Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!

(Brudne Noir) TW 01 - Zimowe zbiory

Człowiek: Pisarka

Miejsce: Izba przesłuchań

Zdarzenie: Mam przed oczami

 

TW – Zimowe zbiory*

 

* Tekst zainspirowany wierszem Thomasa Hardy'ego, pt: "Życia nie miałem nigdy za warte zachodu" oraz tekstem Szudracz, pt: "Mors"

 

W myśl jakiegoś niepojętego prawa dla przeciwstawności, po kontaktach z tobą pozostało mi wręcz oblubienie do gorącej wody i chroniczny strach przed mrużeniem oczu. Owa kombinacja powoduje, że częstokroć nie dosypiam. Niemal zawsze też się witam poparzoną dłonią.

Biorę jednak ten zestaw takim, jaki jest, całość pozostawiając pod arbitralny osąd Bogu. Jeśli jego oględziny przebiegną krytycznie, gotów jestem uiścić opłatę.

 

Życia nie miałaś nigdy za warte zachodu.

Nie chciałaś uczestniczyć w jego pląsach, tańcach. Mówiłaś, że nie rozumiesz potrzeby tak długiej tułaczki. Po co to będzie trwało przez wiosny, jesienie, skoro można teraz i zobaczyć prędzej? Że koła rdzewieją, wypadają śruby.

Kiwałem z uznaniem, myśląc o czymś innym.

 

Mam wciąż przed oczami twą kwiecistą suknię. W barwach o wiele żywszych niż jest życia w tobie. Widzę, jak siedzisz zgarbiona, zapatrzona w grę iskier. Apatyczna twarz opływa blaskiem oleistej lampy. Jest tak smutna, zmarniała, że zdaje się, iż nawet cienie nie uczestniczą w jej tańcu. Nasłuchuję łoskotu, kiedy wiatr obnaża niedostatki fachowca, który wybudował chatę.

I wtedy jeszcze nie wchodzę, bo...

Wtedy jeszcze nie umiem.

 

Znajduję cię po śladach, które do chałupy musiał spędzić ziąb. Zbiedniała sceneria jest kwintesencją słów: Surowa – Majestatyczna.

Oblodzoną szosą nikt od dawna nie jeździł, więc mój jednoślad ma szansę zostać pionierskim przez dłuższy czas.

Tafla jeziora powleczona lodem, po którym bez obawy można biec. Karłowate sosny, gdzieniegdzie poprzechylane. Błota śnieżne, występujące z brzegów potworzyły utwardzone bagna i kręte, spiralne leje. Kredowe wzgórza tak jałowe w zwierzynę, że jedyne, co może zaoferować twe domowe muzeum, to chleb oraz herbata. Wychudłe okazy nieurodzajnych ryb umierające w samotności pod lodem.

Dla kogoś "spoza" – obce.

 

Tak otulony ramionami własnego ciepła, obchodzę chatę, widząc, że oszronione liście zostały już jedynie na najstarszych drzewach. Czarno-biały pies w łaty już nie pójdzie za gęsią, gdyż oboje leżą porośnięci lodem. Izba tortur bez narzędzi w środku.

Kolejne kroki przekonują mnie, bym się strzegł zbytniego wychodzenia na powierzchnię. Kiedy więc nie mam już czym odwracać wzroku, wracam i...

W twarde drewno (puk, puk)

Nic. Żadnej reakcji.

Naciskam klamkę, czując, że odnalazłem ogród, w którym wszystko umiera. Miejsce, gdzie samotność dawno wypłoszyła już namiętność.

— Kompasu szyba ci pękła, że tak długo?

Wylękniona z oczu, w zbyt dużym swetrze z zależałą na kolanach książką, nadal potrafisz zabić. Karmisz się bezradnością niemogących dotrzymać ci kroku. Ściągam czapkę. Rozpinam puchową kurtkę. Przy zdejmowaniu rękawiczek, kiwam nieznacznie głową.

— "Nie albo tak" to żadna odpowiedź. Jaki był cel tej zwłoki?

Mógłbym odrzec cokolwiek. Kupić czas. Miast tego rozpoczynam tak, jak tego chcesz.

— Znalazłem ją w oddali, sprowadziłem w progi...

— Wołała mnie z pustki, prosząc się o dłoń. — Wchodzisz mi w słowo. Twe lico rozjaśnia chwilowy rozbłysk radości na myśl o tym, że ktoś jeszcze pamięta. Dwanaście lat. Końcowe wersy wygłaszamy już wspólnie. Dwa głosy się nie zgrywają, ale dwa serca tak.

— Pamiętasz, z którego zbioru? — pytasz z nadzieją w głosie. Błysk prawdziwego uśmiechu onieśmiela. Jedyny antybiotyk przeciw zmarszczkom.

Znam odpowiedź, lecz wpierw odwieszam porcelanowy kubek i czerpię nim wody z gara. Jest zimna, aż trzeszczą zęby. Tylko dwa małe łyki i odpowiadam:

— Chęć uszła wraz ze złożonym ślubem na ciemnej polanie

— Zbiór?

Biorę jeszcze dwa łyki. Odkaszluję. Pierwszy raz w życiu piję tak zimną wodę, że pali w środku.

— Pamiętasz, z jakiego zbioru?

— Kto dłubał w czaszce grzesznika? Mogę podejść?

Stojące na półce radio jest tak opatulone pajęczyną, jakby nie było używane od lat. Twoja twarz upiornie pogodna. Dosłownie, jakbyś wiedziała, że mroźna noc już cię dzisiaj nie dotknie. Piętrzące się w stosy książki obrasta zielony mech.

— Mogę?

Kiwasz głową. Siwy strączek uwalnia się spod czarnej chusty, którą masz przewiązane włosy. Zestawiam gar, i biorąc spod niego taboret, siadam przy tobie. Smród powala. Kocie główki leżą ci na kolanach.

— Boże, co ty wyrabiasz? — pytam wprost.

Pokazujesz mi pomarszczoną dłonią ścianę, mówiąc, żebym popatrzył. Jedna głowa z łoskotem spada, tocząc się po podłogowych nierównościach. Słychać piski nienawykłych do tak nagłego poruszenia zwierząt. Kilka gryzoni pierzcha, jednak nie wszystkie. Dwa najbardziej bezczelne okazy dalej ogryzają ci stopy. Musi to trwać już długo, bo spiłowały ci kikuty do tego stopnia, że mogłabyś je zmieścić w pudełka po papierosach. Sczerniała krew ubarwiła ich niegdyś białe futra. Zrywam się z cholernego taboretu.

— Co do kurwy, że jebanej w łeb?!

— Nic nie czuję — mówisz. — Zamarzły mi dwa dni temu.

— Evelyn, posłuchaj mnie! Szukaliśmy cię odkąd tylko...

— Spójrz na ścianę!

Patrzę. Myśl o tym, że właśnie cię jedzą, wywleka mi żołądek na lewą stronę. Zaczynasz mówić. Głos masz przy tym szalony, nieobliczalny.

— Nasz portret się nigdy nie zedrze. Świece wbrew cieniom wiatrum, mają się nad wyraz dobrze. Łby potulnych stworzeń wiszą już po obejściu. Chore liście dawno poumierały. Iglaste dogorywają. Z czego to?

— Posłuchaj, Eve. Natychmiast muszę cię zabrać do szpitala.

(jesteś nieubłagana)

— Z jakiego zbioru to jest?

— Kurwa mać. "W sprawach ludzkiego cierpienia nigdy się nie mylę". Dobrze? Może być?!

Zaraz tu zwymiotuję lub zemdleję. Cofam się, aż do okna. Tam przystaję, karmiąc się ułudnym fragmentaryzmem jasności. W zlewie dostrzegam talerz z zamarzniętymi resztkami niedojedzonego mięsa. Nie chcę się im przyglądać. Mam złe przeczucia.

— Deszcz zmyje nasze imiona wypisane na szybie. Lód wykruszy pamięć maleńkich stóp. Mapa naszej wędrówki jest nietrwała.

Pocieram skronie, czując, że lada moment mogę stracić przytomność. Zataczam się, wymiotując do zlewu. Zamarznięte karakany toną w fali przetrawionej surówki. Twoje: "a to?" ciągle świdruje mi uszy.

— Nikt tu nie umie kłamać — podaję tytuł, sądząc, że to wystarczy. Że będziesz miała już dość. Nie masz.

— Nieee!!! — krzyczysz, miotając się na fotelu. Kolejne odrąbane kocie główki z łoskotem uderzają o posadzkę. Wraz z nimi spada też coś, co robi hałas przynajmniej dwukrotnie większy. — Podaj mi ten pierdolony tytuł!

— To był dom, gdzie nikt nie musiał kłamać. — ponawiam, wysilając umysł. Pamiętam tylko, że książka miała zieloną okładkę i zdobne, złote litery. Czekam na twą reakcję, modląc się, by to, co leży w półmroku, było tylko objedzoną głową pluszowego misia czy plastikowej laleczki. Nie wygląda jednak na pluszową. Z tego całego nagromadzonego szaleństwa zaczyna mi skakać noga. Zęby uderzają o siebie, jakbym chwilę temu był w przeręblu. Jeden ze szczurów przyczajonych na najwyższej z szafek, spogląda w moim kierunku. Ślepia mu błyszczą nienaturalnymi odcieniami srebra.

— Prosiłem ją gardłem pełnym modlitw, a jej myśli harcowały zboczem. Mówiła: kulig mnie woła. I: pocałuj mnie w usta. Wabi mnie mróz i to, co jest za nim. Przyjmij cios mego pójścia. Nie waż się iść za mną. A to? Z czego to?

Nie mam już siły. Chcę tylko się stąd wydostać. Zobaczyć światło i odetchnąć tym jakże mroźnym powietrzem. Uciec jak najdalej. By cię jednak trochę uspokoić, rzucam, że to ze zbioru: "Potem nastały chwile ich wzajemnych zapatrzeń".

— Widzisz tę lampę? Co noc wokół niej kłębią się owady. Umierają, zwiedzone jej blaskiem. Bezsenność to dalszy przestrach. Inne, większe, rozbijają się w pędzie o siatkę werandy. Jestem już trochę na schodach domu, w którym zamieszkałam. Z czego to?

Zesztywniały, po ścianie, docieram do drzwi wyjściowych. Zupełnie bez świadomości, że gdybym został, że gdyby nie ten strach i szaleństwo. Że gdybym zszedł do piwnicy, może bym jeszcze zdołał... ich... całą piątkę...

Wychodzę jednak.

Uciekam.

Zwariowałaś.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 20

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Cyber.Wiedźma 5 miesięcy temu
    Jak poetycko... Nic nie rozumiem.
  • Canulas 5 miesięcy temu
    Do końca nie wiedziałem, w którą stronę pójść. To poszedłem... w żadną ;)
    Albo w każdą.
  • Ozar 5 miesięcy temu
    Popieram CW, sorka, ale tez nic nie kumam. Canulas widać, że egzystujemy w innych światach chyba.
  • Canulas 5 miesięcy temu
    Niewątpliiwe ;)
    Dobrze, żeś zajrzał. Thx
  • Szudracz 5 miesięcy temu
    Ohydnie wyborne. :) 5
  • Canulas 5 miesięcy temu
    Dziękuję Big Szu.
  • Szudracz 5 miesięcy temu
    Can Jeszcze dopiszę, że doceniam Twoją inspirację. Wyszło Ci lepiej niż mi. :) Dzięki również. :)
  • Canulas 5 miesięcy temu
    Szudracz, no inspiracja była. Oj była
  • Ritha 5 miesięcy temu
    Dlaczego jak coś jest dobre, zawoalowane, metaforyczne i z klimatem, to ludzie nie rozumieją? :/

    "W barwach o wiele żywszych niż jest życia w tobie" - trafne
    "Tak otulony ramionami własnego ciepła" - ładnie ujęte
    "Miejsce, gdzie samotność dawno wypłoszyła już namiętność" - i to, cudne
    "Mógłbym odrzec cokolwiek. Kupić czas. Miast tego rozpoczynam tak, jak tego chcesz" - ależ klimat

    Otulone pajęczyną radio i upiornie pogodna twarz, jak gorzka herbata z nierównomiernie wymieszanym cukrem, który od czasu do czasu wyłapują kubki smakowe. Tak to odbieram. A potem wszystko dąży w kierunku jej szaleństwa i jego prób opanowanie, sibie i sytuacji... I powtarzające się pytanie z jakich zbiorów pochodzą cytaty. Świetne, niestandardowe przesłuchanie. I świetny tekst. Twój perfekcjonizm jest wręcz irytujący ;)

    (Kocie łby... Miałeś kiedyś kotka, Can? :D)

    "gdzie nikt nie musiał kłamać. — ponawiam" - kropka jest tu niechciana
  • Ozar 5 miesięcy temu
    Ritha . Ja jestem do bólu konkretny i dlatego często nie kumam ukrytych znaczeń, czy podtekstów, ale zarazem potrafię się do tego przyznać. A jak znam Canulasa, on to wie i dlatego nie dziwią go moje słowa. Mimo tego staram się czytać jego teksty, bo zawsze zawierają coś niespodziewanego, czasem szokującego. Raz to kumam, a dwa razy nie, co wcale mi nie przeszkadza w czytaniu - bo zawsze mogę dopytać o sens.
  • Ritha 5 miesięcy temu
    Ozar okej, po prostu juz któryś raz zauwazam zaleznosc, ze im ambitniejszy tekst, tym zrozumienie mniejsze. Nie zarzut stricte do Ciebie, ogólne refleksje.
  • Ozar 5 miesięcy temu
    Ritha Ja się nie obrażam, pisze w 95% o historii a to inne klimaty.
  • Canulas 5 miesięcy temu
    No proszę. Jak dyskutują ;)
    Ozar wchodząc na moje izby ryzykuje niezrozumiem. Utratą czasu. Wchodzi jednak, pyta, a jak mu coś nie gra, uczciwie mói. Szanuję taką postawę.
    Wiadomo, że odbió będzie okrojony. W sensie, spodziewałem się.
    No, ale spoko. Jak coś jest dla wszystkich, to najczęściej... wiadomo.
    Sam nie do końca jestem pewien czy moje ciągoty, kiedunki, które obieram, są właściwe. Czuję, że czasem do budowy szklarni używam zbyt grubych szyb. Dla osoby obytej u mnie, może to być dodatkowy smaczek, ale na pewno zrazi sporą grupę.
    No, ale ok. Taki wybór.
    Dziękuje za burzliwą dyskusję. Dla mnie, możecie se tu zapasowe pitolenie zrobić, bo lubię jak się ta czerwona dioda od komentarzy świeci.
    Pozdro serdeczne.
  • Ritha 5 miesięcy temu
    Ozar oczywiscie. Polecam jednak wczuć się w teksty typu jak wyżej, i pozwoloc sobie na odbiór pół na pół: emocjonalnie/intelektualnie. Poszerza horyzonty ;)
  • Ozar 5 miesięcy temu
    Canulas Dzięki za zrozumienie, ale korzystając z okazji muszę coś Ci napisać. Jak widzę masz rozległą wiedzę a nie piszesz prawie nic pod moimi artykułami. No chyba, że nie lubisz historii. To oczywiście nie jest zarzut, ale chętnie bym poczytał, co myślisz.
  • Canulas 5 miesięcy temu
    Ozar, są pewne sprawy, na których się znam, pewne, na których uważam, że się znam. I cała rzesza takich, na których się nie znam kompletnie. Nie wypowiadam się na tematy historii zbyt często i prawie w ogóle na polityczne.
    Lubię posłuchać, poczytać,choc jeśli z racji czasu muszę dokonać selektywnej amputacji, często historię poświęcam.
    Moje zamiłowanie (jeśli można tak nazwać) bardziej obejmuje czasy średniowiecza, nie między czy powojenne.
    Temat lekko liznąłem. Czytałem Beavora czy jeszcze tam coś. Nie lubię jednak się mądrzyć, jeśli nie jestem godnym partnerem do rozmowy. Wolę wtedy słuchać.
    Czytam Cię wybiórczo.
    Odnoszę się, kiedy uznam za stosowne.
    Ciężko wyjaśnić. Kwestia spierdalającego czasu chyba
  • Canulas 5 miesięcy temu
    Dzięki Ritha. Przywracasz mi trochę wiary.
    Mialem kiedyś kota. Pisząc to, wiedziałem, że się wystawiam na strzał.
  • Ritha 5 miesięcy temu
    No niestety, u mnie na ten przykład wolą jak piszę hejterskie teksty, niż takie, nad którymi się pocę i z których jestem bardziej zadowolona. Skumałam wszystko, trudne do skumania nie było, klimat świetny.
    Kota miałeś, nie masz, nie drążmy tematu.
    Pozdro :)
  • Canulas 5 miesięcy temu
    Haha. Bo one umierają, Ritha. Rak same. Wiesz?
  • Ritha 5 miesięcy temu
    Same. Umierają. Ehe-ehe. Lezie, lezie, pada.
    Czy ja coś mówię?
    Nie miałam kota, nie wiem jak to się odbywa.
  • Canulas 5 miesięcy temu
    Eh, "bo by Ci zdechło" - dobrze pamiętam Twój tekst.
  • Ritha 5 miesięcy temu
    To nie było do Ciebie, to raz. Pamiętliwość to wada, to dwa.
    W Twoim przypadku nie zdychanie, a mordy się nasuwają, palenie, podpalanie, topienie, filetowanie i inne. Byłam po prostu ciekawa czy zaszlachtowałeś kiedyś kota i tera to podswiadomie z Ciebie wyłazi w tekstach. No taka ciekawska jestem, przepraszam. :p
  • Canulas 5 miesięcy temu
    Nie zaszlachtowałem. Wiem, że nie do mnie. Jestem miły dobry i uczynny.
    Dobry ojciec, kochający mąż. Znawca win i trzykrotny mistrz tańca.
  • Ritha 5 miesięcy temu
    Super. A ja lubie samozwańcze psychoanalizy przeprowadzac o i tyle.
  • Canulas 5 miesięcy temu
    Eh, nie uwierzyła. No trudno
  • e make i ka pololi 5 miesięcy temu
    Osz Ty, ale mi zabiłeś dzień w progach.

    Przewyborne. Zaryzykuję stwierdzenie, że bardzo już długo nie było, jak i może nie być nic lepszego. Gdzieś po pierwsze: brylantowy zasób słów i zdania estetycznie powalające pięknością swą, tym to gdzieś bardziej na mnie działa, że często nimi opisana potworność, toteż zachodzi uwielbiany kontrast.

    Niepokonane i nieutrzymane w ryzach szaleństwo, własny hermetyczny świat straszny. Nie wiem, gdybym ja miała kopiować wyimki najlepsze, to 3/4 tekstu by poszło.

    Jakieś ''naj'' więc. To jest kontekstowo mocne, zwłaszcza przy drugim przeczytaniu, znajomość końca podbija wartość, w minimum słow zawarte jakieś maximum:

    ''I wtedy jeszcze nie wchodzę, bo...

    Wtedy jeszcze nie umiem.''

    Piękne zdanie:
    ''Wychudłe okazy nieurodzajnych ryb umierające w samotności pod lodem.''

    ''Czarno-biały pies w łaty już nie pójdzie za gęsią, gdyż oboje leżą porośnięci lodem. Izba tortur bez narzędzi w środku.'' - teź. Tak umiesz przyoblec straszność, że ona się robi piękna, przy tym jeszcze straszniejsza, bo dostaje nowy rys, pozornie niepasujący, nie pozornie - bardzo.


    Lubię jak piszesz dialogi. Znaczy sposób, w jaki je piszesz. Tak jak w ''Balecie zimowych noży.'' Oni mówią tutaj czymś swoim, czymś zamkniętym na klucz, wrażenie podglądania i wczuwania się w prywatność pozostaje, rzuca czar. Bohaterowie mogą sobie pozwolić na nieprzejmowanie się tym, jak to będzie wyglądało dla odbiorcy, dlatego dla mnie wygląda nawet piękniej.

    Niesamowicie zbudowany nastrój. Rzeczywiście można mieć przed oczami ten intensywany obraz pisarki pogrążonej we własnym obłędzie, przesłuchującej z własnej twórczości pośród kocich główek.

    Gloria gloria, szczere pokłony, i co tam jeszcze.
    Bardzobardzobardzo jestem pod wrażeniem.

    Że jak jest dobre, to ludzie nie rozumieją - na to jojczyć nie będę, bo ani mnie to nie dziwni ani nie obchodzi. Rozumiem ja. Bliskie serduszku. Przepiękne. Se powrócę nie raz.
  • Canulas 5 miesięcy temu
    Wiele trafnych stwierdzeń.
    Masz rację. Popadam w "inkubatoryzm" Nakładam wiele warstw, że aż się nawet w tych warstwach zakopuję. Kierunek ten jest mi z dnia na dzień coraz bliższy.
    Poczucie uprawiania podglądactwa przy czytaniu jest zamiarem rozmyśnym, a to, że ich "klucze" są w ogóle nie roztłumaczane, ma miało dodać pikanterii i poczucia bycia nieproszonym gościem z zewnątrz. Chciałem jeszcze uderzyć kontastem, między bajkową scenerią, a "trzeźwym" namacalnie ukazanym dramatem. Niestety, wypłoszyło mnie poczucie szybko uciekającego czasu, jak i ogólna niepewność przy pisaniu. Stąd, druga część tekstu, może się wydawać niedopracowana.
    Dzięki wielkie.
  • Okropny 5 miesięcy temu
    Tafla jeziora powleczona lodem, po którym bez obawy można biec. Karłowate sosny, gdzieniegdzie poprzechylane. Błota śnieżne występujące z brzegów potworzyły utwardzone bagna i kręte, spiralne leje. Kredowe wzgórza tak jałowe w zwierzynę, że jedyne, co może zaoferować twe domowe muzeum, to chleb oraz herbata. Wychudłe okazy nieurodzajnych ryb umierające w samotności pod lodem.

    Byłem tam przez pierwsze dwa zdania, potem zrobilo mi sie przykro.

    — Spójrz na ścianę!
    Patrzę. Myśl o tym, że właśnie cię jedzą, wywleka mi żołądek na lewą stronę. Zaczynasz mówić. Głos masz przy tym szalony, nieobliczalny.
    — Nasz portret się nigdy nie zedrze. Świece wbrew cieniom wiatru mają się nad wyraz dobrze.

    Jebańcu, jestem tam, widzę zapach szaleństwa. Ty chuju.

    No, skurwysyn, no
  • Okropny 5 miesięcy temu
    Piątka ode mnie, choć wg mnie wyjebałeś skalę. Chuju.
  • Canulas 5 miesięcy temu
    Heh, kurcze. Fajnie, że Ci siadło. Zwłaszcza, że wiem, iż nie pierdolisz się z ukazywaniem niedostatków w tekście.
    Zacząłem pisać chyba około 15 w niedzielę, gdzie już wszystkie teksty na TW były opublikowane. Około 17 z groszami, gdy tekst bym gdzieś w 75% ukończenia, stanąłem z palcem wskazującym nad backspace, coby całość wypierdolić w piździec i ruszyć od nowa, tyle, że w jakąś frywolną humoreską. Myślę, że gdyby nie poczucie kurczącego się czasu, wyciąłbym cały tekst.
    Nie wiem. Jakoś czułem "prymitywną wysiłkowość" przy pisaniu.
    Dzięki wielkie, młodzieńcze.
  • Okropny 5 miesięcy temu
    Canulas trochę, jak tak o tym teraz myślę, ciut klimatem w katatoników z pierwszego tomu PLO, gdy Vukko szukał pozostałości po poprzedniej wyprawie.

    Takie zimno i beznadzieja...
  • Okropny 5 miesięcy temu
    Ygh
  • Canulas 5 miesięcy temu
    Okropny, rozwiń myśl.
  • Okropny 5 miesięcy temu
    Canulasie, zacznijny od pytania czy przeczytałeś Pana lodowego ogrodu.
  • Canulas 5 miesięcy temu
    Ok, rozwinąłeś.
    Odpowiedź brzmi: Nie
    Kuurwa. 9zł pierwsza część w żabce.
    Ja pierdzielę. Czułem, żeby brać.
  • Okropny 5 miesięcy temu
    Wez, co Ci szkodzi, man
  • Okropny 5 miesięcy temu
    A jak nie, to Ci okropny wezmie z poczty jak jeszcze jest. A jak nie, to Ci wyślę moje, to se czytniesz
  • Canulas 5 miesięcy temu
    asz, kurwa, może do czwartku jeszcze będzie. Żabka zapyzuiała. Może się ostanie. Wcześniej nie da rady, bo okazało się w sobotę, że duży strit, to jest chuj, a nie karta na granie all in
  • Canulas 5 miesięcy temu
    Hola, hola. Se kupię. Ino nie wiem czy w serii, czy tak ooo
  • Okropny 5 miesięcy temu
    Canulas duży strit na all in, to jak nastrugać se kolek, posmarować smalcem i sie rozpędzić na hopsasa.

    No, ale kto gra grubo wygrać musi ;)
  • Canulas 5 miesięcy temu
    Okropny , nie, jeśli grasz jeden na jeden. To w chuj silna karta. Rozmawiamy ciągle o Texas Holde'm, a nie pięciokartówce ze Sztosa
  • Okropny 5 miesięcy temu
    Canulas, mam jakiś ogląd, wierzę Ci. Z drugiej strony, bliżej mi do Mavericka niż Brejwharta, jak już musiny gibsonić i karcić kartować
  • Lancelot 5 miesięcy temu
    łoooo. chciałbym coś zacytować, ale cały tekst musiałbym wkleić. pięknie użyte słowa, zwroty, porównania, itd chuj wi co jeszcze. po prostu super 5
  • Canulas 5 miesięcy temu
    "cieszem siem"
  • rubio 5 miesięcy temu
    dobra, panie kolego, ja tu śpię połową mózgu więc pewnie napiszę jakieś pierdoły, bo też to jest chyba ta sensowniejsza połowa, ale mam nadzieję, że się nie obrazisz. Są trupy, rzygi, rozkładające się mięso, coś gnije, coś cuchnie, tu jakieś szczury, tam jakieś świry, a jeszcze gdzie indziej wzmianka o papierosach; to jest, panie, ekspresjonizm. Lubię, a i u mnie też sporo w tekstach gniło swego czasu, więc i na zasadzie skłonności do sposobu obrazowania, lubię. Tak że, no. Umisz. 5
  • Canulas 5 miesięcy temu
    Wyostrzyłeś moój odbiór tym "nie obrazisz" Cóż. no nie.
    Jest tego wpakowane (tak mnie sie wydaje) troszkę za dużo.
    Nie umiem pracować pod presją czasu, nawet jeśli jest ona iluzoryczna.
    No, ale... uczę się, tak?
  • e make i ka pololi 5 miesięcy temu
    Już Ty mi tu skromnie nie szuraj butem, nie bluźnij, że tu coś za dużo, że się uczysz. Majkel Andżelo też mówił, że się wciąż uczy.
    Nie jojcz mnie pod tym arcytekstem. Plosiem Ciem.
  • rubio 5 miesięcy temu
    Canulas Ty nie jesteś obiektywny, więc Twoje wydawanie to wiesz ;] Elegancko jest wpakowane. I ten, umiesz
  • Canulas 5 miesięcy temu
    e make i ka pololi szczerze, pisałem niżej lub wyżej. Wskazujący palec zawisł nad back-spacem. Z perspektywy czasu uważam, że tekst jest ok, jednak (chyba przez upływ tego pierdolonego czasu) miałem już go kasować. To nie jest zawoalowana skromność, typu: oj, nie,nie (ale jednak - tak)
  • Canulas 5 miesięcy temu
    rubio, czuję jak czuję. To nie kokieteria pod aplauz tłumów. Jest ok, ale... ale coś.
  • Agnieszka Gu 5 miesięcy temu
    Dobry wieczór, lecim
    "Życia nie miałaś nigdy za warte zachodu." - karkołomne jak diabli,
    "Izba tortur bez narzędzi w środku." - bardzo ciekawe
    "Piętrzące się w stosy książki obrasta zielony mech." - piękne
    "— To był dom, gdzie nikt nie musiał kłamać. — ponawiam, wysilając umysł." - kropka i mała litera po myślniku. Tak to ma lecieć?

    Ale schiza i makabra, ujęta i zatrzaśnięta w doskonale dobranym słownictwie - opowieść. Mrocznie tutaj i ciężkostrawnie.
    Bardzo dobre, ale wg mnie, to nie jest majstersztyk. Czytywałam twoje lepsze kawałki - nie lepiej napisane - bo to tutaj to wysokie loty, ale bliższe i milsze mojej styranej psychice ;) Ot, każdy ocenia przez pryzmat siebie i swojej emocjonalności.
    Pazdrawljaju towarzyszu ;))
    PS. Ty to musisz bardzo, ale to bardzo lubić tą horrorystyczno-makabryczną tematykę ;)
  • Canulas 5 miesięcy temu
    Może lubię, nie wiem. Tak, masz dużo racji (w sensie, do Twojego zdania się przychylam) Balet noży widzi mi się o wiele wyżej niż to. To mi się jawi jako strzępy. Piękne, być może, ale tylko osobno. Nici łączące są... średnie.
  • Aisak 5 miesięcy temu
    Can, nie mam pojęcia, jak to rozgryźć.
    to jest bardzo trudny tekst, bardzo wewnętrzny w moim odczuciu, może nawet osobisty, niezwykle emocjonalny, bardzo psychologiczny, nie gniewaj się, ale ja to muszę w domu w nocy przeczytać bez hałasów.
  • Canulas 5 miesięcy temu
    Miło mi będzie niezwykle. Dziękuję za odwiedziny.
  • Felicjanna 5 miesięcy temu
    Porąbane, jak nie wiem co, heh, aż głupio się śmiać.
    Nie chce mi się szukać Hardy'ego, wolę bazować na odczuciach, a te, no cholera, choćbym i nie do końca rozumiała, to sam nastrój mroczny, fantazyjny i fantastyczny. To już proza poetycka, o szaleństwie i niemocy i zawodowe pisarstwo, panie Canulas.
    Szczerze, to nie chce mi się zaglądać głębiej, bo cholera Cię wie, coś ty tam umieścił i tak włosy dęba stoją i a przed oczami jakby przyszłość w obrazach niezbyt zachęcających.
    Pozdrówka
  • Canulas 5 miesięcy temu
    a pacz! Nie śpię. Odpozdrówka.
    Dzięki za wizytę.
  • Aisak 5 miesięcy temu
    no, właśnie jakis rodzaj szaleństwa typu Dom zły, czy w ten deseń.
    zimne ciarki po pleckach przebiegają w popłochu, naprawdę, coś tu się czai nieuchwytnego.
    na wiosnę będzie nowy polski serial KRUK, i jak pokazują trailery, na których słychać chłopiecy głos recytujący rymowankę, i jakies pola mgły lasy, puste chałupy, to jak w mordę strzelił ten klimat właśnie!

    nie znam twojego stylu, nic nie czytałam, tylko tytuły, i jak czytałam Rura w ziemi, to myslałam, że to o jakieś biednej truposzce, i nie chciałam tego czytać, bo ten tytuł wskazywał, że to jakies zajadłe, złośliwe i niegodne, by tak pisać.
    więc nie czytałam.
    ale to, co napisałeś tutaj, to raczej zachęca, by się wgłębić, niekoniecznie w tę rurę w ziemi, choc nie wiem o czym to jest.

    KAPITALNIE, że wymysliłeś tę grę, ale wiesz, że stopniowo musisz podnosić poprzeczkę, albo w jakiś sposób urozmaicać, bo stanie sie oklepane, a szkoda by było.
    macham łapką na Dobrąnockę :)
  • Canulas 5 miesięcy temu
    WIem, cięzka to wieść, ale wiem. Dzięki Aisku. Ciekawy ten serial, co mówisz.
    Jak chcesz coś jeszcze dobrze pojebanego u mnie znaleźć (mam tego sporo), to W balecie zimowych noży, obadaj. Wyżej cenię dtamten tekst. Pozdro.
  • betti 5 miesięcy temu
    Ohydny tekst, aż niedobrze się robi na myśl, co może się stać z ludzką psychiką... przypomniał mi się indyjski fakir, który oddał się modlitwie nad Gangesem. Siedział w nienaturalnej pozycji, co musiało sprawiać ogromny ból, bo kończyny miał wykrzywione niemiłosiernie. Wokół płynęła rzeka życia... Paradoks.
  • Canulas 5 miesięcy temu
    Heh, dziękuję. Dobrze się czuję w ohydzie.
  • KarolaKorman 5 miesięcy temu
    O Marianno, ja mam też dwa koty - czy to już pierwszy symptom mojej wariacji?
    Kapitalny tekst :) Trzeba się wczuć w niego, w bohatera czyli i zobaczyć to wszystko jego oczami. Fajna narracja, rzadko kiedy czytam tekst z taką, ale tu wyszło świetnie. Wielkie 5 :)
  • Canulas 5 miesięcy temu
    A dziękuję. Wiesz, przewodnim motywem TW (swoją drogą - zapraszam) są ćwiczenia. To se poćwiczyłem ;)
  • Ritha 5 miesięcy temu
    Can choć na forum...
  • Elorence 4 miesiące temu
    Can, jak zawsze lecisz po bandzie. Wyłapałam tutaj kilka naprawdę świetnych opisów, przy których się zatrzymałam na dłużej. Narracja też poprowadzona z fajnej perspektywy.

    Chyba będę musiała przejrzeć wszystkie Twoje teksty, bo naprawdę dajesz człowiekowi do myślenia. Człowiek jest tak bliski szaleństwa... Ostatnio mam wrażenie, że nie ma ludzi normalnych, bo wszyscy jesteśmy obłąkani tylko kryjemy się z tym ze strachu, co powiedzą inni.
    Same piąteczki Ci dziś wstawiłam, bo Ci się należy, bo piszesz świetnie, bo powinieneś kiedyś coś wydać, aby większa grupa ludzi mogła docenić Twoje teksty :)
    Pozdrawiam!
  • Canulas 4 miesiące temu
    No, no, no - Elo.
    Dziękuję pięknie.
    Piszę różnie. Mam też kilka muchomorów.
  • Elorence 4 miesiące temu
    Canulas, miałeś chyba iść spać :D
  • Okropny 4 miesiące temu
    Canulas nie miałeś spać, chujq?
  • Canulas 4 miesiące temu
    Musiałem posprawdzac, bo coś łaziło. Okazuje się, że żeby obadać chałupę, musiałem latarkę zainstalować.
  • Okropny 4 miesiące temu
    I co lazilo?
  • Canulas 4 miesiące temu
    Okropny, chuj wie. Szyba lekko jebnięta na tarasie. Czasem jakieś pizdy do garażu próbowały, ale chałupy nikt nie forsował. Na razie czekam, ale już chyba po zabiegach bo cicho.
  • Okropny 4 miesiące temu
    Canulas może myślą, że nie zamieszkane? U nas w gminie obok jeden chlor się dziadkowi wjebał, bo myślał że niezamieszkane i złom chciał zajebać.
  • Canulas 4 miesiące temu
    Nie raczej. Chuj wie. Nic się nie dzieje. Nie będę się napinał. Idę spać.
    Narra
  • Tanaris 4 miesiące temu
    Stworzony przez ciebie świat wcale nie jest łatwy, stąd wiele razy musiałam się zatrzymać i przemyśleć, co też chciałeś nam przekazać. Do tego zaawansowane słownictwo, że nieraz wbijałam na wiki, aby rozszyfrować znaczenie, czuję się jak zagubiony Kowalski... Ale w końcu człowiek całe życie się uczy. Nadal mam mieszane uczucia, jakbym została w jakimś stopniu wrzucona do twojego świata, doświadczając i dostrzegając obcy mi koloryt i zmysłowość. Życzę ci, abyś szedł właśnie taką drogą pisarską. 5 zasłużone.
  • Canulas 4 miesiące temu
    Dziękuję pięknie Tanaris. Miło mi Cię gościć w tym... pierdolniku w sumie.
    Bardzo mi miło.
    Ps. Super, że jesteś w TW.
  • Blanka 4 miesiące temu
    Nie mam słów do Ciebie, człowieku. Kapitalne. Choć powtórzę, Balet na tyle siadł mi w głowie, że poczyniłam kroki w poszukiwaniu opowiadania Kinga. Pod resztą widzę, że już byłam. To tyle na dzis!;) Miło u Ciebie błądzić. Pzdr.
  • Canulas 4 miesiące temu
    Tak, jak już mówiłem. Ten tekst też w miarę lubię (choć szpilki bardziej) , tak "Balet" jest dla mnie z pewnoscią najistotniejszy.
    Już nie trzeba nic innego lubić, jak CI siadło tamto. Można tera pół roku gromy słać.
    Pozdro, pozdo, Blanka.
    Zajebiste jest to, że mam jeszcze kilka Twoich tekstów do ogarnięcia. ALe spokojnie. Za rzadko wstawiasz, by zaatakować naraz. Trzeba dozować.
    Ciao
  • Skryty 3 miesiące temu
    Owa kombinacja, powoduje, że częstokroć nie dosypiam. - Owa kombinacja powoduje, że częstokroć nie dosypiam.

    Błota śnieżne występujące z brzegów potworzyły utwardzone bagna - Błota śnieżne, występujące z brzegów, potworzyły utwardzone bagna

    Wychudłe okazy nieurodzajnych ryb umierające w samotności pod lodem.- nie wiem, jak z tym zdaniem. Trochę mi nie pasuje "umierające", bardziej bym widział "umierających".

    Tak otulony ramionami własnego ciepła - nie wiem, czy jest to błędem w tym przypadku, ale takie z tekściarstwa przyzwyczajenie. "Tak otulony", czyli jak? Nie ma żadnego porównania.

    Wylękniona z oczu, w zbyt dużym swetrze z zależałą na kolanach książką, nadal potrafisz zabić. - Wylękniona z oczu, w zbyt dużym swetrze z zależałą na kolanach książką nadal potrafisz zabić.

    — Nie albo tak, to żadna odpowiedź. -> — "Nie albo tak" to żadna odpowiedź. (Co myślisz o takim zapisie?)

    — Pamiętasz z którego zbioru? -> — Pamiętasz, z którego zbioru?

    — Chęć uszła, wraz ze złożonym ślubem na ciemnej polanie -> — Chęć uszła wraz ze złożonym ślubem na ciemnej polanie.

    — Pamiętasz z jakiego zbioru? -> — Pamiętasz, z jakiego zbioru?

    Twoja twarz, upiornie pogodna. - Twoja twarz upiornie pogodna.

    Zestawiam gar i biorąc spod niego taboret, siadam przy tobie. - Zestawiam gar i, biorąc spod niego taboret, siadam przy tobie.

    Świece wbrew cieniom wiatru mają się nad wyraz dobrze. - Świece, wbrew cieniom wiatru, mają się nad wyraz dobrze.

    Jeden ze szczurów przyczajonych na najwyższej z szafek, spogląda w moim kierunku. - Jeden, ze szczurów przyczajonych na najwyższej z szafek, spogląda w moim kierunku.

    Ciężki tekst. Ciężko się sprawdzało. Książki w takim stylu bym nie przetrawił, ale takie opowiadanie już tak. Podoba mi się.

    Pozdrawiam!
  • Canulas 3 miesiące temu
    Spox. Wszystko ogarnę jak już na melinę zjadę.
    Pozdrawiam serdecznie.

    (najlepsze, że jak czytam, to widzę)
  • Canulas 3 miesiące temu
    Ogarnąłem wszystko - dzięki raz jeszcze "Nieujawiony"
  • Skryty 3 miesiące temu
    Canulas Nieujawniony - coś nowego xD
  • Margerita miesiąc temu
    Jak pięknie to wszystko opisałeś bardzo mi się podoba pięć
  • Canulas miesiąc temu
    O, Marg - no proszę - Dzięki ;)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania