tylko jeden błąd - 08

*kiedyś*

 

Mike z kamienną twarzą słuchał, jak opowiadałam o spotkaniu z Dylanem i o tym, jak przyszedł do mnie przed egzaminem. Nie spodziewałam się, oczywiście, że podskoczy z radości, dlatego zadowoliłam się jego krótkim stwierdzeniem:

- No dobrze. Niech się facet wykaże. Ale najpierw wyjaśnij sprawę z tą całą Hilary. I musisz cały czas się trzymać na baczności, bo może to tylko stek kłamstw.

- A w jakim celu miałby mnie okłamywać? – wtrąciłam. – Przecież mnie nie wykorzysta, jeśli nie będę tego chciała.

Mike parsknął śmiechem.

- Akurat uwierzę, że nie chcesz.

Rumieniec oblał moje policzki, ale w duchu przyznałam mu rację. No, nie do końca. Nie zamierzałam być panienką jedną z wielu, tylko na jedną noc, choć na samą myśl o Dylanie miękły mi nogi. Zaprzeczanie nie miało sensu – Dylan był mężczyzną bardzo atrakcyjnym fizycznie. Wysoki, umięśniony, choć nie napakowany. Lekki zarost wyglądał na nim doskonale, ciemne włosy dodawały mu uroku, choć nie wyglądał na aniołka, raczej na dość zbuntowanego chłopca. No, ale w końcu on nie był już chłopcem – był dorosłym facetem, na pewno był starszy ode mnie. Marzyłam o tym, by złapać go za rękę, przeciągnąć palcami po umięśnionej klatce piersiowej. Wolałam się jednak nie nakręcać – nie wiedziałam, czy w ogóle miałam na co. Mogłam nigdy nie ziścić tych marzeń.

- No dobrze – odparłam, usiłując „odprowadzić” krew z mojej twarzy, by rumieńce zniknęły. – Owszem, masz rację. Ale co mam ci powiedzieć? Jestem zdrową, dorosłą kobietą. To chyba normalne, że odczuwam popęd seksualny. – Upiłam łyk herbaty. – Ale to nie oznacza, że zamierzam od razu wskakiwać mu do łóżka.

Mike skrzywił się teatralnie.

- Nie chcę nawet o tym słyszeć. – Pogroził mi palcem, ale kącik jego ust unosił się do góry. – Nie chcę słuchać o mojej Camilli wskakującej do łóżka komukolwiek.

Parsknęłam śmiechem. Mike przypominał mi trochę mojego tatę, który zawsze pieszczotliwie nazywał mnie córeczką tatusia i patrzył spode łba na wszystkich moich nastoletnich chłopaków. To było fajne uczucie, mieć kogoś, kto się tak o mnie troszczył.

- No a ty? – Zgrabnie zmieniłam temat. – Kiedy ty wskoczysz komuś do łóżka? Podoba ci się w ogóle jakaś dziewczyna?

Sama nie wiedziałam, czy powinnam poruszać takie tematy. Mike, choć dzielnie znosił śmierć mamy, dalej był w żałobie po niej. W jego oczach zawsze gościł smutek, nawet jeśli chwilami był rozwiewany przez uśmiech. Czułam jednak, że zachowuję się samolubnie, wciąż gadając o Dylanie. Ucieszyłabym się, gdyby Mike kogoś sobie znalazł. Potrzebował teraz jak najwięcej życzliwych osób w swoim życiu.

- Nie… no co ty. – Mike uciekł spojrzeniem. – Chyba nie jestem jeszcze gotowy.

Postanowiłam odpuścić temat. Ale tylko na jakiś czas. Wszyscy potrzebowaliśmy w naszym życiu odrobiny miłości.

 

✰✰✰

 

Mike odprowadził mnie pod akademik, żeby nikt mnie w tej ciemności nie napadł, po czym wrócił do siebie. Wzięłam szybki i gorący prysznic, po czym z mokrymi włosami wskoczyłam do łóżka. Wiedziałam, że rano będę miała siano na głowie, ale miałam wolny dzień, więc w sumie mnie to nie obchodziło. Zamierzałam się wyspać, wypić jakąś pyszną kawę, pouczyć się porządnie na ostatni egzamin i pojechać do domu na zasłużoną przerwę.

Rano, gdy się obudziłam, Tamary nie było w pokoju, co było mi na rękę. Zerknęłam na zegarek – wpół do dziesiątej. Wcale nie takie rano, ale przynajmniej się wyspałam. Niespiesznie wstałam z łóżka, przeciągnęłam się niczym kot. Później się ubrałam, zrobiłam kawę, usiadłam przy małym biurku i uruchomiłam laptopa. Miałam wiadomość od Mike’a – wysłał mi jakąś piosenkę, a później kolejną wiadomość z pytaniem, czy żyję. Odpisałam, że owszem, żyję, tylko musiałam się wyspać. Kliknęłam na zdjęcia z notatkami, ale w tym momencie odezwał się mój żołądek. Dopiłam kawę, wygrzebałam z naszej maleńkiej lodówki jakąś przekąskę – nie chciało mi się robić śniadania. Zjadłam ją szybko, poszłam umyć zęby i wróciłam do laptopa. Ponownie próbowałam skupić się na notatkach. Coś jednak nie dawało mi spokoju. Dobrze wiedziałam co. Nie byłam tylko pewna, czy chciałam znać odpowiedź. Przygryzałam wargę i paznokcie i długo myślałam, czy wysłać tę wiadomość, ale w końcu stwierdziłam, że i tak kiedyś ją wyślę, a jeśli nie stanie się to teraz, nie skupię się na nauce.

CAMILLA: Opowiedz mi historię z Hilary.

Czekałam przez chwilę na odpowiedź, ale nie nadchodziła. W końcu zablokowałam telefon i przeniosłam wzrok na notatki. Dokładnie w tym momencie mój telefon zabrzęczał. Chwyciłam go szybko, nienawidząc się za ten pośpiech i gęsią skórkę, która momentalnie pojawiła się na moim ciele.

DYLAN: Opowiem ci wieczorem. Chyba że nie chcesz mnie widzieć, a ja wszystko z góry zakładam, nie pytając cię o zdanie?

Zignorowałam złośliwą wzmiankę odnośnie mojego głośnego monologu w cukierni – może mi się należało.

CAMILLA: W porządku. W cukierni?

DYLAN: Przyjdę po ciebie o siódmej i wtedy zdecydujemy. Gdzie mieszkasz?

Wysłałam mu adres akademika, w podbrzuszu czując lekkie łaskotanie na myśl, że znowu go zobaczę.

 

✰✰✰

 

Ciężko mi było skupić się na nauce, mając przed sobą perspektywę spotkania z Dylanem, ale nie miałam wyboru. W końcu, na godzinę przed spotkaniem, zaczęłam się szykować. Przez dwadzieścia minut walczyłam z sianem na mojej głowie – oczywiście pójście spać w wilgotnych włosach było błędem, ale skąd miałam wiedzieć, jak się potoczą sprawy? Nie miałam czasu ponownie ich myć i suszyć, ponieważ była ogromna kolejka do łazienki i nigdy bym się nie wyrobiła na czas. W końcu spryskałam je lekko lakierem, by były bardziej usztywnione i związałam w wysoki kucyk. Nie lubiłam kucyków – wolałam rozpuszczać włosy, ale nie miałam wyjścia. W uszy wpięłam srebrne kolczyki kółka, ubrałam się ciepło i punktualnie o siódmej wyszłam z pokoju, kierując się na zewnątrz.

Dylan już czekał przed drzwiami. Gdy tylko go zobaczyłam, zaczęłam się zastanawiać, czy było mu aż tak ciepło – wokół panował ziąb, a jego kurtka była rozsunięta, ukazując pod spodem jedynie cienką koszulkę.

- Cześć – powiedziałam niepewnie, a z moich ust wydobyła się para. Dokładnie w tym momencie uświadomiłam sobie, że zapomniałam wziąć rękawiczek. Przeklęłam się w duchu za to, ponieważ moje dłonie robiły się suche i lodowate.

- Cześć. – Spojrzał na mnie przenikliwym wzrokiem, a ja myślałam o moim durnym kucyku. Miałam nadzieję, że wyglądał w miarę akceptowalnie. – Idziemy?

- Gdzie?

- Może najpierw na spacer. Zobaczymy, gdzie nas nogi poniosą.

Przez pierwsze parę minut milczeliśmy. Ja nie wiedziałam, co mówić, ponieważ to on miał mi coś do powiedzenia. Sądziłam, że zacznie pierwszy, ale nic się nie działo, dlatego w końcu powiedziałam:

- Obiecałeś mi historię.

- No tak. – Zatrzymał się nagle i obrócił tak, że stał do mnie przodem. – Mam ci udowodnić, że nie jestem dupkiem. A później co?

- Jak to: co?

- Umówisz się ze mną?

Zaparło mi dech i przez chwilę nie wiedziałam, co mu odpowiedzieć.

- Poniekąd już się z tobą umówiłam – powiedziałam w końcu, patrząc, jak czarne kosmyki jego włosów delikatnie opadają na czoło. Jego oczy w nikłym świetle latarni wydawały się ciemne, niemal mroczne. Czarne oczy, ciemne oczy, czarna kurtka. Nawet nie wiedział, jak mnie w tym momencie kusił. Nigdy nie sądziłam, że będzie mnie pociągał czarny kolor, ale właśnie tak było. – Nawet dwa razy. W cukierni i teraz.

- W cukierni… - powtórzył Dylan, wznosząc oczy do nieba. – Gdzie o mało nie dostałem w gębę, a ty wybiegłaś, jakby się paliło. Zwykle nie takie spotkanie mam na myśli, kiedy wychodzę gdzieś z dziewczyną.

- Nie gdybajmy o tym, co będzie albo nie będzie – odparłam, przestępując z nogi na nogę. Sama się dziwiłam, skąd we mnie było tyle siły woli i samozaparcia, by nie wrzasnąć, że tak, umówię się z nim. – Nadal czekam na wyjaśnienie.

Dylan westchnął ze znużeniem.

- No dobrze. Jak już mówiłem, to był mój dawny kumpel. Kiedyś poszliśmy do baru i przedstawił mnie Hilary, jego siostrze. Wysoka blondynka z toną błyszczyku na ustach i kilkunastocentrymetrowymi szpilkami, ale nawet mi się spodobała. Spotykaliśmy się przez jakiś czas.

Mimowolnie wyobraziłam sobie tę Hilary i nagle boleśnie zapiekła mnie myśl o kontraście, jaki musiał istnieć między nami. Nawet jej nie znałam, ale potrafiłam ją sobie wyobrazić – wysoka, z długimi włosami, opaloną skórą, idealnym ciałem, która jednym skinięciem palca potrafiła sprawić, że mężczyźni padali jej do stóp. Znałam takie dziewczyny. Zawsze biły mnie na głowę w każdej konkurencji, samym spojrzeniem miażdżyły jak robaka. Nienawidziłam ich, bo uważały się za lepsze, podczas gdy często wcale tak nie było.

- Ale w końcu zaczęła mnie nudzić. Nie dlatego, że jestem, jak uważasz, dupkiem i zaliczam inną co noc – dodał, widząc moją minę. – Po prostu nie była dla mnie. Uganiała się za innymi facetami i liczyła, że będę wciąż zabierał ją na drogie kolacje i za nią płacił. Subtelna to ona nie była, oj nie – prychnął. Z jego ust wydobył się kłębek pary. – Okazywała mi kompletny brak szacunku, a szacunek jest czymś, co bardzo cenię. Niedawno powiedziałem jej, że skoro ma mnie za frajera, który będzie patrzył potulnie z boku na to, co wyprawia, to możemy zakończyć znajomość. Tak zrobiłem, choć mnie błagała. Nie wiem nawet, o co – parsknął śmiechem. Wydawał się naprawdę rozbawiony, jakby w ogóle nie zależało mu na tej znajomości. – Ale nie mogłem powiedzieć Tomowi, co się stało. Nie przyjmował do wiadomości żadnej negatywnej cechy Hilary. Była jego idealną siostrzyczką, nie można było na nią powiedzieć złego słowa. Koniec tej historii już znasz – zakończył, wzruszając ramionami.

Analizowałam jego słowa w milczeniu. Historia brzmiała wiarygodnie. Mogłam ich sobie z łatwością wyobrazić – wysoki, przystojny czarnowłosy chłopak z blondwłosą pięknością. Nie wiedzieć czemu, czułam złość. Złość na te wszystkie wysokie lasencje, które myślały, że mogą wszystko.

- Znudziła ci się – powtórzyłam.

- Tak właśnie powiedziałem.

- Ale seks i tak był, no nie? – rzuciłam nagle ironicznym tonem. Nie miałam pojęcia, po co to powiedziałam. Nie chciałam znać odpowiedzi.

Dylan rzucił mi prawie oburzone spojrzenie.

- Słuchaj, nie wiem, jakiej odpowiedzi oczekujesz. Owszem, był – dodał, a to było jak cios prosto w serce, choć się tego spodziewałam. – Co mam ci powiedzieć? Jestem dorosłym, normalnym, sprawnym fizycznie facetem. Jak dają, to biorę. Nie zastanawiam się nad tym. A Hilary dawała bardzo chętnie. – Uśmiechnął się półgębkiem.

W duchu uśmiechnęłam się lekko, słysząc jego słowa, tak podobne do tych, które dopiero co mówiłam do Mike’a. Wciąż jednak byłam zirytowana. Teraz w mojej podświadomości kreowały się obrazy, które niekoniecznie chciałam oglądać. Cichy głosik podpowiadał mi, że ja nigdy nie będę na miejscu Hilary, choćby przez chwilę.

- Tak ładnie mówiłeś o szacunku, a teraz proszę, iście dupkowate podejście – powiedziałam chłodnym tonem, nie mogąc się powstrzymać. – „Jak dają, to biorę”? Poważnie?

Czułam, jak przenika mnie zimno, ponieważ od dłuższego czasu staliśmy w miejscu. Zaczynałam szczękać zębami.

Dylan zmrużył oczy.

- Jeśli dziewczyna się nie szanuje, to już nie moja wina. Ja nie będę jej od siebie odpychał i tłumaczył wszystkiego jak dziecku. Była okazja, spotykaliśmy się, więc to wykorzystałem. Chyba nie będziesz mnie z tego teraz rozliczać?

- Nie, oczywiście, że nie – powiedziałam automatycznie, czując, że się zapędziłam. – Przepraszam, to nie moja sprawa.

Wróciłam myślami do mojego pierwszego razu. Rzadko o nim myślałam, bo naprawdę nie miałam do czego wracać. Była to po prostu chwila spontaniczności między mną a moim ówczesnym chłopakiem, Paulem, który był tak zdenerwowany, że zdążył przedziurawić dwie prezerwatywy, zanim w końcu uporał się z trzecią. W międzyczasie czar chwili prysł. Po wszystkim miałam wrażenie, że uczestniczyłam w kursie, który pokazywał, jak nie powinno się uprawiać seksu. Owszem, sam fakt został dokonany, jednak Paul sprawiał wrażenie człowieka, który nie wie, co robić. Seks przypominał raczej proces mechaniczny, w którym zabrakło ciepła, namiętności, intymności. Naprawdę nie lubiłam o tym myśleć. Poniekąd wciąż uważałam się za dziewicę, ponieważ to wspomnienie było tak niedorzeczne, że wolałam udawać, że w ogóle nie miało miejsca.

Lekko zarumieniłam się na myśl, że Dylan na pewno wiedziałby, co zrobić. Krew jednak szybko odpłynęła mi z twarzy, kiedy smagnął mnie zimny podmuch wiatru.

- No dobrze – powiedziałam, zadzierając głowę i patrząc na niego. Wyraźnie czekał na moją reakcję. – Wszystko wyjaśnione. Dziękuję, że mi to opowiedziałeś.

- Chcesz już wracać? – spytał, patrząc, jak drżę. Wciąż nie pojmowałam, dlaczego on nie zapiął swojej kurtki.

- Sama nie wiem – odpowiedziałam, zgodnie z prawdą. Nie chciałam go zostawiać, ale czułam się jak kostka lodu. – Jest mi strasznie zimno – dodałam. – Zapomniałam rękawiczek.

- Hm… - Dylan spuścił wzrok na moje dłonie, które gorączkowo o siebie pocierałam. – Mogę? – zapytał, delikatnie okalając moje dłonie swoimi znacznie większymi rękoma. Był taki ciepły. Miałam ochotę przytulić się do niego i już nie puszczać.

- Tak lepiej? – spytał, uśmiechając się lekko i przysuwając do mnie odrobinę.

- Tak – odparłam cichutko, marząc o tym, by już nigdy mnie nie puszczał.

 

✰✰✰

 

*teraz*

 

Sama nie wiedziałam, co mi strzeliło do głowy, by robić tę kawę. Gdy rano zajrzałam do kuchni, kubek leżał w zlewie, a kawa wylała się z niego i zabrudziła połowę powierzchni. Patrzyłam na to smętnym wzrokiem. Kubek wyraźnie został wrzucony do środka z użyciem siły, ponieważ wyszczerbił się przy uchwycie. Widocznie przywołane wspomnienia nie były tak przyjemne, jak sądziłam.

Coraz mniej rozumiałam zarówno siebie, jak i Dylana. Co się z nami porobiło? Jak mogłam kiedykolwiek sądzić, że nasz układ będzie funkcjonował?

Zamyślona, robiłam herbatę, co jakiś czas zerkając na Liama. W tym momencie mój telefon zabrzęczał. Spodziewałam się zobaczyć tam wiadomość od Mike’a, ale był to sms od Davida. Klepnęłam się mocno w czoło. Zdążyłam już o nim zapomnieć. Było mi głupio, ponieważ nasze pierwsze spotkanie było miłe i właściwie chętnie umówiłabym się na kolejne. Wiedziałam jednak, że to nie miałoby racji bytu, nie teraz, nie w takiej sytuacji.

DAVID: Cześć :) co tam u Ciebie? Znajdziesz może czas na kawę?

Wahałam się, czy odpisać, czy może zignorować jego wiadomość. Nie chciałam się tłumaczyć, wyjaśniać mu, że moje życie jest w tym momencie bardzo skomplikowane. Nie chciałam go odrzucać, ale z drugiej strony nie wyobrażałam sobie chodzenia na randki, podczas gdy nawet we własnym domu nie czułam się swobodnie. Co by było, gdyby ta znajomość poszła dalej? Gdybyśmy polubili się na tyle, by odwiedzać się nawzajem w mieszkaniach? Musiałabym powiedzieć mu, że mam dziecko i że mieszkam z jego ojcem. Który nienawidzi mnie, a ja jego.

Dopiero teraz zaczynałam dostrzegać, że ten układ był naprawdę popieprzony. Na początku tego nie widziałam – przez długi czas byłam słaba i obolała po cesarskim cięciu. Ktoś musiał zajmować się małym. Nie chciałam zwalać się na głowę moim rodzicom, więc wszystko wyszło jakoś tak samo z siebie – Dylan miał swoje mieszkanie, a że było w miarę duże, po prostu przywiózł tam moje rzeczy ze szpitala, razem z mną samą. Byłam wtedy jeszcze za słaba, by oponować, potrzebowałam pomocy. Rana jednak wkrótce się zagoiła, a w my dalej trwaliśmy w tym impasie. Trzeba było to w końcu przyznać przed samą sobą – byłam idiotką, zgadzając się na to. Nie było co prawda oficjalnej rozmowy na ten temat, żadnej zgody. Po prostu rozwiązanie na chwilę stało się rozwiązaniem długoterminowym.

Dotknęłam opuszkami palca blizny po cesarskim cięciu. W oczach zamajaczyły mi się łzy. Zdecydowanie mogłam powiedzieć, że dzień, w którym Liam się urodził, był dla mnie jednocześnie najpiękniejszym i najgorszym w życiu.

Zrobiłam herbatę i poszłam do synka, pozostawiając wiadomość od Davida bez odpowiedzi.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Elorence 9 miesięcy temu
    Dalej jestem w drużynie Dylana. Wydaje się być takim realnym facetem... I to oburzenie Camilli. No cóż, nie jej sprawa co robił. I to akurat Hilary się nie szanowała. Powinna sobie znaleźć sponsora. Wiadomo, o ile to była prawda, co powiedział Dylan :)
    I jakby sytuacja była odwrotna, to uważałabym, że Dylan się nie szanował.
    No oczywiście, że sytuacja może wywoływać dyskomfort. Ale to tak realne...
    Na pewno Dylan nie chodzi gdzieś po kuli ziemskiej? :D

    Co do tego porąbanego układu... Takie rzeczy nigdy nie są dobre. Dla nikogo. Krzywdzą siebie, krzywdzą dziecko. Masakra.

    Co Mike'a. Nie ma dziewczyny, nie mówi o żadnej... Co z nim jest nie tak? Zakochał się w niej? Bo to by wyjaśniało niechęć Dylana do niego.

    Coraz więcej niedopowiedzeń... Zamiast się rozjaśniać, wszystko się komplikuje...
    Candy, błagam! :D

    Buziaki <3
  • candy 9 miesięcy temu
    Oburzenie, bo jej się podoba, ale się zreflektowała na czas, żeby nie było, że będzie wypominać przeszłość "obcemu" facetowi xD
    Może chodzi, nie wiem :D

    Nic nie jest z nim nie tak, po prostu nadal jest w żałobie. I nie, nie ma żadnych ukrytych podtekstów tutaj. Jest po prostu dla niej takim przyjacielem, który chce ją chronić; po to było to porównanie do troski ojca, bo ojciec zawsze goni chłopaków córki z nienawiścią w oczach xD

    Wezmę błaganie pod uwagę <3 ale no, tu trzeba całą historię rozwinąć! :(

    Buziaki <3
  • Paradise 9 miesięcy temu
    #teamDylan <3
    Kurde co ja mam tu napisać, jak już Elorence napisała za mnie? XD nie wiem co my się tak zgadzamy przy tym opowiadaniu :D
    Serio Mike chce być tylko przyjacielem? Odniosłam wrażenie, że nie, ale skoro tak mówisz to się pomyliłam, no cóż nawet mnie się zdarza xD
    I co chodzi z tym układem? Kiedy to się wyjaśni? Ja chce żeby się wyprowadzała, mam nadzieję, że Dylan ja zatrzyma i jakoś to rozwiążą w spokoju oczywiście :D
    Czekam na więcej!
    Buziaki <3
  • Elorence 9 miesięcy temu
    No właśnie nie wiem xD
    Takie zgodne <3
  • candy 9 miesięcy temu
    Czemu każdy od razu Mike'a o coś podejrzewa? :D czy facet nie może się już troszczyć o przyjaciółkę bez podtekstów? :(
    NO DOBRA. WYPROWADZĘ JĄ STAMTĄD.

    <3
  • Elorence 9 miesięcy temu
    candy, jak to? Wyprowadzisz ją?
    A Dylan? :(((((((((
  • candy 9 miesięcy temu
    Elorence a Dylan będzie miał spokój w końcu xD
    Nie no, żartuję. Coś wymyślę, to na pewno :D
  • Paradise 9 miesięcy temu
    candy, no ja myślę, że żartujesz :D uważaj, bo F tylko czyha :D
  • candy 9 miesięcy temu
    Paradise ahahaha :D made my day <3
  • candy 9 miesięcy temu
    Paradise oo widze że jest nowy rozdzialik! przeczytam jak skończę "gotować" xDD
  • Elorence 9 miesięcy temu
    Dziewczyny, wy mnie nie straszcie, bo ja na zawał zejdę...
    Już wystarczy, że Paradise coś kombinuje w swoim opowiadaniu...
    Najchętniej poczekałabym aż skończycie, ale się nie da :D

    #teamK #teamDylan
  • candy 9 miesięcy temu
    Elorence ahahah :D <3
  • candy 9 miesięcy temu
    #teamAleks!
  • Paradise 9 miesięcy temu
    candy, chyba nawet dwa nowe :D nie wiem czy jednego nie pominęłaś :P
    #teamAleks #teamMaks #teamJazz
    #teamDylan
  • candy 9 miesięcy temu
    Paradise nadrobię :)
  • Elorence 9 miesięcy temu
    Dziewczyny <3 <3 <3

    Ale tu się słodko zrobiło!
  • Paradise 9 miesięcy temu
    Elorence, no nie? <3
    candy, luzik :D
  • Ameliia 9 miesięcy temu
    Mam nadzieję, że mimo głupot jakie narobili, wrócą do siebie. 5 ❤
  • candy 9 miesięcy temu
    <3 <3

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania