Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!

T.W. (XIV) 2z2 — Dziwadełka — część VII

"Część powiązana z treningiem wyobraźni.

Zestaw Rithy".

 

Trening wyobraźni: Nowy

T.W. XIV (2z2)

Postać: Sierota

Zdarzenie: Cały czas pada śnieg

 

Dziwadełka — część VII

 

*

Ray kuśtykał, jedną rękę opierając na znalezionej miotle, drugą na ramieniu dziewczyny. Trochę go ta cała sytuacja przygnębiła. Strzaskana stopa potrzebowała czasu na regenerację. Nie dał jednak nic po sobie poznać, pocieszając się myślą o tym dwulufowym skarbie i kilku sztukach kulkowej amunicji. Ann zastygła. Gdzieś z boku ujadał pies.

— Spokojnie. Po prostu idźmy dalej.

Szli.

— O czym myślisz?

— Dziwne pytanie.

Szczekanie nie ustawało, wydawało się jedynie odleglejsze. Cokolwiek miało miejsce za ich plecami, oddalali się od tego, więc jakby nie patrzeć, szli chyba w dobrą stronę. Nagły podmuch wiatru przyniósł na języki nieprzyjemnie ołowiany posmak. Podrażnił oczy.

— Jakie pytanie nie byłoby dziwne? — drążyła.

W podobny sposób co wcześniej rozłupał kolejną kłódkę. Łańcuch spadł. Skrzypnęła furtka. Po prawej, otwarty garaż. W środku czarny Nissan z zaparowanymi szybami. Rura od odkurzacza przeprowadzona tak, żeby spaliny wdmuchiwało do środka. Odciski dłoni. Na ganku wywieszona wycieraczka z napisem: "Rodzina Smithów – Wita". Potężny Włoch skinął im z uznaniem.

— Więc?

Skupił zaczerwienione oczy z powrotem na tej rozgadanej lali.

— Bo ja wiem. Na przykład: Gdzie się zamelinujemy Ray?

— Mhym — podchwyciła. — To gdzie się zamelinujemy Ray?

— Nie mam pojęcia, Ann.

Drewniany płot. Tym razem jedynie ręczna zasuwka. Później zakrzewione podwórze z ogrodowym basenem pełnym zielonej wody i stolikiem, na którym stało tranzystorowe radio.

— Tędy nie! — rzucił.

— Czemu?

— Po prostu tędy nie!

Wskazała ręką podwórka po lewej stronie. Skinął. Zmienili kurs.

— To teraz może wróćmy do: O czym myślisz?

Przystanął.

— Słuchaj, mała, serio musisz nawijać? Nie możesz po prostu iść?

— A ty nie możesz po prostu odpowiedzieć?

Z nieobecnego wzroku mężczyzny Ann niewiele umiała wyczytać. Stał tak przez chwilę niczym współczesny posąg i milczał. Pożałowała tej natarczywości.

W końcu jednak odtumaniał, strzykając śliną. Następnie bez żadnych wstępów zakleszczył jej przedramiona w swoich wielkich dłoniach.

— Myślę o tym, co mam zrobić najpierw. Czy znaleźć i zajebać Bernsteina, czy znaleźć i zajebać Sandersa? Takie mam, widzisz, kotku, dylematy.

Poczuła się winna. Uczucie to nie opuszczało jej, odkąd przystała na propozycję Pike’a. Czuła, że niepotrzebnie o tym teraz wspomniała.

— Sorry — rzuciła z pozorną lekkością w głosie. Następnie odwróciła się na pięcie i... — Jezusie.

Przed nimi leżał zdekapitowany korpus. Facet w kraciastej koszuli, wypłowiałych dżinsach i sandałach. Nogi, ręce, tułów. Kończyny rozrzucone jakby robił orzełka na błocie. Esencja beztroski. Tylko centrum dowodzenia brak. Ann odwróciła głowę.

— O kurwa… To reszta tego, co weszło do kibla — wywnioskował, zupełnie nie kryjąc zaskoczenia. — Odcięta jakby tarczówką. Równiuteńko.

— Możemy sobie stąd iść?

Po raz pierwszy od naprawdę wielu dni twarz Raya Bonnano rozpogodził uśmiech.

— Eeeej. No nie żartuj, Liebersten. Rozwaliłaś to dziwadło, co mnie dusiło, a boisz się spojrzeć na zwłoki?

Na oślep wymacała furtkę. Oczywiście łańcuch jak dla byka.

— Proszę — pisnęła. — Mógłbyś... to, tym... teraz.

Sycylijczyk szczerze się roześmiał.

— Kurwa mać, Ray. Nie to nie. Przelezę przez siatkę.

Nim zrobiła ruch, złapał ją za szyję i przyciągnął.

— Już dobrze. Ciii. Już, już. W porządku. Utoruję nam drogę. Powiedz tylko, czemu tego gówna tak się boisz?

— Bo to człowiek bez głowy — wyjaśniła. — Może temu.

— No bez głowy, bez głowy, bo głowa była w Keszpaxie. Tu go musieli dorwać. Polują wszędzie.

Uniósł strzelbę. Uderzył. Dalsza droga stanęła otworem.

 

*

— No i jest panienka. Dzień dobry! Halo, haloo!

Pike odrzucił na bok brudną szmatę, pełniącą funkcję kocyka. Pod spodem zwinięta w kłębek istotka trzęsła się na granicy letargu albo szoku. Mekesh przyświecił latarką prosto w dziewczęcą twarz. Już jej współczuł.

— Eee, pogadamy? — Sanders poruszał zawiniątko butem. — Nie śpi. Przyświeć bliżej.

Strumień światła wywołał reakcję – skrzywiła się.

— Zostaw, jest jakaś dziwna.

Kompan jednak ani myślał słuchać. Baa, miał dalekosiężne plany roztoczenia nad istotką opieki. Stał się wielkoduszny i wspaniałomyślny. W jego życiu nadszedł czas zmian.

— Hop, hop, sierotko. Deal jest taki, my ci pomożemy, ty pomożesz nam — wyrecytował, drapiąc się po jajkach.

— Pike, ona chyba nie bardzo kojarzy. Chodź, idziemy dalej.

— No chyba cię pojebało, Hydrant. Przecież jej tu samej nie zostawimy.

Dyskusja trwała w najlepsze. Dziewczyna tymczasem odpłynęła porwana kolejną falą snu. Jasne włosy przyklejały się do jej bladej twarzy, obie dłonie splecione kościstymi palcami niemal dotykały ust.

— Jest jakaś wystraszona. — Sanders przekrzywił głowę. — Albo głodna. Daj jej coś z tego twojego plecaczka.

Wymienili kilka sprzecznych tez. Mekesh bowiem nader cenił sobie posiadany przez nich ekwipunek. Kalkulował oszczędnie i przewidująco. Jego towarzysz natomiast utkał strategiczny plan ocucenia kobiety, bo póki była taka niemrawa, czuł się do niej średnio zachęcony. Słowem – niemal wszystkiego mu się odechciało. Preferował „żywsze” partnerki. Choć im dłużej o tym myślał, tym bardziej dochodził do wniosku, że… w sumie to jeden pies. Babiszon to babiszon, a darowanemu koniowi i tak dalej.

— No dobra. Możesz sobie wziąć tę latarenkę i iść się gdzieś przejść. Słowem, Hydrant, daj no, że mi moment z naszą damą.

— Zimno — wysyczała ni stąd, ni zowąd. — Tam musimy iść.

Osłupieli.

— Oni go… — szept przeistoczył się w płacz — na moich oczach… jego głowa… widziałam. Boże…

— Już mi się naprawdę odechciało. — Pike splunął. Zaraz jednak przemyślał sytuację. — Te, sierotka. Znaczy, że ci jest zimno?

— Trzeba iść daleko. Jak najdalej. Tam, gdzie pada śnieg. Gdzie cały czas pada śnieg.

 

*

Ray kalkulował czy iść bocznymi uliczkami, czy może jednak główną. Kusiło go, by zobaczyć, jak wygląda centrum. Do tego Ann coraz bardziej działała mu na nerwy. Potoki słów, bliżej niezidentyfikowane spazmy czegoś na kształt babskiej paniki, czyli w sumie, zapętlając rozważania – histeria – dominująca jednostka odczuciowa. Kiedy natomiast trafiały się momenty względnej ciszy, rozpaczliwie pociągała nosem, co dla przywykłego do wysokiej kultury osobistej gangstera było nie do zniesienia.

— Wysmarkaj to może?

W odpowiedzi pokazała język. Wybałuszył oczy na tak jawny akt niesubordynacji. W dawnych czasach, przed tym tąpnięciem w Genewie, gdyby tylko któraś z jego dziewuch... aaa, szkoda gadać.

Szli dalej. Na Missouri Ave dokonali licznych odkryć. Odkrycie numer jeden – sporo osób nie żyło. Odkrycie numer dwa (to akurat zauważyli już wcześniej po drodze) – wszędzie, absolutnie wszędzie leżały, najprawdopodobniej porzucone, telefony komórkowe. Elektroniczna ściółka. Jeszcze dwa miesiące temu można by to pozbierać i całkiem nieźle zarobić, ale teraz...

— Posłuchaj, mała. Rozumiem, że jest ci źle, przykro i w ogóle strasznie niekomfortowo. Nie pasi ci sytuacja, mnie też nie. Ale zamiast ulokować się w jakimś miłym i bezpiecznym, a zwłaszcza to drugie, miejscu, spaceruję do twojej dziwnej rodzinki. A potem jeszcze będę musiał znaleźć tego pędzla, który nawet nie chcę, kurwa, myśleć, co nawyczyniał i wsadzić mu łapę w dupę aż po łokieć. A łapę, żeby się nadmiernie nie pobrudzić, urżnę wprost z tego drugiego spasionego niedojeba. W międzyczasie spróbuję nie dać się zabić tym dziwadłom. I przy okazji ciebie nie dać zabić. I twojej siostry. Jezu, zapowiada się naprawdę ciężki tydzień.

— Nie mam się w co wysmarkać.

Tyle. Tyle wyprodukowała w odpowiedzi.

— Wykorzystaj rękaw. Teraz jest problem następny. Mamy broń sztuk jedna. I naboi sztuk cztery. Mało.

Nieśmiało otarła nos o rękaw bluzki. Odwrócił wzrok. Zatrąbiła mocniej.

— Mhym. Złapią nas i odetną nam głowy, Ray — wyrzuciła z siebie już czystszym tonem głosu. Drżącą rękę znów przyłożyła do nosa i przetarła niczym modelowy czterolatek.

— Zakładając, że w każdego wymierzę celnie, to dopiero piąty ma spore szanse nas dorwać. Dlatego musimy zdobyć broń.

— Dlatego idziemy w przeciwnym kierunku niż najbardziej prawdopodobne miejsce pobytu Angie?

— Taaa. Dlatego. Pójdziemy na komisariat. No jak tam nie będzie broni, to nie wiem, gdzie będzie.

— W sklepie z bronią?

Błysnął bielą zębów w czymś na ksztatłt pokpiwającego uśmieszku. Mała, naiwna Ann. Jeśli liczyła, że takie miejscówki w obecnej sytuacji nie zostały doszczętnie splądrowane, to będzie z niej marny pożytek logistyczny.

— Jeśli sądzisz — kontynuowała, jakby dekodując jego myśli — że dostaniesz policyjną broń, to jesteś serio naiwny. Wiesz, jaki trzeba mieć status obywatela?

Rozmowę zakłócił syk. Dźwięk i zapach jakby burza zerwała przewody elektryczne i ich kikuty wiły się gdzieś, skwiercząc i przysmażając. Ray uniósł rękę, sygnalizując, że mają chwilowy pit stop.

Całą drogę ze zmasakrowanej stopy wypływała krew. Rozważył ewentualną problematyczność zostawiania takich śladów. Zwykły płyn ustrojowy, żadnych informacji, nikt nie zginął, nie ciągnęli za sobą trupa. Telefony z kolei leżały dosłownie wszędzie. Statystycznie jedna komórka na ileś tam prawdopodobnie działała. Statystycznie mogło to być właśnie gdzieś tutaj. Lustrował okolicę jard po jardzie. Wszystkie ekrany czarne. Żadnych dźwięków ani żadnej wibracji.

— Fałszywy alarm. Idziemy dalej.

— Pytałam jak zdobę…

— Taa, nie myśl o tym.

Skręcili w Collinsville Ave i znów syk, smród, pisk oraz skwierczenie. Metaliczny posmak i współmierny swąd. A potem – zupełnie nagle – to pieprzone coś wyskoczyło zza budynków wprost na Ann. Splątana z napastnikiem przetarła plecami dobry jard asfaltu dzielących Associated Bank i Blackmon’s Plaza – klub, który notabene Ray wspominał owocnie z tak zwanych lat szczenięcych. Dziewczyna nawet nie krzyknęła. Dezorientacja zdominowała strach, a potem kolejne fale doznań – od szoku po ból, stłamsiły odruchy wrzasku. Ray również nie wydobył ani słowa. Wycelował w milczeniu, jednak zakleszczenie szamoczących się postaci było zbyt zwarte, by ryzykować strzał. Kilka sekund, w ciągu których zakończony pazurami fałd popielatej łapy rozharatał kobiecie twarz. Nadal względna cisza — nienaturalna, niewłaściwa, wręcz toksyczna. Jedynie mętne odgłosy starcia i cichnący, rezonujący pisk. Bonnano nie wytrzymał. Wskazujący palec docisnął spust do oporu. Drzwi frontowe Blackmon’s rozprysnęły szklanymi odłamkami wokół całej trójki. Pudło, kolejny strzał. Tym razem lepiej, na wysokości uda maszkary. To dało dziewczynie moment, by zdołała przekręcić się z pleców na brzuch, podciągnąć nogi i wstać. W tym czasie Ray wystrzelił po raz trzeci i głowa poczwary eksplodowała, dołączając do mozaiki walającego się wszędzie szkła.

— Ja pierdolę — usłyszał własne słowa.

Twarz Ann Liebersten stanowiły obecnie wielkie, przerażone oczy, szeroko otwarte usta i cieknący szkarłat. Zatapiała w nim palce, na czuja badając obrażenia. Całym jej ciałem pulsował szok.

— Dobij go! — wykrzyczała w końcu. — Dobij go, dobij! Dobij, Ray!

— Dobity jest, spokojnie.

— Dobij go, kurwa!

— Spokojnie, Ann. No już, ciii. — Zamknął ją w objęciu rosłych rąk. — Nie ma go już.

— Na pewno?

— Na pewno.

Krew wsiąkała w jego koszulkę. Zerknął kątem oka, dostrzegając żywe mięso pośród skórnych fałd. Do szycia jak nic. Dziewczyna nie przestawała drżeć na całym ciele.

— Ciii — powtórzył. — Jednego zabiłaś ty, drugiego ja. To już nam daje dwóch kompletnie odstrzelonych skurwysynów. Zawsze jakiś początek.

Stali tak chwilę. Jeden nabój i dwie przecznice do policyjnego składu broni.

Następne częściDziwadełka — część VIII  

Średnia ocena: 4.6  Głosów: 12

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Karawan miesiąc temu
    i kilku sztukach kulkowej amunicji - uprzejmie proszę o doprecyzowanie; co to jest ? Domniemywam, że, kolokwialnie mówiąc, zwykła, porządna śrutówka... Takim natrętnie tępawy niestety i temu generalnie nie komentuję :)
    A po całości? Po całości to polecam serdeczną rozmowę z Marzycielem i wejście z Nim do spólki jak chodzi o wydawcę. Dojrzeliście oboje do tego już dawno a tera pora na rozmowę jabłuszka z gruszeczką: "Dojrzałaś?" "Dojrzałam a ty?" "Też dojrzałem!" "To na co czekamy? Spadajmy!!" :)
  • Canulas miesiąc temu
    Nawet jak dziś przeglądałem jeszcze ten tekst, to mi migło, że będą z tą kulową amunicją problemy, ale bardziej celowałem w Terribla.
    No cóż. Będziem myśleć.

    Z tym spadaniem, to kurde. Logika podpowiada otwarte wody, ale wszystkie przyjazne ryje są w basenie.
    Ech, dylematex
  • Karawan miesiąc temu
    Canulas NIe widze szczerze dylematu!! Spadać to jedno, a basen to tak na prawdę - pień przecie; niedaleko pada ... :)
  • Karawan miesiąc temu
    Canulas powodzenia zatem w spadaniu!! Zachęcam :)
  • Canulas miesiąc temu
    Karawan, no już ten temat się przewija. Już czasem tak jedną nożką poza krawędź, zwłaszcza ostatnio. Zobaczymy jak będzie.
  • Ritha & Canulardo miesiąc temu
    Dzięki Karawan. Taa, temat jest rozwojowy. Poki co czerpiemy z samego procesu pisania jak najwiecej, z czasem pewnie zaczniemy konkretniej myśleć co dalej.
    Dzięki za wizytę :)
  • Dekaos Dondi miesiąc temu
    R*&*C→Przeczytałem, nawet dwa razy. Ogólnie mi się podoba.
    Śledzić będę. Akcja jest.
    Nawet za dużo non stop trochę, ale nie chce brzęczyć o tym samym, bo to jeno moje subiektywne odczuwanie.
    Czasmi narracja dialogowa mi ciutkę nie pasi, ale to już taka odchyłka ma.
    Bez narracji, każdy sobie wyobraża co chce. A jak stoi→ pokręcił głową, to już wiadomo, że nie uchem.
    Ale muszę spróbować też tak.:)
    The end→wymądrzania. Pozdrawiam→:)→👣 💥 🔥 🐜 👻
    ---------------------------------------------------------------------------
    i kilku sztukach kompatybilnej amunicji →→tak ja bym napisał.
    P.S→Dałem na trochę do avka, fotkę z jednego z moich najbardziej ulubionych filmów:)
  • Canulas miesiąc temu
    Nie no, z amunicją albo dookreslimy jak trzeba, albo zlejemy. Uciekając się do takich gornolotnych porównań, pokazujemy, że coś zjebaliśmy. Co do nadopisów w gestach czy innych drobnostkach, faktycznie umiar wskazany. Czy nadużywamy tych środków - jeśli coś takiego zgłaszasz, to najwidoczniej. Kolejny kamyczek do naszego ogródka.

    Dzięki Dekaos
  • Ritha & Canulardo miesiąc temu
    "A jak stoi→ pokręcił głową, to już wiadomo, że nie uchem" :)))
    Dzięki Dekais, taa, techniczne sugestie pod rozwagę wszystkie. Wiem, żecpreferujesz "szybsze" dialogi.
    Pozdro :)
  • Wrotycz miesiąc temu
    Ja tak ogólnie, dwa zespoły ogarnia się łatwiej:) Nic mnie ruszyło, może przez sygnalizowane wcześniej odautorskie nakreślenie celu.
    Szukanie efektownych przejawów zła pewnie nie jest lekkie. Ale we mnie trafia horror psychologiczny, takie buuum, poprzedzone rosnącym, długim niepokojem z ledwo rysujących się oznak. Tu pozostaje czekać na... zmaksymalizowanie brutalności. Kto komu jak podrżnie, zgwałci, zniszczy. Po doświadczeniach kochanej ludzkości kolejnych wojen... nic rzeczywistości nie przebije. Sorry.
    Oczywiście warto mi Dziwadełka czytać, ale lokując się w sferze językowej. Podziwiam jej urodę. Niezmiennie.
    Pozdrawiam Sz.Autorów.
  • Canulas miesiąc temu
    Noo tak, lżejsze jest i takie raczej będzie. Pilnujemy tych proporcji, stawiając tu na równowagę pomiędzy epatowaniem wszelkim gore, a jednak obniżanie środka ciężkości próbami humoru. Stąd tak, a tak.
    Pozdrox
  • Ritha & Canulardo miesiąc temu
    Nakreślenie celu? Celem jest opowiedzenie historii samo w sobie.
    Tak jak wspominałam Kall, tak i tu wspomnę - z pewnoscią nie jest to lektura dla każdego, i jesli chodzi o techniczne aspekty jak najbardziej staramy się zastosować wskazówki czytelników, tak jesli chodzi o klimat tu raczej nie będziemy się naginać. Niemniej dzięki za wizytę pomimo rozminięcia się
    Pozdrawiam
  • Wrotycz miesiąc temu
    Ritha & Canulardo, naprawdę proszę nie doszukiwać się z mojej strony obiektywizmu opinii, po prostu gdzieś wcześniej, któreś z Was poinformowało (musiałabym znaleźć ten post), że odchodzicie od wypróbowanych sposobów kreacji świata przedstawionego, wybierając gore. Że to nowy cel. No i git, tyle że mi zupełnie idea tego gatunku nie leży, co nie znaczy, iż w jakikolwiek sposób chcę przekonać Was do zmiany literackiej drogi. Wasz wybór, nawet gdyby mi bardzo zależało, to niby jak mogłabym wpłynąć na wolnych, tak świetnie piszących Autorów? Czym?
    5 dałam za styl, bo od strony zapisu potrafię włączyć obiektywizm.
    A co do treści... już nie. Koliduje z czymś, co chyba Was nie zainteresuje. Fakt, nie jestem tu targetem.
    Dzięki za odzew, serdecznie pozdrawiam.
    Połamania piór i szerokości na tej drodze życząc.
  • Ritha & Canulardo miesiąc temu
    No tak odruchowo jest, że człowiek stara się sprostać czytelniczym wymaganiom, zwłaszcza czytelników, którzy już łykali nasze "pióro". A to z kolei koliduje z obraną konwencją (bo nie tylko Ty się odbijasz od klimatu gore tutaj). Ot dyskusja, nie doszukuję się absolutnie niczego :) Jedynie nieudolne próby odniesienia się.
    Pozdrawiam również i raz jeszcze dziękuję
    R
  • Canulas miesiąc temu
    Wrotycz, eee, jest gites. Każdy lubi co inne. Fajno, ze podążasz. Nobilituje.
  • Aga jednostrzały miesiąc temu
    No Oki, brutality ciąg dalszy. Ale istotnie, w takim świecie trudno o coś innego... Chociaż?
    Chyba wpadł mi do głowy pewien pomysł dotyczący przełamania schematów. Zainspirowaliscie mię. Chyba...

    Piszecie zacnie, fabularnie może nie ma tu zbytniej odkrywczości, ale, ale, ale.... Czyta się wybornie :)
    Oki lecę...
    Pazdrawljaju :)))
  • Ritha miesiąc temu
    Jesli chodzi o fabularny fundament na jakim to budujemy to pomysl nie do konca zostal przez nas jeszcze wytlumaczony. W zasadzie wcale. Krazymy wokol niego, póki co pokazujemy swiat i ludzi.
    Dzieki Agu, bylam ciekawa Twojej (jako fana sci fi) opinii.
    Dzieki piekne
    Pozdrawiaju
  • Canulas miesiąc temu
    Agu-Agu... A-GU.
    No, to ten, pynć pisać. Dzięki za nawałnicę odwiedzinową
  • nimfetka miesiąc temu
    Nadrobiłam znów i jestem. Łitha, rozjebałaś. W tak krótkim odstępie czasu napisać coś tak porządnego. Mi to wychodzi poza zasięg umysłu, miesiąc bym ślęczała nad tym czymś. Podziwiam za determinację w utrzymywaniu poziomu tej serii, bo jest co utrzymywać. Jest brutalnie, bardzo brutalnie, ale wydaję mi się, że humor, który stosujecie do wyśróbowania jego natężenia działa, dlatego tak z mojej perspektywy jest okej. Mieliście Pamiątniki z Ochrydy, które nie były aż tak zbruzgane krwią i stanowiły bardziej horror psychologiczny, teraz probujecie czegoś nowego i to jest świetne. Piszcie o czym chcecie, byleby się nie znudzić własnym tekstem, bo to chyba oddzialowuje najgorzej na jakość jakiegokolwiek utworu.
    No, to tyle ode mnie.
    Jeszcze raz – super napisane, Ritha.
  • Ritha miesiąc temu
    Noo, moj zestaw, ale pisane wspolnie wspolnie, z Canupardem na spole ofkors.
    Dzieki, Nimf, takiliego kopa mi osobiscie dzis trza bylo, bo sie obijam deczko.
    Pisalam kilku osobom, tlumaczac sie z "grzechu" pisania w taki a nie inny desen, ze lektura z pewnoscia nie dla kazdego. Z kolei Ty jestes dobrym adresatem tego opka, czujesz klimat.
    Dzięki piekne
  • nimfetka miesiąc temu
    W takim razie!
    Rozjebaliście*
    Jeszcze raz – super napisane, Ritha, Canulas*
  • Ritha miesiąc temu
    nimfetka noo, tera lepi :D
  • nimfetka miesiąc temu
    Boze, Pocztówki z Ochrydy* xD
  • Canulas miesiąc temu
    nimfetka, Canulardo tu w zasadzie statysrował. Taki chopcyk łapiący piłeczki w rogu tenisowego korta. Splendor, uznanie, chwała i napis markerem na kubku należy się miss Ritholindzie.
    Fajny koment, Nimfetko z korkiem w... morzu
  • Canulas miesiąc temu
    nimfetka, taa, pamiętniki :))
  • Ritha miesiąc temu
    Can, nie przesadzaj, sama bym nie udźwignęłłła. Ja pisałam, ze był "zaskoczony w głowie" :))
  • betti miesiąc temu
    Wolałam chyba wcześniejszy pęd, kiedy aż się gotowało od emocji, tutaj trochę spokojniej aczkolwiek nadal podążam za bohaterami, bo chcę zobaczyć ich powrót do normalnego świata i chcę się dowiedzieć, co doprowadziło, że ten - odleciał.

    Oglądałam kiedyś taki film ''Zero absolutne'' czy jakoś tak i Wasze ''Dziwadełko'' trochę to przypomina... w sensie raptowną zagładę.

    Pozdrawiam.
  • Ritha miesiąc temu
    No spoko, bett. Podazaj.
    Filmu chyba nie ogladalam.
    Dzięki za wizytex ;)
    Pozdrówki
  • Canulas miesiąc temu
    Jeden łowi, drugi pływa, trzeci zmarł, się nie odzywa. Każdy lubi co innego. Norma. Film mnie coś świta, ale to takie marne świtanie.
    Dzięki za podążanie szlakiem Dziwadeł-ek
  • 00.00 miesiąc temu
    Czytam jak na szpilkach. Dajcie mi znać, kiedy pojawi się ten psychol.
    Poziom utrzymany, bez udziwnień w tych dziwadełkach. :)
  • Canulas miesiąc temu
    Eee, fajnie, że aż tak. To mile. Twe oczekiwanie posmyrało mję widelcem po egu (tak, wiem, nie odmienia się)
    Dzięki, Szu
  • Ritha miesiąc temu
    Dzięki Szu :3
    Fajno, że jedziesz z nami dalej.
  • RebelMac miesiąc temu
    Przeczytane. Oby wam weny nie zabrakło, pozdro.
  • Ritha & Canulardo miesiąc temu
    Nie bój żaby, wena jest odnawialna :)
    Dzięki piękne
  • Canulas miesiąc temu
    O kurde, myślałem, że gdzieś tam poległeś w boju. Fajnie, że się myliłem.
    Pozdrox.
  • jesień2018 miesiąc temu
    Ok, dotarłam tutaj.
    No i tak, piszcie prześwietnie. Naprawdę. Czytałam i podziwiałam. Co za język, co za dialogi!! Niesamowite! Naprawdę, jestem pod wrażeniem.
    Z drugiej strony, muszę przyznać, że świat jest na tyle odległy od mojego, że czytałam z dystansem, nie potrafiłam się zaangażować.
    Zatem doceniam kunszt i talent, pozostając z boku.
  • Canulas miesiąc temu
    Nawet gdzieś tam żeśmy gadali, że jakby Jesień przeczytała, to... byłoby jej przykro (albo smutno - nie pamiętam). Fajnie, że nadrobiłaś. Nie trza się wczuwać, to tak lżej pisane trochę.
    Dzięki
  • Ritha miesiąc temu
    Aaaaa, Jesien dziena! Nooo zastanawialismy sie, co by bylo, gdyby Jesien to przeczytala. Bardzo sie ma mordka cieszy, ze tu dotarlas, pomimo, ze doskonale sobie zdaje, ze nie Twoj swiat.
    Pozdrowki
  • Ritha miesiąc temu
    zdaje sprawę*
  • JamCi miesiąc temu
    Oooo fajnie. I dzieje sie i wiecej człowieka w człowieku i wiadomo kto jest kim. I nie nudzi sie nic ani za bardzo nie szokujje. Pasi mi :-)
    Dobra, to tera se mogę poczytać cudze komenty, bom specjalnie nie czytała :-)
  • Ritha & Canulardo 3 tygodnie temu
    JamCi, umknął mi Twój komentarz, wybacz :(
    Też zwykle czytam komenty dopiero po, żeby sobie nie zaburzać odbioru. Dziękujemy pięknie za wizytex :)
    Pozdrówki
    R
  • Canulas 3 tygodnie temu
    Sorry, też mnie uciekło. Dzięki JamCi
  • JamCi 3 tygodnie temu
    jak ja bym chciała o takie drobiazgi focha szczelać, to byłabym w fochu permanentnymm :-) szkoda życia :-)
  • Canulas 3 tygodnie temu
    JamCi, a szczelajjj
  • JamCi 3 tygodnie temu
    Canulas a po co? Potem z tego trudno wyjść z twarzą. Przereklamowane. Chyba że mnie coś naprawde wkurwi, wtedy mogę.
  • marok 3 tygodnie temu
    Dobra, przerwa była, ale wracam świeży i pachnący. Tak mi się wydaje, ta przerwa zrobiła też swoje bo jakoś jeszcze bardziej m się podoba. Niby może być to, że po prostu część jeszcze lepsza niż poprzednie, ale tak po czasie, doceniam jeszcze bardziej.
  • Ritha & Canulardo 3 tygodnie temu
    O proszę, no to fajnie, skoro jeszcze bardziej Ci się podoba :)
    Dziękujemy :)
    Pozdro Marokok
  • Canulas 3 tygodnie temu
    Dziękuję i tutaj
  • kalaallisut 3 tygodnie temu
    Ja pamiętam, mam z tyłu głowy.
  • Ritha & Canulardo 3 tygodnie temu
    Zapraszamy :)
  • Canulas 3 tygodnie temu
    I jeszcze Kall, hop. Też dzienks
  • kalaallisut 3 tygodnie temu
    " co dla przywykłego do wysokiej kultury osobistej gangstera było nie do zniesienia." No ba :D
    Toksyczna cisza, .... Jest klimat. Jest przede wszystkim bardzo płynnie poprowadzony tekst świadczący oczywiście o waszym poziomie.
    Tutaj poznajmy otaczający świat oczami bohaterów. Przystanek od... Na rozejrzenie się wokół. Pozdrawiam Was!
  • Canulas 3 tygodnie temu
    Jezzuuu, kurdex. Fajnie że odświeżyłaś. Trza tu dalej walczyć. :)))
  • kalaallisut 3 tygodnie temu
    Canulas a bałam się :) ale przerwy też dobrze robią w odbiorze, może nie w komentowaniu, albo ta część taka :D
  • Ritha ponad tydzień temu
    Kall, umknął mi komentarz. Dzięki piękne! :)
    Pozdrawiam

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania