Poprzednie częściTW - Wyprawa po mądrość (1/2)  

TW - Wyprawa po mądrość (2/2)

Sklepikarz przekonał mnie do nauki. Przez trzy miesiące pracowałem w antykwariacie, jednocześnie pobierając lekcje. Szybko się zżyliśmy, było mi nawet żal kiedy oznajmił, że jestem gotów sam przeczytać książkę. Szło mi powoli, jednak wkrótce odkryłem, że miejsce rytuału znajduje się na wzgórzu pokrytym mleczami. Niewiele zrozumiałem z tej informacji, na szczęście mój przyjaciel dostrzegł w tym sens.

– Wzmianka o mleczach wskazuje, że rytuał odbywa się tylko w określonym czasie. Mniszki kwitną od kwietnia do sierpnia, prawdopodobnie wtedy wzgórze uwalnia najwięcej mocy. Pewnie będzie też niezalesione, mlecze lubią słońce. Co do dokładnego miejsca, już ci nie pomogę, ale myślę, że może być gdzieś niedaleko. Książka była wydana u nas w mieście.

– Wzgórzem się nie martw, znam okoliczne lasy jak własną kieszeń.

– Też racja. Słuchaj... – zawiesił na chwilę głos – powodzenia. Mam nadzieję, że znajdziesz to, czego szukasz.

Byłem wdzięczny, że nie poddaje w wątpliwość mojej wyprawy. Nie każdy byłby tak wyrozumiały. Sam nie do końca wierzyłem w magię, ale skoro w starych książkach i podaniach była o tym mowa, musiałem spróbować. Dla mojej ukochanej.

Poszukiwania zacząłem niedaleko ruin świątyni, w której pierwotnie szukałem książki. Uznałem, że skoro była z nią powiązana, tam będą największe szanse. Tym bardziej, że większość wzniesień jest w tej okolicy. Znalezienie tego właściwego nie zajęło mi dużo czasu, faktycznie było jedynym niezalesionym, mimo że z każdej strony otaczały je drzewa. Był tylko jeden problem. Nie było już mleczy. Na ich miejsce wyrosło nowe osiedle mieszkaniowe.

Zaszedłem zbyt daleko, żeby zrezygnować z poszukiwań. Nie chciałem patrzeć na beton zgniatający moje marzenia. Opuściłem wzgórze, usiadłem pod drzewem i przeczytałem całą książkę jeszcze raz. Dokładnie, od deski do deski. Liczyłem, że może coś ominęliśmy. Może gdybym odnalazł opis rytuału, udałoby mi się go przeprowadzić w towarzystwie osiedla. Jedyne, co nowego znalazłem, to wzmianka o świniobiciu, widać rytuał wymagał ofiary. Nie była to wystarczająca informacja, wróciłem więc do miasta i udałem się prosto do biblioteki. Z pomocą miłej pani udało mi się odnaleźć artykuł o budowie nowego osiedla. Miałem szczęście, gazeta podała nazwisko pierwotnego właściciela terenu na wzgórzu. Okazało się, że był nim mój sąsiad.

Poszedłem prosto do niego. Wątpiłem, czy będzie w stanie mi pomóc, ale zawsze warto próbować. Miałem nadzieję, że działka należała do jego rodziny od pokoleń i dziadkowie przekazali mu chociaż część wiedzy niezbędnej do zyskania inteligencji. I brody.

Sąsiad zdziwił się, kiedy ujrzał mnie na progu. Usiedliśmy przy kieliszku i opowiedziałem swoją historię. Kiedy skończyłem, zamyślił się głęboko. Cierpliwie czekałem, aż po kilku minutach spojrzał mi w oczy i powiedział:

– Dobry z ciebie chłop. Ale myślę, że twoja misja dobiegła końca.

– Nie jesteś w stanie mi pomóc? – usłyszałem, jak głos mi się łamie.

– Już chyba nie muszę. Nauczyłeś się czytać, teraz cała inteligencja czeka na ciebie w książkach.

– A co z rytuałem? Wędrowałem cztery miesiące...

– Zaufam ci, Onufry. Chodź za mną, coś ci pokażę – powiedział wstając od stołu.

Zaprowadził mnie do piwnicy. Na pierwszy rzut oka była całkowicie zwyczajna, zdziwiło mnie tylko, że bardzo pusta. Spojrzałem pytająco na sąsiada, a on tylko nieznacznie wskazał głową ścianę za mną. Odwróciłem się i ujrzałem postać. Mężczyzna był przypięty kajdankami do ściany. Twarz miał posiniaczoną, ubranie porwane i zakrwawione. Kiedy zauważył, że mu się przyglądam, zaczął jęczeć i cicho prosić o pomoc. Wtedy poznałem głos, który tak dawno temu słyszałem w świątyni. Ludzie, którzy zabrali mi księgę przed nosa dotarli w to samo miejsce, co ja. A przynajmniej jeden z nich.

– Co to ma znaczyć – zapytałem niepewnie.

– To jest świniobicie.

– Ale to człowiek!

– Nie, Onufry. To zawsze są świnie. Gwałciciele, złodzieje i mordercy. Każdy ma swój cel, żeby znaleźć księgę. Ty chciałeś być dobrym mężem. Moi przyjaciele szukali inteligencji, żeby być lepszymi ludźmi. Sprawiedliwymi ludźmi. Pomagają mi z takimi, jak ten pod ścianą. Takimi, którzy przychodzą po inteligencję, żeby uchodziło im na sucho krzywdzenie innych. Chcą władzy i pieniędzy. Czasem trafiają się też tacy, którzy szukają tylko brody. Ich puszczam wolno.

– Nic z tego nie rozumiem. Czemu to robisz?

– Bo świat nie jest sprawiedliwy. Ktoś musi to naprawiać. Ty jesteś porządny, wracaj do żony i pamiętaj, że dobro czasem zwycięża.

Nie wiedziałem co na to powiedzieć. Postanowiłem nie mieszać się w rzeczy większe ode mnie. Przynajmniej na razie.

Wróciłem do domu, do ukochanej. Rzuciła mi się w objęcia, jak tylko przekroczyłem próg i pogładziła po twarzy.

– Nie było cię dłużej, niż zwykle – powiedziała wtulając twarz w moje ramię. – Jaka okazała broda wyrosła ci w tym czasie. Podoba mi się.

Średnia ocena: 4.7  Głosów: 7

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Dekaos Dondi 4 miesiące temu
    pkropka→Zaskoczyłaś mnie nawet. Już samo miasto na tym miejscu. Później piwnica i w zależności od powodów... tak albo tak. I sama kwestia mądrości teraz osiągalnej...Gdyby rozbudować i napisać scenariusz... to kto wie?:)) Pozdrawiam-5
  • pkropka 4 miesiące temu
    Dziękuję DD, nic mnie nie cieszy bardziej, niż jak kogoś zaskoczę :)
    Pozdrawiam również.
  • Trening Wyobraźni 4 miesiące temu
    Witamy kolejną część tekstu! :)
  • pkropka 4 miesiące temu
    Witam! :)
  • Canulas 4 miesiące temu
    I tera tu

    Wątpliwości:

    "Szło mi powoli, jednak dotarłem do wskazówki, że miejsce rytuału znajduje się na wzgórzu pokrytym mleczami." - nie brzmi mi to zdanie. Może jakoś:
    Szło mi powoli, jednak dotarłem do wskazówki, z której wyczytałem, że miejsce rytuału znajduje się na wzgórzu pokrytym mleczami. 
    Albo:
    Szło mi powoli, jednak wkrótce odkryłem, że miejsce rytuału znajduje się na wzgórzu pokrytym mleczami.  — no nic. Pod rozwagę.

    Kurde, no. Do miasta już się nie czepiam, bo jest uzasadnione. Idziesz wybranym torem myślowym, więc to nie przypadek.
    Dziwni mnie trochę jego trzy miesiące pracy bez sprzeciwóów żony, że nagle zmiana i w ogóle, ale rozumiem, że zostało to poddane uproszczeniu lub pominięte.
    Podoba mi się motyw i końcówka. Opowiadanie jest ciepłe i nienachalnie przemyca uniwersalne wartości. Pod tym kątem bardzo mi się podoba kompozycyjnie.
    Żeby jednak uciec od lekkiej infantylności – tylko moja opinia – widziałbym jeden zapis inaczej. W sensie.

    "– Bo świat nie jest sprawiedliwy. Ktoś musi to naprawiać. Ty jesteś porządny, wracaj do żony i pamiętaj, że dobro zawsze zwycięża."
    Na
    "– Bo świat nie jest sprawiedliwy. Ktoś musi to naprawiać. Ty jesteś porządny, wracaj do żony i pamiętaj, że dobro czasem zwycięża." — mały myk, a zamiast epatować lekką pompatycznością, zostawia po prostu nadzieję. Ot tak. Pod rozwagę.
    Dzięki pKropka.
    Było git.
  • pkropka 4 miesiące temu
    Wyłapałeś zdanie, które chyba miliard razy zmieniłam. Też mi nie leżało - rozważone i poprawione. Dziękuję zza sugestię.

    faktycznie trochę uprościłam czekanie Miał być traper, który co jakiś czas znika na ponad dwa miesiące. Powinnam była o tym wspomnieć gdzieś po drodze.

    Ciekawe, że odebrałeś to jako infantylność. Moje założenie było, że typ jest fanatykiem, który niezachwianie wierzy w swoje racje. Nad tym zdaniem jeszcze pomyślę, możesz mieć rację, że bardziej pasuje.

    Dzięki Canulasie. Za uwagi i za zestaw. :)
  • Canulas 4 miesiące temu
    pkropka, tak widziałem to jako lekką naiwność, natomiast to też kwestia grupy docelowej. W zasadzie, jeśli celujesz do młodszych organizmów, to takie używanie treści, by przemycić wartości jest zajebiste.
    Może się okazać, że wina leży po stronie mojej zgnilizny odczuciowej, niźli Twego zapisu.
  • pkropka 4 miesiące temu
    Myślę, że Twoja zgnilizna odczuciowa może mieć rację. Nadal myślę, ale powoli skłaniam się ku Twojej sugestii.
  • krajew34 4 miesiące temu
    Na całe szczęście moje prognozy z poprzedniego komentarza w Części I nie sprawdziły się. Szkoda tylko, że tekst umieściłaś we współczesnym świecie, trochę traci na klimacie. Zastanawia mnie skąd ci cali "egzekutorzy" wiedzą kto co i jak? Mają magiczne moce, czy co, że poznają ty gwałciciel zapraszamy, okradłeś starowinkę, również zapraszamy, ty jesteś niewinny spadaj stąd. No zachowanie żonki trochę mnie zdziwiło, jak na teraźnejsze czasy myślałem, że będzie czekać z wałkiem w łapie, albo z papierami rozwodowymi, z pytaniem gdzieś ty się szlajał przez tyle czasu? Tak jak pisałem według mnie opowiadanie trochę traci na współczesności, myśliwy, podróż, czekająca żona, znalezienie nietego co szukał, powrót i happy end bardziej pasuje do krainy średniowiecza, ale może się nie znam, nie wiem. Za sam happy end masz ode mnie wielkiego plusa, bardzo dobrze się czytało, pozdrawiam.
  • pkropka 4 miesiące temu
    Myślę, że wiele można ocenić po rozmowie na podstawie i samych wypowiedzi i zachowania. Resztę sobie dopowiedzą i wyjdzie na ich - i tak nikt nie sprawdzi.
    Już wyżej pisałam Canulasowi - z założenia miała być przyzwyczajona, ze tak znika. Faktycznie nie dopilnowałam, żeby o tym wspomnieć. Postaram się gdzieś dodać.
    Co do czasu, w którym ich osadziłam - wiedziałam że tekst będzie względnie długi. Nie jestem do takich przyzwyczajona, więc wolałam poruszać się w świecie, który znam.
    Dziękuję bardzo za przemyślenia i uwagi. Doceniam.
    I pozdrawiam :)
  • krajew34 4 miesiące temu
    Na całe szczęście moje prognozy z poprzedniego komentarza w Części I nie sprawdziły się. Szkoda tylko, że tekst umieściłaś we współczesnym świecie, trochę traci na klimacie. Zastanawia mnie skąd ci cali "egzekutorzy" wiedzą kto co i jak? Mają magiczne moce, czy co, że poznają ty gwałciciel zapraszamy, okradłeś starowinkę, również zapraszamy, ty jesteś niewinny spadaj stąd. No zachowanie żonki trochę mnie zdziwiło, jak na teraźnejsze czasy myślałem, że będzie czekać z wałkiem w łapie, albo z papierami rozwodowymi, z pytaniem gdzieś ty się szlajał przez tyle czasu? Tak jak pisałem według mnie opowiadanie trochę traci na współczesności, myśliwy, podróż, czekająca żona, znalezienie nietego co szukał, powrót i happy end bardziej pasuje do krainy średniowiecza, ale może się nie znam, nie wiem. Za sam happy end masz ode mnie wielkiego plusa, bardzo dobrze się czytało, pozdrawiam.
  • Adelajda 4 miesiące temu
    Ładnie to wszystko rozłożyłaś. Może odrobinę nie moje klimaty, bo zwykle podróżuje w innych światach. Na pewno ukryłaś tu jakieś przesłanie. Dobrze się czytało, bynajmniej mi :)
    Pozdrawiam.
  • pkropka 4 miesiące temu
    Cieszę się, że miałaś przyjemność z czytania. :)
    Pozdrawiam również.
  • Justyska 4 miesiące temu
    Witaj, muszę przyznać, że dałam się troszkę zaskoczyć z tym "świniobiciem" . Tak jak pisałam wcześniej lekko piszesz, chociaż cała historia wydaje mi się trochę uproszczona, to podoba mi się zamysł. Przypomniała mi się taka jedna opowieść o kobiecie, której mąż wrócił z wojny zmieniony, agresywny. Udała się ona więc do starej kobiety po radę, a ta odesłała zmartwioną żonę do lasu, żeby przyniosła włosy niedźwiedzia, potrzebne do wykonania zaklęcia. Poszła, ale niedźwiedź okazał się agresywny. Kobieta postanowiła się nie poddawać. Codziennie podsuwała mu jedzenie, siedziała w ciszy, aż w końcu oswoiła zwierza i zdobyła włosy. Zadowolona wróciła do starej kobiety ale ona nie była zainteresowana zdobyczą. Kazała jej iść do męża i postępować tak samo jak z niedźwiedziem:)
  • pkropka 4 miesiące temu
    Wow, świetna historia! Ciekawe na ile prawdziwa, ale bardzo mi się podoba <3
    Dziękuję za przeczytanie :)
  • Ritha 4 miesiące temu
    „Nie chciałem patrzeć na beton zgniatający moje marzenia” – to ładne

    „Jedyne, co nowego znalazłem, to wzmianka o świniobiciu, widać rytuał wymagał ofiary” – jak sprytnie przemycony zestaw, git

    Pomysł tu jest dobry, taka przygodowa baśń, nadal jednak, czytając, towarzyszyło mi poczucie skrótowości. Myślę, ze można by z Ciebie więcej wycisnąć (wyczuwam potencjał), niemniej jednak nie było źle.
    Pozdrawiam :)
  • pkropka 4 miesiące temu
    Kiedyś wrócę do tego tekstu i go przekopię. Bo zgadzam się z Wami, że jest przyspieszony. Muszę jeszcze dojrzeć z nim.
    Pokornie proszę o wybaczenie i obiecuję poprawę przy nowym rozdaniu. :)
  • Agnieszka Gu 4 miesiące temu
    Witam,
    Przeleciałam całość. Całkiem niezłe opowiadanie. Był pomysł. Niezła realizacja. Dla mnie, ok.
    Pozdrawiam
  • pkropka 4 miesiące temu
    Dziękuję Agnieszko Gu :)
    Pozdrawiam.
  • Karawan 4 miesiące temu
    Konsekwentne drugie pińć ;)
  • pkropka 4 miesiące temu
    Dzięki Karawanie :)
  • Trening Wyobraźni 4 miesiące temu
    pkropka, oto Twój zestaw:
    Postać: Fujara z fujarą
    Zdarzenie: Zabójstwo w piwnicy

    Gatunek: Postapo lub Horror (do wyboru)
    Czas na pisanie: 24 luty (niedziela) godz. 19.00

    Powodzenia :)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania