Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!

T.W. Nowe (X-XI) — (Brudne Noir) — Goecja (I)

Trening Wyobraźni (T.W. Nowe X-XI)

Postać: Anonim/Zmyślony przyjaciel-morderca

Zdarzenie: Podróż pociągiem/Noc wisielców*

 

(*Nocy wisielców na razie nie uwzgledniono).

 

Tekst jest (tak wiem, znowu wstęp, przepraszam) poprowadzony wysoce eksperymentalnym zapisem. Słowem: nastawiam się na to, że większości prawdopodobnie nie podejdzie. Bełkotliwość, nożowa-baletowość i ogólnie panujący logiczny rozgardiasz na pewno nie należą do zalet. A po namyśle i całkiem na gorąco dochodzę do wniosku, że takich może tu nie być. Cóż. Trudno. Niech mnie wiedzie refren pieśni.

Dla lepszego (choć może to być ciężkie) zrozumienia polecam zapoznać się (albo jeśli znasz – odświeżyć) z trzema tekstami, wchodzącymi w skład tego bardzo luźno spisywanego cyklu.

Teksty to:

— W baelcie zimowych noży

— W balecie zimowych noży: Czasy łotrów, czasy ciemnych bram

— I przyjdzie po nas świat

(Zapis ten jest w zamyśle zaczątkiem dopełnienia wspomnianych).

 

Tragedią wody, kiedy człowiek tonie.

Tragedią ognia, kiedy człowiek płonie.

I tylko żywi krzyczą.

 

(Brudne Noir)

Goecja — I

 

Jeszcze nim wsiedliśmy do pociągu, pod dworcem, po kształtach mej towarzyszki rozpasały się pięciozłotówkowe oczy taksówkarzy. Skręciło mnie w kichach i jak później wyznała, miałem spojrzenie naładowanej strzelby, kiedy ta bazarowa barterioloza w cwaniackich kaszkietach pokrywających zalesione łby i wytartych od słońca bezrękawnikach opinających rozpuchnięte kadłuby, układała z nią w myślach horoskopy. Widać było dobrze po nalanych gębach, a jeszcze lepiej z objeżdżanych lubieżnie jęzorami wąsów, że pośród wspominek z wyjeżdżonych tras, wycwaniakowanych kursów czy innych miastowych historyjek, poszukują tych najpikantniejszych.

Stanąłem, patrząc ze wstrętem, jak trzodę volvo-chlewną ogarniało nadekscytowanie. Trójgłowy Haboryn z miedzi, mój osobisty, dwudziesty trzeci demon piekła, brzeszczotem ognia zaczął dokonywać już podpaleń w głowie.

"Dies irae — syczał. — Przekazuję tobie krzyk pokoju".

Nie dziwiłem się zbytnio, że im wpadła pod tęczówki snów, bo pomimo ewidentnego zdewastowania bólem szła takim krokiem, jakby sama siebie uwodziła. Łasiły się po kształtach anorektycznych ud nieopisane jedwabie. Po rozdartych na kolanach jeansach leniwie pięły wstęgi sierpniowego słońca.

Jeszcze sekunda. Dwie – pomyślałem. – Następna porcja tych ich porno spojrzeń, dwuznacznych gestów i rubasznych porechotów, a... ruszę. Zakatuję. Pójdę niczym Gilgamesz na Aggę, filetując hałastrę rdzawym ostrzem finki. Wszystko w takt refrenu własnych skoślawionych nóg. Bo tak trzeba. Dlatego, że strata boli, Peru jest zbyt daleko, a przytulanie dymu wygryza oczom pistacjowy blask. Nie wolno hodować obaw. Kiedy nimi obrośniesz, staniesz się własną pierdoloną klatką.

— Mamo, czy deszcz opłakujący cmentarz powoduje, że wyrosną pośród grobów kości?

(Spokój. Misja Apollo, słyszycie? Brak pozwolenia na start).

Spoglądam. Bydle maleńkie wzrostem, ale o bystrych, orzechowych oczach. Maksymalnie dziesięcioletni okruch chleba w zbyt dużym swetrze koloru morza w nocy i rzepolepych sandałkach. Dokądkolwiek jest pędzony, stawia zaciekły opór, będąc spadochronem pośpiechu swej matki. Ta we wroniej mantrze pokrakuje ciągle jedno zadanie: "Przez ciebie nie zdążymy. Przez ciebie nie zdążymy, przez ciebie nie..."

Jebał cię pies, kobyło. Wpajaj mu od małego.

— Boso, ale w ostrogach będę stał na nogach! — krzyczy wariat nieopodal kiosku, choć podarte, bo podarte, ale jednak jakieś buty ma. Więc to taki szaleniec-kłamczuszek. Taki starszy Cejrowski, co to mu po wydaleniu z wielkiej i wspaniałej Hamburgeryki pozostało jedynie bełkotliwym "kasz, kasz," nawoływać gołębie na zagrychę chlebem.

W ogóle życie w rejonie tonęło w upierdliwym gorącu, obłażąc świat robakami słońca. Popołudniowy wiatr unosił drobiny żużlu, napływem płynnego szkła odbierając ostrość spojrzeniu, przez co załzawienie ujmowało złości. Poczułem się jak ślepy Chrystus miasta. Niezdolny wybaczać, więc kompletnie nieprzydatny ludziom. Marny ludzki worek z bólem serca w oczach.

Nim weszliśmy w szklarnię poczekalni, na słupie ogłoszeń przeczytałem, że zaginął pies. Wypłowiały napis, zainfekowany już przez atrakcyjne chwilówki i otoczony oknami na raty, resztką czarnego tuszu wspominał o zgubie.

"Czy widziałeś Honey?"

 

W środku cmentarzysko ludzkich samochodów. Zakochany Wartburg, lat około trzystu, przyduszał do piersi chrapiącą syrenkę w kiedyś białej kurtce. Oboje ubrani jak przed zdobywaniem Nanga Parbat. Cebule w skórach cebul. Dwie przestrogi przed zbyt długim życiem, których smrodem można było wykoleić pociąg.

A jednak obleciała mnie niezwykła przykrość. Pod okiem zaszczypał żal. Gdy tak patrzyłem, jak ta groteskowa formalina rąk i nóg wysokopiennie wspina się ku sobie, zrozumiałem, że nade mną milczy coś, o co nawet nie umiem zapytać. Zakochane manekiny chrapały w najlepsze wśród ogrodów plastikowych ławek zupełnie niepomne trawiących mnie właśnie rozterek. Rdza ich skóry przypomina szlochający czas.

Aym ponownie zdołał zabrać głos. Wprost do głowy wszeptał, że takie są skutki, kiedy Szary Robak nieopatrznie uratuje Missandei. Że należy tutaj i teraz. W tym momencie. Do końca i do początku. Do krwi w zębach.

— Musimy stanąć przy kasie.

Zabolało mnie to: "musimy", bo przecież nic nie mieliśmy musieć. Przecież dlatego właśnie wyjeżdżaliśmy, żeby przez chwilę poistnieć we dwoje w tym nierozrywalnym akcie zszycia bliźniąt. Po to założyliśmy fundację. Patronite wielkiej ucieczki. Mieliśmy zobaczyć narodziny niedziel wszystkich siedmiu kontynentów ziemi. Zostać heroinowymi dziećmi własnych rąk. Teraz. Kiedy jeszcze nie rzucamy na tyle długich cieni, że ma to jeszcze odrobinę sensu.

— Zobacz, co tu się dzieje. Masakra jakaś. Niedługo trzeba będzie zatrudnić tłumacza do radości.

— Widzę — syknęła, a wszechhalne echo jeszcze nadirytowanie wzmogło — Trzeba kupić bilety. W drugiej jest mało ludzi. Chodź!

W drugiej, trzeciej, piątej. Wybór nieistotny, kiedy w każdą stronę tyle świata.

Gdzieś po prawej pięćdziesięciokilkuletni Człowiek-Repead, powtarzał w bezustannym zapętleniu, że musi wrócić do domu.

 

Przed nami tylko czterech identycznych łebków, chełpiących się podobieństwem do niczego. Cztery kaniołki, każda z półkolowym daszkiem, cztery takie same pary dresów. Taka moda. Staliśmy się drukarkami 3D, obliczonymi na pięć i pół litra czerwonego tuszu. Może nasze dzieci będą już miały @.com na końcu nazwiska, a wstając, trzeba będzie sprawdzić, czy aby na pewno ubierasz właściwy egzemplarz?

Małolaty łase na bajerę bardzo szybko się dziś przezgredzają, wierząc w hienoterapię niedoświetlonych ulic. Nawet bananowcy coraz częściej porzucają klatkowy chów wypasionych chawir i idą w tango, wierząc w szybkie szkity, orient współplemieńców oraz braterstwo płowiejących tatuaży. A potem mur. Życie to jednak nie Netflix. Skucha, psikus i chuj. Plamy oczekiwań drapieżnie wywabia czas.

Z tymi było podobnie.

Przez chwilę staliśmy niczym stado różnorasowych zwierząt przy jedynym wodopoju w okolicy. Ujarzmieni wspólnymi potrzebami. Łapaliśmy na siebie ostrość kącikami rogówek, lecz nic poza tym. Ich ostentacyjne żucie gumy, głośny byt i plemienne podśmiechujki zlatywały mi prętem parasola do momentu, kiedy jeden z klonów zapodał coś o jej szyi. Chyba spytał, czemu jest tak kurewsko posiniaczona. Na szczęście oczy stłamszone kontrspojrzeniem zdradziły, że ich właściciel jest zrodzony na takim właśnie hodowlanym chowie. Kilka sekund prosto z National Geographic. Dwie hieny kontra cztery antylopy. Cudowny stan odpiętego łańcucha. Moment, kiedy do pełni wolności brakuje już tylko morderstwa.

"Dies irae. Zaczekaj".

— Zwykłe kurwisko do szczania na plecy.

"Dies irae. Wstąp".

Jednym ruchem dobyłem harcerskiej finki. Gra w pikuty, sprawność z czyszczenia noża i teraz to. Za szybą kiosku gazety napis głosił, że prędko nie uwolnią Tymoszenko.

 

"Pamiętasz może jeszcze Fight Club?

Byliśmy tymi, którzy wybiegli tuż po końcowych napisach, odziani jedynie w pęd i uśmiechnięte twarze przyszłych trupów.

Strupy krwi przypominały koralowe wyspy.

Pęknięcia ust dryfowały falami wzburzonego morza paroksyzmu".

 

Inspiracja muzyczna: https://www.youtube.com/watch?v=Yxho8-cpT1I

Średnia ocena: 4.5  Głosów: 13

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Trening Wyobraźni ponad tydzień temu
    Witamy nowy tekst! :)
  • Canulas ponad tydzień temu
    Dziękuję o ukryta (ukryty) pod płaszczem. Już wklejam. Proszę mnie nakroić kolejnego chleba.
  • Antoni Grycuk ponad tydzień temu
    Canulas,

    słuszne miałeś obawy, jeśli chodzi o zrozumienie w moim wypadku. Nie ma go. Nie wiem, czemu ma to służyć. Jak dla mnie to próba żonglowania formą, a tym samym, subiektywnie, przerost formy nad treścią. Nie mówię, że to cos złego, ale mnie to nie kręci. Tak samo jak większa część jazzu.
    Co do poprawności. (Nie wiem, które rzeczy były zamierzone.) Pomieszanie czasu przeszłego z teraźniejszym. Powtórzenia wyrazów. Nieprawidłowe użycie słów (np. ubierać nie można kurtki – można ubierać siebie lub kogoś w kurtkę, kurtkę można zakładać. U Ciebie było ubieranie egzemplarza). Złej interpunkcji nie zaobserwowałem, co sugeruje, że większość wcześniej wymienionych "błędów" była zamierzona.
    Były takie zdania i zwroty, które mi się podobały, nawet bardzo, ale tez takie, które czytałem z grymasem.

    Tak że tyle, co mam do powiedzenia. Wiem, że słabo z mojej strony, ale udawać nie będę.

    Pozdrawiam.
  • Canulas ponad tydzień temu
    Tak, teksty które szylduję jako Noir w zamiarze są przesycane. To ryzykowna forma. Raz się uda, dziewięć razy nie, ale nie można zdobywać siedmiotysięczników, trzymając się poręczy przy wchodzeniu na piętro własnego domu. Ze słownego wpierdzielu się nie cieszę, ale z uczciwości tak. I niechaj Cię (w kogo tam wierzysz) broni, żebyś kiedyś u mnie komentował inaczej. Płaszcz antywpierdolowy zapięty pod szyją, wiec bez krępacji.
    Dzięki Ci ślicznie.
  • Antoni Grycuk ponad tydzień temu
    Canulas,
    i Ciebie też proszę o to samo – o szczerość opinii.
    Ale jeszcze chcę przypomnieć: były zdania, które mi się bardzo podobały. A opis sytuacji z taksiarzami świetny, mimo iż sam nim byłem i może znowu będę.
  • Canulas ponad tydzień temu
    Antoni Grycuk, spox. Jak wejdę, pewnie będę kwękał. A jeśli nie będę, znaczy, ze git.
  • jolka_ka ponad tydzień temu
    Od "Przez chwilę..." bardzo na tak. Wcześniej, nie zrozumiałam za wiele. Ale muszę się wczytać być może. Dobrze, że wracasz do pisania. :)
  • Canulas ponad tydzień temu
    Lepki zbitek obrazów, w próbie nasycenia obserwacyjnego. Sam za dwa dni pewnei nie będę rozumiał. Taa, wracam. Na razie palce skrzypią drewnem.
    Ukłonias
  • Lamb ponad tydzień temu
    Jest parszywa, dworcowa autentycznosc, i kino drogi, ktora skonczy się zanim się zacznie, na wlasnym nożu. Dla mnie ten noir nie jest tak bogaty w (szukam slowa, powiedzmy ze): znaczenie jak inne z serii baletowej. Mamy tu odmalowane pewne obrazy, dla mnie odmalowane dobrze i noirowato, charakterystycznie, ale one same w sobie wydają mi się lżejsze, bardziej poboczne niz w pozostalych baletach.


    Jest jeden fragment piekny:

    ,,Zabolało mnie to: "musimy", bo przecież nic nie mieliśmy musieć. Przecież dlatego właśnie wyjeżdżaliśmy, żeby przez chwilę poistnieć we dwoje w tym nierozrywalnym akcie zszycia bliźniąt. Po to założyliśmy fundację. Patronite wielkiej ucieczki. Mieliśmy zobaczyć narodziny niedziel wszystkich siedmiu kontynentów ziemi. Zostać heroinowymi dziećmi własnych rąk. Teraz. Kiedy jeszcze nie rzucamy na tyle długich cieni, że ma to jeszcze odrobinę sensu."
  • Canulas ponad tydzień temu
    lżejszy na pewno. Nie chcę ciągle bazować na ciskaniu piuorunami, bo to wtórne i nierozwojowe. Pętla się zaciska z każdym noirem. Szukam odłamów własnego "ja".
    Dziękuję ślicznie za przycwałowanie.
  • sensol ponad tydzień temu
    nie moje rejony zupełnie. fragmentami dobry opis. ale niektóre zdania w mojej głowie zgrzytają. konstrukcje zbyt koronkowe, a ta koronkowość przy tym jakby nićmi zbyt grubymi szyta.. przy takiej formie rażą mnie też wulgaryzmy. no nic - zobaczymy co będzie dalej :)
  • Canulas ponad tydzień temu
    psss, jedynka w tytule ma wymiar mocno życzeniowy. Pełno mam takich jedynek, dwójek, trójek. Tak więc może cuś będzie, może będzie balasello. Nie wiem. Chce mi się spać i jestem mentalnie koślawy. 3 razy źle wkleiłem we "wontek".
    Pozdro dla równo ustawionych kapci i kapiącego kraku ;)
  • sensol ponad tydzień temu
    Canulas kapiący crack :)
  • Canulas ponad tydzień temu
    sensol, o matko. No sam widzisz, żem debil. Muchy też to czują. Wcześniej się bały, tera mi skaczą po palcach. Czują pierdołę senną.
  • Angela ponad tydzień temu
    Do tej pory mam oczy w słup, nawet nie przypuszczałam, że tak cholernie dobrze będzie się to czytać.
    Pozdrawiam.
  • Canulas ponad tydzień temu
    Syneni śpiew na tym morzu fal :) Dziękowello.
  • Mane Tekel Fares ponad tydzień temu
    Co też Ci chłopie w głowie siedzi
    Ale masaż mózgu zacny.
  • Canulas ponad tydzień temu
    Odpowiem nieśmiertelnym:
    Po co ci głowa?
    Jem nią.
  • Mia123a ponad tydzień temu
    Canu, wierzę w to, że ten tekst jest dobry, dlatego se przyjdę kiedyś tam, obadać go swoi, stęsknionymi za Twą literaturą oczętami. A teraz mówię tylko - fajnie, żeś w końcu się wziął za siebie i napisał. O!
  • Canulas ponad tydzień temu
    Uczciwie postawiona sprawa. Szanuję.
  • Karawan ponad tydzień temu
    Czytałem i jakiś kawałek mnie zadawał pytanie; kogo ci to przypomina? Był przed wojną światową a i po niej felietonista warszawski Stefan Wiechecki pisujący jako Wiech. Jego cudowne felietony były równie pełne folkloru jak Twoje teksty, ale dopiero ten mnie na most wniosku takiego przywiódł. A jeśli ktoś nie dostrzega, że Autor szybuje nad dziewczyną i dokonuje notacji jej otoczenia, jeśli czepia się formy nie czując zapachu wilgotnych starych piwnic, nie widząc pryszczatych nietrzeźwiejących od urodzenia twarzyczek troglodytów dzielnicowych... No, cóż - to jego strata! Ja dziękuję za kawał pięknego obrazu. Bardzo dziękuję! :)
  • Canulas ponad tydzień temu
    Łoj, dobrze żem utrzaskał zwierciadłyło, to i nie mogę płomienności w rumieńcu doświadczyć, ale w rozradowaniu czuję niegodziwą pychę.
    Cóż, pewien autor ma obecnie na mnie lekki wpływ, ale to jest sikret. Podziekował
  • Karawan ponad tydzień temu
    Canulas Przyjemność z przeczytania bezczelnie zostawię jednak sobie :)
  • Canulas ponad tydzień temu
    Karawan - bierta, co musita, panocku.
  • Ritha ponad tydzień temu
    :)
    Oczywiscie przeczytałam. Oczywiscie propsuje - zarówno powrót do pisania, jak i treść. Zacnych fragmentów dużo, jakie - wisz :) Czekam na wincy.
    Pozdrowionka :)
  • Canulas ponad tydzień temu
    Dziękuję znad krawędzi snu.
    Pozdrox, miss Łitha
  • Zaciekawiony ponad tydzień temu
    Kiedyś czytałem polskiego pisarza z podobnym zagęszczeniem językowych poprawek, nie mogę sobie teraz przypomnieć. Z kolei rytm zdań momentami przypomina Pilcha. Ogółem bardzo dobry tekst, może jeszcze jak swoje odleży to będzie łatwiej wygładzić, bo gęstość prozy jest tu bardzo zmienna.
  • Canulas ponad tydzień temu
    No zapewne. Miałem problemy tutaj natury jednoistości czasu. Zawsze staram się tego pilnować, ale tataj miałem. Może zardewienie, może niepotrzebnie dwie sroki.
    Dziękuję za krzepiące słowa.
  • Trening Wyobraźni ponad tydzień temu
    Canulas, oto Twój zestaw:
    Samotnik
    Medytacja

    Gatunek (do wyboru): horror lub list
    Pod kątem antologii możliwe też pochodne horroru

    Piszemy do niedzieli 21. lipca, godz.19.00.

    Powodzenia :)
  • Canulas ponad tydzień temu
    Dziękować
  • Aga jednostrzały ponad tydzień temu
    Dobra, przeczytałam...
    Kunsztownie tu, ale o ile początek zawadiacko zaczepny potem ugrzęzłam w marazmie skojarzeń. Najróżniejszych i raczej mało że sobą powiązanych. Dywagacje na temat przyszłości. Niezłe. Większość niestety rozmyta.
    Pozdro
  • Canulas ponad tydzień temu
    Momenty o których wspominasz zastanawiałem się czy umieszczać. W sensie chciałem, ale na większej przestrzeni.
    Dzienks za wizytę, A. Gu ;)
  • Orchid.Solma ponad tydzień temu
    Czytałam dwa razy.
    Za pierwszym byłam zdezorientowana nie wiedziałam jak ułożyć zdania, jaki kom napisać.
    Teraz,
    dobry tekst, bywały ciężkie momenty, twoje emocje były widoczne (jak dla mnie, i nie musisz się zgadzać) jakby wypełniał Cię gniew, swego rodzaju wyrzycie się na otaczający niezrozumiały świat.
    Pozdr
  • Canulas ponad tydzień temu
    Akurat jeśli idzie o noiry, to właśnie tutaj emocje są pod kontrolą (przynajmniej w założeniu). Natężenie obserwwacyjne miało schłodzić i ukryć sferę emocjonalną. Teoretycznie one tu nadal są, ale na tle niektórych innych noirów na pewno mają tendencję silnie spadkową.Co do prób okiełznania tajemniczności, kiczowatości i bezsensowności świata - w stu procentach sie zgadzam.
    (ps. Wiem, że tekst trochę przerostowo, jeśli idzie o formę nad treścią, ale ja nie miałem tych zabawek ze cztery miesiące i dlatego trochę pofolgowałem).
    Pozdrox. Dzięki za wizytę.
  • nimfetka ponad tydzień temu
    Przyyyyyjde
  • Canulas ponad tydzień temu
    Będę oczekiwał
  • TrzeciaRano ponad tydzień temu
    Wiem, że jesteś tutaj on top, ale niezupełnie mi się podobało. Postaram się napisać bardziej porządny komentarz z racji poprzednich wojenek i tego, że podchodzisz do ludzi na chłodno i nie żywisz urazy jak małoletnia dziewczynka. Powtarzając: Większość na nie, oprócz może klimatu. A teraz dlaczego....
    Fabularnie, czuję się oszukana. Przedstawiasz kilka historyjek, ale łączysz je w taki sposób, jakby wszyscy żyjli w jakiejś paranoicznej iluzji i byłi zwykłymi pojebami. Przez co ma się wrażenie, że rzeczywistość jest wykrzywiona, a autor upycha zbyt wiele myśli i pomysłów w jedno.
    Tekst jest mocno przegadany. Bardzo poetycki, nadmuchany. Niektóre metafory na logikę nie mają racji bytu. Nie czuję się związana z żadnym bohaterem, ni jak nie obeszło mnie, jaką drogą ktoś lezie w te, a kto inny we wte. To po prostu nużyło. Nie pozwoliłeś na to, żeby być bliżej jakiejkolwiek postaci, wzamian mamy tajemnicze, a może udające tajemnicę dialogi i dużo krwistych opisów.
    O tekście będę pamiętać tylko tyle, że był "piękny" w swojej formie. Wolałabym kojarzyć go przez pryzmat innych odczuć. Masz talent do tworzenia konkretnych postaci, nadawania im wyrazistych cech, tworzenia sytuacji chorych, paranormalnych. Do nadawania imion, które zostają w głowie. Choć myślę, że jakby bohater nazywał się po prostu Staszek, to byłoby tak samo O.K. Za tekst dam 4.
  • Canulas ponad tydzień temu
    Staram się faktycznie uraz nie żywić, ale ludzkie ograniczenia czasem mi to uniemożliwiają. Żeby jednak była jasność w tym względzie: od czasu, kiedy pokazałaś jaja w akcji że smurfem, mam do Ciebie duży szacunek. I tyle.
    Niestety mam tak, że jak mi się coś nie spodoba, to piszę, a jesli mi się nie spodoba coś u Ciebie, to napiszę też, choć faktycznie walczę z tym, by nie zabierać głosu off-topowo lub takie zabieranie głosu ograniczać.
    Co do odpowiedzi.
    Niestety w sporej części muszę się zgodzić i jeśli czytałaś wstęp, wiesz, że się na chłodne przyjęcie nastawiałem. To nie kokieteria.
    Niestety byłem na kilkumiesięcznym hamulcu twórczym i prawdopodobnie zapis wyszedł jaki wyszedł przez ten pryzmat. Po części zachłysnąłem się częściowym odblokowaniem, po części spieprzyłem sprawę co do ilości pięter. Skoro na drugi dzień mam już takie przeświadczenie, za tydzień, dwa, będę miał tego pewność. Zastosowane tu zabiegi powinny być rozciąganięte na 15 stron, nie trzy. No ale trudno. Porażka jest też formą nauki.
    Bardzo dziękuję za poświęcony czas i szczerą opinię.
  • JamCi ponad tydzień temu
    Wiesz, jeśli chcesz uwzględnić noc wisielców, to wystarczy wiatr.
  • JamCi ponad tydzień temu
    Tyle tu mojego. Zjadł mnie kierat. Myśli się plączą. Za chwilę albo dwie napisze co zachwyciło. Raziło jakieś przeraźliwie długie zdanie, ale chyba już je podzieliłeś, bo teraz nie widzę. Przepiękne opisy niektórych zjawisk. Zaraz.
  • Canulas ponad tydzień temu
    JamCi Nic nie podzielałem, odleży tydzień, się przyjrzę. Tak, to gesty tekst. Można się odbić. Dzienks JamCi
  • JamCi ponad tydzień temu
    Canulas ok. Wiesz o co chodzi z tym wiatrem?
  • Canulas ponad tydzień temu
    JamCi, tak, ale nie mam napinki, by na siłe coś doklepywać, bo zawiał wiatr. Niee, nie będzie tak.
  • JamCi ponad tydzień temu
    Canulas aha, ok.
  • Canulas ponad tydzień temu
    JamCi, dzięki za wizytex
  • JamCi ponad tydzień temu
    Wcale nie chciałam żebyś coś dodawał. Po co? Pomysł tylko wskoczył, bo pisałeś że bez nocy wisielcufffff.
  • Canulas ponad tydzień temu
    JamCi, tak, wiem. Nieprecyzyjnie się wyraziłem. Sorrex
  • JamCi ponad tydzień temu
    Miałłam na przytomnie (teraz jest przytomnie) naisać, co mi najbardziej. Ale im bardziej czytam, tym mniej chce dziabać. Nurzam się w tym tekście. Tu płynę, tam się potknę i tak jest dobrze. Jeszcze parę razy przeczytam, bo za każdym razem nowe wrażenie. Bardzo welowymiarowo idzie. Lubię tak.
  • Canulas ponad tydzień temu
    Wiem, że tu sporo sztuki dla samej sztuki. Gry dla samej gry. Już tam wyżej pod 3r. wyjaśniałem powody takiego stanu rzeczy.
    Fajnie, że wróciłaś.
  • jesień2018 tydzień temu
    Chciałabym skomentować, ale jak widzę "dark noir" to już wiem, że nie moje klimaty. Tak było i tym razem, więc tylko zaznaczam swoją obecność. Przeczytałam. Niektóre zdania mi się spodobały doceniam słowotwórstwo i sprawne żonglowanie językiem. Większość tekstu jest dla mnie jednak zbyt chaotyczna.
    Cieszę się, że znowu piszesz.
  • Canulas tydzień temu
    Hahah. Fajnie, ze piszesz, ale szkoda, ze tak :)))
    Dziękuję pięknie, tzrecia poro.
    Pozdroxon
  • jesień2018 tydzień temu
    Taaa bardzo sympatycznie to zabrzmiało;)) Ale wiesz, jak już zacząłeś, to wreszcie napiszesz coś, co trafi. A trafiałeś już bardzo:) A poza tym dobrze Ci życzę, o.
  • Canulas tydzień temu
    jesień2018, wiem, wiem. Lubię się z siebie śmiać i robić kasztanosa. To prozdrowotne. WIem, że Ty z dobrego liścio-serca.
  • jesień2018 tydzień temu
    Canulas Ty Kasztanosie :)))
  • sensol tydzień temu
    wszyscy jesteśmy kasztanosami!
  • Canulas tydzień temu
    Taaa i chytrusami.
  • jagodolas tydzień temu
    Dłączam do grona cieszących się z uczty jaką zaserwowałeś. Że w ogóle się pojawiła. Bardzo mnie wciągnął wkurw dworcowy, na tyle, że chyba łatwiej mi było przez tekst przebrnąć. Jakby emocja prowadziła za rękę przez tłum zdarzeń i ludzi, prowadziła za szybko, aby sprawnie wymknąć się i doprowadzić do jakiegoś azylu. Nie wiem, czytałem dwa razy i ten drugi zowocował otwarciem na dość trudny kawał tekstu.
  • Canulas tydzień temu
    Grono dość skąpe, więc tym bardziej miło.
    Mogę napisać tylko to, co już wyżej. Odkorkowanie spowodowało, że trochę się zachłysnąłem powrotem, stąd te piętra czasami nazbyt strome.
    Dziękuję pięknie za wizytex
  • Something tydzień temu
    Brudne to noir. ;)
    Zacnie się to czyta - ma w sobie wiele elementów, które można uznać za dobre. No i ładne, technicznie.
  • Canulas tydzień temu
    Niezbyt często wpadasz, więc tym głębszy ukłon.
    Dzienks, Something
  • betti tydzień temu
    Pierwsze, co narzuciło mi się przy czytaniu, to zaborczość i to od początku do końca. Ja mogę, mi wolno wszystko, ale biada temu, kto też uzna, że może, że mu wolno. Jakby walka tych dwóch sił albo żywiołów, w których zwycięża - harcerska finka. Czyli - mogę z kobiety zrobić szmatę, ale to jest moja szmata i biada temu, kto nazwie ją szmatą. Chora dominacja, spaczony umysł. I to od początku, kiedy matkę miał gdzieś - już wtedy przyciągały też cmentarze...

    Brudno jak zawsze, ale akurat to tak średnio mi siadło.
  • Canulas tydzień temu
    Cholera, bardzo ciekawe spojrzenia. Zwłaszcza że każące mi samemu na to spojrzeć pod zupełnie nowym kątem. Naprawdę garść wskazówek. I już tam wyżej wyjaśniałem czemu akurat takie jest, jakie jest. Noo, kara za grzech nazbyt długiego lenistwa.
    Dziękuję za wizytę.
  • betti tydzień temu
    Sorry, to tylko moje spojrzenie, które z zamysłem Autora może nie mieć nic wspólnego. Po prostu tak sobie odczytałam.
  • Canulas tydzień temu
    Nie, to ciekawe. nie mówię, że sie zgadzm lub nie, bo trochę mnie kąt patrzenia zaskoczył. Nie dążyłem do tego, więc musiało tak wyskoczyć rykoszetem.
  • betti tydzień temu
    To znaczy, że połączyłam sobie nie to co trzeba, powinnam głębiej szukać - więc wracam ponownie do lektury.
  • Canulas tydzień temu
    Nie. Nie sądze. Sama wiesz - wszak często o tym mówisz - że treść puszczona w eter jest wielointerpretacyjna i żyje własnym życiem, w refleksach odbiorczych czytelników. No więc taki jest Twój odbiór. Ani zły, ani lepszy, ani gorszy. Jest Twój. Ja mam tu pewne założenia i sa one nieco inne, ale nie stawiam ich wyżej nad odbiorczymi. Nie unicestwiam ewentualnej podprogowości czy coś. Na pewno przepiętrowałem trochę, ale to z zachłyśnięcia. Tyle środków powinno być rozmieszcone na 12 stronach, nie na trzech. Szukam znów innych środków, więc błądzę. Treść jest raczej niewolnikiem wormy, co bardzo dobrze zauważyła choćby Trzecia Rano - zgadzam się z tym w zupełności.
  • betti tydzień temu
    Zakochane manekiny chrapały w najlepsze wśród ogrodów plastikowych ławek zupełnie niepomne trawiących mnie właśnie rozterek. Rdza ich skóry przypomina szlochający czas.- piękne zdanie

    Gdyby tak dosłownie: idę sobie z lalą, która rzuca się w oczy - denerwuje mnie to, mam ochotę wszystkich lać za porno spojrzenia. Wyjeżdżamy do wolności. Na drodze stoją dresiarze, robią sobie chamskie żarty z lali. ''Dwie hieny, cztery antylopy'' to musi mieć tragiczny finał i ma - finka błysnęła w dłoni.
    Matka, która nie odpowiada na pytania, tylko ciągnie ''za uszy'', bo się spieszy. Czytanie ogłoszeń. Obserwacja tłumu - starzy i młodzi do wyboru, obserwacja ustawiona bardziej na nie, bardziej na krytykę niż zrozumienie.
    ''Poczułem się jak ślepy Chrystus miasta. Niezdolny wybaczać, więc kompletnie nieprzydatny ludziom. Marny ludzki worek z bólem serca w oczach.''
    Zarys przemijania - cmentarze w tle...
    Czy można być człowiekiem, kiedy za dużo się widziało i czuło. Do czego jeszcze jest zdolny ludzki wrak. Dobrze - zabić, ale to znowu najprostsze, najmniejsza linia oporu... i tu znowu ta zaborczość gdzieś mi wszystko przesłania.

    Trudno - nie dam rady wejść głębiej. Sorry.
  • betti tydzień temu
    ''Treść jest raczej niewolnikiem wormy'' - ja tego nie widzę. Ten tekst o czymś krzyczy, ale to głęboko schowane... jak dla mnie.
  • Canulas tydzień temu
    Widzisz, pierwsza rzecz. Treść jest niewolnikiem formy. Tak, właśnie tak. Niestety, zachłyśnięcie odkorkowaniem mnie popędziło w zbytnie zagęszczenie. Natomiast zauwążyłem, że w noirach od jakiegoś czasu lekko wtórnieję. Zapętlam się. Zmieniają sie słowa, ale pewne elementy są neizmienne. No i to jest błąd. Dlatego szukam teraz - ucze się - jakiegoś oblatywania scenerii, stad takie wstawki od czapy. Do tego chciałbym jednak zachować cząstkę brudu. Nie wiem sam. No se po prostu piszę.
    Ogólnie Goecja oznacza "Wycie".
  • betti tydzień temu
    No ja se po prostu czytam, bo tak pisać - nie potrafię.

    Pozdrawiam.
  • Canulas tydzień temu
    Dziękuję za ciekawe spojrzenie.
  • pkropka tydzień temu
    Mam mieszane uczucia. Może mam złe skojarzenia, ale wygląda mi to, jakbyś chciał połączyć "Holokaust świata baśni" z fabułą. Przez to trochę fabuła zginęła, schodząc na zbyt daleki plan.
    Pewnie taki był zamysł, ale ja zbyt lubię "w balecie...", żeby przeboleć taki minimalizm (chociaż nie ukrywam, że ciekawy, bo fabuły jest tu od groma, tylko poutykanej, bardzo mocno niedopowiedzianej. Ale przez to brak mi warstwy emocjonalnej bohaterów).

    Nie wiem, czy to co piszę ma sens i oddaje to, co chcę przekazać. Podsumowując: obiektywnie -> dobry kawałek tekstu, subiektywnie -> trochę się rozminęłam.

    Pozdro ;)
  • Canulas tydzień temu
    Baardzo ciekawe rzeczy. Przepraszam. Jutro se obadam na spokojnie Twój koment i się odniosę. Tera odejdę w sen. Ale no... ciekawe.
    Pzodroxon
  • Canulas tydzień temu
    Nie zgodzę sięco do próby połączenia Holokaustu z tym, ale nadmiększania pisma automatycznego. Automatycznego pisma nie wygładzam, tylko odbieram z kartofli. Dodaję ogonki, poprawiam literówki, ale nie ingeruję w sens (albo bezsens). Tutaj był zamysł na nadmiętrowanie. Na ptasi oblot okolicy. Ma prawo nie podejść :)
    Dziękuję Ci pięknie, pkropko.
  • Canulas tydzień temu
    Aaaa, i racja z tym, że sfera emocjonalna to tutaj neistety pustynia. Się zgadzam i posypuję głowę tej pustyni piachem
  • pkropka 6 dni temu
    Canulas spoko, nie zawsze trzeba się zgadzać. Możliwe że chodzi nam o coś podobnego, ale ja nie umiałam tego nazwać. Więc poszłam za pierwszym skojarzeniem.
    Pustynia może nie. Ale piaskownica ;)
  • Enchanteuse tydzień temu
    Ok, jestem. Odczuciowo kompletnie minęłam się z tekstem. Co zauważyłam: widać powolne budzenie się, jest kilka ładnych fragmentów, ale cały czas mam wrażenie przerostu formy nad treścią. Niektóre określenia tandetne, jak np: "szlochający czas".
    Daleko mi od wydawania arbitralnych osądów, ale tym razem chyba jest to trochę mniej udany noir. Co nie oznacza oczywiście, że nie można go jeszcze jakoś podszlifować. Ale to nie mój tekst, więc trzymam rączki z dala i już się usuwam.
    Udanego wieczora.
  • Canulas tydzień temu
    Również jutrem odezwę przedłożę. Dziś dziękuję tylko.
  • Canulas tydzień temu
    Nooo, w odrwaniu od całości przedłozone przez Ciebie skojarzenie faktycznie brzmi ckliwie. Coś jak trzypaskowe dresiwo o szeleszczącym materiale i pantofle. Czy będę szlifował? Wątpie. Może odchudzę trochę, ale jakichś alpejskich kombinacji nie będę tu robił.
    Dziena Ench
  • Enchanteuse 6 dni temu
    Canulas może i tak, ale jak dla mnie to nie ma różnicy, jeśli o estetykę chodzi - oderwane lub nie, brzmi dobrze lub mniej dobrze. Sorry, ale próbuje być szczera.
    Okej, nie ma parcia. Być może kwestia gustu.
    Trzymaj się i pisz dalej :)
  • Canulas 6 dni temu
    Enchanteuse, taki plan
  • 00.00 4 dni temu
    Nie mam dobrych wieści. Mix totalny i mało haków.
    Początek rewelacyjny, kiedy szła i te obleśne gęby taksówkarzy.
    To jest taka wersja przebiegu zdarzeń, gdzie galop myśli mnie nie dotyczy. Po prostu bardzo osobisty zapis, wspomnień.
  • Canulas 4 dni temu
    :) Nie tyle wspomnień, co... No wyżej już pisałem. Hauty odkorkowania i nadbudowa. Dziękuję za "przeczyt"
  • Ritha wczoraj o 14:30
    No obadaj
  • Ritha wczoraj o 14:30
    23
  • Canulas wczoraj o 14:32
    Ritha, jest normalnie
    To cos u Ciebie
  • Ritha wczoraj o 14:34
    Acha :[
  • Ritha wczoraj o 14:34
    W kazdym razie, dziekuje za pomoc!

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania