TW #9 Lody

Postać: Ten z lustra

Zdarzenie: Cały świat w czterech ścianach

Potwór. Wyrywał drzewa, pragnął krwi, połykał gałęzie. Kościelne dzwony, krzyki, pochodnie. Wataha wilków oddalała się od źródła zgiełku. Przestrzeń dzieląca Borgira od ludzi malała. Borgir - bezwłosy czerep, pomarszczona skóra, ponadprzeciętny wzrost. Gładka powierzchnia świata tętniącego dotychczasową wolnością - pękała. Liczne bruzdy na czołach przerażonych świadczyły o porzuconym spokoju. Czas trwogi nastał.

 

W karczmie, prócz podpitych wieśniaków, poturbowanych rycerzy- samozwańców, spowity cieniem kąta - spoczywał długobrody, wiekowy mędrzec. Powoli sączył trunek i prawdopodobnie swymi myślami dochodził do ośnieżonego szczytu możliwości.

Wiodącym tematem rozmów był potwór, który zeszłej nocy zjadł połowę lasu i porwał cztery dorodne niewiasty. Animusz podlany piwem rósł, tworząc karykatury wielkich planów, dlatego milczący brodacz wybuchał co rusz śmiechem, gdy do jego uszu docierały dziecięce przechwalanki. Zielonowąsy jegomość, po brzegi wypełniony browarem, smutkiem i bólem przycupnął obok niego. Opowiedział o wczorajszym wydarzeniu, ze łzami w oczach, zielonymi łzami. Starzec, jako kolekcjoner różnych wydzielin, najpierw schował kapiące łzy do specjalnego naczynia, potem oznajmił, iż ogrom gwiazd na niebie, a także niezawodna intuicja, mówią mu o śmierci jego cór. Zielonowąsy otworzył usta i cała procentowa zawartość jamy ustnej wyleciała na stół. Ryk, szloch, wycie - aż zadrżały ściany. Długobrody, z niezawodnym kijaszkiem, przytłoczony wybuchem żalu - opuścił przybytek z euforią Archimedesowską.

W zamczysku pełniącym rolę tymczasowego zamieszkania, stary zaczął pracę. Asystentka - blondwłosa wiedźma, jeszcze młoda, co cudem uniknęła stosu, zdolna i bystra, oddana starcowi całym sercem, spełniała każdą prośbę. Nie rozumiała alchemicznych działań, z lękiem podchodziła do opasłych ksiąg, ale w zielarstwie nie miała sobie równych. Wiedziała na przykład, jak skutecznie unieszkodliwić obdarzonego wybujałą chucią gbura. Znała zaklęcia, lecz Borgir był niesłychanie odporny.

Kiedy powiedział pomocnicy o śmierci czterech córek Zielonowąsego - załkała.

Mam pomysł - wybrzmiało w złowrogiej ciszy.

Borgir prędzej, czy później zabije wszystkich. Świadomość ta mobilizowała do działań. Niektórzy opuszczali wieś, inni drążyli w ziemi tunele, by tam przeczekać czas Borgirowego szaleństwa. Silniejsi i niepokorni ostrzyli topory, miecze, doskonalili katapulty.

Stary, zamknięty w czterech ścianach komnaty, po trzech dniach obciążającej umysł pracy, stworzył lustro. Sięgało sklepienia, lśniło. Blond wiedźma, kiedy zobaczyła dzieło brodacza, wzruszyła tylko ramionami. Starzec rzekł:

- Kiedy potwór nadejdzie, wejdziemy do zwierciadła.

 

Szaleństwo bestii nastąpiło. Odgryzał krowom głowy, ryczał, biegł w stronę osady. Owładniętych beznadziejną odwagą, brał w swe olbrzymie łapska i rozrywał na pół lub zgniatał, jak zgniata się śliwkę.

Starzec i blondwłosa weszli do lustra, którego tafla przybrała rodzaj plazmy. Po pierwsze przywitała ich inność, polegająca na wszechobecnej szarości. Kapała niczym deszcz. Stary alchemik umiejętnie maskował zdezorientowanie.

Szli. Wąskie korytarze, brak światła i dziwne odgłosy z daleka. Wiedźma potrafiła odróżnić fantasmagorię od rzeczywistości fantasmagorią podszytej, więc wyostrzyła zmysły i wyczuła niebezpieczeństwo.

Otoczyła ich zgraja zdeformowanych ludzi. Nosy przekrzywione, usta pokrwawione, opuchnięte, oczy wyłupiaste, czaszki pęknięte, mózgi na wierzchu. Krzyczeli, bluźnili, wyciągali szponiaste, żylaste ręce. Ślinotokowy anturaż, wiszące języki. Głód czasem bywa tym, co odbiera człowieczeństwu jego istotę. Głodni ludzie chcieli jeść. Blond czarownica wypowiedziała zaklęcie. Powyginani niby-ludzie pękli jak balony. Wybuch krwi wyrwał brodatego mędrca z letargu. Zagubiony starzec nie przewidział takich atrakcji. Postanowili wyjść.

Borgir nie oszczędził nikogo. Porozrzucane ręce, nogi, zgniecione głowy. W ponurym milczeniu szedł w kierunku zamczyska.

Wielkie lustro, dziwne lustro. Zamiast odbicia potwora - niewiasta i ktoś przypominający świętego Mikołaja. Borgir dobrze wiedział. Mógł rozwalić szklaność jednym ciosem, ale...

Wołali, błagali, płakali, wołali, błagali, płakali. Plazma służyła tylko do wejścia, wyjścia nie było.

Minęły dwa lata. Wiedźma pochowała starca, co stracił nadzieję i wyruszyła ze szklanymi oczami w lustrzaną dal. Błądziła w skalistych labiryntach, jadła robaki i nietoperze. Ciemność rozbudowała wyobraźnię. Rozszerzyła sferę marzeń, dodając do niej słodycz cierpienia.

Spotkała żywego szkieleta. Powiedział, że świat wewnątrz lustra, nie ma końca. Powiedział też, że istnieje miejsce rozkoszy. Żywy szkielet upadł i zasnął. Zmarł? Następnym napotkanym był człowiek z głową konia. Pilnie potrzebował lodów jagodowych i waniliowych. Lody to utopia, w której można się utopić. Zaprowadził wiedźmę do mrocznej lodziarni. Wrzucił ją do różowej masy a sam wskoczył do emaliowanej, waniliowej wanny.

Słodycz. Mniam mniam mniam mniam mniam.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 12

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze

  • Trening Wyobraźni ponad rok temu
    Witamy nowy tekst! :)
  • Wrotycz ponad rok temu
    Mądra ta baśń. A że szalony anturaż zwodzi? Takie jego zadanie:).
    5.
  • jagodolas ponad rok temu
    Dzięki Wrotycz za wpadzik i momencik :)
  • jagodolas ponad rok temu
    Komencik nie momencik :) pozdrawiam serdecznie
  • pkropka ponad rok temu
    Końcówka trochę pospieszona, ale całość bardzo na tak. Sprawnie napisane, podszyte dobrze wyczuwalnym smutkiem.
  • jagodolas ponad rok temu
    Tak, zgadzam się, że końcówka jest trochę tak na szybko, ale pisałem ten tekst z zamykającymi się oczami więc wyszło jak wyszło. Nie jestem w pełni zadowolony z niego. Dzieki za komencik
  • jesień2018 ponad rok temu
    Zastanawiam się, jak to jest tak myśleć i pisać. Kreujesz w mojej głowie obrazy, których sama w życiu bym nie wymyśliła. Fajne, pokręcone, dziwne, hipnotyzujące. 5:)
  • jagodolas ponad rok temu
    Bardzo ucieszyły mnie Twoje słowa, na duchu podniosły. Bardzo jestem wdzięczny i dzięki za odwiedziny
  • Canulas ponad rok temu
    "Powoli sączył trunek i prawdopodobnie swymi myślami dochodził do ośnieżonego szczytu możliwości." - to

    "Wiodącym tematem rozmów był potwór, który zeszłej nocy zjadł połowę lasu i porwał cztery dorodne niewiasty. Animusz podlany piwem rósł, tworząc karykatury wielkich planów" - i co.

    Przewykurwiste zapisy.

    "dlatego milczący brodacz wybuchał co i rusz śmiechem, gdy" - co rusz


    "Wołali, błagali, płakali, wołali, błagali, płakali. Plazma służyła tylko do wejściia, wyjścia nie było." - literówka.

    Jeszcze w dwóch miejscach coś tam z odstępami, ale to wszystko detale, bo od strony fabularnej swiatne. Na koniec trochę galopujesz w tym surrealu, ale sama historia wiodącą zacna.
    50 twarzy mrocznego Shreka jak znalazł.
  • jagodolas ponad rok temu
    Canulas, dzięki, że skomentowałeś. To między innymi Ty i Twoje komentarze sprawiały że nie przestalem pisać. Bo jako człowiek reprezentujący sobą wartości ujemne, chętnie łapie za wyciągająca z dna niemocy dłoń. Wielkie dzięki. Błędy poprawie.
  • Canulas ponad rok temu
    jagodolas, dzięki. Deficyt w poczuciu wartości często jest integralną częścią dobrego czy ponadprzeciętnego tworzenia. Nic nowego ;)
  • Mia123a ponad rok temu
    Totalny szok! Trochę mi się kojarzysz z Marokiem i jego dziwacznymi tekstami, ale z drugiej strony akurat to opowiadanie jest tak bardzo unikatowe, że chyba nikt by drugi raz na coś takiego nie wpadł. Miks wszystkiego, czysty obłęd. Podobalo mi się bardzo! Noo i pięć leci :)
  • jagodolas ponad rok temu
    Mia, super dzięki za tak miłe słowa i odwiedziny. Bsrdzo miło, gdy czyta się takie komentarze. Pzdr:)
  • Ritha ponad rok temu
    „Potwór. Wyrywał drzewa, pragnął krwi, połykał gałęzie. Kościelne dzwony, krzyki, pochodnie. Wataha wilków oddalała się od źródła zgiełku” – dobry start (zestaw też fajny)

    „dotychczasową wolnością – pękała” – zamieniłabym dywiz na półpauzę
    „Liczne bruzdy na czołach przerażonych, świadczyły o porzuconym spokoju” – wywaliłabym przecinek

    „Animusz podlany piwem rósł, tworząc karykatury wielkich planów” – świetny zwrot

    „niezawodna intuicja , mówią mu” – bez spacji przed przecinkiem

    Ogólnie szalone, pomysłowe, naszpikowane dziwnościami, miejscami faktycznie dość po łebkach, ale ogólnie jestem na tak, fajny tekst.
    Pozdrawiam :)
  • jagodolas ponad rok temu
    Ritha Wielkie dzięki za pokazanie błędów, z tymi dywizami, polpauzami mam problem. Piszę na tablecie i nie potrafię połapać się gdzie są te polpauzy i kiedy je stosować a kiedy dywizy. Ja z kolei coraz bardziej lubię ten tekst, bo pisałem go jakby w mega sennych okolicznościach i traktuje go w pewnym sensie jako nie mój i dzięki temu tekst mi podchodzi coraz bardziej przez te senne dziwaczności. Dzięki za wizytę, jesteś tu kimś w rodzaju wyroczni i dziękuję że wpadłaś i obnazylas błędy
  • Ritha ponad rok temu
    Zerknij tutaj:
    https://www.ekorekta24.pl/myslnik-pauza-polpauza-i-dywiz-lacznik-czym-sie-roznia-i-jak-je-stosowac/

    Jagodolas, z tą wyrocznią to trochę na wyrost :D Niemniej jednak miło slyszeć, a bledow wiele nie wylapałam, bo i wiele nie bylo. W sennych okolicznosciach - nooo, super, lubie takie rzeczy (pisanie w różnych okolicznosciach).
    Pozdrawiam raz jeszcze :)
  • jagodolas ponad rok temu
    Dzięki Ritha :)
  • Trening Wyobraźni ponad rok temu
    Jagodolas, oto Twój zestaw:
    Postać: Szkolny morderca
    Zdarzenie: Słonecznik we mgle

    Gatunek (do wyboru): Thriller lub Opowiadanie obyczajowe lub Horror i pochodne
    Czas na pisanie: 23 czerwca (niedziela) godz. 19.00

    Powodzenia :)
  • Aga jednostrzały ponad rok temu
    No proszę, jak to się wszystko może ułożyć :)
    Tak myślałam, że nie będą mogli z tamtąd wyjść.
    Niezłe opowiadanie.
    Pozdrawiam
  • jagodolas ponad rok temu
    Dzięki, pozdrówka :)
  • Tessa ponad rok temu
    Bardzo nasycony tekst i bardzo pokrętny. Trochę nie moje klimaty, albo inaczej. Moje klimaty jak najbardziej, ale w tej historii nie mogłam się odnaleźć. Nie wiem, może wszystko następowało za szybko? Może jestem zbyt zmęczona. Nie wiem.

    Na pewno jest staranny zapis, pomysł i dobre pióro :D
    Pozdrawiam!
  • jagodolas ponad rok temu
    Może stąd te trudności, że narratorem jest totalny frajer. Dziękuję za przybycie, pozdrówki
  • jagodolas ponad rok temu
    A nie, pomyliłem, myślałem, że komentujesz inny tekst. Tak, ten jest pokręcony i dziwny, końcówka jakby urwana, ale dzięki za miłe słowa

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania