U diabła po miłość

Po moich uszach biły mocne bity nocnej imprezy, na którą bez problemu wyciągnęła mnie Natalia. W zasadzie byłam tu bardziej jako przestępca niż gość. Zwiałam z domu. ZNOWU. Boże, jak to brzmi. Ja, 20-letnia kobieta, muszę wymykać się na imprezę ze znajomymi, bo rodzice uważają, że ich jedyna córka nie powinna się zadawać z "biedotą". Po raz enty tego wieczora, na to wspomnienie, przewróciłam oczami.

 

- Roksana, nie martw się i nie psuj impry - z zamyślenia wyrwała mnie moja przyjaciółka. Chociaż obie miałyśmy trudne charaktery i sporo razem i osobno przeskrobałyśmy, byłyśmy dla siebie ogromnym wsparciem i zawsze mogłyśmy na siebie liczyć.

 

Było już dość późno. A może w zasadzie wcześnie. Byłam już nieźle wstawiona. Zresztą jak ponad połowa współimprezowiczów. Na takich imprezach zawsze alkohol płynął rzekami. Ale jakoś nikt nigdy nie zwrócił na to jakiejś większej uwagi. Wszyscy przychodzili tutaj, żeby się dobrze bawić. A trunki z procentami były w tym wypadku nieodłączną częścią zabawy.

 

- Idę po coś do picia - zawołałam do przyjaciółki, próbując przekrzyczeć dudniącą muzykę. Strasznie mnie suszyło. Czułam, że jutro, a raczej dzisiaj będę miała wielkiego kaca. Ale nie żałowałam, że tu przyszłam. Nigdy nie żałowałam podjętych decyzji, które denerwowały moich rodziców.

 

Zresztą musiałam tu być. Musiałam pożegnać się z moim... No właśnie kim? Nie byliśmy razem, bo miałam chłopaka, którego akceptowali moi rodzice. On nie widział za mną świata. Niestety dla mnie światem był inny. Tylko nikt o tym nie wiedział. I tak powinno pozostać. Od kiedy ja ze sobą gadam? Boże, to się zaczyna robić chore.

 

Można powiedzieć, że ta impreza, była zorganizowana z powodu jego wyjazdu na studia. Bardzo dobrze się uczył, dzięki czemu dostał stypendium i propozycje studiowania za granicą. Oczywiście z tego skorzystał. Nikt by nie przepuścił takiej okazji. Nawet ja, osoba całkowicie nie przepadająca za edukacją. Uśmiechnęłam się ironicznie w myślach.

 

Może pomyślicie, że powinnam mu powiedzieć co do niego czuje, a on powinien dla mnie zostać? Ja tak nie myślałam. On nie wiedział, że jestem w nim zakochana, a do tego miałam chłopaka. Może w ogóle nie zdawał sobie sprawy z tego, że istnieję? Nie, to nie możliwe wszyscy mnie znali, wszyscy wiedzieli kim jestem i kim będę. Ostatnio zaczęły się plotki o tym, że mamy zamiar się zaręczyć z moim chłopakiem. Więc będzie lepiej, żeby tak zostało jak jest, tak było o wiele łatwiej. Nie chciałam nikomu komplikować życia. A przede wszystkim sobie.

 

Weszłam do kuchni. Przy blacie obmacywała się jakaś para. Spojrzałam na nich z pewną zazdrością. Ja nigdy nie będę mogła tego robić z ukochaną osobą. I wtedy go zobaczyłam. Siedział, niczym bóg, na krześle w rogu kuchni. Tak, był tak bardzo przystojny. Nie dość, że inteligentny to jeszcze przystojny. Dla mnie ideał, ale dla rodziców nie. Jego rodzinie brakowało kilku zer na koncie.

 

Życie było niesprawiedliwe. W zasadzie nie wiem czemu tak myślałam. Przecież mogłam przeciwstawić się rodzicom. Tylko wtedy nie miałabym przez nich życia. No i nie mogłam psuć jego planów. Miał szanse na wspaniałą karierę po tych studiach. Co dawało mu możliwość na bogate życie w przyszłości.

 

Postanowiłam do niego podejść. Chciałam chociaż chwile z nim pogadać. Bardzo mi na tym zależało. Nie wiem w jaki sposób się na to zdobyłam. Naprawdę byłam nieźle wstawiona.

 

- Cześć, Natan - powiedziałam. - Mogę się przysiąść?

 

- Pewnie. Miałem nadzieję, że przyjdziesz - złapał mnie za rękę i pociągnął tak, że usiadłam na jego kolanach. Jedną ręką objął mnie w pasie, a drugą rozpoczął wędrówką po moim nagim udzie. Jego dotyk przyprawiał mnie o gęsią skórkę. Widać nie tylko ja byłam pijana. - Roksana, teraz kiedy wyjeżdżam możesz wiedzieć. Jesteś dla mnie najważniejszą kobietą na świecie - gdy to mówił patrzył mi prosto w oczy. Moje serce zabiło głośniej...

 

~ ~ ~

Dawno nic nie wstawiałam z powodów osobistych. Niedawno postanowiłam do tego wrócić. Narazie wstawiam prolog "U diabła po miłość", ale jest bardzo możliwe, że jeszcze coś w nim zmienię jeśli coś nie będzie mi pasowało.

Mam nadzieję, że będzie wam się podobać.

Średnia ocena: 3.7  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • MarKalia 3 tygodnie temu
    "Ale jakoś nikt nigdy nie zwrócił na to jakiejś większej uwagi" jakoś i jakiejś źle brzmi w jednym zdaniu. Wyrzuciłabym "jakiejś", albo nawet obydwa słowa, zdanie i tak miałoby ten sam sens. A właściwie to dlaczego ktoś miałby zwracać uwagę na alkohol? Chyba wie, na jaki rodzaj imprezy się wybiera. "No właśnie kim?" myślę, że przed "kim" powinien być przecinek, lub pauza, półpauza, dywiz (nie znam się na tym, ale poszukaj, może nawet w jakimś wątku na opowi znajdziesz omówienie tego zagadnienia.) " Niestety dla mnie światem był inny." może "ktoś inny"? "Od kiedy ja ze sobą gadam?" nie wiem o co tutaj chodzi, nie zauważyłam, żeby bohaterka ze sobą rozmawiała. "Można powiedzieć, że ta impreza, była zorganizowana z powodu jego wyjazdu na studia." przecinek po "impreza" niepotrzebny. "co do niego czuje" czuję, jak ja coś robię to jest ę. Niemożliwe piszemy razem. "Więc będzie lepiej, żeby tak zostało jak jest" może lepiej: żeby zostało tak jak jest. "a drugą rozpoczął wędrówką" jak rozpoczął to wędrówkę. Myślę, że wszystkich błędów pewnie nie wyłapałam, ale przynajmniej podzieliłam się z tobą tym, co mi nie pasuje. Co do samej opowieści - nie podobała mi się. Bohaterka ma 20 lat, a zachowuje się jak niedojrzała nastolatka. Musi uciekać z domu, jej rodzice wybierają jej chłopaka, "nigdy nie żałowałam podjętych decyzji, które denerwowały moich rodziców" no przyznasz, że takiego zachowania spodziewamy się raczej po nastolatce w rozkwicie buntu, a nie po dorosłej kobiecie. To wszystko nie wydaje się realistyczne. Zostawiam 2, ale się nie poddawaj, pracuj z tekstem przed wysłaniem go ( poprawność ) i postaraj się tworzyć bardziej realistycznych bohaterów i sytuacje. Pozdrawiam
  • Puchacz 3 tygodnie temu
    Trudno nie zgodzić się z opinią powyżej.
    To historyjka dla nastolatek i spisana z poziomu nastolatki. Nieco egzaltowana, a schematyczność zawiązującej się historii jest aż bolesna.
    Jest i trochę innych potknięć, poza tymi wypisanymi powyżej.
    Ten tekst powinien być jeszcze raz przemyślany i przepracowany, bo na razie jest to historia z poziomu pisemka dla podlotków.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania