Poprzednie częściU diabła po miłość  

U diabła po miłość - 1

Nadal siedziałam na jego kolanach i nie wierzyłam w to co mi powiedział. Zależało mu na mnie. Powiedział mi to. A może mi się to tylko przyśniło? Nieważne. Teraz mogłam tylko myśleć o tym, że jego ramiona mnie obejmują i przytulają do siebie.

 

- Powiesz coś? Bo ja ci mówię, że mi na tobie zależy, a ty milczysz. Nie wiem co mam myśleć.

 

Czyli jednak dobrze słyszałam. Zależy mu na mnie. Uśmiechnęłam się jak głupia. Objęłam jego szyje rękoma i, bez zastanowienia, pochyliłam się i dotknęłam wargami jego usta. Zaskoczyłam go, bo na początku nie zareagował. Ale chwile później zaatakował moje wargi namiętnym pocałunkiem. Jego ręka znowu zaczęła błądzić po moim udzie coraz mocniej podciągając i tak za krótką spódniczkę. Moje ręce ześlizgnęły się z jego szyi. Szybko odnalazłam guziki jego koszuli i zaczęłam je powoli odpinać.

 

Z każdą minutą pragnęłam go coraz bardziej i bardziej.

 

Nie wiem co uderzyło mi do głowy. Czy to była ta miłość, którą darzyłam Natana od dawna? A może ta ilość wypitego przeze mnie alkoholu? Albo zadziałało to i to. Nieważne. Ważne, że teraz był tylko mój i mnie całował.

 

Nagle przerwał pocałunek i delikatnie zsunął mnie ze swoich kolan. Byłam zdezorientowana. Nie wiedziałam co myśleć, ale wtedy złapał mnie za rękę splatając swoje palce z moimi.

 

- Chodź - powiedział delikatnie pociągając mnie za sobą na górę. Bez zbędnego oporu, a raczej z nieskrywanym entuzjazmem, poszłam za jego śladem.

 

 

Jakiś czas później leżeliśmy, całkiem nadzy, wtulenie w siebie na podłodze w jednym z pokoi na piętrze. Natan gładził palcami moje ramię. To nie był mój pierwszy raz, ale zdecydowanie pierwszy raz od kilku miesięcy i w końcu z ukochaną osobą. Odkąd zrozumiałam co czuję do Natana, trzymałam swojego chłopaka na dystans. Nie potrafiłam udawać, że nic się nie zmieniło. Podniosłam się delikatnie na łokciu i spojrzałam na mojego kochanka. Przynajmniej teraz wiedziałam kim dla mnie jest.

 

- Co? - Zapytał, gdy zauważył, że mu się przyglądam.

 

- Kocham cię - powiedziałam bez zastanowienia. Dopiero po kilku sekundach dotarło do mnie, że wypowiedziałam to na głos. I od razu zrobiło mi się strasznie głupio. Dlaczego musiało się to wyrwać z moich ust? Jak on mnie teraz potraktuje?

 

Natan wciągnął głośno powietrze i także podniósł się do pozycji półsiedzącej. Spojrzał mi prosto w oczy, ale nic nie powiedział, tylko znowu mnie pocałował.

 

 

Obudziłam się kilka godzin później. Byłam sama. Dokładnie okryta bardzo miękkim kocem. Delikatnie się podniosłam i zaraz pożałowałam. Boże, moja głowa. No pięknie, będę się męczyła cały dzień z kacem. Zaczęłam się rozglądać po pokoju za swoimi rzeczami. No i, rzecz jasna za Natanem. W tym momencie zauważyłam, że obok mnie leży kartka. Wzięłam ją do ręki i zaczęłam czytać.

 

ROKSANA

 

PISZĘ TEN LIST, BO JEST BARDZO WCZEŚNIE, A TY TAK SŁODKO ŚPISZ, ŻE NIE CHCĘ CIĘ BUDZIĆ. GDY BĘDZIESZ TO CZYTAĆ, JA JUŻ PEWNIE BĘDĘ SETKI KILOMETRÓW STĄD. ALE ZANIM WYJADĘ MUSZĘ CI POWIEDZIEĆ KILKA RZECZY.

 

TO BYŁA NAJPIĘKNIEJSZA NOC W CAŁYM MOIM ŻYCIU. NIGDY BYM NIE POMYŚLAŁ, ŻE COŚ TAKIEGO MI SIĘ PRZYTRAFI. ŻE TY I JA... ZRESZTĄ WIESZ. BĘDĘ BARDZO ZA TOBĄ TĘSKNIĆ I CIĄGLE O TOBIE MYŚLEĆ.

 

JUŻ NA ZAWSZE TWÓJ NATAN

 

PS JA TEŻ CIĘ KOCHAM

 

Uśmiechnęłam się po przeczytaniu ostatnich słów. Kocha mnie! I wtedy do mnie dotarło. Już wyjechał. A ja się nawet z nim nie mogłam pożegnać. Nie wiem kiedy znowu go zobaczę. Czy w ogóle go jeszcze zobaczę? Ta myśl przyprawiała mnie o bardzo nieprzyjemny ból. Ja już za nim tęskniłam i to bardzo.

 

Nie wiem czy długo jeszcze tak leżałam. W końcu stwierdziłam, że czas najwyższy wrócić do domu. Ubrałam się i z namaszczeniem włożyłam do torebki tak cenną mi kartkę papieru.

 

Kilka minut później byłam już przed luksusową willą, którą moi rodzice nazywali domem. Mi zawsze dom kojarzył się z niedużym budynkiem, który ma jakąś duszę. A ta budowla tego nie posiadała. Odetchnęłam mocno kilka razy zanim nacisnęłam na klamkę. Musiałam się przygotować na starcie z moimi rodzicami. Wiedziałam, że będzie ciężko, a miałam niemałe problemy z koncentracją.

 

Weszłam do ganku. Już w nim przywitał mnie krzyk mojej matki.

 

- Gdzie byłaś?! Czemu nie odbierasz telefonu?! Jak ty wyglądasz?!

 

- Nie krzycz. Pęka mi głowa. Nie muszę ci się tłumaczyć, bo jakbyś nie zauważyła od dawna jestem dorosła. Nie odbierałam telefonu, bo go ze sobą nie wzięłam. A teraz jak pozwolisz pójdę do siebie - powiedziałam, ale za nim zdążyła coś powiedzieć już byłam na schodach. Chwile później weszłam do swojego pokoju, a w zasadzie komnaty.

 

Na przeciwko drzwi miałam wyjście na olbrzymi balkon, z którego bardzo rzadko korzystałam. Po lewej znajdowało się moje olbrzymie łóżko, jak zwykle nienagannie posłane. Nieopodal stało duże biurko, na którym leżał mój laptop, telefon i masa niepotrzebnych mi do niczego kartek. Po prawej stronie od drzwi był telewizor z wygodną sofą obitą białą skórą. Pod telewizorem miałam ukrytą skrytkę, w której przechowywałam cenne dla mnie przedmioty. Skierowałam się w tamtą stronę. Delikatnie wyciągnęłam szufladę i włożyłam do niej list od Natana. Upewniłam się, że mój skarb jest bezpieczny i ruszyłam w stronę łóżka. Rzuciłam się na nie i od razu zasnęłam.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Davisa 2 miesiące temu
    Szkoda że go kocha uświadomiła sobie dopiero teraz.. na razie czekam na kolejną część bo sama nie wiem co mam o tym sądzić..
  • Lida 2 miesiące temu
    Dziękuje bardzo za komentarz. Kolejna część już wkrótce. Serdecznie pozdrawiam
  • Pisarka 22 2 miesiące temu
    Super. Trzyma w napięciu :)
  • Lida 2 miesiące temu
    Bardzo się cieszę, że się podoba. Pozdrawiam

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania