Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!

Uciszona

Pokój otulała całkowita ciemność. Deski podłogi co jakiś czas trzaskały, układając się na legarach. Dom do niej mówił. Za ścianą spali rodzice, po drugiej stronie korytarza młodsza siostra. Wskazówki na nieznośnie głośno tykającym zegarze wskazywały okolice północy. Poprawiła sobie poduszkę. Miała pewność, że wszyscy już śpią. Zapaliła latarkę w telefonie i sięgnęła pod wiklinowy koszyk na szafce nocnej. Już miała wyrzuty sumienia, ale tęskniła do tego. Wymacała cieniutką blaszkę w kawałku białego niegdyś papieru. Jeszcze przez chwilę nasłuchiwała. Serce już chciało wyskoczyć jej z piersi, czuła ucisk w dołku. Ciało buzowało adrenaliną, wiedząc, co za chwilę się stanie. Jak najciszej ściągnęła pod kołdrą spodnie od piżamy. Włożyła jedną słuchawkę do ucha i włączyła muzykę.

 

I think you can do much better than me

 

Ostrze błysło w świetle latarki. Najbardziej bała się przeciąć sobie opuszki. Czekała na ten moment cały dzień. Miała już przygotowany płyn do dezynfekcji. Spryskała nim pokryte bliznami biodro. Kiedyś układały się w serduszka, ale potem przykryły je kolejne w kształtach liter… później była już tylko sieć, utkana z cierpień i nienawiści. Szybki i krótki ruch, zawsze tak zaczynała, jakby bała się zrobić to za głęboko. Kolejne cięcia były już dłuższe. Takie, by krew ciekła strugą, ciemna i podniecająca. Krótka chwila ciszy w umyśle, targanym przez huragan. Mogła się skupić tylko na purpurze. Nie na bólu. To już od dawna przestało go zadawać. Gdyby chciała czuć ból, wzięłaby zszywkę i jeździła w miejscu raz w jedną, raz w drugą, aż do krwi. Zajmowało to więcej czasu, co dawało dłuższą przerwę. Ale już dawno zrozumiała, że w tym wszystkim nie chodzi o cierpienie. Tylko o chwilę. O chwilę wytchnienia od niego, skupienia całego organizmu na czymś innym; na obserwowaniu gojenia i późniejszym dotykaniu blizn. Brzydziła się własną fascynacją i chęcią zbliżenia się jak najbardziej do śmierci. Zamieniała się w zebrę. Pasek na pasku. Coś ją grzało od środka. Była tylko ona i żyletka.

 

The bed I’m lying in is getting colder

 

Schowała ją z powrotem pod koszyczek z kosmetykami. Przejechała ręką po biodrze, rozmazując wszystko, jakby to była farba na płótnie. Ciało się rozbudziło, krew szumiała w uszach. Energia buzowała w żyłach. Spojrzała na swoje ręce. Jak u mordercy, malutkiej kobietki, która dopuściła się czegoś okropnego. Nim się zastanowiła, poczuła ucisk tam niżej. Jej palce powędrowały pod bluzkę, ku piersiom. Zostawiły długie ślady, jak przy indiańskich rytuałach. Na krótką chwilę zacisnęły się na szyi. Elektryzujące dreszcze przeszły wzdłuż kręgosłupa aż do stóp i z powrotem jeszcze silniejsze. Uścisk szybko przesunął się na piersi. Zgniecione, wydały z siebie westchnienie jej ustami. Teraz już delikatniej, jedynie muskała sutki palcami zimnymi jak sople. Nogi same się rozchyliły, jak wrota przed spodziewanym gościem. Bez chwili namysłu skorzystała z zaproszenia. Oddech stał się płytszy, ruchy szybsze. Jakby znalazła guzik, który wystarczy przycisnąć, a świat przestaje mieć znaczenie. Znika. Zamknęła oczy, gdy plecy wygięły się w łuk. Palce zniknęły gdzieś w niej, głęboko. Topiły się, tak jak ona topiła się w białych falach ekstazy i pościeli. Drugą ręką wróciła po omacku na stolik, w dobrze znaną podróż. Cała się trzęsła, ale nie przerywała.

 

The way your innocence tastes

Pierwsze oberwały piersi. Połączyła punkt A z B. Potem wyznaczyła krzywiznę łuku kręgosłupa, goniąc drugą rękę. Zatrzymała się na chwilę, gdy tamta przyspieszyła. Kolejne spazmy przyszły natychmiastowo. Westchnienia mieszały się ze szlochem. Włożyła sobie wolną dłoń do ust i zagryzła z całej siły, by nie krzyczeć.

 

We never really had our clousure

 

Nagle opadła na poduszkę. Ogarnęły ją drgawki. Coraz słabsze, jakby brakowało jej już powietrza. Zastygła z zamkniętymi oczami i dwiema ranami na torsie. Pierwsza biegła od lewa do prawa po klatce, druga przecinała ją; zakończona dłońmi. Krzyż. Uciszyły ją. Już na zawsze.

Średnia ocena: 1.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania