Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!

TW#15 Stara raszpla

Postać: Kichająca sklepowa

Zdarzenie: Złamany obcas

 

Z dedykacją i podziękowaniami dla A.

 

* * *

 

Kiedy wysoki mężczyzna w kapturze zaczepił ją po raz kolejny, najpierw wykonała unik na tyle zgrabny, na ile pozwalały dwie ogromne papierowe torby z zakupami przyciskane do piersi, uciekając ramieniem z pola zasięgu niepożądanego łapska, a potem przyspieszyła. Paznokcie nieznajomego ledwo przejechały po zimowej kurtce.

– Na siedem piekieł – wymamrotała kobieta, energicznie potrząsając wymodelowaną blond fryzurą. – Niechże mnie zostawi.

Dzień był zimowy, ulica nienaturalnie opustoszała, a godzina późna. Chloe doświadczała wcześniej tak niegrzecznego wyrazu zainteresowania, ale tym razem brak przechodniów dookoła odbierał odwagę i podpowiadał manewr ucieczki.

Skręciła w lewo i popychając drzwi rozstawionymi szeroko łokciami, weszła do niewielkiego saloniku prasowego. W środku zmierzch odpędzało dodające otuchy sztuczne światło.

Stanęła przy oszklonej wystawie i obserwowała, jak natręt mija obojętnie sklep, idąc w górę ulicy powolnym, powłóczystym krokiem. Oddychając ciężko, poprawiła zakupy w ramionach. Wszystko wskazywało na to, że plan nie zawiódł.

– Khe-khe! – wyrwał ją z zamyślenia donośny kaszel. – Jak nic nie kupujesz, to wypad.

Odwróciła się w stronę źródła dźwięku i ujrzała dorodną, mięsistą kobietę o podkrążonych oczach z czupiradłem na głowie, odzianą w firmową polówkę w kolorze wyblakłej zieleni, świetnie zgranej z niezdrowym odcieniem cery właścicielki. Mimo swej widocznej niedyspozycji ekspedientka śledziła Chloe przepędzającym wzrokiem.

– Tak, tak – odparła blondynka. – Mogę na chwilę postawić zakupy przy ladzie?

– Ehe. Byle migiem.

Uciekinierka zostawiła torby na podłodze, wysłuchując agresywnych napadów kaszlu, po czym weszła między dwie drewniane półki z gazetami, które zaczęła bezwiednie przeglądać.

– Nie uważa pani, że dziwnie dziś w tej okolicy? – zagadała, nie podnosząc wzroku znad przeglądanego czasopisma. Czerwony nagłówek artykułu z pierwszych stron wrzasnął do niej: „NADCHODZI!”, przez co poczuła rozdrażnienie, więc wymieniła piśmidło. Kasjerka porządkowała ladę, w akompaniamencie cyklicznego brzdęku monet, szelestu banknotów i oślizgłego pociągania nosem. – Jakoś tak pusto. To znaczy, normalnie pewnie też nie ma tu tłumów, ale teraz ulice zwyczajnie jakby powymierały. Jest w okolicy jakieś wydarzenie, może jakiś zlot?

– KHE! A co ja-khe! Kurwa tam-khe!-wiem. KHE! KHE!

Chloe zmrużyła oczy. Wpatrywała się gniewnie to w fotografię półnagiej aktorki zamieszczony w popularnym tabloidzie, to w obrazek zimowej rzeczywistości za szybą. Okazało się, że absztyfikant niestety nie odszedł zbyt daleko. Stanął pod mrugającą latarnią uliczną, tępo kołysząc się w przód i w tył. Musiał być naćpany.

– No cóż, jest pani sklepikarką, pewnie zna pani w tej mieścinie każdego. Ja przyjechałam tu dopiero godzinę temu. Wy, lokalni przedsiębiorcy, jesteście przecież jak takie małe rozgłośnie radiowe, prawda? Potraficie i zbierać skandale i potem o nich bez przerwy trąbić.

– Smarkulo! Khe! Zabieraj się stąd – potężnej kobiecie przerwało kichnięcie, rozbryzgujące flegmę na pobliski zbiór papierosów – zamykam.

– Przepraszam, nie chciałam pani urazić – Chloe nerwowo kartkowała następny magazyn. – Po prostu jakiś frajer zaczepiał mnie na ulicy, szarpał za rękaw, ja nie wiem! Chciałam… Ejże! Co pani wyprawia?!

Z dyndającym przy ustach glutem właścicielka nieruchomości podeszła do drzwi i zamknęła je na dwa zamki, używając w tym celu pęku kluczy, których w ocenie Chloe musiało być na łańcuszku chyba ze dwadzieścia.

– No i co pani narobiła? – załamała ręce. – Zamknęła mnie tu pani!

– Nie jęcz! Khe! – sklepikarka, szorując podeszwami po podłożu, mozolnie wróciła za ladę, w międzyczasie wrzucając kolekcję kluczy zawieszoną na szyi pod fartuch. Bez przerwy pociągała nosem i odchrząkiwała. Obrzydzona tym widokiem Chloe ponownie wbiła wzrok w gazetę i śledziła ścianę tekstu opisującego najnowsze trendy w sztuce uwodzenia. – Naprawdę, do kurwy nędzy, uważasz-khe! KHE! Że bym chciała z tobą tu zostać do usranego świtu? Drugie wyjście jest…

Nagle rozległ się huk, a zaraz po nim trzask, coś jakby odgłos łamanego obcasa, choć o wiele potężniejszy. Chloe podskoczyła. Przeczesała wzrokiem salonik, lecz nie odnalazła babska ze skrzywionym poczuciem humoru.

– Proszę pani?

Konwersowała z ciszą.

Uświadomiła sobie, że kobieta najpewniej zemdlała. Ruszyła więc w stronę lady, która prawdopodobnie zasłaniała zalegające na posadzce, bezwładne cielsko. Tuż u celu przed dalszym działaniem powstrzymał ją jednak niewyraźny szmer. Zamarła. Nie chciała zaglądać za barykadę. Coś w głębi świadomości, do czego normalnie nie miała dostępu, szeptało, by tego nie robić.

– Proszę pani? – powtórzyła, instynktownie wykonując krok w tył.

Odpowiedział bulgot. Za nim rycie paznokciami w ścianie. Zaraz potem nieruchoma Chloe ujrzała, jak ponad ladę wznosi się wykrzywiona w nieprzytomnym grymasie, do reszty zzieleniała twarz. Sklepikarka jęknęła, wyciągając dłoń i obnażyła zęby. Syczała.

Blondynka wrzasnęła i kierowana bardziej podświadomą strategią obronną niż jakimkolwiek rozsądkiem, porwała z półki gazety. Ciskała nimi w prychającą wiedźmę, usilnie próbującą sięgnąć klientki. Pozbawiona zdrowych zmysłów kobieta parła do przodu, ignorując oddzielające je zabudowanie; tuż nad nadgarstkiem lewej ręki skóra agresorki pękła, odsłaniając pokrytą krwią i rozciągliwymi nitkami ścięgien kość. Dostała kilka celnych pocisków w twarz, a także prosto w otwartą ranę, lecz nic nie powstrzymało maniakalnych prób pokonania przeszkody.

Chloe pisnęła i zostawiając zakupy w tyle, ruszyła do drzwi. Chwyciła oburącz klamkę i szarpnęła. Nie ustąpiły.

Zdesperowana podróżniczka zaczęła okładać pięściami szybę. Wciąż oglądała się za siebie, kontrolując zamieszanie za plecami. Ekspedientka stopniowo umykała z potrzasku, rozsmarowując na ladzie krwawe wzory, aż ostatecznie przeczołgała się po blacie, spadła z niego prosto na podłogę i ostrzegawczo posykując, popełzła w stronę wyjścia.

Unikatowy, niepodobny do niczego innego brzdęk ocucił Chloe. Słyszała jak ostre, metalowe ząbki rysują posadzkę, jednocześnie wlokąc za sobą opasłe ciało.

Przypomniała sobie.

Dokładnie w tym samym momencie poczuła, jak pożądliwe palce oplatają jej kostkę.

Średnia ocena: 4.3  Głosów: 16

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • JamCi 2 miesiące temu
    Straszne. Same rzeczy, których nie lubię. Świetne.
  • Cofftee 2 miesiące temu
    Dziękuję, dobra duszo :-)
  • JamCi 2 miesiące temu
    Ale te łapy i gluty i ten potrzask. Brrrr... Nie lubię nie lubię...
  • Dekaos Dondi 2 miesiące temu
    Cofftee→Za chwilę będę pił kawę, ale najpierw przeczytałem.
    Dobrze napisałaś.. plastycznie tak... bo sobie wszystko wyobraziłem.
    Tylko jedno mi ciutkę nie pasi - zakończenie.
    Tzn...nie jest złe, zdaniem mym... ale bym jeszcze coś dodał...
    Po końcowym zdaniu.
    Zobaczyła nagle lustro. Pchana jakimś wewnętrznym impulsem, spojrzała w nie. Widok który zobaczyła, nie bardzo ją ucieszył. Wręcz przeciwnie.
    Sorry→Jak coś mi się spodoba, to czasmi tak mam:)
    Tak czy siak→👍👍👍👍👍→Pozdrawiam>}
  • Cofftee 2 miesiące temu
    Nie ma co "sorrować", bardzo dobrze, że piszesz o watpliwosciach. Hmm, pomyśle nad tym, może rzeczywiście coś trzeba zakombinowac.
    Dziękuję za wizytę!
  • Angela 2 miesiące temu
    Świetnie napisane, bardzo obrazowo, aż ciary chodzą : )
    Pozdrawiam.
  • Cofftee 2 miesiące temu
    Dziękuję serdecznie! :-D
    Pozdrawiam ciepło!
  • Trening Wyobraźni 2 miesiące temu
    Witamy nowy tekst! :)
  • Cofftee 2 miesiące temu
    A tekst wita Ciebie, Treningu!
  • kalaallisut 2 miesiące temu
    Ohyda :D Tak, brawo za plastykę obrazów. Pozdrawiam!
  • Cofftee 2 miesiące temu
    Dziękuję, chciałam poeksperymentować ;-P
    Również pozdrawiam!
  • szopciuszek 2 miesiące temu
    Każde zdanie super dopracowane i przemyślane. Trud włożony w tekst jak dla mnie bardzo się opłacił. Uściski :)
  • Cofftee 2 miesiące temu
    Dziękuję bardzo za wizytę szopciuszku i za miłe słowa, pozdrawiam ciepło! :-)
  • Canulas 2 miesiące temu
    Klasyka VHS.
    Video rondo albo coś w tym nurcie.
    Wychowanymvna tego typu treściach, więc nostalgia loadnig.
    Spox
  • Cofftee 2 miesiące temu
    No, Canu załapał. O to chodzilo :-D
  • krajew34 2 miesiące temu
    Sam nie wiem, jak się odnieść do tego tekstu, na pewno jest klimatyczny i w miarę straszny, ale mam mieszane uczucia. Nie wiedzieć czemu "To na siedem piekieł" zupełnie mi tu nie pasuje. Tak to interesujący tekst.
  • Cofftee 2 miesiące temu
    To nawiązanie do innego tekstu, który wspoltworzylam, te Siedem piekieł. Taki smaczek.
    Dziękuję za odwiedziny!
  • Tomasz Bordo 2 miesiące temu
    Krajew to może zleć komuś zgłoszenie autora do admina?
  • krajew34 2 miesiące temu
    Tomasz Bordo uszanuj autora i nie spam pod tekstem. Przepraszam Kawo, za mój spam, ale musiałem odpowiedzieć. W ramach rekompensaty, życzę weny na następne utwory.
  • Tomasz Bordo 2 miesiące temu
    krajew34 może lepiej przeproś Nuna?
  • Cofftee 2 miesiące temu
    krajew34 Nie gniewam się i dziękuję!
  • pkropka 2 miesiące temu
    Bardzo plastyczne i obrazowe. Aż szkoda, że takie krótkie!
    Świetnie wykorzystałaś zestaw.
    Kawał dobrej roboty, Kawciu.
  • Cofftee 2 miesiące temu
    To był taki mój eksperymencik mały :-) Dziękuję kochana i czekam na Twój tekst!
  • Aga jednostrzały 2 miesiące temu
    Witam,
    Klimatycznie bardzo horrowo, ale tak w klasycznym stylu. Mamy podróżniczke, wybawiciela..... wszystko gra i huczy, całkiem przyzwoicie opisane.
    Jest tu kilka bardzo ładnie zbudowanych sformułowań, jednak same przejścia między akapitami chwilami wyszły troszkę niemrawo, studząc poczucie grozy.
    Niemniej, pomimo dość konwencjonalnej tematyki myślę, że jest to dobre opowiadanie.
    Pozdrawiam
  • Cofftee 2 miesiące temu
    Dziękuję bardzo Agu za komentarz i miłego wieczorku!
  • jesień2018 2 miesiące temu
    No więc już tu byłam, ale nie zostawiłam komentarza.
    Niniejszym nadrabiam.
    "Chloe doświadczała wcześniej tak niegrzecznego wyrazu zainteresowania" - brakuje "już" - "doświadczała już wcześniej" - wtedy odnosisz się do dalszej przeszłości, nie do bezpośredniej chwili przed opisywanymi wydarzeniami.
    Dobrze to napisałaś, Kawko, dobre dialogi, zwłaszcza stara raszpla przekonująca.
    Jednak - całe opowiadanie jest moim zdaniem tylko zabawą. A przyzwyczaiłaś mnie, że w Twoich opowiadaniach jest zawsze coś głębiej, coś pod spodem. Tu tego nie widzę.
    5 za formę zostawiam.
    Pozdrowienia!
  • Cofftee 2 miesiące temu
    Jesieni, jak zwykle masz czuja. Po tak trudnym temacie jaki podjęłam ostatnim tekstem na TW chciałam po prostu walnąc sobie coś na rozluźnienie, dla zabawy. Sama bym tego lepiej nie ujęła :-D
    Dziekuje bardzo za wizytę i poprawki, pozdrawiam ciepło!
  • nimfetka 2 miesiące temu
    Bardzo, bardzo w mój gust. Prowadzenie narracji, dialogi, styl języka. Uwielbiam. Szczególnie dialogi to perła oszlifowana. Klasyka horroru, klimat utrzymany, wszystko na swoim miejscu.
    Piątunia.
  • Cofftee 2 miesiące temu
    Dziękuję bardzo nimf, fajnie, że się podobało :-D Pozdrowionka!
  • Mane Tekel Fares 2 miesiące temu
    Wybacz, dłużyło mi się i cały czas miałem wrażenie, że jest to fragment jeszcze większej sceny. Pierwsze zdanie "zamordowało" tempo. Jakieś strzały znikąd. Wiem, że stać Cię na więcej. Znacznie więcej.
  • Cofftee 2 miesiące temu
    Nie ma sprawy ;-) Też nie uważam, że to jeden z moich gorszych tekstów, ale tak jak pisałam jesieni wyżej, chciałam coś dla zabawy spróbować tym razem :-)
    Dziękuję za opinię i motywacje. Będę to sobie powtarzać w chwilach twórczego zwątpienia.
    Stać. Mnie. Na. Więcej.
  • Cofftee 2 miesiące temu
    Znaczy właśnie UWAZAM, że to jeden z gorszych, proszę nie zrozumieć źle xd
  • Mane Tekel Fares 2 miesiące temu
    Cofftee Zrozumiałem.
  • Justyska 2 miesiące temu
    Hejka Cofftee:)) Podoba mi się wykorzystanie zestawu i ta obrzydliwa sklepowa, aż mi się niedobrze zrobiło. Jedno co mi jakoś uwiera to ten typ z początku z powodu którego trafiła do saloniku. Później nic o nim nie ma, taki jest trochę bez uzasadnienia co sprawia wrażenie, że to nie całościowe opowiadanie, ale część całości. Może gdyby trochę to sklamrować w końcówce i coś jeszcze o nim wspomnieć. Sama nie wiem. Taka myśl mnie naszła. Tak czy inaczej bardzo fajnie i klasycznie horrorowato:)
    Pozdrawiam!
  • Cofftee 2 miesiące temu
    Cześć Justynko, dziękuję bardzo za wizytę! :-)
    Co do typa... Pozwolę sobie zacytować. Biorąc pod uwagę ogólną treść opowiadania, to że 'zaczepiał' Chloe i to:
    "Okazało się, że absztyfikant niestety nie odszedł zbyt daleko. Stanął pod mrugającą latarnią uliczną, tępo kołysząc się w przód i w tył. Musiał być naćpany.", łatwo wywnioskować, że... :-D :-D
    Ale dobrze, że piszesz, to znaczy, że niedostatecznie umiejętnie przekazałam to, co zamierzałam :-) Także dziękuję i pozdrawiam ciepło!

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania