ale kto wie, tego już się nie dowiemy ;)
  • jesień2018 2 miesiące temu
    Jeeej, no niesamowicie Ci to wyszło, Kropko! Najprawdziwszy kryminał, z pełnokrwistymi postaciami, zagadką, jej rozwiązaniem, logicznym przebiegiem, podpuchą i to wszystko zmieszczone w tak niedługiej formie! Jak ty to zrobiłaś?! Jestem pod wrażeniem :) Naprawdę się wciągnęłam. Tsu świetna :-D tego jej chłopaka też rozumiem. Kawał dobrej roboty!
  • pkropka 2 miesiące temu
    Witaj Jesień :) Dziękuję bardzo, tym bardziej, że niepewnie się czułam w gatunku. Cieszę się, że wciągnęło :D
  • Trening Wyobraźni 2 miesiące temu
    Witamy nowy tekst! :)
  • pkropka 2 miesiące temu
    Witam :)
  • sensol 2 miesiące temu
    — Zgarnij młodego z korytarza, zaraz was ogonię. - znalazłem literówkę. czyta się fajnie. masz klarowny styl. intryga ciekawa. co najbardziej bije w oczy, to "ciapowatość" obojga detektywów. nie przyszło im do głowy sprawdzić kontaktów w telefonie ofiary? nie zajrzeli do rezerwuaru, dali uciec przestępcy, mimo ,ze zaplanowali zasadzkę wcześniej? ale to nie przeszkadza w czytaniu. może nawet dodaje uroku. i chyba o jeden raz za dużo pojawiło się słowo "ponętne" zdravia :)
  • pkropka 2 miesiące temu
    Ano znalazłeś, dziękuję :)
    Może i zbyt ponętna, ale jakiego kryminału nie czytałam, to wszystkie panie detektyw są olśniewające, seksowne i zabójcze. Pod tym kątem jeszcze popatrzę, może coś podmienię.
    Ano trochę ciapki z nich, ale cieszę się, że nie przeszkadzało.
    Pozdrawiam też :)
  • sensol 2 miesiące temu
    pkropka to że ponętna, to bardzo dobrze :) tylko stylistycznie gdzieś zgrzytnęło
  • pkropka 2 miesiące temu
    Będzie poprawione kiedyś. Może ;)
  • kalaallisut 2 miesiące temu
    Kryminał w pigułce zrobiłaś, wszystko skondesowalas, od plamki, do stażysty, do przyjaciółki, kilka klocków przemyślanych i poukładanych, chociaż z telefonem trochę naciągane...taka para Ala zabawa w detektywa:))
    Ato „Ludzie przestali rozmawiać, w zamian zgadują, co drugi ma na myśli. Zapominają, że nakładają filtr własnego nastroju i kompleksów." - dobrze ujęte, delikatny ładny opis dla myśli paranoicznych, które wszyscy miewamy nieraz :)
  • kalaallisut 2 miesiące temu
    Obudził ja ból - ją
  • pkropka 2 miesiące temu
    Witaj Kalaallisut :D
    Jakoś koncentraty najłatwiej mi się pisze.
    Dziękuję za wyłapanie ogonka - poprawiony.
  • Cofftee 2 miesiące temu
    — Co telefon? Myślisz, że morderca do nas zadzwoni, jak zamieścimy ogłoszenie matrymonialne? — brilliant :-))

    Ogólnie nie jestem fanką kryminałów, to muszę zaznaczyć. Ten mi się jednak spodobał. Akcja była wartka, rzeczywiście podejrzewałam razem z detektywami nie tą osobę, co trzeba, a wplatanie w akcję przyjaciółki też było dobrym zagraniem. Rzeczywiście przecinki są na tip top, tak, że mogę się od Ciebie dużo nauczyć :-) Myślę, że wszystko się klei, jest git! Chętnie przeczytam od Ciebie coś jeszcze. Ach, no i biedny Otyl. Bardzo mi go szkoda jakoś, że ta Tsu taka pieniaczka.
    A, właśnie. Imiona. Strasznie zawsze doceniam, jak w tekście są nowe, ciekawe imiona, u Ciebie wyszło to bardzo fajnie.
    Pozdrawiam,
    Kawusia
  • pkropka 2 miesiące temu
    Witaj Kawusiu :)
    Zawsze jest i miło, jeżeli ktoś ie jest fanem gatunku, a i tak przeczyta. Dziękuję.
    No Otyl biedny. Ale taką sobie wybrał ;)
    Pozdrawiam <3
  • Ritha 2 miesiące temu
    „Zdarzenie: Gigantyczne tsunami
    Tsu Nami weszła z niezadowoloną miną do pokoju” :D (spryt przede wszystkim)

    „— Zwierzęta nie robią takiego bałaganu, kiedy ofiara się nie broni — usłyszał odpowiedź. Widać Tsu oceniła już stan zwłok.
    — Czasem się zastanawiam, co trzeba zrobić drugiemu człowiekowi, żeby zostać tak potraktowanym. Skoro go znała, to musiał mieć powód.
    — Albo mu się wydawało, że ma. Ludzie przestali rozmawiać, w zamian zgadują, co drugi ma na myśli. Zapominają, że nakładają filtr własnego nastroju i kompleksów. — Tsu wyprostowała się i założyła lśniące czarne włosy za ucho. — Zabieramy się stąd?” – świetny fragment, 150 % kryminału (nawet z analizą psychologiczną <3)

    „Poobiednie spotkanie było całkowicie bezowocne. Przyjaciółkę ofiary bardziej zainteresował fakt, że wydarzyło się coś ciekawego” – hehe, no tak :D

    Lubię tą Tsu! :D

    „odkręcanie pokrywy rezerwuaru” – bardzo git pomysł

    „Poczuła, jak uderza o maskę, po czym zapadła ciemność.
    Obudził ja ból całego ciała. Poczuła ciepłą” – 2 x „poczuła”

    Bardzo fajny kryminał i to w jednej części (wow), szkoda tylko, że wrzucony z poślizgiem, ale brawa za walkę do końca.
    Pozdrówki :)
  • pkropka 2 miesiące temu
    Witaj Ritho.
    Cieszę się, że lubisz Tsu. ;)
    Miło, że wpadłaś, dziękuję za info zwrotne. Przydaje się zawsze.
    Poślizg, poślizgiem, ale ważne, że jest.
    Pozdrawiam :D
  • Aga jednostrzały 2 miesiące temu
    Hej,
    Kurcze, fajne, lekko spisane, wbrew tematyce. Nie wymuszone, naturalne dialogi. Nieprzesadnie żywiołowe opisy. Jest tu pomysł i niezłe wykonanie. Podobało mi się.
    Pozdrawiam
  • pkropka 2 miesiące temu
    Witaj Aga :) miło, że się podobało. Dziękuję za zostawiony ślad.
  • Mia123a 2 miesiące temu
    Witaj Pkropko!
    Kryminał, jej w końcu! Bardzo lubię. Wciągnęłam się w tą sprawę, a końcówka - świetna. Ładnie utkana historia. Jestem pod wrażeniem! A Tsu Nami no cóż, mogłaby być moją kumpelą byśmy sobie razem marudziły. Otyl super, reszta też. W ogóle to bardzo fajnie kreujesz bohaterów. Naprawdę mi sie podobało!
    Pozdrawiam :)
  • pkropka 2 miesiące temu
    Witaj Mia!
    Cieszę się, że zajrzałaś. Tsu Nami jest bazowana na prawdziwej postaci, więc jak chcesz, to możemy sobie razem narzekać ;)
    Dziękuję i pozdrawiam <3
  • Canulas 2 miesiące temu
    "Młody szybko zabrał się za poprawianie błędu, podczas gdy partner zaszedł Nami od tyłu i szepnął do ucha — Tsu, cały pokój jest zachlapany krwią, w tym sufit. Ta jedna plamka nic nie zmienia." - jeśli anonsujesz wypowiedź, lepiej dać dwukropek.

    "Erotyczny obrazek psuło rozszarpane gardło i krew, która obryzgała wszystko naokoło." - a zobacz z zapisem: dookoła


    "— Zwierzęta nie robią takiego bałaganu, kiedy ofiara się nie broni — usłyszał odpowiedź." - typ ma prawo do takiej oceny, choć ja się z tym akurat nie zgadzam. Ale oczywiście to dialog, nie prawda objawiona, więc ma prawo.

    "— Tsu, przyszły wyniki — powiedział cicho. — Muszę ci coś powiedzieć, zanim je otworzysz — dodał szybko" - powiedział /powiedzieć. Moze: rzekł, wyznał, szepnął albo zaczął?

    Ok, tyle kwękania. Podobało mi się, że postacie miały definiujące je cechy, imiona oraz dam scenariusz/fabuła.
    Nie ma żadnych twostów na chama, ale jest plan i jego realizacja.
    To też plus.
    Pozdrox
  • pkropka 2 miesiące temu
    Dzięki Canu za wizytę :)

    Uwagi jak zwykle celne, dziękuję za wsparcie.
    Wierzę na słowo ze zwierzętami, nie jestem w tym względzie ekspertem. Ale zostawiam, bo jak mówisz ma prawo do takiej opinii.

    Dzięki raz jeszcze i też pozdrawiam.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania